Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Temat: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Cześć wszystkim,

Piszę bo potrzebuję ,,dobrej rady" , wsparcia, nadziei, dobrego słowa...
Nie wiem od czego zacząć sama aby jak najlepiej zobrazować sytuacje ( moj związek, długi związek)....

Jestem w 5 letnim związku. Mój chłopak ma 30 lat a ja 25. Bardzo wiadomo go kocham i chce z nim byc, on też (przynajmniej tak mowi)...

Ale coś ostatnio dzieje się miedzy nami zlego coś co nas odsuwa coś co mnie rani....
Chyba wszystko tkwi w naszych problemach....
On ma prace i nie ma, co chwile gdy trafi za chwile ona sie konczy. Ja pracuje chce isc na studia dalej, a on juz nie widzi szansy rozwiazania dlatego chce wyjechac. I wymaga ode mnie dekleracji - ABYM RZUCIŁA WSZYSTKO i pojechała z nim ...
Jak twierdzi zaczniemy wszystko razem. A jak ja ma zwolnić się i rzucic wszystko i jechać .....
I ma mi to za złe. Mówi ze jestem egoistką i nie wiem czego chce i nie mysle o naszej przyszłości tylko o sobie, bo planuje studia nie chce z nim wyjechać....( bo co mam do stracenia)...
A on nawet nie potrafi zrobić kroku ku wspólnej przyszłości (zareczyc sie). Dać mi znak dać mi coś więcej...
I ciagle przy byle kłótni mówi mi ze on pojedzie sam a z nami nie wie jak będzie, bo ja myśle o samej sobie. Powiedziałam że jak dokonczę swoje sprawy ogarne pojadę  ( w czerwcu) bo też chce ale on tego nie rozumie....
I wczoraj się zaczelo....
Dowiedział sie ze z jego pracy (nic nie wyniknie) musi szukać nowej.
I przyjechal jak zwykle. Myślalam ze bedzie jak zwykle ( ze bedziemy cały week razem) jak zawsze bo mam wolne. Wszystko przygotowałam dla niego i czekałam jak głupia odliczając kiedy w koncu bedzie...
Przyjechał ale był ,,dziwny" (smutny, zły).
Więc, od słowa do slowa zaczeło sie kłotnia....
Posiedział 2-3 i powiedzial ze ma dośc mojego marudzenia czepiania sie . Jedzie do domu, tam bedzie mial spokoj. I oczywiscie wrócił ze (ja nie chce jechać, on chce) I zebym sie przyzwyczajala jak go nie bedzie....
Nagdał mi bardzo smutnych rzeczy które nie były miłe .....
Rozpłakałam się bo to za bolało....
Ale i tak poszedł ....
I dzisiaj nic kompletnie.
Napisałam do niego ale oczywiście zero....
I co teraz?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Ja na Twoim miejscu bardzo poważnie bym się zastanowiła.Masz klarowną sytuację,pracę i chcesz się dalej rozwijać.A on,jak sama mówisz raz pracę ma,raz nie.Rzucić wszystko i jechać w niepewne?A jak coś pójdzie nie tak?Moim zdaniem,to trochę nie fair,że wymaga tego od Ciebie.Bezpieczniej byłoby gdyby wyjechał sam,przynajmniej na dwa trzy miesiące,żebyś zobaczyła jak sobie "radzi"...wtedy można byłoby podjąć jakieś kroki.Ale rezygnacja ze wszystkiego tutaj,no nie wiem?

3

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

On chce jechac tam gdzie juz kiedys bylismy... Ja juz tam bylam 3 razy. On kiedys 2 lata. Moja praca to nie marzenie, nie pracuje zawodowo. Kokosow nie ma do tego oplaty zycie... Tam tez moge dzialac w swojej dziedzinie. I tez chce jechac, zaryzykowac. Ale nie tak juz... Postanowilam ze w czerwcu. Z pewnych wzgledow. Ale on powiedzial ze juz wiecej nie bedzie czekal, ze moze pojedzie za niedluugo i nie wie co z nami bedzie. Jest wierny uczciwy i to mnie cieszy.. prosponowalm aby sam pojechal ja dojade Ale nie chce nawet o tym sllyszec. Powiedzial ze RAZEM. On nie chce sam, ze mysli ze nie jestem pewna co do niego.  A on jest.. tylko dlaczego jeszcze nie jestem jego narzecozna? Jeszcze wczoraj dodal ze ze mna sie nie zareczy do czerwca, bo on nie wie co ja chce. On chce cos RAZEM zamienic a ja nie chce...

4

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Jest tyle lat ze mna wiele razy mi udowodnil ze mnie kocha. Dobrze mi z nim. Choc, charakter nie jest najlatwiejszy.... Tylko juz czasem mysle o co chodzi dlaczego jeszcze nie jestem jego narzeczona? Kiedys zapytalam juz wprost: odpowiedzial ze chce i to zrobi ale musi najpierw poukladac sprawy z praca. Nie dziwie sie, ze jest humorzasty bo z ta praca ma masakre a ma 30 lat:/ a wczoraj po prostu wyszedl a mogl spedzic caly week ze mna i do tego milczy... Nie dawno bylismy na wakacjach i skonczylo sie  nie tak jak powinno ( mimo ze mamy ustalone zasady) to zrobil wbrew w efekcie balam sie czy nie jestem w ciazy. A uslyszalm. Ze jest pewien mnie i chce byc ze mna dlatego nie panikuje gdybym byla w ciazy. Niby chce kocha ale w czynach tego nie widac... Ciagle jestem dziewczyna, tylko i do tego jeszcze wczoraj wyszedl i milczy. Super

5

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Hej Kita, mogę zapytać czy chcesz studiować dziennie czy zaocznie? absolutnie nie namawiam do rezygnacji z planów, ale jeżeli wybierzesz studia dzienne to utrudnisz sobie możliwość zdobycia doświadczenia w pracy, warto to przemyśleć,

6

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Wybieram podyplomowe zaocznie. Lic mam. A,z mgr zrezygnowalam bo chce jechac w czerwcu za granice

7

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

I nic milczy... Wczoraj mu napisałam sms ,, Najlepiej mnie ignorowac, nie odzywać sie" super. Nie odpowiedział...
Odezwać się czy czekać az on wyciągnie ręke

8

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

ludzie często odgrywają między sobą różne gry, celem jest osiągniecie swojej korzyści, nie podejmuj tego scenariusza, jeżeli ktoś nie dorósł to albo sam to zrozumie albo nic z tego nie będzie

9

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Zadzwoniłam rozmawialismy, niby tak ani by nie... Opowiedział co robił, jak zwykle, wytłumaczył dlaczego milczał... Ale sama juz nie wiem o co chodzi.
Tak rozmawiał jakos ,,niemiło". Napisalam mu po rozmowie: sms że nie chce się kłocic i że jak bedzie chciał porozmawiać aby odezwał się ....
Ale nic sad

10

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

uważam że jeżeli dalej masz chęć rozwoju to osoba która ma być potencjalnym partnerem na dalszą przyszłość powinna to docenić i wspierać, jesteście jeszcze młodzi, czas na wyjazd (jeżeli nie będzie innej opcji) jeszcze się znajdzie, jeżeli nie umie tego uszanować to nie bój się zmian, poboli kilka miesięcy bo to jest biochemia naszego organizmu, potem odżyjesz i znajdziesz kogoś kto zamiast barier i wymagań będzie wspierał, uwierz.

11

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Powiedziałam mu wczoraj do słuchu, że ja decyzji nie zmienię. I że jak ma taki być wobec mnie to lepiej abysmy sie rozeszli....
Dodałam że super mnie dobija i się rozłączyłam.
Niech to przemysli co ode mnie wymaga, bo ja na razie mnie nie rozumie moich obaw... Jestem zdecydowana na wyjazd ale nie az tak szybko. Chce to zrobic na spokojnie, pozamykac wszystko

12

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

To wszystko jest cięzke....
Ja niby pracuje ale ta praca to tylko taka zaczepka ( finansowo i zawodowo to nie jest to co bym chciała), tymbardziej ze mieszkam osobno. Sama się utrzymuje sama o wszystko dbam. I tak jest od kilku lat.. W miedzyczasie studiowałam i je skonczylam.
Poznaliśmy się za granicą ( ja bylam tam chwile). A on poznał mnie i wrócil po 2 latach tam pobytu.. I tak czekal az skoncze studia. I skonczylam.
I od kąd jest w Pl w sumie 3 lata w ogole mu się nie układa z praca. Jak juz sie coś uda to jest bez przyszłości i tak co chwile...
Ani ja ani on z swoich prac nie jesteśmy zadowoleni ani nie możemy pomyślec o wspólnej przyszlości.
Ja wynajmuje on mieszka w domu....
Dlatego, podjął decyzje abyśmy wyjechali bo tutaj nie uda nam się, razem ogarnąc sie.
I ja też myśle ze to dobra decyzja, bo też chce wyjechac i chce razem z nim zamieszkać, razem budować naszą przyszłośc.
Ale chce do tego sie przygotowac. Dałam sobie jeszcze ten czas do czerwca (aby pozamykac, wszystkie swoje sprawy, dobrze się przygotować)....
On teraz stracil prace sad
I jest zamkniety w sobie, jest osoba która trzyma w sobie wszystko.
Wiem ze ma juz tego dośc, ale kurcze niech troszkę mnie zrozumie.
Nie wiem co zrobić
A już mam dość tej ,,nieprzyjemniej konfrontacji słownej" miedzy nami

13

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

I jakie wyjście?

14

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Dostałam z jego strony ultimatum : Albo jadę z nim albo koniec sad
Świetnie, 5 lat.
Milcze i jestem wściekła na niego a z drugiej strony tak mi brakuje....

Nie wiem co robic:(

15

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Cały tydzien sam do mnie pisze, ale pisze ze nie jestesmy razem to po co pisac... Nie odpisałam w czwartek to zadzwonił. Powiedział ze nie jestemy razem....
Wczoraj to samo dzwoni aby pieprzyc mi te głupoty. I w miedzy czasie mówi ze tez nie odzywam sie... Wczoraj powiedzial jak chcesz zadzwon razem a za chwile znowu te same teksty.
I najlepsze mowi ze TO ja nie chce z nim byc.
Po co odzywa sie jak nie jestesmy razem zeby mowic te bzdury. Po co w miedzy czasie mówi ze ja sie nie odzywam, ze gdzie jestem po co te pytania....
Nie ROZUMIEM , sam zdecydował ze KONIEC TO PO CO DZWONI, pisze.

16

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Czy to naprawde koniec? Co robic dalej sad
Prosze o rady

17

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Czy to naprawde koniec? Co robic dalej sad
Prosze o rady

18

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Przecież do czerwca to jeszcze prawie cały rok. Co ty chcesz przez rok "zamykać"? Pracę macie albo jakąś gównianą albo nie macie. Na co czekać?

19

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Aby sie przygotowac, mam kilka spraw które chce zamknąc mieszkanie . To jest fair stawiac kgos z kims sie jest 5 lat albo jedziesz albo dowidzenia.
Skoro tak zdecydował to po co odzywa sie mówi ze ja sie nie odzywam...

20

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Odzywam sie zle nie odzywam zle. Nie powiedziałam ze nigdy nie pojade ale musimy sie przygotowac. Zaproponował aby sam pojechal i ze za 2 miesiace przyjade to nie... Chce w czerwcu jechac razem nie. Woli zerwac niz dojsc do kompromisu. Nic tam nie mamy załatwione troche w ciemno jechac chce... Owszem bylismy kiedys tam ale chcacy jechac to musimy to zorganizowac.
I jeszcze mi mówi ze to JA Nie chce z nim byc, bo nie chce nic zmienic razem. I mysle tylko o sobie...

21

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Jego to chyba uwiera że radzisz sobie lepiej od niego i on wychodzi przy Tobie na sierotę. On chce Ci życie rozwalić, bo jemu nie wychodzi.

22

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

5 lat razem ciągle razem wszystko razem...
I nagle boom - CZESC.
Co mam robić?

23

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

5 lat razem ciągle razem wszystko razem...
I nagle boom - CZESC.
Co mam robić?

24

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

powinien się liczyc z Twoim zdaniem a nie stawiac CI ultimatum, ze albo tak albo tak...
tez mogłabyś mu powiedzieć ''albo jest tak jak ja chce albo koniec'' i co?
ja bym mu napisała: ''skoro nie możemy się dogadać a ja nie będę robic to co ty chcesz wiec niech będzie koniec'' chłopak sam nie wie co chce, manipulant

25

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Rozumiem troche jego decyzje o wyjezdzie, jego zdenerwowanie ale nie rozumiem dlaczego tak mnie postawił pod sciana. Mam wolny week i wie o tym mówiłam mu gdy wczoraj ale sie nie zjawił....
A jeszcze kilka tygodniu temu mowil jak mnie strasznie kocha.
A najgorsze jest to ze nie rozumie ze to jego zachowanie moze nas rozdzilelic...
Nie wiem dlaczego tak postepuje sad
Naprawde chce aby było dobrze

26

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

w ogole ale to w ogole go nie rozumiem.
Naprawde!

Postawił mi ten warunek ja wczesniej pisałam. Zeszły tydzien mało co do mnie odzywał sie..
Jak juz to tylko ,,ze nie jest ze mna".
Zadzwoniłam w piątek aby przyjechał porozmawiać - oczywiscie nie.
Zjawił sie w sobote...
Posiedział pare h i pojechal wychodzać mówił porozmawiamy jutro.
Owszem, zadzwonil ale dalej ta sama gadka ze ,,mam podjac decyzje jak nie to koniec"
A w sobote zblizylismy sie do siebie....
Juz przeszło to moją granice cierpliwosci w niedziele i mu napisalam ,,ze jak chce konca bedzie go mial. Mogl ze mna spedzic week ale pojechal"
Wiec, w niedziele oczywiscie napisal samym wieczorem takiego sms,, Dopoki nie uzgodnimy tego o co sie klocimy to tak bedzie" domyslam sie ze o to ze nie bedziemy razem.
Nic nie odpisal bo juz nie mam sił....

To dzisiaj mnie zaatakowal sms ,, ,, skoro tak planujesz nasz przyszlosc nas nie ma" i za chwile kolejny sms ,, i juz mnie to nei obhodzi ze nawet nie odpisujesz bo to pokazuje jak Ci wlasnie zalezy"
Nie odpisalam bo nie wiem o co mu chodzi....
ON chce byc ze mna czy nie chce...
Po co ta cała ,,gra"...

27

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Niby nie jestesmy razem ale 2 dni coś pisal. Typu ,, widze ze to wszystko Ci odpowiada" itd . Ja w ogole od niedzieli nic nie napisalam sad Ani nie odpisywalam dopiero wczoraj cos odpisalam ,,tak chciales tak jest".
A dzisiaj juz nic...
Traktować to powaznie? zapomniec przestac sie łudzic ze zrozumie...
Tak mi go brakuje

28

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

jakieś rady?

29 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-08-14 11:56:55)

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Kita210 - porozmawiać jak dorośli ludzie.
Czerwiec - to odległy termin.
Jeżeli tylko ten termin wchodzi w grę, wskaż pozytywy tego terminu.
Nie, że nie i koniec.
Może rzeczywiście uda Wam się dojść do kompromisu, może uda Ci się pozamykać wszystko dużo wcześniej?
Jeżeli nic Cię tu nie trzyma, a tam macie lepsze warunki do życia - to nad czym się zastanawiasz i tak upierasz?

30

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Ale jak mam z nim porozmawiać jak on odzywa się tylko przez sms...
Jak juz napisze to tylko treść ,, widzę że Ci to wszystko odpowiada" A skąd on to wie, bo co że nie odzywam się a ja nie odzywam się bo chce mu dać coś do zrozumienia..
Czytam tego typu jak juz napisze sms : Widzę ze odpowiada Ci to wszystko, albo to Ty mnie oszukałaś bo nie tak miało byc, albo juz mnie nie obchodzi że nie odzywasz sie bo widać jak Ci zalezalo"
Dobrze wie ze w zyicu bym go w takiej sytuacji pod murem nie postawiła ani nie zrezygnowała.
Dalam mu wyjścia :
Aby jechal sam na chwile zobaczył jak jest po np.2 miesiacach zwolnie sie i pojade...
Albo w tym czerwcu . Zadne wyjscie mu nie odpowiada. A on naprawde nie ma nic do stracenia bo teraz nie pracuje...
A ja musze sie zwolnic z pracy gdzie pracuje 3 rok....
Chcialam dorobic sobie podyplomowe, musze zrezygnowac z mieszkania (wynajmu).
Czemu on tego nie rozumei>
Postawil mnie pod murem i jesli nie to na razie

31

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

a do tego dodam że jest niesamowicie uparty- Wymysli sobie cos i nie ma argumentów.
Tak ja teraz wolał zerwac niz ze mna dojsc do wspolnego wyjscia

32

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli
kita210 napisał/a:

Ale jak mam z nim porozmawiać jak on odzywa się tylko przez sms...
Jak juz napisze to tylko treść ,, widzę że Ci to wszystko odpowiada" A skąd on to wie, bo co że nie odzywam się a ja nie odzywam się bo chce mu dać coś do zrozumienia..
Czytam tego typu jak juz napisze sms : Widzę ze odpowiada Ci to wszystko, albo to Ty mnie oszukałaś bo nie tak miało byc, albo juz mnie nie obchodzi że nie odzywasz sie bo widać jak Ci zalezalo"
Dobrze wie ze w zyicu bym go w takiej sytuacji pod murem nie postawiła ani nie zrezygnowała.
Dalam mu wyjścia :
Aby jechal sam na chwile zobaczył jak jest po np.2 miesiacach zwolnie sie i pojade...
Albo w tym czerwcu . Zadne wyjscie mu nie odpowiada. A on naprawde nie ma nic do stracenia bo teraz nie pracuje...
A ja musze sie zwolnic z pracy gdzie pracuje 3 rok....
Chcialam dorobic sobie podyplomowe, musze zrezygnowac z mieszkania (wynajmu).
Czemu on tego nie rozumei>
Postawil mnie pod murem i jesli nie to na razie

Mogłabyś mi to wyjaśnić?

33

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Myslałąm ze jak chwile zobaczy ze niby ,,zakceptowałam jego decyzje rozejscia" przestraszy sie...
I dlatego nie odpisuje a zreszta co mam odpisac na taka tresc sms:(

34 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-08-14 12:19:58)

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Ale po co tak grać?
Nie chcesz rozstania, więc porozmawiajcie.
Nie przez SMS-y - bo one nie służą do rozmowy.

Drąże temat- w czym Go oszukałaś?

35

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Jak mam z nim porozmawiac jak on sobie wymyslil albo jedziesz albo KONIEC.
Powiedzialam ze nie chce teraz, podałam mu wyjscia.
Nie podobaja mu sie powiedział koniec.
On  zerwał wiec niech on sie postara.
Twierdzi ze go oszukałam ,, bo kiedys kiedys jak stuiowałam powiedziałam ze jak skoncze studia " to pojedziemy.
I skonczyalam ale chce jechac oczywiscie, ale niech to rozwiaze normalnie

36

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Kita,
Piszesz strasznie chaotycznie, generalnie jest taka zasada, że nie pisze się post pod postem tylko jest opcja "edytuj".
Wracając do tematu. Nie uważasz, że to nie on ma to 'rozwiązać normalnie" tylko WY musicie się wspólnie zastanowić co robić? A to jest tak: jedno wykrzyczało, że chce już, drugie wykrzyczało że za rok i koniec. Foch z obu stron. O ile rozumiem, że możecie się posprzeczać, to o tyle nie rozumiem Waszego wspólnego zaparcia się jak kozy. On się czuje oszukany, bo wrócił tu dla Ciebie a Ty mu obiecałaś, że PO STUDIACH wrócicie za granicę (dla niego po studiach już minęło..) do tego facet siedzi bez roboty, więc pewnie czuje się jak niedorajda. Z drugiej strony rozumiem także Ciebie - jesteś na niego zła i rozczarowana, bo potrzebujesz więcej czasu. Ale o tym trzeba mu spokojnie POWIEDZIEĆ, a nie napisać. Powiedzieć o swoich odczuciach, obawach, lękach.. Potem mu powiedzieć żeby spokojnie to przemyślał i np. za dwa dni wrócicie do rozmowy. A Wy tak na zmianę się szantażujecie.. jak dla mnie to dzieciarnia Autorko. I nie oświadczy się dopóki nie będzie miał Ci czego zaoferować - faceci tak mają po prostu. To żeby on tam pierwszy pojechał i ogarnął mieszkanie chociażby to dobry pomysł, tylko że trzeba mu to spokojnie wytłumaczyć, powiedzieć że jako mężczyzna będzie miał pole do popisu, przetrze szlaki a za dwa miesiące np. będzie Cię już miał tylko dla siebie. Komunikacja - jasna to podstawa..

37

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli
kita210 napisał/a:

Jak mam z nim porozmawiac jak on sobie wymyslil albo jedziesz albo KONIEC.
Powiedzialam ze nie chce teraz, podałam mu wyjscia.
Nie podobaja mu sie powiedział koniec.
On  zerwał wiec niech on sie postara.
Twierdzi ze go oszukałam ,, bo kiedys kiedys jak stuiowałam powiedziałam ze jak skoncze studia " to pojedziemy.
I skonczyalam ale chce jechac oczywiscie, ale niech to rozwiaze normalnie

Tak myślałam, że o to właśnie chodzi.
I wcale się nie dziwie, że zareagował tak jak zareagował.
Tak samo jak On, poczułabym się mało ważna dla partnera.

38

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Dzisiaj mial urodziny, oczywiście zrobiłam mu taki filmik aby mu było miło wysłalam na maila. Odpisał ze mu tego nie odczytuje ale tak juz nie interesuje go tresc...
I nie odpisałam mu na wiadomosc to mi napisał nie odpisuj jak chcesz, zreszta mnie juz to nie interesuje.
Napisałam mu ze ,, bardzo mi jest zle bez niego i bardzo go kocham i ze nie potrafie o nim zapomniec", i chce sie pogodzic. I napisałam ze zrezygnuje z pracy i pojade i zebysmy sie spotkali i to przemyslal.
To odpisał ,, Nie nie bede czegos ciągnal co nie ma wspolnej wizji po 5 latach, wiecej juz nie odpisuje. Narazie"

zabolało...
Myslalam ze po tygodniu kontaktu cos zrozumie i przemysli i porozmawia

39

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Dla mnie Twoja postawa jest dziwna... Tak po kolei:
1. Uzgadniasz z nim, że po studiach jedziecie za granicę.
2. Kończysz studia - oznajmiasz, że jednak nie jedziesz, bo chcesz kontynuować naukę.
3. Potem, że możesz jechać, ale za rok.
4. Przestajesz odpisywać na jego SMS-y.
5. Następnie decydujesz, że możesz jechać, ale za 2 miesiące.
6. W końcu kapitulujesz na całej linii, tylko on już tej kapitulacji nie chce przyjąć...

Faktem jest, że on coś poświęcił, wrócił do Polski, żebyś skończyła studia, mając jakąś wizję co będzie później. Ty go zrobiłaś w balona. Nie piszę tu czy Twoje decyzje były racjonalne czy nie, bo niezależnie od tego, wyrolowałaś go. Skoro mieliście ustalone, że po Twoich studiach jedziecie, to czemu odpowiednio wcześniej nie zaczęłaś zamykać swoich spraw?

40 Ostatnio edytowany przez kita210 (2015-08-15 09:32:32)

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Jak by normalnie ze mna rozmawiał to wszystko bym mu wytłumaczyła ....
A on tylko przez sms ,, albo jedziesz albo na razie"
Wczoraj zadzwoniłam napisałam do niego ....
To tylko ciągle albo nie odpisał albo ze wszystko wiem i go nic nie interesuje...
Niech mi przedstawi wyjscie, jak by miało to wygladac, plan.
A on sam nie wie tylko rzucił ,,jedziemy"

PO tygodniu nie rozmawiania mógł troszkę choć przemyslec, a on ciągle ,, tylko NARAZIE"
Zaczynam powoli wątpić że on wróci ...
Po prostu mnie zostawił po 5 latach sad

41

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

A Wy mieszkacie 500km od siebie?? Nie możesz po prostu pojechać do niego i porozmawiać tylko smski jak gówniarze wymieniacie?

42

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Jak ja mam do niego jechac, kiedys tak zrobiłam jak sie pokłocilismy i był efeket jaki był.
Nie był tym zadowolony i skonczyło sie tak ze powiedzial mi ze wszystko jest jasne

43 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-08-15 12:21:50)

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

no to Ty siedź w domu, on u siebie , wymieniajcie dalej smski i jest super.. Kita każdy ma taki związek jaki sobie stworzył, a Ty na każdą radę czy pomysł rozwiązania mówisz: nie. Uniosłaś się dumą, zacięliście się oboje. Jak tak wygląda u Was każda sprzeczka to ja nie wiem jak Wy funkcjonujecie.

44

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

to co ja mam zrobić jak na kazdy moj odzew to nie sad
On zerwał bez sensu

45

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli
kita210 napisał/a:

Powiedziałam mu wczoraj do słuchu, że ja decyzji nie zmienię. I że jak ma taki być wobec mnie to lepiej abysmy sie rozeszli....
Dodałam że super mnie dobija i się rozłączyłam.

Niech to przemysli co ode mnie wymaga, bo ja na razie mnie nie rozumie moich obaw... Jestem zdecydowana na wyjazd ale nie az tak szybko. Chce to zrobic na spokojnie, pozamykac wszystko

Naprawdę to Jego to była decyzja o rozejściu się?
Bo ja mam wrażenie, że Ty pierwsza o tym wspomniałaś.
Swoim zachowaniem pokazujesz Mu, że nie ma NIC do gadania.
Spójrz na siebie - i zacznij ocenę od siebie - czy dobrze postąpiłaś.

Poza tym unikasz odpowiedzi na pytanie zadane przez użytkowników forum.
Widocznie to dla Ciebie wygodne.

Uważam, że Twój partner, pomimo 5 lat bycia z Tobą - postąpił słusznie.
Nie szanujesz Jego, ani Jego decyzji.
Jesteś skupiona, wyłącznie na sobie.

46 Ostatnio edytowany przez kita210 (2015-08-15 18:41:10)

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

nie zaczełam zamykać bo nic nie mówił o wyjezdzie, czasem wspomniał ale mowil ze jeszcze spróbuje w polsce...
Nagle gdy stracił prace to on jedzie, to jak miałam sie przygotować.
JA go kocham i nie chce się rozstawać, przecież mozna znalezc wyjscie i sie dogadac.
Jak mam jechac jak on sam nie wie gdzie i nie zna szczegołow.
Tam moze tez mu cos nie bedzie odpowiadało bo zerwie, nawet nie jestesmy zareczeni...
A dobrze wie jak mi strasznie zalezy

Decyzja o wyjezdzie na dłuzej to poważna decyzja to nie decyzja którą mam podjąć pod rygorem ,,rozstania" Oczywiście chce jechać , ale jak mam jechać w ciemno. Rzucic wszystko i jechac . Tutaj mam prace, wynajmuje mieszkanie. Po zatym ja nie mam tak jak on ze jak nie wyjdzie ,,wroce do domu" bo nie mam takiej opcji i on dobrze wie jak to wygląda. Żaden argument go nie przekonuje. Jakos tydzien przed tą kłotnia zabrał mnie na wakacje było super i nagle
,, na razie". Mówiłam mu abyśmy ta sytuacje razem rozwiązali, razem poszukali wyjścia a jemu każda moja propozycja nie odpowiada.
On nie ma nic do stracenia i mieszka w domu, to jak nie wyjdzie to coż mu szkodzi...
Ok chce razem zaczac życie ale teraz go nie interesuje bo nie spodobała mu sie moja decyzja?
Kompletnie nie bierze tego co ja mówie....
Tyle razy mi mówil ze nigdy nie zostawi mnie, ze nie chce sie kłocic, ze bedzie ze mna zawsze...
I co?
Mówiłam  mu zeby pojechał na chwile sam i ja przyjade zwolnie sie . ALe nie bo twierdzi ze nie przyjade.

47

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli
kita210 napisał/a:

Decyzja o wyjezdzie na dłuzej to poważna decyzja to nie decyzja którą mam podjąć pod rygorem ,,rozstania" Oczywiście chce jechać , ale jak mam jechać w ciemno. Rzucic wszystko i jechac . Tutaj mam prace, wynajmuje mieszkanie. Po zatym ja nie mam tak jak on ze jak nie wyjdzie ,,wroce do domu" bo nie mam takiej opcji i on dobrze wie jak to wygląda. Żaden argument go nie przekonuje. Jakos tydzien przed tą kłotnia zabrał mnie na wakacje było super i nagle
,, na razie". Mówiłam mu abyśmy ta sytuacje razem rozwiązali, razem poszukali wyjścia a jemu każda moja propozycja nie odpowiada.

Tylko problem jest taki, że pierwsza Twoja odpowiedź - wnoszę z tego co piszesz, nie mam wiedzy o tym czego nam nie przedstawiłaś - była, że możecie jechać za rok. Nie, że dojedziesz później - ta wersja pojawiła się kiedy sytuacja była już napięta. Zakręciliście się w emocjach i chęci pokazania kto rządzi jak słoiki. Obustronny brak umiejętności komunikacji + walka o dominację. Cienko to widzę...

48

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

myślę, że nie nam tu dyskutować nad rangą argumentów Autorki i jej chłopka/ partnera, gdyż każdy ma tzw swoja rację. Zastanawia mnie cały czas jakość ich związku - 5 letniego związku !! Sa 5 lat i kłócą się nie przyjmując konstruktywnie swoich opinii i ślą sms-y o dziwnej dla mnie treści zważywszy ,że chcą być i planować przyszłość razem. Albo jest tu drugie dno, albo to dziecinada i szarpanie się o łopatkę w piaskownicy ( klasyczna próba sił). Cokolwiek zadecydują i tak jakoś nie rokuję świetlanej przyszłości związkowi, który przy poważnej próbie bazuje na uporze, często dziecinnych przepychankach słownych a nie negocjacji, argumentach, rozsądku, chęci zrozumienia drugiej/ bliskiej osoby,  A ŻYCIE TO JEST BAJKA

49

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

No tak mówiłam mu ze albo pojedziemy za rok albo jak pojedzie sam dojadę...
Obydwoje jestemy uparci. Choc ja uwazam ze potrafię odpuscic a on nie. Jak sobie coś wymysli ma tak byc jak on CHCE.
ja oczywiscie ze go trochę rozumiem dlatego chce rozwiazac jakos ta sytuacje miedzy nami. On nie pozwala mi tego rozwiazac. Nie rozumie moich argumentów.
Wczoraj dzwonił do mnie kilka razy wieczorem (wypity) i pytał czy jestem w domu. Potem mówił abym sprawdziła mu pociąg ale ze był dopiero nad ranem zrezygnował.
Nie rozumiem go, przeciez według NIEGO nie jest ze mna

50

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Pomijając to, że w wieki 30 lat człowiek powinien być ogarnięty zawodowo, on w ogóle o tobie nie myśli. Powiedziałaś, że chcesz jechać, ale za rok. Co to jest rok? Chcesz się rozwijać powinien cię w tym wspierać. A ultimatum dobrze o nim nie mówi. Ma być tak jak on chce, albo wcale. Coś mi się wydaje, że z jego strony to nie jest prawdziwe uczucie. Ludzie latami żyją na odległość jak jest uczucie, a on kilka miesięcy nie może? Nie szanuje cię. Nie rozumiem też dlaczego takie rozmowy przez smsy prowadzicie. Wydaje mi się, że z tego już nic nie będzie.

51

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

To jest dobry chłopak i wielokrotnie udowodnil mi że mnie kocha...
Ale tym razem jest na odwrót.
On nie wiem chce/ nie chce rozmawiać...

Jest nie ogarniety zawodowo bo zwyczajnie ma strasznego pecha do prac. Nie wiem z czego to wynika ale bardzo sie stara by sie ogarnac i bez sensu konczy sie.
Jest od 5 lat bardzo wporzadku wobec mnie nigdy mnie nie oszukal, nigdzie bez zemnie nie idzie zawsze ze mna. O wszystkim wiem.
Nie dziwi mnie to ze sam nie chce jechac, ja bez niego tez bym nie pojechała

52

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Czyli dla Ciebie Kita udany związek to taki gdzie jest "po Twojemu", gdzie wszystko wiesz a on nie ma nawet szansy Cię oszukać i gdzie sami nie możecie wyjść tylko musicie wszystko razem robić/ wszędzie razem wychodzić? Hm no cóż moja definicja udanego związku jest inna. A w czym ten pech do pracy się przejawia? Bo ciężko mi uwierzyć w to, że przez 5 lat ktoś nie jest w stanie znaleźć stałej pracy, lepszej czy gorszej, ale jednak stałej.. Raczej z obserwacji i jak słucham innych to wolą nic nie robić niż "harować codziennie za 1500". Hm ja wolę jednak harować dzień w dzień za 1500 i być samodzielna, niż mieć 30 lat i siedzieć u rodziców. Jesteście dorośli - dawno mogliście ze sobą zamieszkać czy wziąć ślub jeśli byście tego chcieli.

53

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Ja nic mu nie zakazuje ani nie bronię... On sam od siebie tak chce aby było bo taki jest. No nie mówie ze nie pracował, oczywiscie pracował tylko zawsze jakos ta praca miała w pozniejszym czasie brak przyszłosci ( albo umowa zlecenie a miala byc umowa o prace, albo bardzo wysokie zwroty finansowe ( odpowiedzialnosc za towar przy inwentaryzacji) .
Ja chciałam zamieszkać i on też ale z racji tego ze nie ma stałej pracy i sensownej pensji to jak mamy zamieszkac.
A na ślub tez nas nie stać. Ja ledwo odkladam grosze a on juz w ogole

54

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Kochana doskonale rozumiem twój problem. Jak ludzie( dwoje ludzi), gdzie mają za sobą długoletni związek się nie rozumieją i idą w dwóch różnych kierunkach, mają inne cele obydwoje. To bardzo ciężka sytuacja, tym bardziej,że nie liczy się z Twoimi potrzebami i zrywa jak nie robisz tak jak on chce. Mój związek też się właśnie rozleciał(byliśmy ponad 4 lata). Byłam 6 miesięcy w IE, ale jak wróciłam zerwał ze mną. Powiedział,że problemy nas przerosoły i że mój wyjazd dużo zmienił. Ja uważam,że jak się prawdziwie kocha to nic się nie zmienia. Kochana zależy jak bardzo go kochasz, ale uważam,że warto jest pomyśleć o sobie. Ja wróciłam z IE dla faceta, a on ze mną zerwał. Kochana jak twoim marzeniem są studia to studiuj. Ciężko radzić, gdy samemu ma się mętlik, ale jeśli masz wątpliwości, co do niego to się zastanów, czego Ty chcesz. Uważam z własnego doświadczenia,że ludzie muszą iść w jednym kierunku, jeśli zmierzają w innym i nie szanują swoich potrzeb to związek prędzej, czy później się rozleci. Trzymaj się cieplutko

55

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

justinass89b
Dziekuje za odpowiedz.
To nie jest tak ze ja chce isc w innym kierunku... Wczesniej nie mogłam jechac bo (4 lata) trzymały mnie studia. JA nie upieram sie ze musze tutaj byc i nigdzie nie pojade. Sama przez te 4 lata myslalam o wyjezdzie bo chce ABYSMY ZACZELi w koncu cos razem. I wkoncu zaczeli dazyc do wspolnej przyszłosci.
Tylko chyba normalne ze boje sie tak jechac w ciemno.....
Bo teraz jak sie zgodze to musze jechac w ciemno, zrezygnowac z wszystkiego w 5 minut.
TYLKO CHCE ABY on to zrozumiał i jakos rozwiązal to ze mna .

56

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli
GdyKochamy napisał/a:

Co to jest rok? Chcesz się rozwijać powinien cię w tym wspierać..

Co za dziwaczny "argument" - on też się chce rozwijać, więc ona powinna go wspierać. I jest pat.

57

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Mam strasznie mieszane uczucia i mysli...
Sama nie wiem co powinnam robic a czego nie. Czy rzucic to wszystko i jechac czy zostawic go.

58

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Żyję z moim chłopakiem na odległość, ponieważ oboje jesteśmy ambitnymi osobami i rozwijamy się w swoich zawodach i edukacji. Jest bardzo ciężko, ale wspieramy się, bo każde z nas chce, aby drugie było szczęśliwe i spełnione zawodowo. Nigdy nie pomyślałabym, aby mu zabronić wyjazdów czy abym ja rzuciła swój rozwój. Dlaczego? Bo chcę, aby był szczęśliwy i spełniony. On też tego dla mnie chce.

59

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

czyli Adella co mi radzisz?

60

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli
EeeTam napisał/a:
GdyKochamy napisał/a:

Co to jest rok? Chcesz się rozwijać powinien cię w tym wspierać..

Co za dziwaczny "argument" - on też się chce rozwijać, więc ona powinna go wspierać. I jest pat.

A czy ona mu zabrania jechać? Nie. Powiedziała, że może jechać, a ona dojedzie jak zrobi podyplomówkę. A on ją szantażuje.

61

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Podałam mu 2 wyjścia :
1- jedziemy razem w czerwcu.
2. Pojedzie sam np. 2 miesiace zobaczy jak jest, zobaczy czy mozna tam próbowac. I ja sie zwolnie i pojadę.
Zadne wyjscie mu nie odpowiada. Powiedzial ze tylko RAZEM.
Ze ja nie przyjadę, tylko tak mówię, ze związek na odległosc nie przetrwa.
I powiedzialam ze NIE POJADE TAK jak on chce. Więc, zerwał. I niby zerwał a jak wcześniej pisałam zawsze sie coś odezwie, tak jak w/w dzwonił wczoraj z pytaniem czy jestem w domu i abym mu sprawdzila pociąg do mnie ale ze byl tylko o 04. Więc, chyba zrezygnował.
A dzisiaj znowu milczy.

62 Ostatnio edytowany przez Adellaa (2015-08-16 21:29:20)

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Myślę bardzo poważnie o moim związku, ale wychodzę z założenia, że własny rozwój jest na pierwszym miejscu. Są dwie opcje:
- jeżeli okaże się, że nie wyjdzie mi z chłopakiem, to będę się cieszyła, że nie rzuciłam studiów i pracy, bo tak zostałabym bez niczego
- jeżeli nam wyjdzie, to oboje będziemy się cieszyć, że się przemęczyliśmy, a teraz ja jestem szczęśliwsza, spełniona i więcej będę dokładała do domowego budżetu.

Moim zdaniem nie powinnaś się zgadzać na zmuszanie do wyjazdu. Porozmawiajcie twarzą w twarz, że myślisz o was poważnie, chcesz z nim być, ale chcesz się też rozwijać i jest to dla ciebie ważne, aby zrobić te studia. To tylko rok. Potem przecież chcesz do niego jechać. W związku nie powinno się szantażować. Trzeba się szanować. Poza tym decyzja o rozstaniu powinna być poważna, a nie, że on sobie to rzuca, a i tak się z tobą kontaktuje i daje do zrozumienia, że to nie jest koniec. Rok na odległość wytrzymacie, jeżeli oboje będziecie przypominać sobie nawzajem o uczuciu.

Jak dla mnie to on cię nie szanuje. sad Nawet przyjechać pogadać nie może...

63

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Kurcze, zrobil mi się taki mętlik.
Oczywiście myśle o nas poważnie i to jest TEN właśćiwy.
Co dziwne poniekąd rozumiem jego postawe i rozumiem jego myślenie bo sama chce jechać. Tylko boję sie podjąc tą deyzje, dlatego chce ,,odlozyc" to na rok. Sama nie wiem, pogubilam sie. Wiem , że tutaj nie jestem w stanie ogarnąc sie finansowo. Czesc wypłaty (zycie , wynajem) i co mi zostaje..
Praca to nie marzenie pracuje tam bo boje sie zmian i dlugo tam jestem wiec sie przyzwyczaiłam.
A moze ten wyjazd to dobra decyzja?
Moze bardziej by mnie przekonał jak by inaczej ze mna porozmawiał a nie tak.
Mówi ze nie bedzie mnie zmuszał, ze wiedzialam od zawsze ze moze ta decyzje bedzie trzeba podjąc to odlekalam. Ma racje bo tak było.
Spadło to jak grom z jasnego nieba.
Nigdy nie myslalam o tym tak jak teraz.
DOPOKI MNIE NIE POSTAWIŁ POD MUREM.
Ale najbardziej mnie boli że teraz tak mnie tarktuje. Chce to odezwie sie chce to nie. A 5 lat jest ze mna.
A ja cierpie, czekam na niego, płacze.
Wczoraj zadzwonil to zastał mnie w placzu pyta dlaczego placze jak by nie wiedział....
Powiedzialam wiesz dobrze.
I gdzie ta STRASZNA JEGO MIŁOSC

64 Ostatnio edytowany przez Adellaa (2015-08-16 21:55:32)

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Nie możesz się tak dawać traktować. W związku trzeba chodzić na kompromisy. Będzie potem chciał mieć np. dziecko. Powie, że tu i teraz. Ty będziesz chciała, ale za rok to on cię rzuci, aby wymusić tak jak on chce?

65

Odp: Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

No własnie dlatego sie sprzeciwiłam to efekt jest taki ze w 3 minuty zerwał.
Bez sensu sad

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Potrzebuje rady, trochę to wszystko już mnie boli

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024