Czy warto dalej to ciągnąć? Wasze opinie/doświadczenie/rady... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy warto dalej to ciągnąć? Wasze opinie/doświadczenie/rady...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Czy warto dalej to ciągnąć? Wasze opinie/doświadczenie/rady...

Hej wszystkim! Bardzo Was proszę o przeczytanie mojego problemu, z którym chcę się podzielić z osobami z zewnątrz, bo już brak mi słów i głupieję.. i proszę Was o Wasze szczere opinie.
A więc.. Mam 22 lata, tak jak mój chłopak. Znamy się od dzieciństwa, jesteśmy w związku od 4,5 roku. W każdym związku zdarzają się jakieś problemy, kłótnie (uznaję to za normalne). Jestem osobą wyrozumiałą, uznającą, że nie ma ideałów i zawsze chętnie chcę o tych problemach rozmawiać i je rozwiązywać. Mój chłopak ma twardy charakter, jest uparty itp ale zawsze jakoś potrafiliśmy się dogadać w każdej sprawie. Nie będę bardziej szczegółowo rozpisywać się ogólnie o związku.. teraz skupię się na ostatnich miesiącach i ostatnich problemach m.in seksie.
Powiedzcie mi jak często się kochacie? Czy kłócicie się o seks? Czy kiedy odmawiacie swojemu facetowi on strzela fochy? Ja w moim przypadku już zgupiałam i chciałabym wiedzieć jak ten temat przedstawia się u innych.
Osobiście uznaję seks za element ważny, ale nie najważniejszy. Mojego faceta traktuje jak najbardziej poważnie i chcę sobie ułożyć z nim życie (a przynajmniej chciałam, ale przez ostatnie pół roku mam ogromne wątpliwości). Związek jest dla mnie czymś, gdzie buduję życie z moim facetem, mamy współne plany, przyszłość, ogólnie życie. Każde z nas oczywiście ma swoją prywatność, ma prawo wyjść ze swoimi znajomymi itp, ale ta osobista prywatność nie powinna przekraczać naszego wspólnego życia. Myślałam, że ja i mój facet mamy przynajmniej podobny pogląd na związek, ale chyba się mylę. Od jakiegoś czasu (ok 2 lata) mój chłopak przestał liczyć się z moim zdaniem... A zrozumiałam to po tym jak przyjął dodatkową pracę jako ochroniarz w klubie, a prosiłam go aby tego nie robił bo przyniesie to same problemy. I niestety okazało się, że mialam racje. Od tamtej pory stopniowo stał się coraz bardziej nerwowy i wymagający w różnych sprawach. W tamtym roku w nasze wspólne urodziny po raz pierwszy pokazał, że kumple są ważniejsi - zostawił mnie w połowie imprezy z gośćmi a ze swoimi kumplami ochroniarzami zniknął do końca naszej imprezy. Stawiałam mu ultimatum - albo ta praca, albo ja. Ale to nic nie dało.. Obiecywał, że pokaże mi, że jest niezależny od tych ludzi i mówi, że taka ochrona to są łatwe dodatkowe pieniądze i on ich potrzebuje. I jakoś się układało, aż do niedawna. Pół roku temu miał poważne problemy z policją. Rozstaliśmy się na 4 miesiące, bo powiedziałam, że ja potrzebuję faceta odpowiedzialnego itp, a nie gówniarza i mam dosyć tej jego roboty. Dwa miesiące temu zeszliśmy się ponownie. Strasznie przeżyłam to rozstanie. Było naprawdę ok, chociaż nadal pracuje jako ochroniarz. Ale pojawił się nowy problem - seks. Zawsze jakoś się dogadywaliśmy w tej sprawie. A teraz on ciągle zarzuca mi, że seksu jest za mało. Inne rzeczy, które wcześniej były dla niego równie ważne przestały istnieć - nie wychodzimy razem, nie rozmawiamy o wspólnych planach. Wiadomo, że i ja i on mamy swoje obowiązki, praca, studia i nie widujemy się codziennie. Średnio widujemy się ze 2, 3 razy w tygodniu na kilka godzin wieczorami. A średnio kochamy się raz w tygodniu, czasem dwa razy. To zależy. Dla niego ciągle mało.. Ciągle robi mi wyrzuty, że on zazwyczaj nasze zbliżenie inicjuje itp.. więc to poprawiłam.. Ale ja nawet nie mam kiedy tego inicjować jak on ciągle mnie wyprzedza i chce robić to tak często! Wyjechaliśmy na 3 dni i naprawdę, z ręką na sercu, dla niego raz dziennie to za mało. Przyjechaliśmy rano.. kochaliśmy się.. później wieczorem tak samo.. później na drugi dzień rano on znów chce. Powiedziałam, że nie mam ochoty. I awantura... Nię będę opisywać szczegółów. Ale czuję, że on mnie po prostu nie szanuje, jest mi z tym bardzo źle, a do niego nic nie dociera. Ostatnio znów się kłóciliśmy o seks. Przyszedł do mnie, przygotowałam nam coś do jedzenia i po prostu siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Za jakąś godzinę już nie byliśmy sami w domu i on stwierdził, że musi iść. A przy następnej okazji zrobił mi awanturę, że byliśmy sami, a ja nie zainicjowałam seksu i że mnie się nigdy nie chce!! Dla mnie to jest chore. I to nieprawda, że nigdy mi się nie chce. Dla mnie raz w tygodniu jest ok. Czy według Was to tak mało patrząc na naszą częstotliwość ile się widujemy? Kilka dni temu patrząc na jego potrzeby zainicjowałam seks.. w pewnym momencie było mi niewygodnie i poinformowałam go o tym a on po prostu oburzył się i przerwał. Zaczął krzyczeć, że już nawet seks nam nie wychodzi, i że on nie chce żebym robiła to z przymusu. (??) Kompletnie go już nie rozumiem.. Kiedyś tego nie było.. Powiedziałam mu wtedy, że bardzo jest mi przykro i żeby przemyślał swoje zachowanie. Teraz nie odzywamy się do siebie, a nawet jeśli to kłócimy się. On mówi mi, że częstotliwość widywania się nie ma nic do częstotliwości uprawniania seksu. Ja się z tym nie zgadzam, bo powinniśmy znaleźć też czas na inne rzeczy, a nie widywać się tylko po to, żeby się kochać. On mówi, że nawet jak widzimy się chwilę bo nie mamy czasu (np. przywozi mnie z pracy do domu), a później on jedzie do pracy, powinnam zainicjować seks. Dla mnie to nie jest normalne. Już brak mi do niego słów, gdyż tłumaczyłam mu wszystko spokojnie na wszystkie sposoby. Dla mnie seks powinien być uzupełnieniem miłości, a nie jej fundamentem. I nie powinien być uprawiany schematycznie - widzimy się to trzeba się kochać! Do niedawna tak było, a teraz nie wiem co się z nim dzieje. Naprawdę zastanawiam się czy tego nie zakończyć, bo mam już dość.
Przepraszam, że tak się rozpisałam. Chciałam Wam dokładnie przedstawić obraz związku i problemu żebyście czytając, chociaż odrobinę wcieliły się w moją osobę. Bardzo Was proszę o szczere opnie i Wasze doświadczenie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć? Wasze opinie/doświadczenie/rady...

Praca w klubie na pewno podnosi mu poziom adrenaliny ( wiesz ja, pan i władca), musi więc gdzieś się rozładować. No więc są awantury, fochy, no i sex, i kółko się rozkręca. Jesteś pewna, że nic nie bierze?

3 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-09-30 19:49:30)

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć? Wasze opinie/doświadczenie/rady...

Ja niestety nie widze sprawy rozowo.
Masz racje, ze bronisz sie przed niechcianym seksem.
Kobiety  potrzebuja zazwyczaj do seksu harmonicznego zwiazku na emocjonalnej plaszczyznie. Gdy tego nie ma (jak tu w tym przypadku), to nie ma sie co dziwic, ze nie masz ochoty na cielesnosc.
Odradzam stanowczo w takiej sytuacji stosunki seksualne jedynie z tego powodu, ze on chce. Jak sama widzisz, sam od razu to zauwazyl i to tez go nie satysfakcjonuje.
To raczej tylko pogorszy sytuacje i zniecheci Cie do konca.

On chce teraz wiecej seksu, bo musi sie pewnie odreagowac po tych stresach w pracy jako ochroniarz.
Mezczyzni czesto uzywaja do tego seksu, to jest sposob na rozladowanie napiecia.
Ale chyba nie chcesz sluzyc jako smietnik na jego negatywne emocje, ktorych on nie potrafi inaczej rozladowac?

Wedlug mnie sami sobie z tym problemem nie poradzicie, bo nie wiecie nic o przyczynach i mechanizmach.
Wiec albo bedzie koniec tego zwiazku, albo musicie szukac profesjonalnej pomocy.

4 Ostatnio edytowany przez baziula (2015-09-30 20:36:47)

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć? Wasze opinie/doświadczenie/rady...

Myślę, że on Cię nie szanuje.
Mężczyzna, który kocha kobietę, i chce seksu, naprawdę potrafi się postarać. Zachęcić, nęcić, wymyślać różne sposoby aby ona chciala, lub po to by było jej po prostu dobrze.
A on ma fochy o wszystko.
Sama piszesz, nerwowy, wymagający, nie liczy się z twoim zdaniem. Ja bym tego nie łączyła z pracą w klubie.
Po prostu znacie się już trochę i najzwyczajniej w świecie wyszło z niego BURACZYSKO.
Masz wątpliwości, i one przebijają z Twojego postu.
Są one bardzo słuszne. Uciekaj od tego braka i chama.
Jesteś jeszcze bardzo młodziutka. Poznawaj wartościowych mężczyzn, tego zostaw. Bo profesjonalnej pomocy to może szukać małżeństwo z dwójką dzieci i piętnastoletnim stażem.

5

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć? Wasze opinie/doświadczenie/rady...

Dziękuję Wam za cierpliwość w przeczytaniu mojej obszernej wiadomości i odpowiedzi!
Do "Nigdy" - jestem na milion % pewna, że nic nie bierze, cokolwiek by to było. Zawsze miał bardzo negatywne zdanie na temat wszelkich narkotyków, dopingów, a nawet papierosów. Poza tym przyznam się, że mimo zaufania, zdarzało mi się go sprawdzić pod tym kątem i nigdy niczego nie znalazłam.
Do "Marajka" i "baziula" - Wasze posty wyraźnie wskazują na jego winę. Cieszę się, że nie tylko ja mam taką opinię.. Choć wiem, że ja też na pewno idealna nie jestem. Ale ciąglę zadaję sobie pytanie kiedy i co spowodowało, że stał się takim człowiekiem. Ciąglę zastanawiam się i szukam winy także w sobie, co zrobiłam źle albo robię, że jest takim nerwowym człowiekiem, któremu zmieniły się poglądy i priorytety.. Ale wydaje mi się, że nie powinnam tego robić, dlatego napisałam do Was. Chcę być szczęśliwa i łudzę się, że wróci "dawny on", że to jakiś głupi okres i coś mu odwala.. Ale niestety jest coraz gorzej, dlatego mam ogromny dylemat, czy zakończyć to tym razem ostatecznie, czy starać się dojść do jakiegoś kompromisu i zobaczyć co czas pokaże..

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy warto dalej to ciągnąć? Wasze opinie/doświadczenie/rady...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024