Jestem w rocznym zwiazku. Chlopak jest osoba dobra spokojna tak mi sie wydawalo ulegla zakochany. Bylam raz sama na dyskotece napoczatku zwiazku pare razy na piwie. On sam nigdzie nie wychodzil namawialam go zeby wychodzil. Nie mialam nic przeciwko. Wczoraj umowilam sie z kolezanka do jej domu na doslownie 2 piwa. Nie widzialam jej sporo on nie mial nic przeciwko. Zaproponowal ze przyjedzie po mnie zebym wieczorami sama nie wracala. Mialam mu napisac jak bede chciala wracac mowilam wstepnie 22 23.. byla 21 juz pisal ze bedzie na 22. Chcialam troche jeszcze posiedziec. Napisalam ze mam jedno piwo ze troche chcem pogadac ze 23 moze i ze najwyzej wroce sama. Napisal mi ze ja tylko problemy robie ze na 22 sie umawialismy. Mam sie napierd*lic jak mi tak zalezy.ze on w domu siedziec nie bedzie. Deszcz padal wieczorem to myslal ze sie zgodze. Wrocilam sama do domu.Moze to smieszna sytuacja ale sie zdziwilam. Na to wychodzi ze nigdzie nie moge wychodzic. Napisal mi nara i tyle. Nie poznaje go nacodzien mily spokojny taki dobry chlopak..
1 2015-07-26 08:16:03 Ostatnio edytowany przez perelkkaa (2015-07-26 08:17:02)
Naprawdę nigdy wczesniej przez rok czasu nie miałaś wrażenia, że chłopak Cię kontroluję? Twoje wyjścia itd?? Skoro chciał Cię odebrać to dobrze o nim świadczy, a nie żebyś sama szła po nocach. Może to wcale nie świadczy o tym, że chce cię ograniczać.
To jest chore związek to nie klatka.
Może po prostu wolał wczesniej po ciebie przyjechać, bo chciał sie wczesniej połozyc spac?