Czuję się gorsza od mojej przyjaciółki, zazdroszczę "szczęścia" byłemu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czuję się gorsza od mojej przyjaciółki, zazdroszczę "szczęścia" byłemu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Czuję się gorsza od mojej przyjaciółki, zazdroszczę "szczęścia" byłemu

Z poprzednim partnerem rozstałam się ponad 2 lata temu. Niemal natychmiast po rozstaniu on-nazwijmy go Kamil-ułożył sobie życie, natomiast ja nie mogłam trafić na właściwego mężczyznę. Z Kamilem to była typowa szkolna miłość- pieniędzy za dużo nie było, bo obydwoje studiowaliśmy, a pracę mieliśmy byle jaką, więc rzadko pozwalaliśmy sobie na jakieś wypady za miasto czy obiad w restauracji. Kiedy skończyliśmy studia i wydawałoby się, że wychodzimy na prostą (lepsza praca, lepsze perspektywy)- okazało się, że jakoś jest nam nie po drodze i zamiast miłości łączy nas bardziej przywiązanie. Propozycja rozstania wyszła ze strony Kamila, ja długo byłam w szoku i dopiero po dłuższym czasie doszłam do wniosku, że faktycznie nasz związek nie miał szans na powodzenie.

Jak już wspomniałam, Kamil niemal od razu wskoczył w ramiona Sylwii, co i rusz informując na facebooku jak wspaniale się bawi, gdzie bywa. Zrobiło to na mnie wrażenie, bo to był nasz wspólny cel- wybić się i móc delektować się życiem, a nie wegetować. Odniosłam wrażenie, że robi to nieco na pokaz, ale z drugiej strony czułam coś w rodzaju zazdrości. Z tą dziewczyną są już ponad dwa lata i są ze sobą szczęśliwi (z tego, co widzę, bo kontaktu ze sobą nie mamy).
Od pół roku jestem z Rafałem, który uświadomił mi jak ubogi był mój poprzedni związek. Rafał daje mi dużo wsparcia, czuję jego zaangażowanie, troszczy się o mnie, jednak pracy nie ma dobrej, a raczej ma dobrą, ale firma przechodzi kryzys, co mi nie przeszkadza do momentu, kiedy uświadomię sobie ile rzeczy mnie omija. Staram się cieszyć tym, co mam i tym, że jestem z tak wspaniałym mężczyzną, ale wystarczy, że np dowiem się, że mój były partner był w Turcji na wakacjach, to czuję żal, że jemu się powodzi, spełnia marzenia, a ja nadal tkwię w miejscu, wegetuję. Czasem pójdziemy nad jezioro, do kina, ale co to jest w porównaniu z Turcją czy SPA W górach. Wiem, że te myśli są wstrętne i czuję się z tym fatalnie.

Druga sprawa to moja przyjaciółka. Asię znam od kilku lat i zawsze mogę na niej polegać. Problem pojawił się wtedy, kiedy jej i jej narzeczonemu zaczęło się lepiej powodzić. Stopniowo zmieniało się jej podejście do życia na bardziej... praktyczny. Kiedy poznałam Rafała czułam, że średnio się polubią. I miałam rację. Mojej przyjaciółce nie podoba się sytuacja mojego partnera i co i rusz rzuca aluzje typu, że dziwi się jak można być tak mało zaradnym (bo Rafał widzi jak u niego jest w firmie i nie rzucił od razu posady i nie szuka lepszej pracy) albo mimochodem rzuca teksty, że wszystko kosztuje, że życie kosztuje, że "miłością i wsparciem rachunków nie zapłacę".
Ja to wszystko wiem. To nie jest tak, że nie jestem świadoma ile wyrzeczeń kosztuje to, żeby żyć na poziomie i spełniać marzenia, co wielokrotnie jej mówiłam, ale ona wtedy mówi, że to dla mojego dobra. Odnoszę wrażenie, że odkąd lepiej im się powodzi stała się większą materialistą, zrobiła się jakaś taka dumna. Przez to wszystko, co mi mówi, czuję się jeszcze gorzej, bo kocham Rafała i nie wyobrażam sobie życia bez niego, a już na pewno nie wyobrażam sobie, że mogłabym go zostawić, bo nie jest tak zaradny jak narzeczony przyjaciółki.

Wydaje mi się, że to wszystko wpływa na moje zadowolenie z życia. Nie mam wysokiej samooceny, zdarza mi się martwić o przyszłość i z zazdrością spoglądać na innych.

W zasadzie nie wiem jakiej pomocy oczekuję. Chciałam się wygadać sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czuję się gorsza od mojej przyjaciółki, zazdroszczę "szczęścia" byłemu

Pierwsze, co mi się nasuwa po przeczytaniu Twojego posta, to że zarówno Ty, jak i Twoja przyjaciółka zdajecie się uzależniać swój poziom zadowolenia z życia od osiągnięć waszych partnerów. Dlaczego spełnianie przez Ciebie marzeń ma zależeć od tego, jak się powodzi Twojemu facetowi? To Ty masz największy i decydujący wpływ na to, jak wygląda Twoje życie. Chcesz coś zmienić, przestać wegetować i żyć pełnią życia - rusz pupę i zacznij to realizować. Nic się samo nie zrobi, a czekając na "lepsze czasy" możesz niepostrzeżenie pozwolić życiu przecieknąć Ci przez palce.

3

Odp: Czuję się gorsza od mojej przyjaciółki, zazdroszczę "szczęścia" byłemu

E tam.
Co jest ważniejsze, fundamenty, czy fasada?

4

Odp: Czuję się gorsza od mojej przyjaciółki, zazdroszczę "szczęścia" byłemu

Jasne, że fundamenty. Nie tyle uzależniamy szczęście, ale mnie już bokiem wychodzi słuchanie jaki niezaradny jest mój partner, a za to jej Michał to ogarnięty facet i w ogóle to ona sobie nie wyobraża sobie życia z kimś takim jak ten mój.
Co do spełniania marzeń, to załóżmy, że marzy mi się wycieczka do Hiszpanii albo ogółem podróżowanie- mam jeździć sama? Nie, nie mam koleżanki-singielki, która podzielałaby moje zainteresowania. Zawsze marzyło mi się dzielenie takich przeżyć z ukochaną osobą.
Albo załóżmy, że od zawsze marzyłam o własnym mieszkaniu, które urządzę sama i gdzie chętnie będę wracać- mam sama wziąć kredyt?
Większość moich marzeń ma charakter materialny.

5

Odp: Czuję się gorsza od mojej przyjaciółki, zazdroszczę "szczęścia" byłemu

Tylko w Twoim przypadku, te wyjazdy oczywiście mają być za pieniądze chłopaka.
A dla Ciebie i dla Twojej przyjaciółeczki dedykuje wam ten oto kawałek. Stary jak świat, ale jary i w dodatku mówiący prawdę:

https://www.youtube.com/watch?v=92SLzVWJ0uA

6 Ostatnio edytowany przez MyNombress (2015-08-12 15:53:19)

Odp: Czuję się gorsza od mojej przyjaciółki, zazdroszczę "szczęścia" byłemu

Sama pomyśl, czy Tobie udałoby się tak ułożyć życie, żeby było Cię stać na wyjazdy do Turcji czy gdzie tam jeszcze, i w dodatku zabrać kogoś ze sobą. Już? Teraz przestań obwiniać swojego chłopaka o to, a jak masz mu to za złe to znajdź sobie bogatego, będziesz taka szczęśliwa że o rany.
A we wszystko co jest na fejsie nie wierz, bo rzeczywistość na facebooku jest mocno zakrzywiona i wiele ludzi poprzez fejsa próbuje udowodnić że mają fajne ciekawe życie pełne przygód i że są super szczęśliwi i piękni. A prawda może okazać się zdecydowanie inna.

Twoja przyjaciółka to też niezłe ziółko. Znalazła faceta co zarabia nieźle i się wywyższa. Też taka jesteś, tylko o tym jeszcze nie wiesz, bo póki co jeszcze nie znalazłaś jelenia co zasponsoruje Ci wszystko co chcesz w zamian za wstęp do krocza. I materialistkami jesteście obie.

7

Odp: Czuję się gorsza od mojej przyjaciółki, zazdroszczę "szczęścia" byłemu

Drodzy poprzednicy, a gdzie autorka napisała, że to facet ma zarobić na jej zachcianki? Bo z tego, co ja przeczytałam, to widzę, że autorka pieniądze ma, tylko nie chce jechać SAMA ani SAMA brać kredytu. Nie żąda tego od faceta, ale facet jest niejako czynnikiem stopującym jej marzenia. Bo jak pojedzie sama, to pewnie będzie, że źle, bo go zostawia. Kredyt weźmie sama? To mieszkanie będzie jej, a on w nim pewnie i tak będzie mieszkał. Tyle że dług na nią. A może i w ogóle sama kredytu na taką kwotę nie dostanie.

Wiadomo, nie można zmusić faceta do zmiany pracy, żeby zarobił sobie na udział w spełnianiu marzeń autorki. Zresztą, jemu może wcale nie zależeć na wakacjach, może premię wydałby na serię najnowszych gier komputerowych i premium do różnych kont. tongue Tak czy inaczej, ja frustrację autorki w pełni rozumiem. Bo od lat, jeszcze w poprzednim związku będąc, planowała, że jak skończy studia i "się wybije", to zacznie korzystać z życia. Dotąd dość się naoszczędzała. A teraz przez partnera, który chyba czeka na koniec kryzysu, ona również czeka. Mimo że sama już "zasłużyła" na to, żeby wyjechać, odczekała swoje wcześniej.

Nie podoba mi się tylko podejście przyjaciółki - o takich rzeczach to ja bym swojej powiedziała, ale na osobności, nie przy świadkach, a na pewno już nie przy jej facecie. No ale to nie można przyjaciółki poprosić o zostawienie tematu, a jeśli nie poskutkuje - gasić ją regularnie, jak tylko będzie zaczynać?

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czuję się gorsza od mojej przyjaciółki, zazdroszczę "szczęścia" byłemu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024