Witam.
Mam absolutnie ogromny problem z którym sobie ledwo radzę. Ponad rok temu (prawie 2 lata temu) zakochałem się w pewnej dziewczynie. Ja mam 19 lat a ona 17. Cała
sytuacja jest mówiąc trudna do opowiedzenia ponieważ historii jest kilka mówiąc.
Nigdy nie byliśmy na poważnie/w związku lecz traktowała mnie inaczej niż innych. To było tak, że poznaliśmy się przez Facebook-a (wpadłem mówiąc na nią) i już od samego
początku kleiła się rozmowa, no po prostu nie było końca o wszystkim rozmawialiśmy, potem się spotykaliśmy i po pewnym czasie zaczęło się sypać. Gdy mieliśmy się
spotkać to przychodziły jej przyjaciółki też i trochę zaczęło mnie to irytować że nie możemy na osobności sie spotkać i jak się spytałem "Czy możemy się spotkać na
osobności bez twoich przyjaciółek?" a ona na to że "Przecież odchodzimy na bok i nie wiedzą o czym rozmawiamy? Co one ci przeszkadzają?" No dobra ale chcę z nią
porozmawiać na ludzie a nie czuć na plecach czyiś wzrok. Potem poznała pewną dziewczynę co nie ma za dobrej opinni u innych określają ją jako "wyszczekana" i lubi gadać
na innych za plecami (i przez to straciła chyba większość koleżanek i ciągle szuka nowych żeby je zepsuć) i stały się najlepszymi przyjaciółkami. No i niestety jak
zaczęła się z nią przyjaźnić sprawdzały się moje najgorsze myśli. Wracała późno do domu, ciągle z jakimiś innymi chłopakami się spotykały, zaczęła pić, imprezować
przesadnie, dziwny ubiór no po prostu jest nie do poznania teraz. Zauważyłem że jak z nia piszę/spotykam sie to nie to co kiedyś. Tak jak mówiłem rozmowa była bez
końca, nie wiedzieliśmy kiedy skończyć a teraz? Odpisuje co kilka/kilkanaście godzin i według niej jest wszystko ok, na spotkaniach mówiąc zawsze obecna jest jej
pseudoprzyjaciółka i czuję po prostu jak mnie "zjada"wzrokiem" i czuję jak robi wszystko żeby skrócić to spotkanie. Ostatnio u nas w miejscowości był festyn i udało mi
się z nią spotkać "na osobności" ale nie na długo bo po pewnym czasie przyszły jej przyjaciółki i powiedziały że jej pseudoprzyjaciółka trochę za dużo wypiła i jest jej
nie dobrze i ona oczywiście rzuciła wszystko i na koniec powiedziała że może się spotkamy i jak coś się odezwie więc ja na to spoko. Po 2 godzinach patrzę a one stoją z
jakimiś chłopakami gdzieś i chodzą sobie i nie raczyła odpisać na 2 dzień. Mówiła mi że nie wyobraża sobie przestać ze mną zerwać stałego kontaktu. Zrywaliśmy kontakt
już 4 raz a tu raz na miesiąc a nawet 4 miesiące ponieważ nie raz nie wytrzymywałem co ona wyprawiała lecz zawsze pisała pierwsza i przepraszała i że zrozumiała
wszystkie swoje błędy ale jak się pytałem czemu tak naprawdę pisze to że niby "odruchowo" (nadal nie rozumiem o co z tym chodzi właśnie). Bardzo Bardzo teraz rzadko się
spotykamy bo jej pseudoprzyjaciółka przyjeżdża do niej z jakimiś chłopakami no i niestety jak się pytam czy się spotkamy (nawet z dużym uprzedzeniem) to ona na to że
"jest już zajęta i nie może jej wystawić". Jak się spotykaliśmy to zawsze rozmawialiśmy o wszystkim ale na ostatnim to powiedziała nawet z jakimi chłopakami się
spotykają a nawet skąd oni są. Na innym spotkaniu powiedziała mi o kolesiu co do niej zarywa itp. No po prostu o wszystkim rozmawiamy. Nawet jej jeszcze inna
przyjaciółka chciała mi pomóc żeby się ułożyło (tak mam pewność że jest wiarygodna) lecz no pseudo ją albo omamiła swoim życiem albo nagadała na mój temat i ona nic nie
mogła zrobić a znają się od małego (oczywiście miałem obojętne bo chciałem sam to zbudować ale ona bardzo chciała pomóc). Ja jej powiedziałem już parę razy że jej
przyjacielem nie chcę być i nie będę a ona "OK", innym razem powiedziała, że jestem dla niej kolegą jak inni. Czuję się po prostu olewany, robiony w "balona",
zepchnięty na drugi plan, nie rozumiem dlaczego ona o wszystkim mi mówi skoro widzi mnie jak innych chłopaków (albo się mylę)? Chciałbym dodać że bardzo ją kocham. Już
prawie 2 lata się o nią staram jak mogę. Robię co w mojej mocy żeby było jak najlepiej. Spotykałem się z nią jak tylko mogłem nawet jak juz byłem śpiący/zmęczony bo
wiedziałem że rzadko się spotykamy. Gdyby chciała żebym stanął na rzęsach to pewnie bym to zrobił. Wiem, że dziwnie to wszystko wygląda ale ja tak mocno ją kocham, że
nie mogę myśleć o innych, o tym żeby z nią zerwać kontakt ale nie wiem jak długo tak wytrzymam. Każdy mi się dziwi jak to wytrzymuję tak długo. Nie wiem co już robić?
Fakt jestem trochę zazdrosny ale przez tą przyjaciółkę idzie w złym kierunku według mnie. Dlaczego ona nie zauważa że ja się staram? Czy coś robię nie tak? Czy jestem
zazdrosny po prostu? Że nasz kontakt się pogarsza przez to? Proszę pomóżcie mi jak to rozwiązać bo ledwo co daję radę.
Pozdrawiam i proszę o jakieś porady.