Chwila
Nie chcę być stroną
na której już nic nie zapiszesz
Nie chcę być tylko wspomnieniem
skrytym gdzieś na serca Twego dnie
Pragnę być chwilą
najbardziej kochaną
Być Twoją teraźniejszością
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek » Mój wiersz "Chwila"
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Chwila
Nie chcę być stroną
na której już nic nie zapiszesz
Nie chcę być tylko wspomnieniem
skrytym gdzieś na serca Twego dnie
Pragnę być chwilą
najbardziej kochaną
Być Twoją teraźniejszością
Pięknie i ciekawie
Gratulacje, czekam na więcej....
Dziękuję za miłe słowa, to jest wiersz, który najbardziej lubię, ze wszystkich moich wierszy.
Bliskość
Ciepły romantyczny wieczór
ogrzewa nasze ciała
spoglądam Ci w oczy
są śliczne
bo należą do Ciebie
Delikatnie gładzę Twoje włosy
pachnące wiatrem
dobrze mi z Tobą
i nie chcę Cię stracić
Wspólny dom
Zostańmy razem na zawsze
połączmy swe marzenia
niech staną się prawdziwe
Zbudujmy ten wyjątkowy
wspólny dom
bez nienawiści
na wzajemnym zaufaniu
Dom z naszej miłości
który będzie chronił nas
przed złem tego świata
Agnesitas, Twoje wiersze idealnie trafiają do mojej wrażliwej Duszy
Jestem nimi zauroczony.
Jestem miłośniczką prozy. Poezji nie czuję - za wyjątkiem kilku wierszy, które do mnie trafiają i ballad (Mickiewicza). Nie wiem dlaczego tu weszłam ???
To co napisałaś jest wspaniałe. Piękne.
Życzę dalszej weny twórczej.
Zemsta na niewłaściwej osobie
Tak pięknie mówiłeś,
nie chciałeś innej,
aby nie zostać zranionym.
Nie chciałeś pokochać,
nawet mnie.
Zawsze byłeś na dystans,
stworzyłeś mur,
którego nie potrafiłam zniszczyć.
Nie wiem dlaczego właśnie jej się udało,
może nie otworzyła się przed Tobą,
tak jak ja?
Może bawiło Cię to,
jak bardzo walczyłam o Twoją miłość.
Pewnie bawiły Cię słowa,
którymi się z Tobą dzieliłam
każdego dnia.
Chyba nie potrzebowałeś nigdy
mojego ani niczyjego uczucia.
Jesteś kimś, kto potrafi tylko ranić.
Zamknąłeś się w swym świecie,
nienawiści i zemsty,
za to co kiedyś przeżyłeś.
Tylko jednego nigdy nie zdołam zrozumieć.
Dlaczego to ja stałam się ofiarą
Twych głupich frustracji?
Pewnie tak było łatwiej,
bo pokochałam Cię.
Łatwiej było mną manipulować,
byłam słaba, naiwnie wierzyłam
w coś pięknego.
Co nigdy nie mogło ujrzeć
światła dziennego.
Bo byłam dla Ciebie nikim,
zwykłą przygodą...
P.S. Ten już może Ci się nie spodobać :-)
To wiersze jeszcze z czasów jak się było małolatą.Teraz za bardzo nic nie piszę.
Ale fajnie jest wiedzieć, że podobają się komuś moje wypociny :-)
Ten wiersz rzeczywiście jest inny niż tamte. Ale też mi się podoba.
Niestety, nie znam się na tym i nie będę się wypowiadać o wartościach.
Ale wiesz co, myślę że masz potencjał. Te Twoje wiersze zadziałały na mnie jak Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej - miała kilka pozycji, które zrobiły na mnie wrażenie - choć nie lubię poezji. Popróbuj na specjalistycznych forach.......chociaż dzisiaj trzeba mieć jeszcze marketing opanowany.
Agnesitas, Twój ostatni wiersz zupełnie inny od poprzednich. Tak samo mi się podoba, jak tamte. Potrafisz pisać różnorodnie, a to wielka zaleta ![]()
REA_ina
Dzięki za radę, ale profesjonalna ocena moich wierszy, to nie dla mnie, aż taka odważna to nie jestem :)Tak tylko wrzuciłam kilka, to były wiersze pisane z myślą, późniejszego wrzucenia ich do szuflady. Ale cieszę się, że nie są takie najgorsze.
Odwagi kobieta
Przynajmniej spróbuj.
Przecież to nic nie kosztuje.
Ona
Pamiętam to jak z wczorajszego snu,
był wieczór,
tak późny wieczór,
księżyc oświecał całe niebo.
To wtedy ona odeszła,
tak po prostu bez słowa,
powiedziała tylko - wrócę,
porzuciła krople łez,
które kiedyś kryła w sobie.
Pamiętam,że nigdy nie rozumiałam,
gdy mówiła - już niedługo.
Wciąż wierzyła w ten jedyny dzień,
a teraz gdy błąkam się,
w tej pustce chwil,
gubiąc każdy dzień spędzony bez niej.
Wiem,że już nie powróci tu.
Łabędź
Szukałam Cię pośród ludzi
szukałam w kroplach deszczu
w niebie i na ziemi
Znalazłam nad rzeką
w otoczeniu drzew
Spokojnego, zatopionego w myślach
siedziałeś wpatrzony w wodę
i łabędzia czystego jak anioł
któremu rzucałeś okruszyny chleba
Ale ja nie podeszłam do Ciebie
zabrakło mi odwagi
Tylko tak jak Ty siedziałam i patrzałam
Sen
Dziś śniłeś mi się Ty
słońce,plaża,szum fal
które delikatnie dotykały naszych
nagich ciał
Byłeś tak blisko
mogłam Cię dotknąć
czuć smak Twych słodziutkich ust
Było tak cudownie ,romantycznie
jak w bajce
Zbudziły mnie krople deszczu
lekko stukających o szybę
Rozpłakałam się
bo był to tylko sen
daleki od szarej codzienności
Wrażliwe wiersze, wypełnione czułością ![]()
Witam,
przepraszam, że podpinam się pod temat ale wyjaśnie później powód.
To wierszyk, który przed chwilką napisałam:
Mój prywatny prawybuch
Świat mój to ziarenko maku
Wśród innych ukryty ziarenek- światów.
Deszcz spadnie,
Wiatr powieje
A światek mój-poukładany
Rozsypie się dokładnie,
Unosząc mnie od stóp
Do głów
napiętą
jak strunę
W palcach skrzypka
Z najczystszych moich snów.
Jak Wam się podoba?
Gojka to taki malarsko- muzyczny:)
Witam,
przepraszam, że podpinam się pod temat ale wyjaśnie później powód.
To wierszyk, który przed chwilką napisałam:Mój prywatny prawybuch
Świat mój to ziarenko maku
Wśród innych ukryty ziarenek- światów.
Deszcz spadnie,
Wiatr powieje
A światek mój-poukładany
Rozsypie się dokładnie,
Unosząc mnie od stóp
Do głów
napiętą
jak strunę
W palcach skrzypka
Z najczystszych moich snów.Jak Wam się podoba?
Gojko, bardzo mi się podoba. Chorwaci powiedzieliby: odliczno
Jedna, jedyna uwaga- niespecjalnie przypadł mi do gustu tytuł Twego wiersza.
No właśnie widzę, że ktoś podpiął się pod mój temat i to tak bezczelnie :-P
Ale spoko spoko, zapraszam, może się czegoś nauczę :-)
Nie potrafię ocenić tego wiersza, ale mogę powiedzieć, że bardzo różni się od moich.
No name
Weź mnie w ramiona
przytul, ukołysz
powiedz to co chcesz mi wyznać
a ja jak kwiaty
będę snuć marzenia
lekkie jak kwiat
świeże jak poranna rosa.
Będę śnić o tym
co niegdyś żyło w nas
o wszystkim tym co wkrótce nadejdzie.
Gdzie będziemy ja i Ty
spleceni swymi ciałami
rozpaleni jak wulkan
który kiedyś się obudzi.
Ale kiedyś każde pójdzie inną drogą
nasze ścieżki rozejdą się na zawsze.
Wtedy piękny czar pryśnie
odejdą ciepłe uczucia
co przetrwały tyle słodkich chwil
w nas.
A może zostaną gdzieś głęboko w sercu
uśpione na wiele lat
aby potem znowu być.
Różnice
Dziś dzieli nas tak wiele,
poróżniło nas spojrzenie na uczucia,
o których żadne z nas,
nie chciało nigdy mówić.
Żyliśmy z dnia na dzień,
nie chcąc spojrzeć w przyszłość.
Ważna była chwila obecna.
Ja pragnęłam,
dzielić z Tobą moje życie,
Ty chciałeś tylko rozkoszy,
jaką Ci dawałam,
mimo smutku jaki czułam w duszy.
Wiedząc ze, kiedyś spotkasz inna,
a ja stracę Cie na zawsze.
No właśnie widzę, że ktoś podpiął się pod mój temat i to tak bezczelnie :-P
Ale spoko spoko, zapraszam, może się czegoś nauczę :-)Nie potrafię ocenić tego wiersza, ale mogę powiedzieć, że bardzo różni się od moich.
Już wyjaśniam dlaczego "się podpięłam".Nie będę miła,ale postaram się być prawdziwa i obiektywna.
Agnesitas,
według mnie Twoje wiersze i mój są podobne.
Napisanie mojego zajęło mi kilka minut- tyle ile zajmuje napisanie tekstu na tablecie.To znaczy,że nie zastanawiałam się nad nim,nie użyłam warsztatu literackiego,nie myślałam nad frazami,rymami,nad środkami artystycznego wyrazu. Jedym słowem- odwaliłam wierszyk.
Może gdybym się postarała wiersz byłby niezły.A może byłby taki sam albo i gorszy.Tego nie wiem bo nie mam doświadczenia w tej kwestii.
Ale w Twoim przypadku Agnesitas- jak i w wielu innych,które tu czytam- doświadczenie nie jest najistotniejsze.
Nie każdy posiada świetny warsztat literacki- co według mnie jest niestety koniecznością gdy chcemy pisać wiersze.
W Twoich wierszach Agnesitas o ból zębów przyprawiają banały: te porównania: swieże jak poranna rosa,lekkie jak kwiat,łabedź czysty jak anioł kojarzą mi się z takimi monidłami jak jelenie na rykowisku,podkolorowane zachody słońca wyciśnięte na skórze.
Opisy: słońce,plaża,szum fal,rzeka w otoczeniu drzew są jak z klipu doscopolowego zespołu.
Żeby wiersz się podobał MUSI być bardziej Twój a na razie te wiersze są bardziej telenowelowe,discopolowe,monidłowe.Gdyby na podstawie tego co piszesz spróbować namalować obraz wyszłoby kiczowate zjawisko.
Skup się,popatrz z innej perspektywy,zawiśnij na trzepaku,popatrz na świat przez grube,zielone szkło butelki- jeśli koniecznie chcesz pisać wiersze.
Bo to obowiązkowe nie jest.
Może wyrażać siebie potrafisz w inny sposób.Mi na przykład wychodzi to lepiej przez muzykę- a właściwie moją własną jej interpretację.
Widzę w tym temacie niewiele dobrych,ciekawych wierszy-i nie chodzi mi o to jak kto czuje i jaką ma wrażliwość bo polemizowanie z tym byłoby głupotą.
Chodzi mi bardziej o warsztat,o technikę,która w wielu wypadkach leży i kwiczy.
Napisanie dobrej,wciągającej prozy,napisanie sensownego artykułu to wielka sztuka.Nie każdy to potrafi
Zastanawia mnie więc dlaczego wiele osób uważa,że pisanie wierszy to takie psanie o niczym,powielanie schematów i tyle.Już jest wierszyk..
Nie chciałam nikogo urazić.Nie uważam jednak,że każdy wierszyk trzeba chwalić- bo ktoś zadał sobie trud i go napisał.Chwalić trzeba umiejętności i rzetelną pracę.Bo pisanie wierszy to przede wszystkim praca,potem to talent i wrażliwość...
agnesitas napisał/a:No właśnie widzę, że ktoś podpiął się pod mój temat i to tak bezczelnie :-P
Ale spoko spoko, zapraszam, może się czegoś nauczę :-)Nie potrafię ocenić tego wiersza, ale mogę powiedzieć, że bardzo różni się od moich.
Już wyjaśniam dlaczego "się podpięłam".Nie będę miła,ale postaram się być prawdziwa i obiektywna.
Agnesitas,
według mnie Twoje wiersze i mój są podobne.
Napisanie mojego zajęło mi kilka minut- tyle ile zajmuje napisanie tekstu na tablecie.To znaczy,że nie zastanawiałam się nad nim,nie użyłam warsztatu literackiego,nie myślałam nad frazami,rymami,nad środkami artystycznego wyrazu. Jedym słowem- odwaliłam wierszyk.
Może gdybym się postarała wiersz byłby niezły.A może byłby taki sam albo i gorszy.Tego nie wiem bo nie mam doświadczenia w tej kwestii.Ale w Twoim przypadku Agnesitas- jak i w wielu innych,które tu czytam- doświadczenie nie jest najistotniejsze.
Nie każdy posiada świetny warsztat literacki- co według mnie jest niestety koniecznością gdy chcemy pisać wiersze.
W Twoich wierszach Agnesitas o ból zębów przyprawiają banały: te porównania: swieże jak poranna rosa,lekkie jak kwiat,łabedź czysty jak anioł kojarzą mi się z takimi monidłami jak jelenie na rykowisku,podkolorowane zachody słońca wyciśnięte na skórze.
Opisy: słońce,plaża,szum fal,rzeka w otoczeniu drzew są jak z klipu doscopolowego zespołu.
Żeby wiersz się podobał MUSI być bardziej Twój a na razie te wiersze są bardziej telenowelowe,discopolowe,monidłowe.Gdyby na podstawie tego co piszesz spróbować namalować obraz wyszłoby kiczowate zjawisko.
Skup się,popatrz z innej perspektywy,zawiśnij na trzepaku,popatrz na świat przez grube,zielone szkło butelki- jeśli koniecznie chcesz pisać wiersze.
Bo to obowiązkowe nie jest.
Może wyrażać siebie potrafisz w inny sposób.Mi na przykład wychodzi to lepiej przez muzykę- a właściwie moją własną jej interpretację.Widzę w tym temacie niewiele dobrych,ciekawych wierszy-i nie chodzi mi o to jak kto czuje i jaką ma wrażliwość bo polemizowanie z tym byłoby głupotą.
Chodzi mi bardziej o warsztat,o technikę,która w wielu wypadkach leży i kwiczy.
Napisanie dobrej,wciągającej prozy,napisanie sensownego artykułu to wielka sztuka.Nie każdy to potrafi
Zastanawia mnie więc dlaczego wiele osób uważa,że pisanie wierszy to takie psanie o niczym,powielanie schematów i tyle.Już jest wierszyk..Nie chciałam nikogo urazić.Nie uważam jednak,że każdy wierszyk trzeba chwalić- bo ktoś zadał sobie trud i go napisał.Chwalić trzeba umiejętności i rzetelną pracę.Bo pisanie wierszy to przede wszystkim praca,potem to talent i wrażliwość...
Gojko, czasami od techniki ważniejszym- to co komuś w Duszy poetyckiej gra
Emocje: miłość, radość, smutek, żal, tęsknota etc. Technika jest w stanie je zabić. A wówczas powstanie wiersz pod względem technicznym- doskonały, natomiast emocjonalnie- słabiutki.
No cóż- ja każdą pracę- w tym pracę nad wierszem także- traktuję poważnie i merytorycznie.
Jak widzę brak pokory wobec słowa to jest to dla mnie wyrazem niekompetencji.
Wiersz to nie tylko rymy częstochowske i uczucia.
Akurat w przypadku Agnesitas wiersze są bezrymowe ale nie oznacza,że nie rządzą się one żadnymi zasadami.
Zarówno wiersz biały jak i wiersz wolny ( bo w tym zakresie oscyluje pisanina autorki) rządzi si swoimi zasadami.
Dlaczego by przestrzegać zasad ortografii i interpunkcji gdy piszemy posta a gdy piszemy wiersz możemy być od zasad wolni?
Czytanie takich wierszy to jak czytanie opowiadania z bykami.
Ale co tu dużo pisać,zacytuję może dekalog dobrego wiersza mojego mentora:
Przykazanie pierwsze: wiersz musi być wyrobem rzemieślniczym
Znaczenie rzemiosła w sztuce zanika, ale niemożliwe, by zanikło do końca. Rzemiosło w poezji to doskonałe opanowanie tworzywa. Tak jak tworzywem muzyki są dźwięki, malarstwa ? farby i barwy, rzeźby ? kamień lub drewno, tak tworzywem poezji jest język. Poeta musi panować nad językiem jak szewc nad kopytem. Musi znać język, ?czuć? język, posiadać tak zwaną wyobraźnię i wrażliwość językową. Poeta to ktoś, kto swoją autoekspresję (czyli siebie) wyraża wyłącznie poprzez język. Czy można to robić nie radząc sobie z językiem? Dlatego tak bardzo denerwują mnie u ?młodzieży poetyckiej? błędy ortograficzne, gramatyczne, stylistyczne, składniowe, frazeologiczne... Nie można rzeźbić w języku, skoro nie zna się jego słojów i faktur. Tworzywo trzeba opanować do perfekcji.
W pojęciu rzemiosła kryje się więc ?inklinacja językowa?, ?talent językowy? (np. u prozaików jest to tzw. ?dar narracji?), ale też wiedza na temat poezji, literatury, tradycji, awangardy... jednym słowem, poeta musi wiedzieć, w jakiej przestrzeni się porusza, na jakim boisku gra swój mecz. Dobry poeta wybierając swój genre umie także swobodnie napisać wiersz rymowany, fraszkę, limeryk, parodię itd., umie ?bawić się? formą, robić z ?wierszowaniem? mniej więcej to, co żongler robi z piłeczkami na cyrkowej arenie. Umie ? dlatego, że jest rzemieślnikiem słowa; panuje nad językiem o wiele bardziej niż każdy inny, ?pospolity? użytkownik tego języka.
Istnieje jeszcze inne pojmowanie owego ?rzemiosła?. Ono wynika z powiedzonka Witkacego: poeta niczym nie różni się od szewca, szyje takie same buty, tyle że z własnej skóry...
Taka w tym mądrość, że trzeba umieć coś uszyć, a owa ?własna skóra? to nic innego jak Stachurowe ?życiopisanie? ? czyli przetwarzanie własnego losu na język literacki.
Przykazanie drugie: wiersz powinien być nowatorski
Uzależnienie od minionych form i formuł jest ? uzależnieniem! Wtórnością i epigoństwem. Gdybyśmy nadal pisali np. językiem Mickiewicza ? pozostalibyśmy w epoce Mickiewicza, choć świat jest już w zupełnie innym miejscu. ?Obowiązkiem? każdego pokolenia literackiego jest wniesienie do literatury własnego języka. Ktoś powiedział, że jeśli nawet istnieje tylko jedna prawda o świecie, to istnieje nieskończona wielość jej sformułowań. Zadaniem każdego poety jest ?własne sformułowanie? prawdy, jaką chce wyrazić. Iksiński nie powinien pisać Mickiewiczem, Norwidem, Leśmianem, Tuwimem, Przybosiem, Białoszewskim... ? powinien ?pisać Iksińskim?. Znaleźć swój niepowtarzalny styl, swoją formułę, swój model. Być oryginalnym.
Prawdziwa sztuka poetycka bardziej musi przypominać budowanie zamków z piasku niż piaskowych babek ? z foremek.
Walor nowatorstwa nie oznacza obowiązku awangardyzmu. Awangarda to nieco inne pojęcie. Nowatorstwo to ?własność?, samodzielność języka?, która może nawiązywać do takiej czy innej tradycji, ale równocześnie odnosić się do niej twórczo, a nawet ?przetwórczo?. Nowatorstwo stoi na antypodzie epigoństwa.
To ?przykazanie? wywołuje wciąż żywy i nieustannie podnoszony dylemat: czy wiersz współczesny może być rymowany? Czy dzisiaj obowiązuje już tylko wiersz nieregularny, niesylabotoniczny, biały? (Jeśli nie wiecie, co to ?sylabotonizm? czy ?wiersz biały? to nie posiadacie ?dyplomu czeladniczego? w poetyckim rzemiośle i odsyłam do przykazania pierwszego). Przyznaję: to trudny dylemat. Wszystkie regularne miary wiersza zostały tak wyeksploatowane, że są jak bieda-szyby, w których trudno już znaleźć coś nowego. Poza tym w epoce wiersza ?postnorwidowskiego? czy ?postróżewiczowskiego? trudno wracać do konwencji wiersza ?tetmajerowskiego? czy ?tuwimowskiego?. A jednak zdarzają się bez przerwy tomiki, które udowadniają wielkość rymu. Dla mnie dwa klasyczne przykłady z niedawnych lat to ?Mapa pogody? Iwaszkiewicza i ?Zachód słońca w Milanówku? Jarosława Marka Rymkiewicza. Poezja Wielkich Rymów. Uważam jednak, że to już tylko realizacje wyjątkowe. Współczesna poezja ewoluuje ? wraz z rytmem współczesnego życia i współczesnej sztuki ? w model ?antydekoracyjny? (chciałoby się powiedzieć: anty-secesyjny), i wszelkie ?tradycyjne zdobnictwo? (np. rym i rytm) odchodzi do lamusa. Język poezji stał się bardziej kolokwialny, prosty, zbliżony do języka prozy oraz ?zwyczajnego życia? i na tych obszarach jest więcej ?do odkrycia? niż poprzez ?mowę wiązaną?.
Wolę poetę który mniej doskonale pisze ?dzisiejszym językiem? poezji niż ?językiem starych mistrzów?. Nowatorstwo to oderwanie się od zastanych standardów. To zawsze było w sztuce trudne. Ale i najcenniejsze.
I jeszcze jeden negatywny aspekt ?mowy wiązanej?, a w szczególności rymu: tak trudno osiągnąć jego maestrię i nie popaść w naśladownictwo tradycji, że dzisiejsze ?rymowanki? najczęściej zdradzają... grafomana. Grafoman utożsamia rym z poezją. Coś, co się rymuje ? automatycznie jest wierszem. Otóż nic bardziej mylnego. Rymowany wiersz sylabotoniczny rzeczywiście przez całe epoki królował, w żywej pamięci obecnych pokoleń przetrwał w postaci modelu ?wiersza postskamandryckiego?, jednak minęło dostatecznie wiele lat i powstało dostatecznie wiele wybitnych wierszy, które udowadniają, że poezja nie tylko znakomicie obchodzi się bez rymu, ale właśnie bez niego weszła w swój współczesny etap.
Przykazanie trzecie: wiersz dąży do odkrywczości, gardzi banałem
Ach, jakież to trudne! Jak łatwo natomiast pisać o sprawach oczywistych okrągłymi zdankami.
Język dla dobrego poety jest jak klucz, który otwiera zaryglowane drzwi wiedzy i uczucia. Język musi coś odkrywać.
Na tę okoliczność posługuję się od lat anegdotą Rogera Callois, którą otworzyłem felietony Flażoleta z Farlandii ? anegdotą o żebraku z brooklyńskiego mostu, któremu jakiś pomysłowy przechodzień starł z tabliczki zawieszonej na piersiach nic nie znaczący napis ?Jestem ślepy od urodzenia? i w tym samym miejscu napisał: ?Przyjdzie wiosna, a ja jej nie zobaczę?. Oto właśnie genialny przykład, jak można walczyć z banałem. Jak język poetycki może być odkrywczy i znaczyć inaczej niż na przykład język prostych komunikatów.
Banał kryje się najczęściej nie ?w rzeczy?, a właśnie w ?mówieni o rzeczy?. Poeta może posiąść tę siłę, że przechodząc obok ?rzeczy prostych? dostrzeże w nich ?rzeczy skomplikowane?. Odkryje w nich prawdę ukrytą przed zwykłymi śmiertelnikami. Na przykład Wisława Szymborska powiedziała coś genialnie prostego i wstrząsającego o ?kocie w pustym mieszkaniu?, powiedziała to w taki sposób, że ten właśnie wiersz stal się sławny.
Największym ?wilczym dołem? z banałami jest erotyk. Gatunek stary jak świat. Tyle już napisano o miłości, że dorzucić coś nowego, coś własnego to wręcz niemożliwe. I te banalne konwencje, dajmy na to postmłodopolska egzaltacja lub szczebiotliwe tonacje... Młodzi poeci najczęściej nie wiedzą, że miłość to coś bardzo trudnego, to często walka i dramat; toną w słowach zwietrzałych i w banałach, które rozwieje im za chwilę samo życie...
Poetą niebanalnym jest ten, kto powie coś nowego, coś odkrywczego nawet o sprawach zwykłych.
Przykazanie czwarte: wiersz musi być autentyczny i wiarygodny
W wierszu niesłychanie łatwo wyczuć pozę, drapowanie uczuć, udawanie, wchodzenie w nie swoje buty... Poeto, bądź sobą! ?Tylko? i ?aż? sobą! Za jakąkolwiek kotarą cudzości się ukryjesz, czytelnik przebije cię szpadą jak Hamlet Poloniusza.
W wierszu fałszywie brzmią słowa wydumane, pisane na wyrost, nie mające związku z autentycznym przeżyciem i doświadczeniem, z osobistym doznaniem, z tym, co naprawdę boli. One ?szeleszczą papierem?. Mądry poeta wchodzi w ?swoją rolę?, a nie w ?rolę poety?. Prawdziwy poeta nie uprawia zakładania masek ? uprawia ich zrywanie. Do bólu, do kości chce prześwietlić siebie, co jest radykalnie odmiennym zajęciem od pozowania.
Czy poeta może brzmieć niewiarygodnie? Tak. Jeśli na przykład czytam wiersz 17-latka, który drapuje swe szaty na wzór antycznego filozofa, mówi językiem napuszonym, wymyśla dramaty, jakich na pewno nie przeżył... to wiem, że ?coś tu nie gra?. Wiem, widzę to gołym okiem; fałsz i poza są w wierszu hałaśliwe.
Pamiętajcie: buty musicie szyć z własnej skóry; nie ratujcie się inną.
Przykazanie piąte: wiersz musi ? jak ptak ? szybować na dwóch skrzydłach
Na przykład na skrzydle racjonalizmu i emocjonalizmu. Wiersz pisany ?językiem racjonalnym?, oschłym, hiperlogicznym, ?językiem ścisłym? będzie ?wyprany z uczuć?, będzie bliżej komunikatu (?Jestem ślepy od urodzenia?) niż liryki (?Przyjdzie wiosna, a ja jej nie zobaczę?). I na odwrót: wiersz pisany niekontrolowaną temperaturą emocjonalną niekoniecznie musi być ?odlotowy?; najczęściej jest egzaltowany, a egzaltacja to jedna z największych przywar dobrego smaku.
Oczywiście, w historii liryki kategorie racjonalizmu i emocjonalizmu grupowały wokół siebie rozmaite ?szkoły pisania?. Na przykład ?szkoła Leśmiana? i ?szkoła Przybosia? ? jakże inne, jakże odmienne. Ale o ile u Leśmiana istnieje jakaś ?logika metafizyki?, to u Przybosia panuje jakieś ?szaleństwo logiki i ładu? ? obaj widzieli dwie strony lustra, obaj szybowali na dwóch skrzydłach, na dwóch żywiołach swojej wyobraźni i poznania.
Można by z tego ?przykazania? wywlec morał o ?regule równowagi? w poezji. Ale i z tym ostrożnie ? bo są wyjątki. Wyjątek zawsze stanowią ?poeci szaleni?, poeci wyklęci, kaskaderzy... Ich nie obchodzą żadne reguły; niezrównoważenie jest wartością wyższej rangi... Równowaga jest banałem i oportunizmem. Ale to ci, którzy całe swoje wielkie widowisko kreują z szybowania na jednym, i to na dodatek zranionym skrzydle. Oni są jak Ikar.
Przykazanie szóste: szlachetna prostota wiersza!
Nic gorszego niż wiersz przegadany i ?wyspekulowany?. Wiersz ubrany w zbyt wielkie słowa, bełkotliwy, niezrozumiały, brzmiący sztucznie i nienaturalnie.
Nic trudniejszego niż wiersz olśniewająco prosty. To być może sztuka największa. Nawet wielcy poeci nie zaczynali na ogół od prostoty, a dochodzili do niej całymi latami. Właśnie ?Mapa pogody? Iwaszkiewicza jest tego spektakularnym przykładem. Poeta używając słów, skojarzeń, konstrukcji najprostszych wyraził ogrom metafizycznych treści. Wszedł tak głęboko i ekspresywnie w tajemnicę losu, że zdawałoby się to niemożliwe bez zastosowania bardziej skomplikowanej poetyki.
Poetyka prostoty, zwyczajności, jasności, naturalności nie obezwładnia trudnych, wysokich treści. Wręcz przeciwnie: to kontrast między prostotą języka a wagą jego przesłań tworzy siłę wiersza. Powiedzieć coś krótko, zwięźle, zwyczajnie ? a dobitnie! To jest sztuka!
Jak wiadomo, w ramach jednego języka posługujemy się jego wieloma odmianami. Nie możemy mieć pretensji do poziomu skomplikowania języka naukowego, na przykład języka filozofii, natomiast w odniesieniu do języka poezji mamy prawo roszczenia jego prostoty. Oczywiście, tę sprawę komplikuje poziom jego zmetaforyzowania. Metafora to ulubienica wiersza. Jej zrozumienie wymaga talentu czytelniczego (i tak jak czytelnik ma prawo żądać od poety prostoty, tak poeta ma prawo żądać od czytelnika wyobraźni), ale postulat prostoty dotyczy i jej. Metafora także może być na tyle ?przespekulowana?, że aż zła. Metafory błyskotliwe to zazwyczaj także metafory proste.
Przykazanie siódme: wiersz powinien być lakoniczny
To wiąże się z postulatem prostoty. Oczywiście, niekoniecznie wiersz musi być epigramatem (ideał lakoniczności!), wiersz epicki (homerycki, ?panatadeuszowy?, gatunki w rodzaju traktatu, dytyrambu, litanii itp.) ma wręcz prawo do rozlewności. Lakoniczność jest jednak walorem. Dlaczego? Dlatego, że przegadanie wiersza to wada nieznośna.
Tu znowu działa prawo kontrastu: jeżeli w szlachetnie prostym i lakonicznym wierszu uda się nam powiedzieć coś ważnego, to ta amplituda treści i formy pozytywnie zdumiewa. Ktoś powiedział, że poezja jest sztuką eliminacji słów. Ani jednego zbędnego słowa w wierszu! Proszę o tym pamiętać. Proszę zawsze zaczynać poprawianie napisanego wiersza od wyrzucania słów zbędnych.
Za jeden z najciekawszych erotyków, jakie znam, uważam zaledwie czterowersowy wiersz mego nieżyjącego już przyjaciela Janusza Leppka:
patrzyłem na ciebie
z okna wieżowca,
lecz to na pewno
ni byłaś ty
Proszę się wczytać w ten tekścik. Ktoś stoi w oknie wieżowca. Może dziesiąte, może dwunaste piętro... czeka na ukochaną. Może na dole jest przystanek autobusowy... Jedna dziewczyna, druga, trzecia, ona ? nie ona, ty ? nie ty... Bohater wiersza szamoce się, biega od okna do ściany, uchyla firankę, wypatruje... Znowu... na pewno... nie ty... Jakże króciutki wiersz i jaka wspaniała scena! Jaki teatr wyczekiwania! Ile emocji! Ile szamotaniny! Ile trafionej psychologii sytuacyjnej! Oto, co może lakoniczność!
Nie trzeba wielu słów, żeby wiele powiedzieć.
Przykazanie ósme: wiersz niechaj będzie niedosłowny, niedomówiony i otwarty
Wiersz nie jest tożsamy z jasnym, jednoznacznym wykładem. Wiersz powinien kryć w sobie tajemnicę ? jak pączek słodkie nadzienie. Z punktu widzenia tekstologii wiersz jest bytem fenomenologicznym ? niepowtarzalnym i istniejącym wbrew logice obowiązującej w innych przypadkach.
Na przykład dosłowność pożądana w wielu innych komunikatach językowych (choćby w języku prawniczym) może być w języku liryki balastem. Wspomnieliśmy wyżej o metaforze. To ona jest królową tropów poetyckich. A jest ich wiele ? właśnie dlatego, że język liryki ma swoje wyspecjalizowane chwyty i narzędzia. Wszystkie one na ogół istnieją po to, by unikać dosłowności i język potoczny zastępować w wierszu językiem zmodyfikowanym artystycznie.
Dam przykład genialnej metafory i niedosłowności. To znany wiersz Norwida pt. ?Czułość?:
Czułość ? bywa jak pełny wojen krzyk,
I jak szemrzących źródeł prąd,
I jako wtór pogrzebny...
I jak plecionka długa z włosów blond,
Na której wdowiec nosić zwykł
Zegarek srebrny ? ?
Zamiast opisywać czułość, Norwid porównał ją do dewizki zegarka, którą wdowiec uplótł z kosmyka włosów zmarłej żony. Wmyślcie się w tę sytuację, wczujcie się w nią: starzec wyjmuje z kieszonki kamizelki zegarek, muska kciukiem włosy swojej ukochanej, która odeszła, wraca myślami do niej, oddaje skrytej pieszczocie minione wspomnienia... A więc i tak można opisać czułość!
Powiecie: ależ ile więcej można powiedzieć o czułości! Nie, ten wiersz Norwida dowodzi, że można, ale nie trzeba. Niedosłowność ?rymuje się? z niedomówieniem. Choć w wierszu dobra pointa to prawdziwy skarb, to ona może także polegać na zawieszeniu głosu, na niestawianiu kropki nad ?i?.
Niedomówienie i niedosłowność potęgują wieloznaczność wiersza. Wiersz nie musi być jednoznaczny. Dobrze jeśli budzi różne skojarzenia i interpretacje. ?Co poeta chciał w tym wierszu powiedzieć?? ? to pytanie bez sensu. Wtajemniczeni wiedzą, że intencja poety jest sprawą drugorzędną, że dobry wiersz jest wieloznaczny, że odczytywany inaczej przez różnych odbiorców w zasadzie nie traci, a zyskuje na swym fenomenie.
Tak, dobry poeta potrafi trzymać czytelnika w cuglach, czyli narzucić mu jednoznacznie rozumienie swojego wiersza. I dobry poeta tak czyni. Ale bardzo dobry poeta czyni inaczej: pozwala, by wiersz, jak dorosłe dziecko, odrywał się od niego i żył swoim własnym życiem.
Przykazanie dziewiąte: wiersz powinien wyrastać z pokory. I nie wstydzić się pychy
O co tu chodzi? O postawę poety. Poeta powinien, moim zdaniem, poczynać pisanie wiersza od schodzenia z cokołu i zrzucania spiżowej togi. Zamiast gęsiego pióra niechaj sięgnie po ogryzek ołówka. Poeta powinien z pokorą przyjmować świat i z pokorą weń wnikać. Być jednym z nas. Pamiętać o skromności. Chylić czoła przed drugim człowiekiem i tajemnicami świata.
Dlaczego? Dlatego, by zachować prostotę, zwykłość i ?normalność? patrzenia i mówienia. Po to, aby zejść z koturn i aby unikać za wszelką cenę sytuacji, gdy wyda mu się, że jest kimś lepszym niż jest. Tylko smak ?soli ziemi? na ustach poety jest smakiem, jaki ma trzymać go w swej władzy.
Ale są chwile, że poeta musi wejść na Mont Blanc i przemienić się w Tytana. Uderzyć pięścią w stół, rzucić sobie Ziemię do nóg, stanąć przeciw milionowi, kochać i cierpieć za miliony... Kiedy powinien przemówić do mierzwy ludzkiej głosem, za jakim ona pójdzie.
A więc: pokora czy pycha? Jedno i drugie, jedno i drugie. Ach, że też nie mamy w języku polskim słowa, które byłoby wypadkową tych obu sensów.
Przykazanie dziesiąte: poeta poddaje się natchnieniu
Ojcem i matką wiersza jest natchnienie. Co to jest: natchnienie? Ba! Wszyscy wiedzą, nikt nie może wytłumaczyć. Może psychologia aktu twórczego kiedyś ?skodyfikuje? to pojęcie. Ja wierzę w natchnienie jako ?szósty zmysł?. Zmysł objawienia i olśnienia. Jest to na pewno stan psychiczny, stan szczególnej koncentracji, który artyście (nie tylko poecie) dodaje skrzydeł. Wtedy obraz ?się sam maluje?, wiersz ?się sam pisze?... słowa płyną spod pióra jakby dyktował je niewidoczny demiurg sztuki.
Natchnienie to wszystko to, co w fenomenie pisania nie poddaje się racjonalizacji. To tajemnica tworzenia. Niekontrolowana siła sprawcza. Natchnienie to napęd wywołujący autoekspresję. Specyficzna koncentracja spoza obszaru odruchów kontrolowanych.
?Zawodowy? poeta (dobry rzemieślnik) potrafi, rzecz jasna, napisać wiersz na zimno, bez żadnego natchnienia. Ale prawdziwa, wielka, gorąca poezja powstaje niemal zawsze w jakimś uniesieniu i przy udziale ?niewidocznej ręki?; czytaj: przy udziale ogromnego zaangażowania emocjonalnego i twórczego.
Dlaczego natchnienie ma znajdować się w takim, jak ten, dekalogu? Bo poeta, który ma cyniczny stosunek do natchnienia może już przestał być poetą, tylko jeszcze o tym nie wie?
Gojka
Szczerze mówiąc, to nie chce mi się czytać, tych Twoich przykazań.Nie oscyluję na miano wielkiej poetki.
Ja wyrażam w nich tylko swoje uczucia, nie pcham się tam gdzie mnie nie chcą i nie mam zamiaru się wychylać.Lubie ten mój mały świat i wiersze, które może i banalne ale szczere i moje a nie skopiowane od kogoś.
Masz prawo mieć swoje zdanie i nie przeszkadza mi to. Nie po to wrzucam tutaj swoje wiersze, żeby czytać, na ich temat, tylko same ochy i achy. Taka po prostu jestem i tyle i nie mam ochoty się do nikogo i niczego dostosowywać.
y
Gojka
Szczerze mówiąc, to nie chce mi się czytać, tych Twoich przykazań.Nie oscyluję na miano wielkiej poetki.
Ja wyrażam w nich tylko swoje uczucia, nie pcham się tam gdzie mnie nie chcą i nie mam zamiaru się wychylać.Lubie ten mój mały świat i wiersze, które może i banalne ale szczere i moje a nie skopiowane od kogoś.
Masz prawo mieć swoje zdanie i nie przeszkadza mi to. Nie po to wrzucam tutaj swoje wiersze, żeby czytać, na ich temat, tylko same ochy i achy. Taka po prostu jestem i tyle i nie mam ochoty się do nikogo i niczego dostosowywać.
Agnesitas
przykazania nie są moje.Ja tam lubię poczytać mądrzejszych bo zawsze można się czegoś dowiedzieć,coś poprawić,coś ulepszyć.Są autorstwa Leszka Żulińskiego- znanego i cenionego krytyka literackiego,poety i publicysty.
Nie warto być megalomanem,szczególnie jak nie ma się ku temu podstaw.
Nie namawiam byś nie lubiła swoich wierszy i byś nie miała swego zdania.
Ale dlaczego zakładasz,że dobre jest wrogiem kiepskiego?
Żyjemy w konwencjach,dlaczego więc stosujesz je w kontaktach międzyludzkich na przykład (bo zakładam,że nie witasz przyjaciółki stekiem wyzwisk,nie wyzywasz sprzedawczyni i nie rwiesz się do bicia gdy wchodzisz do sklepu- a to właśnie uleganie konwencjom),dlaczego piszesz bez błędów na forum a jesli mowa o konwencjach w Twojej pisaninie to od razu się jeżysz?
Dostosowujesz się w wielu kwestiach nawet nie zdając sobie z tego sprawy ale sądzę,że wiedzy o wierszach nie masz więc wygodnie Ci pisać,że nie masz ochoty się dostosować.
Nie napiszę żadnego ocha i acha- mimo,że bardzo bym chciała.Bo niestety niczego nie da się w nich pochwalić.Wybacz.
Ale skoro je tu zamieściłaś to zapewne liczyłaś się z krytyką.
Chciałam by była ona konstruktywna.Może ktoś mniej megalomański z nich skorzysta.
Gojka
Wiesz co nie mam ochoty z Tobą dyskutować, ani się kłócić, odpuść sobie te kąśliwe uwagi.bo to już przestaje być zabawne. Może idź się po pastwić nad kimś innym.
Gojka
Wiesz co nie mam ochoty z Tobą dyskutować, ani się kłócić, odpuść sobie te kąśliwe uwagi.bo to już przestaje być zabawne. Może idź się po pastwić nad kimś innym.
Agniesitas
trzeba było śmiało napisać o co Ci chodzi.Że ma być słodziutko i mają być pochwały.I że innych opinii nie przyjmujesz.
Pozwól,że zacytuję klasyka:
"Więc dlatego z punktu mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było. Tylko aplauz i zaakceptowanie."
Witaj Gojka
Pozwolisz że przyłączę się do dyskusji, ale nie do nagonki i czepiania się Agnesitas bo to jest naprawdę przegięcie z twojej strony. Daj sobie na luz i jeśli nie podobają Ci się zamieszczane tutaj wiersze , to po prostu nie czytaj a pisz swoje, myślę że z większa kulturą i zrozumieniem będziemy je czytali. Pozdrawiam Ciebie i Agnesitas i mam nadzieję że zmienisz swoje zachowanie .
Witaj Gojka
Pozwolisz że przyłączę się do dyskusji, ale nie do nagonki i czepiania się Agnesitas bo to jest naprawdę przegięcie z twojej strony. Daj sobie na luz i jeśli nie podobają Ci się zamieszczane tutaj wiersze , to po prostu nie czytaj a pisz swoje, myślę że z większa kulturą i zrozumieniem będziemy je czytali. Pozdrawiam Ciebie i Agnesitas i mam nadzieję że zmienisz swoje zachowanie .
Klaudyno,
w czym według Ciebie przegięłam? W tym,że szczerze poddałam MERYTORYCZNEJ krytce wiersze autorki? Nie szydzę z uczuć,wrażliwości autorki- ja po prostu napisałam jakie błędy popełnia i dlaczego jej wiersze nie są wierszami.Mało tego,zacytowałam wypowiedź krytyka literackiego i poety,który udziela, moim zdaniem, wielu naprawdę cennych rad początkującym poetom.
Co było niekulturalnego w moich wypowiedziach? Fakt,że mi się pisanina autorki nie spodobała?
Nie można tu napisać,że coś się nie podoba?
Jeśli tak to przepraszam,że dosłownie wzięłam temat wątku w którym jak byk stoi: "ocenimy,damy wskazówki i porady".
Jeśli o nagonką chodzi:to termin wzięty z łowiectwa i polega na polowaniu na zwierzaka dużą grupą,która wypłasza zwierzę.
Potocznie mówi się też nagonka na ostry,nieprzebierający w środkach atak.
Czy ja jestem ostra? Czy obrażam,nie przebieram w środkach?
Jak mam zmienić swoje zachowanie? Ściemniać,że wiersze piękne? Przecież jak ktoś je tu umieszcza to MUSI wiedzieć,że ile użytkowniczek tyle opinii.
Naprawdę jestem zażenowana,że dorosłym osobom muszę tłumaczyć,że fakt,że czyjaś pisanina mi się nie podoba nie oznacza,że człowieka nie szanuję,że obrażam i urządzam nagonkę...
I że nie ma się co na to obrażać.
Witam! I ja pozwolę sobie wtrącić swoje zdanie. Agnesitas nie wszystkim ten wiersz może się podobać. Na portalach poetyckich jest bardzo dużo wierszy nieciekawych lub z błędami. Ktoś chyba już to napisał, że tam można się dowiedzieć, co zrobić, żeby wiersze były lepsze. Lepsze nie znaczy piękniejsze.
To, że podoba mi się zestaw takich czy innych związków frazeologicznych, nie znaczy, że ktoś podziela to zdanie. Dla jednego coś będzie ciekawe, a dla drugiego nudne. Przeczytałam "Dekalog" tego pana. Nic nie wnosi nowego, moim zdaniem. On sam lubuje się chyba w wierszach "przybosiowskich", a ja się tymi wierszami specjalnie nie zachwycam, choć konstrukcję mają idealną. Wiersze muszą być jeszcze zrozumiałe dla prostego odbiorcy i się podobać.
Cytowane tu fragmenty z Norwida były na ogół niezrozumiane przez jemu współczesnych. Musiała minąć epoka, nim doceniono mistrzostwo jego twórczości. A dlaczego zapomniane dziś wiersze Konopnickiej miały kiedyś tyle czytelników?
Nie krytykuję cię Agnesitas. Na pewno jesteś dumna z tego wiersza. Rozumiem też Gojkę. Jako czytelniczka liczyła pewnie na coś innego. Wypowiedziała swoją opinię. Ale w końcu to debiuty, a nie publikacje poezji ludzi obeznanych z tym rzemiosłem. Niektóre wiersze przeszły tu całkiem bez echa. Nawet nikomu się nie chciało poświęcić chwili, żeby zdobyć się na napisanie paru słów krytyki.
A mi żaden z wierszy nie przypadł do gustu, oba rodzaje są przesłodzone.
Ja bardzo cieszę się z tej dyskusji. Najgorsza jest obojętność. Człowiek publikując coś musi liczyć się z reakcją. I powinien się cieszyć, że takowa jest. Pozdrawiam czytelników i krytyków. Gojka, dziękuję.
Ja bardzo cieszę się z tej dyskusji. Najgorsza jest obojętność. Człowiek publikując coś musi liczyć się z reakcją. I powinien się cieszyć, że takowa jest. Pozdrawiam czytelników i krytyków. Gojka, dziękuję.
Popieram Twoje słowa, jednocześnie przychylając się do powyższego postu Summerki.
Agnesitas, nie rezygnuj z pisania i umieszczania w tym miejscu swoich wierszy. Mnie Twoje wiersze (tak Gojko to są wiersze
) bardzo się podobają. Ich niezaprzeczalną zaletą jest wrażliwość i subtelność. Nie dostrzegam w nich wad wyłuszczonych przez Gojkę. Moje skromne utwory, także zostały poddane krytyce.
Nie przejmuję się tym w najmniejszym calu, składam rymy dalej dla własnej przyjemności. Satysfakcji wypływającej z faktu, że ktoś czyta moje wiersze, komentuje.
Pochyla się nad nimi, zachwyci, czasem wzruszy, zasmuci, może zapłacze? Dla takich momentów naprawdę warto pisać. One rekompensują wszystko ![]()
Klaudyno, dziękuję za obronę Agnesitas
Jako wrażliwy/empatyczny człowiek.
Gojko, pozdrav z gór ![]()
Wielbicielu,
mam zatem pytanie: co według Ciebie jest wierszem a co wierszem nie jest? Jakie są wyznaczniki wiersza? Po czym to rozpoznajesz? Bo przecież nie po tym,że ktoś napisał,że to jest wiersz,prawda?
A co mi tam... To ja mam pytanie. Czy to jest wiersz?
Różnice
Dziś dzieli nas tak wiele, poróżniło nas spojrzenie na uczucia, o których żadne z nas, nie chciało nigdy mówić. Żyliśmy z dnia na dzień, nie chcąc spojrzeć w przyszłość. Ważna była chwila obecna. Ja pragnęłam, dzielić z Tobą moje życie, Ty chciałeś tylko rozkoszy, jaką Ci dawałam, mimo smutku jaki czułam w duszy. Wiedząc ze, kiedyś spotkasz inna, a ja stracę Cie na zawsze.
Odpowiecie pewnie, że nie, w końcu ewidentnie proza. A to jest tekst zamieszczony przez autorkę, nawet interpunkcji w nim nie ruszyłam, jedynie skasowałam "entery". Więc jakim cudem z prozy stało się to wierszem? Naprawdę uważacie, że rozbicie tekstu na większą ilość linijek zmienia jego rodzaj?
A co mi tam... To ja mam pytanie. Czy to jest wiersz?
Różnice
Dziś dzieli nas tak wiele, poróżniło nas spojrzenie na uczucia, o których żadne z nas, nie chciało nigdy mówić. Żyliśmy z dnia na dzień, nie chcąc spojrzeć w przyszłość. Ważna była chwila obecna. Ja pragnęłam, dzielić z Tobą moje życie, Ty chciałeś tylko rozkoszy, jaką Ci dawałam, mimo smutku jaki czułam w duszy. Wiedząc ze, kiedyś spotkasz inna, a ja stracę Cie na zawsze.
Odpowiecie pewnie, że nie, w końcu ewidentnie proza. A to jest tekst zamieszczony przez autorkę, nawet interpunkcji w nim nie ruszyłam, jedynie skasowałam "entery". Więc jakim cudem z prozy stało się to wierszem? Naprawdę uważacie, że rozbicie tekstu na większą ilość linijek zmienia jego rodzaj?
Eileen a szkoda ze nie ruszylas interpunkcji. Bo ten utwor az krzyczy. ZROBCIE COS Z MOJA INTERPUNKCJA DO CH....Y.
Wiersz został pożarty przez krytyków. Wynika z tego, że autorka powinna się pożegnać raz na zawsze z pisaniem lub pisać "do szuflady", bo wszystko pisze źle. Nie będę podawać zasad konstruktywnej krytyki, bo na pewno wszyscy są świadomi, na czym ona polega. Czy naprawdę nie widać żadnych pozytywów? Jakiegoś światełka w tunelu?
Wiersz został pożarty przez krytyków. Wynika z tego, że autorka powinna się pożegnać raz na zawsze z pisaniem lub pisać "do szuflady", bo wszystko pisze źle. Nie będę podawać zasad konstruktywnej krytyki, bo na pewno wszyscy są świadomi, na czym ona polega. Czy naprawdę nie widać żadnych pozytywów? Jakiegoś światełka w tunelu?
Summerko
sądzę,że wiele piszących tu osób marzyłoby by ich temat z wierszami był wciąż na wierzchu.
Chciałabym wiedzieć czy według Ciebie moja krytyka jest niekonstruktywna a jeśli tak to dlaczego.
Ja z pewnością poetką nie będe.I jakoś muszę z tym żyć:).Podobnie nie będę baletnicą,tancerką ani malarką.I nie widać tu światełka w tunelu.
Ale myślę,że jestem całkiem niezłą skrzypaczką.Ale dlatego,że może prócz odrobinki talentu okupiłam to ciężką pracą.
Tak jak dla mnie- muzyka narzędziem są dźwięki i muszą być one czyste tak dla piszącego narzędziem jest słowo.
Dźwięki będą czyste dzięki opanowaniu warsztatu: trzymaniu instrumentu,smyczka,umieszczeniu palców w odpowiedni sposób na strunach.To wszystko przychodzi gdy się dużo,dużo ćwiczy i gdy ktoś lepszy coś podpowie co trzeba zmienić.Obserwuję ludzi na warsztatach i nieraz naprawdę świetni technicznie skrzypkowie z pokorą i wdzięcznością przyjmują uwagi.
Co z tego,że ktoś będzie wrażliwy,będzie czuł muzykę każdym fragmentem skóry jak z powodu braków warsztatowych nie będzie potrafił tego przekazać?
Piszę to po to by pokazać,że nie ma się co trzymać kurczowo czegoś co nie wychodzi. Właściwie nie warto trzymać się czegokolwiek gdy nie chce się zrobić nic (czytaj: popracować) by wyszło.Szczególnie,że autorka napisała,że nie pretenduje do miana wielkiej poetki.Chce zatem być poetką małą i ma się to podobać i koniec bo jest szczere i jej.
Uczuciowość,wrażliwość to nie jest podstawa do pisania wierszy.
Ja widzę jeden pozytyw: autorka dobrze się czuje z tym,że pisze.I to najważniejsze.
Wiersz został pożarty przez krytyków. Wynika z tego, że autorka powinna się pożegnać raz na zawsze z pisaniem lub pisać "do szuflady", bo wszystko pisze źle. Nie będę podawać zasad konstruktywnej krytyki, bo na pewno wszyscy są świadomi, na czym ona polega. Czy naprawdę nie widać żadnych pozytywów? Jakiegoś światełka w tunelu?
A ja napiszę o konstruktywnej krytyce - ma wytykać błędy w taki sposób, by krytykowany wiedział, co ma poprawić i w jaki sposób. Dokładnie to zrobiła Gojka. Wkleiła nawet rady profesjonalisty - jeśli to nie jest konstruktywną krytyką, to chyba nic nie jest.
Ja się tylko włączyłam do dyskusji na temat tego, czy teksty autorki są wierszami. Nie pisałam nic na ich temat, rozważyłam to czysto teoretycznie, przedstawiłam swój punkt widzenia. Bo niestety, tekst zacytowany przeze mnie, wierszem nie jest. Wydaje mi się też, że wynika z tego, co napisałam, powód.
Jak już pisałam w innym wątku - nie komentowałam z reguły tutaj żadnych tekstów, bo zobaczyłam raz, jak przyjęto krytykę innej użytkowniczki. Mimo że jej wypowiedź była rzeczowa, konkretna, to oberwało jej się od ogółu piszących i wymieniających komentarze. I w sumie teraz się odezwałam tylko przez Gojkę, bo tak przyzwyczaiłam się już do takiej sytuacji - czy to z blogów, czy innych forów.
Wiem, że to nie jest forum literackie i raczej nie pojawią się tu dzieła godne Nagrody Nobla. Tyle że trzeba się liczyć z różnym zdaniem. I jeśli ktoś ma gdzieś krytykę i powiadomi komentujących, że pisze tylko dla zabawy i nie obchodzi go specjalnie efekt, to nikt się pewnie w robienie z niego poety nie będzie bawił - dla zabawy można wszystko. Z drugiej strony, jeśli ktoś wrzuca wiersze, zgarnia ochy i achy, dostanie krytykę i kompletnie się na nią zamyka, a wszyscy pozostali bronią go, bo przecież pisze, więc jak tak można, to to się robi śmieszne. Ja tego kompletnie nie rozumiem, sama chcę się nauczyć pisać dobrze pod każdym względem - głównie w prozie, wiersze niekoniecznie. I dlatego, jeśli ktoś by - jak Gojka tutaj - przekazał mi jakieś uwagi, których nie znałam/o których zapomniałam, w związku z jakimś opowiadaniem czy czymkolwiek, to bym się cieszyła, bo to by znaczyło, że kolejny tekst będzie lepszy. Nawet jak ktoś by mi wrzucił uwagi co do wierszy, na których pisaniu niespecjalnie mi zależy, to i tak starałabym się je wprowadzić w życie, tyle że może z mniejszym zacięciem. Bo niektóre wiersze piszę kompletnie bez sensu, ot, bo fajnie się bazgrało i zajęło to 15 min, jak autorce tutaj - przyznaję się bez bicia i informuję o tym od razu na forum, a np. przy limeryku siedzę i pracuję, żeby każdy wers miał odpowiednią ilość zestrojów, każdy zestrój akcent tam, gdzie powinien itd. - bo może nie napiszę dobrze, ale najlepiej, jak umiem, na stan mojej aktualnej wiedzy. I jak ktoś mi powie, że w limeryku zabrakło jeszcze czegoś, to świetnie, bo nad kolejnym spędzę chwilę dłużej, ale będzie lepszy pod względem technicznym.
Więc niech ktoś mi wyjaśni, dlaczego osoby, które krytykują, tak się traktuje? Dzięki komu poprawi się pisanie - dzięki "ach jak pięknie" czy "to jest źle, bo.../powinno być..."?
Przypomniała mi się przedwojenna anegdota. Bóg skrytykował jednego malarza za nieudane swoje oblicze. Malarz bronił się, panie Boże, malowałem na kolanach. Bóg odpowiedział, nie maluj mnie na kolanach, maluj mnie dobrze!
Wielbicielu,
mam zatem pytanie: co według Ciebie jest wierszem a co wierszem nie jest? Jakie są wyznaczniki wiersza? Po czym to rozpoznajesz? Bo przecież nie po tym,że ktoś napisał,że to jest wiersz,prawda?
Gojko, trudne pytania
Bardzo. Muszę sprawę przemyśleć.
Gojka, pewnie miałaś dobre intencje, zamieszczając tak obszerny wykład nt.pisania profesjonalnej poezji. Po przeczytaniu tych wszystkich wskazówek - jak pisać, żeby być od razu jakimś Norwidem czy innym wielkim poetą ( w przeciwnym wypadku, to szkoda pisać a już na pewno czytać) - wytłumacz mi naukowo ( mówię całkiem poważnie), dlaczego jak czytam takie arcydzieło, taki warsztat literacki : "wpłynąłem na suchego przestwór oceanu...." i jeszcze ten "wóz co nurza się w zieloności i jak łódka brodzi" - to chce mi się walić głową w mur.
Natomiast uwielbiam proste rymy: " ...zbrodnia to niesłychana
pani zabija pana
zabiwszy grzebie w gaju
na łączce przy ruczaju...."
Niesłychane, prawda?
REA INA
porady zamieszczone były w pewnym pisemku czytywanym przez początkujących poetów.Znalazłam je też na blogu i autor wyraźnie zaznacza,że są dla tych,którzy zaczną pisać.
Wytłumaczę Ci tak jak ja to odbieram: ważniejsza od prostoty rymów i języka jest tu treść:bez ozdobnych,na cały wers metafor.
Dwa utwory pisane przez jednego autora ale zauważ,oba są innymi gatunkami: jeden to sonet a jak poczytasz o budowie sonetu zauważysz,że tak właśnie powinien ten rodzaj poezji wyglądać.Ma być kunsztowny nie tylko pod względem budowy(czternastowersowy zgrupowany w tetrastychach) ale także pod względem języka:obowiązkowe metafory,oksymorony,hiperbole.
Drugi to ballada romantyczna,której cechą jest ludowość,więc prosty język jest jak najbardziej wskazany,ba nieraz stylizowany jest na ludową gwarę.Ma być dużo dialogów i generalnie wymieszanie liryki,epiki i dramatu.
Nie wszystko musi Ci się podobać.Tak samo jak mi nie musi się podobać na przykład romantyka rodem z klipów discopolowych pioseneczek.
Gojka nie chciałabym międlić ciągle jednego i tego samego. W wielkim skrócie krytyka konstruktywna ma zachęcać do dalszej pracy. Tutaj zobaczyłam więcej krytyki, która nie daje żadnego powera do dalszych wysiłków twórczych. Ja sama też tutaj piszę i nie oczekuję samych pozytywnych komentarzy, bo wtedy wiem, na co mam zwrócić uwagę. Podziwiam muzyków, którzy swoje sukcesy okupili ciężką pracą. Co innego jednak, jeśli ktoś jest na początku swojej drogi twórczej. Ogólne wskazówki niewiele dają. Pisząc o konstruktywnej krytyce miałam na myśli ogólne wrażenie.
Też jestem zdania, że nie ma co się obrażać na krytykę ani na krytykę krytyki. Na sukcesy na ogół pracuje się latami. A bywa tak, że jeden marny utwór zdobędzie popularność, nie wiedzieć czemu.
Eillen właściwie to mnie rozbroiłaś tym postrzeganiem wiersza. Jakby spojrzeć w ten sposób na inne wiersze, to też dałoby się prozę z nich stworzyć. (A na temat krytyki konstruktywnej odpowiedziałam powyżej).
"Jest dziewiąta trzydzieści czasu lokalnego. Wszystko na swoim miejscu i w układnej zgodzie. W dolince potok mały jako potok mały. Ścieżka w postaci ścieżki od zawsze do zawsze. Las pod pozorem lasu na wieki wieków i amen, a w górze ptaki w locie w roli ptaków w locie."
(fragment wiersza W. Szymborskiej pt. "Chwila")
Gojka i Eillen w sumie to dobrze, że się wywiązała tak dyskusja. Dziękuję za odpowiedzi.
No cóż, wycofuję się z dyskusji. To co pisze Gojka to dla mnie za trudne. Dla mnie wiersz albo się podoba albo nie. Albo do mnie trafia albo nie. Zastanawianie się się nad tymi wszystkimi zasadami, których zachowanie "gwarantuje stworzenie wartościowego dzieła", jest dla mnie nie do strawienia.
Ale wiersz "Chwila" bardzo mi się podoba. Za każdym razem, jak wchodzę na ten wątek to go czytam....i wciąż mi się podoba.
pozdrawiam
Summerko, ale konstruktywna krytyka ma przede wszystkim pokazywać, jak zrobić coś dobrze. A to, czy kogoś to zachęci do dalszej pracy, czy nie, to już kwestia krytykowanego. Przecież nie trzeba nad dorosłą osobą "ćwierkać" i słodzić jej, żeby jej się przypadkiem nie odwidziało. Wystarczy napisać rzeczowo, co zostało tu moim zdaniem zrobione.
Co do wiersza - nie znałam go, ale przeczytałam całość. Nie zgadzam się kompletnie z tym, że to tak samo wychodzi, jak z wierszem autorki tutaj. Owszem, zdania mogą wyglądać jak napisane prozą, natomiast u autorki one prozą po prostu są - nie mają żadnego głębszego sensu, są bardzo dosłowne, są zwykłym opisem jakiegoś tam związku. Nie mają żadnych cech wiersza po prostu. A Szymborskiej nie chce mi się tutaj analizować, ale wydaje mi się, że na pierwszy rzut oka widać różnicę - zwłaszcza, jak się przeczyta całość.
Eileen! Pewnie, że to nie to samo, ale są wiersze takie jak proza poetycka. Tyle, że nie są to dwa czy trzy zdania. Nie będę się spierać czy to wiersz czy nie, bo nie jestem znawcą. Są tacy, którym się to podoba. Nie o to chodzi, żeby się komuś odwidziało czy nie, ale o samo sedno krytyki, która ma mieć sens i ma być rozumiana przez innych. No, ale to tylko moje zdanie. A wypowiedzieć się może każdy.
A no to pewnie, przecież ja nigdzie nie pisałam, że to, co stworzyła autorka, podobać się nie może. Odniosłam się tylko do tego, co napisał Wielbiciel - że to są wiersze. Z tym się nie zgadzam i wyłącznie o tym pisałam, w sumie ten wątek dyskusji z samą autorką niewiele miał wspólnego akurat.
Moim zdaniem krytyka Gojki ma sens, jeśli o to chodzi. Przecież pisze jasno i zrozumiale. I wydawało mi się, że ja też dość prosto pisałam, no ale to już nie mnie oceniać, bo oczywiście ja wiem, co miałam na myśli, a mogłam źle przekazać. ![]()
Gojka nie chciałabym międlić ciągle jednego i tego samego. W wielkim skrócie krytyka konstruktywna ma zachęcać do dalszej pracy. Tutaj zobaczyłam więcej krytyki, która nie daje żadnego powera do dalszych wysiłków twórczych. Ja sama też tutaj piszę i nie oczekuję samych pozytywnych komentarzy, bo wtedy wiem, na co mam zwrócić uwagę. Podziwiam muzyków, którzy swoje sukcesy okupili ciężką pracą. Co innego jednak, jeśli ktoś jest na początku swojej drogi twórczej. Ogólne wskazówki niewiele dają. Pisząc o konstruktywnej krytyce miałam na myśli ogólne wrażenie.
Zachęci do pracy tego kto ją przyjmie zamiast strzelać foszki.To zależy od człowieka a właściwie od jego inteligencji emocjonalnej.
Dużo się tu nauczyłam.Gdyby nie internet nie miałabym pojęcia,że dorosłe osoby,po trzydziestce mogą mieć inteligencję emocjonalną przedszkolaka.
Jeśli nawet jest ich tu więcej niż w realnym świecie nie oznacza to,że jest to normą.
Chciałam się jeszcze odnieść do tego "Ogólne wskazówki niewiele dają. Pisząc o konstruktywnej krytyce miałam na myśli ogólne wrażenie.". Moje wskazówki były jak najbardziej szczegółowe- poparłam je jeszcze fragmentami "wierszy".
Mama wrażenie,że pierwsze Twe zdanie przeczy drugiemu. Ogólne wskazówki,ogólne wrażenie...
Na ogólne wrażenie składa się zespół szczegółów,dobrze do siebie pasujących.
Co do muzyków- oni na początku swej drogi UCZĄ SIĘ,żeby potem mieć co zaprezentować.
Jakoś nikt nie bierze się za skrzypce nie mając pojęcia jak je trzymać i nie próbuje na nich grać.
Dlaczego więc tyle ludzi próbuje pisać? Sądzą,że potrafią bo operują językiem na co dzień? Bo potrafią trzymać długopis?
Zakładam,że gdyby ktoś zagrał fałszywie coś od czego bolą zęby to nie byłby chwalony.Dlaczego więc trzeba obowiązkowo chwalić takie fałszywe tony w pisaniu?
Gojka przeczytałam jeszcze raz twoją ocenę. Może faktycznie źle się wyraziłam i dlatego te dwa zdania wydają się sprzeczne. Sama się zastanawiam dlaczego tak odebrałam. Właściwie napisałaś szczerze i bardzo poważnie, co o nich myślisz. Wynika z tej oceny, że autorka nie pracuje nad wierszami tylko odwala, nie ma o nich pojęcia. Poza tym nie panuje nad tworzywem poetyckim, a to, co pisze jest nieciekawe. Nie cytowałam twoich wypowiedzi. To wnioski, jakie z nich wysnułam. Tyle wszystkiego nad tymi paroma zdaniami wiersza czy nie wiersza. Popraw mnie proszę, jeśli się mylę. Jakby tego było mało dałaś przykład. Sama wymyśliłaś wiersz o tym samym tytule i zapytałaś jak się podoba. Potem stwierdziłaś, że napisałaś go od ręki, jakbyś chciała udowodnić, jak niewiele warte są pochwały i pozytywne komentarze, bo wiersz nie jest najlepszy. Poświęciłaś temu multum czasu i uwagi, a przede wszystkim emocji. Dlaczego chwalić? Może dlatego, że się komuś spodobało? Nie wiem. To już pytanie nie do mnie. Nie chwaliłam wytworów Agnesitas. Ja ceniłabym sobie twoją krytykę, bo potrzebna. Może tylko nie były jasne do końca jej intencje? Inaczej odebrałam jednozdaniowy komentarz Karola o tym, że wiersz jest przesłodzony. A też był krytyczny. Pomiędzy wierszami zawarte było, że skoro przesłodzony, to można by tak napisać, żeby nie był.
Eillen wyjaśniłaś prosto, bo połączyłaś wersy w zdania. Pozwoliłam sobie dokończyć utworem Szymborskiej, ponieważ tajemnica tkwi nie w wersach, z których możemy stworzyć prozę, ale w artyzmie samej poetyckiej wypowiedzi. Chyba o to chodziło.
Gojka, miałam już się nie odzywać ale nie mogę się powstrzymać.
Porównałaś do siebie dwie diametralnie różne rzeczy: naukę gry na skrzypcach i pisanie wierszy ?!
Nauka gry na na skrzypcach, to nauka odtwarzania cudzych utworów. Im się uczeń lepiej przykłada, tym jego granie jest dokładnie takie, jak autora i wszystkich zachwyca. Czyż nie o to chodzi w nauce gry na jakimkolwiek instrumencie?
Pisanie wierszy to nie nauka recytowania cudzych dzieł. Pisanie wierszy to twórczość - lepsza, gorsza ale zawsze tworzenie czegoś nowego, swojego, co w duszy gra ( a może i nie gra, może po prostu chodzi po głowie).
Chyba nie najlepsze porównanie wybrałaś.
Gojka, miałam już się nie odzywać ale nie mogę się powstrzymać.
Porównałaś do siebie dwie diametralnie różne rzeczy: naukę gry na skrzypcach i pisanie wierszy ?!
Nauka gry na na skrzypcach, to nauka odtwarzania cudzych utworów. Im się uczeń lepiej przykłada, tym jego granie jest dokładnie takie, jak autora i wszystkich zachwyca. Czyż nie o to chodzi w nauce gry na jakimkolwiek instrumencie?
Pisanie wierszy to nie nauka recytowania cudzych dzieł. Pisanie wierszy to twórczość - lepsza, gorsza ale zawsze tworzenie czegoś nowego, swojego, co w duszy gra ( a może i nie gra, może po prostu chodzi po głowie).
Chyba nie najlepsze porównanie wybrałaś.
Nauka-etap uczenia się to zupełnie co innego niż granie już z potrzebnymi umiejętnościami.
Mnie zachwyca to,że muzyk wkłada swoje umiejętności w utwór i to "coś" na postawie czego jestem pewna,że ten akurat utwór gra ten skrzypek/skrzypaczka.Niestety,nie każdy to "coś" posiada.Tak jak nie każdy kto zna polski potrafi napisać dobry wiersz tak samo nie każdy grający na instrumencie potrafi zrobić to dobrze.
Możliwe,że nie rozumiesz tego bo chyba nie grasz na instrumencie.Ale z twierdzeniem,że gra to tylko odtwarzanie utworu nie zgodzę się.
Pisanie wierszy przez autorkę jest odtwarzaniem: zauważ te wyświechtane porównania,opisy jakich setki w kiepskich książkach czy discopolowych piosenkach.To wszystko już było,w tym nie ma nic nowego,nic jej.Tyle już napisano o uczuciach o jakich ona pisze,że trzeba się postarać by nie było to banałem,epigoństwem,czyimiś słowami
Agnesitas, nie wstawia już tu swoich wierszy. Szkoda, żałuję. Krytyka zabiła wrażliwość? Czy zawsze pomaga? Jakie są jej granice?
Agnesitas, nie wstawia już tu swoich wierszy. Szkoda, żałuję. Krytyka zabiła wrażliwość? Czy zawsze pomaga? Jakie są jej granice?
Wielbicielu, myślę że niektórzy wprost karmią się krytykanctwem , a może w ten sposób dowartościowują się? nie wiem , ale wiem że dobrze jest przestrzegać jakiś granic. Jeśli ktoś o to prosi to można wyrazić swoje zdanie i ewentualnie podpowiedzieć co można byłoby poprawić , ale to tylko na wyrażne życzenie. Nie wypowiadałam się czy podoba mi się wiersz czy nie, tutaj był taki nalot na piszącą ,że nie dziwię się że przestała pisać.
Nie ma problemu. Osoby, które dbają o swój warsztat i chcą swe umiejętności rozwijać krytyki się nie boją i potrafią stawić czoło swoim błędom.
A jak ktoś wymięka przy pierwszej przeszkodzie to marnie ta poezja mu w sercu gra...
Nie ma problemu. Osoby, które dbają o swój warsztat i chcą swe umiejętności rozwijać krytyki się nie boją i potrafią stawić czoło swoim błędom.
A jak ktoś wymięka przy pierwszej przeszkodzie to marnie ta poezja mu w sercu gra...
Iceni naprawdę przeczytałaś wszystkie słowa krytyki na te kilka wersów?
Słow krytyki było niewiele. Reszta dyskusji rozwineła się kiedy zjawili się obrońcy.
Właściwie taki atak towarzystwa wzajemnej adoracji przeżył tu każdy, kto ośmielił sie skrytykować jakieś rymowane dzieło ("dzieło"?).
To znamienne, że jeżeli rzecz dotyczy prozy towarzystwo nie zbiega się już w takiej liczbie ![]()
Mnie już się odechciało krytykować - robię to tylko sporadycznie w stosunku do osób, które wiem (lub mam nadzieje), że potrafią zrozumieć, że jak napisze "dno!" to nie dlatego, żeby komuś dokopać, tylko dlatego, że spłodził niewypał.
Ja rozumiem, że nikt tu nie aspiruje do bycia drugą Szymborską, no ale odrobina samokrytycyzmu nikomu jeszcze nie zaszkodziła ![]()
Eee, za dużo emocji z obu stron. Wygląda to na krytykę tych, którzy chwalą, a nie samej zainteresowanej.
Nie wiedziałam, że można aż tyle napisać na ten temat:)
No własnie o to chodzi, ze zaraz zjawiają się adwokaci ![]()
Sądzę, ze gdyby nie to, to i argumenty gojki wyglądałyby trochę inaczej.
No ale... każdy się uczy na własnych błedach najlepiej ;P Ja się już nauczyłam, gojka chyba też ![]()
No ale... każdy się uczy na własnych błedach najlepiej ;P Ja się już nauczyłam,
Dobrze pamiętam tamtą sytuację kiedy skrytykowałaś czyjś wiersz.
Różnica jest taka, że Ty nie pisałaś później o "guembokiej połezji".
Nie ma problemu. Osoby, które dbają o swój warsztat i chcą swe umiejętności rozwijać krytyki się nie boją i potrafią stawić czoło swoim błędom.
A jak ktoś wymięka przy pierwszej przeszkodzie to marnie ta poezja mu w sercu gra...
Niekoniecznie marnie, być może ktoś jest jednostką wrażliwą. W takich sytuacjach odbiera krytykę w sposób niejako wyolbrzymiony. Istnieje jeszcze aspekt różnych rodzajów krytyki (piszę ogólnie, nie ustosunkowując się do konkretnego przypadku). Krytyka, krytyce nierówna.
Tak, jestem mecenasem Agnesitas ![]()
Iceni napisał/a:Nie ma problemu. Osoby, które dbają o swój warsztat i chcą swe umiejętności rozwijać krytyki się nie boją i potrafią stawić czoło swoim błędom.
A jak ktoś wymięka przy pierwszej przeszkodzie to marnie ta poezja mu w sercu gra...Niekoniecznie marnie, być może ktoś jest jednostką wrażliwą. W takich sytuacjach odbiera krytykę w sposób niejako wyolbrzymiony. Istnieje jeszcze aspekt różnych rodzajów krytyki (piszę ogólnie, nie ustosunkowując się do konkretnego przypadku). Krytyka, krytyce nierówna.
Tak, jestem mecenasem Agnesitas
No, to mamy salę sądową.
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:Iceni napisał/a:Nie ma problemu. Osoby, które dbają o swój warsztat i chcą swe umiejętności rozwijać krytyki się nie boją i potrafią stawić czoło swoim błędom.
A jak ktoś wymięka przy pierwszej przeszkodzie to marnie ta poezja mu w sercu gra...Niekoniecznie marnie, być może ktoś jest jednostką wrażliwą. W takich sytuacjach odbiera krytykę w sposób niejako wyolbrzymiony. Istnieje jeszcze aspekt różnych rodzajów krytyki (piszę ogólnie, nie ustosunkowując się do konkretnego przypadku). Krytyka, krytyce nierówna.
Tak, jestem mecenasem AgnesitasNo, to mamy salę sądową.
W której "oskarżonymi" są wiersze ![]()
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek » Mój wiersz "Chwila"
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024