Chłopak chce odejść, bo mnie nie uratuje? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Chłopak chce odejść, bo mnie nie uratuje?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Chłopak chce odejść, bo mnie nie uratuje?

Witam,
wczoraj był u mnie chłopak. Wyszedł po 23 i wracał do siebie przez park. Tam spotkał grupkę młodych "dresów", którzy od razu się odwrócili w jego stronę. Szedł dalej, ale potknął się o korzeń i spadł mu plecak. Oni się zaczęli śmiać, a on poszedł dalej. Jak doszedł do domu to od razu zaczął panikować, że zachował się jak ciota i jakbyśmy szli razem to nawet by mnie nie obronił i lepiej żebyśmy zerwali, bo co z niego za facet. Według niego powinien się z nimi bić, ale przecież mu mówię, że tylko niepotrzebnie by oberwał, bo chociaż byli młodsi to ich było kilku. Wpadł w jakąś depresje i co ja mam zrobić? Jak mu wytłumaczyć, że dobrze się zachował i ogólnie nic się nie stało? Wiem, że to śmieszne, ale nie mogę do niego dotrzeć.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chłopak chce odejść, bo mnie nie uratuje?

Może nie powiedział Ci wszystkiego i coś więcej się stało?

3

Odp: Chłopak chce odejść, bo mnie nie uratuje?

Powiedział, wierzę mu. Zresztą jemu chyba właśnie o to chodzi, ze nic więcej się nie stało i nie próbował się bronić. Jak mu wytłumaczyć, że tak naprawdę to nic się nie stało?

4

Odp: Chłopak chce odejść, bo mnie nie uratuje?

barba86,

Mam troche wiecej lat i doswiadczenia za soba, wiec pozwol ze podziele sie moja filozofia (nie tylko moja zreszta) na ten temat.  W zyciu mezczyzna moze stoczyc walki w jednej z trzech kategorii:

1.  Walka sportowa, np. karate.
2.  Walka uliczna tzw. "obijanie geb".
3.  Walka "na smierc i zycie".

Pierwsze dwie kategorie sa bardzo podobne.  Maja swoje reguly.  Ich celem jest dominacja nad przeciwnikiem a nie jego zniszczenie.  Rowniez cechuje je wybor: kazdy dobrowolnie bierze w nich udzial.  Zwyciestwo w takiej walce daje ogromna satysfakcje i zacheca do kolejnych takich "przygod".

Walka na smierc i zycie jest kompletnie inna.  Cechuje ja przede wszystkim brak wyboru z jednej strony.  Np. kiedy jest sie brutalnie zaatakowanym na ulicy i zadne prosby, negocjacje (o ile nawet ma sie na to szanse) nie pomagaja w jej uniknieciu.  W takiej walce broni sie zdrowia i zycia wlasnego lub bliskich.  Taka walka ma jedna regule: wszystkie chwyty (rowniez te brudne) sa dozwolone.  Trzeba sie w niej angazonwac z maksymalna brutalnoscia.  W takiej sytuacji mozna uzyc broni wszelkiego rodzaju, mozna lamac kosci, wylupac oczy, zmiazdzyc tchawice, itp.  Rezultatem takiej walki moze byc powazne okaleczenie lub smierc.  Zwyciestwo w takiej walce nie przynosi satysfakcji i nie sprawia ze sie chce przezyc wiecej takich epizodow.

Wielu mezczyzn (wlaczajac mnie) uczestniczy w walkach typu 1. dla sportu/treningu i kompletnie unika walk typu 2. i 3.  Typ 2. jest latwy do unikniecia, wiec nie ma sie co tym przejmowac.  Pozostaje wiec tylko typ 3.  Dla takiego mezczyzny kazda walka poza ringiem jest walka "na smierc i zycie".

W przypadku Twojego chlopaka, on sam siebie postawil przed wyborem.  Nikt go nie prowokowal do walki - wysmiewanie i slowne zaczepki nie sa wystarczajacym powodem do wszczynania walk.  To ze odszedl bylo prawidlowym zachowaniem.  Gdyby zaatakowal tych "dresiazy" nie dajac im wyboru na unikniecie walki, to mogloby sie to bardzo zle dla niego skonczyc.  Bedac napastnikiem traci wszelka ochrone prawa i oddaje wladze nad swoim zyciem w rece broniacego sie.  Moglby dostac nozem pomiedzy zebra i Ci ktorzy by mu to urzadzili pradwopodobnie byliby uniewinnieni (nie jestem pewien czy tak dokladnie dziala prawo w Polsce w tym zakresie, ale tu gdzie mieszkam broniacy sie ma prawo za soba i moze uzyc przemocy smiertelnej).

Kazda walka, nawet sportowa moze skonczyc sie powaznymi obrazeniami i czasem nawet kalectwem.  Dlatego angazowanie sie w walki typu 2 jest szczegolnie glupie.  Ludzie ktorzy takie walki podejmuja w obronie "ego" czy "honoru" cechuja sie wyjatkowa niedojrzaloscia.

5 Ostatnio edytowany przez Shirow (2015-07-26 02:11:07)

Odp: Chłopak chce odejść, bo mnie nie uratuje?

Jak dla mnie gość ma problemy z samooceną i albo rzeczywiście sądzi, że lepiej jak go zostawisz, bo on "nie jest w pełni mężczyzną" i na Ciebie nie zasługuje, albo chciał żebyś zaprzeczyła, powiedziała mu coś miłego. (Tak, niektórzy faceci też dopraszają się o komplementy i potwierdzenia, że są w stu procentach męscy.) Wylej mu kubeł zimnej wody na głowę i powiedz, że zachowuje się jak paranoik. Że takiego go sobie wybrałaś i, wbrew temu co on sądzi, ta sytuacja nie zmieniła Twojego mniemania o nim. Niech gość popracuje nad samooceną, bo to, że się potknął w parku, gdy zaczepiły go dresy, jeszcze go jako człowieka nie dyskredytuje. Samo niewdawanie się w bójkę było rozsądnym posunięciem.

6

Odp: Chłopak chce odejść, bo mnie nie uratuje?

No dokladnie, shirow ma racje wink. Po za tym kazdy sie moze potknac xd. I nie dowodem odwagi jest przegrana walka, lecz wiedza kiedy walki unikac trzeba (yoda welcome xd). Po za tym ja polecam od siebie jeszcze odrobne przycisnac go - powiedziec mu ze fakt, ma racje. Nie dlatego ze sie potknal, ale dlatego ze sobie cb odpuscil nie zwazajac na twoje zdanie big_smile

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Chłopak chce odejść, bo mnie nie uratuje?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024