Poczucie wolności a zainteresowanie związkami - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Poczucie wolności a zainteresowanie związkami

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami

Hej, jestem nowa na tym forum. Naszły mnie ostatnio przemyślenia i stwierdziłam, że muszę się nimi z kimś podzielić. Mam 27 lat a w ogóle tego nie czuję, tzn nie zachowuję się w tym wieku tak jak większość moich znajomych. Koleżanki biorą śluby, zakładają rodziny a ja nawet o tym nie myślę. Nie czuję żadnej fascynacji związanej z dniem mojego ślubu, założeniem białej sukienki itp, w ogóle nie chcę się w to bawić. Na dzień dzisiejszy nie chcę mieć dzieci, tak na 90% bo jednak w tym względzie mam jakieś wątpliwości. Jak myślę o swoich planach na przyszłość, marzeniach to zawsze są to rzeczy związane z tym co chcę w życiu robić, jakie miejsca odwiedzić, jaki fajny kurs zrobić, jaką książkę przeczytać itd a facet zawsze jest na końcu. Lubię robić ciekawe rzeczy, czasami ryzykowne i pod tym względem jestem szczęśliwa ale mam też duże pragnienie bliskości ale nie robię za dużo żeby je zrealizować. Byłam tylko w jednym związku ale spotykałam się z wieloma mężczyznami i zawsze czułam w tym jakiś dyskomfort albo wyimaginowany (lub nie) strach przed tym, że ktoś mi zabierze wolność. Ogólnie w kwestii związków czuję się "cienko" ale zupełnie nie mogę dotrzeć do źródła tych problemów. Nie chcę być samotna do końca życia ale w pewien sposób sama się na to skazuję. Czy któraś z was też tak ma? Czy w ogóle da się z tym cos zrobić?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-08-26 15:35:07)

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami

No ja mialam bardzo podobnie. Instynkt macierzynski odezwal sie u mnie kolo 28-miu lat ale nie tak zeby od razu, po prostu wtedy poczulam,ze fajnie byloby miec dziecko ale jak zaglebialam sie w temat i widzialam ile przy tym jest roboty (siostra miala trojke) to nie wyobrazalam sobie jak ten temat ugryze kiedys. W kazdym razie parcia na baby nie mialam za to partnera tak i nie-wlasnie jak u Ciebie. Wejscie w zwiazek wiazalo sie u mnie z utrata wolnosci i nie wyobrazalam sobie,ze ja kiedys zdecyduje sie na zycie z jednym mezczyzna. Potem pomyslalam sobie ,ze jak poznam tego faceta to nie bedzie na zasadzie: "Jezu, no musze juz wysc za maz" tylko bedzie to ktos kto mi bardzo podpasuje , a na pewno  bede kierowala sie przyjaznia-czyli musi ona byc na pierwszym miejscu w tej znajomosci.Ale za nic w swiecie jednak nie moglam sobie siebie wyobrazic przed oltarzem, czyli ja podejmujaca decyzje o byciu z kims na reszte zycia. Oczami wyobrazni widzialam jak zamyka sie przede mna wszystko. I co sie stalo. Amor pierdyknal tak strzalka w okreslonym momencie i w majac 30 lat wyszlam za maz. Ale nie czulam sie komfortowo lecz problemu doszukiwalam sie w sobie, w tej dzikosci mojej. Po latach zrozumialam rowniez,ze obydwoje wybralismy sie na prokreatorow ja jego na ojca on mnie na matke naszych dzieci. Za duza roznica charakterow, kultury, postrzegania no i styl zycia zmienil mi sie o 180 stopni, czego w zyciu bym nie podejrzewala.  Bylo to wiele lat temu, nie jestesmy juz razem i dalej mysle jak to jest z tymi zwiazkami. Poniewaz nie mam dobrych doswiadczen wiec nadal je postrzegam jako ograniczenie wolnosci choc mysle czasem, ze wcale tak nie musi byc. Bo sa takie pary, ktore wzajemnie sie wspieraja, razem wzrastaja, bycie razem jest czysta przyjemnoscia i wciaz rozwijaja sie, spelniaja swoje marzenia zyciowe. Powiesz,ze to tylko w filmach-nie, w zyciu tez tak bywa. Ciezko jednak spotkac taka osobe. Z drugiej strony lubie byc sama, decydowac o sobie, liczyc tylko na siebie. Wydaje mi sie,ze nic sie we mnie nie zmienilo przez te lata. Ty rob co chcesz robic, zyj, nie zastanawiaj sie. realizuj swoje marzenia i nie patrz na innych. Mam kolezanke, artystke, ktora wyszla za maz bardzo wczesnie ale nie starala sie nigdy o dzieci.Byla wciaz na celowniku i kazdego bolalo,ze jest inna. Mowi,ze ciezko bywalo ale nie wyobrazala sobie rezygnacji ze swojej pasji, nie czula potrzeby posiadania pociech.Realizuje sie w swoim tworzeniu. Kazdy powinien zyc tak jak czuje  a nie tak jak narzuca to spoleczenstwo.

3

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami
grinta napisał/a:

Poniewaz nie mam dobrych doswiadczen wiec nadal je postrzegam jako ograniczenie wolnosci choc mysle czasem, ze wcale tak nie musi byc. Bo sa takie pary, ktore wzajemnie sie wspieraja, razem wzrastaja, bycie razem jest czysta przyjemnoscia i wciaz rozwijaja sie, spelniaja swoje marzenia zyciowe. Powiesz,ze to tylko w filmach-nie, w zyciu tez tak bywa. Ciezko jednak spotkac taka osobe. Z drugiej strony lubie byc sama, decydowac o sobie, liczyc tylko na siebie. Wydaje mi sie,ze nic sie we mnie nie zmienilo przez te lata. Ty rob co chcesz robic, zyj, nie zastanawiaj sie. realizuj swoje marzenia i nie patrz na innych. Mam kolezanke, artystke, ktora wyszla za maz bardzo wczesnie ale nie starala sie nigdy o dzieci.Byla wciaz na celowniku i kazdego bolalo,ze jest inna. Mowi,ze ciezko bywalo ale nie wyobrazala sobie rezygnacji ze swojej pasji, nie czula potrzeby posiadania pociech.Realizuje sie w swoim tworzeniu. Kazdy powinien zyc tak jak czuje  a nie tak jak narzuca to spoleczenstwo.

Dzięki za słowa otuchy, dobrze od kogoś usłyszeć, żeby realizować swoje marzenia niezależnie od tego co myślą inni, zwłaszcza jak przez tych "innych" traci się motywację. Zdaję sobie sprawę z tego, że istnieją związki, które opisujesz ale ja nie trafiłam jeszcze na takiego mężczyznę. Dla mnie znalezienie takiego partnera to jak szukanie igły w stogu siana albo ja mam zwyczajnie pecha.

4

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami
Woman in red napisał/a:

Dzięki za słowa otuchy, dobrze od kogoś usłyszeć, żeby realizować swoje marzenia niezależnie od tego co myślą inni, zwłaszcza jak przez tych "innych" traci się motywację. Zdaję sobie sprawę z tego, że istnieją związki, które opisujesz ale ja nie trafiłam jeszcze na takiego mężczyznę. Dla mnie znalezienie takiego partnera to jak szukanie igły w stogu siana albo ja mam zwyczajnie pecha.


You welcome wink nie pozwol by inni za Ciebie mysleli i wplywali na Twoje decyzje, zycie jest tylko jedno!

5

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami
Woman in red napisał/a:

Hej, jestem nowa na tym forum. Naszły mnie ostatnio przemyślenia i stwierdziłam, że muszę się nimi z kimś podzielić. Mam 27 lat a w ogóle tego nie czuję, tzn nie zachowuję się w tym wieku tak jak większość moich znajomych. Koleżanki biorą śluby, zakładają rodziny a ja nawet o tym nie myślę. Nie czuję żadnej fascynacji związanej z dniem mojego ślubu, założeniem białej sukienki itp, w ogóle nie chcę się w to bawić. Na dzień dzisiejszy nie chcę mieć dzieci, tak na 90% bo jednak w tym względzie mam jakieś wątpliwości. Jak myślę o swoich planach na przyszłość, marzeniach to zawsze są to rzeczy związane z tym co chcę w życiu robić, jakie miejsca odwiedzić, jaki fajny kurs zrobić, jaką książkę przeczytać itd a facet zawsze jest na końcu. Lubię robić ciekawe rzeczy, czasami ryzykowne i pod tym względem jestem szczęśliwa ale mam też duże pragnienie bliskości ale nie robię za dużo żeby je zrealizować. Byłam tylko w jednym związku ale spotykałam się z wieloma mężczyznami i zawsze czułam w tym jakiś dyskomfort albo wyimaginowany (lub nie) strach przed tym, że ktoś mi zabierze wolność. Ogólnie w kwestii związków czuję się "cienko" ale zupełnie nie mogę dotrzeć do źródła tych problemów. Nie chcę być samotna do końca życia ale w pewien sposób sama się na to skazuję. Czy któraś z was też tak ma? Czy w ogóle da się z tym cos zrobić?

Ja,co prawda jako facet mam tak samo,po prostu nie czuje tego,związek,może być,ale rodzina ,dzieci? Nie to nie dla mnie.
Wole zająć się swoją pasją i własnym życiem,bo jeśli nie jest się na prawdę pewnym,że się tego chce,to lepiej się nie decydować.
Niestety taka postawa wiąże się z częstą krytyką otoczenia,no bo jak możesz być inny/a? Przecież "wszyscy" chcą dzieci i rodziny,
a wg mnie jest to zbyt poważna decyzja,aby kierować się opinią otoczenia.Wielu ma pretensje,że nie zostajesz "męczennikiem we własnym domu" i masz lepiej,no ale przepraszam,czy ktoś kogoś zmuszał do podjęcia takich a nie innych decyzji?
No ale tak to wygląda,jeśli nie jest to przemyślana decyzja z wnętrza.

6 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-08-27 12:10:25)

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami
theonlyone napisał/a:

Ja,co prawda jako facet mam tak samo,po prostu nie czuje tego,związek,może być,ale rodzina ,dzieci? Nie to nie dla mnie.
Wole zająć się swoją pasją i własnym życiem,bo jeśli nie jest się na prawdę pewnym,że się tego chce,to lepiej się nie decydować.
Niestety taka postawa wiąże się z częstą krytyką otoczenia,no bo jak możesz być inny/a? Przecież "wszyscy" chcą dzieci i rodziny,
a wg mnie jest to zbyt poważna decyzja,aby kierować się opinią otoczenia.Wielu ma pretensje,że nie zostajesz "męczennikiem we własnym domu" i masz lepiej,no ale przepraszam,czy ktoś kogoś zmuszał do podjęcia takich a nie innych decyzji?
No ale tak to wygląda,jeśli nie jest to przemyślana decyzja z wnętrza.

Uwazam,ze takie decyzje sa madre i wymagaja odwagi. Ludzie czesto nawet nie zastanawiaja sie czy chca rodziny tylko ida tak jak cale stado bo tak sie zyje i nie wyobrazaja sobie innego wzorca, w ogole przez mysl im nie przechodzi. Natomiast swiadome podjecie decyzji o niewchodzeniu w zwiazki czy tez nieposiadaniu dzieci sa wg mnie wyrazem dojrzalosci .

7

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami

Też nie potrafię oddać wolności. :-(

8

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami

Pamiętam jak w okolicach końca studiów koleżanki zaczęły dostawać 'małpiego rozumu' i na siłę szukać chłopaka, narzeczonego, kandydata na męża.
Pokutowało przekonanie, że jeśli męża nie 'złapiesz' na studiach, to masz przechlapane.
A ja kompletnie tego nie rozumiałam. Miałam swoje pasje, zainteresowania, plany-  w takich ilościach, że na 3 życia by starczyło. I nie było tam rodziny, dzieci, niedzielnych obiadków u teściowej. Nie żebym miała coś przeciwko związkom, ale zakładałam raczej, że spotkam człowieka na życie przypadkiem, a nie że będę go skrupulatnie szukać, selekcjonując z otoczenia.
Minęło kilka lat, ja jak pociąg expressowy zasuwałam przez życie realizując własne cele, dość dynamicznie żyjąc i w pełni się poświęcając temu co robię. Nie odczuwałam braku tej drugiej połówki, czasem kogoś poznawałam, ale te znajomości nie rozwijały się w nic poważniejszego. Z perspektywy oceniam, że nie było w moim życiu miejsca na drugiego człowieka, było dobrze jak było. Wręcz mówiłam "a po co mi facet".Mimo że czasem patrząc na innych sparowanych coś tam w duszy się odzywało...
Stuknęła 30, nagle coś mi w głowie przeskoczyło, zdezaktualizowały się pasje i plany zawodowe. Zaczęłam się zastanawiać co dalej, w którym kierunku chcę pchnąć własne życie, i wtedy dopiero mnie dopadło porównywanie swojej sytuacji z sytuacją rówieśników. I mimo że zawodowo coś tam osiągnęłam, to prywatnie oni mieli mężów, mieszkania na kredyt i podrastające dzieci, a ja po pracy wracałam do pustych 4 ścian. Chwilę mi zajęło przełożenie sobie, iż nadal moim celem nie jest posiadanie męża, 3 dzieci i kredytu na 30 lat- to nie mój model. Ale jednak jestem świadoma, że brakuje mi drugiego bliskiego człowieka. Nie po to by był, i by nie być samemu, ale by iść jednak przez życie ramię w ramię. I nie oddać wolność, a zyskać bliskość.
Z tym, że nadal myślę, że nie da się takiego człowieka znaleźć metodą selekcji. I że ogólnie znaleźć kogoś, kto będzie dla nas bezwzględnie pasujący trudno- przynajmniej mi.

9

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami

Można się spełniać w pracy, pasjach i jednocześnie być w związku. Po prostu ma się kogoś obok.

10

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami
ad rem napisał/a:

Pamiętam jak w okolicach końca studiów koleżanki zaczęły dostawać 'małpiego rozumu' i na siłę szukać chłopaka, narzeczonego, kandydata na męża.
Pokutowało przekonanie, że jeśli męża nie 'złapiesz' na studiach, to masz przechlapane.
A ja kompletnie tego nie rozumiałam. Miałam swoje pasje, zainteresowania, plany-  w takich ilościach, że na 3 życia by starczyło. I nie było tam rodziny, dzieci, niedzielnych obiadków u teściowej. Nie żebym miała coś przeciwko związkom, ale zakładałam raczej, że spotkam człowieka na życie przypadkiem, a nie że będę go skrupulatnie szukać, selekcjonując z otoczenia.
Minęło kilka lat, ja jak pociąg expressowy zasuwałam przez życie realizując własne cele, dość dynamicznie żyjąc i w pełni się poświęcając temu co robię. Nie odczuwałam braku tej drugiej połówki, czasem kogoś poznawałam, ale te znajomości nie rozwijały się w nic poważniejszego. Z perspektywy oceniam, że nie było w moim życiu miejsca na drugiego człowieka, było dobrze jak było. Wręcz mówiłam "a po co mi facet".Mimo że czasem patrząc na innych sparowanych coś tam w duszy się odzywało...
Stuknęła 30, nagle coś mi w głowie przeskoczyło, zdezaktualizowały się pasje i plany zawodowe. Zaczęłam się zastanawiać co dalej, w którym kierunku chcę pchnąć własne życie, i wtedy dopiero mnie dopadło porównywanie swojej sytuacji z sytuacją rówieśników. I mimo że zawodowo coś tam osiągnęłam, to prywatnie oni mieli mężów, mieszkania na kredyt i podrastające dzieci, a ja po pracy wracałam do pustych 4 ścian. Chwilę mi zajęło przełożenie sobie, iż nadal moim celem nie jest posiadanie męża, 3 dzieci i kredytu na 30 lat- to nie mój model. Ale jednak jestem świadoma, że brakuje mi drugiego bliskiego człowieka. Nie po to by był, i by nie być samemu, ale by iść jednak przez życie ramię w ramię. I nie oddać wolność, a zyskać bliskość.
Z tym, że nadal myślę, że nie da się takiego człowieka znaleźć metodą selekcji. I że ogólnie znaleźć kogoś, kto będzie dla nas bezwzględnie pasujący trudno- przynajmniej mi.


Ten problem ma wiekszosc ludzi by znalec kogos z kim sie zsynchronizujesz. Mnie sie wydawalo,ze to bylo to ale zycie pokazalo,ze jest jeszcze cale mnostwo elementow, o ktorych nie mialam pojecia a bardzo waznych na wspolny sukces. I po ptokach wink

11

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami

Grinta,

no właśnie...
A znalazłaś kogoś nowego, bardziej zsynchronizowanego?

12

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami
ad rem napisał/a:

Grinta,

no właśnie...
A znalazłaś kogoś nowego, bardziej zsynchronizowanego?

Nie, choc poznalam takiego mezczyzne, jest mezem znajomej.Nadajemy na tych samych falach,mamy bardzo podobne poglady na temat zwiazkow, zycia razem, tej wolnosci wlasnie, mozemy gadac godzinami. Obydwoje stwierdzilismy,ze nadawalibysmy sie do siebie no ale pewnych rzeczy sie nie przeskoczyc smile poza tym mimo tej synchronizacji  wciaz bardziej cenie sobie wolnosc ale wiem,ze z braku dobrego doswiadczenia i na pewno jest strach przed jej utrata choc z nim wlasnie tak nie jest-przynajmniej w slowach i po tym jakie ma podejscie do zony (nie kontroluje jej, nie zabrania, przeciwnie-wysyla na odpoczynek do rodziny, szanuje prywatnosc i wiele innych). Nie mam jednak parcia, chyba dla mnie za wczesnie na partnera. Skupiona jestem na wychowaniu dzieci ale nigdy nie wiadomo co zycie przyniesie smile

13

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami
grinta napisał/a:
ad rem napisał/a:

Grinta,

no właśnie...
A znalazłaś kogoś nowego, bardziej zsynchronizowanego?

Nie, choc poznalam takiego mezczyzne, jest mezem znajomej.Nadajemy na tych samych falach,mamy bardzo podobne poglady na temat zwiazkow, zycia razem, tej wolnosci wlasnie, mozemy gadac godzinami. Obydwoje stwierdzilismy,ze nadawalibysmy sie do siebie no ale pewnych rzeczy sie nie przeskoczyc smile poza tym mimo tej synchronizacji  wciaz bardziej cenie sobie wolnosc ale wiem,ze z braku dobrego doswiadczenia i na pewno jest strach przed jej utrata choc z nim wlasnie tak nie jest-przynajmniej w slowach i po tym jakie ma podejscie do zony (nie kontroluje jej, nie zabrania, przeciwnie-wysyla na odpoczynek do rodziny, szanuje prywatnosc i wiele innych). Nie mam jednak parcia, chyba dla mnie za wczesnie na partnera. Skupiona jestem na wychowaniu dzieci ale nigdy nie wiadomo co zycie przyniesie smile

Ja spotkałam kogoś zsynchronizowanego intelektualnie. Właśnie podobne poglądy, gadanie godzinami, taki samograj.
I się niedawno z nim pożegnałam.
I to jest kuriozalne- spotkać kogoś z kim właśnie 'styka' na tym poziomie, na którym się tego 'stykania' oczekuje i musieć puścić.
I teraz ta samotność jest jeszcze bardziej dotkliwa, niż była przed tego kogoś poznaniem.

14

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami
ad rem napisał/a:


Ja spotkałam kogoś zsynchronizowanego intelektualnie. Właśnie podobne poglądy, gadanie godzinami, taki samograj.
I się niedawno z nim pożegnałam.
I to jest kuriozalne- spotkać kogoś z kim właśnie 'styka' na tym poziomie, na którym się tego 'stykania' oczekuje i musieć puścić.
I teraz ta samotność jest jeszcze bardziej dotkliwa, niż była przed tego kogoś poznaniem.

Powiem tak:ja od lat pracuje nad soba,jestem bardzo gleboka duchowo i interesuje mnie tez psychologia od zawsze. Mam parcie po prostu na ciagle zglebianie siebie, ulepszanie, zrozumienie. Ucze sie tego by moje towarzystwo bylo dla mnie wystraczajace.Nie nudzic sie ze soba i umiec zyc bez kogos. I tak jest, z czego jestem bardzo zadowolona. Bo czy jest czy go nie ma jest zawsze dobrze. Inaczej ale dobrze. Nie chcialam nigdy uzalezniac sie od kogos, swojego szczescia od kogos bo to takie ulotne. Kiedy zrozumialam,ze szczescie jest we mnie i to nie chodzi o takie szczescie przyziemne, chwilowe ale taki stan, gdzie praktycznie nie potrzebujesz nic wiecej oprocz tego co masz a kazda rzecz ekstra jest jak przyprawa do dania smile ciesze sie tym co mam, czuje wdziecznosc za to co mam mimo wielu spraw, ktore nie ida jakbym chciala. Ale nie spedzaja mi snu z oczu, po prostu przestalam sie buntowac i walczyc z zyciem. W tych dniach, tygodniach jestem sama z psem i kotem a dzieci sa u ojca. Dlatego tez duzo mnie na forum smile bo wybieram to co lubie, robie to co lubie w tym momencie. Ale nie korzystam np z zaproszen znajomych na spotkania w wiekszym gronie bo tego teraz nie chce- meczyloby mnie to. Mam czas ciszy i samotnosci i slucham swoich glosow, swojego ciala, swoich lękow, skupiam sie na tym co czuje i na jakim jestem etapie w swoim zyciu, czy juz na pewno czuje sie komfortowo ze soba. kazdy ma swoja droge, najlepiej nauczyc sie byc w swoim towarzystwie a kazde inne bedzie wtedy wisienka na torcie smile

15

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami

Masz rację w tym co piszesz i nie są o dla nie rzeczy nieznane.
Trochę łapię się na tym, że powstała mi pustka w życiu, której nie potrafiłam/ i nadal nie potrafię niczym sama zapełnić (hm..pustka to złe słowo, raczej jakaś wyrwa, żeby nie powiedzieć że kanion...;))
I gdzieś sobie pomyślałam, że może trzeba to kimś drugim zapełnić (mimo wiedzy że to tak nie działa...tak na przekór). I w tym momencie trafił się 'ktoś'. Nie powinnam się dziwić, że nie zadziałało, bo wszak wiem że tak to nie działa...ale jednak szkoda..
I teraz ten kanion jeszcze większy się wydaje. A ja nadal nie wiem jak go zasypać. Pat.

16

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami
ad rem napisał/a:

Masz rację w tym co piszesz i nie są o dla nie rzeczy nieznane.
Trochę łapię się na tym, że powstała mi pustka w życiu, której nie potrafiłam/ i nadal nie potrafię niczym sama zapełnić (hm..pustka to złe słowo, raczej jakaś wyrwa, żeby nie powiedzieć że kanion...;))
I gdzieś sobie pomyślałam, że może trzeba to kimś drugim zapełnić (mimo wiedzy że to tak nie działa...tak na przekór). I w tym momencie trafił się 'ktoś'. Nie powinnam się dziwić, że nie zadziałało, bo wszak wiem że tak to nie działa...ale jednak szkoda..
I teraz ten kanion jeszcze większy się wydaje. A ja nadal nie wiem jak go zasypać. Pat.

Polecam lekture Osho- bardzo pomaga smile Nie zasypuj ale wypelnij tym co juz jest w Tobie-tylko pozwol temu zaistniec wink

17

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami

Jak Ci powiem, że nic tam nie widzę obecnie, to mi pewnie napiszesz że to bzdura:))
Ale faktem jest, że mam zerową motywację do czegokolwiek..
Gdybym znalazła jedną rzecz, którą faktycznie CHCĘ zrobić, to bym w podskokach pobiegła...

A za sugestię lektury dziękuję, zerknę.

18

Odp: Poczucie wolności a zainteresowanie związkami
ad rem napisał/a:

Jak Ci powiem, że nic tam nie widzę obecnie, to mi pewnie napiszesz że to bzdura:))
Ale faktem jest, że mam zerową motywację do czegokolwiek..
Gdybym znalazła jedną rzecz, którą faktycznie CHCĘ zrobić, to bym w podskokach pobiegła...

A za sugestię lektury dziękuję, zerknę.

Ha ha, wierze , wierze- jak sie nie patrzy to nic nie widac smile) latwiej zyc po prostu jak sie w sobie zrobi porzadek wink samych najlepszosci Ci zycze wink

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Poczucie wolności a zainteresowanie związkami

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024