Witam.
Za namową koleżanki podjęłam pracę w swoim zawodzie, wiązało się to ze zrezygnowaniem z poprzedniej. Nie wiedziałam jaka podjąć decyzję, bo wiem że mimo skończonych kierunkowych studiów jestem zielona w praktyce.Okazało się że moje przypuszczenia okazały się słuszne. Uczę się wszystkiego od podstaw, nie moge powiedzieć, wszystko wydaje się bardzo ciekawe, ale informacji i różnych zadań jest ogrom, ciągle otaczają mnie ludzie którzy rozmawiają o rzeczach, o jakich nie mam pojęcia (chociaż nie są dla mnie totalnie niezrozumiałe, tyle że zupełnie nowe ). Jednak najbardziej nie boje się pracy a otoczenia, i poddających mnie ocenie ludzi. Ciągle czuje się jakbym była pod obstrzałem, najmniejszy błąd sprawia że czuję się jak kompletna idiotka. Nie jestem też na wstępie zwierzęciem towarzyskim, raczej jestem wycofana i staram się jak najwięcej obserwować pracę innych, ale boje się że mogę przez to wyjść na osobę niekompetentną, niekontaktową, zamkniętą w sobie itd, a ja po prostu czuje własne ograniczenie przez stres. Wszystko pogarsza fakt, że charakter tej pracy wymaga dużej otwartości na ludzi, a wiem że potrafię taka być w momencie kiedy opanuje swoje obowiązki, i wrzucę na luz, a wiem że nie przyjdzie jedno bez drugiego. Przykro mi że nie potrafię zrobić dobrego początkowego wrażenia, bo wiem że ludzie tym się sugerują i potem trudno zmienić ich nastawienie i przekonać do siebie. Nie są to niestety wyimagowane paranoje, ponieważ zdarzyło mi się już że zostałam pochopnie bezkompromisowo i surowo oceniona jako osoba niekompetentna i mało błyskotliwa. Boje się że stracę tą pracę, a do poprzedniej (mało interesującej pod każdym względem )nawet gdyby istniała realna szansa powrotu, chyba nie zdecydowałabym się wrócić. Straciłabym przez to zupełnie twarz. Są osoby, które ciężko przełknęły fakt że dostałam tą pracę, bo tkwią w takiej która nie daje szans żadnego rozwoju i jest poniżej ich kompetencji. Zdaję sobie sprawę że nikt nie przeoczyłby faktu że wracam, bo odniosłam porażkę. Nie wiem co zrobić wieczorem trudno mi zasnąć, rano trudno mi wstać,ciężko wmówić sobie optymistyczne nastawienie i nagle poczuć przypływ wiary w siebie. Dodatkowo sytuacja wygląda tak że ze strony bliskich, w tym temacie nie otrzymam wsparcia ani zrozumienia, więc przychodzę do domu i pogrążam się w ponurych myślach, płaczę, czuję się nadmiernie zmęczona. Postawiłam wszystko na jedną kartę i nie wiem czy nie zbyt pochopnie, ale namawiali mnie do tego ludzie, którzy wiem że chcieli dobrze, i wierzyli że mi sie powiedzie.
Nie wiem co robić ![]()
1 2015-06-16 21:18:00 Ostatnio edytowany przez straszek29 (2015-06-16 21:25:20)
Przeżywasz szok bo wchodzisz w nowe środowisko, nowe obowiązki, ale nie martw się, to tylko stan przejściowy. Nie miałaś wcześniej praktyki, więc masz prawo pewnych rzeczy nie wiedzieć. Bądź dociekliwa, nie wstydź się otwarcie pytać, prosić o wyjaśnienia. Być może pewne osoby widzą w Tobie potencjalną konkurentkę i stąd się biorą złośliwe uwagi.
Trochę jakbym czytała o sobie. Co prawda ja jestem dopiero na początku studiów, więc w obecnej chwili nie mogę za bardzo liczyć na pracę w zawodzie, ale smak pracy (ogólnie) poznałam, więc wiem co to znaczy pierwsze wrażenie, albo otoczenie, w ktorym mogę się czuć swobodnie.
Obecnie rozpoczęłam pracę w nowym miejscu i już czuję, że potrzebuję czasu na zaklimatyzowanie. Póki co moja więź z otoczeniem jest średnia, ale wiem, że w życiu jeszcze nie raz zdarzą się sytuacje, gdzie trzeba będzie zacisnąć zęby i iść do przodu. Staram się więc walczyć z wszelkimi przeciwnościami i nie załamywać, jeśli od razu coś nie wychodzi.
I Tobie też tego życzę ![]()
Bardzo mi to przypomina moją sytuację... z tym pierwszym wrazeniem to mam akurat tak śmiesznie- jak idę na rozmowę , gdzie nie widzę swoich szans , wpadam jak wojowniczka... pracę dostaję... i idzie mi fatalnie. A jak się w czymś dobrze czuję , to dokładnie dwrotnie!
Trochę jakbym czytała o sobie. Co prawda ja jestem dopiero na początku studiów, więc w obecnej chwili nie mogę za bardzo liczyć na pracę w zawodzie, ale smak pracy (ogólnie) poznałam, więc wiem co to znaczy pierwsze wrażenie, albo otoczenie, w ktorym mogę się czuć swobodnie.
Obecnie rozpoczęłam pracę w nowym miejscu i już czuję, że potrzebuję czasu na zaklimatyzowanie. Póki co moja więź z otoczeniem jest średnia, ale wiem, że w życiu jeszcze nie raz zdarzą się sytuacje, gdzie trzeba będzie zacisnąć zęby i iść do przodu. Staram się więc walczyć z wszelkimi przeciwnościami i nie załamywać, jeśli od razu coś nie wychodzi.
I Tobie też tego życzę
Ja już jestem dawno po studiach... nie chcę wyjść na przysłowiowego smerfa marudę , ale pomimo założeń , pomimo dążenia do wyznaczonych celów z całą mocą... dawno , bardzo dawno nic mi się nie udało. Jeśli chodzi o pracę , to właściwie... totalnie nic. Nie chce się walczyć:(
Dobry wieczór.
Dziękuje wszystkim za odpowiedzi:) Ja pierwszy tydzień w nowej pracy mam już za sobą. Jakoś przeżyłam:) Na razie mam taryfę ulgową, nie pracuje samodzielnie i wypełniam tylko częściowo swoje obowiązki, krok po kroku aż opanuje to co najważniejsze na początek, żebym mogła wystartować sama do pracy. Jest trochę lepiej, staram się łapać kontakt z ludźmi bo długo jeszcze będę musiała korzystać z pomocy i porad innych, niż stanę pewnie na własnych nogach. Obowiązków jest dużo tak jak i wiedzy którą trzeba posiąść, dlatego staram się skupić żeby jak najwięcej się dowiedzieć i zapamiętać. Staram się nastawiać w ten sposób że jak nie wyjdzie to trudno, przynajmniej próbowałam, co zdaje się banałem, ale nie dla kogoś kto źle znosi porażki, i zaraz leci mu w dół samoocena. Na razie jestem lepszej myśli niż ostatnio, chociaż nadal rano czuję lekkie podenerwowanie,i pod tym względem tęsknie za swoją starą pracą, gdzie nie musiałam odczuwać żadnego stresu, ale też praca nie przynosiła żadnej satysfakcji ani nie była interesująca. Co będzie, czas pokaże ![]()
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów!
No to super;) powodzonka