Hej Kochani ![]()
Mam ogromny dylemat... Liczę na Waszą opinie, poradę, spojrzenie na sprawę z innej perspektywy
Od października planowo mam rozpocząć studia, mam juz mieszkanie - bo studia są w mieście położonym o 100 km od mojego. Ale... No wlasnie jest wiele ale, na początku sie cieszylam, to renomowana uczelnia, nowi ludzie, nowe miejsce, a teraz ? Płacze po nocach. Jestem bardzo przywiązana do rodzinnego domu, do chłopaka i na samą myśl o zmianie otoczenia i byciu przez tak długi czas poza domem ogarnia mnie depresja
jestem tez osoba dosc niesmiala i pozbawiona pewnosci siebie, wiec to tym bardziej poteguje stres, no i oprócz tego to ogromne koszty, mieszkanie, samodzielne zycie- zrobiło mi sie bardzo żal rodziców, którzy to, mieli by ponosić te wszystkie opłaty, i tak płacząc i myśląc cały czas pomyslam czy nie zrezygnować ze studiów dziennych na rzec zaocznych, ponadto pracując w tygodniu w rodzinnym mieście. Wiadomo, studia niestacjonarne to tez koszty, ale znacznie mniejsze, a gdybym pracowała to mogłabym je pokryć sama. Tylko, studia zaoczne postrzegane sa jako gorsze, bo sa tylko dwa razy w miesiącu i łatwo sie dostać więc czy nie bedzie potem problemów z praca ? Co sądzicie o moim pomyśle ?
mam calkowity metlik w głowie
błagam pomocy !
PS. Wybaczcie brak polskich znaków ale pisze z telefonu