Samotność :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Samotność :(

Witajcie.

Ja wiem, że to portal dla kobiet, że nie jest to miejsce do tego typu postów ale ja już kompletnie nie wiem co robić sad

Nawet nie wiem od czego zacząć... może po prostu zacznę moją historię opowiadać od najmłodszych lat, bo mam wrażenie, że to one miały największy wpływ na moją dzisiejszą mentalność.

Zarówno w podstawówce jak i w gimnazjum (może w trochę mniejszym stopniu w gimnazjum) nie miałem spokoju. Byłem poniżany na praktycznie każdym kroku... Dlaczego? Najprawdopodobniej przez moją nadmierną wrażliwość i szybką irytację... a i wsparcia nie było po co szukać... Niby miałem jakiegoś tam przyjaciela, ale wykorzystywał mnie na każdym kroku i drwił ze mnie... Odbiło się to wszystko na mnie dużym echem, bo bałem się później gdziekolwiek iść, żeby nie być wyśmianym. Z taką "dolegliwością" udałem się 5 lat temu do liceum... I można powiedzieć, że te 10 lat w podstawówce i gimnazjum się za mną ciągnęło, bo może i ciągłe wyzwiska się skończyły, ale docinki, przez które szybko się denerwowałem zostały. Unikałem integracji w pełnym wymiarze.. Nie chodziłem na wypady wspólne po zajęciach.. Ale przynajmniej było już wtedy lepiej, bo miałem też dobrych znajomych, z którymi do dziś utrzymuję kontakt.

Gdy miałem 18 lat wydarzył się punkt zwrotny, który mógł odmienić całe moje zycie (przynajmniej tak mi się wtedy zdawało). Jak co dzień przeglądałem portal młodzieżowy i poznałem tam młodszą ode mnie, bardzo sympatyczną dziewczynę. Już wcześniej to robiłem, bo tak jak w definicji fobii społecznej, dużo łatwiej nawiązuje mi się nowe kontakty przez Internet. Pamiętam to jakby to było wczoraj... poznaliśmy się w kwietniu, a już w czerwcu byliśmy tak jakby "parą".. Ująłem to w cudzysłów, bo ciężko nazwać związkiem coś, co było na odległość około 225 km i gdy spotkało się swoją miłość raz... i to już jako ex...

No dla mnie było to absolutne spełnienie marzeń, dziewczyna była dla mnie idealna... wygląd dokładnie taki, jaki sobie wymarzyłem... a i charakter również do mnie dopasowany.. przez pół roku było super, mieliśmy naprawdę wielkie plany. Ja miałem studiować tuż obok niej, planowaliśmy dosłownie wszystko, nawet jak na imię będą mieć nasze dzieci... A po pół roku, dokładnie 7 stycznia 2013 r. wszystko się skończyło... Przyznaję, nie byłem mega optymistą, utwierdzałem się w przekonaniu, że na nią nie zasługuję, mówiłem jej o tym, ona to znosiła i pewnie po pół roku coś w niej pękło, ale.... sposób w jaki ze mną zerwała boli mnie do dziś... zwymyślała mnie (nie od najgorszych, bo ma swoją kulturę) a co gorsza, powiedziała, że nie wie, czy kiedykolwiek mnie kochała... runął dla mnie caly świat... kompletnie nie umiałem i nie umiem się z tym pogodzić... nawet w rocznicę gdy się poznaliśmy, czyli 22 kwietnia 2013, czyli kilka dni przed maturami, mialem wypadek na skuterze i róznie mogło to się skończyć ale mniejsza... ona już o mnie zapomniała pewnie, ma chłopaka... 3 lata młodszy ode mnie, ale za to prawie 190 cm... taki jakiego zawsze chciała... zawsze mi gadała o innych chłopakach jacy to oni fajni... Do tej pory nie potrafię się z tym pogodzić, odnoszę ciągle wrażenie, że nigdy nikt taki jak ona mi się nie trafi... że nigdy ktoś taki mnie nie zechce...

Wracając do meritum, w zeszłym roku akademickim poszedłem na studia do Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach... wtedy o nią... chciałem ją choć raz ujrzeć... strasznie mi ta uczelnia nie pasowała... kompletnie nie umiałem się zintegrować z grupą... było tam tylko dwóch chłopaków, z którymi dalo się normalnie rozmawiać.
Zrezygnowałem i w tym roku studiowałem na UJK w Kielcach i już jest lepiej, mam kontakt z prawie całą grupą.. co prawdą ciągle boję się pierwszy odezwać, ale przynajmniej jest z kim pogadać.

Dobrze, opowiedziałem już swoją historię, to teraz o tym co mi jest.

Generalnie praktycznie od liceum czuję się dokładnie tak samo. Nie mam absolutnie ochoty albo wręcz boję się poznawać nowych ludzi. Widmo dzieciństwa wciąż mnie nawiedza. W domu o wszystko jestem poirytowany. Kompletnie nic mnie nie cieszy, a tym bardziej pierdoły.. desperacko próbuję kogoś poznać przez internet, żeby tylko mieć z kim porozmawiać.. a na dodatek przez to wszystko strasznie się zapuściłem.. Krótko mówiąc po prostu jednocześnie pragnę poznawać nowych ludzi by w końcu coś się zmieniło w moim życiu a z drugiej strony piekielnie się ich boję, czy znów zaczną ze mnie szydzić...

Mam również pasje, a jakże... w liceum grałem z moim zespołem rockowym, trochę koncertowaliśmy, ale niestety rozeszli się w 4 strony kraju a ja sam nie potrafię zebrać nowej paczki...

Ludzie mi mówią, że to tylko zwykła nieśmiałość, ale jeżeli ja boję się nawet załatwić głupie biurowe sprawy, czy iść do psychologa lub psychiatry (próbuję to zrobić od ponad 3 lat) to wiem, że to nie jest normalne.


Chciałem was tylko zapytać co wy o tym wszystkim sądzicie... co powinienem zrobić..

Jeśli chcecie wiedzieć coś jeszcze dokładniej, pytajcie... pisałem to wszystko pod wpływem impulsu i mogłem zapomnieć o czymś ważnym...

Nie wiem już co robić ;( 21 lat a czuję się jakbym był samotnym starym kawalerem...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-10-01 18:47:47)

Odp: Samotność :(

Nieśmiałość to problem wielu ludzi.

Powinieneś podjąć decyzję czy chcesz to zmienić czy nie.

Jeśli nie, pogódź się z tym raz na zawsze, zaakceptuj siebie jako takiego trochę "freaka", nie czuj się winny z powodu swojej nieśmiałości, ludzie są różni i masz prawo taki być.

Jeśli tak, popracuj nad sobą i w tym celu wcale nie musisz iść do psychologa. Jedynym sposobem, by zabić nieśmiałość jest robienie rzeczy, których się boisz. Nie ma żadnego innego sposobu. Żadne tam rozmyślanie, analizowanie, rozpisywanie na kartce czy czytanie książek (choć to pomocne). Po prostu czyny. Codziennie możesz robić jedną rzecz której się boisz, zaczynając od drobnych rzeczy, np. sam zagadać do ekspedientki w sklepie by coś doradziła, uśmiechnąć się do sąsiadki, pójść sam na spacer, załatwić coś na poczcie (no sam wiesz jakie rzeczy Cię przerażają). Codziennie jedna rzecz więcej, ale musisz być w tym systematyczny i czasami się wręcz zmuszać. Po jakimś czasie sytuacje stresowe zaczniesz widzieć jako normalne, bezpieczne.
Dodatkowo bardzo, ale to bardzo, pewność siebie u faceta poprawia sport i poprawa wyglądu sylwetki. Możesz ćwiczyć w domu, nie musisz nigdzie wychodzić.

Drugi Twój problem, choć pewnie ściśle związany z nieśmiałością, to brak pewności siebie, o czym świadczy zdanie:
"nigdy nikt taki jak ona mi się nie trafi... że nigdy ktoś taki mnie nie zechce... "
To smutne że tak myślisz. Docelowo powinieneś myśleć o sobie, że będziesz nagrodą dla super kobiety a związek z Tobą to zaszczyt.
Dzieciństwo to dzieciństwo, byleś wtedy inną osobą. Jestem pewna że masz w sobie wiele cech które są wspaniałe. Ja już Ci mogę napisać, że ładnie układasz zdania i nie robisz błędów. To duża zaleta.
Jeśli masz bliskie, zaufane osoby, poproś by wymieniły np. po 5 czy 10 Twoich zalet. Zapisz je sobie. Spisz też to, co sam uważasz za swoje zalety, ale nie 3, a np. 40.
Na 100% tyle znajdziesz, jeśli się głęboko zastanowisz.

Co do poszukiwania miłości - osobiście nie wierzę w powiedzenie "nie szukaj, sama cię znajdzie". Ja uważam że trzeba szukać wytrwale. smile Szukaj, a znajdziesz.
Ale jedna rada - spotykaj się szybciej niż po roku. big_smile

3

Odp: Samotność :(

Cóż musisz szukać.Wiem przez co przechodziłeś miałem kiedyś podobnie aż sam stałem się kimś kto dokucza dokuczającym wink i broniłem podobnych osób do Ciebie.Oczywiście docenili to ale po czasie sami mnie olali heh.Co do dziewczyn musisz się przełamać i być pewnym siebie to zapewne uda Ci się coś poderwać.Wrażliwość u mężczyzny to najgorsza cecha jaka może być wiem po sobie.Gdy mi zależy na dziewczynie i zaczynam się zakochiwać to już jestem na przegranej pozycji.Musisz się kontrolować i być jak kumpel tyle ,że z benefitami.

4

Odp: Samotność :(

Ta dziewczyna wygląda na niestabilną emocjonalnie i sprawia jej przyjemność jak się pokłóci. Tyle że nie widziałeś tego na początku. Jeśli były oznaki po drodze że z nią jest źle może trzeba było trochę rzadziej się z nią spotykać i szukać innej? A z tamtym chłopakiem też będzie mieć złe relacje bo ona już taka jest.

5

Odp: Samotność :(

Cała ta twoja smutna historia, te wszystkie niepowodzenia w relacjach międzyludzkich, to jest wynikiem fobii społecznej. To jest zaburzenie nerwicowe i je można a nawet trzeba leczyć. W związku z powyższym, marsz do psychiatry a on powie co dalej - czy jakiej psychoterapie, czy leki czy jedno i drugie. Nie trać czasu i młodości. Powodzenia smile

6

Odp: Samotność :(

Współczuję ci twoich przeżyć i bardzo dobrze cię rozumiem bo również miałem podobnie.
Jednakże nie możesz pozwolić aby przeszłość nad tobą zawładnęła, nie możesz dać satysfakcji twoim prześladowcom że ci się źle wiedzie.
Wiedz że u nas w kraju jest nawet dosyć spora grupa osób którzy czerpią wielką przyjemność z cudzej krzywdy i właśnie dlatego nie możesz dać im za wygraną.
Najpierw rozpocznij leczenie, musisz to zrobić, musisz wyleczyć swoja psychikę bo ma ona dużo ran które nadal się nie zagoiły.
Dopiero potem możesz ewentualnie myśleć o związkach bo teraz nie masz na niego szans.

7

Odp: Samotność :(

Więc w dzisiejszych czasach nie ma czegoś takiego, by wspierać się nawzajem i pomagać w trudnościach gdy jest się w związku tylko dziewczyna może na gotowe przychodzić...? Takie odniosłem wrażenie... Strasznie mnie to wszystko męczy... Ta samotność, brak zrozumienia... Nawet studia rzuciłem przez to wszystko i obecnie szukam pracy.

8

Odp: Samotność :(
rurcio1994 napisał/a:

Więc w dzisiejszych czasach nie ma czegoś takiego, by wspierać się nawzajem i pomagać w trudnościach gdy jest się w związku tylko dziewczyna może na gotowe przychodzić...? Takie odniosłem wrażenie... Strasznie mnie to wszystko męczy... Ta samotność, brak zrozumienia... Nawet studia rzuciłem przez to wszystko i obecnie szukam pracy.

Zdecydowana większość dziewczyn przychodzi właśnie "na gotowe" jak to określiłeś.
Ty potrzebujesz psychicznego wsparcia, zrozumienia a te cechy są twoją słabością a facet słaby to facet nieatrakcyjny.

9 Ostatnio edytowany przez Johnny.B (2015-10-04 22:06:08)

Odp: Samotność :(

Nie wszystkie takie są.Musisz powiedzieć babie ,że ma się zabrać do roboty wink nikt nie będzie jej wiecznie utrzymywał.Dzisiaj oboje ludzi musi pracować żeby do czegoś dojść.Jeśli widzę ,że taka łania ma 20-kilka lat i nigdy do pracy nie chodziła mówię jej wprost ,że musi coś zrobić z tym albo niech sobie wiecznie mieszka z rodzicami.Po 2 to idzie łatwo wyczuć czy dziewczyna leci na kasę wystarczy ja zabrać do Mac Donalda.Jeśli zamówi sobie wszystko za połowę twojej wypłaty to wszystko jasne.Aktualna dziewczyna z którą utrzymuje kontakt z automatu mi powiedziała ,że nie życzy sobie bym coś jej kupował i jej stawiał wręcz mi zabraniała.Takim zachowaniem bardzo mi zaimponowała.

Masz już 21 lat to ostatni dzwonek by coś zmienić w swoim życiu wyjdź do dziewczyn rozmawiaj zagaduj do starszych kobiet staraj się być kolegą byle zdobyć pewność siebie i być może w wieku 25 lat wciąż nie będziesz miał kobiety ale będziesz miał wiele dobrych ( seks ) i złych ( bycie olanym dziesiątki razy ) doświadczeń które pomogą docenić Ci tą właściwa dziewczynę.Wiem ,że to okrutne ale tak to będzie wyglądało na początek proponuje portale randkowe i zagaduj do młodszych dziewczyn.Zostajesz olany szczerze setki razy serio ale nie dawaj za wygraną.

Sam mam kolegę co nigdy nie miał dziewczyny a ma już 23 lata.Pomogłem mu doradziłem stracił cnotę big_smile aktualnie zapoznałem go z taka dziewczyną co nigdy nikogo nie miała i czeka z seksem do ślubu i się spotykają już 5 miesięcy ze sobą.

Więc nie bądź ci.. tylko do roboty!!!

10

Odp: Samotność :(
Johnny.B napisał/a:

Masz już 21 lat to ostatni dzwonek by coś zmienić w swoim życiu wyjdź do dziewczyn rozmawiaj zagaduj do starszych kobiet staraj się być kolegą byle zdobyć pewność siebie i być może w wieku 25 lat wciąż nie będziesz miał kobiety ale będziesz miał wiele dobrych ( seks ) i złych ( bycie olanym dziesiątki razy ) doświadczeń które pomogą docenić Ci tą właściwa dziewczynę.Wiem ,że to okrutne ale tak to będzie wyglądało na początek proponuje portale randkowe i zagaduj do młodszych dziewczyn.Zostajesz olany szczerze setki razy serio ale nie dawaj za wygraną.


Więc nie bądź ci.. tylko do roboty!!!

Wiedząc, że przez najbliższe lata wciąż będę sam no to za bardzo nie pomogło... Staram się jak mogę, by coś się zmieniło, a człowiekowi z fobią społeczną nie jest łatwo zagadać, i kompletnie nic się nie zmienia... Ci, przez których taki jestem świetnie sobie radzą a ja... nie mam życia i nawet nie wiem czy kiedykolwiek będę je mieć sad Jutro zapiszę się na wizytę na badania u psychiatry, co miałem zrobić już miesiąc temu, zobaczymy, czego tam się dowiem...

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024