Wiem, że w obliczu nieszczęść wielu osób, które piszą, moja "Sprawa" jest banalna .... ale jest i mnie "zżera".
Poznałam faceta, są motyle w brzuchu itd. Jak to między ludźmi - są między nami różnice, dość istotne ja ekstrawertyk, spragniony relacji - on introwertyk... Nie wytrzymuję psychicznie czekania na jego maile, wiadomości, informacje... jestem tak skatowana, a oczywiście ani nie chcę się narzucać, ani nie chcę go przestraszyć, bo to początek wiadomości .... Ale siedzę jak na szpilkach w pracy, nie mogę się skupić i zadaję sobie pytanie - czemu jeszcze nie napisał, czemu nie pisze... potem krótka chwila, kiedy skreśli w swoim stylu kilka zdań, ja odpisuję i czekam na odpowiedź ....
nienawidzę tych stanów, nienawidzę swojej słabości, bo chce mi się ryczeć tak bardzo chcę, żeby napisał, ale nic ... trzymam się...
mam prawie 40 lat a jestem durna jak nastolatka