Ludmiłaa napisał/a:Witam!
Kobiety jak Wy wytrzymujecie z małymi dziećmi? Dlaczego dajecie się wykorzystywać? I dlaczego tak mało wymagacie od facetów?!
Rzucająca się w oczy cecha, brak zaangażowania ojca. W 85% to kobiety zajmują się dziećmi, a mężczyźni mają to w ... (poważaniu).
Te wrzeszczące dzieci w parkach, na placach zabaw, w...urzędach. Zazwyczaj to matki sprawują opiekę.
To one się wstydzą za te swoje niesforne dzieci. A ojcowie, cóż są sprytni i wygodni. Nie mówię, że wszyscy ale większość.
-Jak się zejdzie 2 facetów przy piwie, to gadają o autach, pracy, polityce, seksie ( o tym seksie, nie z żoną). Żona i dzieci to mało atrakcyjny i ciekawy temat. Pomijany.
-Natomiast 2 kobiety, przy kawie to cały czas trajkoczą tylko o tym co ugotują, jak ich dzieci się uczą, gdzie mąż pracuje. Ogólnie tematy domowe Nuda.
- Macierzyński, to w ogóle dyskryminuje kobietę, i skazuje ją na klęskę. Po co kobieta bierze macierzyński? Zrobiłeś tatusiu dzieciaka to sobie baw! Dlaczego to kobiety zazwyczaj nie mogą wrócić do pracy, martwią się o przedszkole, itd.
Są na łasce męża? No dlaczego to tak jest?! Czyżby kobiety same sobie robiły dzieci, bez udziału mężczyzn? Że oni nie ponoszą odpowiedzialności i konsekwencji?!
Facet jak ma 10 zł to idzie z kumplem na piwo a kobieta kupuje dziecku np lizaka.
Facet to się mówi, ze potrzebuje dorosnąć do roli ojca, ze może się nie od razu zaangażuje, a niby dlaczego matka ma się angażować? Facet może się brzydzić przewinąć dziecko ale kobieta tez może się brzydzić.
Wczasy. Plaża, faceci sobie piją piwo, a kobiety, bawią z dziećmi. A dlaczego nie na odwrót?
Dlaczego jak dziecko boi się samo spać, czy płacze to woła mama a nie tata?
Dlaczego matki trzymają mniejszą dyscyplinę niż ojciec?
Dlaczego jak kobieta chce mieć dziecko to sobie wszystko układa, jak sobie poradzi ze wszystkim, a facet liczy tylko na to, żeby poszukać jelenia w postaci kobiety i go wykorzystać do pieluch?
Ja się w ogóle zastanawiam, jaka jest rola ojca w wychowaniu dziecka.
Hmmm... Być może w swoim otoczeniu akurat miałaś do czynienia z nieodpowiedzialnymi ojcami, pewnie wielu jest takich.
Ja akurat patrząc na przykład mojego taty muszę powiedzieć, że twój osąd się w jego przypadku nie sprawdził. U nas w rodzinie to właśnie mój tata był tym, który chętnie się zajmuje dziećmi. Mną, moją siostrą, ale również dziećmi w dalszej rodzinie, moimi kuzynami itp.
Co do urlopów macierzyńskich to myślę, że wiele kobiet jeżeli ma taką możliwość to woli zostać w domu z dzieckiem. Sama mam w planach kiedyś zostać matką i jeżeli miałabym możliwość to chciałabym jak najdłużej móc zostać w domu ze swoim maleństwem. Ponadto przecież dużo matek karmi swoje dzieci naturalnie, więc raczej nie będą się "urywać" z pracy co 2-3 godziny, żeby nakarmić maleństwo przez jego pierwsze miesiące życia.
Jak chodzi o dyscypline nie zgodzę się.Ojcowie na więcej pozwalają dzieciom. Chodzi oczywiście o dzieci do pewnego wieku, ponieważ w kwestii np. córek nastolatek to często tatusiowie są bardziej rygorystyczni
Myślę, że pobłażliwość ojców bierze się z kilku powodów:
1. Mówi się, że mężczyzna to "duże dziecko", więc pewnie niekiedy sam ma ochotę "pobawić się" i zrealizować szalone pomysły swojej pociechy.
2. Najczęściej tata pilnuje dziecka przez X godzin. Potem zjawia się mama i to ona sprząta bałagan, który narobiło szalejące dziecko. Ojciec jakoś nie potrafi o tym pomyśleć, ponieważ jednak w większości to kobiety zajmują się utrzymywaniem porządku. On zostaje z dzieckiem rzadziej i nie ma świadomości jakiego rozgardiaszu może narobić bawiąca się pociecha.
3. Mamy są bardziej wyczulone na wszystko co "niezdrowe", "niebezpieczne", ojcowie nie mają takiego (często nieuzasadnionego) bzika na tym punkcie. To matka zazwyczaj krzyczy na cały głos za dzieckiem "Nie biegnij tak szybko, bo się przewrócisz", chcąc ujść za najtroskliwszą i najodpowiedzialniejszą rodzicielkę świata. Tata wychodzi z założenia, że jak się przewróci i obedrze kolana to wielka krzywda się nie stanie, a dzieciak nauczy się, żeby szybko nie biegać bardziej skutecznie niż przez wieczne upomnienia.
Cały ten zespół zachowań i fakt, że to matki spędzają więcej czasu z dziećmi bierze się przede wszystkim z czasów, kiedy taki system był powszechny. Ojciec pracuje na wyżywienie rodziny, a matka niańczy dzieci i zajmuje się domem. Takie nawyki bardzo utrwalają się i trudno pozbyć się modelu rodziny panującego w przekonaniach ludzkich praktycznie od zawsze.
Poza tym myślę, że chodzi również o tzw. instynkt macierzyński. To kobiety zazwyczaj marzą o dzieciach, pierwsze wychodzą z inicjatywa starania się o dziecko. Może z XXI wieku już rzadziej, ale to potencjalna matka odczuwa większą potrzebę posiadania potomstwa. To ona niecierpliwie liczy dni cyklu, robi testy ciążowe, nosi dziecko przez 9 miesięcy, co wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, biega do lekarza, kompletuje wyprawkę, odczuwa ruchy maleństwa, obserwuje serduszko na usg i w końcu wydaje na świat. Z tym wszystkim związany jest jak wiadomo hormon - oksytocyna, odpowiedzialny za miłość macierzyńską. Dlatego więź matki z dzieckiem jest inna niż ta ojcowska. Nie wiadomo czy silniejsza czy nie, ale na pewno inna. Może to właśnie jest przyczyną tego, że to
matka jest tą, która opiekuje się dzidziusiem, wyczuwa lepiej jego potrzeby, potrafi sprawniej interpretować sygnały wysyłane przez maleństwo, wie czego mu trzeba, jest bardziej troskliwa. Wiadomo, że ojcowie powinni brać jak największy udział w wychowaniu dziecka, ponieważ jest ono tak samo mamusi jak i tatusia. Nie ma się jednak co oszukiwać, że rola ojca jest taka sama jak matki, tak już natura zaplanowała, bo nie ma się co oszukiwać, że nie. Nie przypadkiem to jeno z rodziców jest przez naturę "wyznaczone" do urodzenia dziecka, karmienia piersią itp.