Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » KULTURA » Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Jak doniosła Interia  krytycy odwiedzający w Madrycie 34. edycję Międzynarodowych Targów Sztuki Współczesnej ARCO 2015 zastanawiali się, czy istnieją granice sztuki współczesnej. W galerii madryckiej, między innymi, wystawiono bowiem  na miniaturowej  drewnianej półce zwykłą szklankę wody do połowy wypełnionej wodą. Autorem wyżej wymienionej pracy pracy był kubański artysta, Wilfredo Prieto.
Zwiedzający ARCO obejrzeli też mandalę ułożoną z czerwonych, damskich majtek, dzieło Marxa w markowej, drogiej torebce, ukrzyżowaną modelkę i naturalistyczne rzeźby zombie.Właściciele galerii przypomnieli, że na słynnych targach sztuki w Stambule belgijski kolekcjoner zapłacił 20 tysięcy euro za skórkę od banana. 
Zastanawiam się, jakie przedmioty za kilka lat mogą zasłużyć na miano sztuki współczesnej? A może już nie będzie takich granic i większość z nich stanie się sztuką?

http://www.artinfo.pl/getimage.php?id=352950 źródło:art.info.pl

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Tego rodzaju sztuka nie przemawia do mojej wrażliwości. Może jestem za mało wrażliwa? wink

3

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Może ktoś pamięta w jakim to filmie polskim część od maszyny rolniczej stała się eksponatem na wystawie i nawet chyba zdobyła nagrodę?

4

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Kleoma napisał/a:

Może ktoś pamięta w jakim to filmie polskim część od maszyny rolniczej stała się eksponatem na wystawie i nawet chyba zdobyła nagrodę?

Komedia pt. "Nie lubię poniedziałku".

http://i.ytimg.com/vi/Bds8ZJi62Z8/hqdefault.jpg Źródło: net
Niektóre instalacje są zastanawiające . Nie wiem czy ktoś oglądał "Rytuał Narcyzów" Andrzeja Bednarczyka, który powstał w ramach projektu 'Pole Narcyzów". Uważam, że warto je zobaczyć.

http://www.rzezba-oronsko.pl/images/news/810_IMG_5000.JPG Źródło: net

5

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Sztuka jest wartością niewymierną, a jednak jestem bardzo sceptycznie nastawiona do nazywania tym mianem całkiem zwyczajnych przedmiotów użytkowych, jak choćby wspomniana szklanka do połowy wypełniona wodą. Każdy z nas chyba rozumie ten - w pewnym sensie filozoficzny - przekaz, ale nazywanie go sztuką wydaje mi się mocno przesadzone.

6

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Olinka napisał/a:

Sztuka jest wartością niewymierną, a jednak jestem bardzo sceptycznie nastawiona do nazywania tym mianem całkiem zwyczajnych przedmiotów użytkowych, jak choćby wspomniana szklanka do połowy wypełniona wodą. Każdy z nas chyba rozumie ten - w pewnym sensie filozoficzny - przekaz, ale nazywanie go sztuką wydaje mi się mocno przesadzone.

Olinko, a czy nie jest tak, że bardziej liczy się kontekst artystycznej wypowiedzi niż sam jej przedmiot?


http://culture.pl/sites/default/files/images/imported/design/galerie%20foto/kids_design_2014/full_szymon_hanczar_we_never_give_up_2_770.jpgSzymon Hanczar, sanki "We never give up!", fot. materiały projektanta, źródło: culture.pl

http://culture.pl/sites/default/files/images/imported/sztuki%20wizualne/galeria/gl%20wojcik%20julita%20prace/galeria/wojcik%20ziemniaki%20l_6693277.jpgJulita Wójcik, akcja "Obieranie ziemniaków", Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, 2001, fot. Jacek Niegoda źródło:culture.pl

7

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Summerko, idąc tym tropem, to na siłę sztuką możemy nazwać niemal wszystko, co nas otacza. Ja na przykład (nie zapieram się, bo być może mam w sobie zbyt mało wrażliwości wink) nie widzę nawet cienia sztuki w tym, że kobieta siedzi na stołku i obiera ziemniaki. No litości! smile

8 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-07-14 20:54:55)

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Olinka napisał/a:

Summerko, idąc tym tropem, to na siłę sztuką możemy nazwać niemal wszystko, co nas otacza. Ja na przykład (nie przeczę, być może mam w sobie zbyt mało wrażliwości) nie widzę nawet cienia sztuki w tym, że kobieta siedzi na stołku i obiera ziemniaki. No litości! smile

Tutaj akurat autorce chodziło o uproszczenie przekazu i trafienie do najszerszego grona odbiorców. Podejrzewam, że to był raczej żart. Nie wiem czy kobieta obierała  ziemniaki w sposób artystyczny. Na pewno dzieło ma zadziwiać. W wywiadzie dla Magazynu Sztuki autorka stwierdziła, że sztuka ma być lekka i przyjemna. Odbiorcy nie powinni się zajmować kontemplowaniem czynności obierania ziemniaków, ale całego "wymiaru estetycznego aranżowanej sytuacji"". Kontrast między ścianami muzeum,  a prozą obierania ziemniaków zaistniał, żeby wywołać emocje przeciętnego odbiorcy.

Podczas dyskusji autorów  "Gazety Wyborczej" - Krzysztofa Vargi i Doroty Jareckiej "Dlaczego nie rozumiemy sztuki współczesnej?", mówiono o tym, że artysta to już nie ten, który ma wykonać dekoracyjny przedmiot, ale ktoś, kto rozszerza granice wyobraźni i ma "pokazywać świat prawdziwy". Dziełem sztuki może być wszystko, uznane przez reprezentantów świata sztuki.
Sztukę nie tyle należy rozumieć, co bawić się nią. Z artykułu wynika, że Polacy nie są przygotowani do odbioru sztuki współczesnej. Nikt tego nie uczy, a większość woli omijać wystawy sztuki współczesnej.

Nie wiem, czy kiedykolwiek zaczniemy uważać za sztukę podobne dzieła. Jeśli sztuka ma nas bawić, to czemu nas nie bawi i w dalszym ciągu wolimy oglądać przedmioty dekoracyjne? Chyba mamy odmienną tradycję i historię.

9

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Summerko, zdaję sobie sprawę, że niemal do wszystkiego można dorobić sobie ideologię i zarzucać innym, że czegoś nie rozumieją, ale przecież każdy z nas ma własną, indywidualną wrażliwość. Dla mnie sztuka powinna coś pokazywać, przy czym mowa o jakimś głębszym wymiarze, czymś do mnie przemawiać, czegoś uczyć lub przynajmniej sprawiać mi przyjemność albo właśnie zadziwiać, a patrząc - jeśli trzymać się wspomnianego przykładu - na tę "nieszczęsną" kobietę zajętą obieraniem ziemniaków nie otrzymuję ani jednego z wymienionych elementów. Dla mnie zdecydowanie nie ma w tym nic twórczego.

Summerka napisał/a:

Podczas dyskusji autorów  "Gazety Wyborczej" - Krzysztofa Vargi i Doroty Jareckiej "Dlaczego nie rozumiemy sztuki współczesnej?", mówiono o tym, że artysta to już nie ten, który ma wykonać dekoracyjny przedmiot, ale ktoś, kto rozszerza granice wyobraźni i ma "pokazywać świat prawdziwy".

Świat prawdziwy to jest wszystko to, co nas otacza - czy zatem możemy uznać, że żyjemy w świecie sztuki? Czy kobieta karmiąca dziecko jest już sztuką, czy jeszcze nie? Przecież dla wielu osób jest to piękny obraz. Albo umorusany mechanik naprawiający silnik w samochodze - jeśli wsadzimy go do galerii to będzie dziełem sztuki? I jeśli tak, to czym (celowo nie używam słowa "kim") będzie w swoim warsztacie?

Summerka napisał/a:

Dziełem sztuki może być wszystko, uznane przez reprezentantów świata sztuki.

No właśnie, jakież to wymowne - "uznane przez reprezentantów świata sztuki". A co w ich oczach definiuje sztukę i pozwala decydować co nią jest, a co nie lub jeszcze nie? Czy zatem jeśli pan i X albo Y powie, że TO jest sztuka, to sztuką powinna być również dla mnie? Dlaczego? Przecież ja mam swoją własną wrażliwość i poczucie estetyki. 

P.S. Nie bierz, proszę, tego wszystkiego zbyt dosłownie. Ja po prostu bardzo lubię takie pseudofilozoficzne dyskusje wink.

10 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-07-15 08:34:07)

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Wątek zainicjowany przez Summerkę, przypomina wątek sprzed kilku miesięcy.
Z grubsza, chodziło o to, czy laik ma prawo oceniać dzieło, które w zamiarze było artystycznym wypowiedzeniem się autora.
Wydaje mi się, że przytoczone przez Summerkę przykłady instalacji wystawione w w miejscach kojarzonych z eksponowaniem sztuki nowoczesnej, to satyra na tzw. "środowiska twórcze". Ba, powiedziałbym wręcz, że to prowokacja mająca obnażyć "owczy pęd" za opiniami kogoś, kogo uważa się za znawcę.
Stąd snobistyczne "zachwyty" i milionowe zakupy czegoś, co tak naprawdę niczego nie wyraża i jest tylko tym, czym jest w rzeczywistości.
Pamiętacie scenę z "Bruneta wieczorową porą" odbywającą się w Zachęcie, bodajże?
Oprowadzająca młodzież przewodniczka (świetny epizod Bożeny Dykiel) wskazując na stojącą na cokoliku litrową butelkę tzw. "czystej z czerwoną kartką" zinterpretowała ją, jako symbol rozpijania chłopstwa przez szlachtę.
Tymczasem był to tylko zbiornik wody do "rozpylania" jej na liściach kwiatów, przypadkowo postawiony tam przez "konserwatorkę płaszczyzn poziomych i pionowych".

11 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-07-15 09:22:18)

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Olinko z artykułu wynika, że każdy ma prawo do indywidualnego odbioru dzieła i artysta stwarza tę możliwość przeciętnym odbiorcom,tzn tym, którzy nie znają kontekstów kultury, bo się  nigdy z nią nie zetknęli. Tu wskazanie na społeczeństwo konsumpcyjne,które nie obchodzi, co się dzieje w świecie sztuki i kultury. Natomiast obieranie ziemniaków nie jest nikomu obce i każdy może się odnieść. Jakakolwiek reakcja widza jest sukcesem artysty(To moje dopowiedzenie).

Olinka napisał/a:

Summerko, zdaję sobie sprawę, że niemal do wszystkiego można dorobić sobie ideologię i zarzucać innym, że czegoś nie rozumieją, ale przecież każdy z nas ma własną, indywidualną wrażliwość. Dla mnie sztuka powinna coś pokazywać, przy czym mowa o jakimś głębszym wymiarze, czymś do mnie przemawiać, czegoś uczyć lub przynajmniej sprawiać mi przyjemność albo właśnie zadziwiać, a patrząc - jeśli trzymać się wspomnianego przykładu - na tę "nieszczęsną" kobietę zajętą obieraniem ziemniaków nie otrzymuję ani jednego z wymienionych elementów. Dla mnie zdecydowanie nie ma w tym nic twórczego.

Właśnie chyba sztuka zbliżyła się do aktualnej rzeczywistości. Skoro śmieszne filmiki, w których ktoś  się wywrócił, zdobywają   popularność, bo pokazują codzienne sytuacje, nieobce nikomu, to dlaczego nie pokazać obierania ziemniaków, które samo w sobie śmieszne nie jest, ale w kontekście  wnętrza muzeum nabiera nowego znaczenia?

Olinka napisał/a:

Świat prawdziwy to jest wszystko to, co nas otacza - czy zatem możemy uznać, że żyjemy w świecie sztuki? Czy kobieta karmiąca dziecko jest już sztuką, czy jeszcze nie? Przecież dla wielu osób jest to piękny obraz. Albo umorusany mechanik naprawiający silnik w samochodze - jeśli wsadzimy go do galerii to będzie dziełem sztuki? I jeśli tak, to czym (celowo nie używam słowa "kim") będzie w swoim warsztacie?

To chyba dla artystów nie ma znaczenia. Z dzieło sztuki uznawany jest cały kontekst, a więc mechanik z samochodem na brzegu przepaści byłby zapewne dziełem w  tym rozumieniu.
   

Olinka napisał/a:

No właśnie, jakież to wymowne - "uznane przez reprezentantów świata sztuki". A co w ich oczach definiuje sztukę i pozwala decydować co nią jest, a co nie lub jeszcze nie? Czy zatem jeśli pan i X albo Y powie, że TO jest sztuka, to sztuką powinna być również dla mnie? Dlaczego? Przecież ja mam swoją własną wrażliwość i poczucie estetyki.

Artystę nie obchodzi czy widz uznaje  jego dzieło za sztukę, interesuje go tylko jego reakcja, jaka by ona nie była.Jeśli ktoś zechce zapłacić za coś, co jest skórką od banana krocie, znaczy to, że praca artysty jest tyle warta. Swoja drogą, to nie wiem czy ktoś chciałby nabyć obierki w Zachęcie.:)

Excop napisał/a:

Wątek zainicjowany przez Summerkę, przypomina wątek sprzed kilku miesięcy.
Z grubsza, chodziło o to, czy laik ma prawo oceniać dzieło, które w zamiarze było artystycznym wypowiedzeniem się autora.
Wydaje mi się, że przytoczone przez Summerkę przykłady instalacji wystawione w w miejscach kojarzonych z eksponowaniem sztuki nowoczesnej, to satyra na tzw. "środowiska twórcze". Ba, powiedziałbym wręcz, że to prowokacja mająca obnażyć "owczy pęd" za opiniami kogoś, kogo uważa się za znawcę.
Stąd snobistyczne "zachwyty" i milionowe zakupy czegoś, co tak naprawdę niczego nie wyraża i jest tylko tym, czym jest w rzeczywistości.
Pamiętacie scenę z "Bruneta wieczorową porą" odbywającą się w Zachęcie, bodajże?
Oprowadzająca młodzież przewodniczka (świetny epizod Bożeny Dykiel) wskazując na stojącą na cokoliku litrową butelkę tzw. "czystej z czerwoną kartką" zinterpretowała ją, jako symbol rozpijania chłopstwa przez szlachtę.
Tymczasem był to tylko zbiornik wody do "rozpylania" jej na liściach kwiatów, przypadkowo postawiony tam przez "konserwatorkę płaszczyzn poziomych i pionowych".

Nie wiem, który wątek masz na myśli. Jeśli uznamy odlewy części ciała za sztukę, to skórka od banana wrzucona na podest  muzeum jest nią także? Wszak skórka należy do przedmiotów muzealnych czyli dla człowieka nieistniejących.
Excop ja  z kolei uważam na odwrót, że to prztyczek  artysty w stronę publiczności. Skoro nic was nie interesuje oprócz nowego domu czy samochodu i wolicie voucher na  zagraniczną wycieczkę niż odwiedzenie muzeum, to wychodzę wam naprzeciw i macie to, co jesteście w stanie odebrać i odczuć.
Jeśli zaś chodzi o film,to skoro przewodniczka nie wiedziała, skąd się wzięła butelka, to wytłumaczyła  to na swój sposób.Ten sam pomysł  wykorzystuje reklama, podczas której wycieczka pod kierunkiem przewodniczki zwiedza muzeum i ogląda damskie klapki na piasku pod hasłem: "Niespełnione marzenia". Klapki owe  właścicielka bez ceregieli później zabiera jako swoją własność.

12

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
summerka napisał/a:
Excop napisał/a:

Wątek zainicjowany przez Summerkę, przypomina wątek sprzed kilku miesięcy.
Z grubsza, chodziło o to, czy laik ma prawo oceniać dzieło, które w zamiarze było artystycznym wypowiedzeniem się autora.
Wydaje mi się, że przytoczone przez Summerkę przykłady instalacji wystawione w w miejscach kojarzonych z eksponowaniem sztuki nowoczesnej, to satyra na tzw. "środowiska twórcze". Ba, powiedziałbym wręcz, że to prowokacja mająca obnażyć "owczy pęd" za opiniami kogoś, kogo uważa się za znawcę.
Stąd snobistyczne "zachwyty" i milionowe zakupy czegoś, co tak naprawdę niczego nie wyraża i jest tylko tym, czym jest w rzeczywistości.
Pamiętacie scenę z "Bruneta wieczorową porą" odbywającą się w Zachęcie, bodajże?
Oprowadzająca młodzież przewodniczka (świetny epizod Bożeny Dykiel) wskazując na stojącą na cokoliku litrową butelkę tzw. "czystej z czerwoną kartką" zinterpretowała ją, jako symbol rozpijania chłopstwa przez szlachtę.
Tymczasem był to tylko zbiornik wody do "rozpylania" jej na liściach kwiatów, przypadkowo postawiony tam przez "konserwatorkę płaszczyzn poziomych i pionowych".

Nie wiem, który wątek masz na myśli. Jeśli uznamy odlewy części ciała za sztukę, to skórka od banana wrzucona na podest  muzeum jest nią także? Wszak skórka należy do przedmiotów muzealnych czyli dla człowieka nieistniejących.

Jeśli uda mi się go znaleźć, dam znać.
Pamiętam, że wszedłem w konstruktywny spór z Vian lub Vinngą, ale po ich tematach nie trafiłem.:)

summerka napisał/a:

Excop ja  z kolei uważam na odwrót, że to prztyczek  artysty w stronę publiczności. Skoro nic was nie interesuje oprócz nowego domu czy samochodu i wolicie voucher na  zagraniczną wycieczkę niż odwiedzenie muzeum, to wychodzę wam naprzeciw i macie to, co jesteście w stanie odebrać i odczuć.

Zgadzam się, że i tego rodzaju zamysł mógł zrodzić się w głowie autora.:)

summerka napisał/a:

Jeśli zaś chodzi o film,to skoro przewodniczka nie wiedziała, skąd się wzięła butelka, to wytłumaczyła  to na swój sposób.Ten sam pomysł  wykorzystuje reklama, podczas której wycieczka pod kierunkiem przewodniczki zwiedza muzeum i ogląda damskie klapki na piasku pod hasłem: "Niespełnione marzenia". Klapki owe  właścicielka bez ceregieli później zabiera jako swoją własność.

Do reklamy się nie odnosiłem, bo było to wyraźnym nawiązaniem do opisanej przeze mnie sceny z filmu Barei.
Satyra miała w niej swój cel i ten cel, wydaje mi się, że osiągnęła.
Opinia potencjalnego znawcy wpływa na odbiór dzieła przez "maluczkich".

13 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-07-19 10:00:19)

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
excop napisał/a:

Do reklamy się nie odnosiłem, bo było to wyraźnym nawiązaniem do opisanej przeze mnie sceny z filmu Barei.
Satyra miała w niej swój cel i ten cel, wydaje mi się, że osiągnęła.
Opinia potencjalnego znawcy wpływa na odbiór dzieła przez "maluczkich".

Satyra nawet osiągnęła cel podwójny. Pierwszy cel to wmawianie odbiorcom, że przypadkowy przedmiot należy do kategorii dzieł sztuki. Drugi cel wyśmianie wiarygodności przewodników - ludzi, których kompetencje bywają czasem wątpliwe.

Czy te filmowe symbole  uznano by dziś za dzieła sztuki? Jak sądzicie?

http://ocdn.eu/images/pulscms/MTM7MDQsMCxjLDI1OCwxNTE7MDYsMzIwLDFjMg__/0543bdab044eb89d464afefc77fad5ae.jpg źródło: net

http://www.portalfilmowy.pl/foto,6655,839d2af470f452aebca9fd1ba3003e7b,jpg.html źródło: net
No, wiem, oczko się odlepiło "temu misiu";) big_smile i big_smile

14

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Jak dla mnie sztuka ma zaskakiwać, skłaniać do myślenia. Jeśli nie przedstawia czystego talentu, obrazu, rzeźby, to chociaż już coś odkrywczego, dającego do myślenia.
Czy szklanka do połowy pełna to coś "wow"? Dla mnie nie, odgrzewany kotlet.

15

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
śliwkowska napisał/a:

Jak dla mnie sztuka ma zaskakiwać, skłaniać do myślenia. Jeśli nie przedstawia czystego talentu, obrazu, rzeźby, to chociaż już coś odkrywczego, dającego do myślenia.
Czy szklanka do połowy pełna to coś "wow"? Dla mnie nie, odgrzewany kotlet.

Właśnie artyści "pracują" nad odbiorcami, żeby postrzegali te dzieła współistniejące wraz z kontekstem, a nie tylko sam przedmiot jako dzieło. Jeśli nie znasz kontekstu, nie możesz się odnieść. Szklanka do połowy pełna to znany  paradoks, do którego każdy może się odnieść.

16

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Po

Summerka napisał/a:
śliwkowska napisał/a:

Jak dla mnie sztuka ma zaskakiwać, skłaniać do myślenia. Jeśli nie przedstawia czystego talentu, obrazu, rzeźby, to chociaż już coś odkrywczego, dającego do myślenia.
Czy szklanka do połowy pełna to coś "wow"? Dla mnie nie, odgrzewany kotlet.

Właśnie artyści "pracują" nad odbiorcami, żeby postrzegali te dzieła współistniejące wraz z kontekstem, a nie tylko sam przedmiot jako dzieło. Jeśli nie znasz kontekstu, nie możesz się odnieść. Szklanka do połowy pełna to znany  paradoks, do którego każdy może się odnieść.

Jasne, że bez podstawowej wiedzy o dorobku autora i obranym kierunku wypowiedzi artystycznej, nie ma mowy o zrozumieniu dzieła.
Osobiście dla mnie (oczywiście, nikt nie musi się ze mną zgadzać!), sztuka nowoczesna w swej abstrakcyjności poszła w kierunku zaistnienia na rynku za wszelką cenę.
Wiem, że podobne opinie mogły kiedyś dotykać, np. kolaży Andy Warhol'a, Dalego i jego "naleśnikowych" zegarków, czy naszych - Franciszka Starowieyskiego, Jerzego Dudy-Gracza, Władysława Hasiora i Magdaleny Abakanowicz.
Hasiora dotąd nie rozumiem, podobnie jak Abakanowicz. I nie staram się nawet interpretować. Ale, skoro Hasior z taką swadą potrafił opowiadać o swoich instalacjach i wyrażać własną potrzebę ich stworzenia, wierzę mu na słowo.:)

17

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Excop napisał/a:

Wiem, że podobne opinie mogły kiedyś dotykać, np. kolaży Andy Warhol'a, Dalego i jego "naleśnikowych" zegarków, czy naszych - Franciszka Starowieyskiego, Jerzego Dudy-Gracza, Władysława Hasiora i Magdaleny Abakanowicz.
Hasiora dotąd nie rozumiem, podobnie jak Abakanowicz. I nie staram się nawet interpretować. Ale, skoro Hasior z taką swadą potrafił opowiadać o swoich instalacjach i wyrażać własną potrzebę ich stworzenia, wierzę mu na słowo.:)

Artyści poszukują nowych form i środków wyrazu. Nie dbają  zbytnio o estetykę ani o technikę  dzieła. To już nie pracowici rzemieślnicy  cyzelujący do granic możliwości swoje dzieło. W sztuce współczesnej bardziej liczą się chyba pomysły. Jeśli pomysły są do niczego,to można to nazwać pójściem na łatwiznę. Tak, jak  wspomniała  Śliwkowska, musi być widoczna ta odrobina talentu.

18

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Kontrowersyjny duet Sun Yuan i Peng YuOni stworzył rzeźbę tak naturalistyczną, że widzowie czasem zastanawiają się czy przypadkiem nie użyto prawdziwych, ludzkich zwłok. Instalacja "Anioł" została jednak w całości wykonana z żelu krzemionkowego, włókna szklanego i nierdzewnej stali. Na tę chwilę można ją oglądać w Rzymie, ale niebawem taka okazja ma się pojawić także w innych miastach.
Jak Wam się ten "Anioł" podoba? 

                      http://puu.sh/jocuL/d6958c2aea.jpg

                                                                                      (foto: sunyuanpengyu.com/EuroPics/East News)

19

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Olinka napisał/a:

Kontrowersyjny duet Sun Yuan i Peng YuOni stworzył rzeźbę tak naturalistyczną, że widzowie czasem zastanawiają się czy przypadkiem nie użyto prawdziwych, ludzkich zwłok. Instalacja "Anioł" została jednak w całości wykonana z żelu krzemionkowego, włókna szklanego i nierdzewnej stali. Na tę chwilę można ją oglądać w Rzymie, ale niebawem taka okazja ma się pojawić także w innych miastach.
Jak Wam się ten "Anioł" podoba? 

                      http://puu.sh/jocuL/d6958c2aea.jpg

                                                                                      (foto: sunyuanpengyu.com/EuroPics/East News)

Instalacja szokująca. Twarz anioła wygląda bardzo naturalistycznie.  Skrzydeł  anielskich trudno sobie utożsamiać  ze stereotypem. Kojarzą się raczej z ogromnym ptakiem. Obejrzałam w necie  instalację z bliska. Jest niesłychanie precyzyjna.  Twarz wygląda  jak żywa. Martwe są tylko skrzydła. Na pewno nie chciałabym jej oglądać tuż po posiłku.

20

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Przed chwilą natknęłam się na zdjęcie rzeźby Anny Uddenberg, przedstawiającej Wenus naszych czasów. Rzeźba została pokazana na berlińskim biennale. Tak się właśnie przyglądam i zastanawiam czy - choć spostrzeżenie trafne - na pewno nazwałabym to jeszcze sztuką?


              http://puu.sh/pkpY1/68e305dac7.jpg

                                                          (źródło: wyszukane w sieci, autor nieznany)

21

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Olinko, jeśli chodzi o rzeźbę, którą wrzuciłaś, moim zdaniem to trochę bardziej parodia sztuki.
Można się pośmiać, ale co tu podziwiać?

22 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-06-09 18:17:19)

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Olinka napisał/a:

Przed chwilą natknęłam się na zdjęcie rzeźby Anny Uddenberg, przedstawiającej Wenus naszych czasów. Rzeźba została pokazana na berlińskim biennale. Tak się właśnie przyglądam i zastanawiam czy - choć spostrzeżenie trafne - na pewno nazwałabym to jeszcze sztuką?


              http://puu.sh/pkpY1/68e305dac7.jpg

                                                          (źródło: wyszukane w sieci, autor nieznany)

Wedug mnie, to alegoria uprzedmiotowienia kobiety, jako obiektu seksualnego.
Twarzy nie widać, a okazałe, jędrne pośladki wyeksponowane, jak na klasycznych filmach porno. Bo akt się w nich liczy. Nie osoby, które w nim uczestniczą.
Nie zaprzeczę, źe odwiedzam strony porno. W końcu męźczyzną jestem. Tam, zrozumiałe to jest.
Tutaj, co to ma być?
Autor nieznany. Wcale się nie dziwię. smile
Może i ma talent porównywalny do geniuszu Michała Anioła.
Według mnie, podobnie jak ci, którzy "znani są z tego, że są znani", chciał jednak
zaistnieć na rynku. Taka moda, by zwrócić na siebie uwagę.
Lusterko daje dużo możliwości interpretacji. Poczekam najpierw jednak, na interptetację pań. smile


Edytowałem, bo bez okularów zrobiłem całe mnóstwo literówek. smile

23 Ostatnio edytowany przez Summerka (2016-06-09 18:36:19)

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Obejrzałam w necie  dzieło pt. "Wenus z fejsa". Nie jest to moje wyobrażenie, że taka powinna być sztuka. Jednak, podobnie jak rzeźba przedstawiająca współczesnego Narcyza, Wenus odzwierciedla dążenia kobiet do zaistnienia, nawet kosztem uprzedmiotowienia. Może to, co ukazała Anna Uddenberg jest mocno przejaskrawione, ale jak tak spoglądam  na niektóre profile kobiet  na portalach społecznościowych, to myślę, że głównym celem logowania na tych portalach jest pokazanie detali cielesnych i zdobycie dużej liczby lajków oraz przychylnych komentarzy. Nie powiedziałabym, że jest to zjawisko  masowe, ale jednak. W epoce dążenia do równouprawnienia niektóre  kobiety same sprowadzają się do roli przedmiotu, żeby tylko zwrócić  na siebie uwagę. Jest to tylko część prawdy o kobietach, druga część może być całkiem inna. Niestety ta inna  jest mniej ciekawa i nic mi nie wiadomo, żeby artyści ją tak chętnie  uzewnętrzniali.

24

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Przychylam się do Twojej, Summerko, opinii. Wydaje mi się, że Anna Uddenberg przede wszystkim chciała zwrócić uwagę na zjawisko, które nawet jeśli nie jest masowe, to jednak na tyle wyraźne, że może niepokoić. Ta rzeźba zdaje się krzyczeć "wszystko jest na sprzedaż, a dzięki temu, co pokażę, mam przecież szansę zaistnieć". Coraz mniej widzimy wokół blokad, coraz więcej sieciowego ekshibicjonizmu, tak jakby cel sam w sobie był najważniejszy, bo środki, które do niego prowadzą, coraz częściej stanowią już tylko temat pośredni.

25

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Olinka napisał/a:

Przed chwilą natknęłam się na zdjęcie rzeźby Anny Uddenberg, przedstawiającej Wenus naszych czasów. Rzeźba została pokazana na berlińskim biennale. Tak się właśnie przyglądam i zastanawiam czy - choć spostrzeżenie trafne - na pewno nazwałabym to jeszcze sztuką?

Mrs.Happiness napisał/a:

Olinko, jeśli chodzi o rzeźbę, którą wrzuciłaś, moim zdaniem to trochę bardziej parodia sztuki.
Można się pośmiać, ale co tu podziwiać?

Czyli postulujecie, że sensem sztuki jest decorum? Podziw i przyjemność ma rozstrzygać?
Ja uznaję "Wenus naszych czasów" za dzieło sztuki.
Prawdą jest też, że granice sztuki rozszerzyły się bardzo, chyba po bezkres. Dzisiaj nie można wykluczyć ze świata sztuki niczego. Słyszałem o japońskim artyście, który rzucił się z wieżowca na pomalowany na biało asfalt, tworząc w ten sposób flagę Japonii. Temu również nie jestem w stanie odmówić rangi sztuki. Niestety słyszałem o tym dawno, próby odnalezienia jakichś informacji w necie spełzły na niczym.

26 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-06-10 12:45:53)

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Excop napisał/a:

Wątek zainicjowany przez Summerkę, przypomina wątek sprzed kilku miesięcy.
Z grubsza, chodziło o to, czy laik ma prawo oceniać dzieło, które w zamiarze było artystycznym wypowiedzeniem się autora.
Wydaje mi się, że przytoczone przez Summerkę przykłady instalacji wystawione w w miejscach kojarzonych z eksponowaniem sztuki nowoczesnej, to satyra na tzw. "środowiska twórcze". Ba, powiedziałbym wręcz, że to prowokacja mająca obnażyć "owczy pęd" za opiniami kogoś, kogo uważa się za znawcę.
Stąd snobistyczne "zachwyty" i milionowe zakupy czegoś, co tak naprawdę niczego nie wyraża i jest tylko tym, czym jest w rzeczywistości.
Pamiętacie scenę z "Bruneta wieczorową porą" odbywającą się w Zachęcie, bodajże?
Oprowadzająca młodzież przewodniczka (świetny epizod Bożeny Dykiel) wskazując na stojącą na cokoliku litrową butelkę tzw. "czystej z czerwoną kartką" zinterpretowała ją, jako symbol rozpijania chłopstwa przez szlachtę.
Tymczasem był to tylko zbiornik wody do "rozpylania" jej na liściach

kwiatów, przypadkowo postawiony tam przez "konserwatorkę płaszczyzn

poziomych i pionowych".

No to faux pas Excopie walnąłeś.
A propos Bruneta-sugerujesz,że nauczycielkę w muzeum grała Dykiel??
Dykiel owszem grała ale żonę głównego bohatera a nauczycielką była Krakowska,Emilia zresztą smile

27

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
dżdżownick napisał/a:

Czyli postulujecie, że sensem sztuki jest decorum? Podziw i przyjemność ma rozstrzygać?
Ja uznaję "Wenus naszych czasów" za dzieło sztuki.

Sztuka niekoniecznie musi budzić podziw i sprawiać przyjemność, aby móc nazwać ją sztuką. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że sam fakt, że coś do mnie nie przemawia i coś mi się nie podoba, nie odbiera dziełu jego wartości. Niemniej ocena zawsze jest subiektywna, bo wartości sztuki (może poza ceną, jaką ktoś jest w stanie za nią zapłacić), nijak nie da się zmierzyć. 
Niestety (a może stety) jest mnóstwo uznanych dzieł, które w żaden sposób nie mieszczą się w ramach mojej estetyki. W takiej sytuacji mogę tylko wyrazić zdziwienie, uznać wyższość opinii autorytetów nad własną, a przy tym nadal mogę się z nimi nie zgadzać oraz głośno wyrażać osobiste zdanie wink.

P.S. Niektóre z wyrażanych przeze mnie opinii czasem mają w sobie nutkę prowokacji, dzięki czemu łatwiej jest skłonić rozmówcę do podjęcia polemiki smile.

28 Ostatnio edytowany przez dżdżownick (2016-06-11 02:05:04)

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Olinka napisał/a:

Sztuka niekoniecznie musi budzić podziw i sprawiać przyjemność, aby móc nazwać ją sztuką. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że sam fakt, że coś do mnie nie przemawia i coś mi się nie podoba, nie odbiera dziełu jego wartości. Niemniej ocena zawsze jest subiektywna, bo wartości sztuki (może poza ceną, jaką ktoś jest w stanie za nią zapłacić), nijak nie da się zmierzyć. 
Niestety (a może stety) jest mnóstwo uznanych dzieł, które w żaden sposób nie mieszczą się w ramach mojej estetyki. W takiej sytuacji mogę tylko wyrazić zdziwienie, uznać wyższość opinii autorytetów nad własną, a przy tym nadal mogę się z nimi nie zgadzać oraz głośno wyrażać osobiste zdanie wink.

P.S. Niektóre z wyrażanych przeze mnie opinii czasem mają w sobie nutkę prowokacji, dzięki czemu łatwiej jest skłonić rozmówcę do podjęcia polemiki smile.

Prowokacja się udała smile Nie zareagowałbym chyba na słowa w rodzaju "ta sztuka nie mieści się w ramach mojej estetyki". Zareagowałem na poddanie w wątpliwość tego, czy ta rzeźba jest sztuką. Subiektywne ramy estetyczne mają znaczny wpływ na naszą chęć refleksji nad dziełem. W tym przypadku na przykład Excop widzi tylko alegorię uprzedmiotowienia kobiety jako obiektu seksualnego. Można zaś widzieć tu problem konfliktu na linii idealizm-materializm: poprzez współczesną formę narcyzmu (selfie) i tak wymowne utożsamienie się z ciałem, posunięte do rezygnacji z twarzy, zwycięstwo ciała nad duszą. Okazuje się, że dawny Narcyz jeszcze miał jakąś duszę, jakieś idee, marzenia, złudzenia ("mieszkające w głowie"). Dzisiaj to niepotrzebne.

Można tu widzieć też pokonanie losu. Słabsza strona kobiety, jej "wstyd", poprzez pogodzenie się z nim i wykorzystywanie, przestała być słabością. Ta kobieta niekoniecznie musi być głupią nastolatką widzącą swoją wartość w pupie. I niekoniecznie musi być ofiarą. Czyż ofiarę widzielibyśmy w podobnej rzeźbie przedstawiającej... mężczyznę fotografującego sobie penisa? Może to odmienne podejście do kobiety i mężczyzny też mieści się w interpretacyjnym zakresie tego dzieła?
Można widzieć wolność, może młodą i głupią, ale wolność.
I można szukać innych znaczeń smile

P.s.: Mój problem to z kolei zbyt poważny styl pisania. Tak już mam, ale grabarzem nie jestem wink

29

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

W nawiązaniu do Twoich słów zahaczę o inną dziedzinę sztuki - muzykę. Jakiś czas temu ktoś podrzucił mi płytę, moim zdaniem muzycznie jest taka sobie, za to teksty doskonałe i to one sprawiły, że wciągnęłam się w słuchanie. Osoba, która mi ją poleciła (kobieta) dodała, że jeden z utworów (tu padł tytuł) to jej ulubiony, z kolei jej mężczyzna najbardziej ceni (tu padł kolejny tytuł). Całość przesłuchałam raz i drugi, po czym złapałam się na tym, że ja także jeden z nich mogłam uznać za "swój", a przy okazji odkryłam, że każda ze wspomnianych osób jako ulubiony wybrała taki, z którym najbardziej się utożsamia lub mówi o rzeczach dla niej wyjątkowo ważnych.
Być może z rzeźbą jest podobnie - każdy z nas widzi w niej to, co go razi w otoczeniu, za czym tęskni, czego mu brakuje albo o czym po prostu często myśli. To nawet nie musi być opinia przemyślana, bo sygnał może wysyłać podświadomość.

P.S. A wiesz, znałam jednego grabarza i on wcale nie był poważny wink.

30 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-06-13 03:39:05)

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
dżdżownick napisał/a:

Czyli postulujecie, że sensem sztuki jest decorum? Podziw i przyjemność ma rozstrzygać?
Ja uznaję "Wenus naszych czasów" za dzieło sztuki.
Prawdą jest też, że granice sztuki rozszerzyły się bardzo, chyba po bezkres. Dzisiaj nie można wykluczyć ze świata sztuki niczego. Słyszałem o japońskim artyście, który rzucił się z wieżowca na pomalowany na biało asfalt, tworząc w ten sposób flagę Japonii. Temu również nie jestem w stanie odmówić rangi sztuki. Niestety słyszałem o tym dawno, próby odnalezienia jakichś informacji w necie spełzły na niczym.

Nikt nie mówił, że parodie są złe. Oglądamy parodie teledysków, piosenek, filmów. Pośmiejemy się, jest fajnie, ale mi od zawsze sztuka sama w sobie kojarzyła się z czymś, co wywołuje u mnie silne emocje. Zachwyt, strach, zaskoczenie. Tutaj tego nie ma, mimo że jest ona na swój sposób pouczająca i zdecydowanie wymowna. Nie powiem też, by rzeźba została wykonana niedbale, bo widać, że ktoś się przyłożył i przekazał odpowiednio to, co chciał przekazać, jednak nie jest to coś, co chciałabym na przykład mieć w swoim domu. Nie ma w tym tej nutki piękna, której szukam wink

Swoją drogą, zaciekawiłeś mnie tym artystą japońskim. Ciekawa jestem czy to prawda yikes

Olinka napisał/a:

W nawiązaniu do Twoich słów zahaczę o inną dziedzinę sztuki - muzykę. Jakiś czas temu ktoś podrzucił mi płytę, moim zdaniem muzycznie jest taka sobie, za to teksty doskonałe i to one sprawiły, że wciągnęłam się w słuchanie. Osoba, która mi ją poleciła (kobieta) dodała, że jeden z utworów (tu padł tytuł) to jej ulubiony, z kolei jej mężczyzna najbardziej ceni (tu padł kolejny tytuł). Całość przesłuchałam raz i drugi, po czym złapałam się na tym, że ja także jeden z nich mogłam uznać za "swój", a przy okazji odkryłam, że każda ze wspomnianych osób jako ulubiony wybrała taki, z którym najbardziej się utożsamia lub mówi o rzeczach dla niej wyjątkowo ważnych.

Olinko, z muzyką mam identycznie. Najbardziej lubię te utwory, które trafiają prosto w moje uczucia. Obecne lub jakieś z przeszłości. Wtedy czuję, jakby emocje, które się we mnie kłębią, znajdowały w niej swoje ujście i dana piosenka staje mi się na swój sposób bliska. Zresztą moim zdaniem muzyka jest niesamowita. Czasem kawałek melodii potrafi kompletnie zmienić mój nastrój, jakby ktoś rzucił na mnie czar. Ogólnie bez muzyki, bez obrazów, rzeźb, sztuki samej w sobie, świat wiele by stracił. Smutne jest tylko to, że często idzie to wszystko w złym kierunku. Zamiast uczyć, psuje. Mało kto już docenia to, co rzeczywiście warte jest docenienia.

31 Ostatnio edytowany przez dżdżownick (2016-06-13 10:13:15)

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Olinka napisał/a:

W nawiązaniu do Twoich słów zahaczę o inną dziedzinę sztuki - muzykę. Jakiś czas temu ktoś podrzucił mi płytę, moim zdaniem muzycznie jest taka sobie, za to teksty doskonałe i to one sprawiły, że wciągnęłam się w słuchanie. Osoba, która mi ją poleciła (kobieta) dodała, że jeden z utworów (tu padł tytuł) to jej ulubiony, z kolei jej mężczyzna najbardziej ceni (tu padł kolejny tytuł). Całość przesłuchałam raz i drugi, po czym złapałam się na tym, że ja także jeden z nich mogłam uznać za "swój", a przy okazji odkryłam, że każda ze wspomnianych osób jako ulubiony wybrała taki, z którym najbardziej się utożsamia lub mówi o rzeczach dla niej wyjątkowo ważnych.
Być może z rzeźbą jest podobnie - każdy z nas widzi w niej to, co go razi w otoczeniu, za czym tęskni, czego mu brakuje albo o czym po prostu często myśli. To nawet nie musi być opinia przemyślana, bo sygnał może wysyłać podświadomość.

P.S. A wiesz, znałam jednego grabarza i on wcale nie był poważny wink.

Masz całkowitą rację smile Tak właśnie patrzymy. Rzadko pamiętamy, że nasze odczucia nie są też jedynymi możliwymi odczuciami w kontakcie z danym dziełem, z danym wydarzeniem, z czymkolwiek...
Nie znałem "Skórki od banana". A zaciekawiła mnie. Ktoś, kto ją kupił, postawił kropkę nad jej i...stotą. Każda i każdy z nas, logicznie rzecz ujmując, jest w pewnym sensie przedstawicielem gatunku ludzkiego, prawda? A jednak inaczej jest, gdy przedstawiciela się wybierze. Ta skórka też została wybrana. Stała się czymś innym, niż jedną ze skórek. I dostrzegł to, być może, kupujący.

Mrs.Happiness napisał/a:

Swoją drogą, zaciekawiłeś mnie tym artystą japońskim. Ciekawa jestem czy to prawda yikes

Ja też jestem ciekaw. Męczy mnie to, że nie mogę znaleźć żadnych informacji. A pamięć po tylu latach bywa zawodna. A jeśli słyszałem to w jakiejś rozmowie o sztuce i było to tylko wydarzeniem "hipotetycznym", które ktoś sobie wyobrażał widząc zacieranie granic sztuki i rzeczywistości? Wydaje mi się, ze jednak nie... że słyszałem o tym jako o fakcie.
Mamy jednak inny przykład własnej śmierci traktowanej jako sztuka. Yukio Mishima i jego samobójstwo. Coś podobnego zrobiła też Katarzyna Kozyra wciągając walkę z nowotworem w rejony sztuki. Rzeczywistą walkę z nowotworem. Chociaż w jej przypadku obiektem sztuki była chyba jednak dokumentacja tej walki...
hmm... nie. Sama walka też była sztuką.

32

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Mrs.Happiness napisał/a:

Olinko, z muzyką mam identycznie. Najbardziej lubię te utwory, które trafiają prosto w moje uczucia. Obecne lub jakieś z przeszłości. Wtedy czuję, jakby emocje, które się we mnie kłębią, znajdowały w niej swoje ujście i dana piosenka staje mi się na swój sposób bliska. Zresztą moim zdaniem muzyka jest niesamowita. Czasem kawałek melodii potrafi kompletnie zmienić mój nastrój, jakby ktoś rzucił na mnie czar. Ogólnie bez muzyki, bez obrazów, rzeźb, sztuki samej w sobie, świat wiele by stracił.

Dla mnie muzyka jest bardzo ważna. Każde ważne wydarzenie mojego życia, to jakieś dźwięki, które wówczas zabrzmiały gdzieś w tle. Nawet po latach zasłyszany w danym miejscu utwór przywołuje te same obrazy. Czasem te emocje są naprawdę silne.

dżdżownick napisał/a:

Masz całkowitą rację smile Tak właśnie patrzymy. Rzadko pamiętamy, że nasze odczucia nie są też jedynymi możliwymi odczuciami w kontakcie z danym dziełem, z danym wydarzeniem, z czymkolwiek...

Mało tego, nasze odczucia względem tego samego dzieła mogą być zupełnie różne w zależności od tego, w jakim punkcie życia się znaleźliśmy. Nie chciałabym zanadto odchodzić od tematu wątku, ale żeby to zobrazować podam własny przykład, przy czym znów powołam się na muzykę. Mam taką płytę, którą nazywam barometrem moich uczuć. Pokochałam ją, gdy było mi w życiu zupełnie neutralnie, ale splot różnych zdarzeń sprawił, że towarzyszyła mi w traumatycznym dla mnie czasie. Potem tak bardzo jedno z drugim łączyłam, że co jakiś czas przesłuchując tę właśnie płytę miałam wskaźnik czy to już jest poza mną, czy jeszcze muszę się z tego "leczyć". wink

33

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Olinka napisał/a:

Dla mnie muzyka jest bardzo ważna. Każde ważne wydarzenie mojego życia, to jakieś dźwięki, które wówczas zabrzmiały gdzieś w tle. Nawet po latach zasłyszany w danym miejscu utwór przywołuje te same obrazy. Czasem te emocje są naprawdę silne.

Dla mnie również. Był czas, gdy niemal żyłem muzyką karmiąc nią duszę. Była dla mnie lekiem, skrzydłami, euforią, paleniskiem, na którym spalałem emocje, których na zewnątrz raczej nie okazywałem...

Olinka napisał/a:
dżdżownick napisał/a:

Masz całkowitą rację smile Tak właśnie patrzymy. Rzadko pamiętamy, że nasze odczucia nie są też jedynymi możliwymi odczuciami w kontakcie z danym dziełem, z danym wydarzeniem, z czymkolwiek...

Mało tego, nasze odczucia względem tego samego dzieła mogą być zupełnie różne w zależności od tego, w jakim punkcie życia się znaleźliśmy. Nie chciałabym zanadto odchodzić od tematu wątku, ale żeby to zobrazować podam własny przykład, przy czym znów powołam się na muzykę. Mam taką płytę, którą nazywam barometrem moich uczuć. Pokochałam ją, gdy było mi w życiu zupełnie neutralnie, ale splot różnych zdarzeń sprawił, że towarzyszyła mi w traumatycznym dla mnie czasie. Potem tak bardzo jedno z drugim łączyłam, że co jakiś czas przesłuchując tę właśnie płytę miałam wskaźnik czy to już jest poza mną, czy jeszcze muszę się z tego "leczyć". wink

Zazwyczaj jestem dość wierny swoim gustom, nie porzucam tego, co mi się podobało, tylko po prostu dodaję nowe. Wciąż mogę słuchać z przyjemnością "Self control" Laury Branigan, czym zachwycałem się w podstawówce. Jednak również ja miałem przypadek podobnej zmiany. Dawno temu D.H. Lawrence był dla mnie niemal guru, do tego stopnia, że gdy zdobyłem jakąś jego książkę (a od osoby jeżdżącej czasami za granicę otrzymałem w darze -w latach 80-tych! - nawet angielskie wydanie jego poezji), chciałem ją czytać w rękawiczkach, by nie zbezcześcić (ostatecznie obyło się bez tego teatru wink ) a jednak mój stosunek do niego się zmienił. Częściowo też do jego książek, chociaż wartość sentymentu wciąż została zachowana.
I zmieniają się własne przekonania. Czasami dość drastycznie smile

Mrs.Happiness napisał/a:

Nikt nie mówił, że parodie są złe. Oglądamy parodie teledysków, piosenek, filmów. Pośmiejemy się, jest fajnie, ale mi od zawsze sztuka sama w sobie kojarzyła się z czymś, co wywołuje u mnie silne emocje. Zachwyt, strach, zaskoczenie. Tutaj tego nie ma, mimo że jest ona na swój sposób pouczająca i zdecydowanie wymowna. Nie powiem też, by rzeźba została wykonana niedbale, bo widać, że ktoś się przyłożył i przekazał odpowiednio to, co chciał przekazać, jednak nie jest to coś, co chciałabym na przykład mieć w swoim domu. Nie ma w tym tej nutki piękna, której szukam wink

Jeśli nie znajdujesz w dziele tego, czego od sztuki oczekujesz, to naturalne, że dla Ciebie to sztuką nie będzie. Ja sam też miałem podobne odczucia oglądając jakieś dzieła, nawet wspomnianą już Kozyrę. Zmieniło mi się, gdy zacząłem dostrzegać coś, co określę "bogactwem nijakości", coś skromnego, niedookreślonego, potrafi reprezentować wiele różnych idei. Albo coś dopowiedziane niemal do końca i przez to nijakie, nieciekawe, potrafi też czasem wskazać na coś nieoczekiwanego. Dzisiaj już niczego nie jestem w stanie skreślić, trudno mi też o poczucie pewności, o poczucie posiadania 100%-racji.

Przypomniałem sobie dzisiaj pewną piosenkę i wydaje mi się, że ona właśnie do tego tematu pasuje smile

34 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-06-29 13:27:26)

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
dżdżownick napisał/a:

Ja też jestem ciekaw. Męczy mnie to, że nie mogę znaleźć żadnych informacji. A pamięć po tylu latach bywa zawodna. A jeśli słyszałem to w jakiejś rozmowie o sztuce i było to tylko wydarzeniem "hipotetycznym", które ktoś sobie wyobrażał widząc zacieranie granic sztuki i rzeczywistości? Wydaje mi się, ze jednak nie... że słyszałem o tym jako o fakcie.
Mamy jednak inny przykład własnej śmierci traktowanej jako sztuka. Yukio Mishima i jego samobójstwo. Coś podobnego zrobiła też Katarzyna Kozyra wciągając walkę z nowotworem w rejony sztuki. Rzeczywistą walkę z nowotworem. Chociaż w jej przypadku obiektem sztuki była chyba jednak dokumentacja tej walki...
hmm... nie. Sama walka też była sztuką.

W gruncie rzeczy szukałam czegoś na ten temat i zawsze natrafiałam przy tym na jedno nazwisko - Jerzy Grzegorzewski. Wspomniane było coś o jego spektaklach, kilka razy pojawił się właśnie ten japoński artysta, który skoczył na rozpięte, białe płótno. Może w ten sposób o tym usłyszałeś? smile

Olinka napisał/a:

Dla mnie muzyka jest bardzo ważna. Każde ważne wydarzenie mojego życia, to jakieś dźwięki, które wówczas zabrzmiały gdzieś w tle. Nawet po latach zasłyszany w danym miejscu utwór przywołuje te same obrazy. Czasem te emocje są naprawdę silne.

Dlatego zawsze powtarzam, że jeśli magia naprawdę by istniała, to byłaby nią właśnie muzyka big_smile

dżdżownick napisał/a:

Jeśli nie znajdujesz w dziele tego, czego od sztuki oczekujesz, to naturalne, że dla Ciebie to sztuką nie będzie. Ja sam też miałem podobne odczucia oglądając jakieś dzieła, nawet wspomnianą już Kozyrę. Zmieniło mi się, gdy zacząłem dostrzegać coś, co określę "bogactwem nijakości", coś skromnego, niedookreślonego, potrafi reprezentować wiele różnych idei. Albo coś dopowiedziane niemal do końca i przez to nijakie, nieciekawe, potrafi też czasem wskazać na coś nieoczekiwanego. Dzisiaj już niczego nie jestem w stanie skreślić, trudno mi też o poczucie pewności, o poczucie posiadania 100%-racji.

Przypomniałem sobie dzisiaj pewną piosenkę i wydaje mi się, że ona właśnie do tego tematu pasuje smile

Wiesz, ja też nie potrafię z góry założyć, czy coś mnie zachwyci czy nie. Często są to bardzo skrajne rzeczy czy zjawiska. Nigdy nie wiadomo, co poruszy odpowiednią strunę. To może być dosłownie wszystko.

Szkoda, że film został usunięty, bo chętnie bym posłuchała smile

35

Odp: Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?
Mrs.Happiness napisał/a:

W gruncie rzeczy szukałam czegoś na ten temat i zawsze natrafiałam przy tym na jedno nazwisko - Jerzy Grzegorzewski. Wspomniane było coś o jego spektaklach, kilka razy pojawił się właśnie ten japoński artysta, który skoczył na rozpięte, białe płótno. Może w ten sposób o tym usłyszałeś? smile

Możliwe smile Po latach w mojej wyobraźni białe płótno mogło zamienić się w pomalowany asfalt smile

Mrs.Happiness napisał/a:

Szkoda, że film został usunięty, bo chętnie bym posłuchała smile

Przepraszam, nie zauważyłem. Znalazłem ten sam utwór z innym ilustrującym go filmem. Może nawet lepszym, niż w poprzedniej wersji wink

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » KULTURA » Skórka od banana, damska bielizna - sztuka czy rzeczywistość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024