Kochane, mam ogromny problem i nie wiem jak go rozwiązać. Myśli biją się ze sobą a serce pęka. Jestem w związku z chłopakiem od prawie 3 lat. Znamy się dużo dłużej, poniewaz chodziliśmy razem do szkoły. Wyprowadziliśmy się do innego miasta gdzie mieszkamy razem już ponad 2 lata. Dobrze się rozumieliśmy, moim zdaniem byliśmy naprawdę szczęśliwi. Wiele rzeczy robiliśmy razem, które nigdy nas nie ograniczały a wręcz przeciwnie - łączyły. Kłóciliśmy się jak to w związku. Nie zawsze było kolorowo, jednak zawsze chodziło o jakąś błachostkę. Ostatnio coś między nami się zepsuło... On zaczął robić rzeczy, które wcześniej nigdy nie miały miejsca (zmiana towarzystwa, imprezy itp) aż w końcu doszło do tego że mnie okłamał. Po sprzeczce stwierdził że ma tego dość i musi odpocząć. Powiedział mi, że musi sobie przemyśleć wszystko, pobyć sam i że się wypalił ale mnie kocha. Jeśli zatęskni to będzie chciał żebym wróciła a jeśli będzie mu dobrze samemu to znaczy że podjął dobrą decyzję. Czułam się jakby ktoś uderzył mnie w twarz. Bolało. Bardzo bolało. Kocham go i byłam pewna, że to już ten jedyny. Mielismy plany, wspólne życie.. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nic złego nie zrobiłam, a on potraktował moje uczucia jak margines. Starałam się wszystko naprawić (kolacyjki itp) poświęcam mu dużo uwagi, mówię że kocham a on nic. Widzę że kocha mnie ale nie rozumiem jak można kogoś kochać i nie chcieć z nim być tym bardziej że ani go nie zraniłam, ani nie zdradziłam. Nie zrobiłam nic złego... Proszę pomóżcie mi jakoś go odzyskać. Co zrobić żeby na nowo rozpalić w nim to uczucie, które jego zdaniem się "wypaliło". Nie chcę mu się narzucać ale wiem, że jeśli się wyprowadzę, tak jak on tego chce to odległość i czas tylko nas poróżnią a on jest osobą, której ciężko się odezwać pierwszej. Czuję, że go tracę...
pomóżcie
2 2015-06-18 18:46:09 Ostatnio edytowany przez verdad (2015-06-18 18:48:48)
Mysle, ze chlopak chce poimprezowac,odetchnac.
Ale pusc go wolno, wyprowadz sie,daj mu pozyc wlasnym zyciem.
Moze wroci, a moze nie.
Takie kurczowe trzymanie sie go odniesie wrecz przeciwny skutek.
Oj miałam podobnie i facet odezwał się jak powiedziałam mu "koniec, nie będziemy mieć żadnego kontaktu, jeśli podjąłeś taką decyzję. Trzeba być konsekwentnym!"
Starać się chcesz, kiedy on Cię odpycha? To działa odwrotnie. ![]()
Im bardziej będziesz się teraz starać, tym bardziej bedziesz go odpychać.
Niech zatęskni, a Ty żyj. ![]()
Oj miałam podobnie i facet odezwał się jak powiedziałam mu "koniec, nie będziemy mieć żadnego kontaktu, jeśli podjąłeś taką decyzję. Trzeba być konsekwentnym!"
Starać się chcesz, kiedy on Cię odpycha? To działa odwrotnie.
Im bardziej będziesz się teraz starać, tym bardziej bedziesz go odpychać.
Niech zatęskni, a Ty żyj.
Swieta prawda.
5 2015-06-18 20:32:00 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-06-19 02:17:57)
Ja wiem, rozumiem. Ale on sam powiedział, że chce mieć ze mną dobry kontakt. Odzywa się normalnie, widzę, że ciągnie go ale mimo wszystko się blokuje. To mnie boli najbardziej...
On jak się na coś uprze to już kaplica. Boję się, że jeśli odpuszczę to już będzie ewidentny koniec jeśli poczuje tą "wolność". Dlatego chciałam zrobić "coś" póki wiem, że coś jeszcze do mnie czuje niż później żałować, że nic nie zrobiłam żeby go odzyskać...
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim ? jest to sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji ?edytuj?.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, mod. Olinka
"Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Jeśli wróci - jest twoje. Jeśli nie - nigdy twoje nie było."
Stery niestety to prawda....daj czas, czas zweryfikuje to uczucie
Po sprzeczce stwierdził że ma tego dość i musi odpocząć. Powiedział mi, że musi sobie przemyśleć wszystko, pobyć sam i że się wypalił ale mnie kocha. Jeśli zatęskni to będzie chciał żebym wróciła a jeśli będzie mu dobrze samemu to znaczy że podjął dobrą decyzję.
Moim zdaniem to co powiedział jest bardzo wyraźne, dlaczego nie chcesz tego usłyszeć?
Kochane, mam ogromny problem i nie wiem jak go rozwiązać. Myśli biją się ze sobą a serce pęka. Jestem w związku z chłopakiem od prawie 3 lat. Znamy się dużo dłużej, poniewaz chodziliśmy razem do szkoły. Wyprowadziliśmy się do innego miasta gdzie mieszkamy razem już ponad 2 lata. Dobrze się rozumieliśmy, moim zdaniem byliśmy naprawdę szczęśliwi. Wiele rzeczy robiliśmy razem, które nigdy nas nie ograniczały a wręcz przeciwnie - łączyły. Kłóciliśmy się jak to w związku. Nie zawsze było kolorowo, jednak zawsze chodziło o jakąś błachostkę. Ostatnio coś między nami się zepsuło... On zaczął robić rzeczy, które wcześniej nigdy nie miały miejsca (zmiana towarzystwa, imprezy itp) aż w końcu doszło do tego że mnie okłamał. Po sprzeczce stwierdził że ma tego dość i musi odpocząć. Powiedział mi, że musi sobie przemyśleć wszystko, pobyć sam i że się wypalił ale mnie kocha. Jeśli zatęskni to będzie chciał żebym wróciła a jeśli będzie mu dobrze samemu to znaczy że podjął dobrą decyzję. Czułam się jakby ktoś uderzył mnie w twarz. Bolało. Bardzo bolało. Kocham go i byłam pewna, że to już ten jedyny. Mielismy plany, wspólne życie.. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nic złego nie zrobiłam, a on potraktował moje uczucia jak margines. Starałam się wszystko naprawić (kolacyjki itp) poświęcam mu dużo uwagi, mówię że kocham a on nic. Widzę że kocha mnie ale nie rozumiem jak można kogoś kochać i nie chcieć z nim być tym bardziej że ani go nie zraniłam, ani nie zdradziłam. Nie zrobiłam nic złego... Proszę pomóżcie mi jakoś go odzyskać. Co zrobić żeby na nowo rozpalić w nim to uczucie, które jego zdaniem się "wypaliło". Nie chcę mu się narzucać ale wiem, że jeśli się wyprowadzę, tak jak on tego chce to odległość i czas tylko nas poróżnią a on jest osobą, której ciężko się odezwać pierwszej. Czuję, że go tracę...
pomóżcie
Nic nie trwa wiecznie, daj mu odejść, na siłę nikogo nie zatrzymasz. Nic Ci nie będzie, dasz radę. Na szkolnej miłości świat się nie kończy, zapewniam Cię. Życie na pewno szykuje dla Ciebie jeszcze wiele wspaniałych momentów, może z nim, a może nie z nim. Nie trać czasu na kogoś, kto nie ma go dla Ciebie.
Niestety popieram zdanie poprzedników. Puść wolno, daj się wyszaleć. Co ma być to będzie. Jeśli jesteście sobie pisani to będziecie ze sobą. A może kiedyś powiesz ze jak się rozstaliscie to zrobił Ci przysługę. Domyślam się co czujesz. Mnie z takimi samymi słowami zostawił Narzeczony po 5.5roku bycia że sobą. Ponad 4lata mieszkania że sobą. A po tygodniu spotykał się z inna. Upewnij się ze nikt za tym nie stoi. Może się kimś zauroczyl?
Pisalas klocicie sie o drobnostki,nie wiem kto z was czepia sie wiecej o te drobnostki. Jedno jest pewne faceci tego nie cierpia kiedy kobieta marudzi za byle co ,gdy sutuacja powtarza sie notorycznie to mezczyzna ma prawo czuc sie zniechecony
i wypalony, moze czuc sie wrecz osaczony pretensjami ktore wg.niego nie maja np.podstaw lub sensu.Czasem dla dobra zwiazku trzeba wrzucic na luz.
Nie warto poswiecac morza dla osoby, ktora nie poswieci dla ciebie nawet kaluzy...
Odpusc, na sile nikogo nie zatrzymasz. Nie mozna kogos zmusic do kochania.
Naturalna kolej rzeczy... Niestety bardzo bolesna.