Witam wszystkich serdecznie,
Od jakiegoś czasu moja kobieta zaczęła podejrzewać mnie o różne rzeczy. Wszystko zaczęło się od tego że kiedyś na wspólnym wyjściu ponoć zapatrzyłem się na jakąś młodszą dziewczynę. Osobiście ja ten sytuacji w ogóle nie pamiętam, tłumaczyłem jej że może się przywiesiłem na chwilę, ale więcej nic konkretnego nie potrafię powiedzieć. Dowiedziałem się o tym dopiero jakiś 6 miesięcy później i od tego czasu cały czas ten temat wraca do naszego związku. Są tygodnie, miesiące że wszystko jest ok - Kochamy się, śmiejemy razem, czasem kłócimy jak to ludzie, ale kiedy wychodzimy gdzieś razem czuje że jestem cały czas obserwowany, a nie daj boże że obok nas przechodzą jakieś młodsze kobiety.
Przykładowa sytuacja: Stoimy na przejściu dla pieszych, czerwone światło, ja rozglądam się dookoła czy nie jedzie jakaś policja lub straż miejska, żebyśmy mogli sobie przejść. Po drugiej stronie ulicy stoi jakaś grupka nastolatek oddalona od nas około 100m, a ja na drugi dzień słyszę że specjalnie się rozglądałem żeby popatrzeć sobie na nie. No po prostu krew mnie zalewa.
Generalnie nie wiem już co mam robić. Jeżeli rozmawiamy o tym to nie kłócimy się jakoś bardzo, umiemy ze sobą rozmawiać o problemach, ale jestem już trochę zmęczony tym wszystkim. Niedawno powiedziałem jej że nie życzę sobie już tego tematu w moim życiu - teraz myślę że może był to mój błąd bo zostawiłem ją z tym samą. Kocham ją bardzo i chciałbym zrobić wszystko żeby uratować nasz związek, ale nie mam już za bardzo pomysłu co robić. Widzę też po niej że jest już wyczerpana tym wszystkim ale też wiem że mnie kocha i chciałaby żeby było wszystko ok. Czy jedynym rozwiązaniem jest rozstanie? Czy może powinniśmy więcej rozmawiać?
PS. Dodam jeszcze że podobnie jest ze zwierzętami - czasami bawię się z jej, lub moim psem to słyszę że chyba podobają mi się psy. Kiedyś jej powiedziałem że to może jej się podobają zwierzęta i chciałaby żebym ja też je lubił tak jak ona to mi powiedziała żebym przestał wymyślać, więc jej odpowiedziałem że gadam tak jak ona:) Czasami już nie wiem czy mam się z tego śmiać czy płakać.
Widzę tylko że dziewczyna ma duży problem i być może najlepszym wyjściem dla mnie byłoby zostawić ją żeby się uwolnić od tego wszystkiego ale z drugiej strony kocham ją bardzo i chciałbym jej jakoś pomóc w tym wszystkim, ale tak jak pisałem wcześniej być może jedyną pomocą jest rozstanie?