30+ zdrada i samotność - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 30+ zdrada i samotność

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

Temat: 30+ zdrada i samotność

To ja Lus. Chyba mam dwie ręce i dwie nogi. Głowa na miejscu. Dziś jest pierwszy dzień po 27.08.205r., kiedy zastanawiam się, czy jeszcze żyję. Otóż żyję. Dziś pierwszy dzień wyglądam ze swojej matrioszki i widzę, że jestem trochę poobijana.  Mam 30+ i na koncie męża….nie, to nie jest mój mąż. To jest ktoś, jakiś ktoś. Mój mąż tak by nie postąpił. Siedzę sama na kanapie i jem kanapki z dżemem. Nie wiem, jak to się stało, że je sobie zrobiłam. Nie pamiętam tego miesiąca. Nic. Od miesiąca jestem sama, bo nawet jak on jest obok, to jestem sama. Moja historia? Problemy, toksyczni rodzice, ja zatruta toksynami, Mąż, małżeństwo, teraz ktoś (dawniej mó j Mąż), zdrada albo i nie, moja pensja, za którą można kupić parę ciuchów w zarze,  zero przyjaciół,  wielki dom i koniec…. Mnie, mojego małżeństwa i wszystkiego.

Mam nadzieję, że nie zachorowałam na ten mój pusty łep, sokoro jestem w stanie pisać. Nie wiem, czy to choroba, czy wraca normalność. To ciekawe, ile może znieść układ nerwowy. I ta wspaniała samotność. Wspaniała to ironia. Tak wielka, że się jej nie boję. Dla małżeństwa i przez rodziców zrezygnowałam z siebie i z ludzi, którzy dobijali się do mnie z całych sił. Dziś nie mam nawet z kim iść na kawę.

Mój ktoś….wróć. Ktoś (bez mój) stwierdził, że go już nie kręci małżeństwo. Wybrał sobie inne zajęcia. Nie wracał do domu. Pisał, że jest w pracy. Nie odbierał telefonów, mówił, że jest na spotkaniu. Smsował aż do dymu z telefonu i tak dalej. Laseczka, z którą go nakryłam to „koleżanka” . Tak nic nie znacząca, że ma od jej chatki klucze i robi jej zakupy (kobieta zraniona może wiele). Więc dziś jestem w tym wszystkim.

Brat to człowiek, który uratował moje życie, bo wziął mnie za fraki, nakarmił, napoił, oprał i posadził na kanapie z planem nowego życia.   Moje życie uratowały koleżanki z pracy, bo zamknęły mnie w szafie i zrobiły za mnie robotę, mówiąc wszystkim, że wyszłam do toalety i zaraz wrócę. Dzięki nim mam pensję, z której będę żyła przez pół miesiąca. Na następne pół nie mam planu.  Moje życie…. to jedna wielka, czarna dupa.  Jest jeden plus. Schudłam tak, że jestem jak Anja Rubik. W sumie nie wiem, czy to plus. Ale niech będzie: plus.

Ktoś zażądał rozwodu. Nie mam papierów, więc na razie jestem żoną. Ktoś będzie się wyprowadzał. I ja też, bo nasz dom to dla mnie trumna, gdzie na każdej ze ścian wyświetlane są najpiękniejsze nasze chwile. I ta nasza wioska. Tak tęsknię za Warszawą. Jeszcze rok temu jej nienawidziłam. Dziś kocham. Za ludzi, których mi brakuje.

Czy ja jestem chora psychicznie, że tak działam? Nie wiem. Wiem jedno. Nie wiem, ile jeszcze minut mi zostało w tym normalnym trybie czucia, że to przeżyję, więc idę wstawić pranie.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-23 20:14:57)

Odp: 30+ zdrada i samotność

Lusikanka... tak poprostu ... będzie dobrze , nie jutro nie za miesiąc ale będzie ... My zdradzeni i tylko my wiemy co znaczy ten stan , w zasadzie pewien rodzaj katatonii ... koleżanki i brata za bary i do przodu. Pierwsze kroki wręcz niemożliwe lecz najważniejsze !
Zaś Ktosia olej szerokim łukiem tylko w ten sposób "przytyjesz" :-p
ból i żal ... wykrzycz, masz do tego święte prrawo :-)

3

Odp: 30+ zdrada i samotność

Lus...
Wiem,że trudno wsadzić sobie w głowę czyjeś słowa..."będzie dobrze" komuś,kto się czuje jakby był zakopany żywcem.Bezsilny,bezwolny,złamany,opuszczony.
Ale weź to na wiarę,czas leczy rany...Ty też będziesz uleczona.A za jakiś czas, inaczej będziesz to postrzegać...bez rozpaczy.Powodzenia.

4

Odp: 30+ zdrada i samotność

Meilbox, na samą myśl "szerokiego łuku" mam stan przedzawałowy.

Czy ja mam na czole napisane: "cokolwiek zrobisz, będę cię kochać"??. To pytanie do ktosia.
Jak mogłam? zrezygnować z siebie, z życia dla niego?? 
Teraz nie mam nic, bo wszystko postawiłam na niego.

5

Odp: 30+ zdrada i samotność

Lusi ciągle możesz odzyskać swoje życie. Jeśli masz prawdziwych przyjaciół zawsze ci pomogą. Rozumiem, ja dla swojego gotowa byłam wyjąć "serce z piersi" gdyby mnie o to poprosił. Skoro tu trafiłaś to szukasz ratunku - mam nadzieję, że to krok w stronę normalności.

6

Odp: 30+ zdrada i samotność

Ja również popełniłem ten sam "błąd" ... kochać , ufać bezwarunkowo...
Nie zastanawiaj się,  nie obwiniaj ...
To ktoś aktualnie działa irracjonalne ... 
Nie masz na to żadnego wpływu - boli wiem i nic na to nie poradzimy... wiedz że minie!!

7 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-09-23 20:37:28)

Odp: 30+ zdrada i samotność

JESTEŚ MŁODA! Bardzo młoda!
Wspomnisz moje słowo, że będziesz jeszcze w szczęśliwym związku a to teraz będziesz wspominać z niechęcią lub nawet obojętnością.

Póki co musisz przejść swoją żałobę, niestety od tego nie ma ucieczki ani nie ma na to leku.

A co do znajomości - zaproś jedną z tych koleżanek z pracy do kawę, albo nawet wszystkie na babski wieczór z alkoholem. Poznawać znajomych możesz też w necie (sama poznałam parę koleżanek w ten sposób).
Poproś brata o pomoc, może on ma jakichś znajomych i czasami wszyscy możecie się spotkać?

Z mężem rozwiąż wszystkie swoje sprawy jak najszybciej. Jeśli rozwód jest nieunikniony, zrób to już teraz.

A gdy już staniesz troszkę na nogi, zrób grubą krechę. Oddziel stare życie od nowego życia. Do tego zmień coś - fryzurę albo wystrój w mieszkaniu.

8

Odp: 30+ zdrada i samotność
Lusikanka napisał/a:

To ja Lus. Chyba mam dwie ręce i dwie nogi. Głowa na miejscu. Dziś jest pierwszy dzień po 27.08.205r., kiedy zastanawiam się, czy jeszcze żyję. Otóż żyję. Dziś pierwszy dzień wyglądam ze swojej matrioszki i widzę, że jestem trochę poobijana.  Mam 30+ i na koncie męża….nie, to nie jest mój mąż. To jest ktoś, jakiś ktoś. Mój mąż tak by nie postąpił. Siedzę sama na kanapie i jem kanapki z dżemem. Nie wiem, jak to się stało, że je sobie zrobiłam. Nie pamiętam tego miesiąca. Nic. Od miesiąca jestem sama, bo nawet jak on jest obok, to jestem sama. Moja historia? Problemy, toksyczni rodzice, ja zatruta toksynami, Mąż, małżeństwo, teraz ktoś (dawniej mó j Mąż), zdrada albo i nie, moja pensja, za którą można kupić parę ciuchów w zarze,  zero przyjaciół,  wielki dom i koniec…. Mnie, mojego małżeństwa i wszystkiego.

Mam nadzieję, że nie zachorowałam na ten mój pusty łep, sokoro jestem w stanie pisać. Nie wiem, czy to choroba, czy wraca normalność. To ciekawe, ile może znieść układ nerwowy. I ta wspaniała samotność. Wspaniała to ironia. Tak wielka, że się jej nie boję. Dla małżeństwa i przez rodziców zrezygnowałam z siebie i z ludzi, którzy dobijali się do mnie z całych sił. Dziś nie mam nawet z kim iść na kawę.

Mój ktoś….wróć. Ktoś (bez mój) stwierdził, że go już nie kręci małżeństwo. Wybrał sobie inne zajęcia. Nie wracał do domu. Pisał, że jest w pracy. Nie odbierał telefonów, mówił, że jest na spotkaniu. Smsował aż do dymu z telefonu i tak dalej. Laseczka, z którą go nakryłam to „koleżanka” . Tak nic nie znacząca, że ma od jej chatki klucze i robi jej zakupy (kobieta zraniona może wiele). Więc dziś jestem w tym wszystkim.

Brat to człowiek, który uratował moje życie, bo wziął mnie za fraki, nakarmił, napoił, oprał i posadził na kanapie z planem nowego życia.   Moje życie uratowały koleżanki z pracy, bo zamknęły mnie w szafie i zrobiły za mnie robotę, mówiąc wszystkim, że wyszłam do toalety i zaraz wrócę. Dzięki nim mam pensję, z której będę żyła przez pół miesiąca. Na następne pół nie mam planu.  Moje życie…. to jedna wielka, czarna dupa.  Jest jeden plus. Schudłam tak, że jestem jak Anja Rubik. W sumie nie wiem, czy to plus. Ale niech będzie: plus.

Ktoś zażądał rozwodu. Nie mam papierów, więc na razie jestem żoną. Ktoś będzie się wyprowadzał. I ja też, bo nasz dom to dla mnie trumna, gdzie na każdej ze ścian wyświetlane są najpiękniejsze nasze chwile. I ta nasza wioska. Tak tęsknię za Warszawą. Jeszcze rok temu jej nienawidziłam. Dziś kocham. Za ludzi, których mi brakuje.

Czy ja jestem chora psychicznie, że tak działam? Nie wiem. Wiem jedno. Nie wiem, ile jeszcze minut mi zostało w tym normalnym trybie czucia, że to przeżyję, więc idę wstawić pranie.


1. Po 3 miesiącach też zrozumiałam, że mam 2 ręce i dwie nogi.
2. Też mam na koncie męża - Ktosia
3. Dżem i kanapki to był max co mogłam przełknąć  -szt 1 dziennie. Reszta to fajki i kawa.
4. Schudłam 13 kg w 1,5 miesiąca , wypadła mi połowa włosów - matka patrzyła na mnie i płakała co Ktoś zrobił z jej dzieckiem .
5. Rower, bieganie, rower, bieganie - jeździć , biegać - nie myśleć.
6. Przyjaciółka, siostra, brat, bratowa - patrzyli i płakali ze mną. Nikt o nic nie pytał , tylko patrzyli ....
7. Praca - szef dokładał roboty, żeby nie myśleć , pracować .Jednocześnie wyrozumiały .
8. Po 4 miesiącach uśmiech.
9. Po 5 miesiącach żarty z Ktosia.
10. Po 6 miesiącach pozew do Sądu z orzeczeniem o winie .

Plusy :
- figura
- kondycja
- piorę 1 raz w tygodniu , odkurzam 1 w tygodniu, kupuje 2 bluzki w Zarze nie jedną bo Ktosiowi nie trzeba kupować
- zmiana mieszkania, zmiana miejsca
- ZDANIE SOBIE SPRAWĘ ŻE JA TEŻ JESTEM WAŻNA NIE TYLKO KTOŚ
- wolność wyborów
- czas dla siebie
- wreszcie poznałam SWOJE potrzeby
.........................................................................................milion innych plusów

Minusy:
- brak, no bo po co ?



Trzymam kciuki. Zaorał mnie psychicznie, ale karma wraca. JA w to wierzę.

9

Odp: 30+ zdrada i samotność
Tamarka81 napisał/a:
Lusikanka napisał/a:

To ja Lus. Chyba mam dwie ręce i dwie nogi. Głowa na miejscu. Dziś jest pierwszy dzień po 27.08.205r., kiedy zastanawiam się, czy jeszcze żyję. Otóż żyję. Dziś pierwszy dzień wyglądam ze swojej matrioszki i widzę, że jestem trochę poobijana.  Mam 30+ i na koncie męża….nie, to nie jest mój mąż. To jest ktoś, jakiś ktoś. Mój mąż tak by nie postąpił. Siedzę sama na kanapie i jem kanapki z dżemem. Nie wiem, jak to się stało, że je sobie zrobiłam. Nie pamiętam tego miesiąca. Nic. Od miesiąca jestem sama, bo nawet jak on jest obok, to jestem sama. Moja historia? Problemy, toksyczni rodzice, ja zatruta toksynami, Mąż, małżeństwo, teraz ktoś (dawniej mó j Mąż), zdrada albo i nie, moja pensja, za którą można kupić parę ciuchów w zarze,  zero przyjaciół,  wielki dom i koniec…. Mnie, mojego małżeństwa i wszystkiego.

Mam nadzieję, że nie zachorowałam na ten mój pusty łep, sokoro jestem w stanie pisać. Nie wiem, czy to choroba, czy wraca normalność. To ciekawe, ile może znieść układ nerwowy. I ta wspaniała samotność. Wspaniała to ironia. Tak wielka, że się jej nie boję. Dla małżeństwa i przez rodziców zrezygnowałam z siebie i z ludzi, którzy dobijali się do mnie z całych sił. Dziś nie mam nawet z kim iść na kawę.

Mój ktoś….wróć. Ktoś (bez mój) stwierdził, że go już nie kręci małżeństwo. Wybrał sobie inne zajęcia. Nie wracał do domu. Pisał, że jest w pracy. Nie odbierał telefonów, mówił, że jest na spotkaniu. Smsował aż do dymu z telefonu i tak dalej. Laseczka, z którą go nakryłam to „koleżanka” . Tak nic nie znacząca, że ma od jej chatki klucze i robi jej zakupy (kobieta zraniona może wiele). Więc dziś jestem w tym wszystkim.

Brat to człowiek, który uratował moje życie, bo wziął mnie za fraki, nakarmił, napoił, oprał i posadził na kanapie z planem nowego życia.   Moje życie uratowały koleżanki z pracy, bo zamknęły mnie w szafie i zrobiły za mnie robotę, mówiąc wszystkim, że wyszłam do toalety i zaraz wrócę. Dzięki nim mam pensję, z której będę żyła przez pół miesiąca. Na następne pół nie mam planu.  Moje życie…. to jedna wielka, czarna dupa.  Jest jeden plus. Schudłam tak, że jestem jak Anja Rubik. W sumie nie wiem, czy to plus. Ale niech będzie: plus.

Ktoś zażądał rozwodu. Nie mam papierów, więc na razie jestem żoną. Ktoś będzie się wyprowadzał. I ja też, bo nasz dom to dla mnie trumna, gdzie na każdej ze ścian wyświetlane są najpiękniejsze nasze chwile. I ta nasza wioska. Tak tęsknię za Warszawą. Jeszcze rok temu jej nienawidziłam. Dziś kocham. Za ludzi, których mi brakuje.

Czy ja jestem chora psychicznie, że tak działam? Nie wiem. Wiem jedno. Nie wiem, ile jeszcze minut mi zostało w tym normalnym trybie czucia, że to przeżyję, więc idę wstawić pranie.


1. Po 3 miesiącach też zrozumiałam, że mam 2 ręce i dwie nogi.
2. Też mam na koncie męża - Ktosia
3. Dżem i kanapki to był max co mogłam przełknąć  -szt 1 dziennie. Reszta to fajki i kawa.
4. Schudłam 13 kg w 1,5 miesiąca , wypadła mi połowa włosów - matka patrzyła na mnie i płakała co Ktoś zrobił z jej dzieckiem .
5. Rower, bieganie, rower, bieganie - jeździć , biegać - nie myśleć.
6. Przyjaciółka, siostra, brat, bratowa - patrzyli i płakali ze mną. Nikt o nic nie pytał , tylko patrzyli ....
7. Praca - szef dokładał roboty, żeby nie myśleć , pracować .Jednocześnie wyrozumiały .
8. Po 4 miesiącach uśmiech.
9. Po 5 miesiącach żarty z Ktosia.
10. Po 6 miesiącach pozew do Sądu z orzeczeniem o winie .

Plusy :
- figura
- kondycja
- piorę 1 raz w tygodniu , odkurzam 1 w tygodniu, kupuje 2 bluzki w Zarze nie jedną bo Ktosiowi nie trzeba kupować
- zmiana mieszkania, zmiana miejsca
- ZDANIE SOBIE SPRAWĘ ŻE JA TEŻ JESTEM WAŻNA NIE TYLKO KTOŚ
- wolność wyborów
- czas dla siebie
- wreszcie poznałam SWOJE potrzeby
.........................................................................................milion innych plusów

Minusy:
- brak, no bo po co ?



Trzymam kciuki. Zaorał mnie psychicznie, ale karma wraca. JA w to wierzę.

Brawo Tamarka...
Mądra z Ciebie babeczka...i silna jak widać.

10 Ostatnio edytowany przez Tamarka81 (2015-09-23 21:16:48)

Odp: 30+ zdrada i samotność
majkaszpilka napisał/a:
Tamarka81 napisał/a:
Lusikanka napisał/a:

To ja Lus. Chyba mam dwie ręce i dwie nogi. Głowa na miejscu. Dziś jest pierwszy dzień po 27.08.205r., kiedy zastanawiam się, czy jeszcze żyję. Otóż żyję. Dziś pierwszy dzień wyglądam ze swojej matrioszki i widzę, że jestem trochę poobijana.  Mam 30+ i na koncie męża….nie, to nie jest mój mąż. To jest ktoś, jakiś ktoś. Mój mąż tak by nie postąpił. Siedzę sama na kanapie i jem kanapki z dżemem. Nie wiem, jak to się stało, że je sobie zrobiłam. Nie pamiętam tego miesiąca. Nic. Od miesiąca jestem sama, bo nawet jak on jest obok, to jestem sama. Moja historia? Problemy, toksyczni rodzice, ja zatruta toksynami, Mąż, małżeństwo, teraz ktoś (dawniej mó j Mąż), zdrada albo i nie, moja pensja, za którą można kupić parę ciuchów w zarze,  zero przyjaciół,  wielki dom i koniec…. Mnie, mojego małżeństwa i wszystkiego.

Mam nadzieję, że nie zachorowałam na ten mój pusty łep, sokoro jestem w stanie pisać. Nie wiem, czy to choroba, czy wraca normalność. To ciekawe, ile może znieść układ nerwowy. I ta wspaniała samotność. Wspaniała to ironia. Tak wielka, że się jej nie boję. Dla małżeństwa i przez rodziców zrezygnowałam z siebie i z ludzi, którzy dobijali się do mnie z całych sił. Dziś nie mam nawet z kim iść na kawę.

Mój ktoś….wróć. Ktoś (bez mój) stwierdził, że go już nie kręci małżeństwo. Wybrał sobie inne zajęcia. Nie wracał do domu. Pisał, że jest w pracy. Nie odbierał telefonów, mówił, że jest na spotkaniu. Smsował aż do dymu z telefonu i tak dalej. Laseczka, z którą go nakryłam to „koleżanka” . Tak nic nie znacząca, że ma od jej chatki klucze i robi jej zakupy (kobieta zraniona może wiele). Więc dziś jestem w tym wszystkim.

Brat to człowiek, który uratował moje życie, bo wziął mnie za fraki, nakarmił, napoił, oprał i posadził na kanapie z planem nowego życia.   Moje życie uratowały koleżanki z pracy, bo zamknęły mnie w szafie i zrobiły za mnie robotę, mówiąc wszystkim, że wyszłam do toalety i zaraz wrócę. Dzięki nim mam pensję, z której będę żyła przez pół miesiąca. Na następne pół nie mam planu.  Moje życie…. to jedna wielka, czarna dupa.  Jest jeden plus. Schudłam tak, że jestem jak Anja Rubik. W sumie nie wiem, czy to plus. Ale niech będzie: plus.

Ktoś zażądał rozwodu. Nie mam papierów, więc na razie jestem żoną. Ktoś będzie się wyprowadzał. I ja też, bo nasz dom to dla mnie trumna, gdzie na każdej ze ścian wyświetlane są najpiękniejsze nasze chwile. I ta nasza wioska. Tak tęsknię za Warszawą. Jeszcze rok temu jej nienawidziłam. Dziś kocham. Za ludzi, których mi brakuje.

Czy ja jestem chora psychicznie, że tak działam? Nie wiem. Wiem jedno. Nie wiem, ile jeszcze minut mi zostało w tym normalnym trybie czucia, że to przeżyję, więc idę wstawić pranie.


1. Po 3 miesiącach też zrozumiałam, że mam 2 ręce i dwie nogi.
2. Też mam na koncie męża - Ktosia
3. Dżem i kanapki to był max co mogłam przełknąć  -szt 1 dziennie. Reszta to fajki i kawa.
4. Schudłam 13 kg w 1,5 miesiąca , wypadła mi połowa włosów - matka patrzyła na mnie i płakała co Ktoś zrobił z jej dzieckiem .
5. Rower, bieganie, rower, bieganie - jeździć , biegać - nie myśleć.
6. Przyjaciółka, siostra, brat, bratowa - patrzyli i płakali ze mną. Nikt o nic nie pytał , tylko patrzyli ....
7. Praca - szef dokładał roboty, żeby nie myśleć , pracować .Jednocześnie wyrozumiały .
8. Po 4 miesiącach uśmiech.
9. Po 5 miesiącach żarty z Ktosia.
10. Po 6 miesiącach pozew do Sądu z orzeczeniem o winie .

Plusy :
- figura
- kondycja
- piorę 1 raz w tygodniu , odkurzam 1 w tygodniu, kupuje 2 bluzki w Zarze nie jedną bo Ktosiowi nie trzeba kupować
- zmiana mieszkania, zmiana miejsca
- ZDANIE SOBIE SPRAWĘ ŻE JA TEŻ JESTEM WAŻNA NIE TYLKO KTOŚ
- wolność wyborów
- czas dla siebie
- wreszcie poznałam SWOJE potrzeby
.........................................................................................milion innych plusów

Minusy:
- brak, no bo po co ?



Trzymam kciuki. Zaorał mnie psychicznie, ale karma wraca. JA w to wierzę.

Brawo Tamarka...
Mądra z Ciebie babeczka...i silna jak widać.


Oj żebym ja była taka mądra jak płakałam i prosiłam. Ale wiem jedno . Zrobiłam WSZYSTKO żeby uratować to małżeństwo. Teraz piłka po mojej stronie. Chyba piła mechaniczna nie piłka. smile

11

Odp: 30+ zdrada i samotność

Każda to przechodzi niestety.Ale i to jest potrzebne...to Katharsis.Potem już jest łatwiej...

12

Odp: 30+ zdrada i samotność

Wiele osób tak ma i żyją dalej. W pewnym momencie zauważa się samego siebie. Dla siebie, dla innych, dla dzieci. Nie zyjemy w zawieszeniu czy na pustyni. Dotyczy to zarowno tego, ale przede wszystkim niematerialnego swiata, ktory nas otacza. Np. u mnie. Obecnie 3 moich najblizszych przyjaciol nie zyje. Wszyscy byli mlodsi ode mnie. Nie czuje sie samotny. Staram sie nadal z nimi miec kontakt. 4ty wyjechal po szkole, mamy sporadyczny kontakt. Owszem poznaje nowych ludzi ale ... Poza tym moje zycie nie zalezy od kogos innego, i nigdy nie zalezalo. Pozdrawiam.

13

Odp: 30+ zdrada i samotność

Majkaszpilka....biorę na wiarę, że czas leczy rany. Skoro tydzień temu spałam po godzinie dziennie a wczoraj padłam o 21 to jest jakaś zmiana.

Arcola- tak, odzyskać swoje życie smile marzę o tym. Tylko nie widzę innego życia poza ktosiem.

Tamarka....chciałabym wyryć sobie Twoją historię i odhaczać po kolei.

Ale ja nie wiem od czego zacząć. Dziś jest pierwszy lepszy dzień. Widzę, jak wygląda mój pokój w pracy. Jakbym wróciła po urlopie. Boję się, że to minie. Boję się, że znów wrócę do tamtej matrioszki. Kompletnie nie wiem od czego zacząć. Chciałabym się wyprowadzić z domu, ale nie mam gdzie. Mogłabym wynająć pokój, ale nie mam siły go szukać. I kasa. Powinnam zmienić pracę, ale nie wiem, jak. Przez ostatnie lata prałam, prasowałam i gotowałam. Dwoje studiów nieskończone. Doświadczenia brak. Jestem jak po podstawówce.

Mam tak wiele rzeczy do zrobienia i do przerobienia.

Chciałabym się gdzieś przechować a nie wiem, gdzie.

Ktoś do końca nie wie, czego chce. Wczoraj nie nocował. Wysłał mi sms: dobranoc. Po co?? Nie wiem. Odpisałam: dobranoc.
Ostatni miesiąc to była huśtawka: on chce rozwodu, ale robi mi kolacyjkę. Nie chce być ze mną, ale pyta jak się czuję. Jedzie do swojej niuni, ale wcześniej robi swoje i MOJE pranie, bo nie można wejść do łazienki. Po co pierze moje rzeczy, skoro nie chce na mnie patrzeć. Czy może tak wygląda rozstanie, że się nadal dzieli takie obowiązki. Nie wiem. Wiem, że jest o tyle trudno, że po prostu nie zniknął. Po prosu mnie piłuje po kawałeczku. Odcina moje cząstki.

Dziś pierwszy raz przeszło mi przez myśl, że może byłoby mi lepiej bez niego. Tamarka, Twój przepis mi się spodobał. Nie wiem, może mój organizm stosuje taki system obrony i robi wszystko, żeby przetrwać i za pięć godzin znów będę rozsypana.

No nic.
Plan jest taki: brak planu. Łatwo go będzie zrealizować.

Chodzę na terapię do pani psycholog. Nie stać mnie na to, ale wolę nie zjeść a iść do niej. Bardzo mi babeczka pomaga. Układa moje myśli i ta układanka starcza mi na jeden dzień. Potem układam puzle po swojemu i znów jest źle. Wtedy pojawia się we mnie czarny wielki zwierz i łazi po mnie pomiędzy pępkniem a przełykiem. Wiąże moje ręce, zatrzymuje umysł i nie pozwala nogom iść dalej. Ale może kiedyś zostawię te puzle ułożone, jak należy.

Dziś jest pierwszy dzień bez zwierza. Oglądam się za siebie i patrzę, czy nie idzie. Mam już chyba zryty łep.

I codziennie muszę wracać do tego domu a obok moje toksyny: mamusia moja i tatuś. Stosujące macki takie mocne i długie, że chyba całe moje życie było owinięte tymi mackami.

No nic. Poczekam. Zobaczę, czy to ściema mojego mózgu z tym lepszym dniem czy to po prostu to lepsze.

A przecież nie jestem w najgorszej sytuacji. Nie mam dzieci i spać mogę na karimacie w pracy. Jeść ziemniaki. Co ja piszę.
Paznokcie mam zaniedbane i buty brudne. To do mnie niepodobne.

Błagam, jak ktoś widzi u mnie czynniki kwalifikujące do zapięcia mnie w biały kaftan, to niech pisze.....

I dziękuję, że w ogóle  przeczytaliście  moje wypociny.

14 Ostatnio edytowany przez AiR7 (2015-09-24 11:03:37)

Odp: 30+ zdrada i samotność
Lusikanka napisał/a:


Ktoś do końca nie wie, czego chce. Wczoraj nie nocował. Wysłał mi sms: dobranoc. Po co?? Nie wiem. Odpisałam: dobranoc.
Ostatni miesiąc to była huśtawka: on chce rozwodu, ale robi mi kolacyjkę. Nie chce być ze mną, ale pyta jak się czuję. Jedzie do swojej niuni, ale wcześniej robi swoje i MOJE pranie, bo nie można wejść do łazienki. Po co pierze moje rzeczy, skoro nie chce na mnie patrzeć. Czy może tak wygląda rozstanie, że się nadal dzieli takie obowiązki. Nie wiem. Wiem, że jest o tyle trudno, że po prostu nie zniknął. Po prosu mnie piłuje po kawałeczku. Odcina moje cząstki.

Doskonale wiem co czujesz. To rozwala od środka, ale ja po tylu miesiącach już sobie wbiłam do głowy, że mój mąż robi to wszystko z "jakiegoś jeszcze szacunku" do mnie , z sentymentu do wspólnie spędzonych lat, dlatego że nie chce czuć się jak ostatni gnojek, który rozwala rodzinę i to wszystko co nas łączyło?  Ale już nie z MIŁOŚCI do mnie.

Naprawdę z czasem będzie trochę lepiej, potem jeszcze lepiej...aż w końcu wszystko znowu nabierze intensywnych barw, ja Tobie i sobie tego życzę. WIEM już, że będzie dobrze z nim czy bez niego a jeszcze kilka miesięcy temu, żyłam w takim samym amoku jak Ty. Wstawałam, bo trzeba było pójść do pracy i zająć się dziećmi.  Otrzymasz tu wsparcie, pisz jak będzie Ci źle i nie rezygnuj z terapii i myśl o sobie smile

15

Odp: 30+ zdrada i samotność

Jestem w szoku. Tyle godzin dziś przepracowałam. Pierwszy dzień wśród żywych. Strasznie chce mi się spać. Zaczyna boleć mnie gardło i mam gorączkę. Oj czyżby adrenalina mnie puściła? Nawet jadłam dziś dwa razy. Szok.

I razu gorzej się czuję, jak sobie pomyślę, co mnie czeka w najbliższej przyszłości. Masakra. Dziś do mnie dociera, co się dzieje w moim życiu. No ale przynajmniej czuję coś. Chciałabym, żeby ktoś załatwił za mnie te wszystkie rzeczy. Spakował mnie i wystrzelił w kosmos.

Ciekawe jakie błędy popełniłam a popełniłam ich masę. Może to wszystko moja wina. Może on po prostu ze mną nie wytrzymał.
Masakra...

16

Odp: 30+ zdrada i samotność

AiR7 i chyba lepiej mi jest, gdy go nie ma. Wiem, że muszę żyć. A tak to iskry we mnie buzują, gdy podchodzi do mnie i głaszcze po pleckach. Co to jest w ogóle?? Ale nie umiem się przeciwstawić, bo....brakuje mi go.

17 Ostatnio edytowany przez ivy71 (2015-09-24 14:46:31)

Odp: 30+ zdrada i samotność

Mój też przebywał w moim domu jeszcze przez jakiś czas "z rozsądku" i "przez szacunek". Moje pięć miesięcy upłynęło... dosłownie w morzu alkoholu. Do pracy jeździłam jeszcze chyba pijana, w pracy przebywałam, siedziałam do późna, po drodze do domu kupowałam butelkę (nie wina, wino za słabe), piłam kolację, o północy padałam i tak w kółko. Nie pamiętam tego okresu. Po prostu kilka miesięcy mi umknęło z życiorysu. Obudziłam się pewnego wieczoru kiedy rozmawiałam z eksem i zobaczyłam TO w jego oczach. Obojętność. Zrozumiałam że on mnie już nie kocha, że nie ma o co walczyć. Zostałam sama, z długami, z połową włosów, z jakąś egzemą na twarzy, z rozstrojem całego organizmu. Całe szczęście poznałam przez internet dwoje ludzi z którymi codziennie rozmawiałam, oni nie doradzali, nie pocieszali, oni po prostu ze mną byli. I tak jakoś pewnego dnia rano popatrzyłam do lustra i zobaczyłam starą pomarszczoną babę. To nie byłam ja. Wtedy wzięłam się za siebie. Minęło już kilka lat a ja się trzymam.

Lukisanka, napisałam to żebyś zobaczyła że nie jesteś sama. Wiem, marne pocieszenie gdy serce pęknięte, ale my tutaj wszystkie mamy tamto już za sobą. Brakuje Ci go? Kogo? Tego zdradzacza pospolitego? Nie, brakuje Ci tego którego poznałaś, którego pokochałaś, nie tego czym się stał. Tego czym się stał powinnaś znienawidzić, wyodrębnić ze swojego życia. Bo to Twoje życie jest i nikt go za Ciebie nie przeżyje.

18 Ostatnio edytowany przez AiR7 (2015-09-24 15:04:14)

Odp: 30+ zdrada i samotność

Ja nie mam tego jeszcze za sobą, jeszcze nie. Tak naprawdę kiedy zabierze cały majdan i zamknie za sobą drzwi, to wtedy okaże się czy mam to za sobą.  Teraz kiedy przychodzi, rozmawia, głaszcze, przytula mam bardzo mieszane uczucia... ale już myślę inaczej, bo widzę siebie bez niego -  szczęśliwą.
Zastanawiam się czy ja chciałabym, aby do mnie wrócił, tak w połowie, mało przekonany, z wygody i wiecie co? nie chciałabym. Musiałabym widzieć i czuć, że naprawdę chce spróbować budować coś od początku, bo ja nie chciałabym tego związku w takiej formie jakim był.

19

Odp: 30+ zdrada i samotność
Lusikanka napisał/a:

Majkaszpilka....biorę na wiarę, że czas leczy rany. Skoro tydzień temu spałam po godzinie dziennie a wczoraj padłam o 21 to jest jakaś zmiana.

Arcola- tak, odzyskać swoje życie smile marzę o tym. Tylko nie widzę innego życia poza ktosiem.

Tamarka....chciałabym wyryć sobie Twoją historię i odhaczać po kolei.

Ale ja nie wiem od czego zacząć. Dziś jest pierwszy lepszy dzień. Widzę, jak wygląda mój pokój w pracy. Jakbym wróciła po urlopie. Boję się, że to minie. Boję się, że znów wrócę do tamtej matrioszki. Kompletnie nie wiem od czego zacząć. Chciałabym się wyprowadzić z domu, ale nie mam gdzie. Mogłabym wynająć pokój, ale nie mam siły go szukać. I kasa. Powinnam zmienić pracę, ale nie wiem, jak. Przez ostatnie lata prałam, prasowałam i gotowałam. Dwoje studiów nieskończone. Doświadczenia brak. Jestem jak po podstawówce.

Mam tak wiele rzeczy do zrobienia i do przerobienia.

Chciałabym się gdzieś przechować a nie wiem, gdzie.

Ktoś do końca nie wie, czego chce. Wczoraj nie nocował. Wysłał mi sms: dobranoc. Po co?? Nie wiem. Odpisałam: dobranoc.
Ostatni miesiąc to była huśtawka: on chce rozwodu, ale robi mi kolacyjkę. Nie chce być ze mną, ale pyta jak się czuję. Jedzie do swojej niuni, ale wcześniej robi swoje i MOJE pranie, bo nie można wejść do łazienki. Po co pierze moje rzeczy, skoro nie chce na mnie patrzeć. Czy może tak wygląda rozstanie, że się nadal dzieli takie obowiązki. Nie wiem. Wiem, że jest o tyle trudno, że po prostu nie zniknął. Po prosu mnie piłuje po kawałeczku. Odcina moje cząstki.

Dziś pierwszy raz przeszło mi przez myśl, że może byłoby mi lepiej bez niego. Tamarka, Twój przepis mi się spodobał. Nie wiem, może mój organizm stosuje taki system obrony i robi wszystko, żeby przetrwać i za pięć godzin znów będę rozsypana.

No nic.
Plan jest taki: brak planu. Łatwo go będzie zrealizować.

Chodzę na terapię do pani psycholog. Nie stać mnie na to, ale wolę nie zjeść a iść do niej. Bardzo mi babeczka pomaga. Układa moje myśli i ta układanka starcza mi na jeden dzień. Potem układam puzle po swojemu i znów jest źle. Wtedy pojawia się we mnie czarny wielki zwierz i łazi po mnie pomiędzy pępkniem a przełykiem. Wiąże moje ręce, zatrzymuje umysł i nie pozwala nogom iść dalej. Ale może kiedyś zostawię te puzle ułożone, jak należy.

Dziś jest pierwszy dzień bez zwierza. Oglądam się za siebie i patrzę, czy nie idzie. Mam już chyba zryty łep.

I codziennie muszę wracać do tego domu a obok moje toksyny: mamusia moja i tatuś. Stosujące macki takie mocne i długie, że chyba całe moje życie było owinięte tymi mackami.

No nic. Poczekam. Zobaczę, czy to ściema mojego mózgu z tym lepszym dniem czy to po prostu to lepsze.

A przecież nie jestem w najgorszej sytuacji. Nie mam dzieci i spać mogę na karimacie w pracy. Jeść ziemniaki. Co ja piszę.
Paznokcie mam zaniedbane i buty brudne. To do mnie niepodobne.

Błagam, jak ktoś widzi u mnie czynniki kwalifikujące do zapięcia mnie w biały kaftan, to niech pisze.....

I dziękuję, że w ogóle  przeczytaliście  moje wypociny.

To chyba kwestia przyzwyczajenia... Znacie się, żyliście razem bardzo długo. Chce coś zrobić, zagłuszyć sumienie ... Widzi że jesteś zbita, przez co wysyła takie sprzeczne sygnały. Być może nie jest do końca złym człowiekiem ale skrzywdził Cię i jest tego świadomy. 

Ja męczyłem się tak 3 lata i psycholog to bardzo dobry pomysł. Tobie życzę byś miała więcej siły niż ja i nie została z tym sama smile Jak napisały dziewczyny musisz mieć okres żałoby ale musisz mieć też kogoś kto Cię z tej czerni wyrwie w końcu smile!

20

Odp: 30+ zdrada i samotność

Cześć Lus,
Być może nasze historie są nieporównywalne, Ty masz/miałaś męża, ja relację zaledwie 9 miesięczną.
Jednak jak czytam Twoje wypowiedzi, to widzę siebie,nie jedzącą, zaniedbaną, bez chęci do życia, bez perspektyw, z ogromnym dołem... ja na dodatek jak głupia paliłam papierosy - paczka/tydzien i tak przez 3 tyg, a jestem osobą niepalącą!! nie wiem co miało mi to dać, uśmierzyć ból chyba ... albo zabić tą głupotę, która siedzi w głowie i która każe tak to wszystko przeżywać.
W pracy chodziłam jak w bańce, która oddzielala mnie od rzeczywistości. Koleżanka, która wiedziała co się stało powiedziała mi, ze wygladam jak by mi ktoś umarł albo jakbym była bardzo chora. Nie umiałam sobie poradzić, z trudem powstrzymywałam łzy.
Płakałam nad stratą i nad wizją siebie w przyszłości bez niego. Z  bezradności, bezsilności. Z tęsknoty. I ciągle to pytanie bez odpowiedzi - dlaczego ja kocham a on nie? Przecież nic złego się nie wydarzyło, układalo się świetnie, dlaczego się nie zakochał?
Mamy kontakt i to mnie dobija. Każdy tel czy spotkanie robi mi nadzieję, ze moze zatesknił, olsniło go? ale nie ...

Wszystkie kobietki piszą, ze trzeba wierzyć, że czas leczy rany. Tak jest - to pewne. Kwestia jak długo będzie boleć? Myślę, ze to zależy od charakteru i od tego, co się dzieje w naszej głowie i od stopnia pielęgnowania tego bólu, zamiast wyrzcenia go. Dobrze, ze chodzisz do psychologa, tak trzymaj.
Zastanawiasz się, czy u Ciebie to chwilowa poprawa czy nie. Myślę, że będą wzloty i upadki, trzeba się na to przygotować. Sama mam tak,ze raz wydaje mi się, ze się z tym pogodziłam, myślę nieśmiało o przyszłości, a za chwile przychodzi moment, że z trudem powstrzymuję się zeby do niego nie zadzwonic, czy nie napisac.

Tak więc to wszystko jest normalne, ten pierwszy etap żałoby jest najgorszy,ale trzeba go jakoś przeżyc, nie ma wyjścia.

Trzymaj się! Dużo siły życzę

21

Odp: 30+ zdrada i samotność

Dziękuję Wam.
Nie wiem, o co chodzi, ale jak to wszystko czytam.... lepiej mi.
Wiem, że są ludzie w gorszej niż ja sytuacji. Ale każdy ma problemy na swoją miarę.

Dziś miałam dobry dzień. Pracowałam w ogóle. Zauważyłam jak wyglądam. Jak zombie. Ważę 47kg przy wzroście 170cm. Masakra. Dom to ruina, bo książę nie raczy nic robić a ja nie dałam rady. Dziś znów jestem sama. To i dobrze może. Jest u "przyjaciół". Choć ja wiem, gdzie jest. Miałam ochotę tam jechać. Stanąć na chodniku i zobaczyć tam nasz samochód. Po co? nie wiem. Kaleczyć siebie. W sumie nie mam nawet dowodów na jego skok. Nie mam zdjęć. Nic nie mam. Mam brudną pościel i syf w domu.

Rozsyłam wici o pokoju. Nawet napisałam do jego kolegi- nie wiem dlaczego byłam pewna, że ten kolega mnie zrozumie. Zapytał, czy mu nie walnąć w japę smile przydałoby się. Ale zakazałam mu nawet wspominać o tej  rozmowie. Poczciwy M. Wiedziałam, że mnie lubi smile 

Rozkłada mnie choroba. Może się nie dam. Choć dziwnym by było gdybym nie pochorowała się z tego wszystkiego.
Wieczorem mam zadzwonić do byłej sąsiadki. Pogadać o tym wszystkim.  Wszyscy są w szoku. Ja mówię: rozwodzimy się. Ktoś kogoś ma i żąda rozwodu. A wszyscy śmieją mi się w twarz i mówią: Wy? Jasne? A świstak siedzi i zawija to wszystko w sreberka. Szkoda mi tych ludzi. Tak wierzą w nas. To ja już w nas nie wierzę a oni wierzą.

I tak sobie myślę. Rzeczywiście byliśmy piękną parą. Zawsze razem. Zawsze we wszystkim się wspieraliśmy. Uśmiechnięci. Poszlibyśmy za siebie w ogień. A dziś.....
Nie mogę się szlachtować takimi wspomnieniami. Ale one  same wracają. Skaczą wokół mnie i piszczą, żebym je włożyła do swojej głowy. Jak szczeniaki.

Znów mi nawet dziś dobrze samej ze sobą. Robię sobie wspaniały trzydaniowy obiad: kiełbasę na gorąco z keczupem. Ale progres jest. W ciągu dnia nie pojawił się czarny zwierz. Raz się zastanawiałam, czy to już on, ale to nie był on.

Było mi dziś masakrycznie ciężko może przez godzinę. A tak znośnie. Nie wiem o co chodzi, ale korzystam, choć jestem bardzo zmęczona. Spać mi się chce i leżeć. I bardzo mi miło, że czuję właśnie to: zmęczenie. Wcześniej: nie byłam zmęczona, ale jak można nie być zmęczonym jak się śpi po 2 godziny, po godzinie na dobę. To po prostu niemożliwe.

Zauważam, że ten mój stan jest lepszy, gdy przycisk pt. ktoś jest wyłączony. Gdy ktoś jest daleko w kosmosie. Na dalekiej orbicie. Czy ja go jeszcze w ogóle kocham? Czy to zabieg mojego umysłu?

Słucham Meli Koteluk. Uwielbiam. A teraz jej piosenki tak pasują do mojego rozpierdolnika.
Ech.... czy en sen się skończy??

22

Odp: 30+ zdrada i samotność

A nie możesz Ktosia wyoutować ze swojego życia?

23

Odp: 30+ zdrada i samotność

mogę, ale nie wiem, czy chcę sad

24

Odp: 30+ zdrada i samotność

Rozumiem...

A on chce zostać czy iść?

25

Odp: 30+ zdrada i samotność

Mówi,  że chce iść.

26

Odp: 30+ zdrada i samotność

To może warto puścić?

27

Odp: 30+ zdrada i samotność

Lus...
dlaczego się nie wściekasz?
Na niego, na nią?
Dlaczego nie potniesz jego łachów na małe kawałeczki, nie oblejesz samochodu farba olejną.
Tylko tak dla zdrowia, dla siebie
Dlaczego go nie pognasz?
Dlaczego piszesz o nim ktoś? Pisz nikt.

28 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-24 21:07:45)

Odp: 30+ zdrada i samotność

Jak kochasz to go puść... ja tak zrobiłem , nie żałuję. Może kiedyś do niej/niego dotrze dlaczego tak po prostu Ich sobie odpuściliśmy ;p
A niech mają nowe lepsze życie ;p
Statystycznie tylko 1% związków powstałych z romansów ma jakiekolwiek szanse ;p to tak na pocieszenie... jeśli wróci to kopa w tyłek ;p jak nie to przynajmniej sumienie czyściutkie ;p
Nie masz dzieci, więc ogromny plus ( jeśli brak potomstwa to plus)... Ja muszę za każdym razem gdy wracam z dziećmi do Mamusi wysłuchiwać 3 i 9 latki które proszą aby Tatuś wrócił do domu i mieszkał z Mamą (wmawia im że się pokłóciliśmy, sprowadza kochanka do domu a One muszą w tym tkwić :-( )
Wierz mi to gorsze niż ten stan po odkryciu zdrady/romansu... Jako facet muszę się aktualnie bardzo kontrolować aby nie obić obu mordeczek...
Ogarnij się na sexi laskę , cycki do przodu i olewka ;p  nie szukaj pocieszyciela... baw się chłopami/koBIetami ;p

29

Odp: 30+ zdrada i samotność
meilbox napisał/a:

Jak kochasz to go puść... ja tak zrobiłem , nie żałuję. Może kiedyś do niej/niego dotrze dlaczego tak po prostu Ich sobie odpuściliśmy ;p
A niech mają nowe lepsze życie
;p
Statystycznie tylko 1% związków powstałych z romansów ma jakiekolwiek szanse ;p to tak na pocieszenie... jeśli wróci to kopa w tyłek ;p jak nie to przynajmniej sumienie czyściutkie ;p
Nie masz dzieci, więc ogromny plus ( jeśli brak potomstwa to plus)... Ja muszę za każdym razem gdy wracam z dziećmi do Mamusi wysłuchiwać 3 i 9 latki które proszą aby Tatuś wrócił do domu i mieszkał z Mamą (wmawia im że się pokłóciliśmy, sprowadza kochanka do domu a One muszą w tym tkwić :-( )
Wierz mi to gorsze niż ten stan po odkryciu zdrady/romansu... Jako facet muszę się aktualnie bardzo kontrolować aby nie obić obu mordeczek...
Ogarnij się na sexi laskę , cycki do przodu i olewka ;p  nie szukaj pocieszyciela... baw się chłopami/koBIetami ;p



To tak można ?

30

Odp: 30+ zdrada i samotność

trochę egoizmu zawsze się przydaje :-)

31

Odp: 30+ zdrada i samotność

Jestem chyba na zupełnie innym poziomie abstrakcji.

32

Odp: 30+ zdrada i samotność
Lusikanka napisał/a:

Jestem chyba na zupełnie innym poziomie abstrakcji.

Słuchaj młoda piękna damo - Lusikanka.

W życiu nie ma tak, że będziesz robiła i za kobietę i za mężczyznę. Pewne decyzje ( chociaż mało popularne ) musi podjąć KAŻDA ZE STRON. Skoro odchodzi , to niech bierze cały majdan i spier... i Ci dupy nie zawraca. A nie zachowuje się jak dziewica ,,, CHCIAŁBYM ALE SIĘ BOJE " . To jest znęcanie się nad Tobą, rozumiesz ? Nawet najbardziej bolesna decyzja jest lepsza niż żadna. A jak on nie umie jej podjąć to ty ja podejmij. Bo Cie zaora psychicznie dziewczyno ! Nawet nie masz pojęcia co zrobił ze mną mój maż w 3 tygodnie. Przychodził po 5 koszulek i wychodził . Ja oczywiście pytałam :  ,, Kochasz mnie ? " a on nic , zero odpowiedzi. Więc podjęłam ostateczną decyzję za niego - mój dom to nie hotel, jak ma wrócić to i tak wróci. Koniec znęcania się nade mną . Basta. 

Głowa do góry - śpij na karimacie, jedz ziemniaki i chodź do psychologa. Dzieci nie masz tak jak ja, więc nie musisz wybierać między dobrem swoim a ich. Oddaj mu łachy i pomachaj biała chusteczką. Będzie lepiej 100 / 100 przypadków tutaj ludzie podnoszą się ze zgliszczy - takie nasze Feniksy smile z Tobą będzie tak samo. smile

PS. Wiesz ilu jest fajnych facetów dookoła ? Ale to tak za 6 miesięcy zobaczysz ... smile smile

33

Odp: 30+ zdrada i samotność

Ach Tamarka, to nie takie proste. Nie mogę spakować jego majdanu, bo nasze lokum jest wspólne.
Póki co płaci rachunki, więc ma prawo. A to że traktuje dom jak hotel to już inna sprawa.
A ja miękka jak flaki.
Jak zgniłe jabłko obelepione muszkami owocówkami.
A poza tym: ja nie chcę też tam mieszkać. Muszę się wyprowadzić.
Kiepsko.... Wiem,  że można mieć większe problemy. Wiem, że moje są dla mnie za duże.

34 Ostatnio edytowany przez Tamarka81 (2015-09-29 10:59:47)

Odp: 30+ zdrada i samotność
Lusikanka napisał/a:

Ach Tamarka, to nie takie proste. Nie mogę spakować jego majdanu, bo nasze lokum jest wspólne.
Póki co płaci rachunki, więc ma prawo. A to że traktuje dom jak hotel to już inna sprawa.
A ja miękka jak flaki.
Jak zgniłe jabłko obelepione muszkami owocówkami.
A poza tym: ja nie chcę też tam mieszkać. Muszę się wyprowadzić.
Kiepsko.... Wiem,  że można mieć większe problemy. Wiem, że moje są dla mnie za duże.


Idź do prawnika, zrób rozdzielność majątkową, rozwiązuj problemy na spokojnie.

Nie jesteś miękka ... tylko na początku etapów opisanych przeze mnie.

Ja zrobiłam rozdzielność majątkową siedząc ze łzami w oczach u notariusza. Bo jeszcze wtedy nie wiedziałam, że mnie zdradza. Przetłumaczyłam sobie, że to nie zaszkodzi. Jak zostanie - to odwołam. Jak nie zostanie - mam sprawę załatwioną. Płacz, krzycz ale proszę Cie, bądź sprytniejsza niż on. Ściskaj poślady i do prawnika sio. Jeszcze zobaczysz, że to będzie dobry ruch. Czas pokaże.

35

Odp: 30+ zdrada i samotność

Lusi - zrób jak mówi Tamarka
Możesz spakować mu majdan, możesz zrobić wszystko tylko nie rób tego co robisz teraz, bo to najgorsza z możliwych opcji.
Poczytaj wątki innych dziewcząt i skorzystaj z ich doświadczeń bo naprawdę nie musisz sięgnąć dna aby zrozumieć, że nie zasługujeszz na takie traktowanie..

36

Odp: 30+ zdrada i samotność
takata napisał/a:

Lusi - zrób jak mówi Tamarka
Możesz spakować mu majdan, możesz zrobić wszystko tylko nie rób tego co robisz teraz, bo to najgorsza z możliwych opcji.
Poczytaj wątki innych dziewcząt i skorzystaj z ich doświadczeń bo naprawdę nie musisz sięgnąć dna aby zrozumieć, że nie zasługujeszz na takie traktowanie..

Uwierz mi, co teraz wywalczysz to Twoje. On nie będzie miał skrupułów przy rozwodzie żeby Ci zabrać telewizor, garnki i kwiaty i jeszcze dobrać się do Twojej wypłaty. Szmat mu nie możesz wywalić, bo wezwie policje i będzie, że to Ty jesteś beeeeeeeee. Tylko Ty się kobieto ogarnij, mleko się rozlało. Gorzej nie będzie więc zrób tak żeby było lepiej. Zagryzaj zęby i rób swoje. Martw się o swój tyłek. Jak się macie zejść to się zejdziecie, jak nie to nie. Rozdzielność tego nie zmieni a uratować może Ci wiele.

37

Odp: 30+ zdrada i samotność

"Przechodząc przez piekło, nie zatrzymuj się" jak powiedział kiedyś ktoś mądry. Jesteś teraz w piekle i jak długo w nim zostaniesz w dużej mierze zależy od Ciebie. Jak większość na tym forum przeszłam przez stany podobne do Twoich. Chodziłam po domu na czworaka narąbana jak meserszmit! Pozwalałam mu na to, żeby traktował mnie jak obsługę hotelową, w samotne wieczory piłam, a rano ledwo zwlekałam się do pracy. Znając sytuację, pani psycholog poradziła mi napisanie pozwu rozwodowego. Jeśli to go nie otrzeźwi, to już nic. W takiej sytuacji im szybciej skończysz tę chorą sytuację tym lepiej, przede wszystkim dla Ciebie. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 30+ zdrada i samotność

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024