Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

1

Temat: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Witam was ,nie wiem czy to właściwe miejsce ale chciałabym się podzielić swoją historią i zapytać was co o tym sądzicie...
Od 9 miesięcy byliśmy parą ,dzieliło nas 40 km - każde z nas jest po przejściach i ma swoje dziecko w wieku 10 - 13 lat.
W sobotę mieliśmy spędzić czas u niego w domu , miałam przyjechać . W tym samym momencie odbywały sie pokazy w plenerze o których rozmawialiśmy tydzień wcześniej i mówiłam partnerowi ,że chciałabym na nie pojechać z dziećmi. W tą sobote tuż przed wyjazdem do niego napisałam wiadomość sms z zapytaniem co robi - a on mi odpisał ,że właśnie jedzie ze swoim synem na te pokazy....Poczułam się bardzo przykro ,że nie pomyślał o mnie i o moim dziecku i nas nie zabrał...w koncu albo jesteśmy razem albo nie,,,zadzwoniłam zła , i powiedziałam co o tym sądze ,że to już kolejny raz gdy nie mysli o mnie i o małym , tylko o sobie i swoim synu i ze mi przykro bo mialam jechac do niego a on sobie pojechał tam..rzuciłam słuchawką i pojechałam nad jezioro aby pospacerować samotnie płacząc....w tym momencie dzwonił jakies 10 razy ale nie odbierałam. Po powrocie do domu wieczorem oddzwoniłam do niego z zapytaniem czy się dobrze bawił? odpowiedział że źle bo było nie za ciekawie... powiedziałam ze przykro mi i jak sie kocha to się tak nie robi , chce się spedzac razem jak najwiecej czasu...rozpętała się kłotnia , w której miedzy innymi poruszyłam temat ślubu ,że jak chce zaplanowac wspólne zycie , slub skoro nie potrafi jednego dnia zaplanowac, powiedział że on moze zyc bez slubu bo mu to do szczescia nie potrzebne i że jezeli sie zdecyduje na slub to z tzw intercyzą bo drugi raz nie da sie kolejnej żonie oszukać....ja z kolei powiedziałam ze chce slub miec bo dla mnie to rodzina itp , że bez żadnej intercyzy bo to oznacza jakby z góry zakładał ze sie rozstaniemy i go okradnę jak jego ex.....i w koncu nie wytrzymałam tej dyskusji i powiedziałam w nerwach to skoro kazdy ma inne podejście to się rozstańmy teraz niech kazdy szuka sobie kogos innego i bedzie spokój i cisza była powiedzial ok i rozlączyłam sie z placzem....oczywiscie po chwili jeszcze napisałam wiązanke że zaraz wykasuje status na facebooku i nawet na chwile to zrobiłam , oczywiscie potem wróciłam do tego ale jednak....czekałam do 12 w nocy czy przyjedzie aby walczyc o nas, nie pozwolic mi odejsc ale niestety....cała noc nie spałam , w niedziele rano zaglądałam na facebooka czy był on line , czy wyslal wiadomość....status miał cały czas "...w związku z..." nagle o godzinie 12.00 usunął status....tzn schował go...zrobilo mi sie tak przykro ze zadzwoniłam z krzykiem ze szybko mu uczucie przeszło bo dzien wczesniej mowil ze kocha itp, on na mnie krzyczał ze to ja pierwsz usunełam facebook i mnie nie było na nim , ze nie odbierałam telefonu , ze zerwałam zwiazek i po co teraz dzwonie ....że zamiast do niego dzien wczesniej pojechalam nad jezioro. Zapytalam go czy mnie kocha....i cisza w słuchawce.....to zapytałam czy to trudne pytanie? - odpowiedział ,że tak i nie wie co odpowiedziec mi i nie wie co ja kombinuje bo przeciez zakonczyłam dzien wczesniej związek.... a ja mu krzyknełam ,że powinien walczyc skoro tak kocha a on ze jak ma walczyc skoro ja chce miec spokoj od niego to juz mam i daj mi spokoj - sie rozłączył.....potem napisałam do niego ,że widocznie mnie oszukiwał ze kocha przez 8 miesiecy skoro nie umiał tego powiedzieć....że byłam nawina i głupia bo mu wierzyłam. Nic nie odpisał. Cisza...to była niedziela rano. Po 21 wieczorem napiałam do niego wiaodmosc ,że przykro jest widzac ze pisze , że przepraszam jezeli go czymś zraniłam ale to było w złości i że ja go kocham cały czas i próbowałam dzwonic aby walczyc ale nic na siłę.....i że zawsze bedzie w moim sercu i aby o siebie dbał i o syna.. Po tej wiadomosci dostałam od niego krótką wiadomosc : odpocznij sobie, nie myśl za duzo ok.----odpisałam tylko ok...bo w sumie nie wiedziałam co napisac....Dzisiaj jest wtorek i od niedzieli cisza nic sie nie odzywa jakbby zapadł się pod ziemie i jakby mu nie zależało, czuję sie okropnie.....z jednej strony winna z drugiej strony oszukana....znajomi podpowiadają rózne rzeczy jedni mówia nie pisz nic , niech on walczy bo to facet powinien , drudzy pogadaj znim , inni jedz do niego .....a ja juz sama nie wiem co robić...Chciałabym się pogodzic aby było dobrze - ale skad mam wiedziec co on mysli?????  (mam 32 lata a on 39)....dorosli ludzie...

Zobacz podobne tematy :
Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Ciekawa jestem jak Wam się układało w innych sferach życia. Czy zawsze mogłaś na nim polegać? czy byłaś dla niego na pierwszym miejscu? czy okazywał Ci szacunek i zainteresowanie?
Z tego co mowisz to już nie pierwszy raz kiedy on nie pomyślał o Tobie. Zamiast spędzić czas w czwórkę on wybrał wypad tylko ze swoim synem. Pytanie dlaczego - czy jego syn lubi Wasze towarzystwo? Może poprosił ojca żeby pojechali tylko we dwójkę? może kwesia finansowa? facet nie chce sponsorować Ciebie i Twojego syna?
Być może ten facet wcale nie czuje wielkiej więzi do Ciebie? spotyka się gdy nie ma nic innego w planach, traktuje Cię jako odskocznię od życia w pojedynkę.
Być może jednak to tylko facet i nie wpadło mu do głowy żeby zabrać Waszą dwójkę - choć mu nasunęłaś taki pomysł więc powinien "zaskczyć".
Daj czas jemu i sobie. Zastanów się co Ci daje ten związek, czy przypadkowo nie jest to tylko rozwiązanie na samotność.

3

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Zachowałaś się jak rozkapryszona nastolatka lub jak nadąsana królewna.
Oczywiście miałaś prawo oburzyć się na takie zachowanie, ale nie w ten sposób. Powinien powiedzieć Ci jakie ma plany, może chciał pobyć sam ze swoim dzieckiem z jakiegoś powodu, mimo to nie powinnaś zachowywać się w ten sposób.
Poza tym dorośli ludzie, zabawy w statusy na facebooku itd. to dla mnie jakieś dziecinne zagrywki.
Coś Wam chyba szwankuje komunikacja albo źle się dzieje w związku. Zalecałabym dostosować się do jego rady, odpocząć i dopiero wówczas porozmawiać o sytuacji i wzajemnych oczekiwaniach.
Napieranie na ślub gdy jedna osoba ma opory to też jakieś nieporozumienie.
Umówcie się, wyjaśnijcie, ale nie na zasadzie "bo ty...."

4

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

do Imagination_ona - w innych strefach było w porządku ,czasem małe niedomówienia ale to z powodu różnicy charakterów. Z tym poleganiem to różnie było...to człowiek bardzo zapracowany a więc czasem niestety musiałam bywać sama na różnych spotkaniach rodzinnych , ze znajomymi itp.  Na pierwszym miejscu jest i będzie u niego zawsze syn i to widać z daleka - ale to mi nie przeszkadza ponieważ rozumiem. Wcześniej zdarzało się ,że np jechał na imieniny mamy i nie zabrał mnie ze sobą tzn nie zaproponował abym jechała z nim ... Jego syn wydaje się być w porządku i nigdy nie było problemów ze spędzaniem czasu razem choć nie wiadomo co mówi jemu tak naprawdę...ale ja tego nie odczułam aby miał z tym problem - sama z nim czasem jezdziłam nad jezioro aby go zabrać zeby w domu nie siedział jak tata był w pracy.. Kwestia finansowania jest taka ,że często ja płace za siebie i syna a on z kolei za siebie i swojego syna...co moze nie koniecznie mi się podoba bo jak razem to razem , ale nie naciskałam na to aby on płacił...bo mi głupio.. Przykre to ale przechodzą mnie myśli że nie czuje wiezi , tylko pytanie po co codziennie pisał i mówił że mnie kocha, że mu dobrze ze mną , kupował kwiaty...pisał codziennie dużo aby miec kontakt...nie wiem po co robić komus nadzieję skoro nie czuje więzi? Gdy podczas rozmowy powiedziałam ze mógl po nas zajechać to odpowiedział ,że to musiałby nadrabiać 10 km....ale nie pomyślał o tym ze ja co tydzien jeżdze do niego na weekendy  i robię 80 km...płacę za to sama.....Chciałabym móc dać czas i czekać ale mnie korci aby się spotkać , pogadać na  żywo a nie przez telefon...z drugiej strony skoro on milczy to może wcale nie chce się spotkac?? sad:(

5

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

do Amare - masz racje trochę mnie ponosiły nerwy i nie powinnam kończyć związku o coś takiego....ale nie wytrzymałam...Plany mieliśmy takie abym przyjechała do niego jak co tydzień ,,,,gdy się spakowałam i chciałam wyjechać on napisał że jedzie z synem na te pokazy - to była 16.00h ...dla mnie to było zaskoczenie bo przeciez miałam tam jechać ,byłam spakowana i nastawiona na to. Masz racje niby te statusy na facebooku to są zabawy...ale jednak ludzie zwracają na nie uwagę i w jakimś celu to usunął....hmm nie wiem ale szybko to zrobił.  On chyba boi się slubu bo 3 lata temu rozstał się z żoną którą przyłapał na zdradzie....kolejno zabrała duzo pieniażków i mieszka z tym facetem...może ma jakis uraz??ja z kolei bardzo bym chciała sad może za bardzo...może za szybko o tym wspominam....ale to on sam czasem mówi do mnie "żono"....dlatego uznałam że moge o tym rozmawiać. Boję się ,że jeżeli teraz stracimy kontakt to już go nie odzyskamy....jeżeli jest dialog to mozna wszystko zmienic , natomiast jeżeli go nie ma to sie odsuniemy od siebie...hmmm trudna sytuacja. Mam czekaz az sie odezwie?

6

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Uwielbiam takie dramaty na forum smile. A tak szczerze - nie przyszło ci do głowy, albo z doświadczenia w tym wieku, że drugi człowiek może myśleć i podchodzić do sytuacji w inny sposób niż ty? Albo jeszcze inaczej - ty masz swoje oczekiwania wobec związku, jak powinien wyglądać, jak powinno się zachowywać itp. A wiesz, że on może mieć inne poglądy na to? Mało szanujesz tego swojego partnera, a wręcz go szantażujesz, bo nie jest po twojej myśli.

Zastanów się dobrze, czego ty tak naprawdę chcesz, bo w z twoich wypowiedzi da się wyczytać, że po 9 miesiącach ma to być już gotowa rodzinka, że wspólna kasa na jedzenie, wspólne spędzanie czasu. Do tego ślub za jakiś czas. Strach się bać, co tam jeszcze wymyślisz. A jak piszesz... oboje jesteście po przejściach i macie już swoje bagaże. Może to uszanuj? Może on ma swoje ścieżki spędzania czasu z synem, z rodziną. Jak będzie widział taką rozkapryszoną jędzę, to nigdzie nie będzie chciał cię zabierać.

Ale dałaś czadu. Poza tym - dziwisz się facetowi? To ty zerwałaś przez telefon, zrobiłaś jazdę, a później oczekiwałaś jak 5 letnia dziewczynka z przedszkola, że rycerz przyjedzie na białym koniu, nawet po zniewadze i jak wytarłaś sobie nim buty. Ochłoń i się zastanów co ty robisz? Nikt z taką kobietą nie będzie się szarpał, szczególnie, jeśli twój facet oberwał mocno przy rozwodzie.

7 Ostatnio edytowany przez Imagination_ona (2015-08-25 16:23:59)

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Powiem tak: powiedziałaś mu już wszystko co miałaś do powiedzenia na temat tej sytuacji. Niech on sobie to teraz "przetrawi", przemyśli i dojdzie do jakiś wniosków. Przy okazji Ty sobie podsumuj Wasz dotychczasowy związek. Czy Wasza relacja Cię satysfakcjonuje, jak zareagujesz jak taka sytuacja zdarzy się ponownie, czy Twoj facet ma więcej cech pozytywnych czy negatywnych.
To że do tej pory okazywał duże zainteresowanie Twoją osobą a teraz nie, może wynikać z tego, że poczuł się pewnie, że Cię ma i już nie musi się o Ciebie starać (zawsze to Ty do niego jeździsz, dostosowujesz się do jego życia, a nie on do Twojego) lub ma też jakiś interes np. sprawy łóżkowe..
Ja dałabym jakiś tydzień na przemyślenia, później próbowałabym z nim porozmawiać, no chyba że on wcześniej wykaze taką chęć..Musisz mu jasno powiedzieć co Ci się nie podoba a co Ci się podoba w Waszym związku. On powinien zrobić to samo.
Mówisz, że boisz się że jak stracicie kontakt to już go nie odzyskacie. Jeśli jest w tym obustronna miłość to nie stracicie kontaktu, będzie Was do siebie ciągło. Jeśli kontakt stracicie to tak naprawde Wasza relacja nie jest na tyle ważna, aby ją ciągnąć dalej.
To jest moje zdanie

Nie zgodzę się z lifrinat, że autorka nie szanuje partnera i że nie ma na względzie jego dotychczasowego życia i zwyczajów. Zauważ, że autorka była UMÓWIONA z facetem, że ma do niego przyjechać. On nie raczył jej poinformować, że ma inne plany. Co gdyby ona nie zadzwoniła i pojechła do niego? pocałowałaby klamkę. Kto tu więc nie szanuje?

8

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

A wyjasnil, dlaczego pojechal sam na te pokazy, skoro byliscie umowieni ?
Musicie sie spotkac, porozmawiac tak na spokojnie.
Moze cos sie wczesniej psulo, tylko tego nie zauwazylas ? Ale za te histerie telefoniczna tak czy tak powinnas przeprosic.Wiem, ze to przez zlosc, emocje,Ale przesadzilas.O slubie w nerwach przez telefon ?

9

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

po pierwsze przestań korzystać z fejsa- to nie dla ciebie ( taka zagrywka, ze zrywaniem przez fejsa i statusem związku jest dobra dla nastolatek, dorosła kobieta tak nie robi smile )
2 sprawa chyba nie jestes zbyt pewna w tym zwiazku skoro tak przesadnie  emocjonalnie reagujesz
3. on ma prawo spedzic czas tylko ze swoim dzieckiem i jesli planujesz życie z nim musisz sie na to przygotować, oni będą sobie urządzać wypady we dwoje: ojciec + syn

10

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Ło kurde.
Po przeczytaniu opisu Twojego zachowania nigdy w życiu nie powiedziałabym, że masz 32 lata ... wybacz, ale zachowujesz się bardzo niedojrzale. Niczym 15-latka rodem z fejsbukowych statusów, opisów, słitfoci i smsków.
Całkowicie niepoważne.

11

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
lifrinat napisał/a:

Uwielbiam takie dramaty na forum smile. A tak szczerze - nie przyszło ci do głowy, albo z doświadczenia w tym wieku, że drugi człowiek może myśleć i podchodzić do sytuacji w inny sposób niż ty? Albo jeszcze inaczej - ty masz swoje oczekiwania wobec związku, jak powinien wyglądać, jak powinno się zachowywać itp. A wiesz, że on może mieć inne poglądy na to? Mało szanujesz tego swojego partnera, a wręcz go szantażujesz, bo nie jest po twojej myśli.

Zastanów się dobrze, czego ty tak naprawdę chcesz, bo w z twoich wypowiedzi da się wyczytać, że po 9 miesiącach ma to być już gotowa rodzinka, że wspólna kasa na jedzenie, wspólne spędzanie czasu. Do tego ślub za jakiś czas. Strach się bać, co tam jeszcze wymyślisz. A jak piszesz... oboje jesteście po przejściach i macie już swoje bagaże. Może to uszanuj? Może on ma swoje ścieżki spędzania czasu z synem, z rodziną. Jak będzie widział taką rozkapryszoną jędzę, to nigdzie nie będzie chciał cię zabierać.

Ale dałaś czadu. Poza tym - dziwisz się facetowi? To ty zerwałaś przez telefon, zrobiłaś jazdę, a później oczekiwałaś jak 5 letnia dziewczynka z przedszkola, że rycerz przyjedzie na białym koniu, nawet po zniewadze i jak wytarłaś sobie nim buty. Ochłoń i się zastanów co ty robisz? Nikt z taką kobietą nie będzie się szarpał, szczególnie, jeśli twój facet oberwał mocno przy rozwodzie.


Masz rację , może mieć inne poglądy ale to nigdy według mnie nie oznacza ,że jeżeli się umawiamy na coś - to nagle zmienia zdanie bez wcześniejszej informacji...to trochę nie w porządku..Nie chodzi o gotową rodzinkę po 9 miesiącach ale skoro mamy dzieci , jesteśmy razem to powinno się tworzyć coś razem a nie każdy osobno... Wspólna kasa to nie jest bo jak pisałam każdy w wielu sytuacjach płacił za siebie i swoje dziecko.  A czy myślenie o ślubie za jakiś tam czas nawet kilkuletni to czy coś w złego w momencie kiedy dwoje ludzi się kocha? mi się wydaje ,że to jest coś całkiem normalnego do czego dązy większość par zakochanych. Ja szanuje czas jeżeli oczywiscie chce go spędzić z synem ale uwazam ,że wczesniej powinien mnie poinformować - kochanie jutro chcę spędzic czas z moim synem - nie nastawiaj sie na spotkanie. I sprawa jasna.  Nie musiał przyjechać na białym koniu...ale do tej pory minęło kilka dni i nawet nie dał znaku życia --- a twierdził ,że tak bardzo kocha i jest szczęśliwy - czy to normalne?

12

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Imagination_ona napisał/a:

Powiem tak: powiedziałaś mu już wszystko co miałaś do powiedzenia na temat tej sytuacji. Niech on sobie to teraz "przetrawi", przemyśli i dojdzie do jakiś wniosków. Przy okazji Ty sobie podsumuj Wasz dotychczasowy związek. Czy Wasza relacja Cię satysfakcjonuje, jak zareagujesz jak taka sytuacja zdarzy się ponownie, czy Twoj facet ma więcej cech pozytywnych czy negatywnych.
To że do tej pory okazywał duże zainteresowanie Twoją osobą a teraz nie, może wynikać z tego, że poczuł się pewnie, że Cię ma i już nie musi się o Ciebie starać (zawsze to Ty do niego jeździsz, dostosowujesz się do jego życia, a nie on do Twojego) lub ma też jakiś interes np. sprawy łóżkowe..
Ja dałabym jakiś tydzień na przemyślenia, później próbowałabym z nim porozmawiać, no chyba że on wcześniej wykaze taką chęć..Musisz mu jasno powiedzieć co Ci się nie podoba a co Ci się podoba w Waszym związku. On powinien zrobić to samo.
Mówisz, że boisz się że jak stracicie kontakt to już go nie odzyskacie. Jeśli jest w tym obustronna miłość to nie stracicie kontaktu, będzie Was do siebie ciągło. Jeśli kontakt stracicie to tak naprawde Wasza relacja nie jest na tyle ważna, aby ją ciągnąć dalej.
To jest moje zdanie

Nie zgodzę się z lifrinat, że autorka nie szanuje partnera i że nie ma na względzie jego dotychczasowego życia i zwyczajów. Zauważ, że autorka była UMÓWIONA z facetem, że ma do niego przyjechać. On nie raczył jej poinformować, że ma inne plany. Co gdyby ona nie zadzwoniła i pojechła do niego? pocałowałaby klamkę. Kto tu więc nie szanuje?

Dziękuję bardzo za cenne odpowiedzi.  Dzisiaj od soboty mija już któryś dzień...i ciągle cisza. Cały czas nie mogę zrozumieć jak ktoś kto przez 8 meisięcy do ostatniego dnia mówił kocham , jestem szczęśliwy , jak bedzie dzidzia to też dobrze bo przecież cie kocham---a teraz tyle dni i zero informacji , nawet nie pomyśli czy wszystko dobrze u mnie albo u mojego synka...który nigdy nie miał ojca i przyzwyczail się również do niego...naprawde jestem w szoku ,że tak długo wytrzymuje ,nie potrzebuje kontaktu - a tak codziennie pisał. Widywaliśmy się głownie w weekendy ale kontakt mieliśmy codziennie od 6-7 rano....a tu jakby zniknął...o co chodzi....

13

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
verdad napisał/a:

A wyjasnil, dlaczego pojechal sam na te pokazy, skoro byliscie umowieni ?
Musicie sie spotkac, porozmawiac tak na spokojnie.
Moze cos sie wczesniej psulo, tylko tego nie zauwazylas ? Ale za te histerie telefoniczna tak czy tak powinnas przeprosic.Wiem, ze to przez zlosc, emocje,Ale przesadzilas.O slubie w nerwach przez telefon ?


Witam. Nic nie wyjaśnił .... powiedział że jak chcę to mogę przyjechać też na te pokazy ale mi chodziło o to aby razem jechać skoro jesteśmy razem.
Napisałam w niedziele po awanturze ,ze przepraszam i czasem w złości powiem coś czego żałuje--- to napisał ,że mam odpocząć i nie myśleć za dużo- nie wiem jak to rozumiec?

14

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
NiobeXXX napisał/a:

po pierwsze przestań korzystać z fejsa- to nie dla ciebie ( taka zagrywka, ze zrywaniem przez fejsa i statusem związku jest dobra dla nastolatek, dorosła kobieta tak nie robi smile )
2 sprawa chyba nie jestes zbyt pewna w tym zwiazku skoro tak przesadnie  emocjonalnie reagujesz
3. on ma prawo spedzic czas tylko ze swoim dzieckiem i jesli planujesz życie z nim musisz sie na to przygotować, oni będą sobie urządzać wypady we dwoje: ojciec + syn


Witam. Zerwaliśmy przez telefon ,,,,tylko zaraz po zerwaniu on usunął status na FB i to mnie zdziwiło- bo tak szybko.. nie jest to az tak ważne dla mnie ale nie ukrywam ,że troche sie zdziwiłam..
Tak masz racje ma prawo spędzić czas z synem ale chciałabym aby wczesniej poinformował mnie o tym ,że dany dzien chce spędzić tylko ze swoim dzieckiem a nie np. z moim...choc jest ich dwoje i czas razem z nimi tez pownien być.  Widujemy się w weekendy a cały tydzien on jest z synem sam, dopiero w weekend ze mną i to w soboty czy niedziele...piątek tez ma dla syna..

15

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
ona-99 napisał/a:

mi się wydaje ,że to jest coś całkiem normalnego do czego dązy większość par zakochanych.

Tak? A mi się tak nie wydaje smile. Zauważ, że to co mówisz, jest dla ciebie normą. Dla innych nie musi. Jeśli w wieku 32 lat nadal będziesz tak myśleć, to w każdym kolejnym związku, jak coś pójdzie nie po twojej myśli, nie będzie według ciebie "normą", to będziesz się kłócić i urządzać awantury. Wiesz dobrze, że on może tak tego nie interpretować, dążyć do zupełnie czegoś innego. To tylko twoja projekcja i stąd ta cała akcja. Potrafisz zatem rozmawiać? Przedstawiać swój punkt widzenia i słuchać tego co inny ma do powiedzenia?

16

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
ona-99 napisał/a:

Dziękuję bardzo za cenne odpowiedzi.  Dzisiaj od soboty mija już któryś dzień...i ciągle cisza. Cały czas nie mogę zrozumieć jak ktoś kto przez 8 meisięcy do ostatniego dnia mówił kocham , jestem szczęśliwy , jak bedzie dzidzia to też dobrze bo przecież cie kocham---a teraz tyle dni i zero informacji , nawet nie pomyśli czy wszystko dobrze u mnie albo u mojego synka...który nigdy nie miał ojca i przyzwyczail się również do niego...naprawde jestem w szoku ,że tak długo wytrzymuje ,nie potrzebuje kontaktu - a tak codziennie pisał. Widywaliśmy się głownie w weekendy ale kontakt mieliśmy codziennie od 6-7 rano....a tu jakby zniknął...o co chodzi....

Dziewczyno. Odpisał Ci jasno, ciepło i rzeczowo to:

ona-99 napisał/a:

po tej wiadomosci dostałam od niego krótką wiadomosc : odpocznij sobie, nie myśl za duzo ok.

Co ty produkujesz sobie w tym mózgu to ja nie wiem? smile.

PS. Masz rację, że powinien cię powiadomić o zmianie planów. Ale nie rób z siebie królowej dramatu i obrażonej na cały świat panny. Porozmawiaj z nim o tej sytuacji na spokojnie i powiedz, że jeśli następnym razem będzie chciał tak szybko zmienić plany, to ma cię z wyprzedzeniem poinformować. Facet zrozumie.

17

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
lifrinat napisał/a:
ona-99 napisał/a:

mi się wydaje ,że to jest coś całkiem normalnego do czego dązy większość par zakochanych.

Tak? A mi się tak nie wydaje smile. Zauważ, że to co mówisz, jest dla ciebie normą. Dla innych nie musi. Jeśli w wieku 32 lat nadal będziesz tak myśleć, to w każdym kolejnym związku, jak coś pójdzie nie po twojej myśli, nie będzie według ciebie "normą", to będziesz się kłócić i urządzać awantury. Wiesz dobrze, że on może tak tego nie interpretować, dążyć do zupełnie czegoś innego. To tylko twoja projekcja i stąd ta cała akcja. Potrafisz zatem rozmawiać? Przedstawiać swój punkt widzenia i słuchać tego co inny ma do powiedzenia?



smile no w sumie tak on może miec inne podejście o którym ja nie koniecznie muszę wiedzieć. A mi się może wydawać że myśli podobnie ,,, a to jednak różni są ludzie na świecie. Teraz to już pewno po wszystkim , może i nawet wcale nie chce rozmawiać..

18

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
lifrinat napisał/a:
ona-99 napisał/a:

Dziękuję bardzo za cenne odpowiedzi.  Dzisiaj od soboty mija już któryś dzień...i ciągle cisza. Cały czas nie mogę zrozumieć jak ktoś kto przez 8 meisięcy do ostatniego dnia mówił kocham , jestem szczęśliwy , jak bedzie dzidzia to też dobrze bo przecież cie kocham---a teraz tyle dni i zero informacji , nawet nie pomyśli czy wszystko dobrze u mnie albo u mojego synka...który nigdy nie miał ojca i przyzwyczail się również do niego...naprawde jestem w szoku ,że tak długo wytrzymuje ,nie potrzebuje kontaktu - a tak codziennie pisał. Widywaliśmy się głownie w weekendy ale kontakt mieliśmy codziennie od 6-7 rano....a tu jakby zniknął...o co chodzi....

Dziewczyno. Odpisał Ci jasno, ciepło i rzeczowo to:

ona-99 napisał/a:

po tej wiadomosci dostałam od niego krótką wiadomosc : odpocznij sobie, nie myśl za duzo ok.

Co ty produkujesz sobie w tym mózgu to ja nie wiem? smile.

PS. Masz rację, że powinien cię powiadomić o zmianie planów. Ale nie rób z siebie królowej dramatu i obrażonej na cały świat panny. Porozmawiaj z nim o tej sytuacji na spokojnie i powiedz, że jeśli następnym razem będzie chciał tak szybko zmienić plany, to ma cię z wyprzedzeniem poinformować. Facet zrozumie.

ahh no widzisz poprzez to ,że on milczy mój organizm zaczyna chyba tworzyć historie i coraz częsciej myśli ,że już wcale się nie odezwie i również nie chce abym ja się odezwała - dlatego też siedzę cicho sad   Napisałam bardzo ciepłą wiadomośc w niedzielę to tak jak wyżej odpisał krótko  i od tamtej pory cisza.... Najgorsze jest to że nie wiem co dalej .....stoje w martwym punkcie i nie wiem....dziecko mnie pyta gdzie on jest i kiedy przyjedzie a ja nie wiem nic...

19

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
ona-99 napisał/a:
lifrinat napisał/a:
ona-99 napisał/a:

Dziękuję bardzo za cenne odpowiedzi.  Dzisiaj od soboty mija już któryś dzień...i ciągle cisza. Cały czas nie mogę zrozumieć jak ktoś kto przez 8 meisięcy do ostatniego dnia mówił kocham , jestem szczęśliwy , jak bedzie dzidzia to też dobrze bo przecież cie kocham---a teraz tyle dni i zero informacji , nawet nie pomyśli czy wszystko dobrze u mnie albo u mojego synka...który nigdy nie miał ojca i przyzwyczail się również do niego...naprawde jestem w szoku ,że tak długo wytrzymuje ,nie potrzebuje kontaktu - a tak codziennie pisał. Widywaliśmy się głownie w weekendy ale kontakt mieliśmy codziennie od 6-7 rano....a tu jakby zniknął...o co chodzi....

Dziewczyno. Odpisał Ci jasno, ciepło i rzeczowo to:

ona-99 napisał/a:

po tej wiadomosci dostałam od niego krótką wiadomosc : odpocznij sobie, nie myśl za duzo ok.

Co ty produkujesz sobie w tym mózgu to ja nie wiem? smile.

PS. Masz rację, że powinien cię powiadomić o zmianie planów. Ale nie rób z siebie królowej dramatu i obrażonej na cały świat panny. Porozmawiaj z nim o tej sytuacji na spokojnie i powiedz, że jeśli następnym razem będzie chciał tak szybko zmienić plany, to ma cię z wyprzedzeniem poinformować. Facet zrozumie.

ahh no widzisz poprzez to ,że on milczy mój organizm zaczyna chyba tworzyć historie i coraz częsciej myśli ,że już wcale się nie odezwie i również nie chce abym ja się odezwała - dlatego też siedzę cicho sad   Napisałam bardzo ciepłą wiadomośc w niedzielę to tak jak wyżej odpisał krótko  i od tamtej pory cisza.... Najgorsze jest to że nie wiem co dalej .....stoje w martwym punkcie i nie wiem....dziecko mnie pyta gdzie on jest i kiedy przyjedzie a ja nie wiem nic...

A co dorosły człowiek robi w takiej sytuacji? smile.

20

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
lifrinat napisał/a:
ona-99 napisał/a:
lifrinat napisał/a:

Dziewczyno. Odpisał Ci jasno, ciepło i rzeczowo to:



Co ty produkujesz sobie w tym mózgu to ja nie wiem? smile.

PS. Masz rację, że powinien cię powiadomić o zmianie planów. Ale nie rób z siebie królowej dramatu i obrażonej na cały świat panny. Porozmawiaj z nim o tej sytuacji na spokojnie i powiedz, że jeśli następnym razem będzie chciał tak szybko zmienić plany, to ma cię z wyprzedzeniem poinformować. Facet zrozumie.

ahh no widzisz poprzez to ,że on milczy mój organizm zaczyna chyba tworzyć historie i coraz częsciej myśli ,że już wcale się nie odezwie i również nie chce abym ja się odezwała - dlatego też siedzę cicho sad   Napisałam bardzo ciepłą wiadomośc w niedzielę to tak jak wyżej odpisał krótko  i od tamtej pory cisza.... Najgorsze jest to że nie wiem co dalej .....stoje w martwym punkcie i nie wiem....dziecko mnie pyta gdzie on jest i kiedy przyjedzie a ja nie wiem nic...

A co dorosły człowiek robi w takiej sytuacji? smile.


hmm no według mnie wyciąga rękę pierwszy? np. zostawia wiadomość - spotkajmy się i porozmawiajmy? nie zostawiajmy tego tak?

21

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
lifrinat napisał/a:
ona-99 napisał/a:
lifrinat napisał/a:

Dziewczyno. Odpisał Ci jasno, ciepło i rzeczowo to:



Co ty produkujesz sobie w tym mózgu to ja nie wiem? smile.

PS. Masz rację, że powinien cię powiadomić o zmianie planów. Ale nie rób z siebie królowej dramatu i obrażonej na cały świat panny. Porozmawiaj z nim o tej sytuacji na spokojnie i powiedz, że jeśli następnym razem będzie chciał tak szybko zmienić plany, to ma cię z wyprzedzeniem poinformować. Facet zrozumie.

ahh no widzisz poprzez to ,że on milczy mój organizm zaczyna chyba tworzyć historie i coraz częsciej myśli ,że już wcale się nie odezwie i również nie chce abym ja się odezwała - dlatego też siedzę cicho sad   Napisałam bardzo ciepłą wiadomośc w niedzielę to tak jak wyżej odpisał krótko  i od tamtej pory cisza.... Najgorsze jest to że nie wiem co dalej .....stoje w martwym punkcie i nie wiem....dziecko mnie pyta gdzie on jest i kiedy przyjedzie a ja nie wiem nic...

A co dorosły człowiek robi w takiej sytuacji? smile.


A co Ty byś zrobiła na moim miejscu??

22

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

ona-99 przecież Ty już wyciągnęłaś rękę. Przeprosiłaś i powiedziałaś że Ci przykro że tak się zachowałaś. Tutaj musi być obopulna chęć do naprawy tego co złe. Oboje postąpiliście niewłaściwie, ale dlaczego Ty masz brać na swoją stronę całą winę? Takie postępowanie nie przyniosłoby niczego dobrego w waszym późniejszym wspólnym życiu.

23

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Imagination_ona napisał/a:

ona-99 przecież Ty już wyciągnęłaś rękę. Przeprosiłaś i powiedziałaś że Ci przykro że tak się zachowałaś. Tutaj musi być obopulna chęć do naprawy tego co złe. Oboje postąpiliście niewłaściwie, ale dlaczego Ty masz brać na swoją stronę całą winę? Takie postępowanie nie przyniosłoby niczego dobrego w waszym późniejszym wspólnym życiu.


w sumie masz rację....zostawiłam mu wiadomość tego typu i napisałam jeszcze inne miłe ,ciepłe słowa ,że kocham i zawsze będę...
Dostałam odpowiedź  typu odpocznij sobie i nie myśl za dużo..cokolwiek ona miała znaczyć. Dziś czwartek i nadal cisza , gryzie mnie tylko to ,że nie porozmawialiśmy na żywo no ale przecież nie będę pisać sama i się o to prosić.

24

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Moi drodzy



nie wytrzymałam i zadzwoniłam dzisiaj ......juz dlużej tak ciężko mi było

25

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

I jaka była jego reakcja?? zgodził się na spotkanie?

26

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Imagination_ona napisał/a:

I jaka była jego reakcja?? zgodził się na spotkanie?



już opisuję
Zadzwoniłam jadąc do pracy. Tak naprawdę nie myślałam o tym, że odbierze ale odebrał.
Zapytałam spokojnie czy ma 5 minut - odpowiedział tak. Powiedziałam, że pewnie się zastanawia dlaczego dzwonię -odpowiedział ,że tak a więc powiedziałam ,że dzwonię ponieważ bardzo go kocham, tęsknię i martwię się o niego. Zadał pytanie o co się martwię? więc odpowiedziałam, że martwię się co robi, dlaczego się nie odzywa i co u niego. Powiedział, że dużo pracuje bo stawiają budowę hali i spędza tam cały dzień. Zapytałam również co słychać u jego synka to odpowiedział, że teraz jest u mamy. Później pytam - a tęsknisz? on z takim przeciągnięciem w głosie....trochę tak...to zapytałam a myślisz o nas ? odpowiedział ,że myśli o nas i o wszystkim w tą i tą stronę. Powiedziałam mu, że nie odzywa się tak długo -to zapytał a co ja mam pisać? Powiedziałam: rozumiem, że jesteś zły i masz prawo być zły o to zerwanie ale według mnie to nie powinno oznaczać, że nagle przestaje się kochać daną osobe i zachowuje się jakby nie istniała - w telefonie słychać...yhmmmm....I w końcu powiedziałam - może moglibyśmy się spotkać i porozmawiać na żywo? a on: dobrze możemy sie spotkać i porozmawiać - zapytałam kiedy? a on:  oj misiek nie wiem kiedy bo ja jestem cały czas na budowie i pracuje, w wolnej chwili jakiejś. Odpowiedziałam: hmm myślałam że dzisiaj wieczorem możemy? a on: ja jestem do wieczora w pracy i uwierz po pracy jestem tak zmęczony, że nie mam ochoty na nic. No to mówię ok to w takim razie gdy znajdziesz chwilę czasu i nie będziesz aż tak zmęczony - napisz. Zależy mi na tym spotkaniu bo uważam, że wspólna rozmowa sprawi ,że poczujemy się lepiej oboje. Szkoda mi przekreślać 8 miesięcy przez jedną kłótnie. Odpowiedział dobrze napisze.

hmm rozmowa taka widać chłodna , z jednek strony nie powiedział : NIE , z drugiej strony do rozmowy na żywo chyba też mu się nie spieszy. Takie przeciaganie sytuacji....

co myślisz?

27

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

hmm dziwne to trochę..
Pisałaś, że do tej pory mieliście codzienny kontakt telefoniczny.. a on jest teraz zdziwiony, że dzwonisz do niego po całym tygodniu ciszy...
Jakoś nie zależy mu szybkim wyjaśnieniu sprawy... Jeśli oczekiwał kolejnego ruchu z Twojej strony to go własnie wykonałaś, a on dalej jest zapracowany i zmęczony. Jeśli komuś bardzo na czymś zależy to zmęczenie jest małoważne. Wydaje mi się, że nie jest szczery z Tobą. Próbuje przeciągnąć spotkanie na bliżej nieokreślony termin... czyli kiedy za tydzień, dwa, miesiąc, rok??
Powiedz mi czy wykluczasz sytuację, że on powrócił do realcji z żoną?
Ustal sobie w głowie termin do którego powinno dojść do spotkania. Jeśli do tego czasu do spotkania nie dojdzie to zapomnij o nim. Bo Ty nie możesz żyć w próżni nie wiedząc co sie dzieje.

28

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Imagination_ona napisał/a:

hmm dziwne to trochę..
Pisałaś, że do tej pory mieliście codzienny kontakt telefoniczny.. a on jest teraz zdziwiony, że dzwonisz do niego po całym tygodniu ciszy...
Jakoś nie zależy mu szybkim wyjaśnieniu sprawy... Jeśli oczekiwał kolejnego ruchu z Twojej strony to go własnie wykonałaś, a on dalej jest zapracowany i zmęczony. Jeśli komuś bardzo na czymś zależy to zmęczenie jest małoważne. Wydaje mi się, że nie jest szczery z Tobą. Próbuje przeciągnąć spotkanie na bliżej nieokreślony termin... czyli kiedy za tydzień, dwa, miesiąc, rok??
Powiedz mi czy wykluczasz sytuację, że on powrócił do realcji z żoną?
Ustal sobie w głowie termin do którego powinno dojść do spotkania. Jeśli do tego czasu do spotkania nie dojdzie to zapomnij o nim. Bo Ty nie możesz żyć w próżni nie wiedząc co sie dzieje.


Witam Ciebie - dziękuję za Twoją odpowiedź.
Tak dokładnie codziennie mieliśmy kontakt przez cały dzień.....dlatego zdziwiłam się, że może wytrzymać tak długo bez tego kontaktu...
Też mnie trochę zdziwiło to zapracowanie i zmęczenie - w niedziele z tego co wiem nie pracuje no ale nic nie mówiłam. Też trochę wyczułam brak szczerości, przecież mógł powiedzieć - nie tęsknie , nie myślę o nas bo zerwałaś lub nie licz na spotkanie bo nie mamy już o czym rozmawiać a on dalej przeciąga i pozostawia mnie w niepewności każąc czekać...i dalej stoję w miejscu.
Hmm jego żona-jest to kobieta która go zdradziła z jego przyjacielem, przyłapał ich we własnym domu. Ona do dzisiaj mieszka 5 km dalej od niego właśnie z tym przyjacielem. Nie rozmawiają ze sobą ,syn ma 14 lat a więc kontakt tylko przez syna. Z tego co mówił to nigdy do niej nie wróci aczkolwiek wiadomo różnie to bywa. Ja po prostu chcę tylko krótkiej szczerej rozmowy bo uważam, że na to zasługuje. Skoro zgodził się aby porozmawiać to niech dotrzyma słowa -prawda? Mogę poczekać tak jak piszesz do pewnego momentu - choć sama nie wiem ile? i wtedy mu krótko podziękować, że zgodził się na rozmowę a słowa nie dotrzymał i tyle. Żeby nie myślał też,że stawi sie za pare miesięcy wielce zdziwiony.

29

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Ja dałabym mu max 1-2 tyg. Jeśli do tego czasu praca będzie najważniejsza to nie licz, że coś dla niego znaczysz... Niedziele ma wolną od pracy więc te 0,5h powinien wygospodarować..
On wydaje mi się, nie chce palić za sobą mostów dlatego też próbuje Cie przeciągnąć nie obiecując nic w zamian.
Powiedz mi jeszcze o co dokładnie mu chodziło mówiąc:
"odpowiedział ,że myśli o nas i o wszystkim w tą i tą stronę."
konkretniej "w tą i tą stronę"?

30

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Imagination_ona napisał/a:

Ja dałabym mu max 1-2 tyg. Jeśli do tego czasu praca będzie najważniejsza to nie licz, że coś dla niego znaczysz... Niedziele ma wolną od pracy więc te 0,5h powinien wygospodarować..
On wydaje mi się, nie chce palić za sobą mostów dlatego też próbuje Cie przeciągnąć nie obiecując nic w zamian.
Powiedz mi jeszcze o co dokładnie mu chodziło mówiąc:
"odpowiedział ,że myśli o nas i o wszystkim w tą i tą stronę."
konkretniej "w tą i tą stronę"?


Przez te 8 miesięcy zauważyłam, że praca jest dla niego wszystkim i to chyba też był powód dlaczego żona go zdradziła-kiedyś powiedział, że ciągle jej nie pasowało bo go nie ma, bo do późna w pracy a on twierdzi, że taką ma prace i tak już jest i musi zarabiać a jak komuś nie odpowiada to on na siłę trzymać nie będzie-to są jego słowa.
hmm myślisz, że chce być miły? tzn rozstać się w ciszy bez wyjaśnień co dla niego znaczyły te 8 miesięcy?
Właśnie z tą odpowiedzią to nie sprecyzował dokładnie, ja też nie chciałam przedłużać bo pracował ale też o tym myślałam o co chodziło...jedyne co mi przyszło na myśl - to w tą stronę czyli jakbyśmy byly dalej razem , a w tą drugą to jakbyśmy się rozstali. Nic innego mi nie przychodzi na myśl...

31

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Wiesz do tej pory przez te 8 miesięcy kiedy byliscie razem też zapewne pracował, a jednak znalazł czas na wspólne spotkania w weekendy i telefony w tygodniu. Natomiast od zeszłego tygodnia nie ma ochoty na spotkania i telefony. Coś się musiało ostatnio stać.. Może on od jakiegoś czasu miał wątpliwości, a Twoja nerwowa reakcja uświadczyła go w przekonaniu że do siebie nie pasujecie.. albo szukał pretekstu do rozstania. nie wiem bo to że zasugerował że myśli w tą i tą stonę świadczy o jego wątpliwościach. A może nie chce Cię krzywdzić, widzi że praca jest dla niego najważniejsza, nie może Ci poświęcić tyle czasu ile byś chciała, albo poczuł że ten związek idzie już za daleko (rozmowy o ślubie) a on chce tylko spotkań niezobowiązujących? chce Ci dać do zrozumienia, że nie będzie tak jakbyś tego oczekiwała...

32

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Imagination_ona napisał/a:

Wiesz do tej pory przez te 8 miesięcy kiedy byliscie razem też zapewne pracował, a jednak znalazł czas na wspólne spotkania w weekendy i telefony w tygodniu. Natomiast od zeszłego tygodnia nie ma ochoty na spotkania i telefony. Coś się musiało ostatnio stać.. Może on od jakiegoś czasu miał wątpliwości, a Twoja nerwowa reakcja uświadczyła go w przekonaniu że do siebie nie pasujecie.. albo szukał pretekstu do rozstania. nie wiem bo to że zasugerował że myśli w tą i tą stonę świadczy o jego wątpliwościach. A może nie chce Cię krzywdzić, widzi że praca jest dla niego najważniejsza, nie może Ci poświęcić tyle czasu ile byś chciała, albo poczuł że ten związek idzie już za daleko (rozmowy o ślubie) a on chce tylko spotkań niezobowiązujących? chce Ci dać do zrozumienia, że nie będzie tak jakbyś tego oczekiwała...


tak masz racje choć bywały chwile kiedy nie widzieliśmy się ponad tydzień bo praktycznie od 7 rano do 21 był w traktorze i pracował..ale oczywiście w weekend zawsze gdzieś tam godzinka się znalazła więc w ten weekend również mógłby ją znaleźć -gdyby chciał...no chyba, że ma inne plany z synem.
Hmm nie wiem aż mi sie nie chce wierzyć bo jeszcze w ubiegłym tygodniu kupił mi kwiaty tak bez okazji, śliczne białe róże...dziękował, że do niego przyjechałam i cieszył się tym. Nie wyglądał jakby miał wątpliwości-chociaż wiadomo mógł je mieć w sobie i nic nie mówić. Na pewno po tej kłotni ma wątpliwości bo z tego co mówił, on nigdy się mocno nie kłócił a więc teraz pewnie było to dla niego zaskoczeniem albo zobaczył, że szybko kończę związek bo sie  wkurze i może nie chce...hmm fakt rozmowy o ślubie mogły być za szybko choć ostatnio mówił do mnie, że jak będę w ciąży to będzie dobrze bo on mnie kocha...z jednej strony cieszyłam się, że tak mówi z drugiej trochę zgłupiałam bo jak o ślubie to za szybko ale jakby ciąża była to ok....Wszystko mogę zrozumieć ale czemu on nie chce powiedzieć wprost? o co chodzi? co jest grane? taka rozmowa by dużo dała, bo nie robiłaby już nadziei a tak człowiek siedzi i myśli i myśli....Teraz to myślę, że zamiast dzwonić mogłam od razu jechać wieczorem i musiałby ze mną porozmawiać ehhh w gorącej wodzie kąpana jestem

33 Ostatnio edytowany przez lifrinat (2015-08-28 18:30:21)

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Jeszcze nigdy nie widziałam aby tyle tekstu na temat jednego zdarzenia wyprodukowała dorosła kobieta. A co ma co czułe słówka po tym wszystkim szeptać do słuchawki? Ma cię na dystans, bo zobaczył na co może liczyć z twojej strony, jak już tylko się rozkręcisz. Jedym słowem pachniesz mi tu na kobietę, która caaaaaaaaaaaaały świat skupiła na tym facecie. Ja go tam rozumiem. Teraz ma cię na oku i będzie się przyglądał z dystansu jak ty się zachowujesz. I te kwiaty w wieku 32 lat... Przecież byłaś już w małżeństwie i dobrze wiesz, że nie o to chodzi czy książę na białym rumaku przynosi przez 25 lat kwiaty tobie, ale czy się potraficie dogadać i mieć szacunek do siebie.

Moim zdaniem on teraz ochłodzi relacje, a ty będziesz się wiła jak wąż aby przywrócić dawny czar smile. Ten typ tak ma - w sensie ten typ kobiet smile.

34

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
lifrinat napisał/a:

Jeszcze nigdy nie widziałam aby tyle tekstu na temat jednego zdarzenia wyprodukowała dorosła kobieta. A co ma co czułe słówka po tym wszystkim szeptać do słuchawki? Ma cię na dystans, bo zobaczył na co może liczyć z twojej strony, jak już tylko się rozkręcisz. Jedym słowem pachniesz mi tu na kobietę, która caaaaaaaaaaaaały świat skupiła na tym facecie. Ja go tam rozumiem. Teraz ma cię na oku i będzie się przyglądał z dystansu jak ty się zachowujesz. I te kwiaty w wieku 32 lat... Przecież byłaś już w małżeństwie i dobrze wiesz, że nie o to chodzi czy książę na białym rumaku przynosi przez 25 lat kwiaty tobie, ale czy się potraficie dogadać i mieć szacunek do siebie.

Moim zdaniem on teraz ochłodzi relacje, a ty będziesz się wiła jak wąż aby przywrócić dawny czar :). Ten typ tak ma - w sensie ten typ kobiet :).

witam Ciebie, tak masz racje skupiłam całą swoją uwagę na tym jednym mężczyźnie ponieważ bylam pewna że wszystko będzie dobrze i wierzyłam mu że kocha i nigdy nie odejdzie. Ja jeszcze nigdy nie bylam w małżeństwie właśnie o to chodzi ze jestem panna z synem którego wychowuje sama dlatego pewne sprawy rozumiem inaczej niz ci co byly w małżeństwie. Tak ochłodził relacje na tyle ze w ogóle sie nie odzywa, na wiadomości nie odpisuje. Tak jak wcześniej napisano dałam mu czas w ten weekend aby sie spotkac i porozmawiac jak dorośli ludzie ponieważ ja również chce znac prawdę czy mamy szanse jeszcze czy nie.Nie chce czekac kolejny tydzień, miesiąc. ? Zostawilam wiadomość ze dzis o godzinie 19 przyjadę do niego i poprosilam aby znalazł godzine czasu i ze to nie powinno byc trudne. Oczywiście  wiadomość odczytal ale nic na nia nie odpisal. No cóż pojadę i będę wszysyko wiedziała tzn będę pewna w którą stronę isc. Walczę caly tydzień i to będzie próba walki o to uczucie a czy sie uda......zobaczymy

35

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

ona-99 napisz jak przebiegło spotkanie i czy udało się szczerze porozmawiać.
Pozdrawiam

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Czytając ta historie , mam wrażenie ,że czytam ja ale od troszke mlodszych osób wink jedź do niego wink wierz mi ,że czasem nie warto byc takim strasznie dumnym wink ja w taki sposób zawalczyłam i dzisiaj , ten ktoś jest moim mężem

37

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Witam Was,


Pojechałam , rozmawialiśmy długo (niestety doszły jego osobiste problemy z synem  o któego walczy w sądzie - jego ex napisała pismo w którym go bardzo skrytykowała itp za kilka dni ma rozprawę o syna i twierdził,że po tym piśmie nie może sie pozbierać, nie je ,nie śpi..) a więc pierwsza chwila to była rozmowa o tej sprawie , był roztrzęsiony i praktycznie w głowie widać było miał tylko to.
Później rozmawialiśmy o nas ale on juz podjął decyzję - powiedział ,że nie chce takich awantur bo juz takie coś przechodził , do tego dodał ,że ja mam jakieś plany i marzenia (pewnie miał slub na mysli) - a on moze nie będzie w stanie tego spełnić. Siedział i rozmawiając miał spuszczoną głowę. Gdy zapytałam co czuje to powiedział, że nie potrafi mi na to odpowiedzieć. Przykra to była rozmowa , w pewnym momencie się rozpłakałam....on powiedział, że nie chce mnie tak skreślić i wie ,że może będzie żałował ale więcej nie chce takich awantur. Gdy powiedziałam, że pojadę już do domu - to usłyszałam tylko - ok to ja Ciebie odprowadzę do auta i tak też się stało. Przy aucie płakałam a on stał jak słup - jakby zupełnie inny człowiek ,którego nie znałam wcześniej. Pytałam jeszcze go dlaczego sie tak zakochowuje , przecież kilka dni temu mówił ,że tak bardzo kocha i jest mu tak dobrze ze mną....a on powiedział ,że musi sobie to wszystko przemyśleć bo dla niego to za dużo na jeden tydzień zmartwień. Zapytałam w prost czy  mnie kocha - odpowiedział tak kocham ale nie chce Ciebie krzywdzić i ranić...łzy leciały mi jeszcze mocniej. Powiedział tylko czy będę jechała ostrożnie i żebym napisała jak dojadę...i na tym się skończyło....wielka miłość...od tamtej pory cisza..jedyne co to wchodzi na grę on-line strategiczną w której razem gramy i widać ,że codziennie z niej korzysta jakby nigdy nic się nie stało.........ciężko mi po tym bardzo, kilka miesięcy razem a dla niego to jakby się nic nie stało.

38

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Nie odpisywałaś dość długo więc miałam nadzieję, że się pogodziliście i już zapomniałaś o forum. A jednak napisałaś. Pewnie musiałaś sobie to wszytsko ułożyć i przemyśleć.
Napewno jesteś teraz mocno rogzoryczona, że Cię oszukiwał, a Ty mu ufałaś... Ale powiem Ci tylko tyle, że lepiej że okazało sie to teraz, a nie za 2-3 lata gdy byłoby wiecej planów i wspomnień. Trudniej byłoby Ci się pozbierać. Przynajmniej zdobył sie na odwagę i Ci to powiedział. Dobrze, że do niego pojechałaś. Nie będziesz żyć w zawieszeniu, nie wiedząc o co tak naprawdę chodzi..
Napewno wyciągniesz wnioski z tego związku na przyszłość m.in. że nie warto reagować nerwowo jak coś nie jest po naszej myśli i nie planować życia innym.
Co możesz teraz zrobić? poświęć czas sobie i dziecku. Rozwijaj się, rób to na co do tej pory nie miałaś czasu.

39

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
ona-99 napisał/a:

Witam Was,


Pojechałam , rozmawialiśmy długo (niestety doszły jego osobiste problemy z synem  o któego walczy w sądzie - jego ex napisała pismo w którym go bardzo skrytykowała itp za kilka dni ma rozprawę o syna i twierdził,że po tym piśmie nie może sie pozbierać, nie je ,nie śpi..) a więc pierwsza chwila to była rozmowa o tej sprawie , był roztrzęsiony i praktycznie w głowie widać było miał tylko to.
Później rozmawialiśmy o nas ale on juz podjął decyzję - powiedział ,że nie chce takich awantur bo juz takie coś przechodził , do tego dodał ,że ja mam jakieś plany i marzenia (pewnie miał slub na mysli) - a on moze nie będzie w stanie tego spełnić. Siedział i rozmawiając miał spuszczoną głowę. Gdy zapytałam co czuje to powiedział, że nie potrafi mi na to odpowiedzieć. Przykra to była rozmowa , w pewnym momencie się rozpłakałam....on powiedział, że nie chce mnie tak skreślić i wie ,że może będzie żałował ale więcej nie chce takich awantur. Gdy powiedziałam, że pojadę już do domu - to usłyszałam tylko - ok to ja Ciebie odprowadzę do auta i tak też się stało. Przy aucie płakałam a on stał jak słup - jakby zupełnie inny człowiek ,którego nie znałam wcześniej. Pytałam jeszcze go dlaczego sie tak zakochowuje , przecież kilka dni temu mówił ,że tak bardzo kocha i jest mu tak dobrze ze mną....a on powiedział ,że musi sobie to wszystko przemyśleć bo dla niego to za dużo na jeden tydzień zmartwień. Zapytałam w prost czy  mnie kocha - odpowiedział tak kocham ale nie chce Ciebie krzywdzić i ranić...łzy leciały mi jeszcze mocniej. Powiedział tylko czy będę jechała ostrożnie i żebym napisała jak dojadę...i na tym się skończyło....wielka miłość...od tamtej pory cisza..jedyne co to wchodzi na grę on-line strategiczną w której razem gramy i widać ,że codziennie z niej korzysta jakby nigdy nic się nie stało.........ciężko mi po tym bardzo, kilka miesięcy razem a dla niego to jakby się nic nie stało.


daje mu punkty że umiał to "po męsku" załatwić i nie zwodził cie, teraz faktycznie jest mu cieżko i może  dlatego zdystansował się do ciebie, ale ty tez musisz zastc się czy bycie z nim ma sens bo jestes osobą emocjonalną ( ja też, też potrafie nieźle wybuchnąc, pracuje nad tym, ale nie zawsze sie udaje, a wcale nie udaje mi sie w związkach, bo emocję są za duże) i czy będziesz umiała nad sobą zapanować

40

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

A ja mu się wcale nie dziwię...
Bo wg mnie - z opisu wynika, że to ciężko pracujący, bardzo dbający o syna, wrażliwy facet...

I nie chce takich awantur... A pewnych rzeczy (straszenie rozwodem, "zrywanie") nie powinno się nigdy używac jako argumentu w żadnej kłótni, nawet w największych emocjach...

Sam powiedział, że nie chce juz więcej takich jazd. I ma rację.

41

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Imagination_ona napisał/a:

Nie odpisywałaś dość długo więc miałam nadzieję, że się pogodziliście i już zapomniałaś o forum. A jednak napisałaś. Pewnie musiałaś sobie to wszytsko ułożyć i przemyśleć.
Napewno jesteś teraz mocno rogzoryczona, że Cię oszukiwał, a Ty mu ufałaś... Ale powiem Ci tylko tyle, że lepiej że okazało sie to teraz, a nie za 2-3 lata gdy byłoby wiecej planów i wspomnień. Trudniej byłoby Ci się pozbierać. Przynajmniej zdobył sie na odwagę i Ci to powiedział. Dobrze, że do niego pojechałaś. Nie będziesz żyć w zawieszeniu, nie wiedząc o co tak naprawdę chodzi..
Napewno wyciągniesz wnioski z tego związku na przyszłość m.in. że nie warto reagować nerwowo jak coś nie jest po naszej myśli i nie planować życia innym.
Co możesz teraz zrobić? poświęć czas sobie i dziecku. Rozwijaj się, rób to na co do tej pory nie miałaś czasu.


Witam Ciebie , nie odzywałam się bo totalenie sie załamałam ....cięzko było myśleć o czymś innym...i nadal nie potrafię zrozumieć jak jeszcze tydzień temu ta osoba mogła mówić, że mnie kocha i nigdy nie zostawi - że jestem skazana już na niego...a teraz się totalnie nie odzywa, nie walczy o nas , nic nie robi...dziwny charakter. Szczerze mówiąc to głupie ale cały czas miałam nadzieję, że przemyśli to wszystko i się odezwie z jakąkolwiek propozycją ale to raczej nie ten typ...........jak to on powiedział, że on się nikomu nie żali i wszystkie swoje problemy rozwiązuje sam w sobie - ja z kolei tak nie potrafię, musze się wygadać , dużo rozmawiać z bliskimi i wtedy mi jest lżej. Dla mnie ta rozmowa i tak była dziwna bo u niego widać było to niezdecydowanie z jednej strony nie chce , z drugiej może coś tam by wyszło...ale to za mało aby tworzyć coś razem. Kiedyś mówił, że ludzie zawsze się kłócą ze sobą ale dla niego to tylko kłotnia i potem każdy powinien się pogodzić bo trzeba być ze sobą na dobre i na złe.....szkoda tylko, że teraz gdy jest źle i ciężko -on się odwrócił - bo jak to sobie wmówił ma dosyć.....Tylko nie wiem czy czasem w tej złości po części nie oberwało mi się za jego ex...bo akurat był wściekły na to pismo które dostał z sądu a ona tam same złe rzeczy na niego wypisała .....w następnym tygodniu ma rozprawę i chyba za bardzo to przeżywa.

42

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Zorija napisał/a:

A ja mu się wcale nie dziwię...
Bo wg mnie - z opisu wynika, że to ciężko pracujący, bardzo dbający o syna, wrażliwy facet...

I nie chce takich awantur... A pewnych rzeczy (straszenie rozwodem, "zrywanie") nie powinno się nigdy używac jako argumentu w żadnej kłótni, nawet w największych emocjach...

Sam powiedział, że nie chce juz więcej takich jazd. I ma rację.


Witam

Tak zajmuje się synem tzn jednym , bo drugi go nie odwiedza. Pracuje cały czas bo praca to jego życie  i tak zostanie. Ja nie straszyłam rozwodem bo wiadomo nie mamy ślubu, ale uniosłam się tak bardzo, że zerwałam -czego na drugi dzień bardzo żałowałam...no ale cóż za późno już

43

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
NiobeXXX napisał/a:
ona-99 napisał/a:

Witam Was,


Pojechałam , rozmawialiśmy długo (niestety doszły jego osobiste problemy z synem  o któego walczy w sądzie - jego ex napisała pismo w którym go bardzo skrytykowała itp za kilka dni ma rozprawę o syna i twierdził,że po tym piśmie nie może sie pozbierać, nie je ,nie śpi..) a więc pierwsza chwila to była rozmowa o tej sprawie , był roztrzęsiony i praktycznie w głowie widać było miał tylko to.
Później rozmawialiśmy o nas ale on juz podjął decyzję - powiedział ,że nie chce takich awantur bo juz takie coś przechodził , do tego dodał ,że ja mam jakieś plany i marzenia (pewnie miał slub na mysli) - a on moze nie będzie w stanie tego spełnić. Siedział i rozmawiając miał spuszczoną głowę. Gdy zapytałam co czuje to powiedział, że nie potrafi mi na to odpowiedzieć. Przykra to była rozmowa , w pewnym momencie się rozpłakałam....on powiedział, że nie chce mnie tak skreślić i wie ,że może będzie żałował ale więcej nie chce takich awantur. Gdy powiedziałam, że pojadę już do domu - to usłyszałam tylko - ok to ja Ciebie odprowadzę do auta i tak też się stało. Przy aucie płakałam a on stał jak słup - jakby zupełnie inny człowiek ,którego nie znałam wcześniej. Pytałam jeszcze go dlaczego sie tak zakochowuje , przecież kilka dni temu mówił ,że tak bardzo kocha i jest mu tak dobrze ze mną....a on powiedział ,że musi sobie to wszystko przemyśleć bo dla niego to za dużo na jeden tydzień zmartwień. Zapytałam w prost czy  mnie kocha - odpowiedział tak kocham ale nie chce Ciebie krzywdzić i ranić...łzy leciały mi jeszcze mocniej. Powiedział tylko czy będę jechała ostrożnie i żebym napisała jak dojadę...i na tym się skończyło....wielka miłość...od tamtej pory cisza..jedyne co to wchodzi na grę on-line strategiczną w której razem gramy i widać ,że codziennie z niej korzysta jakby nigdy nic się nie stało.........ciężko mi po tym bardzo, kilka miesięcy razem a dla niego to jakby się nic nie stało.


daje mu punkty że umiał to "po męsku" załatwić i nie zwodził cie, teraz faktycznie jest mu cieżko i może  dlatego zdystansował się do ciebie, ale ty tez musisz zastc się czy bycie z nim ma sens bo jestes osobą emocjonalną ( ja też, też potrafie nieźle wybuchnąc, pracuje nad tym, ale nie zawsze sie udaje, a wcale nie udaje mi sie w związkach, bo emocję są za duże) i czy będziesz umiała nad sobą zapanować



Tak nie zwodził , choć to ja przyjechałam i chciałam rozmawiać - on by się wcale najlepiej nie odzywał.....masz rację na pewno mu ciężko bo do tego doszła rozprawa w sądzie którą ma w następnym tygodniu i albo ją wygra i syn będzie z nim , albo przegra i zostanie dalej z mamą. Mi jest przykro tylko dlatego ,że tak nas skreślił , nie odzywa się kompletnie i dlatego się załamałam.....robiłam co mogłam aby nas pogodzić, jak głupek jechałam z nadzieją, że będzie dobrze a tu ....kubeł zimnej wody

44

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
ona-99 napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:
ona-99 napisał/a:

Witam Was,


Pojechałam , rozmawialiśmy długo (niestety doszły jego osobiste problemy z synem  o któego walczy w sądzie - jego ex napisała pismo w którym go bardzo skrytykowała itp za kilka dni ma rozprawę o syna i twierdził,że po tym piśmie nie może sie pozbierać, nie je ,nie śpi..) a więc pierwsza chwila to była rozmowa o tej sprawie , był roztrzęsiony i praktycznie w głowie widać było miał tylko to.
Później rozmawialiśmy o nas ale on juz podjął decyzję - powiedział ,że nie chce takich awantur bo juz takie coś przechodził , do tego dodał ,że ja mam jakieś plany i marzenia (pewnie miał slub na mysli) - a on moze nie będzie w stanie tego spełnić. Siedział i rozmawiając miał spuszczoną głowę. Gdy zapytałam co czuje to powiedział, że nie potrafi mi na to odpowiedzieć. Przykra to była rozmowa , w pewnym momencie się rozpłakałam....on powiedział, że nie chce mnie tak skreślić i wie ,że może będzie żałował ale więcej nie chce takich awantur. Gdy powiedziałam, że pojadę już do domu - to usłyszałam tylko - ok to ja Ciebie odprowadzę do auta i tak też się stało. Przy aucie płakałam a on stał jak słup - jakby zupełnie inny człowiek ,którego nie znałam wcześniej. Pytałam jeszcze go dlaczego sie tak zakochowuje , przecież kilka dni temu mówił ,że tak bardzo kocha i jest mu tak dobrze ze mną....a on powiedział ,że musi sobie to wszystko przemyśleć bo dla niego to za dużo na jeden tydzień zmartwień. Zapytałam w prost czy  mnie kocha - odpowiedział tak kocham ale nie chce Ciebie krzywdzić i ranić...łzy leciały mi jeszcze mocniej. Powiedział tylko czy będę jechała ostrożnie i żebym napisała jak dojadę...i na tym się skończyło....wielka miłość...od tamtej pory cisza..jedyne co to wchodzi na grę on-line strategiczną w której razem gramy i widać ,że codziennie z niej korzysta jakby nigdy nic się nie stało.........ciężko mi po tym bardzo, kilka miesięcy razem a dla niego to jakby się nic nie stało.


daje mu punkty że umiał to "po męsku" załatwić i nie zwodził cie, teraz faktycznie jest mu cieżko i może  dlatego zdystansował się do ciebie, ale ty tez musisz zastc się czy bycie z nim ma sens bo jestes osobą emocjonalną ( ja też, też potrafie nieźle wybuchnąc, pracuje nad tym, ale nie zawsze sie udaje, a wcale nie udaje mi sie w związkach, bo emocję są za duże) i czy będziesz umiała nad sobą zapanować



Tak nie zwodził , choć to ja przyjechałam i chciałam rozmawiać - on by się wcale najlepiej nie odzywał.....masz rację na pewno mu ciężko bo do tego doszła rozprawa w sądzie którą ma w następnym tygodniu i albo ją wygra i syn będzie z nim , albo przegra i zostanie dalej z mamą. Mi jest przykro tylko dlatego ,że tak nas skreślił , nie odzywa się kompletnie i dlatego się załamałam.....robiłam co mogłam aby nas pogodzić, jak głupek jechałam z nadzieją, że będzie dobrze a tu ....kubeł zimnej wody

Wybacz, ale będę brutalny. Komentować stwierdzeń typu: "musisz być rozgoryczona, bo cię oszukiwał"nawet nie będę. To wypowiedź empatycznie niedorozwiniętego osobnika.

Oto, jak ja widzę sytuację: Facet zacharowuje się niemalże na śmierć, dodatkowo przychodzi mu walczyć o DZIECKO (jesteś matką, powinnaś zrozumieć, prawda?) chyba jednak nie, bo wkraczasz ty - rozdygotana panna, która bardzo chce! Zapytam wprost i proszę o uczciwe odpowiedzi. Zadałaś mu pytania: "Jak mogę ci pomóc?" "Jesli chcesz, to przejdziemy przez to razem?" Zaproponowałaś: "Będę przy tobie, możesz zawsze na mnie liczyć". Powiedziałaś mu cokolwiek z powyższego, czy tylko stałaś uryczana i usmarkana wpędzając go ( o zgrozo!!!) w jeszcze większe poczucie winy??? Bo facet czuje się winny, zgaduję, że WSZYSTKIEGO - nie udało się wcześniej stworzyć rodziny, czuje że jest złym ojcem, ciebie nie chce ranić i samemu cierpieć więc kończy wasz związek, ale czuje się WINNY!  Świat mu się wali i nie potrzebuje kolejnej ofiary, której będzie musiał ocierać łzy i czyścić nosek. Według mnie postąpił uczciwiej i przyzwoiciej niż na to zasłużyłaś (te twoje szantaże emocjonalne i zrywanie o byle duperele!)

Zatem, jeśli ci na nim zależy, to pokaż mu, że będziesz go wspierać nie oczekując (przynajmniej na razie) niczego w zamian. Tak robią ludzie, którzy kochają i są gotowi do poświęceń.

To taki męski punkt widzenia, może się przyda i ci pomoże, bo w gruncie rzeczy kibicuję Wam.

45 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-03 10:06:47)

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Doom napisał/a:
ona-99 napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

daje mu punkty że umiał to "po męsku" załatwić i nie zwodził cie, teraz faktycznie jest mu cieżko i może  dlatego zdystansował się do ciebie, ale ty tez musisz zastc się czy bycie z nim ma sens bo jestes osobą emocjonalną ( ja też, też potrafie nieźle wybuchnąc, pracuje nad tym, ale nie zawsze sie udaje, a wcale nie udaje mi sie w związkach, bo emocję są za duże) i czy będziesz umiała nad sobą zapanować



Tak nie zwodził , choć to ja przyjechałam i chciałam rozmawiać - on by się wcale najlepiej nie odzywał.....masz rację na pewno mu ciężko bo do tego doszła rozprawa w sądzie którą ma w następnym tygodniu i albo ją wygra i syn będzie z nim , albo przegra i zostanie dalej z mamą. Mi jest przykro tylko dlatego ,że tak nas skreślił , nie odzywa się kompletnie i dlatego się załamałam.....robiłam co mogłam aby nas pogodzić, jak głupek jechałam z nadzieją, że będzie dobrze a tu ....kubeł zimnej wody

Wybacz, ale będę brutalny. Komentować stwierdzeń typu: "musisz być rozgoryczona, bo cię oszukiwał"nawet nie będę. To wypowiedź empatycznie niedorozwiniętego osobnika.

Oto, jak ja widzę sytuację: Facet zacharowuje się niemalże na śmierć, dodatkowo przychodzi mu walczyć o DZIECKO (jesteś matką, powinnaś zrozumieć, prawda?) chyba jednak nie, bo wkraczasz ty - rozdygotana panna, która bardzo chce! Zapytam wprost i proszę o uczciwe odpowiedzi. Zadałaś mu pytania: "Jak mogę ci pomóc?" "Jesli chcesz, to przejdziemy przez to razem?" Zaproponowałaś: "Będę przy tobie, możesz zawsze na mnie liczyć". Powiedziałaś mu cokolwiek z powyższego, czy tylko stałaś uryczana i usmarkana wpędzając go ( o zgrozo!!!) w jeszcze większe poczucie winy??? Bo facet czuje się winny, zgaduję, że WSZYSTKIEGO - nie udało się wcześniej stworzyć rodziny, czuje że jest złym ojcem, ciebie nie chce ranić i samemu cierpieć więc kończy wasz związek, ale czuje się WINNY!  Świat mu się wali i nie potrzebuje kolejnej ofiary, której będzie musiał ocierać łzy i czyścić nosek. Według mnie postąpił uczciwiej i przyzwoiciej niż na to zasłużyłaś (te twoje szantaże emocjonalne i zrywanie o byle duperele!)

Zatem, jeśli ci na nim zależy, to pokaż mu, że będziesz go wspierać nie oczekując (przynajmniej na razie) niczego w zamian. Tak robią ludzie, którzy kochają i są gotowi do poświęceń.

To taki męski punkt widzenia, może się przyda i ci pomoże, bo w gruncie rzeczy kibicuję Wam.


Niestety (dla Ciebie) - zgadzam się ze wszystkim co Doom napisał.
Wasz związek trwał zaledwie 9 miesięcy, nawet jeszcze nie zamieszkaliście razem. Pomyśl, jak będzie, gdy będziecie ze sobą 5 lat? Nie dasz mu zwyczajnie żyć (przykro mi, że to piszę, ale taka jest prawda).
Zrobiłaś aż taką aferę o to, że zamiast Ciebie zaprosić, tym razem chciał pobyć sam z synem.
W końcu i tak Ci powiedział, że jeśli bardzo chcesz - to przyjedź, ale już było za późno... za bardzo Cię uraził...
rozumiem, że mogło Ci być przykro (choć czasem trzeba przestać skupiać się na sobie a pomyśleć o drugim człowieku).
Nie mniej, to nie był powód aż do takiego zachowania!
On miał prawo przestraszyć się, poczuć się zagrożony oraz manipulowany (Twoje naciski na ślub).

Widzisz - na początku każdej znajomości są motylki w brzuchu, ekscytacja, bardzo duża fascynacja seksualna - na której najczęściej w początkowej fazie związek się opiera. Do tego dochodza te wszystkie szczebiotania, deklaracje miłości itd.

Potem - pojawiają się pytania o coś więcej, o coś głębszego na czym tą naszą relację można zbudować już tak na lata.Wzajemne zaufanie? Możliwość polegania na sobie na dobre i na złe? Wspólne pasje? Chęć założenia rodziny, wychowania dzieci? Zastanów się nad tym... co Ty mu zaproponowałaś... (poza zaborczością pt. kiedy się za mną ożenisz... bo to nie o to chodzi).

46

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Doom napisał/a:
ona-99 napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

daje mu punkty że umiał to "po męsku" załatwić i nie zwodził cie, teraz faktycznie jest mu cieżko i może  dlatego zdystansował się do ciebie, ale ty tez musisz zastc się czy bycie z nim ma sens bo jestes osobą emocjonalną ( ja też, też potrafie nieźle wybuchnąc, pracuje nad tym, ale nie zawsze sie udaje, a wcale nie udaje mi sie w związkach, bo emocję są za duże) i czy będziesz umiała nad sobą zapanować



Tak nie zwodził , choć to ja przyjechałam i chciałam rozmawiać - on by się wcale najlepiej nie odzywał.....masz rację na pewno mu ciężko bo do tego doszła rozprawa w sądzie którą ma w następnym tygodniu i albo ją wygra i syn będzie z nim , albo przegra i zostanie dalej z mamą. Mi jest przykro tylko dlatego ,że tak nas skreślił , nie odzywa się kompletnie i dlatego się załamałam.....robiłam co mogłam aby nas pogodzić, jak głupek jechałam z nadzieją, że będzie dobrze a tu ....kubeł zimnej wody

Wybacz, ale będę brutalny. Komentować stwierdzeń typu: "musisz być rozgoryczona, bo cię oszukiwał"nawet nie będę. To wypowiedź empatycznie niedorozwiniętego osobnika.

Oto, jak ja widzę sytuację: Facet zacharowuje się niemalże na śmierć, dodatkowo przychodzi mu walczyć o DZIECKO (jesteś matką, powinnaś zrozumieć, prawda?) chyba jednak nie, bo wkraczasz ty - rozdygotana panna, która bardzo chce! Zapytam wprost i proszę o uczciwe odpowiedzi. Zadałaś mu pytania: "Jak mogę ci pomóc?" "Jesli chcesz, to przejdziemy przez to razem?" Zaproponowałaś: "Będę przy tobie, możesz zawsze na mnie liczyć". Powiedziałaś mu cokolwiek z powyższego, czy tylko stałaś uryczana i usmarkana wpędzając go ( o zgrozo!!!) w jeszcze większe poczucie winy??? Bo facet czuje się winny, zgaduję, że WSZYSTKIEGO - nie udało się wcześniej stworzyć rodziny, czuje że jest złym ojcem, ciebie nie chce ranić i samemu cierpieć więc kończy wasz związek, ale czuje się WINNY!  Świat mu się wali i nie potrzebuje kolejnej ofiary, której będzie musiał ocierać łzy i czyścić nosek. Według mnie postąpił uczciwiej i przyzwoiciej niż na to zasłużyłaś (te twoje szantaże emocjonalne i zrywanie o byle duperele!)

Zatem, jeśli ci na nim zależy, to pokaż mu, że będziesz go wspierać nie oczekując (przynajmniej na razie) niczego w zamian. Tak robią ludzie, którzy kochają i są gotowi do poświęceń.

To taki męski punkt widzenia, może się przyda i ci pomoże, bo w gruncie rzeczy kibicuję Wam.


Witam Ciebie , odpowiem również wprost bo jestem szczerym człowiekiem: pytania nie były sformułowane tak jak Twoje. Jednak ze swojej strony starłam się go pocieszyć, przez dłuższy czas rozmawialam z nim o tej sytuacji , złapałam go za rękę i powiedziałam ,że musi być silny i jest naprawdę dobrym ojcem. Powiedziałam mu ,że jego syn jest za nim bardzo i będzie zawsze. Powiedziałam również ,że ja zawsze mogę stanąc z nim w sądzie i potwierdzić ,że jest dobrym ojcem. On jeszcze ze swojej strony się wygadał na swoją ex i jej zachowanie , wysłuchałam i starałam się go podtrzymać na duchu ...Pracowałam w sądzie więc z doświadczenia starałam się mu wyjaśnić ,że ma 99% procent szans  i na pewno wygra tą sprawę i żeby się nie martwił. Nie wiem co jeszcze mogłabym wtedy zrobić.... Dziękuję ,że nam kibicujesz ja widzisz tracę nadzieję na cokolwiek...jest ciesza , cisza ...i chyba z jego strony już tak zostanie....ja jeszcze w głębi wiem ,że dzień przed rozprawą zostawię mu wiadomość - że duchem jestem przy nim i trzymam go mocno za rękę i wierze ,że mu się uda...czuje ,że tak powinnam zrobić w dzień tej rozprawy.....jak myślisz?

47

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Zorija napisał/a:
Doom napisał/a:
ona-99 napisał/a:


Tak nie zwodził , choć to ja przyjechałam i chciałam rozmawiać - on by się wcale najlepiej nie odzywał.....masz rację na pewno mu ciężko bo do tego doszła rozprawa w sądzie którą ma w następnym tygodniu i albo ją wygra i syn będzie z nim , albo przegra i zostanie dalej z mamą. Mi jest przykro tylko dlatego ,że tak nas skreślił , nie odzywa się kompletnie i dlatego się załamałam.....robiłam co mogłam aby nas pogodzić, jak głupek jechałam z nadzieją, że będzie dobrze a tu ....kubeł zimnej wody

Wybacz, ale będę brutalny. Komentować stwierdzeń typu: "musisz być rozgoryczona, bo cię oszukiwał"nawet nie będę. To wypowiedź empatycznie niedorozwiniętego osobnika.

Oto, jak ja widzę sytuację: Facet zacharowuje się niemalże na śmierć, dodatkowo przychodzi mu walczyć o DZIECKO (jesteś matką, powinnaś zrozumieć, prawda?) chyba jednak nie, bo wkraczasz ty - rozdygotana panna, która bardzo chce! Zapytam wprost i proszę o uczciwe odpowiedzi. Zadałaś mu pytania: "Jak mogę ci pomóc?" "Jesli chcesz, to przejdziemy przez to razem?" Zaproponowałaś: "Będę przy tobie, możesz zawsze na mnie liczyć". Powiedziałaś mu cokolwiek z powyższego, czy tylko stałaś uryczana i usmarkana wpędzając go ( o zgrozo!!!) w jeszcze większe poczucie winy??? Bo facet czuje się winny, zgaduję, że WSZYSTKIEGO - nie udało się wcześniej stworzyć rodziny, czuje że jest złym ojcem, ciebie nie chce ranić i samemu cierpieć więc kończy wasz związek, ale czuje się WINNY!  Świat mu się wali i nie potrzebuje kolejnej ofiary, której będzie musiał ocierać łzy i czyścić nosek. Według mnie postąpił uczciwiej i przyzwoiciej niż na to zasłużyłaś (te twoje szantaże emocjonalne i zrywanie o byle duperele!)

Zatem, jeśli ci na nim zależy, to pokaż mu, że będziesz go wspierać nie oczekując (przynajmniej na razie) niczego w zamian. Tak robią ludzie, którzy kochają i są gotowi do poświęceń.

To taki męski punkt widzenia, może się przyda i ci pomoże, bo w gruncie rzeczy kibicuję Wam.


Niestety (dla Ciebie) - zgadzam się ze wszystkim co Doom napisał.
Wasz związek trwał zaledwie 9 miesięcy, nawet jeszcze nie zamieszkaliście razem. Pomyśl, jak będzie, gdy będziecie ze sobą 5 lat? Nie dasz mu zwyczajnie żyć (przykro mi, że to piszę, ale taka jest prawda).
Zrobiłaś aż taką aferę o to, że zamiast Ciebie zaprosić, tym razem chciał pobyć sam z synem.
W końcu i tak Ci powiedział, że jeśli bardzo chcesz - to przyjedź, ale już było za późno... za bardzo Cię uraził...
rozumiem, że mogło Ci być przykro (choć czasem trzeba przestać skupiać się na sobie a pomyśleć o drugim człowieku).
Nie mniej, to nie był powód aż do takiego zachowania!
On miał prawo przestraszyć się, poczuć się zagrożony oraz manipulowany (Twoje naciski na ślub).

Widzisz - na początku każdej znajomości są motylki w brzuchu, ekscytacja, bardzo duża fascynacja seksualna - na której najczęściej w początkowej fazie związek się opiera. Do tego dochodza te wszystkie szczebiotania, deklaracje miłości itd.

Potem - pojawiają się pytania o coś więcej, o coś głębszego na czym tą naszą relację można zbudować już tak na lata.Wzajemne zaufanie? Możliwość polegania na sobie na dobre i na złe? Wspólne pasje? Chęć założenia rodziny, wychowania dzieci? Zastanów się nad tym... co Ty mu zaproponowałaś... (poza zaborczością pt. kiedy się za mną ożenisz... bo to nie o to chodzi).


Tak masz rację uraził mnie tym mocno i na rozmowie przyznał ,że miałam prawo być zła na niego i nakrzyczeć. Powiedział wiem miałaś prawo być zła bo zostawiłem Ciebie i Twoje dziecko.....ja byłam zła , ponieważ to nie był pierwszy raz kiedy tak zrobił i po prostu nie wytrzymałam. Było mi przykro zarówno siebie ale bardziej mojego syna który na niego czekał....trudno wyjaśniłam dziecku ,że nie przyjedzie. Masz racje na początku było zupełnie inaczej....gdy mieliśmy delikatną sprzeczkę - on stanął na wprost mnie i powiedział - jak chcesz jutro pójdę z Tobą do urzędu i udowodnie Ci ,że Ciebie Kocham..........wtedy jeszcze tak mówił ......Tak zastanawiałam się jak to jest po 5 latach, dlatego myślałam że teraz przejdziemy przez ten problem razem ,że go pokonamy , wyjaśnimy sobie aby taka sytuacja juz nie miała miejsca i pójdziemy dalej razem silni.....i dumni ,że daliśmy radę..

48

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
ona-99 napisał/a:
Doom napisał/a:
ona-99 napisał/a:


Tak nie zwodził , choć to ja przyjechałam i chciałam rozmawiać - on by się wcale najlepiej nie odzywał.....masz rację na pewno mu ciężko bo do tego doszła rozprawa w sądzie którą ma w następnym tygodniu i albo ją wygra i syn będzie z nim , albo przegra i zostanie dalej z mamą. Mi jest przykro tylko dlatego ,że tak nas skreślił , nie odzywa się kompletnie i dlatego się załamałam.....robiłam co mogłam aby nas pogodzić, jak głupek jechałam z nadzieją, że będzie dobrze a tu ....kubeł zimnej wody

Wybacz, ale będę brutalny. Komentować stwierdzeń typu: "musisz być rozgoryczona, bo cię oszukiwał"nawet nie będę. To wypowiedź empatycznie niedorozwiniętego osobnika.

Oto, jak ja widzę sytuację: Facet zacharowuje się niemalże na śmierć, dodatkowo przychodzi mu walczyć o DZIECKO (jesteś matką, powinnaś zrozumieć, prawda?) chyba jednak nie, bo wkraczasz ty - rozdygotana panna, która bardzo chce! Zapytam wprost i proszę o uczciwe odpowiedzi. Zadałaś mu pytania: "Jak mogę ci pomóc?" "Jesli chcesz, to przejdziemy przez to razem?" Zaproponowałaś: "Będę przy tobie, możesz zawsze na mnie liczyć". Powiedziałaś mu cokolwiek z powyższego, czy tylko stałaś uryczana i usmarkana wpędzając go ( o zgrozo!!!) w jeszcze większe poczucie winy??? Bo facet czuje się winny, zgaduję, że WSZYSTKIEGO - nie udało się wcześniej stworzyć rodziny, czuje że jest złym ojcem, ciebie nie chce ranić i samemu cierpieć więc kończy wasz związek, ale czuje się WINNY!  Świat mu się wali i nie potrzebuje kolejnej ofiary, której będzie musiał ocierać łzy i czyścić nosek. Według mnie postąpił uczciwiej i przyzwoiciej niż na to zasłużyłaś (te twoje szantaże emocjonalne i zrywanie o byle duperele!)

Zatem, jeśli ci na nim zależy, to pokaż mu, że będziesz go wspierać nie oczekując (przynajmniej na razie) niczego w zamian. Tak robią ludzie, którzy kochają i są gotowi do poświęceń.

To taki męski punkt widzenia, może się przyda i ci pomoże, bo w gruncie rzeczy kibicuję Wam.


Witam Ciebie , odpowiem również wprost bo jestem szczerym człowiekiem: pytania nie były sformułowane tak jak Twoje. Jednak ze swojej strony starłam się go pocieszyć, przez dłuższy czas rozmawialam z nim o tej sytuacji , złapałam go za rękę i powiedziałam ,że musi być silny i jest naprawdę dobrym ojcem. Powiedziałam mu ,że jego syn jest za nim bardzo i będzie zawsze. Powiedziałam również ,że ja zawsze mogę stanąc z nim w sądzie i potwierdzić ,że jest dobrym ojcem. On jeszcze ze swojej strony się wygadał na swoją ex i jej zachowanie , wysłuchałam i starałam się go podtrzymać na duchu ...Pracowałam w sądzie więc z doświadczenia starałam się mu wyjaśnić ,że ma 99% procent szans  i na pewno wygra tą sprawę i żeby się nie martwił. Nie wiem co jeszcze mogłabym wtedy zrobić.... Dziękuję ,że nam kibicujesz ja widzisz tracę nadzieję na cokolwiek...jest ciesza , cisza ...i chyba z jego strony już tak zostanie....ja jeszcze w głębi wiem ,że dzień przed rozprawą zostawię mu wiadomość - że duchem jestem przy nim i trzymam go mocno za rękę i wierze ,że mu się uda...czuje ,że tak powinnam zrobić w dzień tej rozprawy.....jak myślisz?

Mogę odpowiedzieć za siebie jedynie. Nie znam tego człowieka, ale ja chciałbym usłyszeć/przeczytać takie słowa. Nie poprosiłbym o te słowa, bo (niestety) wychowywano mnie jak większość chłopców na tym padole, czyli wpajano mi, że okazywanie uczuć = słabość, ale oczekiwałbym ich. To ty, jednak znasz go lepiej. Dysponujesz również słynną kobiecą intuicją. Sugeruję jednak daleko posuniętą delikatność i nieużywanie słowa "ja". To tyle lub aż tyle.

49

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Ona, powinnaś zadawać tu na forum pytania: "co mam zrobić żeby odzyskać jego zaufanie, bo spieprzyłam sprawę"...

zamiast pytań - "dlaczego on nie walczy o nas"...

Nawet ten sposób Twojego podejścia do sprawy świadczy o Tobie... niestety...
wg mnie Ty nawet nie zrozumiałaś, co się stało...
i jak księżniczka, która wpadła w furię bo wolała zieloną sukienkę a nie niebieską - czekasz, aż on zacznie przepraszać, zabiegać o Ciebie, walczyć...

Co to tych statusów na facebooku - nawet nie wiem co to jest, ale domyslam się, że jakaś forma komunikacji - Ty ten swój status usunęłaś tylko po to, żeby go przestraszyć! żeby gość zaczął się bać, że odeszłaś... no i żeby zaczął się wić, prosić i błagać...
A on - prawdopodobnie - usunął swój na poważnie. Skończył z tym i tyle.

Wg mnie - słabo to widzę, niestety.

50

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Doom napisał/a:
ona-99 napisał/a:
Doom napisał/a:

Wybacz, ale będę brutalny. Komentować stwierdzeń typu: "musisz być rozgoryczona, bo cię oszukiwał"nawet nie będę. To wypowiedź empatycznie niedorozwiniętego osobnika.

Oto, jak ja widzę sytuację: Facet zacharowuje się niemalże na śmierć, dodatkowo przychodzi mu walczyć o DZIECKO (jesteś matką, powinnaś zrozumieć, prawda?) chyba jednak nie, bo wkraczasz ty - rozdygotana panna, która bardzo chce! Zapytam wprost i proszę o uczciwe odpowiedzi. Zadałaś mu pytania: "Jak mogę ci pomóc?" "Jesli chcesz, to przejdziemy przez to razem?" Zaproponowałaś: "Będę przy tobie, możesz zawsze na mnie liczyć". Powiedziałaś mu cokolwiek z powyższego, czy tylko stałaś uryczana i usmarkana wpędzając go ( o zgrozo!!!) w jeszcze większe poczucie winy??? Bo facet czuje się winny, zgaduję, że WSZYSTKIEGO - nie udało się wcześniej stworzyć rodziny, czuje że jest złym ojcem, ciebie nie chce ranić i samemu cierpieć więc kończy wasz związek, ale czuje się WINNY!  Świat mu się wali i nie potrzebuje kolejnej ofiary, której będzie musiał ocierać łzy i czyścić nosek. Według mnie postąpił uczciwiej i przyzwoiciej niż na to zasłużyłaś (te twoje szantaże emocjonalne i zrywanie o byle duperele!)

Zatem, jeśli ci na nim zależy, to pokaż mu, że będziesz go wspierać nie oczekując (przynajmniej na razie) niczego w zamian. Tak robią ludzie, którzy kochają i są gotowi do poświęceń.

To taki męski punkt widzenia, może się przyda i ci pomoże, bo w gruncie rzeczy kibicuję Wam.


Witam Ciebie , odpowiem również wprost bo jestem szczerym człowiekiem: pytania nie były sformułowane tak jak Twoje. Jednak ze swojej strony starłam się go pocieszyć, przez dłuższy czas rozmawialam z nim o tej sytuacji , złapałam go za rękę i powiedziałam ,że musi być silny i jest naprawdę dobrym ojcem. Powiedziałam mu ,że jego syn jest za nim bardzo i będzie zawsze. Powiedziałam również ,że ja zawsze mogę stanąc z nim w sądzie i potwierdzić ,że jest dobrym ojcem. On jeszcze ze swojej strony się wygadał na swoją ex i jej zachowanie , wysłuchałam i starałam się go podtrzymać na duchu ...Pracowałam w sądzie więc z doświadczenia starałam się mu wyjaśnić ,że ma 99% procent szans  i na pewno wygra tą sprawę i żeby się nie martwił. Nie wiem co jeszcze mogłabym wtedy zrobić.... Dziękuję ,że nam kibicujesz ja widzisz tracę nadzieję na cokolwiek...jest ciesza , cisza ...i chyba z jego strony już tak zostanie....ja jeszcze w głębi wiem ,że dzień przed rozprawą zostawię mu wiadomość - że duchem jestem przy nim i trzymam go mocno za rękę i wierze ,że mu się uda...czuje ,że tak powinnam zrobić w dzień tej rozprawy.....jak myślisz?

Mogę odpowiedzieć za siebie jedynie. Nie znam tego człowieka, ale ja chciałbym usłyszeć/przeczytać takie słowa. Nie poprosiłbym o te słowa, bo (niestety) wychowywano mnie jak większość chłopców na tym padole, czyli wpajano mi, że okazywanie uczuć = słabość, ale oczekiwałbym ich. To ty, jednak znasz go lepiej. Dysponujesz również słynną kobiecą intuicją. Sugeruję jednak daleko posuniętą delikatność i nieużywanie słowa "ja". To tyle lub aż tyle.


Tak masz rację , nie chcę także aby to zabrzmiało jak narzucanie się ....bo to również nie jest dobre. Dlatego muszę to przemyśleć, może po prostu pogodzić się z tym ,że on już nie chce

51

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Zorija napisał/a:

Ona, powinnaś zadawać tu na forum pytania: "co mam zrobić żeby odzyskać jego zaufanie, bo spieprzyłam sprawę"...

zamiast pytań - "dlaczego on nie walczy o nas"...

Nawet ten sposób Twojego podejścia do sprawy świadczy o Tobie... niestety...
wg mnie Ty nawet nie zrozumiałaś, co się stało...
i jak księżniczka, która wpadła w furię bo wolała zieloną sukienkę a nie niebieską - czekasz, aż on zacznie przepraszać, zabiegać o Ciebie, walczyć...

Co to tych statusów na facebooku - nawet nie wiem co to jest, ale domyslam się, że jakaś forma komunikacji - Ty ten swój status usunęłaś tylko po to, żeby go przestraszyć! żeby gość zaczął się bać, że odeszłaś... no i żeby zaczął się wić, prosić i błagać...
A on - prawdopodobnie - usunął swój na poważnie. Skończył z tym i tyle.

Wg mnie - słabo to widzę, niestety.

Witam Ciebie , jestem tu praktycznie nowa dlatego nie wiedziałam dokładnie jak nazwać post, dodatkowo pisałam go praktycznie zaraz po tej całej sytuacji i nawet nad tym się nie zastanawiałam dłużej.....Już nie czekam aż zacznie przepraszać,,,,sama wsiadłam i pojechałam aby zawalczyć , pokazać mu że potrafię.  O facebooku krótko rozmawialiśmy ,że nie to jest najważniejsze i szkoda na ten temat cokolwiek mówić. Więcej o relacjach rozmawialiśmy. Ja niestety też kiepsko to widzę....ta cisza raczej mówi sama za siebie.

52 Ostatnio edytowany przez takata (2015-09-03 11:31:52)

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Nie do końca zgadzam się z moimi przedmówcami, którzy zrobili z Ciebie rozkapryszoną dziewczynkę, która nie wspiera swojego egoistycznego Partnera.
Uważam, że masz prawo mieć dużo żalu do Pana Porzuconego, gdyż nie wziął odpowiedzialności za mowy związek, tylko w pierwszej "konfliktowej" chwili zawinął ogon pod tyłek i zwiał.
Nie podoba mi się, że nie chciał z wami wspólnie jechać na pokazy, nie podoba mi się, że nie płaci rachunków za Wasze wspólne posiłki i nie podoba mi się w końcu, że na początku zakłada iż go "oskubiesz jak jego ex".
Niestety, ale facet nie dorósł do nowego związku. On zachowuje się jak skrzywdzony robaczek, który ma prawo do fochów, obrażania się i nie liczenia z uczuciami innych osób, bo przecież jest poobijany przez los i życie..
Ona 99, dobrze się stało i wylecz się z tego zauroczenia. Facet potrzebuje jeszcze czasu, aby sam siebie wyleczyć. Nie wiemy też, czemu żona go rzuciła i czemu jego drugi syn nie utrzymuje z nim kontaktu. Ty pewnie znasz historię z jednej strony ale jak było naprawdę?

53

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
ona-99 napisał/a:

Masz racje na początku było zupełnie inaczej....gdy mieliśmy delikatną sprzeczkę - on stanął na wprost mnie i powiedział - jak chcesz jutro pójdę z Tobą do urzędu i udowodnie Ci ,że Ciebie Kocham..........wtedy jeszcze tak mówił ......

Ona99, musisz się nad tym wszystkim zastanowić.
Czy rzeczywiście było tak jak piszesz - delikatna sprzeczka... on wielokrotnie umawiający sie z Tobą a później nie przychodzący na spotkania nic Ci nie mówiąc... itd itp

Czy raczej jest tak, że on dał Ci poczuć, że o Ciebie walczy, zabiega...
a Ty to wykorzystywałaś, wpadając w coraz to nowe, być może gorsze "stany", wymagając ciągłego pocieszenia, zainteresowania, walki...
rozumiesz? Ty masz humory i robisz jazdy, a on za każdym razem udowadnia Ci swoją miłość...

Być może to wina Twoich wcześniejszych doświadczeń, dzieciństwa... może nikt nigdy nie okazywał Ci takiego zainteresowania... i teraz to sobie "odbijasz" na nim.
Niestety, nie tędy droga.

Co do krzyczenia, o którym piszesz.
Ja jestem wielkim przeciwnikiem krzyczenia na kogokolwiek. Na partnera. Na dzieci (na swoje nigdy nie krzyczałam i dało się). Nie wolno na nikogo krzyczeć. Można rozmawiać. Można nie godzić się na coś. Ale wszystko bez krzyku. Krzyk jest formą agresji, nie powinno się jej stosować wobec bliskiej osoby.

54 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-03 11:45:21)

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
takata napisał/a:

nie wziął odpowiedzialności za mowy związek, tylko w pierwszej "konfliktowej" chwili zawinął ogon pod tyłek i zwiał.

Ani to nie była pierwsza taka chwila - autorka pisze, że wcześniej mieli już kłótnie. A sa w związku (na odległość) dopiero od 9 miesięcy!! To jeszcze powinien być cud-miód...

Ani nie była to "konfliktowa"chwila - tylko ostra jazda i awantura, którą zrobiła autorka, łącznie z tym, że to ona zerwała, porzuciła go, rozpieprzyła związek... a potem czekała do północy, że on jednak się zjawi u jej drzwi i wyzna jej miłość do śmierci...

edit: a wiesz dlaczego tak piszę?
bo jeśli byłoby mi w związku aż tak źle (i to na samym początku)... miałabym do partnera tyle zastrzeżeń, jak tu piszecie...
to bym się z tego JA wycofała!
nie chciałabym w czymś takim tkwić!
Nie wydaje Ci się to logiczne?
A tymczasem autorka odstawia taki cyrk... a potem czeka po nocy... czeka na niego, tego niedobrego, oszukującego, nieodpowiedzialnego??
To się wyklucza nawzajem, nie sądzisz?

55

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
takata napisał/a:

Nie do końca zgadzam się z moimi przedmówcami, którzy zrobili z Ciebie rozkapryszoną dziewczynkę, która nie wspiera swojego egoistycznego Partnera.
Uważam, że masz prawo mieć dużo żalu do Pana Porzuconego, gdyż nie wziął odpowiedzialności za mowy związek, tylko w pierwszej "konfliktowej" chwili zawinął ogon pod tyłek i zwiał.
Nie podoba mi się, że nie chciał z wami wspólnie jechać na pokazy, nie podoba mi się, że nie płaci rachunków za Wasze wspólne posiłki i nie podoba mi się w końcu, że na początku zakłada iż go "oskubiesz jak jego ex".
Niestety, ale facet nie dorósł do nowego związku. On zachowuje się jak skrzywdzony robaczek, który ma prawo do fochów, obrażania się i nie liczenia z uczuciami innych osób, bo przecież jest poobijany przez los i życie..
Ona 99, dobrze się stało i wylecz się z tego zauroczenia. Facet potrzebuje jeszcze czasu, aby sam siebie wyleczyć. Nie wiemy też, czemu żona go rzuciła i czemu jego drugi syn nie utrzymuje z nim kontaktu. Ty pewnie znasz historię z jednej strony ale jak było naprawdę?

Całkiem możliwe ,że jeszcze gdzieś w głebi on żyje życiem ex.... rozstali się 3 lata temu w międzyczasie miał jeszcze inną kobiete ale byli razem pół roku, potem ja... Jego ex go zdradziła z ich wspólnym znajomym z którym żyje do dzis i to był powod rozstania- z jego wersji.....ale z tego co wiem ,jej nie pasowało, że on dużo pracuje i nie poświęca rodzinie czasu...nie wiem co jest prawdą a co nie...aż tak nie wnikałam. I tak od 3 lat szarpią się o dzieci, jeden większy ma teraz przyjść do niego bo tak chce, drugi młodszy - ponoc ona mu nie pozwala do taty. Także sytuacja nie jest łatwa.

56

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Tak, tak, szukaj powodów... w nim oczywiście.... w ex, w pracy... nic Ci nie daje do myślenia, niestety....

57

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Zorija napisał/a:
ona-99 napisał/a:

Masz racje na początku było zupełnie inaczej....gdy mieliśmy delikatną sprzeczkę - on stanął na wprost mnie i powiedział - jak chcesz jutro pójdę z Tobą do urzędu i udowodnie Ci ,że Ciebie Kocham..........wtedy jeszcze tak mówił ......

Ona99, musisz się nad tym wszystkim zastanowić.
Czy rzeczywiście było tak jak piszesz - delikatna sprzeczka... on wielokrotnie umawiający sie z Tobą a później nie przychodzący na spotkania nic Ci nie mówiąc... itd itp

Czy raczej jest tak, że on dał Ci poczuć, że o Ciebie walczy, zabiega...
a Ty to wykorzystywałaś, wpadając w coraz to nowe, być może gorsze "stany", wymagając ciągłego pocieszenia, zainteresowania, walki...
rozumiesz? Ty masz humory i robisz jazdy, a on za każdym razem udowadnia Ci swoją miłość...

Być może to wina Twoich wcześniejszych doświadczeń, dzieciństwa... może nikt nigdy nie okazywał Ci takiego zainteresowania... i teraz to sobie "odbijasz" na nim.
Niestety, nie tędy droga.

Co do krzyczenia, o którym piszesz.
Ja jestem wielkim przeciwnikiem krzyczenia na kogokolwiek. Na partnera. Na dzieci (na swoje nigdy nie krzyczałam i dało się). Nie wolno na nikogo krzyczeć. Można rozmawiać. Można nie godzić się na coś. Ale wszystko bez krzyku. Krzyk jest formą agresji, nie powinno się jej stosować wobec bliskiej osoby.

No masz rację też nie jestem za krzykami i nie robię tego często bo po prostu to nie mój styl no ale jak już nie wytrzymam to mi się zdarza . My się często nie kłóciliśmy , to w sumie druga kłótnia podczas 9 miesięcy....tak to było ok

58

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
ona-99 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Ona, powinnaś zadawać tu na forum pytania: "co mam zrobić żeby odzyskać jego zaufanie, bo spieprzyłam sprawę"...

zamiast pytań - "dlaczego on nie walczy o nas"...

Nawet ten sposób Twojego podejścia do sprawy świadczy o Tobie... niestety...
wg mnie Ty nawet nie zrozumiałaś, co się stało...
i jak księżniczka, która wpadła w furię bo wolała zieloną sukienkę a nie niebieską - czekasz, aż on zacznie przepraszać, zabiegać o Ciebie, walczyć...

Co to tych statusów na facebooku - nawet nie wiem co to jest, ale domyslam się, że jakaś forma komunikacji - Ty ten swój status usunęłaś tylko po to, żeby go przestraszyć! żeby gość zaczął się bać, że odeszłaś... no i żeby zaczął się wić, prosić i błagać...
A on - prawdopodobnie - usunął swój na poważnie. Skończył z tym i tyle.

Wg mnie - słabo to widzę, niestety.

Witam Ciebie , jestem tu praktycznie nowa dlatego nie wiedziałam dokładnie jak nazwać post, dodatkowo pisałam go praktycznie zaraz po tej całej sytuacji i nawet nad tym się nie zastanawiałam dłużej.....Już nie czekam aż zacznie przepraszać,,,,sama wsiadłam i pojechałam aby zawalczyć , pokazać mu że potrafię.  O facebooku krótko rozmawialiśmy ,że nie to jest najważniejsze i szkoda na ten temat cokolwiek mówić. Więcej o relacjach rozmawialiśmy. Ja niestety też kiepsko to widzę....ta cisza raczej mówi sama za siebie.


wydaje mi się, że wasza ostatnia kłótnia, która przyczyniła się do rozstania a właściwie twoja przeograomna reakcja na jego zachowanie jest wynikiem , tego, że troche ci się "nazbierało", sądze, że on kilka razy mniej lub bardziej nawalił a ty zamiast komentować na bieżąco, trzymałaś w sobie aż nie wytrzymałaś i jak to wybuchło z ciebie to wszystko rabneło o glebę (a on szczególnie, bo już przez to przeszedł z ex i nie chce powtórki z rozrywki)
daj mu czas, niech będzie po sądzie, potem sama zadzwoń jeszcze raz i porozmawiaj, ty nabroiłaś
ale napisze raz jeszcze: pomyśl nad tym czy wy do siebie pasujeciei czy wasze wyobrażenie dotyczące bycia razem jest podobne, ty meża nie miałaś a on po rozwodzie ma niezbyt fajny bagaż doświadczeń, pomyśl czy ten związek nie glebie

ja widze dla was szanse a on wydaje mi się konkretnym facetem, problemem są twoje emocje
mam nadzieje, ze się uda, na razie daj mu przestrzeń

59

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Zorija napisał/a:

Tak, tak, szukaj powodów... w nim oczywiście.... w ex, w pracy... nic Ci nie daje do myślenia, niestety....



nie szukam powodów , napisałam co wiem od niego o rozstaniu itp.

60

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Zorija napisał/a:

Tak, tak, szukaj powodów... w nim oczywiście.... w ex, w pracy... nic Ci nie daje do myślenia, niestety....


nie szukam powodów , napisałam tylko co było powodem rozstania z jego wersji...a reszta to jest takie gdybanie...

61

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
NiobeXXX napisał/a:
ona-99 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Ona, powinnaś zadawać tu na forum pytania: "co mam zrobić żeby odzyskać jego zaufanie, bo spieprzyłam sprawę"...

zamiast pytań - "dlaczego on nie walczy o nas"...

Nawet ten sposób Twojego podejścia do sprawy świadczy o Tobie... niestety...
wg mnie Ty nawet nie zrozumiałaś, co się stało...
i jak księżniczka, która wpadła w furię bo wolała zieloną sukienkę a nie niebieską - czekasz, aż on zacznie przepraszać, zabiegać o Ciebie, walczyć...

Co to tych statusów na facebooku - nawet nie wiem co to jest, ale domyslam się, że jakaś forma komunikacji - Ty ten swój status usunęłaś tylko po to, żeby go przestraszyć! żeby gość zaczął się bać, że odeszłaś... no i żeby zaczął się wić, prosić i błagać...
A on - prawdopodobnie - usunął swój na poważnie. Skończył z tym i tyle.

Wg mnie - słabo to widzę, niestety.

Witam Ciebie , jestem tu praktycznie nowa dlatego nie wiedziałam dokładnie jak nazwać post, dodatkowo pisałam go praktycznie zaraz po tej całej sytuacji i nawet nad tym się nie zastanawiałam dłużej.....Już nie czekam aż zacznie przepraszać,,,,sama wsiadłam i pojechałam aby zawalczyć , pokazać mu że potrafię.  O facebooku krótko rozmawialiśmy ,że nie to jest najważniejsze i szkoda na ten temat cokolwiek mówić. Więcej o relacjach rozmawialiśmy. Ja niestety też kiepsko to widzę....ta cisza raczej mówi sama za siebie.


wydaje mi się, że wasza ostatnia kłótnia, która przyczyniła się do rozstania a właściwie twoja przeograomna reakcja na jego zachowanie jest wynikiem , tego, że troche ci się "nazbierało", sądze, że on kilka razy mniej lub bardziej nawalił a ty zamiast komentować na bieżąco, trzymałaś w sobie aż nie wytrzymałaś i jak to wybuchło z ciebie to wszystko rabneło o glebę (a on szczególnie, bo już przez to przeszedł z ex i nie chce powtórki z rozrywki)
daj mu czas, niech będzie po sądzie, potem sama zadzwoń jeszcze raz i porozmawiaj, ty nabroiłaś
ale napisze raz jeszcze: pomyśl nad tym czy wy do siebie pasujeciei czy wasze wyobrażenie dotyczące bycia razem jest podobne, ty meża nie miałaś a on po rozwodzie ma niezbyt fajny bagaż doświadczeń, pomyśl czy ten związek nie glebie

ja widze dla was szanse a on wydaje mi się konkretnym facetem, problemem są twoje emocje
mam nadzieje, ze się uda, na razie daj mu przestrzeń


Tak dokładnie , teraz on ma inne zmartwienia i niech w spokoju sobie to poukłada. Mam nadzieję ,że mu się wszystko ułoży.
A czy Ty podobnie jak Doom uważasz ,że mogę dzień przed rozprawą zostawić mu wiadomość? typu. duchem jestem z nim i trzymam kciuki ,aby sie udało?

62

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Zorija, kobiety są emocjonalne ( a szczególnie te skrzywdzone w swoim mniemaniu ) i akurat Ty to wiesz najlepiej..

Myślę, że z facetem nie do końca wszystko jest ok.

Pracoholizm, poczucie niezależności, egocentryzm, skąpstwo i brak empatii, nie wróża dobrze na przyszłość żadnemu związkowi..

Żona dupy na boku nie dała jednak bez powodu :-)

63

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
takata napisał/a:

Żona dupy na boku nie dała jednak bez powodu :-)

O, jaki piękny język i jakie znawstwo tematu po internetowych wpisach.

Ja tam się w ogóle facetowi nie dziwię. On po prostu nie pozwoli sobie, po złych doświadczeniach, na powtórkę z rozrywki. Myślę, że tu dużo zmienia fakt, że nasza autorka jest panną z dzieckiem i nigdy nie żyła w małżeństwie, a on jest rozwodnikiem. Ona by chciała księcia na białym koniu, a on już wie o co w tym wszystkim chodzi. Uważam też, że jest bardzo uczciwy wobec ciebie i rozegrał to jak należało.

64

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
takata napisał/a:

Zorija, kobiety są emocjonalne ( a szczególnie te skrzywdzone w swoim mniemaniu ) i akurat Ty to wiesz najlepiej..

Myślę, że z facetem nie do końca wszystko jest ok.

Pracoholizm, poczucie niezależności, egocentryzm, skąpstwo i brak empatii, nie wróża dobrze na przyszłość żadnemu związkowi..

Żona dupy na boku nie dała jednak bez powodu :-)

chyba z żonką jest coś nie tak, bo zwyczajnie się qurwi na boczku, żadna z cech, które wymieniłaś nie zasługuje na przyprawienie rogów

zdrad nic nie usprawiedliwia a z każdym z nas nie do końca jest wszystko ok, bo śmiertelne człeczyny pełne niedoskonałosci jesteśmy

65

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
lifrinat napisał/a:
takata napisał/a:

Żona dupy na boku nie dała jednak bez powodu :-)

O, jaki piękny język i jakie znawstwo tematu po internetowych wpisach.

Ja tam się w ogóle facetowi nie dziwię. On po prostu nie pozwoli sobie, po złych doświadczeniach, na powtórkę z rozrywki. Myślę, że tu dużo zmienia fakt, że nasza autorka jest panną z dzieckiem i nigdy nie żyła w małżeństwie, a on jest rozwodnikiem. Ona by chciała księcia na białym koniu, a on już wie o co w tym wszystkim chodzi. Uważam też, że jest bardzo uczciwy wobec ciebie i rozegrał to jak należało.


nie uważam ,że chciałabym "księcia na białym koniu" , tylko osobę która jeżeli kocha to naprawdę - tak jak on twierdzi na dobre i na złe .

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024