Witajcie, jak w temacie.
Spotykaliśmy się pół roku, najpierw cud, miód i orzeszki... tak 4 mce....
ok mca temu nagle coraz rzadsze telefony, zero esemesów, ale jak rozmawialiśmy to nadal super, spotykaliśmy się raz w tyg, przytulanie, sex, super.
W zeszły weekend powiedział na luzie, że mogę się spotykać też z innymi jak chcę. Dla mnie to już znaczyło wszystko. Nie wiedzieliśmy się od tamtej pory, on raz zadzwonił ja już nie dzwonię. Dla mnie to koniec. Nawet nie mogę powiedzieć, żebym jakoś bardzo to przeżywała, cierpiała, raczej szkoda mi tej idei związku, no i to jest drugi raz identycznie. Jestem sama wiele lat. Chyba to ja coś rozgrywam nie tak....
W sumie nie mam do Was pytań, tak sobie to napisałam, żeby kamień spadł mi z serca....
Dzięki ;*
Witam:)
Czyli to nie było "TO":)
Fajnie by było, jakby tak każdy reagował na koniec związku:)
Krejzolka, po moim poprzednim związku, który przebiegał IDENTYCZNIE! cierpiałam pół roku, to był wręcz fizyczny ból. Tym razem raz ze panowałam nad swoimi uczuciami - dwa, że dzięki temu widziałam coraz więcej paskudnych cech tego gościa. Strasznie mi szkoda, pół roku szlka trafił, 6 mcy życia, ale cóż......
ps. jesteśmy z tego samego roku ![]()
Krejzolka, po moim poprzednim związku, który przebiegał IDENTYCZNIE! cierpiałam pół roku, to był wręcz fizyczny ból. Tym razem raz ze panowałam nad swoimi uczuciami - dwa, że dzięki temu widziałam coraz więcej paskudnych cech tego gościa. Strasznie mi szkoda, pół roku szlka trafił, 6 mcy życia, ale cóż......
ps. jesteśmy z tego samego roku
Na pewno jest Ci przykro, ale fajnie, że "nie zatracasz się" w bólu, w tym wszystkim.
Z najlepszego roku!:)
dwa, że dzięki temu widziałam coraz więcej paskudnych cech tego gościa. Strasznie mi szkoda, pół roku szlka trafił, 6 mcy życia, ale cóż......
) Świetne zdanie;) Czyli zdecydowanie nie to.
To ja się chętnie zgłoszę na korki w nieprzeżywaniu, bo jakoś mi to średnio wychodzi...
I dołączam się do klubu rocznikowego;)
Witajcie, jak w temacie.
Spotykaliśmy się pół roku, najpierw cud, miód i orzeszki... tak 4 mce....
ok mca temu nagle coraz rzadsze telefony, zero esemesów, ale jak rozmawialiśmy to nadal super, spotykaliśmy się raz w tyg, przytulanie, sex, super.
W zeszły weekend powiedział na luzie, że mogę się spotykać też z innymi jak chcę. Dla mnie to już znaczyło wszystko. Nie wiedzieliśmy się od tamtej pory, on raz zadzwonił ja już nie dzwonię. Dla mnie to koniec. Nawet nie mogę powiedzieć, żebym jakoś bardzo to przeżywała, cierpiała, raczej szkoda mi tej idei związku, no i to jest drugi raz identycznie. Jestem sama wiele lat. Chyba to ja coś rozgrywam nie tak....
W sumie nie mam do Was pytań, tak sobie to napisałam, żeby kamień spadł mi z serca....
Dzięki ;*
Niekoniecznie. Powinnas raczej czesciej pokazywac swoja postawe i umiejetnosc wyboru, kierowania sie kryterium wyboru na postawie slow, faktow, postepowan. To uczciwe zwlaszcza wobec siebie. Natomiast co do zycia w ... samotnosci to moze to byc kwestia i pewnych wymagan i pewnego programu wspianego w Ciebie co przekladaja na jezyk ludzki, mozna nazwac wybieraniem okreslonego rodzaju ludzi (w sensie negatywnym) ale i posiadanie okreslonych wymagan (w sensie pozytywnym). Co jest ze soba sprzeczne. To moze lepiej shierarhizowac swoje oczkiwania na wazniejsze i mniej wazne, byc bardziej elastycznym. Albo moze po prostu powiedziec ze oczekujac w zwiazku uczuciwosci, otwartosci trudno jest taka osobe znalezc bo jest ich po prostu malo dzis.
Maniek - zasadzie to nie ja podjęłam ostateczną decyzję, facet zaczął odpuszczać ok mca temu - znacie te symptomy - telefon nie codzień a co dwa, trzy, 0 smsów, były rozmowy o wakacjach, nagle sie skończyły. ja tylko konsekwentnie przestałąm dzwonić, bo i po co?? Od 2 tyg jeśli ktoś dzwonił to właśnie ja.
Faktem jest, że wybieram samych skomplikowanych mężczyzn, z problemami i tak to się kończy.
A co do Incognit - to pamiętaj, że zawsze, ale to ZAWSZE przychodzi kolejny zwiazek, zawsze lepszy. Dziś Ci sie wydaje że to koniec świata a za mc spotykasz innego i zapominasz. Jak ja dziś patrzę na tego sprzed roku to myślę, że musiaąłm pół roku chodzić pijana że byłam tak zakochana - ani mądry, ani łądny, ani uczuciowy - tak ot drobny cwaniaczek ![]()
A co do Incognit - to pamiętaj, że zawsze, ale to ZAWSZE przychodzi kolejny zwiazek, zawsze lepszy. Dziś Ci sie wydaje że to koniec świata a za mc spotykasz innego i zapominasz. Jak ja dziś patrzę na tego sprzed roku to myślę, że musiaąłm pół roku chodzić pijana że byłam tak zakochana - ani mądry, ani łądny, ani uczuciowy - tak ot drobny cwaniaczek
)
Ciekawie siebie podsumowałaś;)
Ja jeszcze tkwię na etapie zachwytu, dość uzasadnionego. No ale skoro typ - nawet z zaletami- nie ma do nic do dania, to przecież nie zmuszę..
tak było dobrze a teraz mi się kryzys włączył........
wszystko mi się wydaje bez sensu. nie wiem co do niego czułam/czuję. czy odczuwam stratę, czy go kochałam....
tak było dobrze a teraz mi się kryzys włączył........
wszystko mi się wydaje bez sensu. nie wiem co do niego czułam/czuję. czy odczuwam stratę, czy go kochałam....
I to pewnie potrwa- spokój na zmianę z powrotami emocji. Póki się nie 'uleży".