Dzisiaj miało minąć 16 miesięcy jak byłam z narzeczonym... Niestety 3 grudnia w moje urodziny zerwał ze mą w podły sposób. Ja chciałam żeby ten dzień był wyjątkowy bo to moje urodziny, może za dużo juz mu trulam o tym to się wkurzyl, do tego moja mama do niego napisała,żeby zrobił coś dla mnie, a nie sprawiał mi przykrość, bardziej się wkurzyl.. I przyszedł do domu po pracy dał mi prezent ja się poplakalam i go mocno przytulilam, bo Ten dzień był okropny, a on olał mnie i poszedł się kąpać, wykąpał się i położył, po czym ja poszlam się wykąpać i przyszedł do mnie do łazienki, powiedział "daje nam miesiąc, jeżeli nic się nie zmieni na lepsze to.." ja mu przerwalam i powiedzialam "ale ja nam czasu nie daje" (jestem zdania, ze nie może byc tak ze w poważnym związku on mi będzie tak gadal, bo jeżeli byliśmy zareczeni to logiczne ze cały czas trzeba się starać, a ostatnio naprawdę malo się klocilismy i wszystko było dobrze) on mi na to powiedział "dobra, to w ten weekend jade do Poznania i jak wrócę to ma Cie tu nie być" Ja nic nie zrobilam, nie zaplkalam, no nic.. Byłam w totalnym szoku.. Wyszlam z łazienki, polozylam się spać w salonie, a on po chwili przyszedł i powiedział "to będzie dla Ciebie najlepszy prezent urodzinowy, odpoczniesz sobie ode mnie, bo tak Ci ze mną źle, wszystkiego najlepszego" a ja nic się dalej nie odezwalam. Rano wstalam, ogarnelam się, on wstał ogarnął się i w pewnym momencie stanął i patrzy się na mnie, ja tez patrzylam się na niego.. I zadał mi pytanie "przemyslalas sobie cos w nocy?" a ja na to "nie bo szybko zasnelam, a Ty?" on na to "ja tak, nie doceniasz mnie, wysluchujesz od swojej koleżanki karolinki jaki to jest jej facet, a może zajelabys się swoim? Kiedy mi ostatnio obiad zrobilas gorący? A jak lezalas w szpitalu to kto był przy Tobie? Rodzice czy ja? Kto Cu leki kupił? To ja Cie naprawdę kocham, a Ty piszesz mamusi jaki to ja zły jestem i ona do mnie wypisuje" a ja na to "to nie jest tak, dbam o Ciebie, interesuje się Tobą, a to, ze nie zrobilam obiadu to nie jest powód do zerwania, jak Ty się dowiedziales ze kolega Twój zginął to byłam wyrozumiala jak nic w domu nie zrobiles, a co do mojej mamy, to nie pisze wszystkim jaki to zły jesteś, mama po prostu chciała żebym w dniu swoich urodzin była szczęśliwa i to najbardziej dzięki Tobie" (on krzyczał, a ja byłam spokojna) po tym powiedział mi "wypierdalaj.. Do tego z Niemiec) jak to uslyszalam to poszlam do sypialni,bylam znowu w szoku.. On za mną przyszedł zobaczył ze zdjelam pierścionek yo powiedział mi "pierścionek zabieram bo nie zasługujesz na niego" a ja na to "dobrze, zabierz, jeżeli jestem taka zła i najgorsza to go weź" i jeszcze dodał "masz się wyprowadzić, albo najlepiej jakbys została do wtorku żeby rozwiązać umowę najmu i mam nadzieje, ze polowe za mieszkanie zaplacisz, a ja mu powirdzialam, ze nie chce juz z nim rozmawiać i ze nie zostanę tu dłużej. O co chodzi z tym wyjazdem do Niemiec? O to ze palnelam kiedys ze jest facet ktory sie we mnie kocha i jest z niemiec, ale później przeprosiłam Go za to i wszystko sobie wyjaśniliśmy.. Oczywiście nieraz mnie obraził czy wyzwał, ale pierwszy raz powiedział, że mam "wypierdalać" , że "ma mnie tu nie być jak wróci".. Zabolało, bo mimo wszystko kochałam go i mimo tego, że nieraz mnie okłamał to byłam z Nim i zawsze tłumaczyłam mu, że nie może tak robić, zamiast zrywać.. Naprawdę starałam się jak mogłam, oczywiście powrót z pracy w godzinach wieczornych nie pozwalał mi na zrobienie obiadu, ale zawsze starałam się coś zrobić by miał co zjeść jak też wróci z pracy.. Wyprowadziłam się, wróciłam tam skąd chciałam uciec, wszystko pousuwałam, było i jest mi nadal ciężko.. Najgorsze jest to, że cholernie mi go brakuje i wczoraj do niego napisałam, ale niestety to, że napisałam mu co czuje, że tak nie wygląda poważny związek nic nie dało bo znowu oberwałam, znowu był niemiły.. Ja też nigdy nie zwątpiłam w to czy mnie kocha, zawsze to czułam, dlatego dziwi mnie Jego zachowanie, jeszcze w poniedziałek byliśmy na urodzinach mojej mamy i kiedy wyszłam porozmawiać z kuzynką powiedział mojej mamie, że kocha mnie nad życie i jakie ma plany na przyszłość.. Jeszcze w środę było dobrze, aż tu nagle bach w moje urodziny ze mną zerwał... Cholernie to boli, a ja nie potrafię sobie jakoś poradzić, kupiłam sobie książke i czytam, ale nawet książka i ćwiczenia w niej zawarte przypominają mi Jego..
Bardzo proszę o radę, co mam teraz zrobić? Już nie pisać? nie odzywać się? Myślicie, że on zawalczy i zrozumie, że nie może żyć beze mnie? To był dla Nas obojga pierwszy poważny związek, On pierwszy raz miał narzeczoną, a ja narzeczonego, pierwszy raz wyprowadził się z domu by zamieszkać z partnerką, a ja już kompletnie się wtedy usamodzielniłam pierwszy raz, ogólnie było Nam dobrze, naprawdę widać było, że mnie kocha.. A ja mam mętlik taki w głowie, że nie wiem co robić.. Tęskie za Nim i Go kocham, jak nikogo innego w życiu. Gdybyście mieli jakieś pytania dotyczące Naszego już nie istniejącego związku to piszcie.. Bardzo proszę o pomoc..