Wielokrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że człowiek wyznanie powinien wybierać sobie sam, a wiara jest intymną sprawą każdej osoby. Nie powinno się zatem chrzcić dzieci, bo narzuca się im chrześcijaństwo, nie powinno się nawracać innych, bo przekracza się ich wolność przekonań. Można by tak długo wymieniać.
Jak to jest z tym wpływem na wiarę bliźnich - to powołanie wierzącego czy może łamanie wolności wyboru innych? Czy da się w tym odnaleźć złoty środek?
Na tym polegała ewangelizacja, którą podjęli apostołowie i kolejni ludzie - 'zewangelizowani', że tak to ujmę. Czyli oni wcześniej słyszeli o Bogu, ci co mieli szczęście przebywali bezpośrednio z Chrystusem, patrzyli na cuda, których dokonuje.
Jest takie powiedzenie: "Jeśli ktoś w nic nie wierzy, nigdy nie wiadomo w co uwierzy".
Chrześcijanin, który przyjął Jezusa na swojego osobistego Zbawiciela, który otrzymał nowe serce, nie potrafi o Nim nie mówić. I to jest wspaniałe.
Tylko, że mówienie to jedno.... ![]()
3 2013-04-09 10:21:16 Ostatnio edytowany przez wiesiek (2013-04-09 10:24:59)
Catwoman..Czy uważasz, że Jezus jest twoim zbawicielem?
W takim razie rozumiem, że chętnie o nim dzielisz się z każdym...Jak to robisz?
Tak, bo Go przyjęłam na swojego Zbawiciela.
5 2013-04-09 10:27:03 Ostatnio edytowany przez wiesiek (2013-04-09 10:33:12)
Tak, bo Go przyjęłam na swojego Zbawiciela.
W takim razie rozumiem, że chętnie o nim dzielisz się z każdym...Jak to robisz?
Będę pisał w swoim oknie. Catwoman.. Spróbujmy sobie o tym porozmawiać, tak całkiem na spokojnie. Zgoda? Ale od tej chwili szukaj odpowiedzi ode mnie w moim oknie, będzie mniejszy bałagan na tej stronie
Rozumiem..Powiedz proszę..Co według ciebie oznacza iść dokładnie śladem Jezusa Wzorodawcy.. ?
Kiedyś głównie słowami, teraz głównie postawą.
Kiedyś głównie słowami, teraz głównie postawą.
Jesteś?
Catwoman napisał/a:Kiedyś głównie słowami, teraz głównie postawą.
Jesteś?
Jak ja się mam do tego odnieść, Twoim zdaniem? ![]()
Dwa fragmenty Biblijne, jeden stanowi część znaku złożonego na nasze czasy. To:(Mat.24:14)"I ta dobra nowina o królestwie będzie głoszona po całej zamieszkanej ziemi na świadectwo wszystkim narodom; a potem nadejdzie koniec". Kto w dzisiejszej dobie,- czasu końca wiernie i wytrwale rozgłasza tę dobrą wieść? Inny fragment:"Idźcie więc i czyńcie uczniów ze wszystkich narodów, chrzcząc ich imię Ojca i Syna i ducha świętego, ucząc ich wszystkiego, co wam nakazałem. A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do zakończenia systemu rzeczy"(Mat.28:19,20). Zachęcam do zastanowienia się nad tymi słowami. Wiele z nich wynika.....
Widzę, że miło wam się dyskutuje... ![]()
Rozumiem, że wniosek jest taki, że głosić należy
I ja się z tym zgadzam. Jednak czy samo mówienie do osoby, która jest uprzedzona z różnych powodów może dać jakiś skutek? Czy udało wam się przekonać kogoś do tego, żeby Bogu powiedzieć tak?
Nawet na tym forum pojawia się sporo wypowiedzi w różnych wątkach, że nawet dzieci nie należy wychowywać w wierze, bo narzuca im się jakiś światopogląd. A czy niewychowywanie w wierze nie jest po prostu "narzucaniem" poglądów ateistycznych? ![]()
Tylko, ze nikt kota w worku nie kupi. Jeśli ktoś mnie przekonuje do "boga" to ja chcę wiedzieć, jak on działa i co może dla mnie zrobić. A dowiedzieć się mogę, obserwując życie tego, który go głosi.
Zatem dla mnie bardziej wiarygodnymi są słowa:
"Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie "(Jana 13,35)
"Kto mówi: "Znam Go",
a nie zachowuje Jego przykazań,
ten jest kłamcą
i nie ma w nim prawdy. (...) Po tym właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim.
Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował. "(1 Jana 1, 4-6)
oraz
"Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej. A drugie jest to: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Innego przykazania, większego ponad te, nie masz." (Mk 12,30-31)
allegra zastanawiałam się kiedyś nad tym, nad tymi dziećmi wychowanymi w danym "duchu" -nieważne jakim. Myślę, że całkiem rozsądnym rozwiązaniem jest ich nie chrzcić = nie zapisywać do danego wyznania, dopóki samo nie będzie chciało i nie będzie przekonane, stąd też praktykowano i praktykuje się w niektórych wyznaniach jedynie chrzest dorosłych, świadomych osób.
Natomiast....wiem, że jako osoba która zaufała Bogu, nie potrafiłabym wychowywać dziecka na ateistę. Tylko że..... "tu jest potrzebna mądrość"
Bo dziecko samo się zachęci lub zniechęci do boga, którego widzi w życiu rodziców.
Catwoman, stąd pewnie rodzice na chrzcie poniekąd obiecują, że wychowają dziecko w wierze. Jeśli naprawdę tę wiarę mają i nią żyją na co dzień, to dziecko będzie ich naśladować. Dla mnie to będzie chyba największe wyzwanie wychowawcze ![]()
Nie wyobrażam sobie, żebym miała moje dziecko odsuwać od Sakramentów Świętych, jednocześnie modląc się z dzieckiem, chodząc z nim do kościoła i rozmawiając z nim o Bogu. To by była jakaś farsa ![]()
Co do osób dorosłych, znajomych, to nie wyjeżdżam z grubej rury w stylu ''Nawróć się'', tylko dyskutuję, zadaję pytania, mówię o sobie. Być może to niewiele, ale ludzie w moim wieku są wyczuleni na jakąkolwiek ''indoktrynację''. ;P
A zdarzyło się wam, żeby ktoś pod wpływem waszego świadectwa czy przykładu zmienił swoje życie i wrócił do Boga bądź w ogóle zaczął Go poznawać? ![]()
Nawet na tym forum pojawia się sporo wypowiedzi w różnych wątkach, że nawet dzieci nie należy wychowywać w wierze, bo narzuca im się jakiś światopogląd. A czy niewychowywanie w wierze nie jest po prostu "narzucaniem" poglądów ateistycznych?
Może by się najpierw zastanowić jakie są powody tego, że dzieciom narzucamy jakiś światopogląd, religię.
Uczymy dzieci myć zęby żeby się nie psuły.
Uczymy dzieci właściwych zachowań żeby dobrze im było wśród ludzi.
Uczymy dzieci literek żeby umiały czytać.
Uczymy dzieci jeść, ubierać się żeby były samodzielne.
Uczymy dzieci religii żeby.... ?
Ja bym poprawiła inaczej: uczyć dzieci wierzenia Bogu, by były szczęśliwe i spokojne o swoją przyszłość.
16 2013-04-09 11:41:38 Ostatnio edytowany przez allegra90 (2013-04-09 11:42:06)
OjczePiotrze, gdy się nie wierzy to oczywistym jest, że dziecka nie uczy się wiary. Gdy jest się wierzącym, oczywistym jest, że chce się dziecku Boga pokazać i uczyć budowania relacji z Nim
Przynajmniej ja tak uważam.
Ok, głosić można, ale czym nazwiecie przymusowe nawracanie plemion w Afryce?
Głoszeniem? Zbawieniem tych ludzi?
Gdy słyszę słowo "misja", nóż mi się w kieszeni otwiera.
Jakie macie zdanie na temat krucjat?
Co prawda minęło prawie tysiąc lat, ale jednak wiara chrześcijańska została "poszerzona", a że wielu innowierców zginęło, a łupy zostały zagrabione w imię Najwyższego, to przecież pestka. Najważniejsze, że coraz więcej osób zostało zwerbowanych siłą.
Siłą nikogo nie zmusisz do tego, by zmienił swój stosunek do B/boga. Można zmusić kogoś, stosując długoterminowe perswazje, by myślał, tak jak chcesz, ale każdy człowiek ma jeszcze coś takiego jak głos sumienia i osobiste doświadczenia z Bogiem. W przemocy chodzi o to, by tego ostatniego nie miał.
Ja bym poprawiła inaczej: uczyć dzieci wierzenia Bogu, by były szczęśliwe i spokojne o swoją przyszłość.
Bóg to gwarantuje?
Za szczęście i przyszłość dzieci odpowiadają rodzice i one same a nie jakieś tam wymyślone twory , do których trzeba się modlić.
Z dziećmi trzeba być, trwać przy nich i wspierać a nie posyłać na religię, do której i tak większość ma niechęć tylko nikt się nie przyznaje.
Ok, głosić można, ale czym nazwiecie przymusowe nawracanie plemion w Afryce?
Głoszeniem? Zbawieniem tych ludzi?
Gdyby dzieciom nie prano mózgów na religii, to w życiu dorosłym trzeba byłoby je traktować jak plemiona w Afryce.
W ZSRR, Korei Płn. i w innych krajach komunistycznych wiedzieli, że indoktrynację partyjną najlepiej zaczynać od dziecka bo później metody "obróbki" są bardziej drastyczne i kosztowne.
Catwoman, Masz rację, nie można nikogo zmuszać bo przecież w biblii czytamy:(2 Kor.9:7)"(...), gdyż Bóg miłuje dawcę rozradowanego". Ale głosiciele w czasach apostołów często wracali na swoje wcześniejsze tereny. i ponawiali swą działalność. Kiedyś łatwiej było zastać całe rodziny w domu, tymczasem dzisiaj to jest rzadkością, chociażby, że wiele członków rodziny wyjeżdża, jedni do pracy inni do szkół. Z biblii jasno wynika, że każdy ma usłyszeć orędzie, by miał możliwość się opowiedzieć, jakie w tej kwestii stanowisko zajmie . Nikt za nikogo odpowiedzialności nie poniesie ?każdy z nas sam za siebie zda sprawę Bogu? (Rzym. 14:12). Ponawianie wizyt przez Świadków Jehowy, w tym samym miejscu, nie ma absolutnie nic wspólnego z przymuszaniem innych do tej religii. Ale dość często się zdarza, że osoby wcześniej nieprzychylne, zdecydowały się na rozmowy. Biblia mówi, aby nie dać spocząć swojej ręce, bo nie wiemy na jaki grunt padnie ziarno.
Jaga Baba07... To, o czym piszesz, jest złe. Krucjaty były przeprowadzane przez chrześcijaństwo. Towarzyszyło im uśmiercanie ludzi w imię Boga w różny bestialski sposób. Wszyscy o tym wiemy. Palenie na stosach, powolne duszenie w bardzo przemyślny sposób,- tak zginął w 1559 roku n.e. William Tyndale, za dokonywanie tłumaczeń biblii, najpierw go uduszono, a potem spalono. Odpowiedzialność ciąży na duchowieństwie chrześcijaństwa. To raczej nie jest religia reprezentująca pierwszych uczniów Jezusa.
Jaga Baba07 napisał/a:Ok, głosić można, ale czym nazwiecie przymusowe nawracanie plemion w Afryce?
Głoszeniem? Zbawieniem tych ludzi?Gdyby dzieciom nie prano mózgów na religii, to w życiu dorosłym trzeba byłoby je traktować jak plemiona w Afryce.
W ZSRR, Korei Płn. i w innych krajach komunistycznych wiedzieli, że indoktrynację partyjną najlepiej zaczynać od dziecka bo później metody "obróbki" są bardziej drastyczne i kosztowne.
Ale nikt tutaj nie twierdzi, że nie powinno się wpajać dzieciom zasad Bożych. Wręcz przeciwnie, przecież Bóg nałożył taki obowiązek. Rodzice mieli dbać o to, aby sami mieli dobre zdrowie duchowe, i o to samo mieli wręcz usilnie dbać względem swoich dzieci (Pow.Prawa 6:6-9) "I te słowa które ci dzisiaj nakazuję....). Ale mieli ich nauczać zgodnie z prawdą (Pow.Prawa 4:2)"Nie wolno wam nic dodać do słowa, które wam nakazuję, ani nie wolno wam, nic z niego ująć....". Wychowywanie dzieci pod względem duchowym, to przede wszystkim sprawa rodziców, ale oni sami musieli się praw Bożych ściśle trzymać i do nich stosować. Ile osób to dzisiaj robi?
allegra90 napisał/a:Nawet na tym forum pojawia się sporo wypowiedzi w różnych wątkach, że nawet dzieci nie należy wychowywać w wierze, bo narzuca im się jakiś światopogląd. A czy niewychowywanie w wierze nie jest po prostu "narzucaniem" poglądów ateistycznych?
Może by się najpierw zastanowić jakie są powody tego, że dzieciom narzucamy jakiś światopogląd, religię.
Uczymy dzieci myć zęby żeby się nie psuły.
Uczymy dzieci właściwych zachowań żeby dobrze im było wśród ludzi.
Uczymy dzieci literek żeby umiały czytać.
Uczymy dzieci jeść, ubierać się żeby były samodzielne.
Uczymy dzieci religii żeby.... ?
.....żeby wiedziały, komu zawdzięczają życie, i to, co ich otacza a jest pięknym dziełem stwórczym, ku naszej radości. Po za tym Tego wymaga od nas Bóg... Wymaga, ale nie przymusza. Wymagania są w Biblii wyraźnie wyeksponowane
Jakie prawa są Boskie i tylko Boskie?
25 2013-04-09 13:04:20 Ostatnio edytowany przez wiesiek (2013-04-09 13:06:05)
Tylko, ze nikt kota w worku nie kupi. Jeśli ktoś mnie przekonuje do "boga" to ja chcę wiedzieć, jak on działa i co może dla mnie zrobić. A dowiedzieć się mogę, obserwując życie tego, który go głosi.
Zatem dla mnie bardziej wiarygodnymi są słowa:"Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie "(Jana 13,35)
"Kto mówi: "Znam Go",
a nie zachowuje Jego przykazań,
ten jest kłamcą
i nie ma w nim prawdy. (...) Po tym właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim.
Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował. "(1 Jana 1, 4-6)oraz
"Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej. A drugie jest to: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Innego przykazania, większego ponad te, nie masz." (Mk 12,30-31)
Masz rację co do tego, że czyny wołają głośniej niż słowa. Inne powiedzenie brzmi:"Lepszy przykład niż obszerny wykład". Ale tak naprawdę Catwoman.... Czyj przykład mamy naśladować? Jezusa, czy niedoskonałych ludzi? Czy apostołowie nie popełniali błędów? Jak myślisz....Jakiego przykładu miał się trzymać Noe przed potopem, gdzie jako głowa rodziny miał dbać o dobrą kondycję duchową swoją i rodziny? Po za nimi przecież nie było nikogo, a jego przodek Adam, nic mu nie pozostawił, czego mógłby się uchwycić jako dobrego wzoru... Rozumiem, że czyś przykład mógł cię zrazić, ale zauważ, że za czasów Jezusa, wielu jego uczniów, zgorszyło się słowami samego Jezusa i odeszli od niego. Czy twoim zdaniem, religia, która podaje się za prawdziwą, nie podoba się Bogu bo znalazło się wśród wiernych kilka, może więcej w zborze osób, które łamią zasady? Właśnie w tym celu są podane rady w biblii, aby utrzymać czystość zboru, pod względem ,- moralnym, duchowym, i cielesnym (Koryntian 5:9-13), oraz (2Jana 10,11). Przeczytaj sobie proszę te fragmenty i pomyśl...Od kogo się odwracasz i czy jest to uzasadnione? Wiedz, że takie problemy były również w I w.n.e.
wiesiek mnie nie interesuje absolutnie żadne złamanie zasad zborowych typu: chodzenie w spodniach (kobiety), noszenie biżuterii, picie alkoholu, spożywanie używek, rozrywki "ze świata". Bo to nie ma nic wspólnego z okazywaniem miłości bliźniemu - a to ją jedną jedyną "zasadę" mi chodzi. O nic innego
Można w nieskończoność mówić :Kocham cię - ale, jaką to ma wartość w słowach?
pomyśl...Od kogo się odwracasz i czy jest to uzasadnione?
No właśnie, od kogo się Catwoman odwraca? Nie rozumiem twojej logiki Wieśku. Catwoman wiele razy podkreślała, że jest osobą wierzącą.
Problem z wami Świadkami Jehowy jest taki, że często nachalnie usiłujecie ewangelizować ludzi, którzy znają Ewangelię i idą za Chrystusem. Czemu nie skupicie się na ludziach niewierzących albo poganach? Uparłeś się na Catwoman nie wiedzieć czemu, a jest tu przecież parę osób niewierzących. Ich przekonuj, im głoś Dobrą Nowinę zamiast przekonywać przekonanych.
wiesiek napisał/a:pomyśl...Od kogo się odwracasz i czy jest to uzasadnione?
No właśnie, od kogo się Catwoman odwraca? Nie rozumiem twojej logiki Wieśku. Catwoman wiele razy podkreślała, że jest osobą wierzącą.
Problem z wami Świadkami Jehowy jest taki, że często nachalnie usiłujecie ewangelizować ludzi, którzy znają Ewangelię i idą za Chrystusem. Czemu nie skupicie się na ludziach niewierzących albo poganach? Uparłeś się na Catwoman nie wiedzieć czemu, a jest tu przecież parę osób niewierzących. Ich przekonuj, im głoś Dobrą Nowinę zamiast przekonywać przekonanych.
Kizia... Kto według ciebie jest poganinem, a kto niewierzącym? Zadam ci pytanie. Zanim jednak odpowiesz na nie, to dobrze się zastanów.... Czy Żydzi do których zachodził Jezus, należeli do niewierzących? Czy Faryzeusze, byli niewierzącymi? Do kogo Jezus skierował następujące słowa "Wy jesteście z waszego ojca, Diabła, i chcecie spełniać pragnienia waszego ojca. Ten był zabójcą , gdy rozpoczął, i nie stał mocno w prawdzie, ponieważ prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, mówi zgodnie z własnym pragnieniem, gdyż jest kłamcą i ojcem kłamstwa". Kto zamordował Syna Bożego? Poganie? Dobrze znasz podstawy swojej religii? Czy wcześniejszy fragment Biblii nie wskazuje na to, że Szatan ma swoje własne ugrupowania religijne? Dlaczego zatem nazywa ich ojca Diabłem? Co robili nie tak, że Jezus tak surowo ich potraktował? W innym miejscu nazywa ich, grobami pobielanymi. CZY AP. PAWEŁ ZANIM ZOSTAŁ APOSTOŁEM, NIE BYŁ JUDAISTĄ? A PRZECIEŻ, ONI TWIERDZILI, ŻE TRZYMAJĄ SIĘ WSZYSTKICH PRAW BOŻYCH, JEDNAK ON SAM WYWLEKAŁ CHRZEŚCIJAN I ICH MORDOWAŁ. BYŁ OBECNY PODCZAS KAMIENIOWANIA JEDNEGO Z UCZNIÓW JEZUSA,-SZCZEPANA...Ile wiesz na temat swojej własnej religii? Czytałem twoje na prawdę mądre posty. Podobały mi się niektóre twoje wypowiedzi, bo były dojrzałe. Ale chwilami, zastanawiałem się, czy to ta sama osoba pisze. Dziewczyno....Przemyśl to dobrze, ale pohamuj swoje emocje, bo tutaj są zupełnie zbędne. Przepraszam, że wcześniej sam się trochę zagalopowałem. Nie chcę się z nikim tutaj kłócić, choć jest tutaj parę niemalże beznadziejnych osób w swoim uprzedzeniu. Ale naprawdę uwierz proszę....Jest o czym rozmawiać. Przynajmniej nad czym spokojnie się zastanowić. Wyrażaj swoje zdanie, ale nie bądź przy tym, z góry negatywnie nastawiona. Co Catwoman... Ona ma duży potencjał wiedzy, i to, co mnie osobiście zdumiewa, wie też jak z niej korzystać... Żaden nawet najbardziej gorliwy Katolik nie może z nią się równać pod tym względem. Godne zwrócenia uwagi jest to, że takich osób jest tutaj jeszcze kilka.
Jakie prawa są Boskie i tylko Boskie?
Co to za pytanie? Nawet prawa fizyki są Boskie. Może lepiej podaj prawa nie należące do Boga...
Czemu nie skupicie się na ludziach niewierzących albo poganach? Uparłeś się na Catwoman nie wiedzieć czemu, a jest tu przecież parę osób niewierzących. Ich przekonuj, im głoś Dobrą Nowinę zamiast przekonywać przekonanych.
Kizia, nas już się nie da przekonać. Chyba że Duch Święty na nas zstąpi albo Jezus się objawi, ale w cuda też nie wierzę. Raczej wtedy udałabym się do psychiatry.
Co to za pytanie? Nawet prawa fizyki są Boskie.
To wychodzi na to, że prawa Boskie podlegają ewolucji wraz z rozwojem nauki. Właśnie udowodniłeś, że to człowiek sobie stworzył Boga a nie na odwrót.
Ojciecpiotr, a czy Ziemia od początku świata, a przynajmniej od takiego początku, jaki znamy z Biblii, kręci się w drugą stronę? Czy od samego początku na ludzi nie wpływa prawo przyciągania? Fizyka istniała od zawsze, tylko teraz jest nazwana.
33 2013-04-09 17:28:23 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-04-09 17:30:10)
Ojciecpiotr, a czy Ziemia od początku świata, a przynajmniej od takiego początku, jaki znamy z Biblii, kręci się w drugą stronę? Czy od samego początku na ludzi nie wpływa prawo przyciągania? Fizyka istniała od zawsze, tylko teraz jest nazwana.
Ile to fałszywych tez na przestrzeni wieków było firmowanych prawdą Boską? Bóg się mylił czy ludzie wykorzystujący jego moc? Może teraz też się mylą? Może faktycznie Biblię napisało kilku facetów palących zioło i naprutych winem?
Które proroctwa są prawdziwe a które fałszywe? Kto jest w stanie je odróżnić? Omylny człowiek?
Mi nie przeszkadza jak ktoś chce mnie przekonać do swojej religii. Zależy jak chce przekonać i jak długo zamierza to robić.
Kiedy poznałam mojego długoletniego kumpla powiedział mi 'nawrócę Cię' a ja powiedziałam 'ok, możesz spróbować' oczywiście nie zostałam nawrócona, kumpel został ateistą.
Sama nie próbuje nikogo uczynić niewierzącym. Jednak z wierzącą osobą nigdy bym się nie związała.
Mam radykalne zdanie na temat religii ale mam też wielu bardzo dobrych znajomych wierzących, nawet bardzo wierzących, którzy znają moje zdanie na ten temat.
Ojciecpiotr wszystko rozbija się znowuż o osobistą relację z Bogiem. Bo kto Ci powiedział, że Twój związek z kobietą, z którą jesteś (załóżmy) jest prawdziwy? Skąd wiesz, że ona mówi Ci prawdę? ......
Ojciecpiotr wszystko rozbija się znowuż o osobistą relację z Bogiem. Bo kto Ci powiedział, że Twój związek z kobietą, z którą jesteś (załóżmy) jest prawdziwy? Skąd wiesz, że ona mówi Ci prawdę? ......
Związek z kobietą daje się zweryfikować. Z Bogiem nie.
Cóż, w Psalmie 34 pisze "Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan,
szczęśliwy człowiek, który się do Niego ucieka. " - można przekonać się samemu, jeśli ktoś tylko ma taką wolę.
Ja też jestem szczęśliwy.
Ja też jestem szczęśliwy.
I dobrze. A... w znaczeniu biblijnym słowo "szczęśliwy" oznacza również "błogosławiony".
Ojciecpiotr napisał/a:Ja też jestem szczęśliwy.
I dobrze. A... w znaczeniu biblijnym słowo "szczęśliwy" oznacza również "błogosławiony".
Z tego co wiem to żeby być błogosławionym to trzeba najpierw umrzeć. Ja czuję się dobrze.
Nie, nie trzeba, na szczęście ![]()
Kizia... Kto według ciebie jest poganinem, a kto niewierzącym?
Niewierzącym jest każdy, kto nie wierzy w Boga, ateista. Mnóstwo jest w obecnych czasach takich osób. Poganin, to nieco staroświeckie słowo, ale w dużym uproszczeniu mówiąc, do tej kategorii zaliczam wszystkich niechrześcijan. Oczywiście w biblijnym ujęciu poganami określano wszystkich nieżydów. Nie chodzi mi na prawdę o nazewnictwo, to kwestia nieistotna. Chodzi mi o wasze Świadków Jehowy podejście do ewangelizowania.
Kto zamordował Syna Bożego? Poganie?
Tak, bo gwoli ścisłości to Rzymianie go zamordowali, a oni byli poganami. Ale co to ma do rzeczy? Taki był Boży Plan.
Ile wiesz na temat swojej własnej religii?
Sporo, ale wciąż ją zgłębiam.
Wyrażaj swoje zdanie, ale nie bądź przy tym, z góry negatywnie nastawiona.
No cóż, ŚJ dali mi się poznać osobiście z bardzo złej strony, więc ciężko mieć inne nastawienie. I nie chodzi o zachowanie pojedynczej osoby, ale o cały zbór. Dało mi to obraz organizacji bardzo niegodziwej i bezwzględnie postępującej.
wiesiek mnie nie interesuje absolutnie żadne złamanie zasad zborowych typu: chodzenie w spodniach (kobiety), noszenie biżuterii, picie alkoholu, spożywanie używek, rozrywki "ze świata". Bo to nie ma nic wspólnego z okazywaniem miłości bliźniemu - a to ją jedną jedyną "zasadę" mi chodzi. O nic innego
Można w nieskończoność mówić :Kocham cię - ale, jaką to ma wartość w słowach?
Tobie chodzi o coś konkretnego... Czy chodzi o coś co w twoim życiu się wydarzyło?
Catwoman napisał/a:wiesiek mnie nie interesuje absolutnie żadne złamanie zasad zborowych typu: chodzenie w spodniach (kobiety), noszenie biżuterii, picie alkoholu, spożywanie używek, rozrywki "ze świata". Bo to nie ma nic wspólnego z okazywaniem miłości bliźniemu - a to ją jedną jedyną "zasadę" mi chodzi. O nic innego
Można w nieskończoność mówić :Kocham cię - ale, jaką to ma wartość w słowach?
Tobie chodzi o coś konkretnego... Czy chodzi o coś co w twoim życiu się wydarzyło?
Co się stało naprawdę?
Catwoman. Porozmawiajmy....
wiesiek Nie chcę na tym wątku robić off topicu. Jeśli tylko masz ochotę pogadać na tematy wiary, proszę bardzo: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1469645#p1469645
47 2014-01-01 21:19:53 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2014-01-01 21:26:19)
A najbardziej bawi mnie ze to kk wyznacza co jest sekta a co nie. To trzeba miec niezly tupet.
Najbardziej paskudnym sekciarskim tekstem mnie irytujacym jaki katolik moze potraktowac innowierce.
Jest nasz bog i tak cie kocha.
To przypomina mi praktyki tych od garnkow i srodkow do czyszczenia dywanow.
Chcialem tylko niesmialo zauwazyc ze w tej epoce katolik nie moze go torturowac ani spalic na stosie tego innowierce(gdyz prawo tego zabrania).
Cytujac slowa papieza Franciszka zeby zaczac budowanie czegokolwiek od naprawienia tego co dzieje sie we sercu.
Zycze wszystkim katolikom i ksiedzom u kresu sil zeby dali sobie siana z przekonywaniem innych a najpierw posprzatali swoj wlasny chlewik.
Kwadrat a ty sam niczego nie jesteś w stanie wymyśleć? To torturowanie i spalanie to już bardzo a to bardzo zdarte płyty powtarzane w XXI wieku i z podejściem z XXI wieku. No chyba, że jesteś wybitnym znawcą historii Kościoła? Masz wykształcenie w tej dziedzinie? ![]()
49 2014-01-01 22:01:51 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-01 22:03:23)
Kizia 75 ŚJ uderzył w CATWOMAN bo analizował tylko kilka jej wypowiedzi na form. Przeniósł to na to co mówili na szkoleniu i doszedł do wniosku, że najłatwiej będzie ją zwerbować.
Co do bezwzględności organizacji - 100 % racji. Rozbijanie rodzin, śmierć dzieci z powodu odmowy transfuzji krwi. W USA dochodziło do uprowadzeń dzieci ze szpitali, jeżeli rodzice nie byli w stanie sami dzieci po tym jak szpital uzyskiwał nakaz sądu.
Poza tym Wiesiek - powiedz jak rozmowy z nami na forum wpisujesz w sprawozdaniu, tzw. owocu. Włączasz stoper czy jak??
Kwadrat a ty sam niczego nie jesteś w stanie wymyśleć? To torturowanie i spalanie to już bardzo a to bardzo zdarte płyty powtarzane w XXI wieku i z podejściem z XXI wieku. No chyba, że jesteś wybitnym znawcą historii Kościoła? Masz wykształcenie w tej dziedzinie?
Po co ja mam wymyslac jak.ksieza ktorzy trafiaja za kratki i zakony ktore robia przekrety finansowe robia to na caly czas .
Wiec po co mam wymyslac kolo.jak to zycie pisze najlepsze scenariusze ? :-)
Znawca kosciola wybitnym nie jestem i nie zostane.
Nie interesuje mnie nic nie wnoszaca wiedza.
Natomiast interesuje mnie komisja majatkowa sprzedajaca grunty kosciola oraz posiadlosci biskupow.
Lubie na na to wszystko patrzec i zastanawiac sie ile trzeba miec w sobie samozaparcia zeby wyciagnac szmal od biednych i przemienic go w te cuda.
Co do tematu przewodniego.... znalazłam taką myśl-perełkę i chyba wyraża sedno:
"Najważniejszym elementem twojego powołania jest bliskość z Bogiem. Jeśli nie jesteś zakochany w Jezusie, zrezygnuj ze służby, aż znajdziesz Jego miłość, by móc zanieść ją innym. Nie wychodź do ludzi, aby się Nim dzielić, jeśli nie jesteś w Nim zakochany. Gdy mocno kochasz Jezusa, wszystko co robisz, jaśnieje Jego blaskiem. Możesz Nim promienieć tylko do tego stopnia, do jakiego jesteś zakochany. Jeśli nie kochasz wystarczająco mocno, oznacza to, że potrzebujesz więcej czasu z Nim."
Heidi Baker
Widzę, że miło wam się dyskutuje...
Rozumiem, że wniosek jest taki, że głosić należyI ja się z tym zgadzam. Jednak czy samo mówienie do osoby, która jest uprzedzona z różnych powodów może dać jakiś skutek? Czy udało wam się przekonać kogoś do tego, żeby Bogu powiedzieć tak?
Nawet na tym forum pojawia się sporo wypowiedzi w różnych wątkach, że nawet dzieci nie należy wychowywać w wierze, bo narzuca im się jakiś światopogląd. A czy niewychowywanie w wierze nie jest po prostu "narzucaniem" poglądów ateistycznych?
Ateizm polega na odrzuceniu istnienia bóstw. To co piszą inni, to nie narzucanie ani jakiejkolwiek wiary, ani nie wiary.
Widzisz, głoszenie innym swoich poglądów nazywasz "głoszeniem wiary". A gdyby ktoś Twojemu dziecku, np w szkole, zaczął opowiadać o innym bóstwie, jak się do niego modlić, że jest dobre i należy go kochać, to też nazwałabyś to "głoszeniem wiary"? Zapewne zrobiłabyś nielichą awanturę, że ktoś mu "wtłacza sekciarską manipulację".
"Wychowywanie dziecka w wierze" to taka ładna nazwa na religijną indoktrynację. Ale ponieważ zarówno Ty, jak i ja byliśmy jej w dzieciństwie poddawani, to nie odebraliśmy tego, jako indoktrynacji, tylko coś oczywistego i jedyniesłusznego.