Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Witajcie, jestem samotną mamą prawie osmiolatka. Mieszkamy w Anglii. Pod koniec kwietnia 2013 zostawił nas mąż i wrócił do rodziców do Polski.Mąż miał tu bardzo dobrą pracę( kierowca tirów), dodatkowo załozył w Polsce firmę elektronarzędziową oraz handlował/handluje nadal maszynami rolniczymi. Dorobił się i wrócił do Polski.Zostawił nas z niczym.Początkowo mąż płacił 250 funtów na syna, jednak w grudniu 2014 przestał i zapowiedział mi ze bedzie placił 400 zł bo on zyje w polskich realiach. W styczniu tego roku wniosłam w Polsce sprawe o alimenty i sąd zabezpieczył alimenty w kwocie 1000zł. Mąż zaskarzył to i pokazał polskie Pity, z których wynikało , ze zarabia 400 zł.  Niestety wiem, ze po prostu handluje na czarno.W lipcu na OLX znalazłam jego ogłoszenia, gdzie wyprzedawał maszyny na kwotę 100 tys zł. Zrobiłam wydruki, chcę to pokazac na rozprawie w sądzie. Niestety myślę,ze on się wykręci, że on tylko wstawił to w imieniu rodziców. Wygląda to na ten moment tak, że on pieniądze z handlu przekazuje rodzicom a oni na swej działce stawiają dom, który przekażą mu w darowiznie. Czuję się oszukana.To jedna sprawa.

Druga sprawa wyszła niedawno: romans mojego męża z osobą, która udawała przyjażn w stos. do mnie. Dziewczyna, którą poznałam w pracy, Polka, bardzo skarżyła się na brak znajomych i wręcz szturmem weszła w moje życie. Przyjezdzała czasem do mnie na kawę, mydliła mnie słodkim pierdzeniem o tym, jaką fajną osobą jestem, jak się cieszy, ze w koncu spotkała tu w Anglii jakąś normalną kobietę Polkę itp... Z czasem zaczęła mi się zapalac czerwona lampka, poniewaz zaczęła dzwonic zbyt często, kilka razy dziennie, plus smsy i irytowała się, gdy nie odpowiadałam pospiesznie. Pewnego razu, nie majac ochoty na spotkanie z nią po prostu nie odbierałam. Tego samego wieczoru, około 23 ciej zapukała do mych drzwii. Nie powinnam jej była wtedy wpuscic ale wpusciłam. Od tego czasu starałam się delikatnie poluzowac te więzy, bo czułam, ze coś tutaj nie gra. Intuicja mi podpowiadała, ze cos jest nie tak. Przed Wielkanocą, kiedy nalegała, zebysmy swięta spędziły razem, zblefowałam, ze jadę na swięta do kuzynki do Holandii. Po swiętach dostaję smsa z pretensjami od mojego męża, że on przyjechał w odwiedziny do syna do Anglii i pocałował klamkę a jak próbował sie do mnie dodzwonic to mój telefon odpowiadał.... po holendersku(????? swoją drogą, nie swiadczy to dobrze o inteligencji męza, no bo niby jakim cudem tel. odpowiadał po holendersku?). Wtedy juz wiedziałam, ze musza miec jakis kontakt i ze ona mu sprzedaje informacje o mnie, napisałam do niej, ze koncze naszą znajomosc.W zeszły weekend mąz był w odwiedzinach u synka i kiedy wyszedł z nim na spacer, przejrzałam jego komórkę. I to był szok:  sypiali ze sobą od dobrych kilku miesięcy, on u niej nocował, kiedy przyjezdzał w odwiedziny do syna do Anglii. Była bardzo wulgarna, napastliwa i zaborcza w tych smsach w stos. do męża. Wiedziała np o której koncze pracę i nakazywała mu natychmiast wychodzic od syna, jak tylko wrócę.
Przezyłam szok. Myślałam, że zwymiotuję, jak czytałam te smsy.

Aktualnie moje samopoczucie znowu szybuje w dół. W zeszłym roku czułam, ze pokonałam juz swoją depresję zwiazaną z porzuceniem przez męża. Teraz wszystko wraca. Czuję lęki, słabo spię, nie mogę się skoncentrowac, płaczę.Boję się zaufac ludziom, czuję się samotna, bez wsparcia a przeciez musze byc silna dla syna. Czuję rozgoryczenie i wsciekłosc na męża, na tą laskę za to ze mnie oszukali. Ale jestem tez wsciekła na siebie, za to ze jestem tak naiwna, i dałam się oszukac.Niestety jestem typem wrażliwca i nie spływa po mnie wszystko jak po kaczce. Boję się o swoje zdrowie psychiczne. Najchętniej bym się spakowała i rzuciła całą tą Anglię w cholerę tylko nie potrafię podjąc decyzji...nie umiem się nawet skupic na czyms na dluzej...czuję się jak NIC

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Zgłoś go do Urzędu Skarbowego w jego mieście. Jestem pewna że to jest coś, czego naprawdę się boi. Nie da się w żaden sposób uniknąć kary od tego, że na konto nagle wpływa np. 100 tys zł, które nie jest zgłoszone do US.

3

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Jeżeli tatuś jest niewypłacalny, a jego rodziców stać na budowę domu, możesz o alimenty podać byłych teściów, nie miej skrupułów.
Pieniążki od razu powinny się znaleźć. Tak na marginesie; co to za rodzinka, żeby nawet dziadkowie godzili się na okradanie własnego wnuka.
Ciekawe za co on przylatuje do Anglii w odwiedziny do synka skoro zarabia 400zł?
A sprawą fałszywej koleżanki nie przejmuj się, uważam, że sprytna z Ciebie kobitka. Jednak odnoszę wrażenie, że nie pogodziłaś się jeszcze z tym, co zrobił Ci były maż.
pelagia2707 minęły dwa lata, czas się otrząsnąć, zacząć myśleć pozytywnie, nie marnuj sobie życia z powodu typa, który nawet własnego syna okrada.

4

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Dziekuje wam za slowa wsparcia, dziewczyny. Jesli chodzi o Urzad Skarbowy, to obawiam sie, ze pieniadze z maszyn nie wplynely na zadne konto, przeszly przez rece dziadkow i sa juz zainwestowane w dom.
Faktycznie, nie pogodzilam sie z tym co mi zrobil maz, to caly czas boli i wraca. Jest podly, zastrasza mnie, ze mi dziecko odbierze, wszedl celowo do lozka kolezanki socjopatki, straszy mnie, ze ona bedzie swiadkiem w ewentualnej sprawie sadowej a mi zwyczajnie wysiada psychika. Dzieki za odzew

5

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Postaraj się inaczej z nim rozmawiać, np. tylko w sprawach związanych z dzieckiem i alimentami, krótko i konkretnie. Nie dopuszczaj do sytuacji, gdy on zaczyna Cię atakować, czy straszyć.
Ucinaj od razu taką rozmowę, bądź stanowcza, nie pokazuj mu , że się boisz, nie daj mu satysfakcji i nie daj się zastraszyć.

6

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...
pelagia2707 napisał/a:

Dziekuje wam za slowa wsparcia, dziewczyny. Jesli chodzi o Urzad Skarbowy, to obawiam sie, ze pieniadze z maszyn nie wplynely na zadne konto, przeszly przez rece dziadkow i sa juz zainwestowane w dom.
Faktycznie, nie pogodzilam sie z tym co mi zrobil maz, to caly czas boli i wraca. Jest podly, zastrasza mnie, ze mi dziecko odbierze, wszedl celowo do lozka kolezanki socjopatki, straszy mnie, ze ona bedzie swiadkiem w ewentualnej sprawie sadowej a mi zwyczajnie wysiada psychika. Dzieki za odzew

Urząd skarbowy bardzo chętnie sprawdzi czy dziadkowie mieli wystarczającą ilość legalnie pozyskanych środków na wybudowanie domu.
Często się z nim kontaktujesz?

7

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Rzadko sie z nim kontaktuje. Nie bardzo wiem, jak ugrysc temat urzedu skarbowego. Doniesc na dziadkow? Oni maja hodowle malin. Nie wiem, jak to zrobili ale w ciagu roku postawili mu dom

8

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

I tak zgłoś go (lub jego rodziców - choć to już trochę poniżej pasa, bo teściowie w sumie co są winni) do Urzędu Skarbowego, nie musisz się podpisywać, oni przyjmują także anonimowe zgłoszenia.

Ogólnie smutna sytuacja, bardzo współczuję, a koleżanka to zwykła sucz.

Poszukaj sobie może kogoś nowego?

9 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-09-22 19:23:09)

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Do Urzedu Skarbowego pisze się donos - nie przyjmują zgłoszeń telefonicznych.
Poszukaj w necie adresu US w jego mieście i napisz co trzeba w liście podając wszystkie dane i nie podpisując się, a potem wyślij.

10

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Madoja, ale co jej to da?
Nie lepiej z nimi najpierw próbować się dogadać? Ewentualnie postraszyć urzędem skarbowym.
Ja bym chyba donosu nie była w stanie na nikogo napisać sad

11 Ostatnio edytowany przez emde (2015-09-22 19:37:59)

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...
Zorija napisał/a:

Madoja, ale co jej to da?
Nie lepiej z nimi najpierw próbować się dogadać? Ewentualnie postraszyć urzędem skarbowym.
Ja bym chyba donosu nie była w stanie na nikogo napisać sad

Dobra, to ja napiszę. smile
Zorija, jeżeli koleś płaci dziewczynie 400 zł miesięcznie a sam robi odrobinę grubsze interesy i buduje dom dla siebie, to ja nie mam oporów.
Chodzi o wykazanie rzeczywistych dochodów pacjenta i właściwe naliczenie alimentów.

12

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Ale czy taki donos na niego i na dziadkow cokolwiek da? Fake faktem, ja jus sie czuje okradziona i oszukana przez ta rodzine

13

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...
emde napisał/a:
Zorija napisał/a:

Madoja, ale co jej to da?
Nie lepiej z nimi najpierw próbować się dogadać? Ewentualnie postraszyć urzędem skarbowym.
Ja bym chyba donosu nie była w stanie na nikogo napisać sad

Dobra, to ja napiszę. smile
Zorija, jeżeli koleś płaci dziewczynie 400 zł miesięcznie a sam robi odrobinę grubsze interesy i buduje dom dla siebie, to ja nie mam oporów.
Chodzi o wykazanie rzeczywistych dochodów pacjenta i właściwe naliczenie alimentów.

Dzięki Emde, że odpisałeś, bo już nie mogłam się doczekać tongue

Co do sprawy - to że urząd przywali im karę nie oznacza jeszcze, że z automatu autorka dostanie od nich kasę na dziecko.
Trzeba ich POSTRASZYĆ... i przestraszyć...
niech wybierają... czy wolą zapłacić na swojego wnuka (rozumiem, że pieniądze są ich syna czyli ojca dziecka, a oni tylko je piorą").
Czy wolą mieć na łbie urząd i kontrolę, która sprawdzi ich ich do 5 lat wstecz... a potem może być następna kontrola tongue urzędów ci u nas dostatek, jest do kogo "zgłaszać" (takie ładne określenie donosu tongue)

Autorko, naślij na nich najpierw jakiegoś wygadanego i pewnego siebie prawnika. Zwróci Ci się to.

14

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...
Zorija napisał/a:

Autorko, naślij na nich najpierw jakiegoś wygadanego i pewnego siebie prawnika. Zwróci Ci się to.

Bez prawnika raczej się nie obędzie.
Ale może jakaś anonimowa konsultacja przez telefon ze skarbowym też?
Dziadkowie zawsze mogą pęknąć i wyznać, że to synuś kasę w aktówce przynosi.

15

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Sorry, Zorija
Nie nadążam.
Masz 100 % racji.

16

Odp: Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Nie lepiej sie dogadać zamiast donosic? Co da jesli zaplaci grzywne karno-skarbowa? Polepszy to losy dziecka?

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jestem przybita, muszę to z siebie wyrzucic...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024