Mam pytanie, bo dręczy mnie to cały dzień. Ok 8 miesięcy temu odbyła się pierwsza rozprawa pod kątem zabezpieczenia alimentacyjnego i kontaktów z dzieckiem. Po drodze odbyły się mediacje i badania psychologiczne oraz wiele pism, skarg i chorych akcji mojego ex. Ponieważ wniosek rozwodowy z mojego powództwa z orzeczeniem o winie męża nastawiona od samego początku jestem na co najmniej 2 letni rozwód. Właśnie dostałam informację, że następna rozprawa za 2 tygodnie i Sąd chce ode mnie zarobki z 12 miesiecy. Ale po co? Czy to jest to o czym myślę? Sądowi wystarczy to co już ma w aktach sprawy i najbliższa rozprawa może być już ostatnią? Bo chyba bez sensu na każdej kolejnej rozprawie załatwiać sprawy finansowe.
tam z twoich danych wynika że ostatnia bo jam musze czeksć z dziećmi na badania psycho i kolejna po tym badani bedzie finałowa więc trzymam kciuki z Ciebie ![]()
Witaj Astral, to by było marzenie dla mnie. Jednak zastanawia mnie i jednocześnie martwi, że świadkowie nie są przesłuchani. A to chyba już wyklucza tak szybki finał. W każdym razie jak to mówią sąd sądowi nierówny
Trzymaj, trzymaj
No jak świadkowie nie są przesłuchani to będą przesłuchani ,u mnie już przesłuchali świadków i u mnie trawało to 2 rozprawy bo ja miałem 10 ciu świadków a była tylko 3