Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

1 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2015-09-24 11:20:52)

Temat: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Witajcie netkobitki i netfaceci.

Mam duży problem w związku i potrzebuje was się poradzić.

Jestem z moją dziewczyną od 16 miesięcy. Niestety dzieli nas spora odległość, ale do tej pory nie przeszkadzało nam to za bardzo. Ja pracuje na Dolnym Śląsku, a ona kończy magisterkę w Łodzi. Tak zarówno ja jak i ona mieliśmy czas dla siebie właściwie tylko na weekendy i właśnie wtedy się spotykaliśmy zawsze. Oczywiście mieliśmy plany, by zmienić postać rzeczy. Ona wynajmuje mieszkanie w Łodzi. Po tym jak wyprowadziła się od niej współlokatorka, plan był taki, bym ja się przeniósł tam do niej na stancję przed październikiem. Oczywiście to nie jest takie proste mając stalą prace na drugim krańcu kraju, ale w związku z tym, ze wcale ta praca nie jest taka super, przystałem na te plany. Początkowo wszystko ku temu zmierzało, ale w firmie zawrzało, ze będą zwalniać, wiec chciałem poczekać na odprawy. Do tego znalazłem dobry kontakt z człowiekiem, który chce mnie wkręcić do interesu w moim wyuczonym zawodzie ( grafik komputerowy ). Praca dobrze płatna, z możliwością zdalnej pracy, ale na początku musiałem się trochę wykazać na miejscu. Dodatkowo chciała mnie wkręcić do swojej firmy ( duża korporacja ), ale ja początkowo upierałem się, że chce pracować w swoim zawodzie. Oczywiście to odroczyło nasze plany o mojej przeprowadzce.

Dwa tygodnie temu jak bylem u niej w rodzinnym domu, zauważyłem ze jest zupełnie inna. Zawsze była bardzo pogodna, uczuciowa, kleiła się do mnie.. a teraz bardzo chłodna. Nawet jej rodzice to zauważyli. Ja dodatkowo zauważyłem, ze pisze z kimś w tajemnicy na smartfonie. Przez tamten weekend nie chciałem do siebie dopuszczać myśli, ze kreci z kimś na boku, bo jej jeszcze ufałem w pełni. Nie wytrzymałem jednak długo. W poniedziałek po powrocie do domu, powiedziałem jej, ze musimy o tym porozmawiać. Ze rozmowa to jest najważniejsza w związku, no i ze widzę ze ma jakieś tajemnice. Wyznała mi wówczas, ze pisze z facetem ze swojej firmy, który ja odwiózł z imprezy firmowej kilka dni temu. Zarzekała się, ze nic ich nie łączy, ani nic się nie wydarzyło. Do mnie to jednak nie dociera, ponieważ nigdy wcześniej nie ukrywała kontaktu przed mną, ani ja jej nie broniłem. Wytłumaczyła to tym, ze nie chciała bym ja się wykurzył na nią. To jednak nie największy cios jaki otrzymałem tamtego dnia. Wyznała mi, ze im bliżej tej mojej przeprowadzki, tym bardziej ja to przeraza i boi się odpowiedzialności za to. Twierdzi, że „nie jest tak pewna mnie jak jej mama była pewna swojego męża”. Przyznała się, też że nigdy wcześniej tylu facetów jej nie adorowało, co teraz w pracy i chyba jej woda sodowa do głowy uderza…

Następnego dnia rzuciłem wszystko i wyjechałem do niej ponownie, ku zaskoczeniu pracodawcy i własnej rodziny. Nikomu nie zdradziłem powodu nagłego wyjazdu. Kupiłem 15 dużych róż w bukiecie i zrobiłem jej niezapowiedzianą wizytę. 15 róż symbolizujących 15 miesięcy związku… ale na odległość, za co przeprosiłem ja, ze musiała tyle czekać. Zaproponowałem jej, ze mogę się przenieść choćby w tym tygodniu. Niestety jej reakcja była daleka od zadowolonej… Była wręcz wściekła na mnie, ale praktycznie nie potrafiła nic z siebie wydusić. Uznała, ze teraz to już za późno na to i nie mogę jej zmuszać do takich decyzji. Rozmawiałem z nią na spokojnie o tym przez kilka godzin, po czym nie wytrzymałem jej bierności i chłodu… wyszedłem z jej mieszkania stwierdzając, ze nie chce jej przymuszać do niczego i przenocuje u znajomej. 30min później zadzwoniła do mnie bym wrócił. Rozkleiliśmy się razem, przytuliła mnie i powiedziała, ze nie chce mnie stracić i ze jej zależy na mnie.

Spędziłem u niej kolejne dwa dni. Postanowiłem, ze nic mi nie da ciągle obwinianie jej za ten kryzys. Zamiast tego zaprosiłem ja do kina. Przyszedłem po nią do pracy i spędziliśmy mile dzień. Chciałem jej przypomnieć jak dobrze nam było ze sobą do tej pory. Na drugi dzień zadzwoniłem do jej mamy jak dziewczyna była w pracy. Nie miałem z kim porozmawiać o tym, a emocje mną nosiły. Jej mama jest jej najlepsza przyjaciółka, a jednocześnie bardzo mnie lubi i zawsze wspierała w każdym problemie. Ona tez wiedziała o istocie problemu mojej dziewczyny. Próbowała mnie wspierać psychicznie, doradzała co mogę zrobić w tej sytuacji… a nawet na końcu wszyscy się z emocji popłakaliśmy… ja, jej mama i ojciec. Z tego co się dowiedziałem od mamy dziewczyny, to przestała pisać z tym facetem ( bynajmniej przez tamte dni ). Nie zmienia to faktu, ze pracuje w firmie, gdzie może go spotkać każdego dnia…

Trzeciego dnia zrobiłem jej obiad, a na stole zostawiłem list, w którym przypomniałem jej dlaczego zdecydowała się być ze mną, nasze najlepsze chwile, ale także, że nie mogę dużej u niej zostać, bo nie chce wywierać na niej presji, a do tego nie pozwala mi na to moja własna godność ( w końcu to nie ja zawiniłem… a to ja bardziej się starałem ja udobruchać.. ). Jak wróciła z pracy, mnie już nie było. Napisała wieczorem do mnie, ze przepłakała pól dnia po przeczytaniu tego listu i ze bardzo nie chce mnie stracić… Poczułem się nieco pewniej przez kilka kolejnych dni. Nasze rozmowy przebiegały nieco lepiej. Miałem w tym czasie stały kontakt z jej mama, która cały czas mnie wspierała i razem kombinowaliśmy co by tu zrobić, by moja dziewczyna w końcu przejrzała na oczy.

Niestety kilka dni temu znowu się pogorszyło między nami. Powiedziała mi, ze znalazła już współlokatorkę do swojego mieszkania. Widzę, że niechętnie ze mną rozmawia, a jak już to tylko ja prowadzę rozmowę. Znowu zrobiła się chłodna i udaje, ze nic się nie dzieje.

Dziś jadę do jej domu rodzinnego, bo w sobotę ma swoje urodziny i zaprosiła mnie już tydzień wcześniej do siebie. Byłem u niej już wielokrotnie, więc to nie była jakaś bariera, ale przez ten kryzys to już niczego nie byłem pewny. Powiedzcie mi proszę co mam teraz zrobić? Wykańczam się już psychicznie. Ta niepewność jaką zaszczepiła we mnie, brak czułości jakiej do niedawna miałem aż za dużo, a w dodatku przeraza ja myśl, ze się przeprowadzce do jej miasta…
Mam kilka teorii co do tej sytuacji:

- zdradziła mnie z tym facetem z firmy, ale boi się przyznać do tego nawet przed swoją matką, z obawy, że wszyscy ją znienawidzą, skoro wie, że mnie wszyscy polubili i traktują już jak rodzinę…

- rzeczywiście boi się decyzji o wspólnym zamieszkaniu, bo traktuje to jak zaręczyny, zaraz ślub, dzieci… i to ją przeraża. ( to trochę dziwne, bo jeszcze miesiąc temu bardzo tego pragnęła… były plany naszych dzieci itp. )

- ma mętlik w głowie, bo zaczęli ją wszyscy adorować odkąd bardzo wyszczuplała ( zawsze była bardziej okrągła ) i przechodzi cos w rodzaju kryzysu wieku średniego…

Boje się, że jak tam pojadę, to nie wytrzymam i rzucę to wszystko w cholerę… a jednocześnie przeraża mnie ta myśl, bo ona wypełniała cala moja rzeczywistość i wiem, ze bez niej znowu wpadnę w depresję, z której kilka lat wcześniej wyleczyłem się… Powiedzcie mi drogie kobitki… czy wy też miewacie takie rozterki w związku? Czy to jej przejdzie, czy to już jednoznacznie oznacza koniec tego związku? Co mogę zrobić, by przywrócić w takiej sytuacji wiarę w nasz związek?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Kamil moim zdaniem widać wyraźnie, że ktoś jej bardziej imponuje niż ty. Z jednej strony zdaje sobie sprawę, że jesteś wartościowym chłopakiem, którego szkoda byłoby stracić, z drugiej jednak ktoś lub coś ( np.imponuje jej, ze pracuje w dobrej firmie w dużym mieście ) odciąga i zniechęca ją do ciebie. Trudno cokolwiek powiedzieć na pewno, bo wiadomo - nikt nie może tak na odległość zgadnąć o co chodzi, ale wg mojego doświadczenia tak gdybam. Co do depresji, nie poddawaj się, może żeby przeciwdziałać ewentualnemu powrotowi, wybierz się już dziś do psychologa,uwierz mi, ja też mam ten problem, ale wiem już jedno - dla nikogo nie warto się załamywać, nigdy nie wiemy, czy po odejściu danej osoby nie czeka nas coś lepszego, co da nam pełniejsze szczęście i satysfakcję, tylko nie wolno się na to zamykać. W ogóle w takich problemach z niezdecydowanymi partnerami, bardzo dobrze działa sposób "puszczenia" ich wolno i ograniczenia kontaktów do minimum. Jeśli partner/ka po pierwszym zdziwieniu, że już za nią nie biegasz, przemyśli i dojdzie do wniosku, że ty jesteś tym, z którym chce dzielić życie, to ok, ale równie dobrze może zacząć sobie układać życie bez ciebie, ale wtedy też jest ok, bo masz dowód, że nie byliście sobie przeznaczeni. Głowa do góry.

3

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Dziękuje za odpowiedź zbytdelikatna.

Cóż też uważam, że muszę ponownie zmienić podejście i zdystansować się do tego. I tak za dużo już pokazałem jej "miękkiego podbrzusza". Balem się wcześniej to zrobić, bo nie wiedziałem kompletnie co się dzieje w jej głowie i co jest przyczyna. Już jej niedawno powiedziałem, że mam za sobą takie życiowe doświadczenie, w którym kręciłem z dwiema kobietami, a efektem tego była strata kontaktu z obiema i gówniane uczucie o sobie po tym błędzie. Widać, ze trochę ja to przez chwile ruszyło. Może zdała sobie sprawę, ze mnie tez może tak stracić. To chyba jedyny kierunek jaki mogę teraz obrać, by przekonać się i ja co do słuszności naszego związku... Tylko jak tu kryć emocje, jak tu stłumić w sobie ten zal i wściekłość...

4

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Tylko pozazdrościć kobiecie, że ma takiego faceta, który stara się o nią i jest w stanie nawet radykalnie zmienić swoje życie, pracę czy miejsce zamieszkania byle być bliżej niej. No gdyby do mnie facet przyjechał z bukietem róż to popłakałabym się ze szczęścia, że kogoś takiego mam. Ale tak jak tu ktoś napisał widocznie ktoś lub cos jej strasznie imponuje. Kobiecie zbytnio adorowanej może przewrócić się w głowie i traktuje wszystkich odgórnie. Też uważam, że teraz
Ty powinieneś odpuścić. Skoro na nią nie działają Twoje starania to nie próbuj udowadniać jej na siłę, że jesteś fajny. Jak straci (całkowicie czy na moment) to myślę, że przemyśli i doceni.

5

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Dziewczyna generalnie sika na Ciebie, a Ty stajesz na głowie, żeby łaskawie zamknęła fontannę moczu. Powiem Ci po męsku: Sprawdź czy jeszcze masz coś między nogami.
Przestań się kontaktować z nią na jakiś czas, zacznij być niedostępny i czekaj. Za jakieś kilka tygodni albo wróci z płaczem na kolanach do Ciebie albo przekonasz się, że niewarto za nią płakać.

6 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2015-09-29 14:12:03)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Zrobiłem tak jak mówicie, choć nie ukrywam, że przyszło mi to ze sporym trudem. Zacznę może od tego co się działo od ostatniego posta na tym forum. Wybaczcie za ilość tekstu, ale opisanie wam moich problemów, pomaga mi samemu w poukładaniu sobie w głowie roztańczonych myśli…

Tak jak pisałem powyżej, pojechałem do niej już w piątek ( dzień przed jej urodzinami ). Wziąłem specjalnie dzień wolnego w pracy, by choć ten jeden dzień mieć więcej czasu na... hmm... działanie. Pierwszy dzień był w miarę spokojny. Była przeziębiona, więc trudno było mi powiedzieć, czy trzyma dystans do mnie specjalnie, czy z troski bym się nie zaraził. Następnego dnia starałem się nie robić problemów, bo w końcu to jej urodziny. Prezent w postaci smartfona ( złożyłem się na niego z jej rodzicami ) dostała już wcześniej. Swoją drogą to między innymi ten pie**ony smartfon przyczynił się do ułatwienia jej kontaktu z tym facetem z pracy... bo praktycznie nie rusza się teraz bez niego nigdzie sprawdzając FB co kilkanaście minut. Z drugiej strony dzięki niemu wykryłem, że mnie oszukuje. Wracając jednak do soboty. Tego dnia była dla mnie nieco cieplejsza, ale nadal nie było to jeszcze to co kiedyś. Wszystko zmieniło się wieczorem, gdy z pokoju obok rozległ się sygnał sms z jej smartfona. Oglądaliśmy właśnie film z jej rodzicami, dlatego zrobiliśmy pauzę i czekaliśmy aż wróci po odczytaniu wiadomości. Oczywiście przepadła na kilka minut. Poszedłem więc po nią. Zastałem ją uśmiechniętą od ucha do ucha podczas czytania czegoś ze telefonu, a jak tylko mnie ujrzała, to zmiana nastroju o 180' z tekstem "no co?!" i w tej samej chwili wróciła do oglądania filmu, bez dalszego komentarza. Oczywiście wiadome było od kogo dostała te życzenia... choć udała, że to od zaprzyjaźnionego z rodziną sąsiada. Ja jednak ponownie poczułem, że kłamie. Zauważyła moje poddenerwowanie i jak tylko skończył się film i gotowaliśmy się do spania, bardzo szybko się umyła, przebrała i wskoczyła do łóżka, jakby się śpieszyła do snu. Usiadłem na łóżku obok niej i już czuła, że chce z nią pogadać. Starając się uniknąć trudnych tematów, zaproponowała by obejrzeć kolejny film na laptopie już w łóżku. Ja jednak przeczuwałem, że obawiała się czegoś innego i postanowiłem to sprawdzić... Zachęcałem ją tak jak niegdyś dotykiem i słowami do seksu. W końcu nie kochaliśmy się już od ponad miesiąca. Wcześniej zasłaniała się miesiączką, a później jak wyszła sprawa flirtu na boku, sam nie chciałem... Tego dnia wiedziała, że już nie ma takich argumentów by mi odmówić, więc próbowała na tekst: "teraz jestem najbardziej płodna i wiesz....". Odpowiedziałem, że mam zabezpieczenia... zatkało ją przez chwilę, starając się wymyślić inny powód, ale ja już sprawdziłem to co chciałem. Zapytałem ją z partyzanta, czy spała z tym facetem. Momentalnie zmienił się wyraz jej twarzy, ale zaprzeczyła kategorycznie. Nie spała z nim, ani nie całowała się z nim ( Tą wersję potwierdza jej mama, która w tajemnicy przed córką przekazuje mi informacje ). Ja jednak po jej kłamstwach i tajemnicach nie wierzę już w jej słowa, ani to co mówi matce. Wybuchłem i w końcu wylałem z siebie wszystko co leżało mi na sercu od samego początku tego kryzysu. Powiedziałem, że nie pozwolę sobie na to by być "tym drugim" w związku. Że zniszczyła zaufanie jakie do niej miałem ( nigdy wcześniej do nikogo aż takiego nie miałem ). Że oszukuje wszystkich, a w tym samą siebie. Prowadziłem taki monolog może z 30min... a ona tylko siedziała na fotelu obok z miną dziecka po wywiadówce... Na końcu wydusiłem z siebie, że jutro pakuje się i wyjeżdżam, a z nią zrywam kontakt, pozostawiając decyzje o losie tego związku tylko w jej rękach. Poszedłem do drugiego pokoju by przespać się w innym łóżku, ale szczerze mówiąc, już za progiem drzwi emocje rozwaliły do reszty całą moją „męskość”. Nie mogłem opanować łez, ale ratując ostatnie skrawki swojej godności spakowałem się już tej samej nocy. Chwilę później ruszyłem do ganku, by ubrać się i wyjść z domu. Nie wiem co tak naprawdę siedziało mi wówczas w głowie, ale chciałem czym prędzej uciec z tego domu, choć do najbliższego autokaru, którym mógłbym wrócić do własnego domu było jeszcze z 3 godziny i jakieś 10km drogi przez wieś i lasy… Usłyszała jednak ze swojego pokoju, że otwieram drzwi do ganku i przyleciała szybko zamykając drzwi wyjściowe i schowała klucz. Nie chciała mnie puścić, choć nie widać było w tym obawy przed tym że wyjdę, a raczej panika, że obudzę jej rodziców. Wróciłem do pokoju i kompletnie bez sił fizycznych i psychicznych usiadłem pod ścianą i pękłem… po prostu jak dziecko. Usiadła obok mnie i również zalała się łzami. Przytuliła się do mnie i przepraszała za swoje zachowanie. Mówiła, że nie chce mnie stracić, ale nie wie co się dzieje w jej głowie. Że rozważa wiele opcji, ale nie chce mnie krzywdzić. Wspomniała, że boi się o przyszłość. Początkowo myślałem, że chodzi jej o to, że ja muszę wszystko za sobą rzucić i zacząć od nowa pracę… a facet, w którym się zauroczyła ( przyznała mi się do tego ) ma równie dobrą i pewną posadę co ona i jest jeszcze na miejscu i niczego nie musi poświęcać… Ona jednak wspomniała, że boi się o przyszłość pod względem własnych emocji co wydaje mi się jeszcze gorszą wersją. Położyliśmy się po godzinie, a ona przytuliła się do mnie jak za dawnych czasów. Tamtej nocy przespałem może z 2 godziny, bo ciąg myśli nie miał końca, a w serce jakby biło dwa razy szybciej…

W niedzielę obudziła nas jej matka, która przyszła do nas spanikowana, że moja walizka stoi w ganku przy drzwiach wyjściowych. Moja dziewczyna poszła do niej i wyjaśniła jej całą sytuację z tego co się działo w nocy. Przy śniadaniu usiedliśmy wszyscy razem: ja, dziewczyna i jej rodzice. Próbowali nam jakoś pomóc. Wyszło na to, że każdy prawił morały ale nie mnie… a jej. Znowu zamarła jak poprzedniego wieczoru bez ruchu osaczona z każdej strony. Zauważyłem, że nie ma sensu tak jej naciskać z każdej strony więc przerwałem to. W ramach rozluźniania atmosfery wybraliśmy się wszyscy do lasu pospacerować. Pogoda była piękna, a nasze nastroje zdecydowanie poprawiły się. Dziewczyna zaczęła pilnować tego, bym był zawsze blisko niej, łapała mnie pod i za rękę. Pomagało to na krótką chwilę, bo zalew niekończących się myśli odbierał mi całkowicie siły. Gdy wróciłem do domu, pocałowałem ją tak namiętnie jak tylko potrafiłem. Ku mojemu zaskoczeniu nie była bierna podczas tego pocałunku, ale zaraz po nim zachowywała się tak jakby to był nasz pierwszy pocałunek. Późnym wieczorem pożegnałem się ze wszystkimi. Przytuliła się do mnie mocno, ale nie tak jakby się ze mną żegnała, a raczej „do zobaczenia”. Poczułem się nieco lepiej.

Wróciłem od niej autokarem prosto do miejsca pracy. Rano zadzwoniłem do niej. Odbyliśmy krótką, ale miłą rozmowę telefoniczną. Kilka godzin później w napływie emocji umieściłem na Facebooku nasze wspólne zdjęcie z tej wycieczki do lasu. Jednaj jej reakcja na to:

„Hej, czemu wstawiłeś zdjęcie bez porozumienia że mną? Ładne jest, ale trochę mi to wygląda jak znaczenie terenu i to nie jest zbyt fajne. Tak samo z zegarkiem, który moim zdaniem zostawiłeś umyślnie.”

Zegarek, który jest prezentem urodzinowym zostawiłem zupełnie przypadkowo. Nie ukrywam, że zdjęcie wstawiłem specjalnie… chcąc zobaczyć czy jej miłe zachowanie było prawdziwe, czy tylko dzięki obecności jej rodziców. Efekt sami widzicie. Widocznie bardzo jej nie spodobało się, że jej „kolega z pracy” zobaczy nas razem… a zegarek potraktowała jako umyślne pozostawienie czegoś, po co miałbym wrócić… Ehh…

Kilka godzin później przeprosiła mnie za swoją reakcję. Po raz kolejny wyjaśniła mi swoje zachowanie w słowach:

"Po prostu czuję się jakby mi przeprogramowano mózg, jakbym była ofiarą tej akcji z Incepcji, że wszczepiono mi taką a nie inną myśl gdzieś w moją świadomość i podświadomość. Albo po prostu cofnęłam się w swej dojrzałości i obudziła się we mnie jakaś durna nastolatka."

Ja jednak nie chciałem słuchać jej ciągłych tłumaczeń. Powtórzyłem się tylko, że im dłużej ciągnie się ten kryzys, tym bardziej mnie traci. Twierdzi, że to rozumie i stara się podejmować pochopnych decyzji. Umówiliśmy się, że wieczorem porozmawiamy ze sobą, ale do tego nie doszło. Napisałem jej w środku wczorajszego dnia coś takiego:

"Nie będzie mnie dziś wieczorem. Idę na spotkanie z projektantka wnętrz. Chce mnie poznać, sprawdzić co potrafię i zaoferować współpracę. Zapowiada się na to, że nie będę miał teraz wiele czasu. Myślę, że to dobrze się składa, bo zajęcie przyda mi się bym przestał rozmyślać, a Ty będziesz miała dużo czasu na swoje przemyślenia. Jestem już bardzo zmęczony tym wszystkim. Cieszę się, że dziś trochę się uzewnętrzniłaś, ale wolałbym porozmawiać z Tobą, gdy w końcu będziesz wiedziała czego chcesz... Przyznanie się do tego, że "masz problem ze sobą" niczego nie rozwiązuje, a wręcz wyniszcza mnie. Mówisz tak od samego początku, jak tylko wyszła na światło dzienne prawda o Twoim "zauroczeniu". Nie czuje się wartościowym facetem, skoro nie potrafisz dokonać właściwego wyboru. Starałem się jak mogłem przez ostatnie tygodnie, ale nic to nie dało. Dochodzi do tego, że i ja zaczynam się zastanawiać nad tym czy rzeczywiście zasługuje na to by pozwalać sobie na tak nieodpowiedzialne zachowanie z Twojej strony. Muszę w końcu pomyśleć o sobie i dokonać sam decyzji. W końcu nie tylko Ty pragniesz dla siebie spokojnej i szczęśliwej przyszłości... Odezwę się za jakiś czas jak odpocznę trochę psychicznie. Wybacz..."

Od tego czasu już ze sobą nie rozmawiamy. To jest trudniejsze niż myślałem. Przyzwyczajony do stałego kontaktu przez 16 miesięcy, dzień w dzień i w każdej wolnej chwili… teraz to jest jak wiercenie dziury w brzuchu…No ale nawet jej matka, która do mnie zadzwoniła wczoraj przyznała, że to jedyna i ostateczna szansa na to by uratować ten związek. Poczekam tak aż sama się odezwie… a jak nie… cóż… Będę życzył jej powodzenia z podrywaczem o sweet foci na facebooku… ehh…

Jak to jest dziewczyny, że dajecie się tak zbajerować takim facetom, którzy już na pierwszy rzut oka wyglądają na takich, którzy bawią się kobietami?

Ciekawy jestem czy ktoś dotrwał do końca tego tekstu… tak czy inaczej mnie to trochę pomogło…

7

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Nie ukrywam, czytając Twoją historię trochę się wzruszyłam. Z tego co piszesz to jesteś świetnym, uczuciowym facetem i nie jedna kobieta chciałaby mieć kogoś takiego u boku.
No cóż, wyjścia innego nie masz jak tylko trzymać się słów "trzeba coś stracić, by to docenić". Jeżeli Cię kocha to prędzej czy później przejrzy na oczy, chociaż obawiam się najgorszego. Może tak być, że wpakuje się w romans z tym facetem, a gdy ją skrzywdzi to dopiero wtedy uświadomi sobie jak bardzo Cię kocha. Tylko czy wtedy umiałbyś jej wybaczyć skok w bok? Eh, takie zauroczenia są najgorsze.

8 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2015-09-29 14:31:03)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

takajedna_5 - to własnie dlatego tak długo starałem się aktywnie walczyć o nią, by nie dopuścić do tego by popełniła nieodwracalny błąd. Nie jestem w stanie wybaczyć zdrady fizycznej. Mogę jej wybaczyć chwilowe załamanie, zauroczenie, ale nie seks z innym facetem. Jeśli do tego dojdzie, to będzie absolutny koniec moich relacji z nią. Ona o tym dobrze wie i byś może dlatego też ma taki mętlik w głowie, bo to mogło już się stać, a okłamuje wszystkich dookoła. Sumienie ja gryzie i obawa przed tym, że straci szacunek u wszystkich. Dodam, że to ambitna, inteligentna dziewczyna o łagodnym i emocjonalnym charakterze. Nie pasuje do niej skakanie z kwiatka na kwiatek.. ale... no własnie ale odkąd wyszczuplała w ostatnim okresie poczuła się o wiele bardziej atrakcyjna niż kiedyś, co zresztą sama głośno przyznaje. Możliwe, że ta zupełna nowość w jej życiu, kiedy to grono facetów ja adoruje, uderzyła jej do głowy jak porządny trunek. Najlepsze jest to, że ja świadomy "takich" problemów, nigdy nie interesowałem się bardzo atrakcyjnymi kobietami, a raczej wybierałem te przeciętnej urody, własnie dlatego by nie czuć ciągłego napięcia, że może skoczyć w bok z lepszym ode mnie. To już drugi raz w moim życiu tak się zdarza, że poznaje "brzydkie kaczątko", dowartościowuje je, a później "piękny łabędź" odlatuje... Jak widzisz... nie każda kobieta chciałaby takiego faceta jak ja. Ta emocjonalność, to raczej przekleństwo. O wiele lepiej maja takie skurwy**ny jak ten facet, dla której moja kobieta traci teraz rozum... Jestem bardziej niż pewny, że kiedyś będzie bardzo żałowała swojego obecnego postępowania i tego co będzie dalej. To nie jest typ faceta odpowiedzialnego, a raczej typ szalejącego studenta, który wyrywa na każdej imprezce kolejna laskę... Ja pragnę rodziny i stabilności. Rozmawialiśmy o tym dziesiątki razy i ona również tego chciała... do czasu aż poznała jego... Ehh...

9

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Każdy związek prędzej czy później przeżywa poważny kryzys to jest próba dla związku,jeżeli on przetrwa to znaczy, że opiera się na dużym uczuciu. Z własnego doświadczenia napisze Ci, że zauroczenia inną osobą są ogromną przeszkodą do pokonania, bardzo niewielu parom udaje się wyjść z takiego kryzysu bez blizn. Musisz być przygotowany na najgorsze, niestety. Wszystko zależy od Twojej kobiety, skoro Cię kocha to przetrwacie. Teraz skup się na sobie. Czuję, że jesteś od niej zależny a przecież Twoje szczęście powinno być dla Ciebie na pierwszym miejscu. Bla, bla "szczęście naszej drugiej połówki powinno być ponad nasze" , ok, ale w szczęśliwych związkach, innych problemach. Co zrobisz gdy okaże się, że przespała się z tym facetem? Będziesz bezradny, skrzywdzony a ona będzie układała sobie życie na nowo, do czasu. Moim zdaniem zrobiłeś już dużo dla tego związku, nawet bardzo dużo. Twoja rola się skończyła, dlatego zaciśnij pięści i czekaj na jej ruch.
A tak z innej beczki, nie próbuj dawać jej powodów do zazdrości. Gdy zagrasz w ten sposób ona bez wahania będzie miała wymówkę aby wycofać się z tego związku i jak scenariusz piszę, sam wiesz. Bądź nienaganny, taki jak zwykle. Od niej zależy czy to spieprzy czy nie.
Jeszcze jedno, proszę Cię jeżeli Ty uważasz, że przy Tobie kobieta zmienia się w "pięknego łabędzia" i po jakimś czasie odlatuje z Waszego wspólnego gniazdka do lepszej partii to jesteś zakompleksiony i niedowartościowany a przez to zbyt mało pewny siebie, a uwierz, że kobietom imponują tacy faceci. Dlatego radzę ostro wziąć się za siebie.

10

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Dziękuje za Twoje słowa. Niby to wszystko oczywiste, ale gdy problem tyczy się nas bezpośrednio, to trudno o racjonalne myślenie. Mówią, że czas leczy rany. Jestem w stanie wybaczyć jej tą chwile słabości, ale jeśli nie skończy się ona na zdradzie fizycznej. Powodów do zazdrości nie mam zamiaru jej dawać, ponieważ uważam to za dziecinadę...

Przyznaje, że przez całą tą sytuację moja pewność mocno spadła. Wiem, że to niekorzystnie wygląda w oczach kobiet, ale po tym szoku jaki mi sprawiła dziewczyna w ostatnich dniach, trudno by czuć się pewny własnej wartości. Do tej pory nigdy nie robiła mi uwag co do mojego charakteru. Nawet niedawno, gdy przyjechałem do niej z tymi kwiatami, powiedziała matce, że jestem "facetem na medal". Jeśli chodzi o wygląd... cóż, nie jestem może typem modela, ale nie miałem większych problemów ze znalezieniem sobie kobiety. Ona sama ma sporo kompleksów z powodu szerokich bioder ( w stosunku do reszty ciała ), problemów z cerą, czy innymi duperelami, na które ja osobiście nie zwracałem prawie uwagi. Jak tu czuć się pewnie, gdy torturuje mnie każda minutą ciszy i niepewności, bo zauroczyła się w facecie, który w mojej ocenie w niczym nie jest lepszy ode mnie. Świadomość, że choć całe nasze otoczenie traktuje nas jak bardzo udaną parę i fakt, że chroniąc jej opinię ukrywam prawdę o jej zachowaniu nawet przed własną rodziną, rujnuje mnie powoli. Jak tu czuć jakąkolwiek pewność siebie? No ale fakt... tak być nie może. Tak jak pisałem w ostatniej wiadomości do niej, mam teraz trochę więcej zajęć zawodowych i postaram się po prostu robić to co do tej pory najlepiej jak potrafię.

11

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Rozumiem, że ciężko Ci myśleć w tej sytuacji racjonalnie i tak Cię bardzo podziwiam za Twoją postawę. Sama mam problemy ze swoim facetem i wiem jak to ciężko spojrzeć na nie  z boku, do tej pory nie znalazłam na to sposobu. Gdybym znalazła się w Twojej skórze już dawno bym odpuściła, wiem, że o miłość się walczy jednak nie umiałabym znaleźć w sobie tyle siły co Ty. Myśl, że jest ktoś drugi by mnie zabiła od środka. Niesamowicie Cię podziwiam.
Co do problemu, głębiej go analizując stwierdziłam, że na początku powinieneś odbudować swą pewność siebie. Ten drugi wcale nie jest od Ciebie lepszy.
A tak z innej beczki, znalazłam cytat adekwatny do Twojej sytuacji,  "Oddać komuś serce to czasem za mało. Niektórzy są tak ślepi, że wypadałoby im oddać swoje oczy, by dostrzegli skarb jaki mają tuż obok".

12

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Owszem o miłosć się walczy ale w przypadku tej laski to już dawno powinien odpuścić i zobaczyć co ona wtedy zrobi. Ona ewidentnie zauroczyła się w facecie z pracy, który w czymś tam jej imponuje pewnie sama jeszcze do końca nie wie w czym i dlatego jej chłopak który za nią szaleje już nie wydaje się taki super. Jestem więcej niż pewna, że on sie nią zabawi albo zaliczy i odstawi na bok a ona z płaczem przyleci do Ciebie że była taka głupia i zaslepiona ale kocha Ciebie i tylko Ciebie. Obawiam się jedynie że oni mogą wtedy już być po wspólnej nocy.
Niestety masz rację kobiety zazwyczaj zauraczają się takimi dupkami którzy tylko to wykorzystują.
Tylko jeszcze takie pytanie. Czy ten facet wie że ona ma chłopaka? Czy mimo to godzi sie na tani romans kosztem jej związku ?
Na Twoim miejscu opuściłabym ten dom wtedy w nocy kiedy już byłes spakowany. Ona od razu by się obudziła że własnie wyszedłeś i może Cię już definitywnie stracić.

13 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2015-09-30 09:01:59)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Sam zastanawiam się skąd mam w sobie tyle sił. Możliwe, że dalej jestem w szoku, bo to stało się tak nagle i bez żadnych ostrzeżeń. Do tamtej chwili byłem pewny, że to właśnie to... planowałem oświadczyć się jej w sylwestra, albo z początkiem wiosny. Nasze rodziny uwielbiają nas... Nic nie zapowiadało takiej katastrofy. Nawet ona jeszcze dzień przed tym jak już wszystko było wiadome, zapewniała mi, że nie zostawi mnie i jest ze mną szczęśliwa... Nie mogę do tej pory uwierzyć, że tak spokojna i łagodna dziewczyna potrafi tak bardzo się zmienić i oszukiwać wszystkich... nawet własnych rodziców z którymi jest bardzo blisko.

To prawda... każdy kolejny dzień, a nawet godzina zabija we mnie wszystko. Nie mogę się na niczym skupić, a jedynie alkohol tylko na chwilę tłumi moje myśli. Wiem, że to nie jest rozwiązanie...

takajedna_5 - dziękuje za ten cytat. Rzeczywiście dobrze oddaje moją sytuację. Zastanawiam się, czy nie umieścić tego na tablicy FB by to przeczytała... tylko nie wiem czy to dobry pomysł. Może pomyśleć, że dalej użalam się nad sobą, a taki wpis poinformowałby wszystkich naszych znajomych i rodziny o kryzysie w związku... to wywołałoby w niej złość i poczucie presji... a jak wiadomo nie zmuszę jej do siebie na siłę.

mmmsss - tak, wie o tym, że jesteśmy razem. Ma go w znajomych na FB i widzi wszystkie nasze wspólne zdjęcia, status... Ba! Po tej nocy, kiedy chciałem opuścić jej dom, napisałem do niego wiadomość:

"Słuchaj koleś... Do tej pory byłem cierpliwy, ale właśnie skończyły się żarty. Ja Ci z brudnymi butami nie wpier**lam się w życie, ale jeśli będzie trzeba, to jestem w stanie to zrobić. Nie życzę sobie, byś wypisywał, dzwonił, bądź spotykał się z moją kobietą! Nie jestem idiotą, który na to sobie pozwoli. Znajdź sobie wolną laskę i ją bajeruj. Jeszcze raz dowiem się, że za moimi plecami kombinujesz, to nie poznasz się w lustrze. Rozumiesz?! Wypier**laj z naszego życia!"

Dziś jak na to patrzę, to uważam, że zrobiłem totalny błąd pisząc do niego, ponieważ dałem mu tylko asa do rękawa, by użył go przeciwko mnie. Nie jestem typem, który najpierw uderza w twarz, a potem pyta... Jeśli jej pokaże tą wiadomość, to zyska na tym więcej niż ja na tej żałosnej próbie zastraszenia go. Co prawda z relacji jej mamy i jej reakcji przez kilka dni, wydaje mi się, że nie pokazał jej tego, a mi samemu nic nie odpisał.

Też uważam, że mogłem tamtego dnia opuścić jednak jej dom. Prawdopodobnie i tak za mną ruszyliby jej rodzice, by mnie zatrzymać... ale efekt byłby silniejszy. Teraz defakto odpuściłem walkę o nią... ale obawiam się, że nie dość dosadnie dałem jej do zrozumienia, że może mnie stracić. W ostatniej wiadomości napisałem niepotrzebnie, że "odezwę się za jakiś czas". Ona mogła to potraktować po prostu jak dodatkowy czas na to by upewnić się, czy tamten ją chce i czy jak mnie rzuci, to znajdzie się z miejsca w jego objęciach. Cała sprawa wyszła na jaw na etapie, kiedy on prawdopodobnie nie wiedział jeszcze, że jej tak zaimponował. Prowadzili po prostu zwykłe rozmowy. Teraz jest już pewny, że jest coś na rzeczy... więc ma teraz doskonałe warunki do działania. Możliwe, że właśnie strzelam sobie samobója...

Ciekawy jestem też jak zareaguje na dzisiejszy dzień chłopaka... Niby nadal jesteśmy ze sobą... niby nadal jestem jej chłopakiem... ale czy odezwie się choć w kilku słowach z życzeniami? Ehh...

14 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-09-30 10:38:40)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Kamil, moim zdaniem postąpiłeś tak, jak powinieneś. Dobrze,że napisałeś do tego faceta, dobrze tez rozegrałeś sprawę z dziewczyną. Teraz nic innego nie pozostaje ci tylko czekać, jak rozwinie się sytuacja. I bardzo cię proszę - nie pij, i jeszcze jedno - to wcale nieprawda, że kobiety wolą zbyt pewnych siebie dupków. Niektóre tak, ale zapewniam cię, że są one w mniejszości.

15

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Jeśli zapomniałaby o Dniu Chłopaka to by mi ręce opadły.
Jestem ciekawa kiedy ta dziewczyna przejrzy na oczy.
A Ty nie pij, bo wpakujesz się przez to w jakieś problemy. Wiadomo, od alkoholu w głowie dobrze się nie dzieje.
No i najważniejsze, nie obwiniaj się o nic, nie analizuj każdego słowa, czynu skierowanego w jej stronę. Po co? To Cię tylko bardziej przygnębia.
Zrobiłeś tyle ile mogłeś, nic więcej nie da się w tej sytuacji zdziałać.
Jeszcze raz powtarzam, weź się za siebie. Nie chce krakać, ale przez te problemy możesz się kiedyś obudzić z ręką w nocniku.
Zajmij się sobą, rozwijaj swoje zainteresowania, spotykaj się ze znajomymi, odbudowuj swoją pewność siebie. Może tak być, że jak Twoja dziewczyna zobaczy, że przeszedł Ci czas użalania się nad sobą to zadziała to na nią jak płachta na byka. Takie, o "kurde mogłam stracić super faceta!". Obojętność czasem popłaca. Hah, wiem po sobie. W moim przypadku gdy mój mężczyzna się o mnie stara, imponuje mi to i nie czuję się w żadnym wypadku zagrożona dlatego odbija mi. Robię rzeczy których potem żałuję bo tak wiem mój facet jest, kocha mnie i mi wybaczy. Ale gdy rolę się odwracają on z braku sił odpuszcza to ja naglę się budzę i ta myśl "co ja odpierd*lam". Trochę to przypomina zabawę w kotka i myszkę, ale czasem ktoś potrzebuje wylania zimnej wody na głowę żeby się obudzić.

16

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Dokładnie kolego- nie pij bo tylko pogorszysz sytuację. Dziewczyna stwierdzi, że dosyć że za nia latasz to jeszcze się rozpijasz a i on będzie miała argument żeby ją przyciągać bardziej do siebie.
Według mnie to niepotrzebnie mu pisałeś wiadomość bo on teraz wie że ma nad Tobą przewagę a Ty z desperacji że na dziewczynę nie działają Twoje starania i błagania postanowiłeś wycelować w niego.  Lepiej napisz DO NIEJ wiadomość dosadną ale nie typu "Odezwę się wkrótce. Kocham Cię" bla bla tylko "Jeśli jakiś facet jest w stanie odbić mi dziewczynę to ja jej nie chcę. Jak przemyślisz to daj znać bo widzę, że sama nie wiesz czego chcesz. Żegnam" wtedy może by się dziewucha zastanowi nad sobą i tym kogo traci. Ona ewidentnie zostawia sobie koło ratunkowe na wypadek gdyby tamten ją "rzucił". Wróci do Ciebie z płaczem ,że on był takim dupkiem ale tak naprawdę ona kocha Ciebie i tylko Ciebie i była taka głupia i zaślepiona.
Piszesz, że jej rodzice nie dali by Ci wyjść z domu. A co z nią ?Pytanie czy ona by Ci na to pozwoliła. I nie dlatego, żebyś nie obudził jej rodziców tylko czy byłoby jej to objętne że jej chłopak w środku nocy wychodzi z jej domu i tuła się po świecie.

17 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2015-09-30 14:38:07)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Mimo podzielonych zdań uważam, że napisanie do niego było błędem. Tak jak pisze mmmsss, dałem mu do zrozumienia, że ona jest nim zainteresowana, a ja tracę kontrolę... Niestety nie jestem już w stanie tego odwrócić. Pozostaje mi liczyć na to, że on rzeczywiście zachowa to dla siebie jak przystało na mężczyznę. W przeciwnym wypadku tylko sobie zaszkodziłem.

Nie mam problemu alkoholowego. Pije tylko okazyjnie, ale przez ostatnie dni kompletnie nie byłem w stanie zahamować najczarniejszych myśli o tej sytuacji i sobie. Obecnie czuje się trochę silniejszy ( między innymi dzięki waszemu wsparciu ) i nie zamierzam wracać do %.

Co do tamtej nocy, kiedy chciałem wyjść z jej domu, to myślę, że ona bała się konsekwencji tego, ze wyjdę. Reakcji jej rodziców, zagrożenie mojego zdrowia, no i fakt, że nie była przygotowana tamtej nocy na zerwanie ze mną. Gdybym rzeczywiście przeszedł tą drogę i wrócił do domu, to nie byłoby już odwrotu.

Postanowiłem zupełnie odizolować siebie od niej. Wyłączyłem czat na FB dla niej. Może nadal do mnie napisać, ale mnie chociaż nie będzie dołowało jak widzę, że jest dostępna do późnych godzin nocnych, a nie odezwie się nawet na jedno słowo. Jedyny kontakt jaki pozostawiam to telefony od jej matki, która stara mi się pomóc i relacjonuje mi ich prywatne rozmowy. Z tego co dowiedziałem się dziś z tego źródła, to ona unika kontaktu z tym facetem w pracy. Mają tam przerwy, na które do tej pory wchodziła między innymi z nim. Ponoć sama popiera pomysł wstrzymania kontaktu, bo chce sprawdzić, czy zatęskni za mną. Na chwilę obecną jednak takich objawów jej matka nie zauważyła. Nie wiem na ile można wierzyć jej słowom, ale jestem w 100% pewny jej matki, która sama jest przerażona wizją rozpadu naszego związku.

Drugie z moich postanowień to wytrwanie w tej "separacji" do końca tygodnia. Chyba, że ona sama przerwie ciszę i pierwsza wykona ruch. Po tym czasie porozmawiam jeszcze raz z jej rodzicami, by dowiedzieć się jak ten tydzień na nią wpłynął. Będzie wówczas na 100% przez weekend w domu, więc będą mogli z nią jeszcze raz ostatni pogadać i zobaczyć jej reakcje. Jeśli nadal nic w niej się nie zmieni, to wówczas mogę wysłać takiego smsa jak napisała mmmsss. Tylko wówczas będę miał absolutną pewność, że zrobiłem wszystko co mogłem, by uratować ten związek. Jest mi to niezbędne do tego by później mieć dla samego siebie uzasadnienie rozpadu tego związku. Jest to szczególnie dla mnie ważne, bo ktokolwiek by jej spytał o mnie, to zawsze twierdzi, że nie ma mi absolutnie nic do zarzucenia... Zerwanie bez powodu jest dla mnie kompletnie nielogiczne i męczyłoby mnie to długimi miesiącami, a może nawet latami... a tak chociaż będę miał pewność, że zrobiłem ze swojej strony absolutnie wszystko co możliwe.

Jedyne co teraz mogę robić, to ratować swoją zrujnowaną samoocenę i przyszłość, która do tej pory była ukierunkowana wyłącznie na życie z nią. Sytuacja jest o tyle dramatyczna, że firma w której obecnie pracuje, chyli się ku upadkowi, co do tej pory było mi na rękę ( odprawy i możliwość przeniesienia się do jej miasta ). Obecnie to jest problematyczne, bo jak dostanę wypowiedzenie, to pozostaje pytanie... gdzie szukać teraz pracy? W jej mieście, czy w okolicy mojego domu? Na szczęście dorabiam sobie na boku i mam oszczędności na jakieś 3 miesiące życia.

Jednego jestem pewny... nigdy się nie poddam! Nie jestem typem faceta, który rzuci się pod pociąg z powodu rozstania z kobietą. Przeżyje to bardzo... może będę zmagał się z chwilową depresją, ale nie poddam się. Mam za sobą już kilka nieudanych związków, z czego każdy był trudny. Staram się wyciągać wnioski z nich. Jak widać, dalej muszę nad sobą pracować. Nie wystarczy jak widać znaleźć kobietę, która nie ma wad poprzedniczek.. trzeba też rozwiązać problem ze sobą, który je odpycha ode mnie. Pracowałem nad tym już w trakcie obecnego związku. Wydałem sporo kasy na dentystę, który poprawił mi uzębienie, nawiązałem sporo kontaktów biznesowych, dla większej stabilności finansowej. Jedyne co widzę teraz w sobie to fakt, że przybrałem na masie do lekkiej nadwagi ( 85kg / 177cm wzrostu ). Nie jest to coś strasznego, ale sam czuje się z tym mało komfortowo. To byłoby trochę dziwne, że tym ją odstraszyłem, skoro poznałem ją gdy sama borykała się z problemami nadwagi... To raczej odwrotnie.. szczuplejsza poczuła, że na więcej ją stać i w głowie się poprzewracało... Przyznam, że zdecydowanie wolałbym ją cięższa o te 10kg niż teraz, gdy w głowie jej się miesza.

18

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Napisała mi na FB życzenia: "Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Chłopaka smile".

Jak myślicie... co teraz z tym zrobić? Podziękować krótko i wrócić do zachowania ciszy... czy nawiązać rozmowę?

19

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?
Kamil_1986 napisał/a:

ona bała się konsekwencji tego, ze wyjdę. Reakcji jej rodziców, zagrożenie mojego zdrowia, no i fakt, że nie była przygotowana tamtej nocy na zerwanie ze mną.

Ona bała się reakcji jej rodziców, że zaczną ją opieprzać, że Cię w środku nocy wypuściła z domu a nie tego że sobie pójdziesz i nie wrócisz. była nieprzygotowana na zerwanie z Tobą ? A Ty niby jesteś przygotowany na takie huśtawki jakie Ci funduje? Pluje Ci w twarz a Ty będziesz udawał, że deszcz pada ?
Wiadomośc do faceta napisałeś trudno stało się teraz już nic nie zrobisz. Raczej jej nie pokazał bo zaraz by do Ciebie wyleciała z pretensjami "czemu do niego piszesz już wystarczy, że zdjęcie wstawiłeś i on widział"
Jeśli chodzi o Twoją nadwagę to podobno jak się kocha to sie go akceptuje takiego jakim jest a nie szuka co by tu w nim zmienić. Uwierz, że nawet gdybyś miał 10 kilo nadwagi ale miał wysoką samoocenę to dziewczyny by na Ciebie leciały.

Na życzenia ja osobiście bym odpisała krótko i zwięźle "Dzięki" i wróciła do ciszy, niech pogłówkuje czemu już nie jestem taki milutki i nie latasz za nią no ale to tylko moje zdanie.

20

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Myślę, że nie powinniśmy Twojego wyglądu w to mieszać ponieważ jestem pewna, że nie w nim tkwi problem.
Poza tym poważnie musisz popracować nad samooceną. Może zacznij od siłowni? Podobno dobrze wpływa na samopoczucie. Fakt, że ćwiczysz będzie Ci dodawał większej pewności siebie.

21 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2015-09-30 19:58:50)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Nie uwierzycie... ale zadzwoniła do mnie dzisiaj. Byłem akurat na spotkaniu biznesowym i słyszę jak mi na przemian oba telefony ( służbowy i prywatny ). W końcu w 3 próbie odebrałem na chwilę i powiedziałem, ze oddzwonię po spotkaniu. Tak też zrobiłem, zaciekawiony co się stało, że do mnie dzwoni i to tak zajadle.
Spytałem czy coś się stało, że dzwoni. Odpowiedziała, że nie. No to ja na to, jak się czuje z tym, że nie mamy ze sobą kontaktu od kilku dni. Odpowiedziała, że „chyba trochę tęskniłam” – głosem niczym mała dziewczynka, która zgubiła ulubionego misia. Trzymałem jednak gardę i stanowczo mówiłem o tym, że tak naprawdę ta rozmowa mogłaby już w ogóle się nie odbyć, gdybym był innym facetem. Przyznała mi się wówczas, że korporacja ma na nią taki negatywny wpływ, że jej odbija. Oczywiście powtórzyłem po raz kolejny, że ja nie winię firmy, a tylko ją i obiekt jej westchnień za zaistniałą sytuację. Starała się podkreślić bardzo, że przyznanie się do winy to połowa sukcesu. Potwierdziłem, że cenię to, ale nie na to czekam. Wydawała się być zdezorientowana, tak jakby powiedziała wszystko, co miało załatwić całą sprawę… Powiedziałem, że jak ktoś ma dylemat, to znaczy że ma kilka opcji do wyboru i musi się zdecydować na konkretnie jedną. Na taką decyzję czekam. W odpowiedzi usłyszałem, że nie utrzymuje już kontaktu z tym facetem, o ile wierze w jej słowa ( sprawdzałoby się to co mówi swojej mamie ). Odpowiedziałem na to, że na zaufanie trzeba jeszcze sobie zapracować i musi minąć sporo czasu. Zaproponowała, żeby nie tracić pieniędzy na telefon, to skontaktujemy się przez TeamSpeak w domu jak wrócę ( coś ala Skype ). Odmówiłem. Zaproponowała więc, bym odezwał się na FB jak wrócę. Powiedziałem, że jak będę to będzie widziała, że jestem dostępny to może napisać. Zrobiłem tak, by pokazać jej, że nie wrócę od tak do starych standardów. Zrobiła jeszcze za mało by wszystko wróciło do tego co było przed tym kryzysem.
Czułem po całej tej rozmowie, że jest trochę skruszona, ale jeszcze nie dostatecznie. Nie czuć w niej tej pewności, że chce tylko mnie. Tak czy inaczej doceniam to, że zrobiła coś z własnej inicjatywy i to w odpowiednim momencie, bo dziś byłem już wyjątkowo bojowo nastawiony do niej. Szykowałem się nawet na to co powiem jej, gdy z nią zerwę…
Nie mogę jednak przedwcześnie cieszyć się. Właśnie oddzwoniła do mnie, że nie ma dostępu do Internetu. Możliwe, że to przypadek… a możliwe, że przegadała ze mną już wszystko co mogła telefonicznie i teraz unika rozmowy, z powodu niezręcznej ciszy jaka pewnie by nastąpiła. Możliwe tez, że przestraszyła się mojego stanowczego głosu ( zupełnie innego niż przez ostatnie tygodnie, kiedy byłem zupełnie rozbity ).
Ciekawe co dalej będzie…

22

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Kamil przeczytalam Twoja historie i niestety dla mnie to nie bedzie miec happy endu.
Znacie sie rok i jesli po tak krotkim czasie Twoja dziewczyna ma juz tego typu rozterki i dylematy to nie warto w to brnac dluzej. Moze ona i spanikowala teraz, poczula skruche i bedzie probowala naprawic wasza relacje ale jak dla mnie zrobi to z rozsadku bo wie ze jestes dobry, kochany i wartosciowy, bo rodzice popieraja wasz zwiazek ...z roznych powodow tylko nie z milosci. Jestes fajnym facetem( taki przynajmniej obraz Twojej osoby jawi sie z tego co piszesz) i zaslugujesz by byc dla  kogos " spełnieniem marzen" kims najlepszym na swiecie a nie najrozsadniejszą  opcją ktorej warto sie trzymac. Moze i wygrasz "pojedynek" z tym facetem z pracy ale wierzysz w to ze za chwile nie pojawią sie nowi rywale? Chcesz takiej relacji w ktorej  bedziesz non stop czekał  na kolejną  probę sil? Nie warto moim zdaniem. Gdzies tam czeka ktos lepszy Kamil... ktos kto Cię doceni, pokocha i komu nie  bedziesz musial nic udowadniac...bo bedzie widziec jaki ma skarb smile

23 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2015-10-01 08:42:28)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

feniks35 - oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że coś takiego może odbijać się na naszym związku jeszcze przez lata, a nawet ostatecznie doprowadzić do rozstania. Tak czy inaczej jestem zdania, że każdy związek przeżywa swoje kryzysy i nic nie stracę na tym, by dać jej drugą szansę. Jeśli mamy się rozstać, to tak się stanie, ale chociaż będę miał czyste sumienie, że zrobiłem co trzeba. Po drugie, jestem już zmęczony szukaniem dla siebie "nowej lepszej". Mam za sobą sporo doświadczeń, ale żadna z poprzednich kobiet nie pasowała tak bardzo do mnie jak ta. Ja jej trochę się nie dziwie. Każdy związek na odległość trwa do pewnego momentu, w którym trzeba podjąć decyzję o ruszeniu dupy do tej drugiej osoby, albo się rozpada. My właśnie jesteśmy właśnie na takim etapie. Nie da się tak trwać ciągle bez siebie. Przez ten kryzys ja sam poczułem jak bardzo mi na niej zależy. Też miałem swoje własne małe kryzysy i zastanawiałem się, czy rzeczywiście to ta, gdy do świadomości docierały informacje o jej wadach. Ona również mogła mieć coś takiego, ale do tego nałożyło się kilka innych czynników: pierwsza praca i to w dodatku w korporacji ( zmiana trybu życia ), zdecydowanie lepsza figura ( poprawa wartości siebie ), odwlekająca się w czasie decyzja o moim przeniesieniu się, no i ostatecznie facet, który nie patrząc na to, że jest zajęta, podbijał do niej. Ja sam zdaje sobie sprawę z tego, że nie jestem przykładem idealnego faceta, za którymi kobiety szaleją. Jestem zwykłym, przeciętnym facetem. Jestem więcej niż pewny, że gdy mnie poznała, to zakochała się w tym co sobą reprezentuje niż z czystego pociągu seksualnego. Mi to pasuje, bo ja szukam kobiety, która zostanie ze mną do końca, a nie takiej, z którą będę miał świetne życie seksualne, ale nic więcej by nas nie łączyło...

Drugą sprawa jest taka, że zdecydowana większość długoletnich związków opiera się na tym samym schemacie: zauroczenie -> miłość -> przyzwyczajenie. Czasem zdarza się, że para kocha się równie mocno co na samym początku, ale nie oszukujmy się... z czasem te uczucia przycichają, a rzeczywistość weryfikuje, czy pasujemy do siebie pod różnymi względami. 40% facetów zdradza swoje kobiety... nieco mniej kobiet zdradza swoich partnerów... myślisz, że każdy z nich robi to bo szuka sobie tej "właściwej miłości" ? Życie niestety jest brutalne...

24 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-10-01 08:48:57)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Kamilku nie tlumacz mi oczywistych spraw smile . Mam kilkunastoletni staz malzenski i wiem doskonale ze nie ma opcji by motylki i zachwyty soba  trwaly caly czas.  Z czasem przychodzi troche rutyny, zmeczenia, klotni itd. Nie ma juz zakochania ..ale jest milosc czyli szacunek troska i wiele innych cennych wartosci. Niemniej jednak kryzysy ktore przychodza wynikaja a przynajmniej powinny wynikac z zaniedbania wzajemnego, ludzie nie zabiegaja o siebie tak jak na poczatku, staja sie leniwi, wygodni itd. Nie ma tu moim zdaniem miejsca na kryzys bo sie zauroczylam w jakims chlopaczku albo moj partner w jakiejs lasce... a juz na pewno nie na tak wczesnym etapie zwiazku. Po roku nie moze byc mowy o tej trzeciej fazie o ktorej piszesz czyli przyzwyczajeniu. Podstawa zwiazku we wstepnej jego fazie jest chemia miedzy ludzmi i jak jej nie ma albo jest lipna (czytaj dziewcze dostaje wypiekow czytajac smsy od innego faceta zamiast   sikac po rajtkach za swoim partnerem) to to nie ma prawa bytu na dluzsza mete. Bez tej chemii na poczatku nie ma szans na przeniesienie znajomosci na wyzszy level czyli z zakochania na milosc.
Dla mnie jesli dziewczyna po 16 mscach znajomosci mysli o innym i  nie czuje do Ciebie kompletnie pociagu fizycznego to nie jest to normalne i "pary tak maja" Jesli ona zostanie z Toba to tylko i wylacznie z wygody.... bo wygodnie miec u boku takiego poczciwego misia ...tyle ze misio rogami bedzie rysowal sufit non stop kolor i to nie za 5 czy 10.lat ale juz za chwile...

25

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Zgodzę się z tym co napisałeś, ale powiedz mi, czy Ty też poznałeś swoja kobietę na odległość, czy od początku byliście przy sobie ciągle? To jest znacząca różnica. Ja przez ograniczony czas dla niej, nie dałem jej dużych możliwości by ta chemia była tak silna jak trzeba. Ja sam czuje, że w ostatnim roku oddaliłem się od niej z powodu dużego natłoku pracy i stosunkowej bierności w naszych codziennych rozmowach. Nie udało się nam w tym roku nigdzie wyjechać na urlop, a ograniczyliśmy się tylko do krótkich weekendów. Do tego ja ciągle odkładałem przeniesienie się... Na jej miejscu sam zastanawiałbym się nad przyszłością.

Co do pociągu fizycznego i zauroczenia w innym... to poważny problem, ale na szczęście wykryty na samym początku, gdy jeszcze do niczego nie doszło. Oczywiście zdrady fizycznej bym jej nie wybaczył i ona o tym wie. Szansa na to, że poczuje do mnie taką chemię jak na początku jest niska... ale nie chcę się jeszcze poddawać. Dam sobie i jej trochę czasu i zobaczymy jak to będzie. Wiele na tym nie stracę, bo rzeczywiście jeśli przytrafi się jej kolejne zauroczenie, to pojawi się szybko, a tym razem nie będę w ogóle się zastanawiał nad nami.

26 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-10-01 09:54:16)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Kamilu ona złapała wiatr w żagle i nie będzie chciała jeszcze rzucać kotwicy. Pozwolisz jej się wyszaleć. Nie pisałeś chyba ile macie lat, ale pewnie jeszcze młodzi jesteście. Owszem były plany ale wtedy jeszcze nie czuła innego życia. Jak dla mnie jesteś cierpliwym facetem ale bez przesady. Musisz liczyć się z tym, że nawet jeżeli teraz wam się uda przezwyciężyć ten kryzys, to i tak nie będzie już to samo. Pozostanie niepokój w niej jak by to było z innym, w Tobie  czy jest coś co sprawi, że ona odejdzie. Zdystansuj się trochę, do niej , jej rodziny, ale i własnych uczuć. Dla własnego dobra, żebyś nie cierpiał tak bardzo jak ona jednak ,,pójdzie w długą".

27

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Nigdy - Ja mam 29, a ona własnie skończyła 23. Ma za sobą 2 nieudane związki, które rozpadły się ponoć z winy jej partnerów. Była do tej pory cichą, szarą myszką z kompleksami, a teraz rzeczywiście poczuła wiatr w żaglu i trochę zbłądziła. Zdaje sobie z tego sprawę, dlatego dałem jej teraz pełną swobodę. To od niej zależy, czy zawinie do portu, czy będzie błądziła po tym oceanie bez celu. Nie boje się aż tak bardzo jakby to się wydawało, ponieważ to dobra próba przed zaręczynami jakie planowałem wcześniej. Lepiej teraz, niż po zaręczynach, ślubie, dzieciach... Uwierzcie mi, ale jeszcze do jej wczorajszego telefonu, byłem skłonny powiedzieć jej, że to koniec. Dalej jestem przygotowany na czarny scenariusz, ale dam jej trochę czasu... to także czas dla mnie, by tak jak mówicie, "zdystansować się". Możliwe, że w swoim zaślepieniu i dużej emocjonalności, wydałem się jej mało męskim facetem. Czas odbudować swoje własne "ja", które jest mi potrzebne z nią, czy bez niej...

28 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-10-01 12:32:20)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

No, trochę młoda:). Z oświadczynami to Ty się wstrzymaj i to na dłużej. Jej teraz będzie bliżej do kariery in korporejszyn niż do obrączki. Ona musi sama chcieć na 2000%, inaczej kiedyś wypomni i Tobie, i rodzicom, że była pod presją, czuła się zmuszona itd.
Kurczę, ale Ty fajny jesteś ( szkoda, że taki młody i tak daleko). smile
Jak wam się jednak nie uda, następnym razem (bez żadnych kompleksów) bierz się za najładniejszą i najfajniejszą pannę w zasięgu wzroku. Przeciętne... to zły target dla Ciebie.

29

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Po pierwsze jestem kobieta tongue
Po drugie Kamil ...dla Ciebie jeszcze nic sie  nie stalo ...blad. To ze nie spali ze soba nie zalatwia sprawy. Dla mnie sam fakt ze sie zauroczyla jest juz wazny. A zauroczyla sie do tego stopnia ze nie potrafila wytrzymac braku kontaktu z nim nawet w Twojej obecnosci. Nie wiem osobiscie co by mnie dotknelo bardziej, czy to ze moj partner mnie dajmy na to jednorazowo zdradzil fizycznie bez zaangazowania emocjonalnego czy fakt ze myslal o kims tesknil czul cos silnego i nawet przytulajac mnie myslal o" niej".
Zwiazek na odleglosc jest trudny to fakt i  trzeba w ktoryms momencie podjac decyzje konkretna. Z tego co piszesz wynika jednak ze dla Twojej dziewczyny problemem byla nie tyle odleglosc  co sodowka ktora jej uderzyla do glowy gdy stala sie bardziej atrakcyjna. No i wiek...23 lata. Slabo to widze. Ty szukasz juz stabilnej relacji malzenstwa itd....ona dopiero zaczyna czuc wiatr w zaglach.

30

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Każdemu ma prawo podwinąć się noga niezależnie od wieku, wyglądu, poziomu atrakcyjności itd.
Natomiast ja jestem zdania, że każdy zasługuje na drugą szansę.
Jak dziewczyna się opamięta, zrozumie czego chce to czemu nie? Zresztą i tak jakby wszyscy Ci odradzali tą kobietę to i tak byś nas nie posłuchał tylko serca bo ją bardzo kochasz.

31 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2015-10-01 13:26:32)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

feniks35 - wybacz za tą pomyłkę ;P Zasugerowałem się nickiem i tak jakoś...
Zdaje sobie sprawę z tego, że zdrada emocjonalna nie jest w cale mniej znacząca od zdrady fizycznej. Tak jak zauważyliście, jest jeszcze młoda i trochę późno przeżywa okres fascynacji mężczyznami i własną seksualnością. W mojej ocenie dziewczyny przeżywają to w wieku 15-25 lat. U niej dopiero co to się rozpoczęło. Wcześniej nie przyjaźniła się dużo ze swoimi rówieśniczkami i nie widziała jak można wykorzystać swój potencjał. Niestety dla nas, nie widziała też błędów jakie popełnia się w tym okresie. Możliwe, że to nie koniec... Tak czy inaczej ma bardzo dobrze ułożonych rodziców, którzy mają na nią duży wpływ, a ona sama zaczyna rozumieć, że uderzyła jej woda sodowa do głowy. Ja mogę poczekać jeszcze trochę. Nie mam nad sobą bata, żeby działać samemu pod presją. Owszem, lata lecą i przydałoby się założyć rodzinę, ale wolę poczekać na nią jeszcze chwilę aż dojrzeje do tego, niż ponowne przebierać w kobietach szukając gotowego ideału. Jestem mocno zniechęcony obecnym poziomem jaki reprezentują kobiety. Mało która nadaje się do stabilnego związku ( z całym szacunkiem dla was... ale taka jest niestety prawda ).

Nigdy - Dziękuje za miłe słowa, ale pamiętaj, że nie po samych słowach ocenia się człowieka. Gdybym był tak "fajny", to już dawno byłbym w związku małżeńskim wink Co do zaręczyn, to niestety ale plany muszę odłożyć na później. Nie chce popełnić błędu z wymuszonymi zaręczynami, bądź strzelić sobie niesamowicie bolesnego samobója, gdy w trakcie powie mi "NIE". Poczekam na rozwój sytuacji i jeśli ponownie zapłonie ogień między nami, to wrócę do tego tematu.

takajedna_5 - Też wychodzę z tego założenia. Ma prawo do drugiej szansy, bo nigdy wcześniej mnie nie zawiodła, czy to w chorobie, czy potrzebie. Potrafiła mnie zaskakiwać, nigdy mnie nie wykorzystywała i przez większość czasu szanowała. Serce jest u mnie niestety silniejszą siłą niż mózg, co też zapewne zauważyłyście, ale powiedzmy sobie szczerze... chyba każdy z nas tak ma. Ci którzy zaprzeczą, sami siebie oszukują...

32

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

No gdybyś teraz się jej oświadczył stwierdzając, że to wzmocni wasz związek i polepszy wasze relacje to podejrzewam, że nie zgodziłaby się ze względu na swoją hustawkę nastrojów. Poczekaj z tym i to do czasu kiedy on faktycznie zupełnie zniknie  z horyzontu.
Napisałeś, że jesteś zmęczony szukaniem ideału i dlatego jesteś z nią i włączysz o nią. Ale czasem lepiej poszukać tego ideału niż męczyć się z kimś kto Cię nie szanuje, nie docenia i nie daj Boże zdradza. Dziś jest facet z korpo jutro może być Pan z warzywniaka.

33

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Niestety "on" nie zniknie tak łatwo z horyzontu, gdyż pracuje w jej firmie i trzyma się w grupie, w której ona też jest. Widuje się z nim codziennie, czy tego chce, czy nie. Nie chodzi o to, by on znikł zupełnie, a o to by stał się  jej obojętny emocjonalnie. Ja tez każdego dnia spotykam dookoła siebie atrakcyjne kobiety, ale to nie oznacza, że o każdej fantazjuje. Ona musi teraz zrozumieć, że w swoim życiu będzie miała jeszcze nie jedną pokusę, ale są wartości znacznie ważniejsze w życiu.

34

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?
Kamil_1986 napisał/a:

Jestem mocno zniechęcony obecnym poziomem jaki reprezentują kobiety. Mało która nadaje się do stabilnego związku ( z całym szacunkiem dla was... ale taka jest niestety prawda ).

Kamil, tak z ciekawości - napiszesz co Cię tak zniechęca i czemu mało która nadaje się do stabilnego związku smile? Myślę, że taki sam komentarz niejedna kobieta mogłaby wygłosić o współczesnych mężczyznach wink

35

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?
Kamil_1986 napisał/a:

Mam za sobą już kilka nieudanych związków, z czego każdy był trudny. Staram się wyciągać wnioski z nich. Jak widać, dalej muszę nad sobą pracować. Nie wystarczy jak widać znaleźć kobietę, która nie ma wad poprzedniczek.. trzeba też rozwiązać problem ze sobą, który je odpycha ode mnie. Pracowałem nad tym już w trakcie obecnego związku. Wydałem sporo kasy na dentystę, który poprawił mi uzębienie, nawiązałem sporo kontaktów biznesowych, dla większej stabilności finansowej. Jedyne co widzę teraz w sobie to fakt, że przybrałem na masie do lekkiej nadwagi ( 85kg / 177cm wzrostu ). Nie jest to coś strasznego, ale sam czuje się z tym mało komfortowo. To byłoby trochę dziwne, że tym ją odstraszyłem, skoro poznałem ją gdy sama borykała się z problemami nadwagi... To raczej odwrotnie.. szczuplejsza poczuła, że na więcej ją stać i w głowie się poprzewracało... Przyznam, że zdecydowanie wolałbym ją cięższa o te 10kg niż teraz, gdy w głowie jej się miesza.

Witam Kamil
Rada ode mnie - skoncentruj się na Sobie. To, że masz wysoką samoświadomość odnoście czego poszukujesz u partnerki jest na duży plus. Jednak nie "trafiasz" na kobiety nadające się do stabilnego (prawdopodobnie chodziło Ci do stałego, dojrzałego itp.) związku, bo niestety Sam w moim odczuciu niezbyt się do niego nadajesz hmm. Dlaczego?
Proste, posiadanie przejrzystego "planu" na przyszłość oraz chęć założenia rodziny to stanowczo za mało. Z tego co zrozumiałam na początku związku (nie znajomości!!!) nie potrafisz stworzyć z partnerką silnych fundamentów związku, które budujemy poprzez nawiązywanie więzi - czyli czynnego spędzania ze sobą czasu. Bądź, bardzo słabo ten czas wykorzystujesz... ah ta praca.

Uwierz mi, że zmiana Twojego wyglądu na pewno nie spowodowała Jej zachowania wink. No proszę Cię. Przecież trochę kilogramów czy inne "pierdółki" nie są w stanie zniszczyć prawdziwego uczucia. Za to posiadasz niską samoocenę zastanów się DLACZEGO, bo ten problem rzutuje na to jak postrzegasz Siebie. Co nie zawsze musi pokrywać się z opinią innych.
Natomiast ta przemiana z "brzydkiego kaczątka" w "łabędzia" następuje podczas wewnętrznej zmiany (zlituj się Ona ma dopiero 23 lata smile!), na którą wpływ niekoniecznie musi mieć tylko bardzo bliska nam osoba. Znam masę osób co zmienili własną osobowość, bądź styl na lepsze dzięki sukcesom w pracy, zmianie towarzystwa, własnej samoświadomości, czy po prostu dojrzewając emocjonalnie. Z reguły jeśli wiążą nas z kimś głębokie uczucia to nie czujemy potrzeby dokonywania zmian na poczet tej osoby - przecież już zostaliśmy zaakceptowani. Zmiany dokonujemy dla lepszego związku, a nie aby kogoś zadowolić.

Ogólnie Twoje podejście podsumuję jako: "cholera tego mi brakuje, szkoda, że Ona nie ma tak samo lub gorzej to nie musiałbym się martwić". Chcesz w związku czuć się tym "lepszym" co dla Ciebie jest równoznaczne z posiadaniem statusu"niezagrożonego" utratą kogoś. Trudno to nazwać związkiem, raczej układem ale z wiedzą jednostronną na ten temat.
Nie zrozum mnie źle widzę również wachlarz Twoich zalet smile. Jednak postanowiłam skoncentrować się na Twoim dziwnym postrzeganiu "stabilnego" związku. Masz młodszą partnerkę i niestety nadal traktujesz Ją jak dziecko ("popełniającą błędy"), a nie równorzędną partnerkę. Podsumowując cechy na dobrego partnera do związku masz. Natomiast kompleksy i szukanie amortyzacji w związku pokazuje, że nie zawsze będzie można liczyć na Twój silny autorytet - co de facto właśnie się stało. Moim zdaniem Twoje "przebudzenie" mało co dało, bo nie wiem czy zdajesz Sobie z tego sprawę ale gdyby nie rodzice (którzy są Jej autorytetami, a Oni mają bardzo dobre zdanie o Tobie) oraz rozsądek dziewczyna dawno ulotniłaby się.

Zastanów się bardzo dobrze czego oczekujesz i czy przypadkiem Jej powrót nie będzie dla Ciebie za dużym szokiem - czy jesteś na to gotowy. Mój wywód miał na celu uświadomienie Ciebie, że aktualnie największy problem w związku masz niestety Ty, a chyba postrzegasz to odwrotnie. Pamiętaj Ona wybiera teraz lepsze wyjście dla Siebie Samej.

ICoTuZrobic napisał/a:
Kamil_1986 napisał/a:

Jestem mocno zniechęcony obecnym poziomem jaki reprezentują kobiety. Mało która nadaje się do stabilnego związku ( z całym szacunkiem dla was... ale taka jest niestety prawda ).

Kamil, tak z ciekawości - napiszesz co Cię tak zniechęca i czemu mało która nadaje się do stabilnego związku smile? Myślę, że taki sam komentarz niejedna kobieta mogłaby wygłosić o współczesnych mężczyznach wink

Wiele osób tworzy zarys jak powinien wyglądać silny związek oraz jak partner/partnerka muszą się w nim zachowywać, aby osiągnąć wymagany "poziom", gdzie niekiedy kryteria są śmieszne i dyktowane bardziej dwustronnym układem niż uczuciem. Często niestety zapominając, że młodzież o wiele później dojrzewa emocjonalnie oraz sytuacja w kraju nie zachęca do zakładania rodziny smile.

36 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2015-10-02 09:00:16)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

ICoTuZrobic – co mnie zniechęca? Może fakt, że ciągle trafiam na kobiety, które nie potrafią niczego docenić, tylko uważają, że świat ma przed nimi klękać. Możliwe, że ja sam sobie jestem temu winny, bo dokonuje złych wyborów. Tak czy inaczej, powszechny egoizm, nadmierna próba wyróżnienia się, mała stabilność emocjonalna, wygórowane wymagania…

Nektarynka53 – Muszę trochę nie zgodzić się z Tobą. Twierdzisz, że nie wybudowałem na początku fundamentów przez brak spędzania ze sobą czasu. Otóż, w pierwszym roku tego związku każda moja wolna chwila była przy niej… a jak byłem daleko od niej, to i tak byliśmy w ciągłym kontakcie telefonicznym/internetowym. Praktycznie ograniczały nas tylko godziny pracy/szkoły i snu. Mamy wiele wspólnych chwil razem na żywo. Oczywiście z racji odległości, nie mogłem być przy niej cały czas, ale i tak potrafiłem być z nią częściej na żywo niż jej poprzedni faceci, którzy mieli ją niemal na miejscu… Możliwe, że źle wykorzystałem ten czas, choć ja uważam, że prawdziwym problemem był obecny 2015 rok, w którym skupiłem się za bardzo na znalezieniu alternatywy dla mojej obecnej pracy i skupiłem się na zdalnej, dorywczej pracy po godzinach. W zamyśle po przeniesieniu, takie dodatkowe prace pozwoliłyby mi zachować płynność finansową, na wypadek trudności ze znalezieniem stałej pracy w Łodzi. To wymagało jednak czasu i zaangażowania, przez co rzeczywiście zaniedbałem ten codzienny kontakt z moją dziewczyną. Mimo to weekendy zawsze byłem tylko dla niej i z nią. Wydaje mi się, że robiłem wszystko co mogłem by czuła się przy mnie kochana i bezpieczna. Wszystko sypnęło się, gdy okazało się, że moje przeniesienie może się opóźnić nieco ( ale o kilka tygodni, a nie miesięcy, czy lat!). W tym czasie widocznie coś w niej pękło, a zwykła rozmówka z kolegą z pracy zamieniła się w życiową opcję… Niestety moja dziewczyna jest dość leniwa i widocznie uznała, że tak będzie jej po prostu łatwiej.

Co do wyglądu aż tak bardzo to ja się nie przejmuje. Nie ma z tym tragedii, choć odkąd poczułem, że przestaje mnie kochać i zauroczyła się w innym, to moja samoocena spadła niemal do zera.

Zdaje sobie sprawę, że ona teraz dojrzewa emocjonalnie. Problem w tym, że ja nie wiem czego mi brakuje, że nagle traci zainteresowanie mną. Nie wiem co mógłbym w sobie zmienić, by poczuła do mnie równie silne emocje jak na początku, bądź teraz do innego. Stagnacja po 16miesiącach? Najgorsze w tym wszystkim jest to, że chciałem z tym walczyć właśnie poprzez przeprowadzenie się i codzienny kontakt z nią. Wymyślanie nowych atrakcji, by nie czuła się znudzona. Teraz gdy mnie odpycha to czuje, że mam ręce związane i tylko patrzę jak spadam z kamieniem uwiązanym do stóp w głąb oceanu…

Mylisz się myśląc, że oceniam ją tak („cholera tego mi brakuje, szkoda, że ona nie ma tak samo, lub gorzej nie musiałbym się martwić”). Ja ją w pełni akceptuję. Akceptowałem nawet gdy sama była jeszcze zakompleksioną dziewczynką. Uważam, że jest atrakcyjna i podoba mi się taka jaka jest pod każdym względem ( no może po za ostatnimi wydarzeniami… ). Zaznaczyłem co prawda wcześniej, że nie chciałem dziewczyny o super wyglądzie, by nie martwić się o rywali… ale tak naprawdę to ja zakochałem się w jej charakterze i ciepłym usposobieniu, a dopiero w jej wyglądzie… z czasem dotarło do mnie jak jest piękna.

Przyznaje rację co do amortyzacji w związku. Rzeczywiście podchodzę tak, że związek ma opierać się na wzajemnym wsparciu, przez co może zamazałem różnice zadań dla każdej strony. Stałem się nijaki, kiedy nie dominowałem, decydowałem sam, czy wychodziłem naprzeciw zanim sama o tym pomyśli. Możliwe, że ona po prostu potrzebuje faceta, który będzie bardziej przejmował rolę przywódcy niż równego sobie.

Nie boje się powrotu jako takiego. Mamy nadal ze sobą kontakt. Wczoraj rozmawiałem z nią przez 2 godziny na czacie FB. Zwykła gadka szmatka o ciekawostkach z tego dnia. Obawiam się za to, że zamęczę się jeśli ona w końcu nie zdecyduje się ze mną poważnie porozmawiać o tym co tak naprawdę nas poróżniło. Chciałbym porozmawiać z nią o:
- czego zabrakło w naszym związku, co znalazła w tamtym facecie?
- co mogę zmienić w sobie, by czuła się pewniejsza?
- czy mamy jakieś problemy natury fizycznej, czy psychicznej?
- jaką mam pewność, że rzeczywiście nie wróci do flirtu z tym facetem?
- jaką mam pewność, że jak nie ten... to inny?

Chciałbym by taka rozmowa wyszła od niej, ale jeśli się nie doczekam, to sam zacznę… Mam tylko nadzieje, że tym razem nie zatka jej i coś w końcu wydusi z siebie… Odkąd przerwała ciszę nie zrobiła wiele by mnie uspokoić i dać nadzieję, na happy end. Jedyne co powiedziała znaczącego to: "trochę tęskniłam za Tobą", "przyznaje, że  woda sodowa uderzyła mi do głowy","nie pisze już z nim". Koniec... to wszystko ma mnie upewnić, że jest o co walczyć? To całe jej zaangażowanie? Ja urwałem się z pracy i z kwiatami do niej leciałem przez pół kraju by ratować związek... a ją tylko na tyle stać?

37

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Bo ona jest jeszcze dziewczynką:( a nie partnerką. Taka drobna różnica...

38

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Chyba nadal nie rozumiesz o co mi chodzi. Jeśli CZUJESZ, że mieliście solidne podwaliny związku to czemu teraz wystarczy jakiś kolega, aby to zmienić?  Zastanów się nad tym bardzo dobrze. Zapamiętaj 3 osoba w związku NIGDY nie jest powodem problemów, ale skutkiem już istniejących. Może Ona miała jakieś problemy z tym związkiem, ale niezbyt się nimi przejęła i według Niej tych silnych fundamentów nigdy nie było?

Kamil_1986 napisał/a:

Co do wyglądu aż tak bardzo to ja się nie przejmuje. Nie ma z tym tragedii, choć odkąd poczułem, że przestaje mnie kochać i zauroczyła się w innym, to moja samoocena spadła niemal do zera.

Ale jednak przejmujesz się. Twoja dość niska samoocena była od zawsze(?) tylko teraz, gdy Ona Ciebie "odepchnęła" zacząłeś częściej "patrzeć w lustro" wink. Wiesz uzależniasz odejście partnera od braków drugiej strony co często jest błędnym myśleniem. Nie raz jest tak, że mimo ideału po pewnym czasie nie czujemy już do niej/jego tak wielkiego uczucia i odchodzimy szukać dalej. Ona ma 23 lata i niestety to prawo młodości. Nie dorosła emocjonalnie, a Ty nie chcesz przyznać, że tego nie zauważyłeś. Uwierz mi wiele osób w związku "udaje", że jest dobrze czekając na powrót tych dobrych chwil. Raz się udaje, a innym razem nie. A chyba bycie w związku na siłę jest nierozsądne, bo moim zdaniem to "tykająca bomba", która skrzywdzi obie strony.
Niestety jest to trudna sytuacja dla Ciebie, bo Ty rzeczywiście jesteś gotowy do założenia rodziny i poświęcenia się na jej rzecz. W Niej tego nie widzę - słowa to jedno, ale czyny temu przeczą. Nie ucieka się od problemów tylko się rozwiązuje.

Kamil_1986 napisał/a:

Mylisz się myśląc, że oceniam ją tak („cholera tego mi brakuje, szkoda, że ona nie ma tak samo, lub gorzej nie musiałbym się martwić”). Ja ją w pełni akceptuję. Akceptowałem nawet gdy sama była jeszcze zakompleksioną dziewczynką. Uważam, że jest atrakcyjna i podoba mi się taka jaka jest pod każdym względem ( no może po za ostatnimi wydarzeniami… ). Zaznaczyłem co prawda wcześniej, że nie chciałem dziewczyny o super wyglądzie, by nie martwić się o rywali… ale tak naprawdę to ja zakochałem się w jej charakterze i ciepłym usposobieniu, a dopiero w jej wyglądzie… z czasem dotarło do mnie jak jest piękna.

Nie neguję tego, że bardzo Ci się podoba smile. Ale odpowiedz Sobie dlaczego Sam z własnej woli zdecydowałeś się szukać dziewczyn, które z reguły miały być w przyszłości "bezpieczną" opcją, bo niestety tak to ująłeś. A co do cytowanego zdania to moje silne odczucia na podstawie Twoich postów - mogę się mylić smile.

Kamil_1986 napisał/a:

Przyznaje rację co do amortyzacji w związku. Rzeczywiście podchodzę tak, że związek ma opierać się na wzajemnym wsparciu, przez co może zamazałem różnice zadań dla każdej strony. Stałem się nijaki, kiedy nie dominowałem, decydowałem sam, czy wychodziłem naprzeciw zanim sama o tym pomyśli. Możliwe, że ona po prostu potrzebuje faceta, który będzie bardziej przejmował rolę przywódcy niż równego sobie.

Nie, partnerstwo to podstawa w związku. Moim zdaniem na początku pokazywałeś Jej właśnie, że masz bardzo dobrze zaplanowaną przyszłość itp. a później ta przyszłość w Jej oczach nie była już tak jasna i pewna (dorywcze prace i odroczenie przeniesienia) - straciłeś autorytet jako "trzymającego" wszystko w garści, a widać tego oczekiwała. Zapamiętaj kobieta, której zależy na wspólnej przyszłości z mężczyzną przywiązuje dużą uwagę do sytuacji gdy początkowe zapewnienia partnera nie pokrywają się w późniejszym czasie - to daje naturalny sygnał. Zapewne dziewczynie nigdy nie brakowało niczego w domu i mogła się wystraszyć - tym bardziej, że jest leniwa smile jak to ująłeś. Mi osobiście by to nie przeszkadzało, ale chodzi o Nią. Może stabilność Ona odbiera inaczej, niż Ty?

Kamil_1986 napisał/a:

Chciałbym by taka rozmowa wyszła od niej, ale jeśli się nie doczekam, to sam zacznę… Mam tylko nadzieje, że tym razem nie zatka jej i coś w końcu wydusi z siebie… Odkąd przerwała ciszę nie zrobiła wiele by mnie uspokoić i dać nadzieję, na happy end. Jedyne co powiedziała znaczącego to: "trochę tęskniłam za Tobą", "przyznaje, że  woda sodowa uderzyła mi do głowy","nie pisze już z nim". Koniec... to wszystko ma mnie upewnić, że jest o co walczyć? To całe jej zaangażowanie? Ja urwałem się z pracy i z kwiatami do niej leciałem przez pół kraju by ratować związek... a ją tylko na tyle stać?

Tutaj rzeczywiście masz ogromny problem. Musisz zdecydować czy skaczesz na "głęboką wodę" pomimo poważnych skutków ubocznych, które może to ze sobą nieść, czy definitywnie kończysz tą znajomość i zaczynasz no nowo życie. Niestety Ona nie potrafi tego zrobić, bo nie czuje jakiejkolwiek przeciwwagi. A nie chce rozmawiać, bo czuje Twoją presję i raczej powie co chciałbyś usłyszeć, niż co czuje. A może mówi Ci co Ona chciałaby czuć, ale nie potrafi?
Zapewnij Ją, że będziesz ogromnie wdzięczny za szczerość i nie musi bać się konsekwencji słów, bo to zostanie tylko między wami. Jej szczerość jest Wam potrzebna, ale nastaw się, że mogą wyjść "rzeczy" o których nie miałeś pojęcia lub się z nimi nie zgodzisz. Twoje pytania wypłynęły z obecnej wiedzy na temat związku. Może ponowna rozmowa stworzy nowe?
Trzymam kciuki. Ona kroku nie zrobi, zbyt mocno coś Ją blokuje.

39 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2015-10-03 02:07:40)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Nareszcie! W końcu moja dziewczyna odważyła się ze mną szczerze porozmawiać o tym co się z nią dzieje…

Na początku podczas normalnej rozmowy wyskoczyła z tekstami:

„Kamil, dlaczego ja jestem taka okropna i niewdzięczna? Co jest ze mną nie tak? Czemu, nie mogę być odpowiedzialna i ogarnięta? Nie chce Cię krzywdzić, bardzo mi przykro i czuje się winna, że musisz przechodzić przez mnie takie rzeczy. Zawsze mi się wydawało, ze wiem czego chce, szczęśliwej rodziny, dzieci. Nadal tak jest oczywiście, ale sama zauważyłam, że mi się w dupie przewraca. Nigdy nie myślałam, że będę miała kiedyś takie problemy ze sobą, zwykle to faceci byli dupkami, a ja ta w porządku. Tymczasem to ja jestem powodem wszelkich problemów i jeśli coś się sypnie to wyłącznie z mojej winy”

Fakt, że jest świadoma rozróby jaką zrobiła w ostatnim okresie to już dobry znak wink Myślę, że zaczyna do niej powoli docierać co się dzieje.

„Nie chce wyjść na zołzę bez uczuć, ale właśnie Twoje starania są aż przesadne. Nie wiem jak należy postępować z kobietami, zawsze wydawało mi się, że ogarniam wszystko rozsądkowo. Generalnie nienawidzę wszelakich zagrywek, ale to prawda że widocznie poczułam się za pewnie jeśli chodzi o Ciebie”.

Tu przyznaje rację. Strasznie się wygłupiałem… Po prostu była aż za bardzo uczuciowa wobec mnie i wymiękałem przy niej… Za mało było mężczyzny, a za dużo ciepłej kluchy… przyznaje się. Zdystansowanie się naprawdę działa i zauważyłem, że mi samemu tak lepiej ( mniej stresów ).

„nie chodzi o Twój wygląd, po prostu kobiety podchodzą do tych spraw bardziej emocjonalnie i jako, że mam taki mętlik, że sama nie wiem czego chcę, to szczerze mówiąc nie miałam zupełnie ochoty na seks. Wiem, że to może być dość egoistyczne z mojej strony”

No to sprawę mojego wyglądu, wagi nie są powodem problemów… to dobrze… ale:

„Nie wiem, po prostu nigdy nie miałam ani trochę powodzenia u facetów, wręcz przeciwnie, byłam jedną z tych z którymi nie chciano tańczyć, a wszelkie sygnały zlewano maksymalnie. Gdy w końcu coś się w tej kwestii zmieniło, jarałam się jak dziecko i ani mi się śniło ukrócać ich zaloty. Wyglądało to niewinnie, a jak się skończyło, sam widzisz…”

To jest to, o czym pisałem wcześniej… „Brzydkie kaczątko -> piękny łabędź”. Niestety, ale trafiło mi się to akurat teraz…. hmm Zapytałem jej co by zrobiła, gdyby jej flirt zaszedł za daleko i przespałaby się z tym facetem? Nie daj Boże zaszła z nim w ciąże?

„Nie wydaje mi się, że zabrnęłabym tak daleko będąc w związku. Nie nazwałabym tego flirtem, ale ok”.

No a teraz czas na główne problemy naszego związku:

„Dobija mnie ta odległość. Wiem, że teraz będziesz mówił, że to się może już lada chwila zmienić, ale teraz to już widzisz jak się w moim zrytym baniaku pokomplikowało”.

I mój główny problem…

„Smutne jest też to, że masz tak niską samoocenę. Wiem, że Ci aktualnie nie ułatwiam zbudowania pewności siebie, ale to co się dzieje jest też tego skutkiem. Jak sam się czujesz tak jesteś postrzegany. Oczywiście nie chce jakiegoś cwaniaka, ale kobiety cokolwiek będą mówiły, chcą pewnego siebie faceta. Jesteś wykształcony i inteligentny, po najbardziej pożądanym aktualnie kierunku, a mam wrażenie, że żyjesz w przeświadczeniu, że nigdzie by Cię nie przyjęli do pracy”.

To jest to o czym wielokrotnie w tym temacie usłyszałem. Cóż… trudno się z tym nie zgodzić, ale po serii nieudanych związków, małemu wsparciu psychicznym ze strony rodziny, to trudno wybudować podwaliny dla silnego charakteru. Tak czy inaczej to jest główna rzecz, na której muszę się teraz skupić.
Nawiązałem teraz do tematu przeprowadzki do Łodzi:

„Znowu czuje presję, przykro mi. Bardziej dwa, trzy miesiące temu. Potem zaczęły się te projekty całymi wieczorami, nie myślałam, że aż tak się to odbije, ale jednak…”

To dowiedziałem się, że kryzys trwa już od 2-3 miesięcy… bo pracowałem na 2 etaty nie poświęcając jej uwagi… by zaoszczędzić trochę pieniędzy na start.

„Wiem przecież i racjonalna część mnie ogarnia to i rozumie, ale ta emocjonalna jest jaka jest”

Traciłem tu już trochę nerwy, więc powiedziałem, że jak nie chce bym się przeprowadził do niej, ale tez nie chce związku na odległość… to musimy pozostaje tylko rozstanie:

„Chciałabym poczuć, że mi naprawdę na Tobie zależy. Nie wiem czemu nie jestem tego pewna po takim czasie. I też nie chciałabym, żeby to nastąpiło gdy byłoby już za późno”

Spytałem, czy kiedykolwiek przez ostatnie 16 miesięcy ją zawodłem?

„Nie zawiodłeś”

Więc skoro nie zawiodłem, to teraz jest chyba najlepsza chwila na to, by zrobić krok do przodu i zniwelować odległość między nami.

„Zapewne dobra”

Spytałem się jej, dlaczego nie zerwała wcześniej, skoro czuła, że jej źle ze mną. Czy trzymała mnie na wypadek, gdyby nie wyszło jej z innym?

„Wcale nie jest tak, że perfidnie trzymam Cię na wszelki wypadek i wcale tez nie jest tak, że gdybym nie była szczęśliwa to bym Cię bez problemu zostawiła. Dobrze wiem jak czuje się porzucona bez powodu osoba i bardzo bym nie chciała, żebyś musiał coś takiego przezywać”.

Spytałem o tego faceta, z którym flirtowała. Czy on nakłaniał ja do zerwania ze mną, manipulował:

„Nic nie nagadywał na Ciebie, nie namawiał mnie do rzucenia Cię, ani do bycia z nim”.

„I tak nasz kontakt osłabł ostatnio, wierz lub nie”

Czyżby groźba w sms zadziałała? tongue

„Sama nie wiem co w nim dostrzegłam”

Napisałem jej, że nie życzę sobie kontaktów pozasłużbowych za moimi plecami z tym facetem. Jeśli jeszcze raz coś takiego zobaczę, to tym razem nie będę się zastanawiał i zrywam.

„Ok, rozumiem”

40 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-10-03 08:11:12)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

hej Kolego,

wiem, że łatwo jest supportować "z boku" ale coś Ci napiszę - mój pierwszy w życiu związek wyglądał właśie tak jak opisujesz i na końcu zakończył się zdradą ze strony kobiety.
Rozumiem, że zależy Ci na tej dziewczynie ale, moim zdaniem, jej zachowanie nie wróży nic dobrego.
Dwadzieścia kilka lat nie tłumaczy nikogo. Najgorsze w tym co ona mówi i myśli są:
"Wyznała mi, ze im bliżej tej mojej przeprowadzki, tym bardziej ja to przeraza i boi się odpowiedzialności za to. Twierdzi, że „nie jest tak pewna mnie jak jej mama była pewna swojego męża”. Przyznała się, też że nigdy wcześniej tylu facetów jej nie adorowało, co teraz w pracy i chyba jej woda sodowa do głowy uderza… "
„Nie wiem, po prostu nigdy nie miałam ani trochę powodzenia u facetów, wręcz przeciwnie, byłam jedną z tych z którymi nie chciano tańczyć, a wszelkie sygnały zlewano maksymalnie. Gdy w końcu coś się w tej kwestii zmieniło, jarałam się jak dziecko i ani mi się śniło ukrócać ich zaloty. Wyglądało to niewinnie, a jak się skończyło, sam widzisz…”
Było coś tam jeszcze o "jego" pracy na miejscu i przeprowadzce oraz stabilności, tak mnie obrzydza ten tekst, że nie chcę mi się nawet szukać.

Uważam, że dziewczyna ma problemy sama ze sobą i to TY będziesz się musiał z tym zmagać jeśli chcesz z nią być. Będziesz zabiegał, starał się, a i tak nigdy nie będziesz pewien czy ktoś inny nie przyjdzie na gotowe.

Moim zdaniem, gdybyście zerwali, to Tobie wyszłoby to na dobre w dłuższej perspektywie czasu. Pogłębianie tego związku to bezsens.

Z tego co piszesz wyłania mi się obraz inteligentnego faceta z poukładanymi klepkami w głowie. Ogarnij się trochę, zacznij być bardziej pewny siebie, stać Cię na dużo więcej niż kobietę, która łaskawie z Tobą będzie.

PS ta rozmowa, którą opisałeś, jest dowodem, że w tym związku stawiasz się "pod". Radzę tego nie kontynuować. To Ty masz większą wartość niż ta kobieta.

41 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-10-03 10:07:39)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?
Kamil 1986 napisał/a:

„Nie chce wyjść na zołzę bez uczuć, ale właśnie Twoje starania są aż przesadne...Generalnie nienawidzę wszelakich zagrywek, ale to prawda że widocznie poczułam się za pewnie jeśli chodzi o Ciebie...jarałam się jak dziecko i ani mi się śniło ukrócać ich zaloty. Wyglądało to niewinnie, a jak się skończyło, sam widzisz...Nie nazwałabym tego flirtem, ale ok...Chciałabym poczuć, że mi naprawdę na Tobie zależy.

Game over...

Smutne jest też to, że masz tak niską samoocenę.

A to już przegięcie. Co ona sobie wyobraża, mówiąc do Ciebie w ten sposób. Konkretnie jej się w dupie poprzewracało. Już zapomniała jak to było 10 kg temu? A Ty walcz o nią, jak rycerz na białym koniu, walcz....podkładaj się bardziej a awansujesz do roli podnóżka:(
Ona ( w jakiś sposób) zdradziła Cię emocjonalnie a to Ty o nią zabiegasz i to Twój błąd. To ona powinna o Ciebie walczyć, a u niej nie ma żadnej skruchy, nic. Jej matka walczyła o Ciebie bardziej niż ona sama... Nawet tytuł wątku, to odzwierciedla, to panna powinna przywrócić Tobie wiarę w nią. Nie wiem, to Twoje decyzje... Jak dla mnie, pozamiatane.

42

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Rozumiem Kamil, że bardzo się cieszysz z Jej odpowiedzi, ale jak dla mnie niektóre "teksty" są zbyt "cukierkowe". Powiem jedno jeśli dystansowanie się w związku powoduje POLEPSZENIE relacji to oznacza, że jest BARDZO ŹLE. Bo związek to nie gra czy ukrywanie emocji w celu osiągnięcia pożądanych zachowań partnera.
Wie o co chodzi w byciu dorosłą i odpowiedzialną, ale po Jej zachowaniu widać, że podświadomie jeszcze chce wolności - czyli nie wyszalała się.

Chyba powinieneś już zacząć na "własną rękę" bez pomocy forum do końca rozwiązać Wasze problemy. Wybrać którąś ze ścieżek i skoncentrować się już na działaniu, a nie analizowaniu.

43 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-10-04 09:15:25)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Dla mnie to co opisales, mam na myśli slowa Twojej dziewczyny kwalifikuje ta znajomość do natychmiastowego zakończenia. Dziewczyna jest totalną egoistka liczy się tylko to co ona czuje a w zasadzie nie czuje(po 16 miesiącach nie wie czy jej zalezy) a Ty ...no cóż masz robic wszystko a w zasadzie nic (bo byłeś zbyt kochany i dobry a tacy są "nudni") by mooooze  jednak zechciała  z Tobą być. No i Ty masz czekać aż ona się namysli bo ona nie chce sobie uzmysłowić że jej zależy na Tobie gdy już bedzie za pozno i nie będziecie para. Gdzie jest w tym wszystkim miejsce na Twoje uczucia Kamil? Faktycznie w jednym się z nią zgodze - zachowujesz są się jak męska pipka, innemu poczucie wartości na wlasciwym poziomie nie pozwoliłoby się godzić na " reguly" w które ona teraz próbuje Ciebie wpasowac. Już wtedy gdy byłeś u niej i chciales wyjść należało to zrobić a nie zawrócić. Udowodniles jej wtedy że jesteś miękka faja która się urobi jak chce bo Twoje zaniżone poczucie każe Ci godzić się na wszystko nawet brak szacunku dla Twej osoby. W życiu nie szanowalabym faceta który zachowywały się jak mój podnozek ...byłoby to wygodne zapewne ale i żałosne.  Ty siebie właśnie do takiej roli sprowadzasz tylko że nie nazywasz spraw po imieniu tylko ubierasz to w lepiej brzmiące słowa typu "a bo ona jest młoda więc trochę jej poblazam, niech ma czas dojrzeć". Koniec końców i tak Cię oleje a na pożegnanie sprzeda Ci bajkę że to dla Twojego dobra bo byłeś dla niej za dobry i nie zasługiwała na Ciebie...już Ci w sumie serwuje takie teksty.
Dla mnie jeśli chcesz zachować resztki męskiej dumy a przy okazji dać jakieś realne szanse na poprawę sytuacji powinieneś postawić sprawę jasno. Ok kochana jeśli do tej pory nie wiesz co czujesz i czego chcesz to się namyslaj tak dlugo jak potrzebujesz a póki co uzaje że jesteśmy wolni i każde z nas ma prawo spotykać się z innymi. Bo ją wlozylem w ta relacje wystarczająco dużo czasu i serca..widocznie aż za dużo. Jeśli się więc namyślisz że jednak Ci zależy to wtedy Ty mi to udowadniaj i staraj o powrot o ile bedzie jeszcze do czego wracać bo ja nie zamierzam na ten okres zawiesic  mojego życia na haczyku w poczekalni.

44

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?
feniks35 napisał/a:

Ok kochana jeśli do tej pory nie wiesz co czujesz i czego chcesz to się namyslaj tak dlugo jak potrzebujesz a póki co uzaje że jesteśmy wolni i każde z nas ma prawo spotykać się z innymi. Bo ją wlozylem w ta relacje wystarczająco dużo czasu i serca..widocznie aż za dużo. Jeśli się więc namyślisz że jednak Ci zależy to wtedy Ty mi to udowadniaj i staraj o powrot o ile bedzie jeszcze do czego wracać bo ja nie zamierzam na ten okres zawiesic  mojego życia na haczyku w poczekalni.

Dokładnie tak bym jej to napisała. Nie walczyłabym o względy tej Panny dłużej. Teraz usiądź i poczekaj jak ona zacznie o was walczyć. No chyba, że ten drugi zapewni jej maksimum szczęścia i szacunku. Tylko obawiam się, że wróci z podkulonym ogonem, kiedy Pan przystojny dostanie to czego chciał.

45 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2016-02-05 22:02:41)

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Ktoś jeszcze pamięta ten temat?

Cóż... myślę, że powinienem dopisać ciąg dalszy mojej historii. Może kiedyś komuś się przydać, przy analizie własnego życia.

Po wydarzeniach z ostatniego mojego postu w tym temacie, dalej walczylem zajadle o swoją dziewczynę. Jej zauroczenie do kolegi z pracy wyraźnie się zmniejszało, aż w końcu prawie zupełnie przestali się kontaktować. Moja żałosna próba zastraszenia faceta, przyniosła nieoczekiwany sukces. Niestety nie słuchałem was, ani nie czerpałem wiedzy z własnych doświadczeń. Niedługo po tym facecie, pojawili się inni. Nie było już może takiego randkowania codziennie za moimi plecami, ale wyraźnie odwzajemniała zainteresowanie każdego, kto chętny byłby na coś więcej niż tylko koleżeństwo. Dotarłem raz do jej rozmowy, kiedy to jeden z kolegów z pracy zaproponował jej niezobowiązujący seks. Oczywiscie zdawał sobie sprawe z tego, że ona jest zajęta. Co zrobiła moja dziewczyna?

"Jestem zajęta". "Ale czysto hipotetycznie, nawet jeśli zgodziłabym się, to jaką miałabym pewność, że nas nie wydasz, np na FB?"

Wybaczcie kobitki, ale ja to rozumię na jeden sposób: "nie dam Ci teraz dupy, no chyba, że mnie przekonasz, że rzeczywiście mój się o tym nie dowie...". Gdy tuż przed zabawą sylwestrową powiedziałem jej o tym, że wiem o takiej rozmowie, usłyszałem od niej, że to tylko takie żarty, a ona sama wyciąnęła lekcję z poprzedniej sytuacji "zabaw za moimi plecami". Nie rozdrapywałem tego tematu dalej.

Kontakt między nami wyraźnie się poprawiał z dnia na dzień. Spotykaliśmy się, przyjechała do mnie na wesele znajomej, rozmawialiśmy codziennie. Nawet chwilami czułem, że chyba zaczyna "wracać" moja stara i kochana dziewczyna. Jakiś tydzień temu zwróciłem jej jednak uwagę, że to nadal nie do końca jest to co było, bo czuje się bardziej jak jej przyjaciel, niż facet... Minęło kilka dni, a ona poszła na imprezę firmową. Nie było to dla mnie łatwe, bo po takiej imprezie ( na która ja nie mam wstępu, bo jest tylko dla pracowników firmy ), ropoczęło sie całe te piekło wcześniej. Myślałem, że tym razem będzie spokojniej. Postanowiłem nie panikowac, zaufac jej. Nawet nie przejmowałem się tym jak się przechwalała, że nie mogła się odpędzić od facetów chętnych do tańca. Zwróciłem jednak uwagę na to, że zdecydowanie częściej wspomina o jednym ze swoich kolegów, który siedzi z nią w pokoju firmowym. Dziś wiem, że to kolejny facet, który jej się spodobał. A jak się o tym dowiedziałem? No to już końcówka historii. Dwa dni temu nagle oznajmiła w wiadomosci na FB o późnej porze, że nie jest pewna, czy chce ze mną spędzić reszte życia i nie chce mnie oszukiwać i udawać zaangażowanie. Twierdzi, że nie chce bym cierpiał przez nia, dlatego woli mi to powiedziec, choć pewnie sam się domyślałem. Po takich słowach wróciła cała ta grobowa atmosfera między nami. Rozmowy były krótkie i bez emocji. Dzisiaj chciałem dowiedzieć się, czy mimo wszystko chce bym przyjechał do niej na weekend jak to planowaliśmy. Byłem troche poddenerwowany, bo nie odbierała ode mnie telefonu przez dłuższy czas. Później tłumaczyła to impreza urodzinowa współlokatora... i rzeczywiście było go słychać w tle. Niestety nie uspokoiło to moich nerwów i wypaliłem z tekstem: "czy jeszcze coś do mnie czuje?". Odpowiedziała tylko, że tak... szacunek, lubi mnie... Powiedziałem jej później o tym, że pojawiła się teraz realnie szansa na to bym zamieszkał w Łodzi blisko niej, bo rzuciłem swoją pracę i przechodze teraz na własną działalnosć, którą mogę wykonywac w dowolnym miejscu w kraju. Powiedziałem, że chce by wybrała... czy tego chce, czy woli zerwać ze mną. Po chwili usłyszałem, że woli zerwać.... Spytałem o to jaki jest powód? Nie miała żadnego, dlatego nalegałem. W końcu usłyszałem, o nim. Niby nie spotykają się, niby nic między nimi nie ma... ale jednak wyraźnie dała do zrozumienia, że "jest ktoś".

Tak więc historia nie ma swojego happy endu. Tym wszystkim, którzy walczą o swoje niewierne kobiety, albo próbują związków na odległość... życze powodzenia, ale także serdecznie odradzam wysiłku ponad siebie. Zmarnowałem pół roku na walkę o dziewczyne, która była ze mną tylko dlatego, że jej rodzice i przyjaciele stali za mną murem. Ona już dawno wewnątrz siebie doszła do wniosku, że nie chce wiązac się ze mną. Moja zazdrość, podejrzliwość i brak zaufania tylko potęgowały w niej chęć do mnie, ale trudno nie być takim, gdy niemal w każdy dzień daje Ci powody ku temu...

Sorry, że tak wylewam tu swoje smuty... ale jest już późno... nie mam do kogo się odezwać... a lepiej tu coś po sobie zostawić, niż iść w miasto i zalac się w trupa.

46

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Kamil chciałabym Ci napisac że mi Ciebie szkoda ale w sumie to tak nie jest bo Ty sam na własne zyczenie ponizales sie w tym zwiazku  do granic mozliwosci i do samego konca. Dziewczyna Ci mowi ze Cie nie kocha conajwyzej lubi a Ty jej oznajmiasz ze rzuciles prace i mozesz sie przeprowadzic blizej niej...wtf?  To jakby ktos powiedzial Ci ze ma Cie w dupie a Ty bys sie oswiadczyl. Ale ok widocznie musiales dosiegnac dna zeby przejrzec na oczy. Pytanie tylko czy aby na pewno bo jak dla mnie to nawet teraz  wystarczylby jeden jej kaprys i telefon ze masz wracac i lecialbys jak pies. Obym sie mylila a Ty faktycznie zmadrzal i odbudowal swoje poczucie wartosci przed wchodzeniem w kolejny zwiazek bo na tym obecnym i na swoim dotychczasowym przekonaniu na czym polega dbanie o milosc daleko nie zajedziesz.

47

Odp: Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

mnie pomógł czas, psycholog i odłączenie się od ludzi, którzy zle wpływali na mnie

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Jak przywrócić kobiecie wiarę w związek?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024