Jak żyć....to pytanie zadaje sobie w kółko codziennie od 9 miesięcy...od dnia kiedy pan mąż wyprowadził się z domu....a dziś jest ten dzień kiedy po 9 miesiącach znów się do niego wprowadził...niestety nie ze mną i dzieckiem, tylko ze ździrą, tą samą ktora zniszczyła całe nasze życie i dzieciństwo mojego dziecka!
Codziennie zadaje sobie też pytanie jak bardzo męndowatym trzeba być, aby wyrzucić żonę z dzieckiem siła w środku nocy na ulic, tylko po to aby zamieszkać ze żdzira?
Co za ojcem trzeba byc, aby nie płacić ani złotówki alimentow na własnego syna, prowadząc samemu bardzo wystawne życie...
Co za złodziejem trzeba byc aby okraść żonę i dziecko z dorobku całego życia?
Już kilka razy słyszałam, ze powinnam napisać książkę o tym co mój maż wyczyniał i nadal wyczynia przez ponad 12 lat! Że powinnam dostać Oskara za to co z nim przeszłam...ale mam to gdzieś, bo najbardziej mimo wszystko bolą łzy w oczach własnego dziecka, boli gdy dziecko zadaje pytanie: mamusiu czy teraz juz jesteśmy bezpiecznie? Boli smutna mina dziecka, gdy w szkole na uroczystościach szuka ojca...i nigdy go nie znajduje...
Wiele by pisać...
Wasze forum znalazłam przypadkiem i może są wsród Was takie, ktore przetrwały piekło i niego wyszły.
Może sa takie, które z czystej ludzkiej uczynnosci bedą wstanie podsunąć mi kilka rad jak walczyc z takim sk....lem.
W policję juz nie wierzę, niebieska karta to jakas kpina a prawnicy to hieny....jak nie masz pieniędzy to nic nie pomogą ![]()
Proszę pomóżcie....
2 2015-06-18 03:49:58 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-06-18 03:51:51)
Jak żyć....to pytanie zadaje sobie w kółko codziennie od 9 miesięcy...od dnia kiedy pan mąż wyprowadził się z domu....a dziś jest ten dzień kiedy po 9 miesiącach znów się do niego wprowadził...niestety nie ze mną i dzieckiem, tylko ze ździrą, tą samą ktora zniszczyła całe nasze życie i dzieciństwo mojego dziecka!
Codziennie zadaje sobie też pytanie jak bardzo męndowatym trzeba być, aby wyrzucić żonę z dzieckiem siła w środku nocy na ulic, tylko po to aby zamieszkać ze żdzira?
Co za ojcem trzeba byc, aby nie płacić ani złotówki alimentow na własnego syna, prowadząc samemu bardzo wystawne życie...
Co za złodziejem trzeba byc aby okraść żonę i dziecko z dorobku całego życia?
Już kilka razy słyszałam, ze powinnam napisać książkę o tym co mój maż wyczyniał i nadal wyczynia przez ponad 12 lat! Że powinnam dostać Oskara za to co z nim przeszłam...ale mam to gdzieś, bo najbardziej mimo wszystko bolą łzy w oczach własnego dziecka, boli gdy dziecko zadaje pytanie: mamusiu czy teraz juz jesteśmy bezpiecznie? Boli smutna mina dziecka, gdy w szkole na uroczystościach szuka ojca...i nigdy go nie znajduje...
Wiele by pisać...
Wasze forum znalazłam przypadkiem i może są wsród Was takie, ktore przetrwały piekło i niego wyszły.
Może sa takie, które z czystej ludzkiej uczynnosci bedą wstanie podsunąć mi kilka rad jak walczyc z takim sk....lem.
W policję juz nie wierzę, niebieska karta to jakas kpina a prawnicy to hieny....jak nie masz pieniędzy to nic nie pomogą
Proszę pomóżcie....
1 oskara nie dostaniesz- bo za glupote nie daja.....moze antynobla?
2 ludzie to nie hieny, mozesz domagac sie swoich praw...takich, jakie je masz...
3 facet nie kocha ani ciebie, ani dziecka- przyjm i zaloz- i nie roztkliwiaj sie nad tym faktem, bo to ci nie pomoze w niczym...
4 tej"zdzirze" powinnas byc wdzieczna- zabrala z twojego zycia kogos, kto cie nie kochal....
5 popracuj nad tym, zeby wytlumaczyc sytuacje dziecku, bez rozwalania mu psychiki...
pytasz- jak zyc?
sobie samej, tak jestes odpowiedzialna za siebie i dziecko- ty i tylko ty...
to twoje zycie, walcz o nie i na tym sie skup, a nie na przezywaniu porazki....
To co napisałaś jest nierealne, nie do uwierzenia.
Twój opis jest tendencyjny albo Twój mąż to gnida i skończony sku.wysyn.
Nie wiem czy mąż może wyrzucić z domu własną zonę i syna jeśli tam mieszkali, proszę o opinię znających paragrafy.
Ponadto, jeśli jest tak jak napisałaś to masz argument na rozwód z orzekaniem winy, duże alimenty na siebie tym bardziej, ze sugerujesz, ze raczej jest majętnym człowiekiem. Nie można ot tak sobie wprowadzić kochanki i na bruk posłać rodziny !
Co do prawników nie wyciągaj takich wniosków, ze wszyscy to hieny. Ja akurat spotkałem na swojej drodze panią adwokat z dużym doświadczeniem i wierz mi, mam odmienny pogląd niż twój.
Albo jesteś trolem i możesz pisać kryminały.
Nie wiem czy mąż może wyrzucić z domu własną zonę i syna jeśli tam mieszkali, proszę o opinię znających paragrafy.
Jeśli byli tam zameldowani, to według prawa nie może. Ale wiadomo, że w praktyce mógł mieć prawo głęboko w D i po prostu ich wyrzucić.
bullet napisał/a:Nie wiem czy mąż może wyrzucić z domu własną zonę i syna jeśli tam mieszkali, proszę o opinię znających paragrafy.
Jeśli byli tam zameldowani, to według prawa nie może. Ale wiadomo, że w praktyce mógł mieć prawo głęboko w D i po prostu ich wyrzucić.
Jesli byli tylko zameldowani, a autorka nie byla wspolwlascicielka, albo nie byla strona w umowie najmu to w swietle prawa mogl to zrobic.
Tylko gdzie jego ludzkie uczucia i milosc do dziecka, bo o zonie nie wspomne?
przydałoby się żeby ta kochankę za jakiś czas potraktował tak samo albo jeszcze gorzej jak dziecko swoje i zonę
7 2015-06-18 08:20:53 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-06-18 08:26:04)
...Jesli byli tylko zameldowani, a autorka nie byla wspolwlascicielka, albo nie byla strona w umowie najmu to w swietle prawa mogl to zrobic....
Nie Piotr, nie mógł, z tego co napisała autorka majątku dorobili się wspólnie.
Dochodzi do tego dobro małoletniego, chyba, ze dziecko nie jego i poznał żonę gdy już miała dziecko, a mieszkanie już było JEGO WŁASNOŚCIĄ.
Wydaje mi się, ze autorka napisała, że oboje są rodzicami dziecka.
On nie ma prawa wprowadzać kochanki do domu bez zgody żony
przydałoby się żeby ta kochankę za jakiś czas potraktował tak samo albo jeszcze gorzej jak dziecko swoje i zonę
To jest raczej pewne
Jak żyć....to pytanie zadaje sobie w kółko codziennie od 9 miesięcy...od dnia kiedy pan mąż wyprowadził się z domu....a dziś jest ten dzień kiedy po 9 miesiącach znów się do niego wprowadził...niestety nie ze mną i dzieckiem, tylko ze ździrą, tą samą ktora zniszczyła całe nasze życie i dzieciństwo mojego dziecka!
Codziennie zadaje sobie też pytanie jak bardzo męndowatym trzeba być, aby wyrzucić żonę z dzieckiem siła w środku nocy na ulic, tylko po to aby zamieszkać ze żdzira?
Co za ojcem trzeba byc, aby nie płacić ani złotówki alimentow na własnego syna, prowadząc samemu bardzo wystawne życie...
Co za złodziejem trzeba byc aby okraść żonę i dziecko z dorobku całego życia?
Już kilka razy słyszałam, ze powinnam napisać książkę o tym co mój maż wyczyniał i nadal wyczynia przez ponad 12 lat! Że powinnam dostać Oskara za to co z nim przeszłam...ale mam to gdzieś, bo najbardziej mimo wszystko bolą łzy w oczach własnego dziecka, boli gdy dziecko zadaje pytanie: mamusiu czy teraz juz jesteśmy bezpiecznie? Boli smutna mina dziecka, gdy w szkole na uroczystościach szuka ojca...i nigdy go nie znajduje...
Wiele by pisać...
Wasze forum znalazłam przypadkiem i może są wsród Was takie, ktore przetrwały piekło i niego wyszły.
Może sa takie, które z czystej ludzkiej uczynnosci bedą wstanie podsunąć mi kilka rad jak walczyc z takim sk....lem.
W policję juz nie wierzę, niebieska karta to jakas kpina a prawnicy to hieny....jak nie masz pieniędzy to nic nie pomogą
Proszę pomóżcie....
Nie ma wyjscia ale nalezy siegnac po pomoc prawna, policyjna i inna na tyle na ile sie da. Sa narzedzia prawne w postaci poczawszy od interwencji i niebieskiej karty, skonczywszy na postepowaniu prokuratorskim, paragrafie i znecanie sie, i inne, skonczywszy na sadzie, i inne. Skoro piszesz tutaj, to znaczy ze skads piszesz i raczej wiesz co robic (o ile nie jest to jakas podpucha).
9 2015-06-18 09:42:07 Ostatnio edytowany przez verdad (2015-06-18 09:43:59)
Czyja wlasnoscia jest mieszkanie ? Jego ? Wspolna ?
Musisz uregulowac sprawy w sadzie cywilnym.Podzial majatku , rozwod.
To ze byla zameldowana, nie ma znaczenia.Zameldowanie nie daje zadnego prawa, jest tylko potwierdzeniem istniejacego stanu faktycznego.
Idz predko po porade do prawnika, albo my tu postaramy sie pomoc.
Na razie odsun emacje i zawalcz o sprawy materialne.
A na dziecko placi ?
Trzeba zaczac od tego, czyje mieszkanie i czy chcesz mieszkac ze zdradzaczem i jego kochanka.
Niestety nie jestem trolem tylko skrzywdzoną kobieta z krwi i kości! Oczywiscie, ze maż jest ojcem dziecka, mój syn ma 9 lat a razem z mezem byliśmy 12 lat. Mieszkanie kupiliśmy wspólnie, w trakcie trwania małżeństwa. Tak tez je spłaciliśmy. Niestety dopiero przy rozwodzie dowiedziałam sie, ze maż przepisał bezprawnie bez mojej wiedzy mieszkanie na swoją matkę , oczywiscie kłamiąc i poświadczającego przy tym nieprawdę. Na chwile obecna mieszkanie to zostało juz przepisane dalej na kolejne osoby z jego rodziny.
Co do alimentów to oczywiscie, ze mam przyznane w zabezpieczeniu alimentacyjnym na czas rozprawy 3 tys. zł i co z tego? Nie płaci ani złotówki.
Mąż poprzepisywal wszystko na rodzine, kolegów itd...w swoich spółkach jest najwyżej prokurentem, twierdzi ze nic nie ma konta sa spółek wiec komornik nic nie moze ściągnąć...
Niebieska karta? Założona nie przeze mnie tylko przez policjanta który sam powiedział, ze tak nie moze byc...ale co z tego wynika nic? Do dzis go nawet nie wezwali na wyjaśnienie...
Sprawa z art.207 za znęcanie na prokuraturze? Złożona ten dwa miesiąc temu i do nią cisza...
Oczywiscie, ze byłam zameldowana we własnym mieszkaniu wraz z dzieckiem, mało tego maż nigdy nie był zameldowany w tym mieszkaniu.
Na chwile obecną nie jest on zameldowany, nie jest właścicielem mieszkania, wyważyli sobie drzwi, wymienił zamki, wyrzucił moje i dziecka rzeczy na śmieci i wprowadził sie tam z kochanka.
Po tym jak mnie wyrzucił z domu, i wymieniał sobie zamki, wezwałam policję ktora przyjechała na miejsce i sobie pojechała. Mimo iz nie jest on tam zameldowany, nie jest właścicielem lokalu to policja pozwoliła mu wymienić zamki i poprostu sobie tam zamieszkać!
Mimo iż żyliśmy na bardzo wysokim poziomie i nigdy nic nam nie brakowało, to teraz ledwo co starcza mi z dzieckiem na chleb...
Prawnika mam zalatwionego po znajomosci...niestety nie stać mnie na to zeby mu płacić dlatego tez wyręczać mina jak wyrecza. Maż ma cały sztab prawników w kancelari, z ktora współpracuje od lat i za ta obsługę płaci im majątek wiec skaczą koło niego jak pajacyki. Niestety mam wrażenie, ze dużym minusem jest to iż znam jego prawników osobiście, oni także wiedza jak bezkonfiktową osobą zawsze byłam, ze nie jestem typem wojownika znają moje słaby punkt: moje dziecko. Od 8 miesięcy boje sie ze maż któregoś razu juz nie odda mi dziecka i powie, żebym poszła sobie i zgłosiła na policja bo i tak mu mogą nagwizdac...tak było ze wszystkim:(
Dodam tylko, ze w 2014 roku kupił kochance mieszkanie i samochód, sam ma oprócz naszego mieszkanie 500metrowy dom, jego matka także mieszka na 500 metrach, u niej tez jest zameldowany...a ja mieszkam teraz kontem u dziadków na 45metrach kwadratowych, gdzie dziecko nie ma nawet miejsc na swoje biurko...
I w takim to kraju żyjemy...
12 2015-06-18 13:47:38 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-06-18 13:51:10)
Sprawa w sądzie o przywrócenie posiadania. Nikogo nie można wyrzucić z mieszkania. Nawet jeśli nie jest współwłaścicielem. Natomiast jeśli jest to nie może go zapisać, bez wiedzy współwłaściciela. Jeśli to zrobił jednak to sprawa sądowa o unieważnienie przepisu. Zresztą który notariusz by to zrobił. Do przepisu mieszkania wymagana jest zgoda obu współwłaścicieli i nikt o zdrowych zmysłach nie sporządzi aktu bez podpisów. Taki akt jest po prostu nieważny.
Poza tym historia mało prawodpodobna.
Tina T, skąd Ty jesteś?
Jeżli z Warszawy to mogę naprawdę pomóc, zresztą sama przerabiałam część takich samych sytuacji jak Ty i wyszłam ze wszystkich z tarczą.
pisz na priv
Jeśli to co jest tu napisane to prawda to pierwszy lepszy prawnik to ogarnie, bo tu jest tyle oczywistych złamań prawa, że aż wierzyć mi się nie chce.
Mamy zamiar z prawnikiem o to złożyć , jednak nie zmienia to faktu, że sady działają jak działają i zanim cokolwiek wyegzekwuje to mina kolejne miesiące:(
O alimenty szarpalabym sie w sadzie pół roku! Kontakty z dzieckiem do dzis nie sa zabezpieczone, mimo iż składałam juz trzy razy o to do sadu...
16 2015-06-18 14:07:25 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-06-18 14:09:53)
Jeśli to co jest tu napisane to prawda to pierwszy lepszy prawnik to ogarnie, bo tu jest tyle oczywistych złamań prawa, że aż wierzyć mi się nie chce.
noo, mnie tez nie...
tak sie sklada, ze ostatnio wlasnie barowalam sie z prawnikiem o sprawy nieruchomosciowe, i on nauczyl mnie, ze wspolmalzonek ma prawa w zarzadzaniu dobrami wspolnoty malzenskiej, nie w nabyciu/zbyciu tego majatku.
konkretnie, zeby nabyc mieszkanie, albo je sprzedac, przepisac, oddac...musi byc podpis obu malzonkow.
inaczej jest to nie wazny dokument- i zaden notariusz by na cos takiego nie poszedl...
jesli chodzi o alimenty(3000- fiu, fiu!!)
to po 3 miesiacach nie placenia idziesz do komornika i zalatwiasz sobie fundusz alimentacyjny- i pieniadze dostajesz...
wiem, bo moj syn tak jest oplacany- da sie...
co do dziecka- to raczej go nie zabierze...
(nowa partnerka nie koniecznie bedzie chciala sie zajmowac dzieckiem)- tak wiec, spokojnie....
Mąż w 2008 roku poszedł sam i podpisał akt notarialny. Ja siedziałam wtedy w domu z małym dzieckiem.Dowiedziałam sie o tym dopiero w 2009 przez przypadek, gdy spłaciliśmy juz mieszkanie. Wtedy tłumaczył sie ze nie miało to żadnego znaczenie, ze przecież mamy wspólność majątkowa i jak tylko bede chciała to mnie wpisze do aktu i księgi wieczystej...oczywiscie nigdy tego nie zrobił? We wrześniu 2012 jak sie okazuje przepisał mieszkanie na matkę twierdząc chyba, ze nabył je z majątku odrębnego, mnie nie było w akcie wiec notraiusz( nota bene jego znajomy) mu to zrobił!
W listopadzie 2012 maż wymusił na mnie podpisanie rozdzielnosci majątkowej oczywiscie bez żadnego podziału majątku...Nasze wszystkie oszczędności, ktore były na jego koncie przelał matce i teraz twierdzi, ze był jej winny co jest absolutna bzdura, gdyz była ona od wielu lat na Naszym utrzymaniu.
Nie jest to ściema...jestem żona jednego z większych przedsiębiorców w Polsce, dośc rozpoznawalnej firmy....a moja historia jest prawdziwa!
Nie chce wnikać w szczegóły, gdyz jest to dla mnie zbyt bolesne. Jednakże szukam osób ktore mogłyby mi coś podpowiedzieć, ktore przechodziły to samo i wiedza jak z tego wybrnąć.
Dziękuje
Fundusz alimentacyjny mozna załatwić, owszem ale jak masz juz zasądzone alimenty, a nie zabezpieczenie alimentacyjne na czas rozprawy niestety... Mam przyznane 2tys, na dziecko i 1 tys na siebie. Dla mojego męża 3 tys.to śmieszne pieniądze. Komornik i owszem juz działa, i co z tego skoro formalnie niby nic nie należy do tego skur... i komornik ma związane ręce:(
Fundusz alimentacyjny mozna załatwić, owszem ale jak masz juz zasądzone alimenty, a nie zabezpieczenie alimentacyjne na czas rozprawy niestety... Mam przyznane 2tys, na dziecko i 1 tys na siebie. Dla mojego męża 3 tys.to śmieszne pieniądze. Komornik i owszem juz działa, i co z tego skoro formalnie niby nic nie należy do tego skur... i komornik ma związane ręce:(
fakt- musisz miec zasadzone...
coz...zawalilas sprawe- zaufalas facetowi, nauczke masz, a nauczka kosztuje...
wyjdziesz z tego, tylko troche to potrwa....
Czegoś tu nie rozumiem. Jak może nic nie być jego skoro piszesz, że jest jednym z większych przedsiębiorców w Polsce? Na mieszkanie mieliście wspólny kredyt?
Nie, kredyt wziął tylko on, gdyz ja wtedy nie pracowałam. Ale spłaciliśmy go razem jako małżeństwo. Mieszkanie kupione było jak byliśmy juz małżeństwem!
A w polskim prawie jest tak, ze mozesz mieć wszystko jednocześnie nie mając niczego! Wszystko jest majątkiem spółek, których wlasciceilami sa tz. słupy lub jego rodzina, on jest tylko prokurentem, co nie przeszkadza mu w całkowitym zarządzaniu wszystkim oraz dysponowaniem majątkiem spółek!
Wiem, ze zawalilam sprawe, ale czy wychodząc za maż nie powinno sie ufać bezgranicznie tej drugiej osobie? Kochałam równie mocno co i szczerze...rodzina , maż , dziecko ...nasz dom był całym moim światem...gdy coś kupowaliśmy, nie pytałam na ktora ze spółek...gdy kazał podpisywać, nie pytałam a co gdyby...ufalam...byłam jego żona, matka jego dziecka...kobieta z ktora chciał spędzić życie...a teraz wyszły tabuny kochanek ktore sie przewinęły przez te 12 lat no i ten Ździr naczelny, który zmarnował mi i dziecku życie...
Tak wiem, mam nauczkę mężczyzna nie należy ufać...i nigdy juz nie zaufam!
Wiesz co bardzo mi Ciebie szkoda bo znalazłaś się w bardzo nie ciekawej sytuacji.
Tylko czytając Twoje wpisy nasuwa mi się kilka pytań i przemyśleń... Spłacaliście razem kredyt czyli Ty pracowałaś a teraz nie pracujesz?
Druga myśl to taka, że szanujący się przedsiębiorca nie ucieka od odpowiedzialności materialnej bo prędzej czy później te sprawy do niego wrócą...
Następnie mimo iż bardzo Ci współczuje to zauważam brak cierpliwości i jakiegoś konkretnego działania z Twojej strony. Być może się mylę ale tak ja to widzę po tym co piszesz.
Nie jest to ściema...jestem żona jednego z większych przedsiębiorców w Polsce, dośc rozpoznawalnej firmy....a moja historia jest prawdziwa!
Moze wykorzystaj to w ostateczni . tzn. jeśli dalej będzie ci utrudniał i wykorzystywał swoje pieniądze na prawników,uchylał sie od płacenia Ci alimentów , postrasz ze wykorzystasz to w mediach . Na reputacji chyba mu zależy skoro to jest rozpoznawana firma w Polsce . Nie może tak być ze Ty z dzieckiem o wodzie i chlebie a on w luksusach .
Piszesz, ze kupil kochance mieszkanie.Na czyje nazwisko ?
To samo pytanie.Ma dom.Na kogo zapisany ?
Najbardziej mnie dziwi mnie to, ze sprzedal wspolne mieszkanie bez Twojej zgody.
A masz akt notarialny kupna tego mieszkania ? Jest tam zaznaczone, ze zostalo zakupione za srodki nalezace do majatku odrebnego ?
Na ten czas proponuje na razie zalozyc sprawe o przywrocenie posiadania, o ile chcesz mieszkac z nim i jego flama.
I poszukac prawnika na drugim koncu Polski, skoro wszyscy w Twoim miescie to jego znajomi.
O alimenty podaj jego rodzicow.Pewnie maja jakas emerutre ? Moze to wplneloby na jego ambicje ?
27 2015-06-18 15:18:26 Ostatnio edytowany przez Magita (2015-06-18 15:23:16)
Niestety, to co opisala Tina jest mozliwe w Polsce. Zreszta w kazdym kraju mozliwa jest nieuczciwosc i robienie swinstw. Chociaz, rzeczywiscie w niektorych krajach zabezpieczenie domu i srodkow dla rodziny jest priorytetem i rozwiazanie prawne sa dobre. W Polsce nie ma nalezytych uregulowan i procedur prawnych w tym zakresie.
Autorko, trudno, czas na bardzo szybkie powitanie brutalnej rzeczywistosci i zmierzenie sie z nia jak na kobiete i matke przystalo.
Przede wszystkim zapewniasz w miare spokojne zycie synowi. Super, ze masz wsparcie rodzicow, niektorzy nie maja i tego. Po drugie stabilizujesz sie emocjonalne, najlepiej z pomoca psychologa. Po trzecie kontaktujesz sie z dwoma prawnikami, by miec porownanie i sprawdzasz, co w Twojej sytaucji mozesz uzyskac od meza. Po trzecie zaczynasz pracowac (jesli tego nie robisz). Co prawda moze byc to niedobre w sensie uzyskania alimentow, ale zdecydowanie doradzam podjecie pracy. Lepiej tracic 1000 zl alimentow ( a i tak, jak piszesz, ich nie otzrymujesz) niz pograzac sie dalej w bezradnosci. Teraz jest trudno, ale za jakis czas moze byc pieknie.
Ta historia jest tak mało prawdopodobna. Jeśli mieszkanie było wspólne to on nie mógł go przepisać na swoją matkę, wierzyć mi się nie chce.
29 2015-06-18 17:00:17 Ostatnio edytowany przez Magita (2015-06-18 17:13:36)
"Mąż w 2008 roku poszedł sam i podpisał akt notarialny. Ja siedziałam wtedy w domu z małym dzieckiem.Dowiedziałam sie o tym dopiero w 2009 przez przypadek, gdy spłaciliśmy juz mieszkanie. Wtedy tłumaczył sie ze nie miało to żadnego znaczenie, ze przecież mamy wspólność majątkowa i jak tylko bede chciała to mnie wpisze do aktu i księgi wieczystej..."
Niestety, jesli Tina nie zostala wpisana do aktu, a maz wpisal, ze kupuje z majatku odrebnego do majatku odrebnego, to mimo wspolnosci ustawowej moze sam dysponowac mieszkaniem, nawet jesli wspolnie zamieszkuje z nim zona. Tina ufala mezowi, jak widac bezsasadnie. Teraz, moim zdaniem, jest niemozliwe by podwazyc tamten akt notarialny. Prawnik jednak ma inne mozliwosci dochodzenia zaspokojenia potrzeb zony i syna. Jednak tutaj kolejny problem - jesli maz nie ma formalnie majatku, bedzie wrecz niemozliwe egzekwowanie od niego zasadzonych kwot. Mozna co prawda od jego rodzicow, a dziadkow dziecka. Ale kolejny problem. Czas. Proces moze trwac latami. Dlatego to co pisalam wyzej: Tina zadbaj o siebie sama, nie mysl o tym panu juz jak o mezu. Teraz masz do czynienia z wrogo nastawionym do Ciebie, prawdopodobnie bardzo przebieglym i bezwzglednym przeciwnikiem. Mysl o sobie i synu i walcz. A kiedys, jak bedziesz chciala, bedzie inny maz. Glowa do gory.
no, niestety, ta historia jest mozliwa....
przy zalozeniu, ze ona byla tak ufna/naiwna, ze nie zauwazyla romansow meza, jego kombinacji majatkowych(albo wrecz pomogla sama siebie udupic)
i nie masz sie co zloscic na "te zdzire", bo takich panienek pewnie byla cala galeria- nie ta to inna.
nawet nie wiadomo jaka wersje jej sprzedal- moze w jej oczach to ty jestes zla, wykorzystyuwalas bezczelnie misia latami?
albo wasze malzenstwo bylo tylko na papierze, a dziecko watpliwego pochodzenia- cholera wie, i cholera z tym...
pomysl tak:
dzieki niej, nie zyjesz ze zdrajca i oszukancem...
teraz ona go ma, i krzyzyk im na droge...za jakis czas wymieni ja na nowa...
(tyle, ze ona nie jest naiwna, i najpierw sie ustawi jego kosztem) powinnas jej napisac list z podziekowaniem, za to, ze zabrala go z twojego zycia, ze otworzyla ci oczy na to jakim byl czlowiekiem, i ze nauczyla cie cynizmu i dbania o swoj interes....taka nauka jest cos warta....
jak ja bym spotakala obecna partnerke mojego exa to bym ja po rekach calowala, do piersi przytulila!
i obdarzyla wspolczuciem szczerym....
myslanie o tym, jaka jestes skrzywdzona hamuje cie w walce o siebie i dziecko...czujesz sie ofiara, czujesz sie slaba...
dla wlasnego dobra warto zmienic myslenie.
wez sie w garsc, i zamiast sie uzalac i zoladkowac pomysl co mozesz zrobic?
jakich srodkow uzyc?
jakie masz narzedzia?
i dzialaj.
i spoko- jeszcze nie raz uslyszysz, ze jako samotna matka na pewno sie lajdaczylas z szemranymi osobnikami, albo wybralas celowo drania, zeby "zlapac dobre geny", a w ogole to z jakiego ty srodowiska jestes!!!- no, towar wybrakowany...
pisze to, nie zeby ci dokopac, tylko zebys sie psychicznie nastawila, uodpornila, ze czesto bedziesz winna swojego losu.
tak- ty bedziesz ponosic i konsekwencje i odpowiedzialnosc, nikt inny...
naiwnosc kosztuje,.....
Wszyscy macie racje, sama sie udupilam
O kochankach jak sie dowiadywałam, to byłam zawsze głupia i sobie wymyśliłam, były awantury, poniżanie, wyzywanie i zastraszania, ze jezeli odejdę to mnie zniszczy...nie miałam namacalnych dowodów, aż do ostatniego ździra, gdzie wynajęłam detektywa, zeby mieć materiały do sadu...i je mam. I co z tego ze ten ździr prosto w twarz mi powiedział, ze ona wiedziała, ze jestem jego żona i ze mamy syna i co z tego! Stwierdziła, ze to nic dla niej nie znaczy...a gówniara jest 7 lat młodsza, ale brzydka jak noc niestety i nie jest to moja opinia tylko nawet jego przyjaciela.
Ja po tym jak złożyłam sprawe po rozwód to założyłam swoją działalność, zeby mieć z czego żyć, choc nie jest łatwo bo czasem dosłownie brakuje na chleb, opłaty mam spore a i dziecku staram sie choc troche osłodzic ten stan. Ojciec dosyć ze okradł mnie z pieniędzy, to jeszcze ukradł mi auto, którego policja nie moze znaleść od pół roku! Wyrzucił mnie z domu, podkradł moje rzeczy osobiste, powyrzucał dziecku wszystkie zabawki, mały został z kilkoma klockami lego i z dwie książki mu zostały...a jak syn zapytał ojca co z jego zabawkami, to powiedział, ze nie ma i ze on nie wie co sie z nimi stało drań jeden!
32 2015-06-18 19:16:40 Ostatnio edytowany przez Tina T (2015-06-18 23:08:36)
Ordolando mnie juz takie rzeczy nie ruszają...ja juz jestem najgorsza matka, byłam najgorsza żona, kochanka, gospodynią...puszczalam sie , zdradzałam go, a hitem było te iz maż posunął sie do tego, ze w pozwie rozwodowym napisał ze pracowałam w agencji towarzyskiej!!!Nie wiem skąd temu psychopacie przychodzą takie rzeczy do głowy?! Co prawda słyszałam, ze najprawdopodobniej jego obecna kochanka ma coś w spójnego z półświatkiem wiec moze stąd wziął mu sie taki pomysł...tylko zastanawia mnie jak mozna AŻ tak kłamać??? Rozumiem, ze papier wsYstko przyjmie ale bez przesady...aż niesmaczne się czytało te jego wypociny do sadu!
Maż dwukrotnie odwoływał sie od zasadOnego zabez. Alimentacyjnego, twierdząc iz zasądzone na początku 1500zl tylko na dziecko to spora przesada, i ze doprowadzi go to do skrajnego ubóstwa. W związku z czym wnioskował o obniżenie zabez. alimen. do kwoty 800zl, co jak napisał jest jego dobra wolą, gdyz jest to tz. trzykrotność tego co jest przewidziane przez MOPS na wychowanie 9 latka!
Ostatecznie przegrał w sadzie apelacyjnym i odwalili mu wlasnie 3tys. z komentarzem, zeby sie nie wygłupiał i ze żałosna jest jego postawa jako ojca!
ja bym sie z nim nie cackala jesli jest taka znana osoba ze znanej firmy wal do expresu reporterow niech mu sie troche dupa zatrzesie przeczytalam wszystko i tak sie zastanawiam co ja bym zrobila chyba urwalabym mu wiesz co walcz z dziaden i nie poddawaj sie nie mysl o tym co zrobil tobie walcz dla syna to cie wzmocni OBY TEN TWOJ BYLY PAN W WODZIE STAL I PIC PROSIL dziadyga jeden
Hmm, myślę, że wiele osób stąd nawet chciałaby Ci pomóc w tej sytuacji, czy to dla Ciebie czy dziecka.
Wierzę w tą historię, baa, moja bliska przyjaciółka od 3 lat włóczy się po sądach(i jeszcze sięjej nie udało) by skazać pewną osobę za gwałt na niej, dodam jeszcze, że była w tym czasie nieletnia, czyli pedofil ot tak może sobie chodzić po świecie...
Witamy na Ziemi.
Pozdrawiam.
Joanna925 juz dawno o tym myślałam, jednak boje sie o swoje i dziecka życie...bo tak to zazwyczaj bywa, ze za dużymi pieniędzmi idą tez "duże" tajemnice i mogłabym sie narazić kilku osobą...muszę sie odpowiednio zabezpieczyć, zeby coś takiego zrobić
poza tym nie wiem jak sie do tego zabrać, nie mam na to czasu, codziennie charuje jak wół, zeby związać koniec z końcem, walczę z tym debilem, co chwile oskarża mnie o nowe wyssane z palca rzeczy na policji...wszystkie sa umarzane no ale nerwy są...
Pewnie dziennikarze z TVN by podlapali temat, zreszta nie wiadomo czy nie ukręcili by im szybko przyslowiowego "łba" bo jak kiedyś pewna Pani z Wyborczej próbowała coś pokręcił sie w koło, to szybko po pierwszym artykule straciła prace ![]()
Echhhh...a moze jest tu jakas dziennikarka ktora wie jak ugryźć temat?
Ja juz mam dośc, nie śpię po nocach, jestem cieniem człowieka...moze kiedyś wkleję tu zdjęcie ewolucji kobiety maltretowanej psychicznie...bo chyba tak moge sie nazwać, 10 kilo mniej, zostały już ze mnie tylko kości i 10 lat starsza zaledwie w 9 miesięcy ![]()
A powiedz, co na to Twoj prawnik ?
Bo tak na trzazwo czytajac to co napisalas, to mozna sie doczepic tylko nie placenia alimentow.
Skoro mieszkanie stanowilo jego majatek odrebny, mial prawo zrobic to co zrobil.
Ponadto jak piszesz, zniesliscie wspolnosc majatkowa.Ten akt notarialny musialas podpisac i zapewne motariusz przeczytal jego tresc.
Moga wchodzic w gre kwestie moralne, ale z tym do sadu sie nie idzie.Macie juz rozwod ?
Bliska mi osoba miala podobny problem, tylko ze w druga strone.On byl przedsiebiorca, prowadzil dobrze prosperujaca firme.Byl w niej szalenczo zakochany.A ona kochala tylko pieniadze.
Powiedziala mu, ze jak ja tak mocno kocha, to niech wszystko na nia przepisze.A ten glupek tak zrobil.Wtedy ona przestala go kochac.Doslownie spakowala jego rzeczy w kartony i wystawila przed dom.Dom, ktory sam wybudowal.Na nic tlumaczenia, je jest mezem, ojcem dzieci, ze jest tam zameldowany.Ona jest wlascicielka i ma prawo korzystac ze swojego prawa wlasnosci jak jej sie podoba.Jeszcze sobie wymyslila, zeby sie rozwiesc z winy meza - wtedy dostanie alimenty na siebie.Okazalo sie, ze zneca sie nad nie fizycznie i psychicznie.Byla sprawa w sadzie o z sie o znecanie 207 kk.I instancja- wyrok skazujacy.Wtedy zrobil to co sugerujecie.Zwrocil sie o pomoc do TV.Wtedy nastapilo odwrocenie sytuacji.Apelacja w sprawie o znecanie.Wyrok w koncu uniewinniajacy.Ale majatku nie odzyskal.Pare lat minelo, on sie podniosl, ale co stracil nerwow i zdrowia, to jego.
Dlatego proponuje wywalczyc alimenty dla dziecka, bo mu sie naleza.i na tym koniec.Bo nic nie wywalczysz,Szkoda nerwow.
tu nie ma co czekac czy ty w sumie z gadem rozmawiasz
Verdad nie mamy jeszcze rozwodu, dopiero bedzie pierwsza rozprawa. Mieszkanie nie było jego własnością, nie było kupione z jego majątku odrębnego tylko jest nasze wspólne, spłaciliśmy je razem w trakcie trwania małżeństwa, a rozdzielność mieliśmy dopiero od dwóch lat, gdzi wszystkiego dorobiliśmy sie znacznie wcześniej. Dlatego tez bede walczyc o każda złotówkę i nie popuszczę gnojowi!
Nie z gadem nie rozmawiam, nie mam z nim żadnego kontaktu. Wszystko przez prawników. Nie chce go nawet widzieć, bo jest mi niedobrze...chyba z nerwów jak go gdzieś przypadkiem zobacze.
i dobrze ja bym mu nie podarowala nie tylko zlotowke ale jednego grosza
Jeśli w sądzie będą problemy dzwoń na Polsat news interwencja lub inny tp program. To jest wyrachowany socjopata nie zwykły zdrajca taki "człowiek" może posunąć się nawet do czegoś takiego.
Verdad nie mamy jeszcze rozwodu, dopiero bedzie pierwsza rozprawa. Mieszkanie nie było jego własnością, nie było kupione z jego majątku odrębnego tylko jest nasze wspólne, spłaciliśmy je razem w trakcie trwania małżeństwa, a rozdzielność mieliśmy dopiero od dwóch lat, gdzi wszystkiego dorobiliśmy sie znacznie wcześniej. Dlatego tez bede walczyc o każda złotówkę i nie popuszczę gnojowi!
Nie z gadem nie rozmawiam, nie mam z nim żadnego kontaktu. Wszystko przez prawników. Nie chce go nawet widzieć, bo jest mi niedobrze...chyba z nerwów jak go gdzieś przypadkiem zobacze.
Powtorze pytanie.
Co na to Twoj prawnik ?
Jak ocenia on fakt sprzedazy wspolnego mieszkania bez Twojego podpisu ?
Zdaje sobie sprawe, ze i notariusze bywaja nierzetelni.
Witaj,
bardzo poruszyła mnie Twoja sprawa; wierzę,że może być tak, jak piszesz. Przerabiałam podobną sytuację, co prawda nie z alimentami i rozwodem, ale moja walka była swojego czasu dość głośna i rozumiem,w jakim stanie teraz się znajdujesz.Wyższe szczeble próbowały zamieść ją pod dywan,a ja byłam strzępkiem człowieka. Jednak wygrałam i udowodniłam prawdę. Bardzo chciałabym Ci pomóc,jeśli możesz,napisz maila,skontaktuję się z Tobą.
Przede wszystkim staraj się działać na chłodno, emocje spowodują,że zapętlisz się jeszcze bardziej. Uwierz mi,da się wyjść z tego gó.na,tylko powoli i małymi kroczkami.
Mam adwokata harpagona, dojścia do niezależnych dziennikarzy, PAP-u, znajomych w tv,którzy nie zawahają się zdeptać tego trutnia,o ile jest prawdą to,co piszesz.
Zapamiętaj-jeśli ktoś cię kopnie, upadniesz na twarz,ale się podniesiesz. Za drugim razem upadniesz tylko na kolana,a za trzecim razem oddasz i zmiażdżysz mu czaszkę. W Twojej sytuacji nie ma miejsca na sentymenta, delikatność i naiwność schowaj głęboko do szafy, musisz zawalczyć jak lwica dla swojego dzieciaka.
Ja byłam jak Ty,ale moje przejścia zmieniły mnie nie do poznania. Czego i Tobie życzę!
Verdad mój prawnik ocenił, że łatwiej, taniej i zdecydowanie szybciej bedzie wciągnąć mieszkanie do podziału majątku jednocześnie walcząc o przywrócenie posiadania, a niżeli odkręcać te wszystkie machlojki np. ze skarg pauliańskich. Mimo iż w nasz dom włożyłam całe serce i był on "dopieszczony" pod każdym względem to wole sie od tego odciąć, chce zbudować własny kąt, od nowa, bez smutnych wspomnień...
Walonka, z miła chęcią do Ciebie napisze. W mojej obecnej sytuacji każda pomoc sie przyda ![]()
Moja historia jest niestety prawdziwa...nie wszystko tez chce opisywać na forum...część wolę zachować dla siebie...zbyt boli aby to teraz rozpamietywać...od męża w życiu usłyszałam rzekę niemiłych słów, doświadczyłem morze niemiłych zachowań...i przepłakałam oceany łez...jedno wiem napewno!
Ja sprzed choćby 2 lat to zupełnie inna osoba! Teraz jestem silniejsza, mniej wrażliwa...juz nawet kolejne oskarżenia na policji tak nie bolą jak kiedyś. Dlatego wiem, ze jak to wszystko sie zakończy to nigdy juz nie popełnię drugi raz takiego błędu...nie zaufamy do konca, nie pozwolę sie poniżać, wykorzystywać! A mojego syna wychowam na człowieka pełnego szacunku do innych, otwartego na świat, dobrego i uczciwego...
Mimo całej sytuacji i tego co sie dzieje, tego jak diametralnie zmieniła sie sytuacja mój syn jest nadal pogodnym i wesołym 9 latkiem, który w życiu nie usłyszał ode mnie złego słowa o swoim ojcu!
Nawet gdy było bardzo cieżko i łzy cisneły mi sie do oczu, a pięści zaciskały, to mówiłam synowi, że tatuś go bardzo kocha i zapewne za nim tęskni, a to że tatuś sie kłuci z mamą to sa sprawy dorosłych i absolutnie nie ma to nic wspólnego z nim.
Nie wiem czy dobrze robie, ale mam poczucie, że żeby nie wiem jaka gnidą był mój maż to zawsze pozostanie on ojcem mojego dziecka i mimo iż krzywdzi tez poniekąd syna to nie przechodzi mi przez gardło, że tata jest zły ![]()
Witaj,
bardzo poruszyła mnie Twoja sprawa; wierzę,że może być tak, jak piszesz. Przerabiałam podobną sytuację, co prawda nie z alimentami i rozwodem, ale moja walka była swojego czasu dość głośna i rozumiem,w jakim stanie teraz się znajdujesz.Wyższe szczeble próbowały zamieść ją pod dywan,a ja byłam strzępkiem człowieka. Jednak wygrałam i udowodniłam prawdę. Bardzo chciałabym Ci pomóc,jeśli możesz,napisz maila,skontaktuję się z Tobą.
Przede wszystkim staraj się działać na chłodno, emocje spowodują,że zapętlisz się jeszcze bardziej. Uwierz mi,da się wyjść z tego gó.na,tylko powoli i małymi kroczkami.
Mam adwokata harpagona, dojścia do niezależnych dziennikarzy, PAP-u, znajomych w tv,którzy nie zawahają się zdeptać tego trutnia,o ile jest prawdą to,co piszesz.
Zapamiętaj-jeśli ktoś cię kopnie, upadniesz na twarz,ale się podniesiesz. Za drugim razem upadniesz tylko na kolana,a za trzecim razem oddasz i zmiażdżysz mu czaszkę. W Twojej sytuacji nie ma miejsca na sentymenta, delikatność i naiwność schowaj głęboko do szafy, musisz zawalczyć jak lwica dla swojego dzieciaka.
Ja byłam jak Ty,ale moje przejścia zmieniły mnie nie do poznania. Czego i Tobie życzę!
Walonka nie mam jak do Ciebie napisać, gdyz masz zablokowanego maila ![]()
45 2015-06-20 14:40:16 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2015-06-20 14:43:17)
kto mieczem wojuje ten od miecza ginie.
Wez odstaw swoja ambicje, odstaw prawomyslnosc i postepuj jak on.
Ja bym mu kolo d..py zrobil. Jakby byl przesladowany na kazdym kroku pewno troche by sie zastanowil.
Pomysl tylka uczciwe rozwiazania sa dla uczciwych ludzi. Niestety albo musisz wejsc, albo zejsc na jego poziom. Stawiam kolacje gdy sie myle ze znalazl sobie idiotke z ktora moze robic co chce i jak chce (sorry to o Tobie). A Ty go durna jeszcze chronisz.
Tak sie sklada ze w tym kraju majatku bez balansowania na cienkiej linie miedzy prawem a przestepstwem zrobic nie mozna. Pewno ten Twoj ma "niejednego trupa pogrzebanego w piwnicy" (przenosnia) i czas by jakies jego ciemne sprawki ujrzaly swiatlo dzienne.
Co to za policja ktora przyjezdza na wezwanie i odjezdza?? Nie moglas od razu zlozyc zazalenia?
Wspolczuje Ci kobieto ale z tego wspolczucia i tak nic nie bedziesz miec.
Tak sobie mysle ze takie plotki jak Ty umra gdzies cichutko i zalosnie, a rekiny jak ten Twoj znany na cala Polske jeszcze niejednej uczciwej osobie dokopie.
Tina: proszę nie opisuj ze szczegółami tu na forum co planujesz z adwokatem. Nie wiemy kto to może przeczytać. Plany i taktykę zachowaj dla siebie i przekazuj wyłacznie jeśli wiesz z kim rozmawiasz. Zmodyfikuj swoje wpisy.
Wszyscy mamy zablokowanego meila.Haha
Tina,a ufasz temu prawnikowi ?
Przywrocenie posiadania to znaczy tylko posiadania,a nie wlasnosci.
To znaczy , ze macie jakis majatek wspolny ?
Ja bym zaczela od uniewaznienia aktu notarialnego.Zeby czegos nie przegapic.Rozwod i podzial majatku dorobkowego moze trwac i trwac.
tina proponuje ci skorzystac z pomocy walonki musicie sie dogadac jak zlapac ze soba kontakt a adwokata to powinnas miec z innego miasta albo jakiegos zadupia tam gdzie lapy tej kanali nie siegaja zebys miala sto procent zaufania nie wiem z jakiego miasta jestes ale pomysl nad tym czy ten twoj jest ok walcz nie zalamuj sie jestesmy z toba
Tina, trochę wiem z czym masz do czynienia, może skala trochę mniejsza tylko...
Ja postawiłam na swoje zdrowie, na szczęście i radość życia. Zostawiłam majątek i czekam na ruch pana i władcy. Nie widzę sensu w biciu się z silniejszym. Tacy ludzie są bez honoru, jak można być tak pazernym mając tyle?
Kombinowanie, ukrywanie, podchody byle tylko prawda nie wyszła na jaw. Używanie osób trzecich by nie plamić sobie rączek, wszystko po to aby pozbawić drugiego wszystkiego na czym mu zależy choćby sam miał na tym stracić. Żałosne ale prawdziwe.
Tina myśl o sobie i o tym, że to minie, nie bój się mówić głośno. Może nie każdy będzie chciał słuchać( choćby ten co czerpie korzyści z Twego byłego) ale nieważne, z czasem wszystko się wyjaśni i wypłynie. Choćby na łożu śmierci...
50 2015-06-21 19:58:14 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-06-21 20:00:33)
Tu może pisać i czytać twój mąż więc pilnuj się trzymam za ciebie kciuki. Czy on jest z Wrocławia takie mam pytanie bo znam prokurenta kombinatora który też chciał mieć rozwód,w e jego firmie robiłem tymczasowo zlecenie na umowę o dzieło. nie znam szczegółów. On ma imię J i na nazwisko J. Jest to filia firmy zagranicznej.
Nic z tej historii nie rozumiem, to jakiś potworny chaos jest...
Mieszkanie nie było jego własnością, nie było kupione z jego majątku odrębnego tylko jest nasze wspólne, spłaciliśmy je razem w trakcie trwania małżeństwa, a rozdzielność mieliśmy dopiero od dwóch lat, gdzi wszystkiego dorobiliśmy sie znacznie wcześniej. Dlatego tez bede walczyc o każda złotówkę i nie popuszczę gnojowi!
Jeśli było wspólną własnością, to żaden notariusz nie sporządziłby aktu, gdzie tylko jeden współwłaściciel sprzedaje. Przecież to jest prokurator i utrata prawa wykonywania zawodu dla notariusza.
Verdad mój prawnik ocenił, że łatwiej, taniej i zdecydowanie szybciej bedzie wciągnąć mieszkanie do podziału majątku
Ale jakiego majątku, skoro rzekomo mąż nie ma majątku i to tak dalece, że nawet alimentów z niego ściągnąć nie można? Co, wg adwokata, da Ci podział tego "majątku"? Mąż rzekomo niewypłacalny, mieszkanie w trzecich rękach, więc nie do wyjęcia. Sąd może przyznać Ci spłatę od męża, czego nigdy nie wyegzekwujesz. To co to za sprawa - sztuka dla sztuki, żeby mieć wyrok do oprawienia w ramki i powieszenia w toalecie?
tina czemu sie nie odzywasz cos sie dzieje czy zapomnialas o nas daj znac co u ciebie
Nie jest dobrze....Haos haos i jeszcze raz haos ![]()
Nie miałam czasu, ostatnie dni to była jakas maskara, ten psychopata znów poskładać jakieś zawiadomienia na policji, co juz mi policjant powiedział, ze patrzą na niego z przymrużeniem oka no ale zawiadomienie musza przyjąć ... Poza tym mam juz tak dosyć, wierzcie mi lub nie ale ten psychopata próbuje zniszczyc całe moje i dziecka życie...
Przestaje wierzyć w jakakolwiek sprawiedliwość ![]()
Ja juz nawet nie wiem czy moge ufać mojemu prawnikowi czy tez nie ![]()
Moze ktoś jest mi w stanie polecić jakiegoś dobrego i takiego co potrafi sku.... przecisnąć?
Dzis odebrałam zawiadomienie o wszczęciu wymeldowania mnie z dzieckiem z domu...no i co mam zrobić?
skad jestes tak w brzyblizeniu zeby bylo wiadomo jak ci pomoc z jakims prawnikiem albo wez prawnika gdzies z pobliskiego miasta tak zeby nie znal tego goscia najlepiej pokombinuj jak prywatnie zlapac kontakt z walonka albo zglos sie do expresu reporterow lub interwencji popros o pomoc przeciez nie musz od razu krecic materialu moze znajda sposob jak ci pomoc
Witam serdecznie
Poruszająca i niewiarygodna historia.Ja równiez zostałam ofiarą opisanego procederu. Mam gorącą prośbę, czy mogłabym się skontaktować z valonką oraz z Tiną T. Próbowałam wysłać e-maila, ale jest zablokowany.
A ja na Twoim miejscu spakowalabym dziecko najpotrzebniejsze graty i wyjechala za granice. Zostawila to wszystko za soba. Nawet w takim stanie jak jest. Jestes jeszcze w miare mloda, tak jest lepszy socjal, wieksze mozliwosci zarobkowe. Zaczelabym nowe zycie od zera. Zostajac tu, wokol tych problemow zawsze bedzie wlókł sie za wami cien z przeszlosci.
tina czemu sie nie odzywasz