Witam,
Jestem zaręczona z moim chłopakiem, razem jesteśmy razem już 5 lat. Myśleliśmy ostatnio o ślubie, kupnie mieszkania. Natomiast pojawiają się od czasu do czasu problemy tego typu, że jest strasznie nerwowy, potrafi kopniakiem drzwi z zawiasów wywalić jak się zdenerwuje albo nawet mnie szarpnąć. Kilka razy zdarzyło się tak, że po pijaku potrafił mnie tak zwyzywać za nic, że nawet nie wiedziałam, że takie określenia istnieją, a także kilka razy mnie uderzyć. On nic nie pamięta następnego dnia. Przeprasza, ale później obwinia mnie, że wyprowadziłam go z równowagi. Ostatnio miałam już tego dość, chciałam to zakończyć, ponieważ nie chcę obudzić się jako 30, 40 latka z mężem alkoholikiem, damskim bokserem, a przyznam, że czasami się go boję.
Nadarzyła się też pewna opcja wyjazdu do USA, ponieważ mój ojciec tam mieszka, mialabym szansę tam dalej studiować, być może ułożyć sobie życie tam. Poznałam też przez przypadek stamtąd świetnego faceta, z którym często piszę i rozmawiam ostatnio, być może byłaby szansa nawet z nim ułożyć sobie życie.
Mimo, że jestem sceptyczna co do aktualnego związku, chciałam go nawet zakończyć parę dni temu, serce mi się kraje jak patrzę na narzeczonego jak cierpi, płacze i mówi, że nie może beze mnie żyć. Moja mama doradza mi, żebym w tej chwili się spakowała, bo uderzyć raz to o jeden raz za dużo. Wiem, głupie jest wytłumaczenie, że on robi to tylko po pijaku, ale nie mam pojęcia czy dać mu tą szansę (aczkolwiek może być tak, że spróbujemy jeszcze raz, on za rok zapomni i będzie to samo, a ja stracę szansę być może na lepsze życie) czy może wyjechać i zacząć żyć na nowo?
Będę bardzo wdzięczna za opinie i porady w tej kwestii.
Pozdrawiam!
2 2015-08-12 12:37:27 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-08-12 12:38:15)
Twój chłopak:
- kopniakiem wywalił drzwi z zawiasów,
- kilkukrotnie Ciebie poszarpał,
- kilkukrotnie obrzucił Cie wyzwiskami,
- kilkukrotnie uderzył Ciebie,
- obwinia Cię za swoją agresję,
- nadużywa alkoholu,
- twierdzi, że nie może bez Ciebie żyć.
Ty:
- boisz się go,
- serce Ci się kraje, gdy patrzysz jak on płacze i cierpi (????!!!!),
- nie stawiasz żadnych granic,
- jesteś z nim mimo że stosuje wobec Ciebie przemoc i fizyczną, i psychiczną.
Stanowicie toksyczną parę. On - bo stosuje przemoc, Ty - bo ciągle dajesz mu szansę, usprawiedliwiasz go i ciągle z nim jesteś.
Biedny misio taki zagubiony.Na pewno jak się odpowiednio postarasz to on się ocknie i zmieni.
Może go denerwujesz, a on inaczej nie umie zareagować?Jest taki wrażliwy,poptrz płacze nawet,serce się kraje.....
![]()
Dziewczyno,co ty z nim jeszcze robisz?Pokaz mu drzwi i to natychmiast ,dopóki jest jeszcze czas.
Nawet jak nikogo innego nigdy już nie znajdziesz (w co watpie),to będziesz 100 razy wygrana będąc sama niż z nim.
4 2015-08-12 13:05:45 Ostatnio edytowany przez migot123 (2015-08-12 13:07:58)
W zyciu wiazac sie z kims takim!!!. Pamietaj kto uderzyl raz uderzy drugi i kolejny. Nawet co niektorzy mafiozi maja wiekszy szacunek do rodziny i by krzywdy nigdy nie zrobili swojej rodzinie. Radzie Ci dziewczyno opamietaj sie. Skoro tak sie zachowuje to ma jakies problemy na tle psychicznym itp. Nie daj sie omamic milosci ktora czesto jes slepa i mamy przez nia klapki na oczach. Budzimy sie wtedy gdy jest juz za pozno by temu zaradzic przed faktem. Zerwiesz teraz pocierpisz ale to i tak bedzie mniej niz przy boku takiego meza w przyszlosci. Swoim zachowaniem dajesz mu tylko przyzwolenie na to wysztko co Ci robi. On po prostu czuje sie bezkarny, a po slubie z regoly jest jeszcze gorzej. Wiec kopnij go w du*e az ja*a zabrzecza i won!!!
Witam,
Jestem zaręczona z moim chłopakiem, razem jesteśmy razem już 5 lat. Myśleliśmy ostatnio o ślubie, kupnie mieszkania. Natomiast pojawiają się od czasu do czasu problemy tego typu, że jest strasznie nerwowy, potrafi kopniakiem drzwi z zawiasów wywalić jak się zdenerwuje albo nawet mnie szarpnąć. Kilka razy zdarzyło się tak, że po pijaku potrafił mnie tak zwyzywać za nic, że nawet nie wiedziałam, że takie określenia istnieją, a także kilka razy mnie uderzyć. On nic nie pamięta następnego dnia. Przeprasza, ale później obwinia mnie, że wyprowadziłam go z równowagi. Ostatnio miałam już tego dość, chciałam to zakończyć, ponieważ nie chcę obudzić się jako 30, 40 latka z mężem alkoholikiem, damskim bokserem, a przyznam, że czasami się go boję.
Nadarzyła się też pewna opcja wyjazdu do USA, ponieważ mój ojciec tam mieszka, mialabym szansę tam dalej studiować, być może ułożyć sobie życie tam. Poznałam też przez przypadek stamtąd świetnego faceta, z którym często piszę i rozmawiam ostatnio, być może byłaby szansa nawet z nim ułożyć sobie życie.
Mimo, że jestem sceptyczna co do aktualnego związku, chciałam go nawet zakończyć parę dni temu, serce mi się kraje jak patrzę na narzeczonego jak cierpi, płacze i mówi, że nie może beze mnie żyć. Moja mama doradza mi, żebym w tej chwili się spakowała, bo uderzyć raz to o jeden raz za dużo. Wiem, głupie jest wytłumaczenie, że on robi to tylko po pijaku, ale nie mam pojęcia czy dać mu tą szansę (aczkolwiek może być tak, że spróbujemy jeszcze raz, on za rok zapomni i będzie to samo, a ja stracę szansę być może na lepsze życie) czy może wyjechać i zacząć żyć na nowo?
Będę bardzo wdzięczna za opinie i porady w tej kwestii.
Pozdrawiam!
kobiety sa z wenus faceci z marsa
wydaje mi się że NIE myśleliście
tylko TY myślałaś o mieszkaniu itd itp
on tylko przytakiwał
tego typu zachowania jak piszesz są niezdrowe!!!
a im głębiej w las tym więcej drzew
rozumiem że kawał życia przed Tobą, więc po co na siłę sobie je utrudniać
Biedactwo, płacze, ojojoj - serce Ci się kraje.
Jak Cię uderzył, też płakałaś i co... uderzył znowu.
Jak Cię wyzwał, też płakałaś i co... wyzwał znowu.
Taaak kieruj się sercem, koniecznie. Po co Ci rozum?