Moja żona mnie opuszcza - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja żona mnie opuszcza

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

1

Temat: Moja żona mnie opuszcza

Moja żona właśnie powiedziała, że chce mnie opuścić. Nogi zrobiły mi się jak z waty, cały świat się pode mną zapadł, jeżeli dusza ma serce, to ono właśnie we mnie pękło. Wziąłem miesiąc urlopu aby uczynić wszystko, ale to naprawdę wszystko co tylko możliwe aby nasze małżeństwo uratować. Moje myśli jednak zrobiły się jednym, wielkim, poplątanym, czarnym kłębkiem i już nie wiem co robić, jaki następny krok uczynić. Mam wielką nadzieję, że może Panie mi w tym pomogą. Co mam zrobić aby ponownie wzbudzić w niej uczucie, które jak mówi całkowicie dla mnie straciła? Co w takiej sytuacji wzbudziłoby w Was, Panie takie uczucia? Oczywiście napiszę w późniejszych postach więcej na ten temat aby dokładniej opisać sytuację, o ile któreś z Pań zechcą mi pomóc. Na razie tylko napiszę, że jesteśmy małżeństwem od 2005 roku i tak naprawdę pomiędzy nami od początku nie za dobrze się układało, i na to wychodzi, że to wszystko z mojej winy, na to wygląda, że jestem trudnym człowiekiem we współżyciu. Biję się w piersi: to moja wina. Doszło już wcześniej kilkakrotnie do podobnych sytuacji, ale tak naprawdę to dopiero teraz zrozumiałem moje złe postępowanie. Werdykt żony jest jeden: za późno. Poprosiłem o jeszcze jedną, ostatnią, ostatnią szansę, ale się nie zgadza. Powiedziała, że miałem już dość szans i ich nie wykorzystałem. Wszystko to stało się bardzo nagle, w zasadzie z dnia na dzień. Co Waszym zdaniem mógłby uczynić mężczyzna aby ponownie zdobyć Wasze serce? Tym razem jednak naprawdę, naprawdę zmienię całe swoje dotychczasowe, złe postępowanie. Podpowiedzcie coś proszę i pytajcie o więcej informacji. Pozdrawiam i dziękuję za spędzony dla mnie czas.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre...
Powiem jedno-ciężka sprawa.
Nie dziwie się raczej Twojej żonie,gdyż sama kiedyś byłam w taiej sytuacji.Powiedz szczerze,czy chciałbyś dać komuś szansę po raz dwudziesty,skoro zawsze kończy się tak samo?Coraz więcej bólu,łez a mniej nadzieii.
Myślę,że sobie postanowiła,że dwudziestego pierwszego już nie zniesie i pewnie dlatego tak stanowczo mowi:nie...
Wiążac sie z kims musimy byc gotowi na ustępstwa i zmiany siebie.Czasem trzeba się uczyć wzajemnie do siebie dostosowywać.Ale z teho co piszesz to każde z Was ciagnelo w przeciwna strone.
No,ale zawsze trzeba miec troszke wiary i sprobowac zawalczyc.
Moze poczuj sie przez chwile jakbys mial 19 lat.
Rozbudź w niej taka młodzienczą miłośc
Zaskocz.Mozesz przygotowac romantyczna kolacje,kąpiel,przytulić ją tak po prostu..Albo paść na kolana i powiedzieć wszytsko co czujesz i jak bardzo żałujesz.
Opcji jest wiele,ale Ty wiesz najlpeiej bo najlepiej znasz swoja zone...
Zycze powodzenia

3

Odp: Moja żona mnie opuszcza

A JA POPROSZĘ O SZCZEGÓŁY JAK MOŻEMY CI COŚ PORADZIĆ SKORO NIE WIEMY CO ROBIŁEŚ ŹLE...JAK BYŁO MIEDZY WAMI? DLACZEGO WŁAŚCIWIE CIE ZOSTAWIŁA?

4

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre napisz proszę coś więcej..
Co takiego robiłeś , że doszło do rozpadu Waszego małżeństwa??

5

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Dziewczyny mają rację, napisz więcej szczegółów. I pamiętaj, ze my kobiety jesteśmy w stanie wiele wybaczyć i dać kolejną szansę, ale gdy widzimy, że kolejna szansa była zmarnowana to po proastu rezygnujemy, poddajemy się w ratowaniu związku. Więc musisz wiedzieć, ze ciężko Ci będzie przekonać żonę, ze Ty naprawdę chcesz się zmienić, chcesz ratowac Wasze małżeństwo. Ale myślę, ze nie jest to całkiem niewykonalne. Tylko więcej szczegółów podaj, zebyśmy mogły pomóc.

6

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Zgadzam się z przedmówczyniami.. Podaj więcej szczegółów byśmy mogły dobrze zinterpretować Waszą sytuację. Powiem Ci szczerze, że można wybaczyć wiele razy... aż do momentu kiedy druga osoba poczuje, że już dość tych szans, zmarnowanych szans. Sama tak miałam i niestety musiałam powiedzieć KONIEC!
Nie znaczy to jednak, że w Twojej sytuacji będzie tak samo bo każda z pozoru "taka sama" sytuacja jednak się różni. Nie ma dwóch identycznych - są tylko podobne.. Więc czekam na szczegóły a póki co bądź dobrej myśli - może jeszcze nie wszystko stracone?

7

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Dziękuję Wam wszystkie Panie za chęć pomocy i odpisuję dopiero teraz ponieważ poświęciłem cały mój czas na walkę o przetrwanie naszego małżeństwa. Obawiam się bardzo, że jednak bezskutecznie.
Próbowałem co zaproponowała PurBlanca <3 i o wiele wiecej, ale na każdą propozycję otrzymałem stanowcze nie, przy próbie padnięcia na kolana podskoczyła gwałtownie i krzyknęła, że nie jest Panem Bogiem i mam przed nią nie klękać, poza tym i tak tym nic nie wskóram. Zająłem się utrzymaniem całego domu aby jej pokazać jak bardzo mi zależy na kontynuowaniu małżeństwa. Ale to może był błąd ponieważ jak dotąd aż tyle nie robiłem, chociaż jak do tej pory też sporo pomagałem w domowych obowiązkach, zwłaszcza, że bardzo lubię gotować (to moje trzecie hobby) i myć gary (poważnie), ale teraz ta pomoc wiąże się z większą ilością czasu ponieważ wziąłem urlop. Zapewniam wszystkie Panie, że to nie jest jednak mój chwilowy odruch związany z naszym kryzysem.
PurBlanca <3, z goryczą i ogromnym bólem, ale muszę Ci przyznać rację: trudno jest wybaczyć po raz dwudziesty pierwszy, skoro nie wykorzystałem dwadzieścia wybaczeń i szans.  Sam nie wiem czy byłbym w stanie wybaczyć ile razy wybaczyła mi do tej pory moja żona. Obecnie, po tym tak bolesnym doświadczeniu raczej tak, ale wcześniej na pewno nie. A zniosła ode mnie wiele złego.
Więcej szczegółów, o które prosicie:
1. W ostatnich dwóch tygodniach kupiłem już parę razy róże, ale powiedziala, abym tego więcej nie robił, że to jej w ogóle nie rozczula i dlaczego nie robiłem tego do tej pory, a robię dopiero teraz? Tak, to niestety jest bolesna prawda, że kwiaty kupowałem tylko na świąteczne okazje, a nigdy poza nimi.
2. Zawsze to ja trzymałem finanse pod kontrolą i żona otrzymywała tylko to, co potrzebowała, ale nigdy nie sprawowała nad nimi kontroli, zawsze musiała prosić mnie o kasę. Dopiero teraz czuję jej ból i uczucie braku zaufania z mojej strony. Jak dodacie do tego, że lubię zaoszczędzić i wybrać coś tańszego, to obraz będzie jeszcze tragiczniejszy.
3. Najcięższy mój grzech (zgadzam się na otrzymanie lania od każdej z Was przy pierwszej okazji) to kiedy przychodziła do mnie się przytulić, a ja nie miałem czasu, byłem zmęczony, wolałem obejrzeć wiadomości itp. To chyba największy ból jaki można zadać. Niestety zadałem go.
4. Następny wielki grzech: często wytykałem jej różne rzeczy w domu. A to nieposprzątane, a to za dużo hałasu i nie można poczytać książki i... Już mi wstyd dalej pisać.
5. Często na różne przyjęcia lub spotkania rodzinne (których mamy sporo bo to jest dość liczna rodzina) nie miałem ochoty pójść. Wolałem odpocząć w łóżku po pracy, albo zająć swoim drugim hobby, albo poczytać czy obejrzeć film zamiast poświęcić ten czas żonie i najbliższej rodzinie.
6. Wszelkie decyzje były słuszne tylko te podjęte przeze mnie i cała, ewentualna dyskusja opierała się na argumentowaniu niesłuszności zdania żony. Rzadko kiedy zgodziłem się na jakiś kompromis.
7. Prawie nigdy nie uczyniłem niczego o co mnie prosiła żona: urządzenie mieszkania, jakieś dodatkowe zakupy gdzieś po drodze, nowe, większe meble. Zawsze znajdowałem argumenty, że to nam niepotrzebne, że musimy zaoszczędzić, że zrobimy to później, które nigdy nie przychodziło.
Teraz, jak jeszcze raz czytam to co sam napisalem, to wydaje mi się, że jestem POTWOREM. Teraz nawet ja sam widzę jej decyzję jak najbardziej usprawiedliwioną. Jedyne co mi pozostało, to do czasu aż otrzymam wezwanie do sądu (łzy napływają mi do oczu z żalu nad samym sobą), zrobić wszystko co dla mnie możliwe abym się zmienił, już nawet nie po to aby przekonać żonę, ale po to aby nigdy więcej nie skrzywdzić drugiej osoby takim egoistycznym postępowaniem ponieważ w tej chwili pali mnie jak kwasem każda łza wylana przez nią z mojego powodu, a każde bolesne słowo jakie wypowiedziałem pod jej adresem czuję jak wbity nóż w moje ciało, który ktoś jeszcze obraca wewnątrz. Ogromna szkoda, że odczuwam ten ból trochę za późno.
Całe to moje złe zachowanie wzięło się chyba stąd (w żadnym przypadku nie próbuję się usprawiedliwiać!, ale przedstawić pełniejszy obraz) iż w moim rodzicielskim domu nigdy nie widzialem miłości czy przytulonych bądź całujących się rodziców. Nigdy nie żyłem w dłuższym związku z drugą osobą, a teraz cena jaką muszę zapłacić jest niezmiernie wysoka - wielka krzywda jaką wyrządzilem ukochanej i kochającej osobie, i której niestety raczej już nic nie zdoła naprawić.  A tak bardzo tego pragnę.
Cóż, pozostaje mi zrobić to wszystko czego nie robiłem do tej pory, mając nadzieję na Boży cud i żyć z tym bólem.
Dziękuję za dotrwanie do końca tego postu i zrozumiem jeżeli pokiwacie głowami z politowaniem nad egoistą i odwrócicie się plecami.
Pozdrawiam i życzę tylko poukładanych chwil.

8

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Użalasz się nad sobą i oczekujesz tego byśmy Cię pogłaskały, czy tak? a może poddajesz się?
Każda sytuacja jest inna, każda kobieta jest inna, ale jakaś cząstka w naszych duszach pozostaje nie zmienna...WRAŻLIWOŚĆ na BLISKOŚĆ...
Oczekujemy od mężczyzn tego by nas zauważali, doceniali i przytulali od tak...
Piszesz,że żona płacze, że każda wylana łza Cię rani...
Mój mąż napisał mi kiedyś... "Ta łza co po policzku Twoim spływa rani moją duszę" to jakiegoś poety
Wystarczyły mi te słowa by poczuć,że mu na mnie zależy...
W Twoim przypadku można jeszcze powalczyć, bo skoro płacze to jeszcze serce krwawi i coś w niej z Ciebie nie umarło. Płacze bo jej żal ,że kolejny raz się zawiodła, że byłeś jej nadzieją na wszystkie dni i przede wszystkim dlatego ,że Cię kochała. Choć sądzę ,że jeszcze kocha i ten płacz ma jej pomóc wyrwać resztki Ciebie ze swojego serca. Płacz dla kobiet jest jak ożywczy prysznic górnika big_smile. Oczyszcza nas. 
Podałeś siedem powodów dla których Cię zostawia.
Czy Ona wie ,że teraz tak to widzisz? Może mógłbyś jej napisać to samo co nam. Taka spowiedź z waszego związku.
Miłość trzeba pielęgnować by nie wdarły się w nią chwasty- ale Ty to chyba już teraz wiesz...
Pozdrawiam
Nigdy nie jest za późno dopóki kobieta płacze z powodu mężczyzny. Może zrób coś zwykłego i napisz jej swój punkt widzenia. Rozpad małżeństwa to dwa niedogadany światy. 
Pozdrawiam

9

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre, rzeczywiście narozrabiałeś nie da się ukryć...
Pozwolisz ,że zadam ci trywialne pytanie, ale czy ona przypadkiem kogoś nie poznała? Nie mówiła o jakimś nowym koledze? Nie wiem ale jakoś mi to tak wygląda...

10

Odp: Moja żona mnie opuszcza
Andre napisał/a:

Dziękuję Wam wszystkie Panie za chęć pomocy i odpisuję dopiero teraz ponieważ poświęciłem cały mój czas na walkę o przetrwanie naszego małżeństwa. Obawiam się bardzo, że jednak bezskutecznie.
Próbowałem co zaproponowała PurBlanca <3 i o wiele wiecej, ale na każdą propozycję otrzymałem stanowcze nie, przy próbie padnięcia na kolana podskoczyła gwałtownie i krzyknęła, że nie jest Panem Bogiem i mam przed nią nie klękać, poza tym i tak tym nic nie wskóram. Zająłem się utrzymaniem całego domu aby jej pokazać jak bardzo mi zależy na kontynuowaniu małżeństwa.

Mam wrażenie , że oczekujesz od żony czegoś na co być może nie byłoby stać Ciebie - na uwierzenie gołosłownej osobie.
Cóż jej po Twoich deklaracjach i zapewnieniach, skoro tyle razy Twoje słowa okazywały się puste?
Piszesz, że robisz coś żeby jej "pokazać, że Ci zależy"...to może rób to bo Ci zależy a nie po to żeby "pokazać"
A Ty Andre zachowujesz się jakbyś chciał załatwić sprawę-załatwić sobie jej "ułaskawienie".

Na to, żebyś odzyskał zaufanie w jej oczach nie wystarczy kilka słodkich - niewiele wartych w Twoich ustach- słów, czy chwilowych zrywów. Uzbrój się w cierpliwość jeśli Ci faktycznie zależy.

11

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Absolutnie zgadzam się z Tosią smile

12

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre, charakterek to Ty masz. Dziewczyny mają rację, nabroiłeś strasznie. Zawsze tak jest, że człowiek docenia nie to co ma, ale to co straci. Ty tracisz żonę, nie dziwię się jej, że ma Cie dosyc. Też uważam, że mogła kogoś poznać i biorąc wszystko do kupy ułatwiło jej podjęcie decyzji o rozstaniu.
Staraj sie dalej, być może nie jest jeszcze za poźno. Kobiety potrzebują miłości, czułości, miłego słowa, komplementów, kwiatka bez okazji, a może nawet jakiegos drobiażdżka. A do tego wszystkiego potrzebujemy wsparcia psychicznego i fizycznego.

13 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2009-12-07 16:05:17)

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Widzisz Andre nic nie stało się nagle. Każdy ma tendencję do spoczynania na laurach jak już coś osiągnie. Sam napisałeś, że Twoja żona przymykała oczy na Twoje zachowanie. Ile tego było? Sam piszesz, że sporo. Znaczy dawała Ci szansę. Dopiero jak naprawdę pokazała mądrość życiową (niestety dla Ciebie stać ją na to co tu często radzi sie kobietom a czego nie są w stanie zrobić: "odejdź, bo będziesz mieć z tym facetem przechlapane") zacząłeś reagować bo poczułeś się niepewnie - kto wie, może po raz pierwszy w życiu?

Widzisz, znów jak kolejny facet jesteś mądry po szkodzie. Fajnie, że zdajesz sobie ze wszystkiego sprawę. Tylko pewnie Twojej żonie będzie trudno uwierzyć w taką przemianę - zresztą co tu gadać, wygląda to trochę jak w amerykańskim romansidle - niedobry mąż nagle zmienia się w anioła.

Ale tak to jest, że dopiero jak namacalnie czujesz, że kogoś tracisz klapki spadają Ci z oczu a zastawki z serca wink Co mogę Ci doradzić? Hmm, jeśli ona nie podejmie ochoty po raz 22 na budowanie tego od nowa to daj jej żyć własnym życiem. To będzie najrozsądniejsze zachowanie faceta. Oczywiście podejmij próbę, bo zawsze trzeba się starać ale jeśli nic z tego nie wyjdzie to nie będzie to jej wina...

14

Odp: Moja żona mnie opuszcza
Thula napisał/a:

Użalasz się nad sobą i oczekujesz tego byśmy Cię pogłaskały, czy tak? a może poddajesz się?
Każda sytuacja jest inna, każda kobieta jest inna, ale jakaś cząstka w naszych duszach pozostaje nie zmienna...WRAŻLIWOŚĆ na BLISKOŚĆ...
Oczekujemy od mężczyzn tego by nas zauważali, doceniali i przytulali od tak...
Piszesz,że żona płacze, że każda wylana łza Cię rani...
Mój mąż napisał mi kiedyś... "Ta łza co po policzku Twoim spływa rani moją duszę" to jakiegoś poety
Wystarczyły mi te słowa by poczuć,że mu na mnie zależy...
W Twoim przypadku można jeszcze powalczyć, bo skoro płacze to jeszcze serce krwawi i coś w niej z Ciebie nie umarło. Płacze bo jej żal ,że kolejny raz się zawiodła, że byłeś jej nadzieją na wszystkie dni i przede wszystkim dlatego ,że Cię kochała. Choć sądzę ,że jeszcze kocha i ten płacz ma jej pomóc wyrwać resztki Ciebie ze swojego serca. Płacz dla kobiet jest jak ożywczy prysznic górnika big_smile. Oczyszcza nas. 
Podałeś siedem powodów dla których Cię zostawia.
Czy Ona wie ,że teraz tak to widzisz? Może mógłbyś jej napisać to samo co nam. Taka spowiedź z waszego związku.
Miłość trzeba pielęgnować by nie wdarły się w nią chwasty- ale Ty to chyba już teraz wiesz...
Pozdrawiam
Nigdy nie jest za późno dopóki kobieta płacze z powodu mężczyzny. Może zrób coś zwykłego i napisz jej swój punkt widzenia. Rozpad małżeństwa to dwa niedogadany światy. 
Pozdrawiam

Dziękuję Thula za Twój czas poświęcony dla mnie. Czy się użalam nad samym sobą? Tak. bo uczyniłem wiele złego i niestety dopiero teraz to widzę i czuję. Czy chcę abyście mnie pogłaskały? Absolutnie nie. Jestem świadom swoich win i szczerze wolałbym otrzymać od Was tęgie lanie. Na pewno mniej by bolało niż świadomość krzywdy jaką wydrządziłem ukochanej osobie, które mnie kochała. Czy się poddaję? Nie. I nie poddam się dopóki nie obejmiemy się znowu. Lub dopóki nie otrzymam wezwania do sądu.
Niestety, jestem winien niezauważania, niedoceniania i nie przytulania ot tak.
Walczę, Thula każdego dnia. Dlatego tak rzadko odpisuję. Spędzam niemal każdą sekundę z żoną kiedy jesteśmy razem. Ponieważ zaczęła pracować i jest jej ciężko, zająłem się prowadzeniem całego domu. Nie zapomniałem o kwiatach, ale na to już za późno bo sama powiedziała, że skoro do tej pory jej ich nie przynosiłem, to teraz już ich nie potrzebuje. Jednak wyraźnie było widać, że dzisiejszy bukiet z 17 róż aż zaparł jej dech w piersiach. Natychmiast jednak odparła, że mam na nią nie wydawać pieniędzy bo i tak wszystko jest skończone i gdyby miała dokąd pójść, to już wczoraj by odeszła. Nogi zrobiły mi się jak z waty.
Tak, Thula wie, że tak to widzę, ale nie wierzy w moją zmianę. Napisałem do niej list majlem (Wielkie Ci Dzięki za Twoją cenną wskazówkę) i przypadkiem znalazłem sie w pokoju kiedy go czytała i..... płakała. Zapytała tylko cicho: -"dlaczego dopiero teraz?". Odpowiedziałem, że dopiero teraz poczułem jak bardzo ranię wszystkich dookoła.
Być może nie jest jeszcze za późno. Na zmianę na pewno nie. Będę walczył dalej. I pisał.
Pozdrawiam.

15

Odp: Moja żona mnie opuszcza
maja 84 napisał/a:

Andre, rzeczywiście narozrabiałeś nie da się ukryć...
Pozwolisz ,że zadam ci trywialne pytanie, ale czy ona przypadkiem kogoś nie poznała? Nie mówiła o jakimś nowym koledze? Nie wiem ale jakoś mi to tak wygląda...

Nie mówiła o jakimś nowym koledze. Ale każdego wieczoru spedza kilka godzin na czacie. Z kolegami jak zauważyłem. Niestety za póżno się obudzilem.

16

Odp: Moja żona mnie opuszcza
Tosia napisał/a:
Andre napisał/a:

Dziękuję Wam wszystkie Panie za chęć pomocy i odpisuję dopiero teraz ponieważ poświęciłem cały mój czas na walkę o przetrwanie naszego małżeństwa. Obawiam się bardzo, że jednak bezskutecznie.
Próbowałem co zaproponowała PurBlanca <3 i o wiele wiecej, ale na każdą propozycję otrzymałem stanowcze nie, przy próbie padnięcia na kolana podskoczyła gwałtownie i krzyknęła, że nie jest Panem Bogiem i mam przed nią nie klękać, poza tym i tak tym nic nie wskóram. Zająłem się utrzymaniem całego domu aby jej pokazać jak bardzo mi zależy na kontynuowaniu małżeństwa.

Mam wrażenie , że oczekujesz od żony czegoś na co być może nie byłoby stać Ciebie - na uwierzenie gołosłownej osobie.
Cóż jej po Twoich deklaracjach i zapewnieniach, skoro tyle razy Twoje słowa okazywały się puste?
Piszesz, że robisz coś żeby jej "pokazać, że Ci zależy"...to może rób to bo Ci zależy a nie po to żeby "pokazać"
A Ty Andre zachowujesz się jakbyś chciał załatwić sprawę-załatwić sobie jej "ułaskawienie".

Na to, żebyś odzyskał zaufanie w jej oczach nie wystarczy kilka słodkich - niewiele wartych w Twoich ustach- słów, czy chwilowych zrywów. Uzbrój się w cierpliwość jeśli Ci faktycznie zależy.

Tak, masz rację Tosia. Przyrzekałem wiele razy i nie dotrzymywałem słowa. Nie jest też możliwym dla mnie udowodnić, że tym razem jest inaczej ponieważ czuję to cierpienie, które jej zadałem. Potrzeba na to czasu i cierpliwości aby sama zobaczyła, że zmieniłem się naprawdę. Mam nadzieję, że będzie jeszcze miała ochotę poczekać aby tę zmianę zobaczyć, a przede wszystkim zaakceptować. Mam nadzieję, że nie jest za późno.
Dziękuję za Twój czas i pozdrawiam.

17

Odp: Moja żona mnie opuszcza
niteczka:) napisał/a:

Absolutnie zgadzam się z Tosią smile

Dzięki. Rozumiem. Odpowiedziałem Tosi.

18

Odp: Moja żona mnie opuszcza
sanders napisał/a:

Andre, charakterek to Ty masz. Dziewczyny mają rację, nabroiłeś strasznie. Zawsze tak jest, że człowiek docenia nie to co ma, ale to co straci. Ty tracisz żonę, nie dziwię się jej, że ma Cie dosyc. Też uważam, że mogła kogoś poznać i biorąc wszystko do kupy ułatwiło jej podjęcie decyzji o rozstaniu.
Staraj sie dalej, być może nie jest jeszcze za poźno. Kobiety potrzebują miłości, czułości, miłego słowa, komplementów, kwiatka bez okazji, a może nawet jakiegos drobiażdżka. A do tego wszystkiego potrzebujemy wsparcia psychicznego i fizycznego.

Dziękuję za rady, Sanders. Zgadzam się, że narozrabiałem strasznie. Kiedy zapytałem ją prosto z mostu powiedziała, że nikogo nie ma, a gdyby miała, to odeszłaby już dawno bo tak, to nie ma dokąd pójść. Spędza jednak sporo czasu na czacie i zamyka okna kiedy pojawię się w pobliżu. Wydaje mi się, że do decyzji o rozstaniu skłoniła ją raczej desperacja z powodu mojego niewłaściwego zachowania.
Wykorzystam te rady i mam nadzieję, że uda mi się uratować nasz związek.

19

Odp: Moja żona mnie opuszcza
Don Pedro napisał/a:

Widzisz Andre nic nie stało się nagle. Każdy ma tendencję do spoczynania na laurach jak już coś osiągnie. Sam napisałeś, że Twoja żona przymykała oczy na Twoje zachowanie. Ile tego było? Sam piszesz, że sporo. Znaczy dawała Ci szansę. Dopiero jak naprawdę pokazała mądrość życiową (niestety dla Ciebie stać ją na to co tu często radzi sie kobietom a czego nie są w stanie zrobić: "odejdź, bo będziesz mieć z tym facetem przechlapane") zacząłeś reagować bo poczułeś się niepewnie - kto wie, może po raz pierwszy w życiu?

Widzisz, znów jak kolejny facet jesteś mądry po szkodzie. Fajnie, że zdajesz sobie ze wszystkiego sprawę. Tylko pewnie Twojej żonie będzie trudno uwierzyć w taką przemianę - zresztą co tu gadać, wygląda to trochę jak w amerykańskim romansidle - niedobry mąż nagle zmienia się w anioła.

Ale tak to jest, że dopiero jak namacalnie czujesz, że kogoś tracisz klapki spadają Ci z oczu a zastawki z serca wink Co mogę Ci doradzić? Hmm, jeśli ona nie podejmie ochoty po raz 22 na budowanie tego od nowa to daj jej żyć własnym życiem. To będzie najrozsądniejsze zachowanie faceta. Oczywiście podejmij próbę, bo zawsze trzeba się starać ale jeśli nic z tego nie wyjdzie to nie będzie to jej wina...

Tak było, Don Pedro: spocząłem na laurach, szans nie wykorzystałem bo uważałem, że to nie dla mnie. Dopiero wstrząsnęło moją duszą, możliwe, że za późno. Jeżeli zapadnie 22 decyzja, to stanie się to najdalej w przeciągu miesiąca. Do tego czasu będę robił wszystko aby uratować nasze małżeństwo. Jeżeli się nie uda, to nic innego mi nie pozostanie niż to co mówisz Don Pedro.
Dziękuję za Twój czas i pozdrawiam.

20

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre,a ja jestem naprawdę szczęśliwa,że walczysz aż tak.Ciesze się,że się nie poddałeś.Zawsze jest jakieś małe światełko,iskierka. smile
Uszy do góry.
Życzę Ci powodzenia.

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Witaj Andre przeczytałam cały ten post, i ja również zgodzę się z dziewczynami, że narozrabiałeś na maxsa, szans na wybaczenie równiez macie już bardzzzzzooo dużo za sobą , ale Andre uważam, że i również na tą 20-entą też nie jest za pózno wiesz dobrze, że rodzina to sprawa święta. Duży plus jest taki, że wreszcie tak mocno zauważyłeś swoje błędy potrafisz się do tego przyznać tak jak nam czarno na białym wszystko tutaj rozpisałeś, i według mnie to jest naprawdę już początkowa duża zmiania w twoim charakterku smile) nie wydaję mi się ażeby twoją żona miała kogoś innego, bo gdyby tak było to raczej zastałbyś ją z walizkami, skoro wylewa łzy to znaczy, że kocha ciebie i tylko ciebie. Jest jej napewno w dalszym ciągu bardzo ciężko i tak naprawdę to do końca nie podjęła jeszcze tej ostatecznej stanowczej decyzji KONIEC ja mam swoję życie a ty swoję. Jest dla was szansa i myśle, że duża szansa odbudujecie małżeństwo na nowo a wasz grunt będzie miał jeszcze większą siłe. Wiesz co może teraz wyśmiejesz się z tego co napiszę, ale np. jeżeli miała bym dać ci taką największą poradę to postaraj się zawierzeć pakt z Bogiem ot tak nic trudnego a jak zadziała. Rozmawiaj o swoich problemach, proś o powrót żony uwierz mi wiara naprawdę czyni cuda sama będąc póki co jeszcze w związku (od września 2010 małżenstywo) przekonałam się o tym, miałam i nadal mam różne problemy ze swoim partnerem, nie poddaje się a wiara podnosi nas obu z upadku.Często ludzie nie chcą słuchać takich religijnych porad ale ja wiem swoje że to naprawdę pomaga........
Ja wierzę i ty też uwierz będziecie razem nie będzie żadnej rozprawy w sądzie pogodzicie się smile)
POWODZONKA

22

Odp: Moja żona mnie opuszcza
PurBlanca <3 napisał/a:

Andre,a ja jestem naprawdę szczęśliwa,że walczysz aż tak.Ciesze się,że się nie poddałeś.Zawsze jest jakieś małe światełko,iskierka. smile
Uszy do góry.
Życzę Ci powodzenia.

Dziękuję PurBianca >3. Po Twoich słowach otuchy, cień uśmiechu padł na moją zmarkotniałą twarz. Nie poddaję się i nie poddam, dopóki będziemy mieszkać razem i dopóki ostatecznie nie podejmie ona decyzji jakkakolwiek by ona nie była. Co tylko będę mógł zrobić, to zrobię, a wszelkie zmiany pozostaną w moim wnętrzu na resztę życia bo już nigdy więcej nie chcę zranić nikogo.
Wczoraj ponownie zaiskrzyło maleńkie światełko. Sprzątaliśmy wspólnie mieszkanie, myliśmy okna, ona zrobiła późne śniadanie, ja obiadokolację. Atmosfera nie była już tak napięta, ale też nie taka jaka normalnie powinna być. Jeżeli zamierza odejść, a jeszcze sprząta mieszkanie i myje okna, to jest ona skarbem złota, którego ja do tej pory nie potrafiłem zauważyć. Jest tak niezwykłą kobietą. Być może teraz przyjdzie mi zapłacić za moje niecne postępki.
Wchodząc w pewnym momencie do pokoju, widziałem jak robi zdjęcia bukietowi z 17 róż, który jej kupiłem przedwczoraj. Widocznie chciałaby go zachować w pamięci. Bardzo jej się spodobał, mimo, że od razu powiedziala, że mam na nią nie wydawać pieniędzy.
W tym tygodniu przygotuję znowu kilka drobiazgów. Brak mi trochę pomysłów, ale coś wynajdę. Tak bardzo mnie boli, że nie nadrobię już straconego do tej pory czasu z powodu mojego egoizmu. Ten ból pozwoli mi nie zapomnieć nigdy o drugim czlowieku.
Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli.

23

Odp: Moja żona mnie opuszcza
Zwyczajnie-Sylwia napisał/a:

Witaj Andre przeczytałam cały ten post, i ja również zgodzę się z dziewczynami, że narozrabiałeś na maxsa, szans na wybaczenie równiez macie już bardzzzzzooo dużo za sobą , ale Andre uważam, że i również na tą 20-entą też nie jest za pózno wiesz dobrze, że rodzina to sprawa święta. Duży plus jest taki, że wreszcie tak mocno zauważyłeś swoje błędy potrafisz się do tego przyznać tak jak nam czarno na białym wszystko tutaj rozpisałeś, i według mnie to jest naprawdę już początkowa duża zmiania w twoim charakterku smile) nie wydaję mi się ażeby twoją żona miała kogoś innego, bo gdyby tak było to raczej zastałbyś ją z walizkami, skoro wylewa łzy to znaczy, że kocha ciebie i tylko ciebie. Jest jej napewno w dalszym ciągu bardzo ciężko i tak naprawdę to do końca nie podjęła jeszcze tej ostatecznej stanowczej decyzji KONIEC ja mam swoję życie a ty swoję. Jest dla was szansa i myśle, że duża szansa odbudujecie małżeństwo na nowo a wasz grunt będzie miał jeszcze większą siłe. Wiesz co może teraz wyśmiejesz się z tego co napiszę, ale np. jeżeli miała bym dać ci taką największą poradę to postaraj się zawierzeć pakt z Bogiem ot tak nic trudnego a jak zadziała. Rozmawiaj o swoich problemach, proś o powrót żony uwierz mi wiara naprawdę czyni cuda sama będąc póki co jeszcze w związku (od września 2010 małżenstywo) przekonałam się o tym, miałam i nadal mam różne problemy ze swoim partnerem, nie poddaje się a wiara podnosi nas obu z upadku.Często ludzie nie chcą słuchać takich religijnych porad ale ja wiem swoje że to naprawdę pomaga........
Ja wierzę i ty też uwierz będziecie razem nie będzie żadnej rozprawy w sądzie pogodzicie się smile)
POWODZONKA

Dziękuję Ci Zwyczajnie-Sylwia za dodanie aż tyle otuchy. Tych moich błędów jest duuużo, duuużo więcej. Widzę je teraz wszystkie jak na dłoni. Za niektóre z nich palę się ze wstydu. Każdy z nich zadaje mi cierpienie. Mam iskierkę nadziei, że to przebudzenie nie nadeszło za późno dla naszego związku.
Zawsze była osobą uczciwą i powiedziała, że nikogo nie ma chociaż spędza mnóstwo czasu na czacie. Zawsze może jednak odejść do mamy, chociaż tam sytuacja nie jest łatwa. Pytała mnie wielokrotnie czy ma odejść już teraz, to odejdzie w tej chwili. Zawsze odpowiadałem, że nie chcę aby w ogóle odchodziła, że chcę wszystko naprawić. Ona z kolei, że już za późno na naprawę. Ja jednak się nie poddaję.
Nie wyśmieję się z tego co napisałaś. Sam jestem człowiekiem głęboko wierzącym. Modlę się codziennie i rozmawiam z Bogiem na ten temat. I proszę Go aby dał mi siły zaakceptować Jego wolę jaka by ona nie była.
Dziękuję Ci za Twoją wiarę, pomódl się w naszej intencji. Tak bardzo pragnę się pogodzić i nie uczynić już nigdy niczego złego.
Pozdrawiam i dziękuję za Twoj czas Zwyczajnie-Sylwia.

24

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Najważniejsze to potrafić zrozumieć swo bład i za niego żalowac.A Ty bardzo żałujesz i bardzo się starasz,wiec szczerze wierzę,że Ci się uda.
Uśmiechnełam się,czytając o tym robieniu zdjęcia.To bardzo dobry znak smile

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre wy będziecie razem gwarantuje Ci to smile) oczywiście zdawaj relacje jak wam się sprawy układają
Powodzonka i trzymie za Was kciuki !!!

26

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Chyba wszystko tu już zostało powiedziane. Mam tylko nadzieję, że ta zmiana Twojego postępowania jest na dłużej niż tylko do momentu odzyskania żony, bo tego nie możesz jej zrobić.Musisz ją zdobywać tak jak robiłeś to kiedy się poznaliście....
Cóż więcej można dodać POWODZENIA i WYTRWAŁOŚCI

27

Odp: Moja żona mnie opuszcza

**aska**, ta zmiana jest na resztę mojego życia bo nie chcę już nikogo nigdy więcej zranić. Sam czuję ten ból.
Zwyczajnie-Sylwia, PurBlanca <3 dziękuję za otuchę, to naprawdę pomaga. Sprawa jest jednak chyba przesądzona. Przygotowując późne, niedzielne śniadanie  w kuchni, usłyszałem jak rozmawia ściszonym głosem ze swoją młodszą siostrą i mówiła, że serce jej zamarzło dla mnie, nie będzie w stanie już nigdy mnie kochać, to wie na pewno i nie chce mi dać kolejnej szansy ponieważ straci czas na aby przyjść do siebie i ewentualnie na poznanie kogoś innego, lepszego i dlaczego nie zrobiłem tych wszystkich rzeczy do tej pory, i że jest jej bardzo mnie żal. W tych paru slowach powiedziała chyba wszystko, czego nie można odwrócić. Mimo to nie poddaję się. Może uda mi si ę jeszcze rozmrozić jej serce?
Proszę, pomóżcie mi i dajcie kilka pomysłów i idei. Nie mam ich zbyt wiele i są na wyczerpaniu.
Pozdrawiam Was wszystkie.

Odp: Moja żona mnie opuszcza

oj widać,że twoja żona przecierpiała swoje i te wszelkie kolejne szanse które tobie dawała przebrały miarkę. Ja czytałam jeszcze raz twoje przewinienia Andre i co swierdzam, jeżeli mam wczuć się w sytuacje twojej żony to chyba najbardziej z tych podpunktów zabolała by mnie oziębłość z twojej strony bo widzisz, my kobiety chyba najbardziej  potrzebujemy ciepła, uczucia, że jest ktoś obok, twarda ręka mężczyzny która nas przytuli, czule pocałuje i to ot tak zupełnie bez powodu. Twoja żona potrzebuje czuć się jak drobna istotka rozpieszczana przez swojego faceta smile ja myślę, że nad tym powinienieś radykalnie popracować, wiesz nie musi to być naraz takie wielkie szaleństwo, że będziesz od razu nosił ją na rękach. Ale po przyjściu z pracy obejmij ją, pocałuj w czułko, poczuj się jak młody szczeniak który zabiega o względy dziewczyny. Kup winko, wyłużcie się na łóżku, opatulcie nogami i obejrzyjcie wspólnie filmik. Zachowujcie się beztrosko jakbyś przełamywał pierwsze lody.Twoja żona widzi twoje starania, które dotychczas były gdzieś we mgle, i jest rozdarta z jednej strony ma żal ogromny żal ale z drugiej strony nie chce tego kończyć bo zauważyła twoją dobrą stroną. Światełko w  tunelu, które daje jej nadzieje......... Andre co ma być to będzie, ty się starasz, żona widzi wyrazną poprawę więc co możesz więcej, myślę  że nie poddawać się w swym postanowieniu poprawy i cierpliwie czekać co zdecyduje już twoja żona.Ja z twoich postów dochodzę do wniosku, że żona kocha cię całym sercem, i wiadome jak każdy człowiek idealistą nie jesteś ale też nie jesteś złą partią na męża, bo ok ja rozumiem ty trzymasz kasę, ty jesteś domownikiem, ty jako głowa rodziny rządzisz wszystkim począwszy od tego jak umeblować dom, co warto kupić a co nie. Ale nigdzie nie wspomniałeś o tym, że lubisz zaglądnąć do kieliszka, że jesteś awanturnikiemm itp.... więc takich problemów z toba nie ma, co przemawia na twoją korzyść.Ja stwierdzam, Andre dostrzegłeś swoje błędy, poprawiasz swoje życie, żona cię kocha i nie odejdzie !!!!
A tak na marginesie powiedz mi ile lat wy jesteście już małżeństwem i czy macie dzieci ???
Pozdrawiam smile

29

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre,a moze masz mozliwosc zagadania jej przyjaciolki?
Uwierz mi,że kumpela dużo może zdziałać .

30

Odp: Moja żona mnie opuszcza

witam przeczytałam wszystko co ty i inni na forum napisali i myślę, że jeśli ona jeszcze cię kocha i będziesz starał się tak bardzo jak piszesz to uda ci się odratować małżeństwo, osobiście uważam że bardzo źle postępowałeś w stosunku do żony, traktowałeś ją bardziej jak służącą a nie jak ukochaną kobietę, nie mnie ciebie oceniać staraj się powinno być dobrze. pozdrawiam.

31 Ostatnio edytowany przez Linka (2009-12-16 15:52:30)

Odp: Moja żona mnie opuszcza

A ja tak czytałam Twoje posty i zobaczyłam Twój wiek - jesteś dorosłym mężczyzną, jak się żeniłeś to też nie byłeś najmłodszy (bez urazy), już wtedy musiałeś mieć swoje przyzwyczajenia i Twoja żona powinna Cię dobrze znać a wyszła za Ciebie za mąż...przyznaj się czy Ty się tak po ślubie zmieniłeś?? smile poza tym pisałeś,że Twoja żona chciała się do Ciebie przytulić a Ty nigdy nie miałeś czasu...a czy Ty nie potrzebujesz czułości, bliskości ukochanej osoby? nie potrzebujesz się przytulić?? Nie dziwię się Twojej żonie,że powiedziała Ci,że chce odejść,, bo dzięki temu dotarło do Ciebie jak ją raniłeś. Może o to jej chodziło, może chciała Ci wreszcie otworzyć oczy i pokazać co możesz stracić...więc teraz pokarz jak bardzo ją kochasz, pokazuj to na każdym kroku, walcz o nią i niech ta zmiana będzie już na zawsze smile życzę Wam szczęścia smile

32

Odp: Moja żona mnie opuszcza

A Ja uwazam że Ty się nie zmienisz. Sorki ale ludzie się nie zmieniają. Masz ciężki charakter i tak już pozostanie... Teraz się starasz bo boisz się ją stracić ale jak tylko ją znowu zdobędziesz będzie tak samo ...
Ja też miałam męża, był strasznym egoistą i na dodatek alkoholikiem, dostawał sporo szans i je nie wykorzystał ... jak tylko widział że mnie traci robił wszystko żeby mnie odzyskać ... obiecanki ... ech ... szkoda gadać ... tylko zmarnowałam przez niego czas... jak tylko wrócił było to samo. Dziś jesteśmy rozwiedzieni a Ja wciąż od kogoś słyszę że on ma nadzieję że nowu będziemy razem ...

Zraniłeś swoją żonę ... Twoim zachowaniem doprowadziłeś do tego że ona sie od Ciebie odsunęła i wcale jej się nie dziwię a gdyby znalazła sobie kogoś innego też bym jej sie nie dziwiła ... kobiety przważnie zdradzają kiedy im jest żle, czyli z rozpaczy ...

Ty się staraj jeśli chcesz, zabiagaj o nią i nie poddawaj się a jeśli ona da Ci jednak kolejną szansę to znaczy że nadal Cie kocha i chce spróbować jeszcze raz a wtedy tego nie spieprz!!! Jeśli jednak nie da Ci szansy to znaczy że przestała Cie kochać i tyle a wtedy juz nic na to nie poradzisz ...

Sorki za moją brutalną szczerość ale mówię jak jest. Wnerwiają mnie faceci którzy myślą tylko o sobie! A Ty jesteś a przynajmniej byłeś cholernym egoistą!!!

33

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Dziękuję wszystkim za czas jaki mi poświęcacie. Mam nadzieję, że nie nadaremno. Przepraszam za długą zwłokę w odpowiedziach, ale cały czas walczę o przetrwanie naszego związku i staram się spędzić wspólnie każdą chwilę. Teraz mam godzinę wolnego i postaram się zdążyć odpowiedzieć wszystkim po kolei. Jeżeli mi się to nie uda, to napiszę jutro wczesnym popołudniem.

34

Odp: Moja żona mnie opuszcza
Zwyczajnie-Sylwia napisał/a:

oj widać,że twoja żona przecierpiała swoje i te wszelkie kolejne szanse które tobie dawała przebrały miarkę. Ja czytałam jeszcze raz twoje przewinienia Andre i co swierdzam, jeżeli mam wczuć się w sytuacje twojej żony to chyba najbardziej z tych podpunktów zabolała by mnie oziębłość z twojej strony bo widzisz, my kobiety chyba najbardziej  potrzebujemy ciepła, uczucia, że jest ktoś obok, twarda ręka mężczyzny która nas przytuli, czule pocałuje i to ot tak zupełnie bez powodu. Twoja żona potrzebuje czuć się jak drobna istotka rozpieszczana przez swojego faceta smile ja myślę, że nad tym powinienieś radykalnie popracować, wiesz nie musi to być naraz takie wielkie szaleństwo, że będziesz od razu nosił ją na rękach. Ale po przyjściu z pracy obejmij ją, pocałuj w czułko, poczuj się jak młody szczeniak który zabiega o względy dziewczyny. Kup winko, wyłużcie się na łóżku, opatulcie nogami i obejrzyjcie wspólnie filmik. Zachowujcie się beztrosko jakbyś przełamywał pierwsze lody.Twoja żona widzi twoje starania, które dotychczas były gdzieś we mgle, i jest rozdarta z jednej strony ma żal ogromny żal ale z drugiej strony nie chce tego kończyć bo zauważyła twoją dobrą stroną. Światełko w  tunelu, które daje jej nadzieje......... Andre co ma być to będzie, ty się starasz, żona widzi wyrazną poprawę więc co możesz więcej, myślę  że nie poddawać się w swym postanowieniu poprawy i cierpliwie czekać co zdecyduje już twoja żona.Ja z twoich postów dochodzę do wniosku, że żona kocha cię całym sercem, i wiadome jak każdy człowiek idealistą nie jesteś ale też nie jesteś złą partią na męża, bo ok ja rozumiem ty trzymasz kasę, ty jesteś domownikiem, ty jako głowa rodziny rządzisz wszystkim począwszy od tego jak umeblować dom, co warto kupić a co nie. Ale nigdzie nie wspomniałeś o tym, że lubisz zaglądnąć do kieliszka, że jesteś awanturnikiemm itp.... więc takich problemów z toba nie ma, co przemawia na twoją korzyść.Ja stwierdzam, Andre dostrzegłeś swoje błędy, poprawiasz swoje życie, żona cię kocha i nie odejdzie !!!!
A tak na marginesie powiedz mi ile lat wy jesteście już małżeństwem i czy macie dzieci ???
Pozdrawiam smile

Dziękuję Ci, Sylwia za Twoje rady i niestety masz rację: okazałem tylko oziębłość w naszym związku. Staram się to naprawić, ale jest niezmiernie utrudnione właśnie tym, że do tej pory nie okazałem ciepła i żona pyta: - "dlaczego dopiero teraz?" Udało mi się to dopiero dzisiaj rano, kiedy to wstaliśmy oboje o 6.00, ona przeglądała się w lustrze, mówiąc jak on to brzydko wygląda, a ja, że właśnie nie bo przecież jest najpiękniejszą istotą na świecie. Spojrzała na mnie nie wierząc w to co mówię i wtedy otrzymała ciepły pocałunek, przed którym tym razem się nie broniła. A dodam, że wstała tak wcześnie tylko po to ponieważ o 7.00 była umówiona na epilację na drugim końcu miasta, a ja po to aby ją tam zawieźć i później odwieźć do pracy. Widać było, że zrobiło to na niej wrażenie. Jejku! dlaczego ja tego nie robiłem wcześniej? Czuliśmy się oboje tak dobrze!
Próbuję przełamywać te lody jak mówisz, Sylwia. Gdzieś w dalekim tunelu iskierka światła daje nadzieję, ale przy sprzątaniu w piątek pokoju gdzie trzymamy ubrania, swoje wszystkie ciuchy i buty odłożyła na bok i nie włożyła już z powrotem do szafy, mówiąc że i tak nie ma sensu bo niedługo będzie je zabierać, a miejsce przyda się mnie. Nogi znowu zrobiły mi się jak z waty, ale nic nie odpowiedziałem. Iskierka zgasła.
To właśnie był mój błąd, że ja chciałem rządzić całym domem i mimo, że nie jestem awanturnikiem, ani nie piję alkoholu (tylko okazjonalnie), jak słusznie zauważyłaś Sylwia, to jednak jest to za mało dla ukochanej kobiety. Szkoda, że tak póżno to zrozumiałem!
Odpowiadając jeszcze na Twoje pytania: jesteśmy małżeństwem od czterech lat, a razem od sześciu. Dzieci nie mamy ponieważ żona studiowała i mieliśmy się podjąć macierzyństwa w przyszłym roku. Już chyba się nie podejmiemy.
Iskierki nie widzę, ale głęboko wierzę, że ona gdzieś tam jest.
Pozdrawiam.

35

Odp: Moja żona mnie opuszcza
PurBlanca <3 napisał/a:

Andre,a moze masz mozliwosc zagadania jej przyjaciolki?
Uwierz mi,że kumpela dużo może zdziałać .

Tak, mam, PurBlanca. To jej młodsza siostra i już zagadałem, kupiłem jej kwiaty i przeprosiłem za moje niestosowne zachowania (podobnie jak tesciową już wcześniej i jej starszą siostrę również). Zrobiło to na niej niewielkie wrażenie, ale nic się nie poprawiło. Jak wywnioskowałem natomiast z jej rozmów telefonicznych, do odejścia namówiły ją (i nadal namawiają) dwie najbliższe koleżanki ze studiów. Je niestety nie można zagadać, no może jedną z nich poprzez jej przyjaciela, który jest moim dobrym kolegą, ale generalnie to ciężka i śliska przeprawa. Jednak spróbuję.
Pozdrawiam.

36

Odp: Moja żona mnie opuszcza
aniakrol123 napisał/a:

witam przeczytałam wszystko co ty i inni na forum napisali i myślę, że jeśli ona jeszcze cię kocha i będziesz starał się tak bardzo jak piszesz to uda ci się odratować małżeństwo, osobiście uważam że bardzo źle postępowałeś w stosunku do żony, traktowałeś ją bardziej jak służącą a nie jak ukochaną kobietę, nie mnie ciebie oceniać staraj się powinno być dobrze. pozdrawiam.

Powiedziała, że mnie już nie kocha i nigdy więcej nie pokocha, ale chyba cały czas rozważa jeszcze swoje odejście. Może być, że je rozważa tylko dlatego, że nie ma za bardzo gdzie odejść. Będę sie nie tylko starał aby ją odzyskać, ale również aby ten proces zmiany nigdy nie ustał.
Tak, Aniu, postąpiłem bardzo źle i niestety za późno to zrozumiałem. Było jak mówisz i ma prawo do takiej, a nie innej decyzji. Twoja ocena jest słuszna i możesz mnie oceniać w dalszym ciągu ponieważ pomoże mi to w uniknięciu podobnych błędów w przyszłości.
Pozdrawiam.

37

Odp: Moja żona mnie opuszcza

NO nie jest łatwo,ale walcz nadal..żeby wiesz,pozniej nie zalowac ze sie nie walczylo do konca.

38

Odp: Moja żona mnie opuszcza
Linka napisał/a:

A ja tak czytałam Twoje posty i zobaczyłam Twój wiek - jesteś dorosłym mężczyzną, jak się żeniłeś to też nie byłeś najmłodszy (bez urazy), już wtedy musiałeś mieć swoje przyzwyczajenia i Twoja żona powinna Cię dobrze znać a wyszła za Ciebie za mąż...przyznaj się czy Ty się tak po ślubie zmieniłeś?? smile poza tym pisałeś,że Twoja żona chciała się do Ciebie przytulić a Ty nigdy nie miałeś czasu...a czy Ty nie potrzebujesz czułości, bliskości ukochanej osoby? nie potrzebujesz się przytulić?? Nie dziwię się Twojej żonie,że powiedziała Ci,że chce odejść,, bo dzięki temu dotarło do Ciebie jak ją raniłeś. Może o to jej chodziło, może chciała Ci wreszcie otworzyć oczy i pokazać co możesz stracić...więc teraz pokarz jak bardzo ją kochasz, pokazuj to na każdym kroku, walcz o nią i niech ta zmiana będzie już na zawsze smile życzę Wam szczęścia smile

Linka, dziękuję za Twój czas. Przed ślubem też byłem taki trudny, po ślubie sam zacząłem rządzić wszystkim, nie licząc się za bardzo ze zdaniem żony.
Czułości, bliskości, przytulenia też chyba potrzebuję. Piszę "chyba" ponieważ kiedy ktoś mi okazuje te uczucia, to ja mam zawsze tendencję do uciekania, odrzucenia ich. Nie rozumiem tego i to chyba duskusja na inny wątek. Jednak teraz wiele dałbym aby być przytulony.
Pokazuję żonie, Linka, jak bardzo ją kocham i jak bardzo mi na niej zależy. Mam nadzieję, że nie jest za późno. Okaże się po świętach albo po Nowym Roku...
Pozdrawiam.

39

Odp: Moja żona mnie opuszcza
nerwusek82 napisał/a:

A Ja uwazam że Ty się nie zmienisz. Sorki ale ludzie się nie zmieniają. Masz ciężki charakter i tak już pozostanie... Teraz się starasz bo boisz się ją stracić ale jak tylko ją znowu zdobędziesz będzie tak samo ...
Ja też miałam męża, był strasznym egoistą i na dodatek alkoholikiem, dostawał sporo szans i je nie wykorzystał ... jak tylko widział że mnie traci robił wszystko żeby mnie odzyskać ... obiecanki ... ech ... szkoda gadać ... tylko zmarnowałam przez niego czas... jak tylko wrócił było to samo. Dziś jesteśmy rozwiedzieni a Ja wciąż od kogoś słyszę że on ma nadzieję że nowu będziemy razem ...

Zraniłeś swoją żonę ... Twoim zachowaniem doprowadziłeś do tego że ona sie od Ciebie odsunęła i wcale jej się nie dziwię a gdyby znalazła sobie kogoś innego też bym jej sie nie dziwiła ... kobiety przważnie zdradzają kiedy im jest żle, czyli z rozpaczy ...

Ty się staraj jeśli chcesz, zabiagaj o nią i nie poddawaj się a jeśli ona da Ci jednak kolejną szansę to znaczy że nadal Cie kocha i chce spróbować jeszcze raz a wtedy tego nie spieprz!!! Jeśli jednak nie da Ci szansy to znaczy że przestała Cie kochać i tyle a wtedy juz nic na to nie poradzisz ...

Sorki za moją brutalną szczerość ale mówię jak jest. Wnerwiają mnie faceci którzy myślą tylko o sobie! A Ty jesteś a przynajmniej byłeś cholernym egoistą!!!

Dziękuję, Nerwusek82 za Twój czas. Mam wielką nadzieję, że się mylisz bo teraz ostatnio sam wiele łez wylałem, a kiedy wspominam każde nie na miejscu wypowiedziane słowo i niewłaściwy uczynek, to ból rozrywa mi serce ileż ja tego zła uczyniłem. Nie tylko żonie, ale i bliskim, i znajomym. Te wspomnienia są tak bolesne, że nie chcę nikogo więcej w moim życiu zranić.
Tak, biję się w piersi: byłem również strasznym egoistą. Alkoholikiem nie, ale szans dostałem też już sporo i ich nie wykorzystałem, więc cała reszta o czym piszesz, to brutalna prawda. Niestety. Zrozumiałem to, a przede wszystkim boleśnie odczułem o wiele za późno. Jeżeli żona mnie już nie kocha i odejdzie, to przynajmniej zostawi za sobą zmienionego człowieka. Pozostanę na tym forum abyście to zobaczyły. Może ktoś kiedyś nauczy się czegoś z tej mojej bolesnej lekcji egoistycznego życia.
Pozdrawiam.

40

Odp: Moja żona mnie opuszcza
PurBlanca <3 napisał/a:

NO nie jest łatwo,ale walcz nadal..żeby wiesz,pozniej nie zalowac ze sie nie walczylo do konca.

Dziękuję za wsparcie. Będę walczył do końca bo ją naprawdę kocham i zrozumialem wreszcie swoje błędy, które chciałbym aby dała możliwość naprawić. To beznadziejne aby nie mieć takiej możliwości.
Pozdrawiam.

41

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre,po swietach koniecznie opowiedz co i jak ,kiedy tylko znajdziesz wolny moment.

42 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-01-06 01:58:50)

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Panie ANDE . BARDZO MNIE SMUCI PANISKI FAKT UTRATY ZONY.ALE JEST  W TYM NAUKA ZYCIOWA DLA PANA  ,ZONA NIESWIADOMIE MOZE SWIADOMIE DALA PANU LEKCJE ZYCIA .MOZE BRUTALNA ALE WSUMIE ZASLUZYL PAN SOBIE NANIA SWOIM POSTEPKIEM.  MUSI PAN SPOJZEC NA SWOJE ZYCIE PRZEZ PRYZMAT PARTERSTWA, ZONA TO NIE TOWAR KTORY MEZCZYZNA  ZAKUPUJE Z CHWILA ZAWARCIA MALZENSTWA, NIEJEST ROWNIEZ INTRUZEM W ZYCIU MEZA. JEST KOBIETA I TYLKO KOBIETA.MEZCZYZNI MAJA STAROTYPOWE MYSLENIE O KOBIETACH .TO JEST ZDUMIEWAJACE ILE POTRAFICIE POSWIECIC CZASU NA NAPRAWIE STAREGO SILNIKA ,A NIE POTRAFICIE SKUPIC   SIE NA WASZEJ ROZPADAJACEJ RODZINIE,POWODZENIA ,ALE SZCZEZE WATPIE ZE ZONA WRUCI DO PANA.

Bella, pisz normalnymi, małymi literami. W necie wlączony caps lock oznacza krzyk, nie mówiąc że nie wygląda to za fajnie i nie bardzo zachęca do czytania. Moderator - Emilia.

43

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Dopiero to przeczytałam , i powiem ci ja też byłam taka zona ktorej maz nie słuchał , tylko dziennik i dziennik i sport i wszystko byle nie ja, jest pedantycznie dokładny a ja bałaganiarz i ciagle zwracał mi uwage po co to tu lezy, oj jak mnie ten tekst draznił, płakałam w kuchni godzinami a on głosniej dziennik bo nie słyszy aż powiedziałam dosc albo sie zmieniasz albo aut.  nie słuchał az kidys mowi normalna kobieta by sie czyms zajeła a nie zawracała chłopu głowe, to był jego najwiekszy bład. Znalzałam wirtualnych znajomych poszłam na kurs , przestałam do niego przychodzic o rade bo poco skoro ktos inny bez proszenia mi doradził. Zorganizowałam sobie wyjazd bez jego wiedzy ale dzien przed mu powiedziałam, ukląkł, rozpłakał sie , prosił ze on bezemnie zyc nie moze ze wszystko naprwi ze sie zmieni, uwazałam to za bujde stulecia. robił z siebie pajaca kupował kwiaty, wiersz napisał tak slaby ze az słodki, wymyslał wszystkie chwyty ale najbardziej szczer było dla mnie to kiedy powiedził ze dłuzej juz nie wytrzyma, bezemnie jego zycie straciło sens i łzy  jak mowił odejdz masz racje. Mimo ze bładził i draniem był to kochałam go i uwierzyłam mu, stara sie widze to raz jest lepiej raz gorzej, ale widze ze cos robi i dałam mu szanse. Andre twoja zona gdyby cie nie kochała to zamiast cie ostrzegac odchodze , poprostu spakowała by cie i wystawiła walizki. A tak to daje ci sygnał napraw to zmien sie udowodnij mi a zostane, masz szanse nie zmarnuj tego. Jaka byłaby rada na to co robic bo wszystko juz widziała to pokazac jej forum i to co napisały i jak zmyły ci głowe dziewczyny i to co ty myslisz i czujesz. Mysle ze serce widoczne w twoich słowach jak ci zle skruszyło by jej lod.

44

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre, daj znać jak sprawy się układają, mam nadzieję że pozytywnie smile ja myślę, że Twoja żona Cię kocha skoro tyle wytrzymała smile walcz, walcz jak najdłużej! POZDRAWIAM

45

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Panie Andre, ja mam  takie samo zdanie jak Nerwusek - pan się nie zmieni, teraz czuje się Pan podle, bo się nagle okazało, ze może pan zostac sam i tak naprawde i ten strach determinuje Pana do działania.
Przepraszam, bo pewnie uderzy Pana to co mówię, ale taki jest fakt. jest Pan dojrzałym facetem, z uformowanym charakterem, chce Pan nas przekonać a jednocześnie pana zonę, że nagle da Pan swobodę finansową żonie, że będzie Pan chetnie wychodził w odwiedziny do rodziny, skoro do tej pory nie znosił Pan takich rozrywek. Może tak będzie ale krótko, później sam Pan będzie się czuł źle, bo bedzie Pan zachowywał się nienaturalnie - "to nie jestem ja"  - będzie Pan sobie powtarzał i wszytko wróci do normy.
Skoro juz tyle było obietnic zmian to znaczy ze zona juz tyle razy Panu pokazywała ,że popełnia Pan błędy, a skoro Pan obiecywał że się poprawi to naczy że juz wtedy Pan te błędy widzial i zdawał sobie z nich sprawę.

A teraz żona powiedziala definitywnie koniec -   ojjjj to Pana ruszyło. Dla mnie jest Pan egoista, ktory teraz tez mysli tylko o sobie. Umowmy się nie ste Pan juz najmłodszy i układanie sobnie życia na nowo nie będzie proste, juz się Panu tego nie chce robić, więc teraz Pan zaczął walkę o żonę!!! - dla siebie, nie dla niej!!!

Dziewczyny Pana bardzo pocieszają i dobrze bopewnie Pan tego potzrebuje, ale mnie Pana posty nie wzruszają zupełnie.

Niech Pan da swojej zonie wolność, ona po latach małżeństwa z Panem potrzebuje i zasługuje na prawdziwe szczęście

46

Odp: Moja żona mnie opuszcza
PurBlanca <3 napisał/a:

Andre,po swietach koniecznie opowiedz co i jak ,kiedy tylko znajdziesz wolny moment.

Dziękuję za zainteresowanie PurBlanca. Od świąt minęło już sporo czasu, a ja nie mogłem nic napisać czego niezmiernie żałuję. Nic nie napisałem ponieważ obowiązki domowe jakie przejąłem okradły mnie z czasu, a resztę jaka pozostała poświęciłem na pracę bo faktury jakoś nie chcą omijać naszej skrzynki pocztowej.
Tak krótko: żona jeszcze nie odeszła. Święta spędziliśmy u teściów z twarzami pełnymi uśmiechów, ale z rozdartymi duszami co łatwo mogło dostrzec nawet niewprawne oko, zwłaszcza w przerwach między posiłkami wypełnionymi dyskusjami na tematy, na których trudno było sie skoncetrować. Zaraz po świętach otrzymaliśmy zaproszenie na odwiedziny od kuzyna mojej żony, gdzie pojechaliśmy w niedzielę 27.12. Kuzyn mojej żony i jego żona byli świadkami na naszym ślubie i oboje mają, oprócz prześlicznej 4-letniej córeczki, 6-miesięcznego chłopczyka, którego oboje z żoną jesteśmy chrzestnymi i nie widzieliśmy się od chrztu. Spędziliśmy więc u nich 2 dni, które dla mnie osobiście były niejaką ulgą i chwilowym zapomnieniem pod presją stresu rozstania.
Na drugi dzień po powrocie otrzymaliśmy ponownie telefon od żony jej kuzyna z zapytaniem co robimy w Sylwestra. Żona odpowiedziała, że nie chce robić absolutnie nic, nawet wychylić lampki szampana, a tylko spędzić go jak każdą inną, zwyczajną noc bo nie ma żadnej ochoty na zabawę. Wtedy otrzymaliśmy zaproszenie od nich, powiedziane w ten sposób, że trudno było im odmówić i 31.12 pojechaliśmy do nich ponownie, tym razem na 3 dni. Sam Sylwester też nie był wesoły: zastawiliśmy stół jedzeniem, słuchaliśmy trochę muzyki, ogladaliśmy trochę telewizję i tak do trzeciej nad ranem, a większość czasu spędziłem bawieniem naszego ślicznego chrześniaka, któremu zaczęły pokazywać się pierwsze ząbki i aby jego rodzice mogli nieco odpocząć. Żona nie widziała mnie jeszcze w takiej sytuacji i widać było, że wywarło to niej conajmniej lekkie wrażenie. Po powrocie do domu jednak ponownie zapadliśmy w ten sam smutny nastrój rozstania aż do końca urlopu.
Ponieważ prawie każdego dnia słyszałem od żony w różnych postaciach, że się rozstajemy najszybciej jak to tylko możliwe, co potęgowało we mnie i tak już potężny stres, to rzuciłem się w wir pracy i zawodowej, i domowej. Trochę pomogło, ale trudno było mi jednak się skupić na tym co w danej chwili wykonywałem. Dopiero na początku tego tygodnia, po przypadkowych rozmowach z kilkoma przyjaciółmi, w których każdy powiedział niemal to samo, niezależnie jeden od drugiego, okrył mnie lekki cień pewności i wieczorem podczas kolejnej konwersacji z żoną, w której powiedziała abyśmy wspólnie podjęli decyzję, oświadczyłem, że ja swoją decyzję podjąłem, a mianowicie: zrobię wszystko co jest w mojej mocy aby naprawić nasz związek, aby zmienić moje postępowanie i aby doprowadzić z powrotem do normalnego współżycia, bo tak kiedyś przysięgałem i nie jestem zwolennikiem rozwodów - taka jest moja decyzja. Żonę natomiast poprosiłem aby sama podjęła swoją decyzję, powiedziałem, że jeżeli chce odejść, to niech odejdzie, a jeżeli chce zostać, to niech zostanie i chciałbym takiej decyzji, a nie innej, ale niech sama ją podejmie i jakakolwiek by ona nie była, kłócić i awanturować się nie będziemy. Po takiej krótkiej przemowie została bez słów i nic nie odpowiedziała. Sytuacja w dalszym ciągu jest więc niewiadoma, ale wiem na pewno, że przynajmniej do poniedzialku będziemy jeszcze razem ponieważ w sobotę brat żony urządza urodziny, na których na pewno będziemy obecni, a na niedzielę mamy zrobione plany, które raczej nie pozwolą jej czasowo na przeprowadzkę.
Tak obecnie wygląda moje życie: z dnia na dzień. I miałbym do napisania jeszcze raz tyle, ale nie chcę nikogo zanudzać, chyba, że chcesz PurBlanca. Dziękuję za czytanie posta i zainteresowanie. Pozdrawiam serdecznie.

47

Odp: Moja żona mnie opuszcza
bella napisał/a:

Panie ANDE . BARDZO MNIE SMUCI PANISKI FAKT UTRATY ZONY.ALE JEST  W TYM NAUKA ZYCIOWA DLA PANA  ,ZONA NIESWIADOMIE MOZE SWIADOMIE DALA PANU LEKCJE ZYCIA .MOZE BRUTALNA ALE WSUMIE ZASLUZYL PAN SOBIE NANIA SWOIM POSTEPKIEM.  MUSI PAN SPOJZEC NA SWOJE ZYCIE PRZEZ PRYZMAT PARTERSTWA, ZONA TO NIE TOWAR KTORY MEZCZYZNA  ZAKUPUJE Z CHWILA ZAWARCIA MALZENSTWA, NIEJEST ROWNIEZ INTRUZEM W ZYCIU MEZA. JEST KOBIETA I TYLKO KOBIETA.MEZCZYZNI MAJA STAROTYPOWE MYSLENIE O KOBIETACH .TO JEST ZDUMIEWAJACE ILE POTRAFICIE POSWIECIC CZASU NA NAPRAWIE STAREGO SILNIKA ,A NIE POTRAFICIE SKUPIC   SIE NA WASZEJ ROZPADAJACEJ RODZINIE,POWODZENIA ,ALE SZCZEZE WATPIE ZE ZONA WRUCI DO PANA.

Bella, pisz normalnymi, małymi literami. W necie wlączony caps lock oznacza krzyk, nie mówiąc że nie wygląda to za fajnie i nie bardzo zachęca do czytania. Moderator - Emilia.

Tak, Bella, niestety całe moje zachowanie do tej pory było smutne i żałuję tego ogromnie. Chyba tez nikogo nie pocieszy fakt, że ta lekcja mnie zmieniła i zmieni w dalszym ciągu ponieważ lepiej byłoby gdyby nie potrzeba było w ogóle takiej zmiany. Zgadzam się z resztą argumentów i mam wielką nadzieję, że Twoje wątpliwości się nigdy nie potwierdzą. Jeżeli jednak tak, to będzie tak jak mówisz: to brutalna lekcja, na którą sobie zasłużyłem, i która sobie sam przygotowałem.
Pozdrawiam.

48

Odp: Moja żona mnie opuszcza
różyczka napisał/a:

Dopiero to przeczytałam , i powiem ci ja też byłam taka zona ktorej maz nie słuchał , tylko dziennik i dziennik i sport i wszystko byle nie ja, jest pedantycznie dokładny a ja bałaganiarz i ciagle zwracał mi uwage po co to tu lezy, oj jak mnie ten tekst draznił, płakałam w kuchni godzinami a on głosniej dziennik bo nie słyszy aż powiedziałam dosc albo sie zmieniasz albo aut.  nie słuchał az kidys mowi normalna kobieta by sie czyms zajeła a nie zawracała chłopu głowe, to był jego najwiekszy bład. Znalzałam wirtualnych znajomych poszłam na kurs , przestałam do niego przychodzic o rade bo poco skoro ktos inny bez proszenia mi doradził. Zorganizowałam sobie wyjazd bez jego wiedzy ale dzien przed mu powiedziałam, ukląkł, rozpłakał sie , prosił ze on bezemnie zyc nie moze ze wszystko naprwi ze sie zmieni, uwazałam to za bujde stulecia. robił z siebie pajaca kupował kwiaty, wiersz napisał tak slaby ze az słodki, wymyslał wszystkie chwyty ale najbardziej szczer było dla mnie to kiedy powiedził ze dłuzej juz nie wytrzyma, bezemnie jego zycie straciło sens i łzy  jak mowił odejdz masz racje. Mimo ze bładził i draniem był to kochałam go i uwierzyłam mu, stara sie widze to raz jest lepiej raz gorzej, ale widze ze cos robi i dałam mu szanse. Andre twoja zona gdyby cie nie kochała to zamiast cie ostrzegac odchodze , poprostu spakowała by cie i wystawiła walizki. A tak to daje ci sygnał napraw to zmien sie udowodnij mi a zostane, masz szanse nie zmarnuj tego. Jaka byłaby rada na to co robic bo wszystko juz widziała to pokazac jej forum i to co napisały i jak zmyły ci głowe dziewczyny i to co ty myslisz i czujesz. Mysle ze serce widoczne w twoich słowach jak ci zle skruszyło by jej lod.

Różyczko, dziękuję za to, że zajrzałaś do tego wątku. Przeczytałem Twój post kilkanaście razy ponieważ za każdym razem widziałem maleńką iskierkę nadziei i kojące ciepełko rozchodzące się wewnątrz mojej duszy, zranionej moim własnym, krzywdzącym wiele osób postępowaniem. To co napisałaś, to jakby czytał o mnie samym, jak dotąd tylko bez dania mi tej ostatniej szansy. Dziękuję Ci za podzielenie się Twoim doświadczeniem, które dodało mi nieco otuchy.
Bardzo Cię proszę, może jeszcze coś mi doradzisz? Ja również się popłakałem, ale to tylko wywołało w mojej żonie furię. Kupiłem jej już wiele razy kwiaty, ale nawet nie podziękowała i powiedziała nawet, aby jej więcej nie kupować żadnych kwiatów. Nie chce też otrzymywać żadnych mówionych i pisanych tekstów bo jak mówi, denerwują ją. O jakimś wyjeździe na weekendową wycieczkę czy romantycznej kolacji w jakiejś stylowej restauracji nie ma nawet mowy, każda moja propozycja i zaproszenie spotyka się z kategoryczną odmową, a ich ponawianie z lekką agresją. Powiedziała natomiast abym się zachowywał normalnie i tylko tyle. Codziennie więc staram się aby było posprzątane w mieszkaniu, śmieci wyrzucone, pomyte naczynia, ciuchy wyprane i wysuszone, zakupy zrobione i codziennie czeka na żonę ciepły posiłek jak wraca zmęczona z pracy. Dodam tylko jeszcze, że sprawia mi to przyjemność i nie muszę się do tego zmuszać, nie robię tego na siłę aby coś udowadniać. Prawdą jest też, że wcześniej robiłem to rzadko, z powodu lenistwa, nie dlatego, że nie chciałem - jeżeli ma to jakieś znaczenie. Moje pytanie jest co mógłbym zrobić jeszcze aby roztopić bryłę lodu, w którą ją zamieniłem? Co zrobić aby pomóc skleić jej pocięte na kawałeczki przeze mnie serce i zagoić jej rany?  Jak ponownie rozpalić w jej zranionej duszy ogień życia? Ponieważ nie wydaję mi się, że wystarczy to co robię, i że powinienem tylko czekać. Czy może czas jest jednak lekarstwem?
Nie chodzi się dobrze w cudzych butach, ale akurat czuję podobnie i wykorzystam Twoje rady. Moja żona jest naprawdę dobra duszą dla wszystkich i życie bez niej straciłoby dla mnie sens. Niedawno przemknęło mi przez głowę, że właśnie dała mi taką niewypowiedzianą, milczącą szansę i czeka aby zobaczyć jak bardzo mi tak naprawdę na niej zależy. Też o tym pomyślałem, że może się wyprowadzić w każdej chwili w ciągu godziny, dwóch bo przecież rzeczy ma przygotowane do spakowania. Powody, które podała i dla których tego jeszcze nie zrobiła są wiarygodne, ale nie wiem czy prawdziwe. Jeżeli mimo wszystko są prawdziwe, to pokazanie tego forum nie wchodzi w grę i nic nie pomoże. Wyraziła się jasno i wielokrotnie, że mnie już nie kocha i nigdy więcej ponownie nie pokocha i może rzeczywiście jedynym powodem niewyprowadzenia się jest jej trudna sytuacja w domu jej mamy albo/i brak pieniędzy i w lutym gdy tylko otrzyma swoje pierwsze wynagrodzenie, to odejdzie.
Cóż, tego nie wiem i pozostaje mi tylko analizować w dalszym ciągu swoje złe zachowanie, zmieniać je dzień po dniu i szukać dróg do jej serca, bez względu jak kręte i powikłane by one nie były. Nauczka i tak pozostanie mi na resztę życia.
Dziękuję Różyczko za Twój czas. Pozdrawiam.

49

Odp: Moja żona mnie opuszcza
Linka napisał/a:

Andre, daj znać jak sprawy się układają, mam nadzieję że pozytywnie smile ja myślę, że Twoja żona Cię kocha skoro tyle wytrzymała smile walcz, walcz jak najdłużej! POZDRAWIAM

Dziękuję Ci Linka za podtrzymywanie na duchu. Napisałem już powyżej co nieco i dodam, że nasze konwersacje przybrały dość pogodny, a nie nostalgiczny nastrój jak było do tej pory. Zaczęliśmy żartować i  śmiać się z różnych drobiazgów. Chociaż nie jest to jeszcze to co powinno być, nie opowiada mi jeszcze żona wszystkiego jak było w pracy na przykład (więcej dowiaduję się z jej rozmów telefonicznych z koleżankami), to przynajmniej zaczęliśmy pogodnie rozmawiać.
Niestety jak kiedyś Różyczka, rozmawia w necie z kilkoma facetami i nie wiem co zrobić aby ją chociaż trochę od tego odciągnąć. Każdą wolną chwilę spędza przed komputerem. Mam taki zamiar aby podsunąć jej pomysł wspólnego przygotowania planu marketingowego dla potrzeb jej pracy. Zrobię to dzisiaj. Może ją to zainteresuje i zajmie trochę czasu.
Staram się spędzać każdą chwilę razem (dlatego tak rzadko tutaj przebywam, chociaż często zaglądam smile ). Oglądamy wspólnie serial z DVD na jej komputerze "Zdesperowane żony" (nie jest to chyba najdoskonalszy przykład) i jakieś hiszpańskie nowele. Sport i wiadomości oglądam dopiero w nocy jak żona zaśnie bo i tak nie sypiam po nocach. Wtedy też rozmyślam nad swoimi niecnymi postępkami i szukam dróg do lepszego postępowania. Wiesz jakie to jest trudne? Może mi pomożesz i podasz kilka pomysłów.
Pozdrawiam.

50 Ostatnio edytowany przez Roxana (2010-01-15 15:25:31)

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre, przepraszam  z góry , ale dorzucę parę swoich słów. Moim zdaniem ty już nie masz żadnych szans u swojej żony , co z tego że zostanie ,prawdopodobnie zrobi to tylko z litości do ciebie .Twoja żona wie , że ty się już nigdy nie zmienisz , bo ludzie się nie zmieniają , zmieniają się tylko ich poglądy , powolutku znudzi ci się bycie wzorowym mężem i znów zaprzęgniesz żonę do garów i reszty obowiązków . Pisałeś we wcześniejszym poście , że żona musiała prosić cię o pieniądze , czy ty wiesz że połowa z tego co zarabiasz nalezy się żonie ? Bez gadania i proszenia .
Wiesz? Gdybym ja miała takiego męża to już dawno bym go zostawiła , podziwiam wytrwałośc twojej żony . I nie dziw się że siedzi na czacie , czy innych portalach , ona potrzebowała zainteresowania swoją osobą , a to ty powinienieś się nią interesować .
Mam prośbę , nie dziękuj mi tak jak reszcie (nie oczekuje tego), bo ty nie wiesz co znaczą słowo przepraszam , ty boisz się że zostaniesz sam i żadna kobieta nie będzie  już na tyle naiwna żeby się tobą zająć .Sorrki !!!

51

Odp: Moja żona mnie opuszcza
betil83 napisał/a:

Panie Andre, ja mam  takie samo zdanie jak Nerwusek - pan się nie zmieni, teraz czuje się Pan podle, bo się nagle okazało, ze może pan zostac sam i tak naprawde i ten strach determinuje Pana do działania.
Przepraszam, bo pewnie uderzy Pana to co mówię, ale taki jest fakt. jest Pan dojrzałym facetem, z uformowanym charakterem, chce Pan nas przekonać a jednocześnie pana zonę, że nagle da Pan swobodę finansową żonie, że będzie Pan chetnie wychodził w odwiedziny do rodziny, skoro do tej pory nie znosił Pan takich rozrywek. Może tak będzie ale krótko, później sam Pan będzie się czuł źle, bo bedzie Pan zachowywał się nienaturalnie - "to nie jestem ja"  - będzie Pan sobie powtarzał i wszytko wróci do normy.
Skoro juz tyle było obietnic zmian to znaczy ze zona juz tyle razy Panu pokazywała ,że popełnia Pan błędy, a skoro Pan obiecywał że się poprawi to naczy że juz wtedy Pan te błędy widzial i zdawał sobie z nich sprawę.

A teraz żona powiedziala definitywnie koniec -   ojjjj to Pana ruszyło. Dla mnie jest Pan egoista, ktory teraz tez mysli tylko o sobie. Umowmy się nie ste Pan juz najmłodszy i układanie sobnie życia na nowo nie będzie proste, juz się Panu tego nie chce robić, więc teraz Pan zaczął walkę o żonę!!! - dla siebie, nie dla niej!!!

Dziewczyny Pana bardzo pocieszają i dobrze bopewnie Pan tego potzrebuje, ale mnie Pana posty nie wzruszają zupełnie.

Niech Pan da swojej zonie wolność, ona po latach małżeństwa z Panem potrzebuje i zasługuje na prawdziwe szczęście

Dziękuję Ci betil83 za Twój czas. Ja również wziąłem pod uwagę tak bolesną możliwość, ale kiedy nie śpię w nocy, to analizuję głęboko swoje motywacje ponieważ bardzo nie chcę aby się okazało, że jest właśnie tak jak piszesz. Gdzieś głęboko w swoim sercu czuję, że jest jednak inaczej. Ale to tylko czas może pokazać jak jest naprawdę, więc poczekajmy jeszcze, nie wiem pół roku, rok. Daj mi szansę. Wtedy zobaczymy. Jeżeli rzeczywiście te zmiany są u mnie powierzchowne, to nie jestem wart tego życia i nic więcej nie będę sobie na nowo układał bo nie chcę nikogo więcej zranić swoim niewłaściwym postępowaniem. Mam nadzieję, że nie jest jednak tak jak piszesz i nie robię tego dla siebie, ale dla żony. Dziękuję za ten bolesny punkt widzenia.
Wolność żonie dałem, przynajmniej tak uważam. Może przecież odejść kiedy zechce. Zaproponowałem jej nawet, w odpowiedzi na jej propozycję zrobienia przerwy w naszym współżyciu, wynajem mieszkania, gdzie może się przeprowadzić, za które będę płacił dopóki nie zacznie sama dobrze zarabiać, ale odmówiła kategorycznie, podająć honorowo jako powód, że nie może się zgodzić na taki układ bo to nie jest w porządku w stosunku do mnie. Czy jest jakaś inna wolność jaką mógłbym jej dać? Co to za wolność?
Za godzinę żona wraca z pracy, kończę aby przygotować obiad. Dzisiaj panierowana panga, ziemniaki pure i sałatka. Zupa jarzynowa. Na deser lody z bitą śmietaną.
Pozdrawiam.

52

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Z pkt widzenia kobiety pragnącej żyć w szczęśliwym mocnym związku, pragnącej stworzyć idealny dom, widzę w Tobie człowieka, przed którym powinnam spalić wszystkie mosty, ale z pkt widzenia kobiety kochającej tego jedynego i poświęcającej swoje szczęście dla Ciebie chcę Ci wybaczyć i dać kolejną szansę i kolejną.. i kolejną...

Dla Twojej żony musiało i musi być ciężko zdecydować czy bardziej szanuje zasady czy miłość i nie dziwię jej się. Ale życzę Ci powodzenia w odzyskiwaniu jej, bo skoro tyle dla Ciebie wycierpiała, to Ty nie powinieneś się teraz za nic poddać.

A obiad brzmi smacznie ;D

53

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre a ja zdania nie zmienie, gdyby chciała żebys odszedł dawno by cię już nie było. Wbrew temu co mówi, cały czas przygląda się temu czy się poddasz, bada ciebie ile masz cierpliwości. Odbywasz pokutę i to ostra ale mimo iż potrwa długo watro na taka cudowną kobietę poczekać i uparcie dążyć żeby nie znalazła haka na ciebie. Andre choćby i szansa była kila procent na sto to watro uwierz warto naprawdę postarać się i wytrzymać. Mój mąż też starał się jak przychodził się przytulać potrafiłam mu w twarz powiedzieć czego chcesz do mnie się przytulasz teraz? Wszystko kojarzyło mi się tylko z tym że on chce osiągnąć tyko łużko i nic więcej. Aż kiedyś on przytulił się i mówi poleż sobie odpocznij, na pewno jesteś zmęczona ja posiedzę i popatrzę na ciebie.tylko tyle nic więcej nie chcę. Nie poddawaj się i ty uda się tylko nic na siłę. Oglądając razem tv specjalnie zostaw (mimo iż będziesz się nudził) jakiś film romantyczny i po nim powiedz czemu ja taki nie byłem dla ciebie i wyjdż zostaw ją z sednem wypowiedzi. Takie słowa czasem zostawiane bez dyskusji skłaniają kobiete do przemyśleń. Będę tu zaglądać i postaram się co jakiś czas coś doradzić ok ?

54

Odp: Moja żona mnie opuszcza
Roxana napisał/a:

Andre, przepraszam  z góry , ale dorzucę parę swoich słów. Moim zdaniem ty już nie masz żadnych szans u swojej żony , co z tego że zostanie ,prawdopodobnie zrobi to tylko z litości do ciebie .Twoja żona wie , że ty się już nigdy nie zmienisz , bo ludzie się nie zmieniają , zmieniają się tylko ich poglądy , powolutku znudzi ci się bycie wzorowym mężem i znów zaprzęgniesz żonę do garów i reszty obowiązków . Pisałeś we wcześniejszym poście , że żona musiała prosić cię o pieniądze , czy ty wiesz że połowa z tego co zarabiasz nalezy się żonie ? Bez gadania i proszenia .
Wiesz? Gdybym ja miała takiego męża to już dawno bym go zostawiła , podziwiam wytrwałośc twojej żony . I nie dziw się że siedzi na czacie , czy innych portalach , ona potrzebowała zainteresowania swoją osobą , a to ty powinienieś się nią interesować .
Mam prośbę , nie dziękuj mi tak jak reszcie (nie oczekuje tego), bo ty nie wiesz co znaczą słowo przepraszam , ty boisz się że zostaniesz sam i żadna kobieta nie będzie  już na tyle naiwna żeby się tobą zająć .Sorrki !!!

Mimo wszystko dziękuję Ci, Roxana za Twój czas poświęcony na napisanie tych parę słów dla mnie. Należy mi się, nawet nie tylko tyle, a znacznie więcej ostrych słów. To możliwe, że nie mam już żadnych szans u mojej żony, może tacy ludzie jak ja nie powinni w ogóle stąpać po tej planecie aby inni nie cierpieli - takie myśli ostatnio przychodzą mi do głowy, ale będę walczył do końca o przetrwanie naszego związku chociażby po to abym przynajmniej miał możliwość odpłacić się tym co żona dla mnie poświęciła do tej pory. Być może masz rację, że to tylko chwilowa zmiana spowodowana obawą pozostania samemu i jeżeli tak właśnie jest, to rzeczywiście nie jestem nic wart.
Może ja jednak zrozumiałem swoje błędy i każdy czuję do bólu, i chcę to wszystko naprawić, nawet jeżeli mam cierpieć resztę życia bo wiem, że warto i wiem o kogo walczę. Ogromnie żałuję, że zrozumiałem to trochę za późno, niestety i być może masz rację, Roxana, że jednak się nie zmienię. Czas to pokaże. Bądź jednak pewna, że do garów żony nie zaciągnę bo gotowanie i kuchnia to jedno z moich ulubionych hobby i zawsze się tym zajmowałem. Reszta obowiązków nie zajmuje aż tak dużo czasu i stała się dla nie przyjemnością bo wiem dla kogo i dlaczego je wykonuję. Pieniądze dzielimy teraz na połowę. Moje zainteresowanie żoną teraz aż ją denerwuje, więc jestem zmuszony nieco odpuścić. Na czaty i inne portale ma obecnie za to więcej czasu i albo po, albo przed pracą tylko tym się obecnie zajmuje. Nie wiem ile to potrwa i czy mi się znudzi, czy też nie.
Cóż, jeżeli zostanę sam, to może w końcu dokończę pisać książkę, którą zacząłem jeszcze przed ślubem, a jeżeli zostaniemy razem, to sprzedam kosztowny sprzęt mojego innego hobby, w który zainwestowałem bardzo dużo kasy i czasu, i zajmę się tylko i wyłącznie rodziną.
Zobaczymy. Zajrzyj tu jeszcze, proszę. Pozdrawiam.

55

Odp: Moja żona mnie opuszcza
mitsi napisał/a:

Z pkt widzenia kobiety pragnącej żyć w szczęśliwym mocnym związku, pragnącej stworzyć idealny dom, widzę w Tobie człowieka, przed którym powinnam spalić wszystkie mosty, ale z pkt widzenia kobiety kochającej tego jedynego i poświęcającej swoje szczęście dla Ciebie chcę Ci wybaczyć i dać kolejną szansę i kolejną.. i kolejną...

Dla Twojej żony musiało i musi być ciężko zdecydować czy bardziej szanuje zasady czy miłość i nie dziwię jej się. Ale życzę Ci powodzenia w odzyskiwaniu jej, bo skoro tyle dla Ciebie wycierpiała, to Ty nie powinieneś się teraz za nic poddać.

A obiad brzmi smacznie ;D

Mitsi, być może Roxana ma rację i nie warto mi dawać kolejnej szansy. Nie potrafiłem stworzyć idelanego domu ponieważ ten, w którym wyrosłem i się wychowałem odbiegał od ideału i to bardzo, bardzo. Być może nie będę potrafił sie zmienić na stałe.
Tak, żona bardzo przeze mnie wycierpiała, jeat bardzo wytrwała i uważam, że wierna. Wszelkie wysiłki warto ponieść aby ją z powrotem odzyskać i tak właśnie zrobię.
Pozdrawiam.

56

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Andre , życzę ci jak najlepiej . Pamietaj , że sami piszemy scenariusze swojego życia , a reszta to przypadek , może ten przypadek znów połączy was na nowo ?! Powodzenia !!!

57

Odp: Moja żona mnie opuszcza
różyczka napisał/a:

Andre a ja zdania nie zmienie, gdyby chciała żebys odszedł dawno by cię już nie było. Wbrew temu co mówi, cały czas przygląda się temu czy się poddasz, bada ciebie ile masz cierpliwości. Odbywasz pokutę i to ostra ale mimo iż potrwa długo watro na taka cudowną kobietę poczekać i uparcie dążyć żeby nie znalazła haka na ciebie. Andre choćby i szansa była kila procent na sto to watro uwierz warto naprawdę postarać się i wytrzymać. Mój mąż też starał się jak przychodził się przytulać potrafiłam mu w twarz powiedzieć czego chcesz do mnie się przytulasz teraz? Wszystko kojarzyło mi się tylko z tym że on chce osiągnąć tyko łużko i nic więcej. Aż kiedyś on przytulił się i mówi poleż sobie odpocznij, na pewno jesteś zmęczona ja posiedzę i popatrzę na ciebie.tylko tyle nic więcej nie chcę. Nie poddawaj się i ty uda się tylko nic na siłę. Oglądając razem tv specjalnie zostaw (mimo iż będziesz się nudził) jakiś film romantyczny i po nim powiedz czemu ja taki nie byłem dla ciebie i wyjdż zostaw ją z sednem wypowiedzi. Takie słowa czasem zostawiane bez dyskusji skłaniają kobiete do przemyśleń. Będę tu zaglądać i postaram się co jakiś czas coś doradzić ok ?

Rózyczko, jak długo trwała pokuta Twojego męża? Pół roku, rok? Obecnie jesteśmy na podobnym etapie, że żona nie pozwala się nawet objąć, a ja chcę ją tylko przytulić. Nie chcę robić tego na siłę, ale nie chcę też całkiem się odsunąć. Nie chce ode mnie przyjąć pięknej róży jaką znowu jej kupiłem w zeszłym tygodniu. Nie chce aby jej podać płaszcz. Nie chce aby coś specjalnie dla niej ugotować czy podać do stołu.
Obecnie o tyle jest lepiej, że zaczęliśmy coraz więcej rozmawiać na różne tematy, żartować i śmiać się. Ale codziennie też słyszę w różnych postaciach, że musi podjąć w końcu decyzję, spakować się i odejść bo chce być szczęśliwa. To boli jeszcze bardziej niż po jakiejś kłótni.
Różyczko, gdyby moja żona nie była tego warta, to już dawno dałbym sobie spokój, ale niestety widzę i czuję na własnej skórze ile przeze mnie wycierpiała i ile miała do mnie cierpliwości. Nigdy wcześniej nie miałem takiego uczucia. Mam wrażenie jakby to sam Pan Bóg przetrzepał mi porządnie duszę i dlatego boli mnie cała moja przeszłość. Te wszystkie złe strony. Wielka szkoda, że nie Zrobił tego wcześniej. Z tym testem masz rację bo niemal codziennie żona wystawia mnie na próbę i przygląda się co i jak odpowiem. Kiedyś na podobne akcje reagowałem gwałtownie i czasami agresywnie, dziś wydaje się, że stałem się definicją cierpliwości i w ogóle się do tego nie zmuszam.
Filmy romantyczne mnie nie nudzą zupełnie, a Twoja rada o komentarzu do filmu naprawdę działa. Obecnie oglądamy wspólnie i prawie codziennie "Zdesperowane żony", więc okazji do komentarzy jest sporo. Wykorzystałem dwie, ale szczere, tak jak rzeczywiście było pomiędzy nami. Żona została bez słów pod ich wrażeniem. Dziękuję.
Pozdrawiam i zaglądaj tu jak najczęściej, proszę.

58

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Witaj dopiero przeczytałam co napisałęś. Moj mąż długo cierpiał,około 1rok.3miesięcy. Na pewno jak patrze jaka byłam dla niego to mam ochotę na jedno określenie zimna s..ka. Potrafiłam godzinami rozmawiać z innymi ludzmi byle nie z nim, zachowywałam się jakby już było przesądzone a ja szykowała się do odejścia, nic mnie nie wzruszało. Dlaczego nie widziałam jego starań? Bo nie chciałam widzieć. Wydałam wyrok skazujący i wkurzało mnie to, że wychodziło że były dowody pozytywne a ja nie chciałam zmieniać tego wyroku to było nie miłe przyznać się do błędnej oceny własnego męża.Jak to ja pokrzywdzona ,zraniona i zapłakana cierpiąca mam widzieć pozytywy drania? Mówisz że żona siedzi na czacie, zamiast być zły zrób jej ulubioną kawę czy herbatkę i zanieś koło kompa i powiedz masz bo zmarzniesz albo masz odpręż się i wyjdż. Wykorzystaj w tym czasie ,zrób popcorn i weż zrób jej coś co lubi do zjedzenia tylko trochę wiesz nie poradnie, jakbyś nie bardzo umiał.Idz spytaj co się dodaje, a jak powie sama zrobie wygnaj ja z kuchni mówiąc poradze sobie .Kobiety uwielbiają proste rzeczy żeby dla nich robić, takie codzienne naturalne nie wymuszone jak nalesniki ulubione czy coś takiego. Mąż mi kiedyś takie zrobił za słone,ubrał mój fartuszek cały był w mące i przyniósł mi tego placuszka idealnego wyciął serduszko z niego że rozbroił mnie tym aż miałam łzy w gardle.Wyglądał komicznie ale wysiłek był widoczny. Oczywiście posprzątał kuchnie potem ale liczyła się chęć. Jest zima zabierz ją na sanki albo spacer, zrób coś głupiego. I rozmawiaj jak przyjaciel a nie mąż,o kinie,gwiazdach o kuchni zaskakuj ją . Poczytaj gazety typu party czy inna powiedz zobacz jak się ubrała a ta ma trzeciego faceta młodszego,spytaj co sądzi o takich związkach, co się liczy. Dobrym sposobem jest też szukania jej porady,w ważnych nie wiem dla firmy czy pracy sprawach, powiedz co byś na to poradziła bo ja sobie nie radze, uwielbiamy się czuć potrzebne. Bądż spokojny ,wytrzymasz na pewno,ona się ociąga z wyprowadzką bo jeszcze cię kocha,zal jej to uczucie przykrywa ale z czasem żal zniknie i wróci iskra na prawde. Rozmowa to podstawa nawet o głupotach a zbliża, śmiech i radość daje odprężenie i z czasem mąż przestanie się jej kojarzyć z marudzeniem a zacznie kojarzyć z radością. Pozdrawiam andre

59

Odp: Moja żona mnie opuszcza
Roxana napisał/a:

Andre , życzę ci jak najlepiej . Pamietaj , że sami piszemy scenariusze swojego życia , a reszta to przypadek , może ten przypadek znów połączy was na nowo ?! Powodzenia !!!

Okerśliłaś to bardzo trafnie, Roxana. Tak to powinno wyglądać. W mojej sytuacji było jednak zupełnie odwrotnie: życie to był zbiór przypadków, a scenariusza żadnego. Mam nadzię, że uda mi się odwrócić te proporcje. Dziękuję za życzenia. Pozdrawiam i również życzę Ci tylko najlepszych stron życia.

60

Odp: Moja żona mnie opuszcza
różyczka napisał/a:

Witaj dopiero przeczytałam co napisałęś. Moj mąż długo cierpiał,około 1rok.3miesięcy. Na pewno jak patrze jaka byłam dla niego to mam ochotę na jedno określenie zimna s..ka. Potrafiłam godzinami rozmawiać z innymi ludzmi byle nie z nim, zachowywałam się jakby już było przesądzone a ja szykowała się do odejścia, nic mnie nie wzruszało. Dlaczego nie widziałam jego starań? Bo nie chciałam widzieć. Wydałam wyrok skazujący i wkurzało mnie to, że wychodziło że były dowody pozytywne a ja nie chciałam zmieniać tego wyroku to było nie miłe przyznać się do błędnej oceny własnego męża.Jak to ja pokrzywdzona ,zraniona i zapłakana cierpiąca mam widzieć pozytywy drania? Mówisz że żona siedzi na czacie, zamiast być zły zrób jej ulubioną kawę czy herbatkę i zanieś koło kompa i powiedz masz bo zmarzniesz albo masz odpręż się i wyjdż. Wykorzystaj w tym czasie ,zrób popcorn i weż zrób jej coś co lubi do zjedzenia tylko trochę wiesz nie poradnie, jakbyś nie bardzo umiał.Idz spytaj co się dodaje, a jak powie sama zrobie wygnaj ja z kuchni mówiąc poradze sobie .Kobiety uwielbiają proste rzeczy żeby dla nich robić, takie codzienne naturalne nie wymuszone jak nalesniki ulubione czy coś takiego. Mąż mi kiedyś takie zrobił za słone,ubrał mój fartuszek cały był w mące i przyniósł mi tego placuszka idealnego wyciął serduszko z niego że rozbroił mnie tym aż miałam łzy w gardle.Wyglądał komicznie ale wysiłek był widoczny. Oczywiście posprzątał kuchnie potem ale liczyła się chęć. Jest zima zabierz ją na sanki albo spacer, zrób coś głupiego. I rozmawiaj jak przyjaciel a nie mąż,o kinie,gwiazdach o kuchni zaskakuj ją . Poczytaj gazety typu party czy inna powiedz zobacz jak się ubrała a ta ma trzeciego faceta młodszego,spytaj co sądzi o takich związkach, co się liczy. Dobrym sposobem jest też szukania jej porady,w ważnych nie wiem dla firmy czy pracy sprawach, powiedz co byś na to poradziła bo ja sobie nie radze, uwielbiamy się czuć potrzebne. Bądż spokojny ,wytrzymasz na pewno,ona się ociąga z wyprowadzką bo jeszcze cię kocha,zal jej to uczucie przykrywa ale z czasem żal zniknie i wróci iskra na prawde. Rozmowa to podstawa nawet o głupotach a zbliża, śmiech i radość daje odprężenie i z czasem mąż przestanie się jej kojarzyć z marudzeniem a zacznie kojarzyć z radością. Pozdrawiam andre

Dziekuję serdecznie za wszystkie porady, Różyczko. Tak też pomyślałem, że na pokutę nie wystarczy pół roku, a conajmniej rok, ale jestem gotów ją ponieść, a nawet więcej bo żona jest tego warta.
Część Twoich rad, nie znając ich jeszcze, już wykorzystałem i efekt jest taki, że zaczęliśmy rozmawiać. Wcześniej trudno było cokolwiek zagadnąć. Zaczęliśmy nawet żartować i opowiadać z uśmiechem na ustach zabawne historie z pracy. Zaczęliśmy ponownie razem spożywać posiłki i pomagać sobie w załatwianiu różnych papierów do pracy. Będę wynajdował nowe i wykorzystam również Twoje inne rady i dam znać jak się wszystko układa. Pozdrawiam Ciebie i wszystkich forumowiczów.

61 Ostatnio edytowany przez Vera (2011-01-04 16:37:15)

Odp: Moja żona mnie opuszcza

////////////

62

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Nie jest łatwo być Kobietą, ale w tym dniu Waszego święta życzę Wam aby Wam pozwolono zapomnieć o trudach codzienności, niech ciepły, wiosenny uśmiech zagości w Waszych duszach i pozostanie tam do następnej wiosny, a promienie słońca niech rozświetlają Wam drogę do Waszego szczęścia nie tylko dziś, ale każdego dnia Waszego życia.
Z najcieplejszymi pozdrowieniami, Andre.
PS. Mam dla Was fotografię, zrobione na tą okazję, ale nie potrafię jej tutaj umieścić. Jeżeli mi ktoś pomoże, to umieszczę je w następnym poście.

63

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Witam ponownie po bardzo długiej nieobecności spowodowanej nieprzerwaną walką o przetrwanie naszego związku, walką syzyfową, walką purrysową. Nadaremną, mimo wszelkich wysiłków, niestety. Wczoraj zakończył się proces rozwodowy i w ten sposób nowe definicje znalazły miejsce w moim życiu. Nie znałem ich ponieważ nigdy nie chciałem ich poznać...
Dziękuję za Waszą pomoc, rady, Wasz cenny czas. Napiszę więcej jak tylko nieco ucichnie łkanie duszy.
Pozdrawiam Was i życzę samych uśmiechów.

64

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Bardzo mi przykro, naprawdę...

65

Odp: Moja żona mnie opuszcza

Mój Drogi, ja równiez czytam sobie to co tu napisano i mnie wkurzasz, jak Ty roztrzasasz wszytsko w zyciu tak samo jak tu na forum, jestes zajeee dyplomatyczny, zero spontanicznosci ja sie nie dziwie kobiecie ze Cie chce opuscic. Ona odzyje w koncu, a moze ma kogos na oku, moze faktycznie zrozumiała ze tego kwiatu jest poł swiatu i zapewnienie bytu nie jest podstawa do zwiazku! To chore, wiem bo mam podobna sytuacje w rodzinie i szkoda patrzec na to wszytsko. Zal. Wujek zwiał z domu bo pił, a ciocia była najszczesliwsza kobieta na ziemi, przez dwa miesiace odzył jej dom i dzieci, ale nagle zdała sobie sprawe ze nie utrzyma całego domu i od tak sobie wybaczyła wszytsko jej załosnemu małzonkowi, a teraz jest jeszcze gorzej. Nic tylko chce sie wyc. Wybacz ale nie umiem Cie pocieszyc ,a powiem tylko ze kobieta ma racje, bo chce zyc!!!!

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja żona mnie opuszcza

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024