Witam, zarejestrowałam się ponieważ nie wiem co robić. Mój chłopak nazwijmy go X (jestesmy razem 3 lata) nie wspiera mnie w niczym. Wspomnę jeszcze, że mam stwierdzoną depresje, jestem silną kobietą, więc sama sobie jakoś radze, ale pomocna ręka od strony faceta bardzo by mi pomogła. Mój X często zamiast właśnie pomagać- pogłębia ten nieznośny stan.
Mogłabym wymieniać trochę lecz opowiem sytuacje z wczoraj, od miesiąca ma sesje, więc spotykamy sie sporadycznie i mówiłam mu, że poszłabym potańczyć z nim, na jakąś imprezę ( wiecie, można isć z koleżankami, ale to już co innego), no ale X nie miał czasu.
Wczoraj dowiedział się, że ma wolną niedziele ( studiuje zaocznie) i ogłosił mi, że idzie na piwo z kolegami, zrobiło mi się smutno i spytałam, czemu nie możemy wszyscy iść gdzieś się pobawić, albo chociażby razem na to piwo, ale uznał, że on chce isc z kolegami sam na sam, ponieważ chce sie czuć swobodnie z nimi, a ja bede mu przeszkadzać. Pominę fakt, że nigdy nie wychodzimy wspolnie ze znajomymi, a nawet jeżeli to nie czuje sie dobrze, ponieważ oni nawet w mojej obecności mówią do niego " patrz jaka dupa tam idzie", co nie zmienia faktu, że przebolałabym i wyszła byle mieć jakieś tam z nimi relacje.
Płakałam do niego przez telefon, mówiłam, że chciałabym, żebyśmy spędzali razem wszyscy wieczory, bawili się, uznał, że go ustawiam i że mam dac mu dziś spokój bo on chce sie wyczilować, ryczałam czemu mi to robi czemu jak ma wolne to wybiera soie bycie bezemnie a on " gowno mnie to obchodzi takiego juz sobie wybrałaś" i że wyłącza telefon, nie wytrzymałam i powiedziałam, że zrobie sobie cos jak sie rozłączy i ze mną nie porozmawia normalnie, a on, że nie chce być z psycholem. Powiedziałam, że naprawdę to zrobie ( nie zrobiłabym, ale miałam tak bolące uczucie, że bardzo nie chciałam byc sama), no ale się rozłączył i wyłączył telefon, zostawił mnie samą ze stanem nieobliczalnym i okropnie uciążliwym, po prostu. Gdy zadzwoniłam do niego w nocy uznał, że nie potrafie byc z jego znajomymi bo jestem nieogarnieta i obrażam sie na nich za nic, ( nie obrazalam sie, ale gdy słyszałam " X tamta jest zajebista musisz przynać" to było mi źle i sie zamykałam w sobie..), że on nie chciał dziś spędzić wcale czasu ze mną, że sie nie nadaje do jego znajomych i że nie ważne, że nie spotkalismy sie gdy miał wolne, bo trzy dni temu podjechał na chwile po pracy to znaczy, że sie widujemy... Nie wiem.. Najbardziej zabolało mnie to gdy uznałam, że sobie coś zrobie, a on mnie i tak zostawił.
a jesteś z nim ponieważ ?
Teraz to chyba z przyzwyczajenia...
Teraz to chyba z przyzwyczajenia...
Cześc! Jeśli nie ma miłości to związek z przyzwyczajenia wydaje mi się bezsensowny! Ja też tutaj napisałam ,ale troszkę z innego powodu,ale nie rozumiem,że on z Tobą nigdzie nie wychodzi,to tak jakby się Ciebie wstydził! Brak jego czasu do Ciebie? To kim Ty w jego życiu jesteś? Do seksu? To tak jak płaci za piwo z kolegami to niech i zapłaci "Damie" która go w tej sferze "uszczęśliwi". Dla mnie to farsa a nie związek! Zostaw go i poszukaj sobie faceta,który znajdzie czas dla Ciebie! Straszenie,że sobie coś zrobisz to dziecinne bo nie ma nic gorszego niż bycie z kimś z litości lub ze strachu.Ja też mojemu powiedziałam,że odejdę ,ale ja oczekuję od niego konkretnych decyzji! Ja mam z jego strony wszystko o czym marzy kobieta,miłość,troskę i czas który jeśli mamy tylko okazję to spędzamy oczywiście razem! Mieszkamy razem i żyjemy od 3 lat! Nie wyobrażam sobie takiego "związku" jaki opisałaś!
Biel wybacz, ale skamlesz u jego drzwi. Facet Cię lekceważy, a Ty wydzwaniasz, prosisz o spotkania, straszysz, że coś sobie zrobisz!?(żałosne)
Gdyby mu na Tobie zależało, chciałby spędzać z Tobą czas, gdyby Cię szanował, nie pozwoliłby na takie zachowania kumpli w Twojej obecności. Ile ci jeszcze trzeba poniżających sytuacji, żeby dotarło do Ciebie, że ten gość to pomyłka.
Piszesz, że jesteś silną kobietą, to udowodnij to przede wszystkim samej sobie.
Tak z ciekawości spytam, czy gdy bywacie w towarzystwie jego kolegów, są z Wami też ich dziewczyny, czy Twój chłopak, analogicznie woła do kolegi obok którego siedzi jego dziewczyna "zobacz ale d**a!"?
Raczej nie pasujecie do siebie, nie zmienisz go na siłę, tracisz czas czekając na jego łaskę.
Ale się poniżasz dla jakichś strzępów uczucia. On Cię ma za nic, a Ty jeszcze biegasz za nim jak posłuszna suka i znościsz wszystkie upokorzenia. Po co z nim jesteś? Lubisz być poniżana?
Boże.. dziewczynoooo