Witam. Chwilę zastanawiałam się gdzie umieścić mój wątek i padło na psychologię ponieważ właśnie w tej kwestii potrzebuje wsparcia. Przede wszystkim chodzi o mnie i o mojego obecnego faceta który co jakiś czas doprowadza mnie do takiego stanu jak właśnie teraz. Otóżw chwili obecnej po przeplakanych 40 minutach z jego powodu dochodzę do wniosku ze teraz moja kolej zrobić coś by on poczuł się tak jak ja w tej chwili.
Mój obecny stan spowodowany jest jego zachowaniem które czasem się u niego odzywa. Mianowicie od 3 dni robi wszystko by doprowadzić do kłótni po to bym się wkurzyla i pojechała na dzień lub 2 do koleżanki dając mu do zrozumienia ze w tym trybie nie da się żyć z nim pod jednym dachem co później wychodzi na moja niekorzyść bo kiedy ja nie nocuje w domu i mam nadzieje ze zastanowi się nad sobą i swoim postępowaniem on w tym czasie świetnie się bawi. Zanim jednak dojdzie do mojej chwilowej separacji z nim oczywiście próbuje z nim rozmawiać. Rozmowa kończy się kłótnia bo jak wspomniałam wyżej zawsze odwróci kota ogonem zrobi z siebie kozła ofiarnego będzie mnie o wszystko obwinial tylko po to by wywołać jeszcze większą awanturę. Przy tym sprawia wrażenie w ogóle niezainteresowanego dojściem do jakiegokolwiek porozumienia.
Dziś po trzech dniach sporów wróciłam po pracy do domu a on pijany w sztok. Oznajmiła mu ze to był jego ostatni wybryk jaki widziałam położyłam klucze na stole i wyszłam na autobus "jak najdalej stąd" po drodze wspomniał o mi się ze zapomnialam czegoś co bedzie mi niezbędne dnia nastepnego i niestety musiałam się wrócić. Minęlismy się w drzwiach kiedy wychodził z psem. Zaczęłam szukać aż do czekałam się jego powrotu. Na jego głupie pytanie "o co ci chodzi?" wyrzuciła z siebie to wszystko co mówięprzy kkażdej tego typu kłótni czyli wszystko co leży na sercu bez słowa ściemy. Na co on stwierdził że wychodzi a klucz mam sobie zatrzymać. W tym momencie dostałam szału. Ja do niego mowie a on znów mnie zlewa i wychodzi się zabawić. Nie mam na niego wpływu kiedy jest wypity nie wiem co ze sobą zrobić. W normalnych okolicznościach planowaliśmy wspólna przyszłość ale takie sytuacje wyprowadzają mniez rrównowagi. Jak można być takim egocentykiem i hipokryta? Mam ochotę ten jeden raz postawić go w mojej sytuacji by poczuł się tak jak ja teraz. Raz a skutecznie. Może wtedy coś do niego dotrze. Pomóżcie bo sama już nie daje rady.
I ty nadal z nim jesteś? Daj sobie z nim spokój, bo tylko sobie nerwy marnujesz na nieodpowiedniego człowieka.
tylko o picie chodzi ?
tylko o picie chodzi ?
Mam nadzieje ze tylko o picie a co prawda skąd mam do cholery wiedzieć co on robi kiedy mnie nie ma i kiedy wybywa niewiadomo gdzie i z kim?
Wrócił dzisiaj o 5.30 zabrał psa i przepadł. Ja o 6 wychodziłam do pracy i do tego czasu nie zdążył wrócić z psem z którym wychodzi zawsze jedynie pod klatkę. Teraz wróciłam do domu. Leży w betach i zdycha po baletach.
Nie miałam zamiaru się odzywać ale mnie sprowokowal i zaś wygarnelam wszystko to co wczoraj. Nic nie dociera. Teraz mu hałas przeszkadza wiec mam się zamknąć. .. ;/ ten stan potrwa pewnie do jutra a co będzie jutro się okaże. Może dalej będzie na mnie wjezdzal a może przeprosi. Nie w tym rzecz. Ja chcę się odegrać zrobić coś takiego co mu pójdzie w pięty i nie mam na myśli powtarzania jego zachowania bo to nie dziala- sprawdzałam. Jak dotrzeć do tej zakutej paly? Rozmowa nie działa ani po dobroci ani po złości. Musi być jakiś sposób.
Nie zależy mi na zakończeniu tego związku. Jestem wytrwała i cierpliwa i nauczona ze jak się coś zepsuje to trzeba przynajmniej spróbować to naprawić a nie wyrzucać. Przecież jakby był dupkiem od początku nie byłabym z nim wcale.
A po co Ty jeszcze z nim jesteś? Kłócić się lubisz? Kobito, masz prosty komunikat: on ma Cię gdzieś i guzik go obchodzi co tam do niego mówisz. Wie, że znikniesz na parę dni, dasz mu spokój i wszystko będzie znowu cacy.
Beyondblackie
Tak właśnie to wygląda ale jak wspomniałam wyżej jednak mam na uwadze to co nas ze sobą łączy. Nie chce przekreśla tego wszystkiego z powodu "wybrykow" ale teżnie będę się na nie godzić. Chce pokazać mu ze jego wybryki wyjdą mu bokiem tylko nie mam pomysłu jak. Widocznie w domu go nie nauczyli ponoszenia konsekwencji swoich czynów ale podobno na naukę nigdy nie jest za późno. Liczę na waszą pomysłowość.
wiesz wydaje mi się ze facet zaczął wszystko olewać , ma dosyć tylko czeka na jakiś zapłon wtedy wyjdzie i już nie wróci , z jakiegoś powodu to robi ( z niczego nie ma nic)
Beyondblackie
Tak właśnie to wygląda ale jak wspomniałam wyżej jednak mam na uwadze to co nas ze sobą łączy. Nie chce przekreśla tego wszystkiego z powodu "wybrykow" ale teżnie będę się na nie godzić. Chce pokazać mu ze jego wybryki wyjdą mu bokiem tylko nie mam pomysłu jak. Widocznie w domu go nie nauczyli ponoszenia konsekwencji swoich czynów ale podobno na naukę nigdy nie jest za późno. Liczę na waszą pomysłowość.
Ale CZEGO nie chcesz przekreślać? Tego, że na codzień jesteś olewana? Sorry dziewczyno, ale ja wcale nie rozumiem co Ty jeszcze z nim robisz
Nie ma sensu mu nic udowadniać czy go karać, bo on dobrze WIE jak się zachowuje i, że pomimo tego, z jakiegoś zupełnie szalonego powodu, Ty chcesz z nim być. Po co on ma się zmieniać? Po co ma Cię zacząć szanować?
Oszczędź sobie nerwów z tym typem i znajdź kogoś komu na Tobie będzie prawdziwie zależeć.
Przydałby Cię się trening radzenia sobie z agresją...Wasza relacja przypomina walkę, a Ty sprawiasz wrażenie, jakbyś mimo tego swojego narzekania była całkiem zadowolona. Masz cel - pokazać coś partnerowi, udowodnić mu swoją rację. jak dla mnie podejście bardzo szczeniackie, mało dojrzałe. W końcu temu bardziej dorosłemu znudzi się i odejdzie.
I wychowujecie ( TY wychowujesz) w takiej sytuacji z nim jeszcze dziecko ????? ( sygnaturka Twoja ..? )