hej,,
chciałam się tylko wypłakać, bo czuję się jak małe dziecko i tak też się zachowuję jeśli chodzi o wizyty u lekarzy. Póki coś mi nie jest to nie idę, a bo przejdzie samo, albo wymyślę inny powód. I zawsze tak było. pewnie dlatego tak robię, bo moja mama ma takie podejście. No i 5 lat temu ostatnio byłam u ginekologa, miałam II gr cytologi, i wykrytą nadżerkę. Ale lekarz stwierdził, że można ją wypalić, ale to nie jest takie pilne. No skoro nie jest pilne to tak te kilka lat zleciało. Wiem, teraz się ocknełam. Tylko proszę: jestem świadoma swojego zadniebania, nieodpowiedzialności więc nie piszcie mi już tego
teraz postanowiłam, że pójdę i wszystko pozałatwiam. Z tym, że bardzo się stresuję. Czy też któraś z Was tak się nieodpowiedzialnie zachowała? potrzebuję wsparcia, bo osiwieję
Boję się, że cytologia będzie zła .
Spokojnie, idź do lekarza jak najszybciej i nie zaniedbuj więcej leczenia ![]()
lepiej późno niż wcale
. Zapisz się na wizytę i zrób cytologię. Ja jestem zdania, że co ma być to i tak będzie. A lepiej jest żyć we świadomości niż ciągłym stresie i się zastanawiać czy coś się tam dzieję, czy nie. Poza tym...pewnie w przyszłości będziesz chciała mieć dzieci, więc będąc w ciąży i tak musiałabyś iść do ginekologa i by odkrył te Twoje "zaniedbania". Więc dobrze, że idziesz teraz. Pamiętaj, że wizyta u ginekologa nie pogorszy Twojego stanu zdrowia.
4 2015-07-04 16:36:57 Ostatnio edytowany przez cyberwoman (2015-07-04 16:38:44)
Zrobiłam pierwszy krok i zapisałam się na wizytę. Dopiero za 2 tyg idę. Obawiam się, że lekarz mnie zabiję jeśli mu powiem, że tak dawno byłam i nic nie robiłam z nadżerką ![]()
Ogólnie jak o tym wszystkim myślę to nie wiem, dlaczego nie poszłam wcześniej
aż jestem w szoku, że tyle czasu mineło. Możliwe, że to dlatego, iż nie byłam w stałym związku, nic mi nie dolegało. Nie musiałam chodzić po recepty...Wiem głupia jestem.
Spokojnie, grunt, że zrobiłaś ten pierwszy krok. A czy Ty myślisz, że jesteś jedyną osobą, która się nie leczy regularnie?! nie, takich kobiet jest mnóstwo!!!!! I one wcale nie zamierzają nic z tym zrobić.
Propo lekarza...jeśli idziesz do innego niż wcześniej, nie będzie mieć Twojej karty. Więc powiedz, że niepokoją Cię jakieś objawy ( jeśli takie masz) i że ostatnio cyt robiłaś kilka lat temu i wyszła gr II. I tyle. nie musisz się spowiadać. Poaza tym, czasami jest tak, że nadżerka samoistnie się goi. Nie wiadomo co Ci teraz dolega, jak to teraz wygląda. Idź do lekarza, jak ze zwykłą infekcją. Dopiero po badaniu się okaże co jest. Po co rozmyślać o tym co było kiedyś? myślę, że gdyby Twoja nadżerka była w fatalnym stanie to przez te 5 lat miałabyś uciąliwe upławy, infekcję, krwania między okresowe...było tak? Pewnie nie, bo w takim przypadku byś była zmuszona iść. I tak też jest z wieloma kobietami, idą jak muszą. A skoro lekarz Ci wcześniej powiedział, że nie ma co panikować, nie trzeba jej ruszać, kto, wie, może była nie groźna. Gdyby wyglądało to tragicznie to by Ci to powiedział wprost: jutro zabieg, natychmiastowy.
tylko nadal nie mogę pokonać tego stresu, już drugi dzień siedzę i czytam w necie info i szukam podobnego przypadku...Nawet nie mam z kim o tym pogadać ![]()
Podobny przypadek?
Proszę bardzo...
Też miałam nadżerkę,nie miałam wypalanej,ponoć znikła(była na wyniku cytologi,teraz jej nie ma)
Różnica tylko taka,że ja się badam,cytologię najpierw miałam robioną co pół roku,teraz raz w roku.
Trzymam kciuki za powodzenie ![]()
Draceenka a przez jaki okres czasu miałaś nadżerkę?
Nie mam pojęcia ile czasu ją hodowałam.
Jakoś tak po 3 letniej przerwie poszłam do ginki,ta w krzyk,że wielka,ogromna nadżerka.
Dała mi jakieś globulki ,2 lata jeszcze była,potem już nie.
dobra, co ma być to będzie. Okażę się za 2 tyg. Póki co muszę mózg zresetować, bo naczytałam się tyle w internecie, że wszystkie objawy świadczą o nadżerce, raku, ciąży, hiv...w sumie dawno już powinnam nie żyć wg wujka google. ...
Cyberwoman czym ty się dziewczyno przejmujesz. Lekarzowi wcale nie musisz mówić kiedy ostatnio byłaś. Jak zapyta to wystarczy, ze powiesz, że już trochę minęło. Dla lekarza nie jest istotnio kiedy byłaś na jakiejś wizycie, tylko jak sytuacja wygląda aktualnie. Poza tym nadżerka to nic strasznego i często wcale nie wymaga leczenia.
A co do II grupy cytologii to ja taką mam od zawsze (czyli już kilka ładnych lat) i lekarz zawsze mówi, że jest ok. Teraz podobno też mam nadżerkę (inny lekarz stwierdził ) ale powiedział, że przy prawidłowej cytologii (dalej druga grupa) nie trzeba nic z nią na razie robić.
Przejmuję się tym, że tak dawno nie robiłam cytologii
Nagle teraz mnie ocknęło. Głupotą jest to, że dopiero jak mam stałego partnera chodzę do ginekologa. Tak było kilka lat temu i tak jest teraz kiedy od roku jestem w stałym związku. To się obudziłam. Obawiam się wyniku. No ale już czasu nie cofnę więc trza lęk pokonać. A najlepsze jest to, że mam wrażenia, że ja jako jedna z nielicznych dziewczyn nie robię co roku cytologii, jak tak sobie poczytałam w necie.
Bo te co nie robią,to się nie chwalą.
Zalecenia NFZ,to cytologia co 3 lata.
u mnie w Holandii cytologię zalecają co 5 lat!!!! Na serio ja jeszcze 2 lata temu na 3 cytologię poszłam po 6 latach i żyję. Poza tym...stres zawsze jest, czy chodzisz regularnie czy co kilka lat. Jasne, że lepiej chorobę wykryć wcześniej. Więc masz szansę, bo tak jak pisałam wcześniej: gdybyś teraz się nie ocknęła to byś pewnie poszła przy ostrych dolegliwościach bądź ciąży. A mnóstwo babeczek idzie dopiero wtedy kiedy są w ciąży. Nie ma gdybać, trza się z tym zmierzyć.
byłam wczoraj u lekarza. Nadżerkę mam maluśką, lekarz stwierdził, żeby jej nie ruszać przed pierwszą ciążą. Usg nic nie wykazało. Teraz czekam na wyniki cytologii...Co ma być to będzie, ale grunt, że poszłam i już poczułam ulgę. ![]()
mam II grupę...ale ulga!!!!
dzięki za wsparcie!!!!