Witajcie ;-)
Mam 2 małych dzieci. Córka ma 4 latka. Synek 3;-) Rok różnicy;-)
Córeczka wychowuje sie bez problemów;-) Naprawsde bardzo grzeczna , mądra ;-) Ah ;-)
Za to SYNEK !!!
Ale może zacznę od początku. Kiedy urodzilam Filipka - Amelka miała rok i 2 tyugodnie. Chcąc nie chcąc musiała stac sie bardziej samodzielna i opiekuncza. I taka właśnie jest. Absolutnie jej nie zaniedbywałam ale wiadomo że niemowle potrzebuje sporej uwagi, którą musialam i chciałam także Jemu poświęcać. Z racji tego, że był młodszy- przyznam- na więcej Jemu pozwalalismy. Ale w porę( lub nie w pore ale dobrze, że wogóle) zrozumiałam, że wyrośnie na egoiste, że musi nauczyć sie dziellic również z Amelką( zabawkami, mamą )
W okolicach 1,5 roku Filipek zaczał się buntowac. Postanowiłam podejść do tego w sposób madry i bunt przeczekać - nie reagując zupelnie. Buntował się w sklepie, na ulicy( słynne rzuty na chodniku i walenie pięsciami). bez krzyku i emocji( no moze z jakies 2 -3 razy w koncu krzyknelam) zawsze udawało mi si,ę owy napad przeczekać.
ok. Miedzy 2 a 3 rokiem zycia bunt nie prtzechodził i trwa nadal( Syn po wakacjach idzie do przedszkola) teraz do rzucania sie na ziemie doszly krzyki, wrzaski, bicie i ostatnio plucie.
w napadach zlosci zanosze go do swojego pokoju i mowie ze jak sie uspokoi to moze do nas wrocic. uspokajanie trwa od 15 minut do nawet godziny krzyku i placzu. i histerii. ale sie w koncu uspokoi i przychodzi i przeprasza.
takie napad zdarzaja sie Jemu tak z 3- 4 razy dziennie.
Nie krzycze na niego. nie bije, czasem dostanie po rączkach jesli czym uderzy siostre lub mowie np 2 razy by nie malowal po scianie( przy okazji reklama- polecam zmywalne farby;-) ) a on nadal maluje to po raczkach dostanie.
poza tym wszystkim synek rozwija sie prawidlowo. jest empatyczny, nie ma problemu z nawiazywaniem znajomosci, skupia uwage na bajce. wszystko z nim jest ok. Nie ma podejrzenia autyzmu czy adhd.
on nas jako rodzicow probuje. ja to rozumiem. tyle ze nasze metody mam wrazenie nie dzialaja. czesto slysze- ale on jest rozpieszczony chociaz to nie prawda ! nie dostaje tego co chce. A juz napewno nie wtedy jesli to wymusza krzykiem.
potrafi wyciagnac konsekwencje( placze- idzie do swojego pokoju- uspokoi sie i przeprosi- moze wrocic do mamy i mnie przytulic)
nie krzyczymy na niego. fakt czasem mówie podniesionym glosem. babcia- straszy go panem kominiarzem, że zadzwoni po niego i go zabierze. To nie skutkuje.
ja juz nie mam sily. ile jeszcze to bedzie trwalo....? moze ja gdzies popelniam jakis blad ? znac ie jakies inne sposoby na poskromienie malego zlosnika?
dodam , że jeśli nie ma swoich napadów to jest uroczym małym chłopcem ;-)