hej, musze sie wygadac, nie wytrzymuje.
Zaczynam mieć straszne lęki, od wewnątrz tak bardzo panikuje. Lęk przed porażką i ta ogromna presja. I wszystko na własne życzenie.
Wszystko zaczeło dziać się bardzo szybko. W połowie czerwca wyslalam cv do pracy do W-wy, jedno, tak dla jaj...
O dziwne, zaprosili mnie na rozmowe... Pojechalam, rozmowa wyszla bardzo pozytywnie, 2 dni pozniej wiedzialam ze dostalam prace.
Czyli decyzja byla prosta, przeprowadzam sie... Przeprowadzam sie do warszawy, z malego miasta 60 tys mieszkanców...
Czyli zamykam pewien rozdzial w swoim zyciu. Totalnie zamykam! Rzucam wszystko i jade!!!
1. Odeszlam z pewnej pracy do nie pewnej. ( male pieniadze, zero rozwoju zamienialam na "umownie" duzo wieksze i duzo wiekszy rozwoj)
2. Zakonczylam 5 letni zwiazek ... Do wczoraj jeszcze nie zalowalam tej decyzji ... Wiem ze to dobra decyzja...
Nie kochalam go, zbyt dlugo tlumilam siebie na poczet zwiazku, dlatego gdy pojawila sie alternatywa od razu ucieklam... A mialam wsparcie...
3. Zostawilam znajomych rodzicow rodzenstwo wszystkich, tutaj zbytnio nawet nie mam z kim porozmawiac.
Mimo ze ci najblizsi nie wroza mi tu kariery, uwazaja ze rzucam sie na gleboką wode, ze utone, ze wroce za miesiac ze sobie nie poradze!!!!
I to mnie chyba zaczyna paralizowac!!!!!
Boje sie! To mni dusi od wewnatrz...
Tak bardzo bylam pewna siebie gdy wyjezdzalam! Kto da rade jak nie ja.?? No kto!!! Ale z kazdym dniem tutaj, sama... Bez nikogo... Pękam...
W pracy sobie radze. Nawet bardzo dobrze przechodze kolejne etapy...
Ale wlasnie to mnie przeraza... Bo jednak tu nie jest tak latwo. Nigdy nie pracowalam dla korporacji. Nigdy nie pracowalam w warszawie. Myslalam ze skoro jestem komunikatywna to bedzie ok.
Ogolem jestem przedstawicielem handlowym. Pracuje od zeszlego wtorku, zanim zaczne sama jezdzic na spotkania musze przejsc etap umawiania spotkan, nigdy bym nie powuedziala ze tutaj tak ciezko bedzie umowic spotkanie. Ale radze sobie! W zeszlym tygodniu mialam najwiecej umowionych spotkan, dzisiaj tak samo.
Tylko... Ten lek, wewnetrzy nie pokoj, ze sobie nie poradze... Ze nie zrobie planu i nie zarobie tyle zeby mi starczylo... A prZeciez zapozyczylam sie zeby tu wyjechac!
Studiuje w warszawie... Zawsze chcialam tutaj mieszkac.
Jestem silnym charakterem ... Dlatego to uczucie które zaczyna we mnie narastac mnie przeraza... Bo chyba tak naprawde nigdy go nie mialam.
Zawsze byl ktos kto mi pomogl... A teraz jestem sama...
Musze wszystkim udowodnic ze dam sobie rade w warszawie bo chce cos przezyc! Osiagnac pewien stopien w zyciu... Ustabilizowac sie finansowo! Pojechac cos! Przezyc! Zyc... A nie wegotowac ...
Wiem ze teraz jęcze... Ale nie mam komu sie wyżalic...