Pacjent chory na białaczkę po cyklu chemioterapii zwykle na jakiś czas wychodzi do domu. Z jednej strony to ogromna radość, a z drugiej lęk, bo przecież przy odporności bliskiej zeru (lub zerowej) będzie narażony na wiele zagrożeń - bakterii, wirusów i grzybów. Aby ryzyko zminimalizować, mieszkanie trzeba odpowiednio przygotować. Jest dla mnie oczywistym, że należy je dokładnie posprzątać, usunąć dywany, ciężkie zasłony i wszelkie tkaniny, które są siedliskiem kurzu oraz bakterii.
Bezpośrednio przed powrotem chorego do domu mieszkania nie należy remontować, choćby dlatego, że po malowaniu mogą pojawić się grzyby, które co prawda dla osoby zdrowej nie są niebezpieczne, ale choremu już poważnie zagrażają. Potem należy uważać, aby nasz podopieczny nie był zbyt często odwiedzany (najlepiej wcale), a na pewno, aby miał kontaktu z innymi chorymi osobami, włączając w to zwykły katar czy opryszczkę. Dobrze byłoby, aby w domu nie było zwierząt, jeśli jednak muszą w nim przebywać, to powinny zostać przebadane, zwłaszcza pod kątem nosicielstwa toksoplazmozy.
W sieci mnóstwo jest wskazowek i porad, ale są one podręcznikowe, a ja chciałabym zapytać co radzą osoby, które zetknęły się i musiały poradzić sobie z taką sytuacją w praktyce? Co zrobić, aby w warunkach domowych zapewnić choremu jak największe bezpieczeństwo?