To nie ma sensu tu pisać :-( , skasowałem tekst.
1 2015-09-10 19:23:06 Ostatnio edytowany przez 40+pare (2015-09-10 19:28:31)
Witam wszystkich . Szybka krótka historia . Wyprowadziłem się z domu . 20 letni związek , dwoje dzieci jedno dorosłe drugie 12 .
Odkąd pamiętam zdradzałam żonę ale nigdy nie byłem zakochany w nich . Traktowałem to jako "dopływ adrenaliny". Może z jednym wyjątkiem gdzie nadal coś czuje a ona jest cały czas panną. Podjąłem tą decyzję bo doszedłem do wniosku ze nie ma miłości skoro nie chce mi się jej przytulać, dotykać . Ale żal mi jej , jej łez i wzroku do mnie .
Nie mogę sobie z tym poradzić . O dzieciach nie wspomnę . Trochę chaotycznie pisze ale taki jest stan umysłu .
Może więcej dam rade jak się rozwinie wątek.
Przecież decyzję już podjąłeś,czego zatem chcesz się dowiedzieć i z czym poradzić?
Myślisz że ona nie czuje że ne kochasz?
Ufff następny szuka poklepania po pleckach.
Jaki Ty biedny jesteś, nieszczęśliwy prawda? To chciałbyś usłyszeć.
Trzeba to było skończyć jak pierwszy raz zdradziłeś. A tak zmarnowałeś jej 20 lat. Trzeba było mieć jaja i zwyczajnie odejść, dać jej szansę na ułożenie sobie życia.
No już,już...nie obrażaj się tak.Ja bym tam chciała usłyszeć "dlaczego?",z perspektywy kogoś,kto włazi na wszystko co ma puls,a potem czuje się rozbity i nieszczęśliwy.
No ale skoro strzeliłeś focha,jak egzaltowana małolatka.... to bye. Widać taki "stan umysłu".
Zapytał się (w temacie wątku) czy dobrze robi? - odpowiedzieli mu... (że źle), to się obraził
To po co pyta? Jak wie...
Źle robił, że zdradzał. Ale, że odszedł od kobiety, której nawet nie może dotknąć to chyba dobrze.
Facet, nie każdy jest masochistą. Nie każdy będzie sie katował do końca zycia.
Męczyłeś się 20 lat, dotarło do Ciebie, że czas ucieka i zwiałeś.
W ostatniej chwili. Trudno Cie potępiać. Dobrze, że dzieciaki odchowane.
A zona cierpiała tak czy tak. Nie wierzę, że kobieta może być szczęśliwa w związku w którym nie pociaga męzczyzny.
Nie ma mocnych żeby zmusić kogoś do; pożądania kobiety. Nic byś z tym nie zrobił. jesli miałbyś z nia zostać i znienawidzić, czuć obrzydzenie to lepiej, że dałeś jej mozliwość, żeby ułożyła sobie zycie inaczej.
I zrozum dziewczyny, które będą brały udział w rozmowie. To tak jakbyś słuchał co czuje Twoja zona. Wykorzystaj to. łatwiej będzie Ci ją zrozumieć.
Ostatecznie z Was dwojga to Ty masz większe szanse na szybkie ułożenie sobie zycia, więc zrozum co czujemy my kobiety, których młodosc i uroda niedługo będą wspomnieniem ![]()
Źle robił, że zdradzał. Ale, że odszedł od kobiety, której nawet nie może dotknąć to chyba dobrze.
Facet, nie każdy jest masochistą. Nie każdy będzie sie katował do końca zycia.
Męczyłeś się 20 lat, dotarło do Ciebie, że czas ucieka i zwiałeś.
W ostatniej chwili. Trudno Cie potępiać. Dobrze, że dzieciaki odchowane.
A zona cierpiała tak czy tak. Nie wierzę, że kobieta może być szczęśliwa w związku w którym nie pociaga męzczyzny.
Nie ma mocnych żeby zmusić kogoś do; pożądania kobiety. Nic byś z tym nie zrobił. jesli miałbyś z nia zostać i znienawidzić, czuć obrzydzenie to lepiej, że dałeś jej mozliwość, żeby ułożyła sobie zycie inaczej.
I zrozum dziewczyny, które będą brały udział w rozmowie. To tak jakbyś słuchał co czuje Twoja zona. Wykorzystaj to. łatwiej będzie Ci ją zrozumieć.
Ostatecznie z Was dwojga to Ty masz większe szanse na szybkie ułożenie sobie zycia, więc zrozum co czujemy my kobiety, których młodosc i uroda niedługo będą wspomnieniem
No nie Toorank,Ty mnie zadziwiasz.
Toorank, szkoda tylko, że nie dał swojej żonie tej szansy 20 lat temu - wtedy, gdy zaczynał ja zdradzać.
I sam biedaczek nie musiałby się - jak piszesz - tak długo męczyć... 20 lat!... oż kuźwa, współczuję biedakowi... pewnie poświęcał się tak dla dzieci?? Dobrze, że sobie choć nieboraczek umilał to smutne życie wyskokami na boku. Bo inaczej, to trauma już do końca dni.... jeszcze by samobójstwo popełnił w rozpaczy...
Cześć Majka!
Toorank chyba ma gorsze dni
Złośliwość całkiem nie na miejscu...
Źle robił, że zdradzał. Ale, że odszedł od kobiety, której nawet nie może dotknąć to chyba dobrze.
Facet, nie każdy jest masochistą. Nie każdy będzie sie katował do końca zycia.
Męczyłeś się 20 lat, dotarło do Ciebie, że czas ucieka i zwiałeś.
W ostatniej chwili. Trudno Cie potępiać. Dobrze, że dzieciaki odchowane.
A zona cierpiała tak czy tak. Nie wierzę, że kobieta może być szczęśliwa w związku w którym nie pociaga męzczyzny.
Nie ma mocnych żeby zmusić kogoś do; pożądania kobiety. Nic byś z tym nie zrobił. jesli miałbyś z nia zostać i znienawidzić, czuć obrzydzenie to lepiej, że dałeś jej mozliwość, żeby ułożyła sobie zycie inaczej.
I zrozum dziewczyny, które będą brały udział w rozmowie. To tak jakbyś słuchał co czuje Twoja zona. Wykorzystaj to. łatwiej będzie Ci ją zrozumieć.
Ostatecznie z Was dwojga to Ty masz większe szanse na szybkie ułożenie sobie zycia, więc zrozum co czujemy my kobiety, których młodosc i uroda niedługo będą wspomnieniem
Ręce opadają..."Męczyłeś się 20 lat" WTF??!!
Ciągnie swój do swego co Toorank?
Twój wywód tutaj to na zasadzie "prowadził ślepy kulawego"
Cześć Majka!
![]()
Toorank chyba ma gorsze dniZłośliwość całkiem nie na miejscu...
Bez złośliwości....zastanawiam się zatem jak wyglądają te "lepsze"?
I dlaczego mam nieodparte wrażenie,że Toorank właśnie tak myśli??Ciekawe?
Mój powinien to przeczytać... wiedziałby chociaż co mówić na sprawie... ![]()
Nie ogarniam już dziś tego... spałam dziś 4 godziny tylko... idę odespać ![]()
Dobranoc ![]()
Mój powinien to przeczytać... wiedziałby chociaż co mówić na sprawie...
Nie ogarniam już dziś tego... spałam dziś 4 godziny tylko... idę odespać
Dobranoc
hehe...ja spałam 9 i też nie ogarniam.
Dobranoc Zorka ![]()
Jakie to na forum jest u wszystkich proste. Zadziwiacie mnie. Gdyby tak było nie byłoby rozwodów 30% czy coś tam tylko 90%.
A 20 lat świadczy o odpwiedzialności i może już wystarczy.
Toorant powiedział nieco prawdy, reszta to stek bzdur feministycznych i kobiet porzuconych. Tak to odbieram niestety.
Jakie to na forum jest u wszystkich proste. Zadziwiacie mnie. Gdyby tak było nie byłoby rozwodów 30% czy coś tam tylko 90%.
A 20 lat świadczy o odpwiedzialności i może już wystarczy.
Toorant powiedział nieco prawdy, reszta to stek bzdur feministycznych i kobiet porzuconych. Tak to odbieram niestety.
Jest proste. Zdradzasz = nie kochasz, nie szanujesz.
Więc po co tkwić w związku 20 lat?
Bo było wygodnie? Uprane, posprzątane, ugotowane, dzieci wychowane? Zdradzanie żony przez kilkanaście lat to odpowiedzialność?
17 2015-09-10 22:01:28 Ostatnio edytowany przez Nikt32 (2015-09-10 22:04:33)
A ja się zgadzam z Toorank.
Bardzo dobrze zrobił.
Życie nie jest po to by się męczyć.
Nie czuje nic do niej to po co mają żyć dalej w kłamstwie.
No fakt trochę to trwało nim zdał sobie z tego sprawę.
Ale gdyby wczesniej odszedł to gadałybyscie ze jak tak mozna male dzieci itd.
A ja się zgadzam z Toorank.
Bardzo dobrze zrobił.
Życie nie jest po to by się męczyć.Nie czuje nic do niej to po co mają żyć dalej w kłamstwie.
To, że odszedł to najlepsze co mógł zrobić dla swojej żony. Tylko dlaczego po 20 latach okłamywania?
Nikt32 napisał/a:A ja się zgadzam z Toorank.
Bardzo dobrze zrobił.
Życie nie jest po to by się męczyć.Nie czuje nic do niej to po co mają żyć dalej w kłamstwie.
To, że odszedł to najlepsze co mógł zrobić dla swojej żony. Tylko dlaczego po 20 latach okłamywania?
No tak tu sie zgadzam - troche lipa - nikt nie chce zyc w klamstwie.
Troche dlugo mu to zajeło. No ale właśnie Panowie zawsze to tłumaczą że małe dzieci itd a ile w tym prawdy tylko oni wiedzą.
40+, od jak dawna nie masz ochoty dotykac, przytulac zone?
Od kiedy wiesz, ze ja nie kochasz?
100 % to dzieci, dlatego tkwimy tak długo, ale są różne charaktery i różni "tatowie"
40+pare możesz napisać własnie dlaczego tak długo nie byłeś w stanie podjąć decyzji o odejściu od niej?
- chodziło o dzieci ?
- czy po prostu pokochałeś tę kobitkę z którą się spotykasz ?
Jak długo się z nią spotykasz ?
100 % to dzieci, dlatego tkwimy tak długo, ale są różne charaktery i różni "tatowie"
czyli można kochać ale z powodu dzieci nie móc odejśc od żony ??
Nie wierzę że można żyć z kimś 20 lat nic nie czując, chyba że to było świadome wykorzystanie
25 2015-09-11 01:14:28 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-09-11 01:22:13)
Nie wierzę że można żyć z kimś 20 lat nic nie czując, chyba że to było świadome wykorzystanie
Czują do dzieci, a dzieciom potrzebna jest matka, opiekunka do czasu kiedy się nie usamodzielnią. Naprawdę to bardzo prosta zależność. Wielu mężczyzn latami potrafi sprawiać pozory, bo dzieci są najszczęśliwsze kiedy szczęśliwa jest ich matka.
A oni ponad wszystko kochają swoje dzieci. musimy pamiętać, że mężczyźni trochę inaczej to traktują. Dziecko, rodzice mężczyzny to wspólna krew, żona zawsze pozostanie obcym człowiekiem nie związanym więzami krwi. W toku socjalizacji uczymy się wiązać emocjonalnie i to jest jedyne co może wiązać obcych sobie ludzi, emocje gasną zostają przekonania o obowiązku i ew. wyrzuty sumienia. Im silniejsze podporządkowanie obowiązującym konwenansom tym dłużej ludzie są w stanie tolerować obcego człowieka. I mogłoby to tak trwać latami gdyby nie pojawiały się mozliwości na alternatywny związek. im atrakcyjniejszy tym szanse na przetrwanie starego układu mniejsze.
...czasami po prostu się nie da... patrzysz na czyjeś dłonie i już nie chcesz żeby Cię dotykały, już nie pamiętasz jak to było kiedy chciałeś i masz pewność, że już nigdy nie będziesz chciał
"A oni ponad wszystko kochają swoje dzieci. musimy pamiętać, że mężczyźni trochę inaczej to traktują. Dziecko, rodzice mężczyzny to wspólna krew, żona zawsze pozostanie obcym człowiekiem nie związanym więzami krwi. "
Ciebie kobieto od braku miłości porąbało całkowicie .
Zobacz ilu ojców dla nowej miłości zapomina o dzieciach .
Poczytaj troche .Zakreciłaś się w opowiadaniu twojego ...........
I zaczynasz wierzyć ,ze to kobieta jest zła .
Najpierw jego zona psychopatka ,następną bedziesz ty .
I poniewaz nie wiesz co to jest miość ,to też nie wiesz ,ze kobiety kochaja dzieci bezwarunkowo .
Mężczyzni za coś np wspolne hobby itp itd
Ktos kto oszukiwał 20 lat jest dla ciebie wzorem ?
Bez komentarza .
20 letni związek , dwoje dzieci jedno dorosłe drugie 12 .
Odkąd pamiętam zdradzałam żonę
A 20 lat świadczy o odpwiedzialności i może już wystarczy.
Ja rozumiem, pierwsze dziecko może wpadka.. ale drugie przy tym braku miłości, chęci dotyku. A czekaj rozumiem - to tak z łaski niech ma.
Jak jesteś taki odpowiedzialny, to stary come on, mogłeś poczekać te 6 lat do pełnoletności drugiego dziecka. Ostatecznie i tak zdradzasz cały czas i tak.
Hmm, ale za 6 lat to ty już miałbyś 50+....
To nie jest odpowiedzialność.
To jest czysty egoizm.
Taaa... 100% odpowiedzialności za dzieci... i zostawia 12-latka ![]()
Bo co? 12-latek to już dorosły jest??
Gorszego pieprz...nia i głupiego tłumaczenia się nie słyszałam.
A do tej pory był z żoną, bo chciał by była szczęśliwa! ![]()
Człowieku, Twoja żona, od 20 lat mogła mieć super faceta, fantastycznego mężczyznę, który by ją PRAWDZIWIE KOCHAŁ, SZANOWAŁ, troszczył się o nią i dzieci (nawet nie swoje).
Ty ją tego bezdusznie i w cholernie niegodny sposób pozbawiłeś!
Egoistycznie myślałeś tylko o sobie.
Zgadzam się na 100, a nawet na 1000% z Nikt i Toorank (tak, tak, hehehe, zgadzam się z Wami) - powinieneś ją zostawić, nie dotykać z tym obrzydzeniem, nie męczyć się tak! Powinieneś to zrobić 20 lat temu - bo wtedy ona miałaby ogromną szansę być SZCZĘŚLIWA.
Teraz też ma - i mam nadzieję, że będzie, bo bardzo jej współczuję, że trafił jej się taki fiut (choć jej nie znam).
Taaa... 100% odpowiedzialności za dzieci... i zostawia 12-latka
Bo co? 12-latek to już dorosły jest??
Gorszego pieprz...nia i głupiego tłumaczenia się nie słyszałam.A do tej pory był z żoną, bo chciał by była szczęśliwa!
Człowieku, Twoja żona, od 20 lat mogła mieć super faceta, fantastycznego mężczyznę, który by ją PRAWDZIWIE KOCHAŁ, SZANOWAŁ, troszczył się o nią i dzieci (nawet nie swoje).
Ty ją tego bezdusznie i w cholernie niegodny sposób pozbawiłeś!
Egoistycznie myślałeś tylko o sobie.Zgadzam się na 100, a nawet na 1000% z Nikt i Toorank (tak, tak, hehehe, zgadzam się z Wami) - powinieneś ją zostawić, nie dotykać z tym obrzydzeniem, nie męczyć się tak! Powinieneś to zrobić 20 lat temu - bo wtedy ona miałaby ogromną szansę być SZCZĘŚLIWA.
Teraz też ma - i mam nadzieję, że będzie, bo bardzo jej współczuję, że trafił jej się taki fiut (choć jej nie znam).
Zorija,
Jeszcze raz powtórzę, że mądra z ciebie kobieta. Tylko patrzeć jak tabun facetów, spragnionych prawdziwej gorącej relacji nie tylko z piękną i mądrą, ale jeszcze moralnie wspaniałą kobietą zacznie się za tobą uganiać, gdy tylko wieść się rozniesie żeś ty stanu wolnego ![]()
Masz po stokroć rację, potwierdzając, że autor wątku powinien wreszcie żonie dać spokój i iść, gdzie pieprz rośnie i bez skrępowania tego pieprzu używać i pieprzyć, pieprzyć ile wlezie ![]()
Bo czyż zdradzający nie robi wielkiej przysługi swojemu małżonkowi odchodząc wreszcie po latach oszukiwania, źe mu na ślubnym małżonku zależy i źe niby kocha? Fakt, że na początku po porzuceniu zdradzonym małżonkiem miotają niewiara, że mógł tak postąpić i wściekłość i nawet żebranie o pozostanie, gdy na początku zdradzony nie wyobraża sobie nowej rzeczywistości. Ale to szarpanie się jest potrzebne żeby zrozumieć, źe małżeństwo już od dawna było trupem. Wylane łzy i wykrzyczane przekleństwa są potrzebne po to, aby zrozumieć, że kochało się nie tę osobę, co trzeba, a ta bolesna lekcja w w postaci zdrady była konieczna, aby pojąć, źe przy tym człowieku nie było się szczęśliwym już dawno. I wtedy zdrada i rozstanie z największego koszmaru przepotwarza się w nową szansę na prawdziwe, zapomniane już szczęście i prawdziwą miłość.
Ciekawa jestem, która z was bez wahania odeszłaby od męża, mając przedszkolne dzieci i wiedząc, że zostaną one na codzień z tatą, a wy będzie je widywać tylko wg ustalonego planu?
To nie ma sensu tu pisać :-(
Nie byłabym tego pewna.
Jakie to na forum jest u wszystkich proste. Zadziwiacie mnie. Gdyby tak było nie byłoby rozwodów 30% czy coś tam tylko 90%.
A 20 lat świadczy o odpwiedzialności i może już wystarczy.
Toorant powiedział nieco prawdy, reszta to stek bzdur feministycznych i kobiet porzuconych. Tak to odbieram niestety.
Właśnie dlatego, że wielu wydaje się, że wszystko jest takie proste, prostym nie jest. We wszystkim jest drugie dno.
Czy masz kontakt z żoną? Gryzą Ciebie wyrzuty? Rozmawiałeś z nią o sytuacji? Wiesz, że pomaga szczera rozmowa? Taka, w której staniesz przed nią i powiesz co robiłeś i dlaczego? Tylko jej wtedy nie przytulaj, bo odbierze to nie tak jak powinna. Na pewno cierpi. Ale im szybciej przyznasz się do swoich zbrodni, tym pewniej bliżej będziecie posprzątania tego bajzlu osobno.
Wielu z nas na początku pieprzy sobie życie. A potem tłumaczy w różny sposób kolejne zdarzenia. I mam na myśli obie strony.
40 latek z psychiką 7 latka, aż żal czytać. W takich chwilach doceniam mojego ojca, który zawsze był i jest po prostu normalny i uczciwy, nigdy nie zdradził matki bo ją kochał i szanował. Zauważyliście, że coraz mniej takich dojrzałych psychicznie facetów, a coraz więcej takich niedorozwiniętych jak autor? 40 latków z psychiką dziecka, nawet ten sposób pisania jak u gówniarza.
Nikt 32
coś dla ciebie
:
dzieci w wieku 11+ zaczynają być młodzieżą
wtedy koledzy i koleżanki stają się ważniejsi niż rodzice ![]()
wg mnie to jest moment, gdy łatwiej podjąć decyzję o rozstaniu
Był z nią ze wg na dzieci - źle
Odszedł od niej w końcu - też źle
Tak czy inaczej większość z Nas to tchórze i egoiści ( mam na myśli kobiety jak mężczyźni)
Jeśli facet ma w głowie że jest z kobietą już tylko ze wg na dzieci ( uważa się wtedy za porządnego ojca tak słyszałam ) to żeby być porządnym wypadałoby szczerze porozmawiać z kobietą( żoną) i razem zdecydować co dalej robić.
Jeśli nie chcą się rozstawać ze wg na dzieci to przynajmniej dwie strony mogłyby mieć swoje życie. Na zasadzie mieszkamy razem dla dzieci ale robimy co chcemy, żyjemy swoim życiem.
A tak przez 20 lat kobietka żyła w kłamstwie a przecież mogła sobie znaleźć kogoś, kto by ja pokochał szczerze itd. Oczywiście nadal może, ale to 20 lat wycięte z życiorysu na dobra sprawę.
Dziwne tylko że ona czując od niego taki chłód emocjonalny nie dążyła do jakiejś rozmowy o co chodzi itd. No może bała się usłyszeć prawdy.
Tak czy inaczej dobrze zrobiłeś moim zdaniem że odszedłeś.
Nikt 32
coś dla ciebie:
dzieci w wieku 11+ zaczynają być młodzieżą
wtedy koledzy i koleżanki stają się ważniejsi niż rodzice
wg mnie to jest moment, gdy łatwiej podjąć decyzję o rozstaniu
Hej ![]()
a to u mnie jeszcze troszkę brakuje do 11+ ![]()
Ciekawa jestem, która z was bez wahania odeszłaby od męża, mając przedszkolne dzieci i wiedząc, że zostaną one na codzień z tatą, a wy będzie je widywać tylko wg ustalonego planu?
Pewnie żadna.
Sponi, Xymena...
ale 20 lat...? sam to napisał: 20 lat. To nie 2 lata spędzone razem, czy też np. po 15 latach przestał kochać.
20 lat oszukiwania kogoś to wręcz rodzaj sadyzmu.
Do tego po drodze zdecydował się na drugie dziecko.
I jak rozumiem, wg Ciebie Xymena, 12-letniemu dziecku to już lata, że ojciec odchodzi.
Pomijam, że nie znamy szczegółów jak to wyglądało. Nie zmienia to faktu, że przy takich wypowiedziach autora typu " i może już wystarczy.." można się domyślać.
Jeśli to takie fair co zrobił to dlaczego się zastanawia czy dobrze robi... czyżby nie powiedział żonie że zdradza ją od początku, czyżby stwarzał pozory rodziny przed żoną i dziećmi... bo co?? bo jest taki odpowiedzialny. No tak.
No może bała się usłyszeć prawdy.
Zgadzam się z tą tezą.
Nikt32 napisał/a:No może bała się usłyszeć prawdy.
Zgadzam się z tą tezą.
Edziak... Czasem odnoszę wrażenie, że pisze po chińsku albo mało kto czyta ze zrozumieniem tekstu. Po tym jak uciekłam od (szczerze) przemocowca emocjonalnego i psychicznego, czułam się jedyną stroną pokrzywdzoną w konflikcie. Dopiero po czasie dotarło do mnie, że choćby tak jak autor tego wątku pozbyłam byłego szansy na życie u boku kogoś przy kim być może nie wyzwoliłby z siebie tyle niecnych zachowań. ale jedno wiem na pewno. Oboje dokonaliśmy wyboru. Oboje jesteśmy współwinni temu. Bo wreszcie oboje w tym zdecydowaliśmy zostać i tkwić.
40 2015-09-11 10:47:49 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-09-11 10:50:26)
A jaj widze,ze Autor jest wrazliwym czlowiekiem, ktory zyl w sytuacji beznadziejnej ze wzgledu na dzieci, nie wytrzymywal juz i odszedl z wielkim ciezarem bo po nie kocha zony, nic nie czuje ale przykro mu z tego powodu i z powodu zadawania cierpienia swojej rodzinie. Dlaczego linczujecie facetow tutaj? czy zawsze kobieta ma racje? bo powiedziecie,ze rodzi, sprzata, gotuje-trzeba zajrzec do srodka, zobaczyc jak wyglada dzien codzienny, jakie emocje sie rodza, odczucia, kurde kobiety-rzeczywiscie wyglada na to jakbyscie nie nawidzily kazdego faceta, ktory ma ciezko. Bo co? nie moga miec ciezko? maja byc na uslugi przez cale zycie po splodzili potomstwo i maja kochac i byc chlopcami do bicia ? przeciez jest cala masa wrazliwych facetow, nie skurwysynow, lajdusow i flirciarzy. To,ze on chodzil na boki to prawdopodobnie wentyl bezpieczenstwa-to go trzymalo. Sama mam takiego kolege, ktoremu od poczatku nie ukladalo sie, ktory ozenil sie bo zasial bo chcial byc fair, odpowiedzialny za to co zrobil ale nijak nie bylo szans by sie dogadali. Dwojka dzieci i on od ponad 20-stu lat jest w tym zwiazku tylko dla nich,nie wyobraza sobie by zyc z dala od synow. Ale mial na boku babki bo , jak mowi, to mu dwalo sile by przetrwac. Oni mysla inaczej niz my, maja zupelnie inne spojrzenie na zycie jesli chodzi o seks i nawet tony wypocin nie zmienia tego. Mozemy ich linczowac, wkurzac sie, okreslac ale to beda slowa na wiatr bo tak ich natura stworzyla,ze nie mysla naszymi kategoriami. Ja wspolczuje Autorowi i przykro mi,ze nie znalazl tutaj wsparcia, a powinien bo zeby dac rade nie nalezy byc stronniczym. Mozna wyrazic swoj poglad ale nie od razu osadzac czlowieka i mieszac go z blotem. A juz te teksty za kazdym razem " co, poglaskac po glowce, poklepac po pleckach"-juz sa nudne. Nie zanizajcie poziomu tego forum takim zachowaniem bo ludzie przestana szukac tutaj pomocy.
Moim zdaniem kazda kobietka bardzo dobrze zdaje sobie sprawe z tego czy facet ja kocha czy nie.
To się da wyczuć jesli sie chce oczywiście.
Jesli czuje emocjonalny chlod od dluzszego czasu to chyba wiadomo ze cos jest nie tak w zwiazku, ze uczucie sie wypalilo.
Wiec zapewne zdaje sobie sprawe z tego ze maz tkwi tylko ze wg na dzieci.
Skoro z tym nic nie robi to najwyrazniej zgadza sie na taką bezuczuciowa relacje. Potem niech nie otwiera buzi ze zdumienia że nie ma miłości w związku.
Wrażliwy to jest na pewno, bo przecież pocieszał się na boku.
Ja tylko nie jestem w stanie zrozumieć, jak można żyć w kłamstwie przez tyle lat. Oszukiwać kogoś, poniżać. Nie kochał żony, to trzeba było odejść dawno temu. Dzieci nie widzą, że między rodzicami się nie układa? Stworzył im przez 20 lat obraz rodziny będącej ze sobą bo tak trzeba, a gdzie bliskość, czułość, miłość? Jakie wartości takie dzieci wyniosą z domu rodzinnego? Co pomyślą sobie teraz jego dzieci jak dowiedzą się prawdy, że przez 20 lat tatuś nie kochał mamy i ją zdradzał? Czy naprawdę warto trwać w związku tylko ze względu na dzieci? Dzieci będą szczęśliwsze jeśli będą widziały szczęśliwych rodziców nawet osobno.
Sponi napisał/a:Nikt32 napisał/a:No może bała się usłyszeć prawdy.
Zgadzam się z tą tezą.
Edziak... Czasem odnoszę wrażenie, że pisze po chińsku albo mało kto czyta ze zrozumieniem tekstu. Po tym jak uciekłam od (szczerze) przemocowca emocjonalnego i psychicznego, czułam się jedyną stroną pokrzywdzoną w konflikcie. Dopiero po czasie dotarło do mnie, że choćby tak jak autor tego wątku pozbyłam byłego szansy na życie u boku kogoś przy kim być może nie wyzwoliłby z siebie tyle niecnych zachowań. ale jedno wiem na pewno. Oboje dokonaliśmy wyboru. Oboje jesteśmy współwinni temu. Bo wreszcie oboje w tym zdecydowaliśmy zostać i tkwić.
Ja też uważam, że to dobrze że zostawił żonę- bez dwóch zdań.
Ale tkwienie w takim związku przez 20 lat..?
A te niby wyrzuty sumienia pozwalają przypuszczać, że jakieś pozory tej kobiecie stwarzał.
Ja nie rozumiem tego poklepywania po plecach ze zrozumieniem.
Powtarzam 20 lat. Czemu nie zrobił tego 10, 15, 18 lat temu skoro opisuje swoje małżeństwo jak pomyłkę od początku. Pojawiało się drugie dziecko - skąd pytam? konsekwencje uprawiania seksu chyba każdy zna.
Po jakimś czasie zapewne kobieta otrząsnęłaby się i może poukładała życie inaczej. A tak pół życia spędziła w jakimś pseudo-małżeństwie. Oczywiście można się licytować bo zawsze lepiej po 20-latach niż po 40 latach...
Stąd oburzenie większości. Z przyzwolenia na takie traktowanie drugiego człowieka przez taki długi okres czasu. Ponośmy konsekwencje swoich wyborów
W końcu po coś to forum jest. Powinno coś przekazywać.
A propos, dzieci. Ból dzieci odczuwają przy rozstaniu rodziców nawet jeśli są dorosłe. A nie jak tu się sugeruje gdy skończą 11,5 roku.
PS. I żeby było jasne wcześniej odniosłam się do Twojego pierwszego postu w tym wątku.
Zgadzam sie z tym,ze dzieci sa szczesliwe nawet kiedy rodzice sa osobno ale spokojni i pogodni. Tzn. szczesliwsze niz w atmosferze niemilosci. Przeciez on nie byl sam w tym zwiazku, ona -jak to juz zostalo napisane tutaj-tez sie na to godzila.Nie mozna pytac dlaczego on tego wczesniej nie zrobil bo to nie jest rozwiazanie problemu jaki ma teraz a poza tym nie wiem ile z Was rozstalo sie sie z partnerem/mezem-to bardzo trudna decyzja i przedsiewziecie a juz jesli sa dzieci to jeszcze gorzej podjac taka decyzje. Dobrze ktos tu zapytal czy tak latwo zgodzilybyscie na rozejscie gdybyscie wiedzialy,ze nie bedziecie ogladac codziennie swoich dzieci jak dorastaja tylko wyznaczone dni i godziny? Sa ojcowie, ktorzy bardzo chca byc obecni przy pociechach. Skupmy sie na tym by pomoc mu wyprostowac sie bo jest mu ciezko. A jesli ktos nie potrafi tylko sie oburza to lepiej zeby nie pisal-rozwiazujmy tematy albo nic nie mowmy i niech nikt nie wyskakuje: mam prawo wypowiedziec swoja opinie-od razu mowie :nie, bo to nie jest temat" jaka macie opinie na temat tego co zrobilem" tylko "co mam zrobic dalej bo jest mi ciezko".
Grinta,
zacytuj mi proszę gdzie Ty z tych lakonicznych wypowiedzi autora wyczytałaś że żona się na to godziła....?
Czy raczej przeleciałaś temat i wywnioskowałaś to ze spekulacji dziewczyn?
46 2015-09-11 11:41:40 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-09-11 11:42:26)
Grinta,
zacytuj mi proszę gdzie Ty z tych lakonicznych wypowiedzi autora wyczytałaś że żona się na to godziła....?Czy raczej przeleciałaś temat i wywnioskowałaś to ze spekulacji dziewczyn?
Wystarczy uzyc mozgu, dokladne opisy sa zbedne.
A jaj widze,ze Autor jest wrazliwym czlowiekiem, ktory zyl w sytuacji beznadziejnej ze wzgledu na dzieci, nie wytrzymywal juz i odszedl z wielkim ciezarem bo po nie kocha zony, nic nie czuje ale przykro mu z tego powodu i z powodu zadawania cierpienia swojej rodzinie. Dlaczego linczujecie facetow tutaj? czy zawsze kobieta ma racje? bo powiedziecie,ze rodzi, sprzata, gotuje-trzeba zajrzec do srodka, zobaczyc jak wyglada dzien codzienny, jakie emocje sie rodza, odczucia, kurde kobiety-rzeczywiscie wyglada na to jakbyscie nie nawidzily kazdego faceta, ktory ma ciezko. Bo co? nie moga miec ciezko? maja byc na uslugi przez cale zycie po splodzili potomstwo i maja kochac i byc chlopcami do bicia ? przeciez jest cala masa wrazliwych facetow, nie skurwysynow, lajdusow i flirciarzy. To,ze on chodzil na boki to prawdopodobnie wentyl bezpieczenstwa-to go trzymalo. Sama mam takiego kolege, ktoremu od poczatku nie ukladalo sie, ktory ozenil sie bo zasial bo chcial byc fair, odpowiedzialny za to co zrobil ale nijak nie bylo szans by sie dogadali. Dwojka dzieci i on od ponad 20-stu lat jest w tym zwiazku tylko dla nich,nie wyobraza sobie by zyc z dala od synow. Ale mial na boku babki bo , jak mowi, to mu dwalo sile by przetrwac. Oni mysla inaczej niz my, maja zupelnie inne spojrzenie na zycie jesli chodzi o seks i nawet tony wypocin nie zmienia tego. Mozemy ich linczowac, wkurzac sie, okreslac ale to beda slowa na wiatr bo tak ich natura stworzyla,ze nie mysla naszymi kategoriami. Ja wspolczuje Autorowi i przykro mi,ze nie znalazl tutaj wsparcia, a powinien bo zeby dac rade nie nalezy byc stronniczym. Mozna wyrazic swoj poglad ale nie od razu osadzac czlowieka i mieszac go z blotem. A juz te teksty za kazdym razem " co, poglaskac po glowce, poklepac po pleckach"-juz sa nudne. Nie zanizajcie poziomu tego forum takim zachowaniem bo ludzie przestana szukac tutaj pomocy.
Grinta, Twoja wypowiedź jest tak dramatycznie infantylna, że ja nawet nie zniżę się do tego poziomu, żeby cokolwiek na to odpowiedzieć.
48 2015-09-11 11:51:50 Ostatnio edytowany przez edziak (2015-09-11 11:52:18)
Do Grinta
Uuu faktycznie, trzymasz poziom forum.
Znaczna część osób tutaj nie godzi się na oszukiwanie partnera. Po prostu. Kwestia szacunku.
Przecież są tu takie historie gdzie partnerzy opisują, że małżeństwa/związki wyglądały idealnie, i nagle ktoś odchodzi.
A całe życie okazało się iluzją.
Nigdzie autor nie napisał, że to był rodzaj układu na zasadzie "dopóki dzieci nie podrosną", że żona się tego spodziewała.
A to, że napisał, że widzi jej ból świadczy raczej o pozorach normalności w związku.
A może mieszkali oddzielnie bo np. pracował za granicą i jak wracał było dobrze, a może może może...
Faktem jest, iż napisał że nie kocha jej 20 lat i dopiero teraz odchodzi. I to cały ambaras.
By nie pokazywać ludziom, że faktycznie lepiej udawać że się kogoś kocha dopóki np. jak to sugeruje Xymena dziecko nie skończy 11,5 roku życia.. a jak już będzie miało 12 lat można wszystko burzyć.
Chcesz odejść - odejdź i ponoś konsekwencje.
Podobnie tutaj.
Chciał odejść, odszedł. Niech się stara być dobrym, aktywnym ojcem.
Ciekawa jestem, która z was bez wahania odeszłaby od męża, mając przedszkolne dzieci i wiedząc, że zostaną one na codzień z tatą, a wy będzie je widywać tylko wg ustalonego planu?
Xymena, Ty idź na psychologa, mówię Ci to już po raz któryś z kolei. Zrobisz doktorat wprowadzając do tej dziedziny nowe / nowatorskie / odkrywcze teorie - serio kobieto! nie marnuj się tutaj!
Jeśli uważasz, że biedak nie mógł odejść od dzieci w wieku przedszkolnym, bo go wyrzuty sumienia zabiłyby... ale już dziecka 11-letniego nie wahał się porzucić, bo... wtedy dziecko nawiązuje mocniejsze kontakty z rówiesnikami... ehhh... szkoda słów.
Kochanie, poinformuję Cię więc, że dzieci w wieku 14 lat (szczególnie chłopcy) - wg obowiązującej psychologii (która cierpi zacofanie, bo Ty jej nie ulepszasz) - NAJBARDZIEJ POTRZEBUJĄ OJCA. Nie przedszkolaki, ani niemowlaki... tylko właśnie dzieci w wieku dojrzewania, bo wówczas potrzebują tzw. WZORCÓW - wzoru ojca, na którym będą opierać swoją własną tożsamość, która w tym wieku się tworzy. I nie chodzi tu o ojca na odległość!! Tylko takiego z prawdziwego zdarzenia, w domu, na co dzień, ojca w zwykłych codziennych sytuacjach.
50 2015-09-11 11:55:25 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-11 11:58:25)
Zorija napisał/a:Taaa... 100% odpowiedzialności za dzieci... i zostawia 12-latka
Bo co? 12-latek to już dorosły jest??
Gorszego pieprz...nia i głupiego tłumaczenia się nie słyszałam.A do tej pory był z żoną, bo chciał by była szczęśliwa!
Człowieku, Twoja żona, od 20 lat mogła mieć super faceta, fantastycznego mężczyznę, który by ją PRAWDZIWIE KOCHAŁ, SZANOWAŁ, troszczył się o nią i dzieci (nawet nie swoje).
Ty ją tego bezdusznie i w cholernie niegodny sposób pozbawiłeś!
Egoistycznie myślałeś tylko o sobie.Zgadzam się na 100, a nawet na 1000% z Nikt i Toorank (tak, tak, hehehe, zgadzam się z Wami) - powinieneś ją zostawić, nie dotykać z tym obrzydzeniem, nie męczyć się tak! Powinieneś to zrobić 20 lat temu - bo wtedy ona miałaby ogromną szansę być SZCZĘŚLIWA.
Teraz też ma - i mam nadzieję, że będzie, bo bardzo jej współczuję, że trafił jej się taki fiut (choć jej nie znam).
Zorija,
Jeszcze raz powtórzę, że mądra z ciebie kobieta. Tylko patrzeć jak tabun facetów, spragnionych prawdziwej gorącej relacji nie tylko z piękną i mądrą, ale jeszcze moralnie wspaniałą kobietą zacznie się za tobą uganiać, gdy tylko wieść się rozniesie żeś ty stanu wolnegoMasz po stokroć rację, potwierdzając, że autor wątku powinien wreszcie żonie dać spokój i iść, gdzie pieprz rośnie i bez skrępowania tego pieprzu używać i pieprzyć, pieprzyć ile wlezie
Bo czyż zdradzający nie robi wielkiej przysługi swojemu małżonkowi odchodząc wreszcie po latach oszukiwania, źe mu na ślubnym małżonku zależy i źe niby kocha? Fakt, że na początku po porzuceniu zdradzonym małżonkiem miotają niewiara, że mógł tak postąpić i wściekłość i nawet żebranie o pozostanie, gdy na początku zdradzony nie wyobraża sobie nowej rzeczywistości. Ale to szarpanie się jest potrzebne żeby zrozumieć, źe małżeństwo już od dawna było trupem. Wylane łzy i wykrzyczane przekleństwa są potrzebne po to, aby zrozumieć, że kochało się nie tę osobę, co trzeba, a ta bolesna lekcja w w postaci zdrady była konieczna, aby pojąć, źe przy tym człowieku nie było się szczęśliwym już dawno. I wtedy zdrada i rozstanie z największego koszmaru przepotwarza się w nową szansę na prawdziwe, zapomniane już szczęście i prawdziwą miłość.
Zmierzch ![]()
szkoda, że jesteś Kobietą
... bo bym za Ciebie wyszła
... a tak to wchodzi w grę tylko związek partnerski
![]()
Ale nie wiem, jak się na to zapatrujesz ![]()
![]()
Co do drugiej części wypowiedzi - tej o porzuconym małżonku - to opisałaś mnie!! Czy Ty mnie znasz może??
Skąd to wszystko tak dobrze o mnie wiesz?? co??
Zmierzch... zaczynam Cie podejrzewać! ![]()
ps. Nie chciałabym zdradzić mojej ukochanej - Majki, więc Zmierzch, jeśli się zdecydujesz, to wchodzi w grę wyłącznie trójkąt
![]()
51 2015-09-11 11:56:37 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 16:21:31)
Moim zdaniem kazda kobietka bardzo dobrze zdaje sobie sprawe z tego czy facet ja kocha czy nie.
To się da wyczuć jesli sie chce oczywiście.Jesli czuje emocjonalny chlod od dluzszego czasu to chyba wiadomo ze cos jest nie tak w zwiazku, ze uczucie sie wypalilo.
Wiec zapewne zdaje sobie sprawe z tego ze maz tkwi tylko ze wg na dzieci.
Skoro z tym nic nie robi to najwyrazniej zgadza sie na taką bezuczuciowa relacje. Potem niech nie otwiera buzi ze zdumienia że nie ma miłości w związku.
Nikt32, zastanów się następnym razem niż coś napiszesz, proszę, błagam. Oszczędź mi tych swoich wymądrzeń z pipidówki.
Tyle siedzisz na tym forum i nie zauważyłaś jeszcze prostych mechanizmów psychologicznych? Raczej do tych rozgarniętych nie należysz, bo już dawno powinnaś zauważyć to, co w psychologi nazywane jest mechanizmami obronnymi. Gdy człowiek zaczyna dostrzegać sytuacje, zdarzenia, odczucia, które są niezgodne z jego przekonaniami (np. że współmałżonek jest ze mną, bo mnie kocha), wzorcami (np. że współmałżonkowi można ufać, bo w jego domu rodzinnym nie było fałszu i obłudy), to nieświadomie zaczyna wprowadzać cenzurę, nie dopuszcza do świadomości faktów, które byłyby dla niego zbyt trudne. Takie osoby uciekają w inne obszary np. poświęcają się opiece nad dziećmi lub wpadają w pracoholizm, byle tylko nie konfrontować się z tym, czego nie mogliby znieść. A w ten sposób jeszcze pogłębia się dystans pomiędzy partnerami
Naprawdę Nikt32 jesteś tak bardzo zaślepiona swoją chucią, że nie widzisz prostych mechanizmów?
Albo inaczej, czy uważasz, że twój mąż jest skończonym idiotą i nie nie wyczuł, że go nie kochasz i wciąż marzysz o innym, czy też jest inny powód?
52 2015-09-11 12:02:34 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 12:02:54)
Zmierzch
szkoda, że jesteś Kobietą... bo bym za Ciebie wyszła
... a tak to wchodzi w grę tylko związek partnerski
![]()
![]()
Ale nie wiem, jak się na to zapatrujeszCo do drugiej części wypowiedzi - tej o porzuconym małżonku - to opisałaś mnie!! Czy Ty mnie znasz może??
![]()
Skąd to wszystko tak dobrze o mnie wiesz?? co??
Zmierzch... zaczynam Cie podejrzewać!ps. Nie chciałabym zdradzić mojej ukochanej - Majki, więc Zmierzch, jeśli się zdecydujesz, to wchodzi w grę wyłącznie trójkąt
![]()
![]()
Z takimi kobietami jak TY i Majka, to ja wejdę we wszystko i zawsze
![]()
No i znow ocena i krytyka zamiast wylaczne wyrazenie zdania. Zorija- nie potrafisz pisac bez oceny? Twoje ego jest wieksze od Ciebie. Ja nie krytykuje nikogo za to,ze ma inna opinie czy inne spojrzenie niz ja, Ty natomiast od razu rozpuszczasz jezor. Jakbys byla wyrocznia-alfa i omega a reszta ,ktora mysi inaczej niz Ty jest do dupy i plebs. Nie bede z Toba dyskutowac bo nie dorastam Ci do piet z tego co wnioskuje po Twoich wpisach, tak - jestes Wielka!
No i znow ocena i krytyka zamiast wylaczne wyrazenie zdania. Zorija- nie potrafisz pisac bez oceny? Twoje ego jest wieksze od Ciebie. Ja nie krytykuje nikogo za to,ze ma inna opinie czy inne spojrzenie niz ja, Ty natomiast od razu rozpuszczasz jezor. Jakbys byla wyrocznia-alfa i omega a reszta ,ktora mysi inaczej niz Ty jest do dupy i plebs. Nie bede z Toba dyskutowac bo nie dorastam Ci do piet z tego co wnioskuje po Twoich wpisach, tak - jestes Wielka!
Przyganiał kocioł garnkowi ![]()
55 2015-09-11 12:06:15 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-11 12:07:07)
bywa i tak ![]()
grinta napisał/a:No i znow ocena i krytyka zamiast wylaczne wyrazenie zdania. Zorija- nie potrafisz pisac bez oceny? Twoje ego jest wieksze od Ciebie. Ja nie krytykuje nikogo za to,ze ma inna opinie czy inne spojrzenie niz ja, Ty natomiast od razu rozpuszczasz jezor. Jakbys byla wyrocznia-alfa i omega a reszta ,ktora mysi inaczej niz Ty jest do dupy i plebs. Nie bede z Toba dyskutowac bo nie dorastam Ci do piet z tego co wnioskuje po Twoich wpisach, tak - jestes Wielka!
Przyganiał kocioł garnkowi
Ty tez lubisz oceniac,nie? nie wydaje mi sie by moje wpisy polegaly na krytyce czy ocenie no ale tak to juz jest jak sie nie chce widziec swoich bledow.
57 2015-09-11 12:11:20 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 12:12:08)
zmierzch napisał/a:grinta napisał/a:No i znow ocena i krytyka zamiast wylaczne wyrazenie zdania. Zorija- nie potrafisz pisac bez oceny? Twoje ego jest wieksze od Ciebie. Ja nie krytykuje nikogo za to,ze ma inna opinie czy inne spojrzenie niz ja, Ty natomiast od razu rozpuszczasz jezor. Jakbys byla wyrocznia-alfa i omega a reszta ,ktora mysi inaczej niz Ty jest do dupy i plebs. Nie bede z Toba dyskutowac bo nie dorastam Ci do piet z tego co wnioskuje po Twoich wpisach, tak - jestes Wielka!
Przyganiał kocioł garnkowi
Ty tez lubisz oceniac,nie? nie wydaje mi sie by moje wpisy polegaly na krytyce czy ocenie no ale tak to juz jest jak sie nie chce widziec swoich bledow.
Przeczytaj uważnie to, co piszesz bez nabożnego stosunku dowłasnych słów a zobaczysz ile, w tym, co piszesz jest ocen podchodzących pod fanatyzm ![]()
Ale to normalne, gdy się skupia na wyrażeniu swojej opinii zamiast na wysłuchaniu innych. Też tak robię. Bo jestem człowiekiem i nic co ludzkie...
58 2015-09-11 12:11:51 Ostatnio edytowany przez edziak (2015-09-11 12:14:41)
Przeciez on nie byl sam w tym zwiazku, ona -jak to juz zostalo napisane tutaj-tez sie na to godzila.
edziak napisał/a:Grinta,
zacytuj mi proszę gdzie Ty z tych lakonicznych wypowiedzi autora wyczytałaś że żona się na to godziła....?Czy raczej przeleciałaś temat i wywnioskowałaś to ze spekulacji dziewczyn?
Wystarczy uzyc mozgu, dokladne opisy sa zbedne.
Najpierw sama oceniłas bezpodstawnie jego żonę...
Potem mnie, Zoriję i Zmierzch skrytykowałaś...
Ale najważniejsze że
nie wydaje mi sie by moje wpisy polegaly na krytyce czy ocenie no ale tak to juz jest jak sie nie chce widziec swoich bledow.
Przeczytaj uważnie to, co piszesz bez nabożnego stosunku dowłasnych słów a zobaczysz ile, w tym, co piszesz jest ocen podchodzących pod fanatyzm
Ale to normalne, gdy się skupia na wyrażeniu swojej opinii zamiast na wysłuchaniu innych. Też tak robię. Bo jestem człowiekiem i nic co ludzkie...
To nie fanatyzm a zrozumienie sie nazywa. Ale do tego trzeba duzo pracy by byc tolerancyjnym i otwartym na innosc albo wynosi sie to z domu. Szkoda ,ze tak niewiele osob to potrafi. A jesli dobrze i obiektywnie przeczytasz moje wpisy to nie stwierdzisz,ze nie wysluchuje innych-nawet bardziej niz niektorzy to robie i jestem tego calkowicie swiadoma. Bo zanim cos napisze mysle czy to jest konstruktywne. Nie bede wiecej z Wami sie licytowac bo nie lubie tego.
60 2015-09-11 12:19:53 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 12:32:15)
To nie fanatyzm a zrozumienie sie nazywa. Ale do tego trzeba duzo pracy by byc tolerancyjnym i otwartym na innosc albo wynosi sie to z domu. Szkoda ,ze tak niewiele osob to potrafi. A jesli dobrze i obiektywnie przeczytasz moje wpisy to nie stwierdzisz,ze nie wysluchuje innych-nawet bardziej niz niektorzy to robie i jestem tego calkowicie swiadoma. Bo zanim cos napisze mysle czy to jest konstruktywne. Nie bede wiecej z Wami sie licytowac bo nie lubie tego.
Jakoś ani ja, ani inni nie dostrzegli twojej tolerancji, a nawet odniesiono przeciwne wrażenie.
Może popracuj jeszcze nad formą komunikacji, to odbierzemy ciebie tak, jak byś tego pragnęła.
Ps szkoda, że oprócz rzekomej tolerancji, z domu nie wyniosłaś więcej dobrego wychowania i empatii, on i umiejętności komunikacyjnych ![]()
Bo zanim cos napisze mysle ...
łał... Ty tak serio?? ![]()
62 2015-09-11 12:28:10 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-11 12:32:13)
mnie to wychowywała ulica, to ja "za to" jestem taki nietolerancyjny i nieotwarty, oceniający typ...
co mi radzicie? da się to jakoś wyleczyć?
ps. poza tym zostałam zdradzona i porzucona przez chłopa... i dlatego jestem taka złośliwa, nie mówiąc już o tym, że nie burzę schematów ![]()
Teraz mam już co prawda nowego partnera, 4 lata młodszego ode mnie i prawie 10 od jm (hehehehe... taki mały psikus dla niego)... ale temu nowemu żyć nie dam, bo go nie kocham, bo przecież nie da się tak szybko zakochać... to absolutnie niemożliwe. Więc niechybnie skrzywdzę go. Samo zło ze mnie
![]()
63 2015-09-11 12:28:38 Ostatnio edytowany przez edziak (2015-09-11 12:29:11)
Tak to jest Grinta kto mieczem wojuje...:D
Nie...no uśmiałam się setnie czytając niektóre z Was.Muszę to jeszcze raz ogarnąć,bo wierzyć mi się nie chce,że macie takie zdanie o "biedaczku",życiu,dzieciach,podejściu,emocjach i innych...
Tak czy owak...gratuluję spaczonego intelektu,dzięki Wam...stojąc w całkowitej opozycji,można z kimś dyskutować.Bo "biedaczek" strzelił foszka i nie chce z nami rozmawiać...
Ja jednak nie uśmiałam się. Bo w każdym przypadku mamy do czynienia z tragediami jednostek.
Nijak nie schlebiam Autorowi wątku, bo uważam, że zwyczajnie tkwiąc w tym związku mógł odebrać szansę swojej żonie na ułożenie sobie życia z kimś innym. Postąpił tak a nie inaczej. I nadal twierdzę, że nie był jedynym uczestnikiem tego konfliktu.
Życie ma nie być krucjatą. I tyle. Nawet największy zbrodniarz ma prawo do pójścia na słuszną ścieżkę. Jego ofiara też musi i może się otrząsnąć.