Tak jak w temacie, czuję się gorsza i nie bardzo umiem sobie z tym poradzić.
Zacznijmy od tego, że mam sporo kompleksów. Mam leciutką nadwagę, którą ciężko mi zbić z powodów zdrowotnych, dużą twarz z kartoflowatym nosem, włosy, które mimo moich starań ciągle się puszą i wypadają, skórę brzydką mimo dbania. Zawsze, kiedy widzę śliczne, smukłe dziewczyny, z drobnymi buźkami, malutkimi noskami, stylowo ubrane, robi mi się smutno. Podziwiam ich urodę i jednocześnie im zazdroszczę, bo wiem, że sama nigdy nie będę tak wyglądać.
Ale większy problem mam chyba z charakterem. Niestety, ale nie potrafię nawiązywać nowych kontaktów. Nawet jeśli poznaję nowych ludzi, to te znajomości zazwyczaj nie wychodzą poza zwykłe "cześć, co słychać". W szkole średniej byłam typową grzeczną dziewczynką, na studiach poszłam na kilka imprez, ale... to nie dla mnie. "Posiadówki" ze znajomymi są ok, ale takie imprezy są rzadkością. Mimo, że mam pasję i wiele mniejszych zainteresowań, czuję się nudna. Patrzę na otaczające mnie osoby, na to jak łatwo potrafią zjednać sobie ludzi, i zwyczajnie jest mi źle z tym, że ja tak nie potrafię. Patrzę na wszystkie zakochane koleżanki i kolegów i jeszcze bardziej się dołuję, bo ja mimo 20ki na karku byłam i jestem dla mężczyzn niewidzialna.
Wypisywanie zalet na kartce nic mi nie daje, bo co mi z tego, że biust mam duży, skoro zwisający, co z tego że świetnie zdałam maturę, prawo jazdy zdałam za pierwszym razem, że dostałam się na studia czy że znalazłam pracę po miesiącu niezbyt intensywnego szukania, skoro wracam z zajęć czy pracy i nie mam nikogo, z kim mogłabym wyjść na spacer, kręgle, robić coś ciekawego. Jest wiele rzeczy które chciałabym robić w wolnym czasie, ciekawych, nietuzinkowych rzeczy, ale... nie sama. Chciałabym mieć towarzysza, z którym takie przygody smakowałyby lepiej. Sama się zwyczajnie boję, nie jestem wystarczająco przebojowa. Nie mam nikogo, z kim mogłabym pogadać, komu mogłabym powiedzieć co zabawnego widziałam w drodze do pracy albo co ciekawego ostatnio robiłam.
W sumie to nie wiem, czy szukam tu rady, czy po prostu kogoś, kto mnie wysłucha... ale mam już dość. Chciałabym być zupełnie kimś innym.
Jak sobie z tym radzić...?