Z moim mężem jesteśmy razem 11lat. Po 5-ciu zdecydowaliśmy się na ślub ale już wtedy pojawił się rozdźwięk na tle seksu, bo za mało i bo on chce. Na spokojnie wytłumaczyłam mu jeszcze przed ślubem, że mam mniejsze potrzeby i jeśli to ma być problem to nie bierzmy ślubu i już. Niby miało być ok, ale po kolejnych 5-ciu latach nasz seks jest mechaniczny, ukierunkowany na "zrób mi dobrze", albo "nie tej pozycji to ja nie lubię"- pomimo, że jest świadomy, że tylko w takiej mam szansę na orgazm. Seks mógłby dla mnie obecnie nie istnieć, mąż dopomina się o seks nawet gdy dzieci jeszcze nie śpią i moje tłumaczenie, że nie sprawia mi przyjemności seks gdy muszę nasłuchiwać, czy nikt nie idzie nie skutkują. Kiedyś posunął się wręcz do odbycia ze mną stosunku pomimo mojej niechęci. Poczułam się potraktowana jak kur.. i tak też mu powiedziałam. zero reakcji. Proponowałam mu, żebyśmy sobie robili jakieś konkretne dni np i chociażby szli do hotelu, żeby móc się odprężyć. W odpowiedzi usłyszałam, że to mu się źle kojarzy jakby się z ku.. umawiał?! Oddaliliśmy się od siebie i to mocno, dodatkowo mamy zupełnie inne zainteresowania i on uprawia sport a ja sfrustrowana siedzę z dziećmi w domu(jestem czynna zawodowo od 6-14-ej). Codziennie po pracy ma coś do zrobienia, jak nie siłownia to bieganie, jak nie bieganie to treningi z dziećmi. A na weekendy wymyślił sobie maratony?! Obrzydła mi rola sprzątaczki, a biegaczy znienawidziłam przez niego do tego stopnia, że byłabym skłonna biec za nimi jak pies by ugryźć! Ja wiem, że mam problem z zerowym libido, bo obecnie to chyba taki poziom ono osiągnęło, ale chciałabym mieć w nim wsparcie a nie gościa, który obraża się na 4-ro latke bo była niegrzeczna!
Porozmawiajcie na spokojnie. Niech on się czasem zajmie dziećmi, a ty wyjdź na zumbę czy na kawę z koleżanką. Róbcie też więcej razem, może jakieś wspólne hobby? I wróćcie do randek, aby ożywić uczucia.
Mój mąż zajmuje się czasami dziećmi, ale ma tak wiele innych zajęć, że na bycie razem zwyczajnie brakuje czasu. Próba rozmowy nic nie zmienia, bo to on, pomimo bycia starszym, nie chce i nie umie rozmawiać! Ponadto jest po 40-tce i chyba mocno go uwiera ten temat, bo z człowieka bardzo opanowanego i spokojnego stał się sfochowanym sport-oszołomem, który wychodzi z domu bo 4-ro latka za głośno się cieszy?! Jak ma dzień wolny to jak mi powiedział "słucha ciszy w domu". Mocno mu przeszkadzamy, ale to nie jest moją winą, że zdecydował się późno na dzieci. a może to kryzys wieku średniego? Naprawdę do furii doprowadza mnie jego egoizm!
Jest tutaj kilka problemów, które się zazębiają: twoje niskie libido - brak szacunku w tych sprawach okazywanych w stosunku do ciebie przez męża - z tego powodu ty jeszcze mniej chcesz - on zaczął się z tego powodu frustrować - zaczął sobie to rekompensować w sporcie (wiem czym pachną treningi do maratonów...
- narasta niechęć i konflikt między wami - on nie chce rozmawiać, w zasadzie robi to co chce. Jest mi przykro, bo z własnego doświadczenia wiem, że jak nie ma WOLI z obu stron aby się zrozumieć i wysłuchać, to nic nie zrobisz.
Jedyne co ci pozostaje, to skupić się na sobie, rozwijać się pomimo (dzieci, dom, brak porozumienia w małżeństwie). Naginanie się w stronę męża, bez jego zmiany, będzie jak zabójstwo dla ciebie.
Mój mąz sportowcem był od zawsze, ale teraz doszło bieganie w maratonach, które ja osobicie odbieram jako okradanie rodziny z czasu, a mnie z możliwości odpoczynku, bądź spędzenia czasu razem. Między Bogiem a prawdą to my chyba juz po woli nie umiemy nawet spędzać razem czasu?! Pomimo to sporo rozmawiamy, ale nie chce się zgodzić z takim podziałem obowiązków, że ja zakupy, ja w większości sprzątanie a on fruwa "sporotwiec" phi!
Mój mąz sportowcem był od zawsze, ale teraz doszło bieganie w maratonach, które ja osobicie odbieram jako okradanie rodziny z czasu, a mnie z możliwości odpoczynku, bądź spędzenia czasu razem. Między Bogiem a prawdą to my chyba juz po woli nie umiemy nawet spędzać razem czasu?! Pomimo to sporo rozmawiamy, ale nie chce się zgodzić z takim podziałem obowiązków, że ja zakupy, ja w większości sprzątanie a on fruwa "sporotwiec" phi!
To w sumie w czym problem? W seksie? Podziale obowiązków? Teraz piszesz, że jednak sporo rozmawiacie? I co z tego wynika?
Myślę, że za dużo masz pretensji do męża i tylko jego obwiniasz, a sama nie szukasz rozwiązania. Jesteś świadoma tego, że mąż ucieka w sport dlatego, że ma duże libido i nie może zaspokoić się w domu? Bierzesz za to odpowiedzialność?
.