Hej.
Więc tak byłam z moim chłopakiem prawie 2 lata , to była moja pierwsza miłość, Rozstaliśmy się nieco ponad tydzień , powód był taki , że złamałam jego zasadę. Mój były strasznie uzależnił mnie od siebie. Ja nie potrafię bez niego żyć, strasznie go kocham i za nim tęsknię.
Teraz nie wiem co myśleć , od dnia rozstania mój były chłopak codziennie do mnie pisze , prosi mnie , że jak wstanę żebym go budziła bo ma na 8 do pracy więc żebym dzwoniła do niego po 6 tak jak ja wstaję. Mam przez to mętlik w głowie bo z jednej strony nie jesteśmy razem a z drugiej mam ciągle nadzieje bo on mi ją daje. Pare dni temu się spotkaliśmy pogadać powiedział mi wiele rzeczy, które jak dla mnie się wykluczają .
Powiedział mi coś takiego , że chce być sam, że tęskni za mną , brakuje mu mnie , ale nie wie czy mnie kocha, kazał mi układać sobie życie na nowo a z drugiej strony powiedział , że boi się , że nie będzie miał do czego wracać , że dużo tym wszystkim ryzykuje.
Niby piszemy ze sobą , ale on trzyma mnie na dystans. Ostatnio dostałam się na szkolenie do firmy w której on pracuje, bardzo się ucieszył z tego powodu.
Na koniec tego spotkania pogładził mnie czule po policzku a potem równie czule przytulił. Dziś mi napisał coś w stylu , że on nie chce teraz nikogo i żebym sobie nie robiła nadziei , że jak coś się kończy to nigdy nie ma pustki tylko zaczyna się coś nowego. Ja totalnie go nie rozumiem.
Dziewczyny , byłyście może w takiej sytuacji ? Co o tym myśleć?
1 2015-08-08 12:51:06 Ostatnio edytowany przez Agisss (2015-08-08 12:57:37)
Odetnij się całkowicie od niego.
Nie proś, nie budź go, nie żebraj o miłość.
Szanuj siebie.
Jak Ciebie kocha to Ci to powie.
Jak mam się odciąć? Boję się , że jak oleje jego smsy to on znajdzie sobie nową dziewczynę. Ja strasznie za nim tęsknie i chciałabym do niego wrócić ale zupełnie nie rozumiem jego zachowania, dla mnie to są sprzeczne sygnały.
Hej.
Więc tak byłam z moim chłopakiem prawie 2 lata , to była moja pierwsza miłość, Rozstaliśmy się nieco ponad tydzień , powód był taki , że złamałam jego zasadę. Mój były strasznie uzależnił mnie od siebie. Ja nie potrafię bez niego żyć, strasznie go kocham i za nim tęsknię.
Teraz nie wiem co myśleć , od dnia rozstania mój były chłopak codziennie do mnie pisze , prosi mnie , że jak wstanę żebym go budziła bo ma na 8 do pracy więc żebym dzwoniła do niego po 6 tak jak ja wstaję. Mam przez to mętlik w głowie bo z jednej strony nie jesteśmy razem a z drugiej mam ciągle nadzieje bo on mi ją daje. Pare dni temu się spotkaliśmy pogadać powiedział mi wiele rzeczy, które jak dla mnie się wykluczają .
Powiedział mi coś takiego , że chce być sam, że tęskni za mną , brakuje mu mnie , ale nie wie czy mnie kocha, kazał mi układać sobie życie na nowo a z drugiej strony powiedział , że boi się , że nie będzie miał do czego wracać , że dużo tym wszystkim ryzykuje.
Niby piszemy ze sobą , ale on trzyma mnie na dystans. Ostatnio dostałam się na szkolenie do firmy w której on pracuje, bardzo się ucieszył z tego powodu.
Na koniec tego spotkania pogładził mnie czule po policzku a potem równie czule przytulił. Dziś mi napisał coś w stylu , że on nie chce teraz nikogo i żebym sobie nie robiła nadziei , że jak coś się kończy to nigdy nie ma pustki tylko zaczyna się coś nowego. Ja totalnie go nie rozumiem.
Dziewczyny , byłyście może w takiej sytuacji ? Co o tym myśleć?
Jaką zasadę złamałaś,bo chyba musiało to być coś bardzo poważnego skoro taki jest finał relacji?Zastanawiam się też ile Wy macie lat?
I tak poważnie...odpowiada Ci rola zegarynki?Może niech kolega zainwestuje w budzik??
Jak mam się odciąć? Boję się , że jak oleje jego smsy to on znajdzie sobie nową dziewczynę. Ja strasznie za nim tęsknie i chciałabym do niego wrócić ale zupełnie nie rozumiem jego zachowania, dla mnie to są sprzeczne sygnały.
Facet Cię nie szanuje i trzyma w niepewności "na wszelki wypadek". Bawi się Tobą, dlaczego tego nie widzisz? Szanuj się.
Lepiej dla Ciebie, żeby sobie znalazł inną. Kiedyś mu za to podziękujesz.
Zasada była taka , że nie chodzę do lekarzy facetów. No a zdarzyło się kilka razy , że byłam postawiona pod ścianą i musiałam iść do faceta lekarza. Akcja , która zakończyła się rozstaniem była taka , że strasznie bolał mnie brzuch , nie mogłam się ruszyć i on wezwał pogotowie i wtedy wszystko rypnęło bo w szpitalu trafiłam na samych lekarzy facetów i tak oto się to skończyło.
Jeżeli chodzi o wiek to ja mam 21 lat on jest o rok starszy ode mnie.
Cieszę się , chociaż przez kilka minut dziennie mogę usłyszeć jego głos ale z drugiej strony to mnie wykańcza psychicznie
Agisss napisał/a:Jak mam się odciąć? Boję się , że jak oleje jego smsy to on znajdzie sobie nową dziewczynę. Ja strasznie za nim tęsknie i chciałabym do niego wrócić ale zupełnie nie rozumiem jego zachowania, dla mnie to są sprzeczne sygnały.
Facet Cię nie szanuje i trzyma w niepewności "na wszelki wypadek". Bawi się Tobą, dlaczego tego nie widzisz? Szanuj się.
Lepiej dla Ciebie, żeby sobie znalazł inną. Kiedyś mu za to podziękujesz.
Ciężko mi tak , ciągle łudzę się , że wróci , że się zmieni że będzie jak kiedyś
Zasada była taka , że nie chodzę do lekarzy facetów. No a zdarzyło się kilka razy , że byłam postawiona pod ścianą i musiałam iść do faceta lekarza. Akcja , która zakończyła się rozstaniem była taka , że strasznie bolał mnie brzuch , nie mogłam się ruszyć i on wezwał pogotowie i wtedy wszystko rypnęło bo w szpitalu trafiłam na samych lekarzy facetów i tak oto się to skończyło.
Jeżeli chodzi o wiek to ja mam 21 lat on jest o rok starszy ode mnie.
Cieszę się , chociaż przez kilka minut dziennie mogę usłyszeć jego głos ale z drugiej strony to mnie wykańcza psychicznie
Nie...no to jedna z najważniejszych zasad w życiu każdej porządnej,uczciwej i kochającej kobiety.Nigdy,ale to nigdy więcej tego nie rób!!
A teraz już na poważnie,jak chcesz żyć z "Adolfem" to dalej rozkminiaj,ja na Twoim miejscu bym wiała gdzie pieprz rośnie.
I tak poważnie...odpowiada Ci rola zegarynki?Może niech kolega zainwestuje w budzik??
Dobre oplułem monitor
.
Autorko zapamiętaj, że nie można się uzależnić od partnera/partnerki.
Każdy ma prawo mieć swoje potrzeby, pasje i zainteresowania.
Ty też.
Jeżeli chcesz zachować resztkę godności i szacunku dla siebie to olej go.
On jeżeli mu na Tobie zależy, jeżeli Ciebie kocha to sie odezwie.
Pamiętam jak spotykałem się z dziewczyną ( obecnie swoją żoną) a było to bardzo dawno ( nie było telefonów komórkowych) i byłem umówiony na spotkanie.
Niestety zachorowalem, miałem prawie 40 stopni gorączki.
Ale to mi nie przeszkodziło, żeby przejechać całą Wawę aby powiadomić ją, że jestem chory i nie spotkamy się.
A dlaczego tak się zachowałem to dopowiedz sobie sama.
Agisss napisał/a:Zasada była taka , że nie chodzę do lekarzy facetów. No a zdarzyło się kilka razy , że byłam postawiona pod ścianą i musiałam iść do faceta lekarza. Akcja , która zakończyła się rozstaniem była taka , że strasznie bolał mnie brzuch , nie mogłam się ruszyć i on wezwał pogotowie i wtedy wszystko rypnęło bo w szpitalu trafiłam na samych lekarzy facetów i tak oto się to skończyło.
Jeżeli chodzi o wiek to ja mam 21 lat on jest o rok starszy ode mnie.
Cieszę się , chociaż przez kilka minut dziennie mogę usłyszeć jego głos ale z drugiej strony to mnie wykańcza psychicznieNie...no to jedna z najważniejszych zasad w życiu każdej porządnej,uczciwej i kochającej kobiety.Nigdy,ale to nigdy więcej tego nie rób!!
A teraz już na poważnie,jak chcesz żyć z "Adolfem" to dalej rozkminiaj,ja na Twoim miejscu bym wiała gdzie pieprz rośnie.
Może bym i zwiała ale ja tak chyba nie potrafię. Zawsze miałam poczucie jakieś mniejszości , że jestem nieatrakcyjna i los się do mnie uśmiechnął , że spotkałam jego, że to będzie na zawsze. Tak wiele poświęciłam dla tego związku , że żal mi teraz się wycofać. Cały czas się łudziłam , że on się zmieni
majkaszpilka napisał/a:I tak poważnie...odpowiada Ci rola zegarynki?Może niech kolega zainwestuje w budzik??
Dobre oplułem monitor
.
Autorko zapamiętaj, że nie można się uzależnić od partnera/partnerki.
Każdy ma prawo mieć swoje potrzeby, pasje i zainteresowania.
Ty też.
Jeżeli chcesz zachować resztkę godności i szacunku dla siebie to olej go.
On jeżeli mu na Tobie zależy, jeżeli Ciebie kocha to sie odezwie.Pamiętam jak spotykałem się z dziewczyną ( obecnie swoją żoną) a było to bardzo dawno ( nie było telefonów komórkowych) i byłem umówiony na spotkanie.
Niestety zachorowalem, miałem prawie 40 stopni gorączki.
Ale to mi nie przeszkodziło, żeby przejechać całą Wawę aby powiadomić ją, że jestem chory i nie spotkamy się.
A dlaczego tak się zachowałem to dopowiedz sobie sama.
Z tym , że on codziennie się odzywa. Codziennie rano życzy mi miłego dnia , w ciągu dnia pare razy pyta co u mnie słychać a po pracy zasypuje mnie lawiną wiadomości. Więc mam nie odpisywać?
Może bym i zwiała ale ja tak chyba nie potrafię. Zawsze miałam poczucie jakieś mniejszości , że jestem nieatrakcyjna i los się do mnie uśmiechnął , że spotkałam jego, że to będzie na zawsze. Tak wiele poświęciłam dla tego związku , że żal mi teraz się wycofać. Cały czas się łudziłam , że on się zmieni
To powiedz, czego od Nas oczekujesz.
Czy chcesz aby ktoś Ci powiedział abyś na kolanacz żebrała o jego milość?
Czy chcesz aby ktoś Ci powiedział nie szanuj się i zeszmać się?.
Nie miej poczucia " miejszości".
Jesteś piękną, młodą i atrakcyjną kobietą.
Nie jesteś gorsza od innych kobiet i o tym musisz pamiętać.
Dlatego głowa do góry, piersi do przodu i naprzód.
Życie jest przed Tobą.
Musisz uwierzyć w siebie i skończyć z kompleksami.
Co jesteś garbata, zezowata, a może masz dwie lewe nogi.
A powiedz,jeżeli to nie tajemnica oczywiście(choć tutaj jesteś całkowicie anonimowa,i możesz mówić co chcesz...wbrew zasadom)...jakie jeszcze zasady wdrożył Twój chłopak w waszym związku?
Agisss napisał/a:Może bym i zwiała ale ja tak chyba nie potrafię. Zawsze miałam poczucie jakieś mniejszości , że jestem nieatrakcyjna i los się do mnie uśmiechnął , że spotkałam jego, że to będzie na zawsze. Tak wiele poświęciłam dla tego związku , że żal mi teraz się wycofać. Cały czas się łudziłam , że on się zmieni
To powiedz, czego od Nas oczekujesz.
Czy chcesz aby ktoś Ci powiedział abyś na kolanacz żebrała o jego milość?
Czy chcesz aby ktoś Ci powiedział nie szanuj się i zeszmać się?.
Nie miej poczucia " miejszości".
Jesteś piękną, młodą i atrakcyjną kobietą.
Nie jesteś gorsza od innych kobiet i o tym musisz pamiętać.
Dlatego głowa do góry, piersi do przodu i naprzód.
Życie jest przed Tobą.
Musisz uwierzyć w siebie i skończyć z kompleksami.
Co jesteś garbata, zezowata, a może masz dwie lewe nogi.
Nie no aż tak źle ze mną nie jest ![]()
Z tym , że on codziennie się odzywa. Codziennie rano życzy mi miłego dnia , w ciągu dnia pare razy pyta co u mnie słychać a po pracy zasypuje mnie lawiną wiadomości. Więc mam nie odpisywać?
Tak masz go totalnie olać.
On gra na Twoich uczuciach.
Niestety faceci tacy potrafią być.
Jak Ci wysle SMS-a to odpis mu żeby nie zawracał Ci doopy bo jesteś zajęta i nie masz czasu na korespndencje.
Ja nie bez kozery napisałem Ci jak się zachowywałem wobec swojej żony.
Chciałem dać Ci do zrozumienia, ze jak facetowi zależy na kobiecie, jak ją kocha to zrobi dla nie wszystko, to jej nie zostawi.
Pozbieraj się i pokaż mu, że jesteś niezależna i silna.
To działa,uwierz mi.
A powiedz,jeżeli to nie tajemnica oczywiście(choć tutaj jesteś całkowicie anonimowa,i możesz mówić co chcesz...wbrew zasadom)...jakie jeszcze zasady wdrożył Twój chłopak w waszym związku?
Nie mogłam mieć kolegów, no oprócz jego znajomych.
Nie mogłam ubierać zbyt krótkich szortów , ani spódniczek no i granica do jakiej mogę mieć dekolt w bluzkach też była określona.
No i wychodzenie samej z domu też było nie wskazane , a jak wychodziłam to musiałam się meldować.
Nie no aż tak źle ze mną nie jest
To ja tym wiem.
Ale posłuchaj starszego i doświadczonego pana.
Naprawdę, ja Ci źle nie życzę.
Nie chciałbym aby on sprowadził Ciebie do parteru.
Ty się musisz szanować.
On Ciebie niestety nie szanuje.
Dlatego potraktuj go stanowczo i ostro.
On widzi, że jesteś miękka i to wykorzystuje.
Nie daj się i bądź górą.
majkaszpilka napisał/a:A powiedz,jeżeli to nie tajemnica oczywiście(choć tutaj jesteś całkowicie anonimowa,i możesz mówić co chcesz...wbrew zasadom)...jakie jeszcze zasady wdrożył Twój chłopak w waszym związku?
Nie mogłam mieć kolegów, no oprócz jego znajomych.
Nie mogłam ubierać zbyt krótkich szortów , ani spódniczek no i granica do jakiej mogę mieć dekolt w bluzkach też była określona.
No i wychodzenie samej z domu też było nie wskazane , a jak wychodziłam to musiałam się meldować.
No dziewczyna, która nie chodzi w obcisłych szortach?
No obciach normalnie. ![]()
Ja uwielbiam się chwalić swoją kobietą.
Może to jakiś problem z poczuciem własnej wartości?
Agisss napisał/a:Nie no aż tak źle ze mną nie jest
To ja tym wiem.
Ale posłuchaj starszego i doświadczonego pana.
Naprawdę, ja Ci źle nie życzę.
Nie chciałbym aby on sprowadził Ciebie do parteru.
Ty się musisz szanować.
On Ciebie niestety nie szanuje.
Dlatego potraktuj go stanowczo i ostro.
On widzi, że jesteś miękka i to wykorzystuje.
Nie daj się i bądź górą.
Dziękuję Panu za to , chyba otworzyły mi się oczy ![]()
majkaszpilka napisał/a:A powiedz,jeżeli to nie tajemnica oczywiście(choć tutaj jesteś całkowicie anonimowa,i możesz mówić co chcesz...wbrew zasadom)...jakie jeszcze zasady wdrożył Twój chłopak w waszym związku?
Nie mogłam mieć kolegów, no oprócz jego znajomych.
Nie mogłam ubierać zbyt krótkich szortów , ani spódniczek no i granica do jakiej mogę mieć dekolt w bluzkach też była określona.
No i wychodzenie samej z domu też było nie wskazane , a jak wychodziłam to musiałam się meldować.
Bardzo dojrzałe zasady.
To sarkazm oczywiście.....dziewczyno,na własne życzenie pchasz się w łapy tyrana.Jesteś jeszcze bardzo młoda i zapewne zakochana...ja to rozumiem.Ale musisz usiąść i wszystko logicznie przemyśleć,jeżeli Twój chłopak ma teraz takie "zasady",które musisz bezwzględnie przestrzegać,to co będzie za rok,kilka lat?Zniszczysz sobie życie...i nie chodzi mi o te "kuse miniówki"...tylko o ZASADY właśnie.
On ma niewolnicę,nie kobietę.Przemyśl to,odstawiając emocje i uczucia na boczny tor,bo wpadniesz jak śliwka w kompot.
Nie mogłam mieć kolegów, no oprócz jego znajomych.
Nie mogłam ubierać zbyt krótkich szortów , ani spódniczek no i granica do jakiej mogę mieć dekolt w bluzkach też była określona.
No i wychodzenie samej z domu też było nie wskazane , a jak wychodziłam to musiałam się meldować.
A on pewnie mógł
.
Kobieto on Ciebie nie szanował.
Traktował Ciebie jak swoją własność, jak przedmiot.
Nie daj się.
Szanuj siebie, bo jesteś naprawdę wartościową kobietą.
On tego nie widzi bo jest dupkiem.
On jest przekonany, że jak kiwnie paluszkiem to Ty biegusiem przylecisz do niego.
Wyprostuj go i sprowadź do parteru.
Wiesz, ja ze swojego długiego życia i doświadczenia życiowego oraz wychawania wyniesionego z rodzinnego domu eiem, źe kobieta w związku jest ważniejsza od faceta, że czasem trzeba odpuścić, że nigdy nie można na kobietę podnieść ręki czy też jej ubliżyć.
Agisss napisał/a:majkaszpilka napisał/a:A powiedz,jeżeli to nie tajemnica oczywiście(choć tutaj jesteś całkowicie anonimowa,i możesz mówić co chcesz...wbrew zasadom)...jakie jeszcze zasady wdrożył Twój chłopak w waszym związku?
Nie mogłam mieć kolegów, no oprócz jego znajomych.
Nie mogłam ubierać zbyt krótkich szortów , ani spódniczek no i granica do jakiej mogę mieć dekolt w bluzkach też była określona.
No i wychodzenie samej z domu też było nie wskazane , a jak wychodziłam to musiałam się meldować.No dziewczyna, która nie chodzi w obcisłych szortach?
No obciach normalnie.
Ja uwielbiam się chwalić swoją kobietą.
Może to jakiś problem z poczuciem własnej wartości?
Nie wiem , na początku związku nie było, żadnych zasad nic. Było jak w bajce , a potem z czasem nawet nie zauważyłam jako pojawiały się jedna za drugą. A od jego zasad nie ma ustępstw.
Kurczę dziękuję , że otworzyliście mi oczy. Myślałam , że te zasady są normą w każdym związku. W sumie on mi to w taki sposób przedstawiał.
Dziękuję Panu za to , chyba otworzyły mi się oczy
Nie jestem panem.
Jestem Lexpar i na forum się nie " pani i nie panuje"
A to, że zapewne mogłabyś być moją córką to nie ma znaczenia.
( chciałbym mieć córkę)
Ja naprawdę dobrze Ci życzę.
Natomiast co Ty zrobisz to już Twoja sprawa.
Lecz przed podjęciem decyzji przeczytaj wszystkie posty w Twoim wątku, bo moje zdanie nie jest odosobnione.
Spójrz w lustro i zobacz jak w nim stoi pękna laska i uwierz, ze to jesteś Ty.
26 2015-08-08 13:53:00 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-08-08 13:58:07)
Kurczę dziękuję , że otworzyliście mi oczy. Myślałam , że te zasady są normą w każdym związku. W sumie on mi to w taki sposób przedstawiał.
On Tobą manipulował.
Nie wiem jak było u was w sprawach erotycznych.
Czy do czegoś doszło, czy też nie.
Szanuj się.
A normą w związku to jest szacunek dla partnera.
Czy ten Twój były Ciebie szanował?
Z tego co napisałaś to ja wnioskuje, że nie.
Tak jak pisałem wcześniej, ja jestem 38 lat po ślubie, razem jesteśmy 44 lat ( czyli jak jak byłem po słubie to Ty u tatusia z jaka na jajko przeskakiwałaś
nie powiem w jakiej formie bo mimo swojego dojrzałego wieku to się wstydzę) i wiem co to jest miłość, co to jest szacunek dla partnera
Agisss napisał/a:Dziękuję Panu za to , chyba otworzyły mi się oczy
Nie jestem panem.
Jestem Lexpar i na forum się nie " pani i nie panuje"
A to, że zapewne mogłabyś być moją córką to nie ma znaczenia.
( chciałbym mieć córkę)
Ja naprawdę dobrze Ci życzę.
Natomiast co Ty zrobisz to już Twoja sprawa.
Lecz przed podjęciem decyzji przeczytaj wszystkie posty w Twoim wątku, bo moje zdanie nie jest odosobnione.
Spójrz w lustro i zobacz jak w nim stoi pękna laska i uwierz, ze to jesteś Ty.
Na razie sobie to wszystko odpuszczę. Co ma być to będzie. Jeżeli mamy być razem to będziemy a jak nie to nie.
Nie mam zamiaru już błagać i się poniżać przed Nim.
28 2015-08-08 13:55:48 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-08-08 13:59:51)
emde napisał/a:Agisss napisał/a:Nie mogłam mieć kolegów, no oprócz jego znajomych.
Nie mogłam ubierać zbyt krótkich szortów , ani spódniczek no i granica do jakiej mogę mieć dekolt w bluzkach też była określona.
No i wychodzenie samej z domu też było nie wskazane , a jak wychodziłam to musiałam się meldować.No dziewczyna, która nie chodzi w obcisłych szortach?
No obciach normalnie.
Ja uwielbiam się chwalić swoją kobietą.
Może to jakiś problem z poczuciem własnej wartości?Nie wiem , na początku związku nie było, żadnych zasad nic. Było jak w bajce , a potem z czasem nawet nie zauważyłam jako pojawiały się jedna za drugą. A od jego zasad nie ma ustępstw.
Żaden zdroworozsądkowy człowiek,nie ma nic przeciwko zasadom...ale zdrowym zasadom.W związku też powinny być zasady,to wiadome.I co znaczy od jego zasad nie ma ustępstw?Jeżeli coś mi nie odpowiada,nie zgadzam się z tym to mam trwać,bo będzie kara?A jak mu wpadnie do głowy zasada sypiania z nim i jego trzema kolegami to też wyrazisz na to zgodę?On Cie stopniowo ubezwłasnowalnia. Za jakiś czas, zmachacie sobie dziecko i wtedy ta "komedia" poniekąd, stanie się realnym dramatem...
Agisss napisał/a:emde napisał/a:No dziewczyna, która nie chodzi w obcisłych szortach?
No obciach normalnie.
Ja uwielbiam się chwalić swoją kobietą.
Może to jakiś problem z poczuciem własnej wartości?Nie wiem , na początku związku nie było, żadnych zasad nic. Było jak w bajce , a potem z czasem nawet nie zauważyłam jako pojawiały się jedna za drugą. A od jego zasad nie ma ustępstw.
Nikt zdroworozsądkowy człowiek,nie ma nic przeciwko zasadom...ale zdrowym zasadom.W związku też powinny być zasady,to wiadome.I co znaczy od jego zasad nie ma ustępstw?Jeżeli coś mi nie odpowiada,nie zgadzam się z tym to mam trwać,bo będzie kara?A jak mu wpadnie do głowy zasada sypiania z nim i jego trzema kolegami to też wyrazisz na to zgodę?On Cie stopniowo ubezwłasnowalnia. Za jakiś czas, zmachacie sobie dziecko i wtedy ta "komedia" poniekąd, stanie się realnym dramatem...
Jeżeli zrobiłam coś nie tak jak on by sobie tego życzył , no to wtedy dostawałam za to tydzień ciszy , olewał mnie, było raz tak, że spotkaliśmy się przypadkiem i nawet nie powiedział mi cześć.
Na razie sobie to wszystko odpuszczę. Co ma być to będzie. Jeżeli mamy być razem to będziemy a jak nie to nie.
Nie mam zamiaru już błagać i się poniżać przed Nim.
Agisss i o to chodzi.
Tak trzymaj i pokaż dupkowi co stacił.
Pokaż, że to Ty masz " jaja " a on ma orzeszki które nawet trudno zobaczyć przez lornetkę.
Zapamiętaj, że to facet ma zabiegać o kobietę a nie odwrotnie.
Trzymam za Ciebie qciuki.
Nie bądź miękka.
Pamiętaj, że owoc trudny do zdobycia jest bardziej porządany od łatwego.
Bądź tą trudną.
Agisss napisał/a:Na razie sobie to wszystko odpuszczę. Co ma być to będzie. Jeżeli mamy być razem to będziemy a jak nie to nie.
Nie mam zamiaru już błagać i się poniżać przed Nim.Agisss i o to chodzi.
Tak trzymaj i pokaż dupkowi co stacił.
Pokaż, że to Ty masz " jaja " a on ma orzeszki które nawet trudno zobaczyć przez lornetkę.
Zapamiętaj, że to facet ma zabiegać o kobietę a nie odwrotnie.
Trzymam za Ciebie qciuki.
Nie bądź miękka.
Pamiętaj, że owoc trudny do zdobycia jest bardziej porządany od łatwego.
Bądź tą trudną.
Wezmę to sobie do serca , na pewno ![]()
32 2015-08-08 14:05:39 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-08-08 14:07:25)
Jeżeli zrobiłam coś nie tak jak on by sobie tego życzył , no to wtedy dostawałam za to tydzień ciszy , olewał mnie, było raz tak, że spotkaliśmy się przypadkiem i nawet nie powiedział mi cześć.
MANIPULANT i CWANIACZEK
Związek z nim to związek toksyczny.
Traktował Ciebie jak swoją własność.
Olej go i to na zawsze.
On nie jest jedyny.
33 2015-08-08 14:07:33 Ostatnio edytowany przez Agisss (2015-08-08 14:10:22)
Teraz to dostrzegam , wcześniej po każdej takiej sytuacji miałam potworne wyrzuty sumienia , moje poczucie winy było gigantyczne.
Dodatkowo dobijało mnie to , że miał poparcie swojej rodziny, czułam się przez to jeszcze gorsza.
34 2015-08-08 14:10:43 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-08-08 14:17:37)
35 2015-08-08 14:13:32 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-08-08 14:16:43)
Teraz to dostrzegam , wcześniej po każdej takiej sytuacji miałam potworne wyrzuty sumienia , moje poczucie winy było gigantyczne.
Dodatkowo dobijało mnie to , że miał poparcie swojej rodziny, czułam się przez to jeszcze gorsza.
A co Ty jesteś niemowlakiem, czy też ubezwłasnowonioną osobą.
To Ty decydujesz o swoim życiu
Może jego rodzina wsadzi Ci go do Twojego łóżka
.
Agisss napisał/a:Teraz to dostrzegam , wcześniej po każdej takiej sytuacji miałam potworne wyrzuty sumienia , moje poczucie winy było gigantyczne.
Dodatkowo dobijało mnie to , że miał poparcie swojej rodziny, czułam się przez to jeszcze gorsza.A co Ty jesteś niemowlakiem, czy też ubezwłasnowonioną osobą.
To Ty decydujesz o swoim życiu
Może Twoja rodzina wsadzi ci go do Twojego łóżka.
Teraz to już i tak wszystko jedno , nie jesteśmy razem i nie będziemy.
Agisss tego kwiatu pół światu.
Wierz mi, że jak facetowi zależy na kobiecie to zrobi wszystko aby ją zdobyć.
Widocznie to nie jest ten.
Dlatego odpuść go sobie i zacznij żyć dla siebie.
Bo to Ty jesteś tą najważniejszą.
Agisss tego kwiatu pół światu.
Wierz mi, że jak facetowi zależy na kobiecie to zrobi wszystko aby ją zdobyć.
Widocznie to nie jest ten.
Dlatego odpuść go sobie i zacznij żyć dla siebie.
Bo to Ty jesteś tą najważniejszą.
Tak właśnie zrobię ![]()
Agiss mam kolezanke, która zaczynała tak jak ty! Ograniczenia, zakazy, nakazy! Znosiła wszystko, bo kocha! Nawet zdradę wybaczyła! Dziś jest po 30tce, są małżeństwem maja syna 5letniego! Wiesz jak dziś wygląda jej życie?! Mieszka u niego. Boi się go zostawić tak jest zastraszona! Nie wychodzi nigdzie oprocz pracy, z każdego wyjścia poza teren podwórka musi się tłumaczyć. Telefony co godzinę, jak już wyjdzie gdzieś to co kwadrans. W razie wyjazdu pokazuje co wzięła, łącznie z bielizna( on musi stwierdzić, czy jest ok). W domu on rządzi. On się odzywa jak chce do niej i dziecka. Mały jest wychowywany na twardziela, uczony takich wyzwisk, że nawet nie słyszałas. W przypadku przekroczenia granic, albo złamania reguł jak to napisałas, nie wraca na noc, pije. A koleżanka jest klebkiem nerwów. Na pytanie co u was, zaczyna się trzasc?! Zdecyduj, czy tak chcesz żyć!
Tak właśnie zrobię
Trzymam Ciebie za słowo.
Wiem, że będzi Ci trudno, ciężko bo prawdopodobie zaangażowalaś sie emocjonalnie.
Ale to minie i za jakiś czas będzie dobrze, będzie lepiej.
Ty nabierzesz doświadczenia i nie bedziesz wchodziła w tak toksyczny związek.
Pamiętaj, że w zwiazkach szacunek jest najważniejszy.
Jak kocham to szanuje.
Nikt nie jest czyjąś własnością.
Jak moja żona chce zalożyć spódnicę mini, czy bluzkę z duzym dekoltem to jest jej sprawa a mnie nic do tego.
Nawet wręcz przeciwnie bo cieszy mnie jak faceci ślinią się na jej widok.
Agiss mam kolezanke, która zaczynała tak jak ty! Ograniczenia, zakazy, nakazy! Znosiła wszystko, bo kocha! Nawet zdradę wybaczyła! Dziś jest po 30tce, są małżeństwem maja syna 5letniego! Wiesz jak dziś wygląda jej życie?! Mieszka u niego. Boi się go zostawić tak jest zastraszona! Nie wychodzi nigdzie oprocz pracy, z każdego wyjścia poza teren podwórka musi się tłumaczyć. Telefony co godzinę, jak już wyjdzie gdzieś to co kwadrans. W razie wyjazdu pokazuje co wzięła, łącznie z bielizna( on musi stwierdzić, czy jest ok). W domu on rządzi. On się odzywa jak chce do niej i dziecka. Mały jest wychowywany na twardziela, uczony takich wyzwisk, że nawet nie słyszałas. W przypadku przekroczenia granic, albo złamania reguł jak to napisałas, nie wraca na noc, pije. A koleżanka jest klebkiem nerwów. Na pytanie co u was, zaczyna się trzasc?! Zdecyduj, czy tak chcesz żyć!
Ło matko toż to jest wielka masakra
.
Powinna pana i władcę kopnąć w doopę.
Jest jeszcze młoda i nie jest jego własnością.
Jak go zostawi to odżyje.
Lexpar jesteś fajnym facetem! Twoje rady czytam zawsze z uśmiechem. Ci dzisiejsi mężczyźni są z lekką niedojrzali:) ...a koleżanka męża w dupe nie kopnie. To policjant, skłonny do wszystkiego! Nie raz swoje umiejętności pokazał, niestety.
43 2015-08-08 14:52:56 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-08-08 14:53:38)
Lexpar jesteś fajnym facetem! Twoje rady czytam zawsze z uśmiechem. Ci dzisiejsi mężczyźni są z lekką niedojrzali:) ...a koleżanka męża w dupe nie kopnie. To policjant, skłonny do wszystkiego! Nie raz swoje umiejętności pokazał, niestety.
Zahir ja też byłem policjantem i wierz mi, że to też są ludzie.
Na nich też jest lekarstwo.
Jemu też można załozyć niebieską kartę, jego też ruszy prokurator oraz sąd.
To nie są nietykalni ludzie.
Dzięki za komplement.
Żona też mi mówi, że jestem fajnym facetem i to 38 lat po ślubie 
Agiss mam kolezanke, która zaczynała tak jak ty! Ograniczenia, zakazy, nakazy! Znosiła wszystko, bo kocha! Nawet zdradę wybaczyła! Dziś jest po 30tce, są małżeństwem maja syna 5letniego! Wiesz jak dziś wygląda jej życie?! Mieszka u niego. Boi się go zostawić tak jest zastraszona! Nie wychodzi nigdzie oprocz pracy, z każdego wyjścia poza teren podwórka musi się tłumaczyć. Telefony co godzinę, jak już wyjdzie gdzieś to co kwadrans. W razie wyjazdu pokazuje co wzięła, łącznie z bielizna( on musi stwierdzić, czy jest ok). W domu on rządzi. On się odzywa jak chce do niej i dziecka. Mały jest wychowywany na twardziela, uczony takich wyzwisk, że nawet nie słyszałas. W przypadku przekroczenia granic, albo złamania reguł jak to napisałas, nie wraca na noc, pije. A koleżanka jest klebkiem nerwów. Na pytanie co u was, zaczyna się trzasc?! Zdecyduj, czy tak chcesz żyć!
Takie zachowanie nie pasuje mi do mojego byłego. Jeżeli wszystko było ok to on nie widział poza mną świata. Wszyscy nam zazdrościli takiej miłości, bo dla ludzi patrzących na to z boku byliśmy parą idealną. Nie widzieliśmy świata poza sobą.
Policjant policjantowi nierówny!:)
Agiss jakbys ich zobaczyła w wieku 20 lat to też byś pjala z zachwytu! On w szkole policyjnej same 5. Przystojny. Zakochany:) zawsze razem, on do niej mikus ty moja! A potem...zdrada nie jedna, bo przystojny. My w barze przy stoliku, on dwa dalej, żeby mieć ją na oku. A jak chciała go zostawić, to nawet do księdza ją zaciągnął, żeby tam kleknac i mówić jak ją kocha!
Manipuluje tobą, lepiej poszukaj innego! Młoda jesteś, napewno szybko znajdziesz fajnego chłopaka! Tego ci życzę!
zahir2603 napisał/a:Agiss mam kolezanke, która zaczynała tak jak ty! Ograniczenia, zakazy, nakazy! Znosiła wszystko, bo kocha! Nawet zdradę wybaczyła! Dziś jest po 30tce, są małżeństwem maja syna 5letniego! Wiesz jak dziś wygląda jej życie?! Mieszka u niego. Boi się go zostawić tak jest zastraszona! Nie wychodzi nigdzie oprocz pracy, z każdego wyjścia poza teren podwórka musi się tłumaczyć. Telefony co godzinę, jak już wyjdzie gdzieś to co kwadrans. W razie wyjazdu pokazuje co wzięła, łącznie z bielizna( on musi stwierdzić, czy jest ok). W domu on rządzi. On się odzywa jak chce do niej i dziecka. Mały jest wychowywany na twardziela, uczony takich wyzwisk, że nawet nie słyszałas. W przypadku przekroczenia granic, albo złamania reguł jak to napisałas, nie wraca na noc, pije. A koleżanka jest klebkiem nerwów. Na pytanie co u was, zaczyna się trzasc?! Zdecyduj, czy tak chcesz żyć!
Takie zachowanie nie pasuje mi do mojego byłego. Jeżeli wszystko było ok to on nie widział poza mną świata. Wszyscy nam zazdrościli takiej miłości, bo dla ludzi patrzących na to z boku byliśmy parą idealną. Nie widzieliśmy świata poza sobą.
Tobie nie pasuje,bo jesteś zaangażowana emocjonalnie,my widzimy to chłodnym okiem,mamy obiektywną ocenę sytuacji.A scenariusz taki jak napisała Zahir'a jest bardzo prawdopodobny.
Policjant policjantowi nierówny!:)
Agiss jakbys ich zobaczyła w wieku 20 lat to też byś pjala z zachwytu! On w szkole policyjnej same 5. Przystojny. Zakochany:) zawsze razem, on do niej mikus ty moja! A potem...zdrada nie jedna, bo przystojny. My w barze przy stoliku, on dwa dalej, żeby mieć ją na oku. A jak chciała go zostawić, to nawet do księdza ją zaciągnął, żeby tam kleknac i mówić jak ją kocha!
Manipuluje tobą, lepiej poszukaj innego! Młoda jesteś, napewno szybko znajdziesz fajnego chłopaka! Tego ci życzę!
To samo jej mówię.
Jesli wszystko bylo ok to byl mily. . Czy Ty dziewczyno nie widzisz ze on Cie tresowal w tym zwiazku jak burą sukę ? Psa gdy jest grzeczny tez sie nagradza a jak nie spelni rozkazu pana to jest odsylany do kojca.Nie ma miejsca na dyskusje rozmowe bo to pies.... zwierzak ktory ma znac swoja pozycję w domu. Czy Ty chcesz byc traktowana jak pies ? A z czasem zapewniam byloby tylko gorzej. Nie mialabys prawa miec nie tylko kolegow ale i koezanek bo zadna nie bylaby odpowiednia dosc madra itd. Po pracy marsz do domu i do garow a on... moglby i robilby wszystko na co mialby ochote. Ogarnij się dziewczyno i daj sobie siana z tym dupkiem
49 2015-08-08 17:15:14 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-08-08 17:15:36)
Zasada była taka , że nie chodzę do lekarzy facetów. No a zdarzyło się kilka razy , że byłam postawiona pod ścianą i musiałam iść do faceta lekarza. Akcja , która zakończyła się rozstaniem była taka , że strasznie bolał mnie brzuch , nie mogłam się ruszyć i on wezwał pogotowie i wtedy wszystko rypnęło bo w szpitalu trafiłam na samych lekarzy facetów i tak oto się to skończyło.
Jeżeli chodzi o wiek to ja mam 21 lat on jest o rok starszy ode mnie.
Cieszę się , chociaż przez kilka minut dziennie mogę usłyszeć jego głos ale z drugiej strony to mnie wykańcza psychicznie
Agiis, sory, ale to jakiś wariat! Nad czym ty się jeszcze zastanawiasz, uciekaj dziewczyno jak najdalej od niego i do psychoterapeuty, bo twoja samoocena jest strasznie niska, przez to będziesz trafiać już zawsze na palantów, którzy będą tobą manipulować i wymyślać coraz durniejsze zasady.Opamiętaj się póki czas, to nie do ciebie los się uśmiechnął, że go spotkałaś, ale do niego. Zrób z tym porządek, bo mi cię szkoda, zmarnujesz sobie życie.
Zasada była taka , że nie chodzę do lekarzy facetów. No a zdarzyło się kilka razy , że byłam postawiona pod ścianą i musiałam iść do faceta lekarza. Akcja , która zakończyła się rozstaniem była taka , że strasznie bolał mnie brzuch , nie mogłam się ruszyć i on wezwał pogotowie i wtedy wszystko rypnęło bo w szpitalu trafiłam na samych lekarzy facetów i tak oto się to skończyło.
Jeżeli chodzi o wiek to ja mam 21 lat on jest o rok starszy ode mnie.
Cieszę się , chociaż przez kilka minut dziennie mogę usłyszeć jego głos ale z drugiej strony to mnie wykańcza psychicznie
OJP.
W Islamie kobieta, która została zgwałcona, jest karana za seks pozamałżeński. Że nie miała na to wpływu, nie jest okolicznością łagodzącą.
Ty natrafiłaś w szpitalu na lekarzy facetów. Że nie miałaś na to wpływu, nie było okolicznością łagodzącą.
Widzisz, to ta sama porypana zasada, tylko skala nieszczęścia inna, ale mechanizm ten sam.
Czy Szanownego Pana obowiązywała zasada nie chodzenia do pań-lekarek?
Dla Ciebie będzie lepiej, jak nie wrócisz do psychola. Bo za 10 lat będziesz wrakiem człowieka, poszperaj po forum, jest tu dużo historii kobiet, które związały się z facetami takimi jak Twój. ŻADNA z nich nie jest szczęśliwa. Nie, on się nie zmieni, nie zrozumie, nie wyleczysz go miłością. Nie zmieni się po ślubie, nie zmieni się po dziecku, nie zmieni się nigdy.
Każdy z Was ma rację.
Jeżeli chodzi o to czy zabraniałam mu chodzić do lekarzy kobiet odpowiedź brzmi nie , sama go wysyłałam do jego poni doktor jeśli był chory. Dla mnie to nie ma znaczenia. Kiedyś w nerwach powiedziałam mu , że jeżeli wymaga ode mnie czegoś to niech daje to samo od siebie. No ale on zawsze miał takie psychologiczne zagrywki , że i tak wszystko wychodziło na jego.
Nie znosiłam się z nim kłócić bo i tak kończyło się na tym , że jestem wariatką , że on jest niewinny , że coś źle zrozumiałam , albo obrażał się , no a ja wiadomo przepraszałam.
Ostatnio poszedł do nowej pracy , no i to był punkt zwrotny tego wszystkiego , do teraz nie zadawał się z dziewczynami odkąd poszedł do nowej pracy zyskał wiele nowych koleżanek , wkurzało mnie to bo ja nie mogę się słowem odezwać do innego chłopaka a on siedzi z nimi. Wtedy powiedział , że może zmienimy zasady , może odejdziemy od nich... no ale oczywiście tylko na jego korzyść bo to czego on wymaga ode mnie to nie potrafi tego zmienić.
A jeżeli chodzi o lekarzy facetów to powiedział mi , że jak idę do faceta to on potem brzydzi się mnie dotknąć nawet...
Wiem , że mam za niską samoocenę , ale nie potrafię tego zmienić , dwa razy zostałam zdradzona, mam za sobą próbę samobójczą... to wszystko odcisnęło ogromne piętno na mojej psychice
Jak mam się odciąć? Boję się , że jak oleje jego smsy to on znajdzie sobie nową dziewczynę. Ja strasznie za nim tęsknie i chciałabym do niego wrócić ale zupełnie nie rozumiem jego zachowania, dla mnie to są sprzeczne sygnały.
Wiesz , najlepiej się odciąć...jemu bardziej zależy na Tobie jak na koleżance a Ty jeśli nie potrafisz nia być to daj sobie spokoj, bo będziesz cierpieć, do miłości nikogo nie zmusisz a jeśli nie potrafisz być kolezanka to zerwij kontakt zmien nr tel, pocierpisz ale minie, lepiej pocierpieć na początku niż cały czas. Wiesz mi znam to z doswiadczenia
Dziś napisałam mu , że chyba będzie lepiej jak zerwiemy ze sobą kontakt no a on zaczął zaraz protestować po czym i tak przestał się odzywać bo wyszedł z kolegami.
Szariat po Polsku...nic więcej.
Trochę tak to wygląda. Pewnie wydaje wam się , że jestem jakoś wariatką , ale wiecie miłość przysłania wiele rzeczy.
56 2015-08-08 21:05:09 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-08-08 21:08:26)
Przysłania .....ale do momentu. Musi być gdzieś granica pomiedzy dawaniem szansy drugiemu czlowiekowi a samodestrukcją. Na tym etapie jestes juz na etapie samodestrukcji. Wiem ze wizja tego ze miałabys mu zakomunikowac ze to koniec i byc w tym konsekwentna przeraza Cię. W glebi serca liczysz ze go przestraszysz i on bedzie walczyl, zmieni się i bedziecie szczesliwi. Niestety szanse na to są jak na wygrana w lotto. Nie przy jego charakterze. Pomysl na spokojnie co bedzie lepsze...odciac sie od niego teraz definitywnie, potesknic poryczec.... i zapomniec baaa pokochać kogos kto Cię doceni zadba da szczescie...czy szarpac się z gnojem i ktoregos dnia obudzic z poczuciem ze jest sie zywym trupem bez emocji bez wlasnego ja i bez nadziei.... Pomysl ...jestes jeszcze taka młoda i tyle szans przed Tobą. Daj sobie szansę na szczescie dziewczyno
Z wlasnego podworka Ci powiem ze kiedy juz się uwolnisz to poczujesz ze nagle oddychasz lzej i innym powietrzem . Jakbys zrzuciła z siebie ogromny niewidzialny balast. A potem bedzie juz tylko lepiej ![]()
Chciałabym się odciąć , bardzo bym chciała , ale zaraz w mojej głowie pojawia się ogromny strach , że już nikogo nie znajdę , że do końca życia będę sama. Wszystko utrudnia mi jego zachowanie , jestem w tym wszystkim zamotana... Są chwile , że mam wrażenie , że dam radę , że już chyba swoje wypłakałam , że bez niego też będzie dobrze a zaraz wracają do mnie wszystkie dobre wspomnienia , każda wspólnie przeżyta chwila i zastanawiam się czy może nie przesadzam , że wcale tak dużo nie wymagał ode mnie , że taką cenę chcę zapłacić za szczęście... wiem , że to wszystko głupie ale ja właśnie tak myślę.
Boję się dnia , kiedy zobaczę go z inną dziewczyną , boję się , że innej dziewczynie będzie mówił jak ją kocha , będzie ją nazywał tak jak mnie , że z nią będzie spędzał każdą wolną chwilę.
To wszystko jest takie porąbane.
Chciałabym się odciąć , bardzo bym chciała , ale zaraz w mojej głowie pojawia się ogromny strach , że już nikogo nie znajdę , że do końca życia będę sama. Wszystko utrudnia mi jego zachowanie , jestem w tym wszystkim zamotana... Są chwile , że mam wrażenie , że dam radę , że już chyba swoje wypłakałam , że bez niego też będzie dobrze a zaraz wracają do mnie wszystkie dobre wspomnienia , każda wspólnie przeżyta chwila i zastanawiam się czy może nie przesadzam , że wcale tak dużo nie wymagał ode mnie , że taką cenę chcę zapłacić za szczęście... wiem , że to wszystko głupie ale ja właśnie tak myślę.
Boję się dnia , kiedy zobaczę go z inną dziewczyną , boję się , że innej dziewczynie będzie mówił jak ją kocha , będzie ją nazywał tak jak mnie , że z nią będzie spędzał każdą wolną chwilę.
To wszystko jest takie porąbane.
Wszystkie te emocje są zrozumiale. Tylko ze nie warto się nimi kierowac. Zastanow sie za kim tesknisz? Za nim prawdziwym czy za jego wyobrazeniem, poboznym zyczeniem tego jaki chcialabys by byl? To jest iluzja Agisss. Twoja glowa plata Ci figla każąc się trzymac bylekogo i trwac w byleczym ze strachu przed samotnoscią. Takie pranie mozgu Ci zrobił. Tak naprawde to w tym rozstaniu tylko on straci bo zerwie się ze sznureczkow jego marionetka, jego karna i posluszna dziewczynka. Zamiast zazdroscic innej dziewczynie powinnas wspolczuc tej biedaczce jesli zwiaze sie z takim typem. A badz pewna ze on starannie dobierze sobie " ofiare"...tak ofiarę nie partnerke. Wybierze taką jak Ty dobrą kochana dziewczyne z zanizonym poczuciem wartosci i wmowi jej ze pana Boga za nogi chwycila majac go u boku. A ona przeszczesliwa ze taki zaszczyt ja kopnal bedzie robic wszystko by dogodzic" panu" w zamian dostajac ochlapy łaski w momentach jego lepszego nastroju. Asisss lepiej zyc samemu niz w kiepskim towarzystwie. A Ty powinnas przede wszystkim popracowac nad soba nad swoja samoocena i dopiero myslec o kolejnym zwiazku. Dopoki nie zmienisz przekonania o samej sobie to bedziesz przyciagac wlasnie roznych dupkow ktorzy z kilometra wyczuja material na dobry "podnozek". Nie daj sie sprowadzac do takiej roli. Zaslugujesz na wiecej na duuuzo wiecej.
Agisss a może idź do psychologa.
Może on Ciebie wyprostuje.
Korzystałam już z pomocy psychologa i chyba trafiłam na nie tego co trzeba bo tak na prawdę w niczym mi nie pomógł. Szłam do niego , pytał co u mnie ja opowiadałam a on pisał smsy...... taka sytuacja.
Korzystałam już z pomocy psychologa i chyba trafiłam na nie tego co trzeba bo tak na prawdę w niczym mi nie pomógł. Szłam do niego , pytał co u mnie ja opowiadałam a on pisał smsy...... taka sytuacja.
Pewnie psycholog na nfz
?
62 2015-08-09 18:04:17 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-08-09 22:49:51)
post wulgarny, poniżej poziomu forum - usunięte przez moderatora
Zasada była taka , że nie chodzę do lekarzy facetów. No a zdarzyło się kilka razy , że byłam postawiona pod ścianą i musiałam iść do faceta lekarza. Akcja , która zakończyła się rozstaniem była taka , że strasznie bolał mnie brzuch , nie mogłam się ruszyć i on wezwał pogotowie i wtedy wszystko rypnęło bo w szpitalu trafiłam na samych lekarzy facetów i tak oto się to skończyło.
Matko, dziewczyno!
Twój facet ma coś z głową. Uciekaj od niego, bo cię zniszczy!
Na początek nie odbieraj tel, absolutnie zero kontaktu. Jeśli zapuka do twoich drzwi, to powiedz mu grzecznie i z uśmiechem na twarzy, że nie masz czasu.
Uciekaj, przecież to więcej niż chore.
Nie wracaj do niego, dobra rada.
Ja tez sie rozstałam z chłopakiem po ponad 3 ,5 roku bycia razem .Byl ze mna a flirtował z innymi mógł wszystko a ja nic .Kiedy mu powiedziałam ze wiem o wszystkim i dlaczego mi to robił powiedział ze sobie wmawiam i jestem o wszystko zazdrosna .Jak sie wyprowadziłam od niego dostałam SMS "przepraszam za wszystko wiem ze cie zraniłem " odp nie przepraszaj .Za każdym razem go przepraszalam nawet jesli była jego wina błagam zeby nie odchodził bo go kocham tyle włożyłam w ten związek myslalam ze wszystko bedzie dobrze a tu nagle z dnia na dzien rozstanie...Jest mi bardzo cieżko tesknie i płacze .Ciagle myśle o nim ale postanowiłam ze nie bede sie płaszczyć przed nim i błagać o powrót .Co ma byc to bedzie a wiem ze on sie pierwszy nie odezwie.Minely 2 tygodnie i cisza .I co tu myślec ze to koniec
