Witam wszystkich. Forum przegladam sporadycznie, teraz postanowilem jednak napisac swoj temat gdyz widze, ze jest tutaj wiele pomocnych osob.
Z moja dziewczyna jestesmy razem prawie rok. Idealny zwiazek. Super zgranie, wiele tamatow do rozmowy, idealny seks, wszystko tak jak byc powinno. Najpierw randki, spotykanie sie, kino, spacery... pozniej konkrety. Nic na szybko. Dziewczyna jest uczciwa lojana... Wydaje mi sie jednak, ze popelnilem blad. Polegajacy na tym, ze dalem zbyt duzo siebie i traktowalem ja za bardzo jak ksiezniczke, rozpiescilem. Ostatnio dostala ladnego kwiata (ogolnie dostala ich wiele) z okazji rownego ktoregos tam miesiaca bycia razem. Nie dostalem nic w zamian tak jak z reszta wczesniej. Ogolnie czuje ze przestala sie starac. Uznala, ze jestesmy razem i czuje sie po prostu dobrze i nie musi nic wiecej robic. Widzimy sie weekendami (co nam obydwojgu nie przeszkadza, ja wrecz uwazam to za plus, poki co oczywiscie). W weekendy wszystko jest OK, natomiast od poniedzialku do piatku czuje ze gdybym nie zaczal rozmowy to prawie bysmy nie rozmawiali. Nie wiem czy problem jest we mnie, czy moze ja po prostu za duzo wymagam czy to wszystko jest normalne i po prostu robie problem z niczego. Jezeli chodzi o planowanie wolnego czasu/wycieczek to zawsze wszystko jest na mojej glowie. Ja wszystko planuje i wymyslam, co bedziemy robic. Ona zawsze sie cieszy i nie protestuje, ale chcialbym zeby sama tez cos wymyslila. Ja czesto jej mowie slodkie, mile slowa. Ona mi nie zbyt czesto i z reguly musze o to prosic. Wiem ze pewnie wiekszosc z Was zaproponuje rozmowe. Poki co nie chce od tego zaczynac. Chcialbym moze dac jej moim zachowaniem znac zeby sie postarala o mnie troche wiecej. Czy mozecie mi cos poradzic ? Cos byscie zrobily/zrobili na moim miejscu ?
Bardzo dziekuje z gory za wszystkie odpowiedzi ![]()
Pozdrawiam!
Arek.