Witam...
Mam 24 lata, od 10 miesięcy jestem w związku z cudowną kobietą, jednak mam pewien problem.
Pochodzę z biednej rodziny, bez znajomości układów itp, od zawsze pracuje (czas skończenia szkoły) nie poszedłem na studia gdyż praca mi nie pozwalała (nawet na zaoczne), zarabiam niestety dość mało (około 1900 zł na rękę co miesiąc, plus czasami jakieś dodatkowe prace które złapie), moja dziewczyna pochodzi z bardzo bogatej rodziny (widzę i odczuwam to na każdym kroku), czasami odczuwam, że jej przeszkadza to że zarabiam tak mało i czuje się jak nieudacznik, jej koleżanka dała mi nie dawno do zrozumienia że nic jej nie mogę zaoferować i jeśli naprawdę chce jej dobra to powonieniem dać jej spokój.
Myślę że jej rodzice nie wiedzą na jakim poziomie finansowym jestem gdyż pewnie już dawno wybijaliby jej mnie z głowy.
Piszę ten post gdyż coraz częściej zauważam że nie sprostam wymaganiom mojej kobiety, ona ma coraz więcej pomysłów, wypady weekendowe, drogie zakupy a mnie po prostu na to nie stać. Próbowałem z nią rozmawiać, ale ona jest człowiekiem który ma bardzo "lekkie" podejście do życia, pieniędzy, nie przejmuje się (pewnie dlatego, że zawsze od rodziców miała na wszystko), ja jestem osobą która lubi sobie coś odłożyć (żeby mieć na nagłe wydatki), a ona chciałaby co weekend gdzieś wychodzić, lub jechać...
Nie wiem co zrobić... Zna ktoś związki które rozpadły się z przyczyn finansowych?
Myślę o przyszłości i wiem że kiedyś będę dla niej nikim, skończy studia załatwią jej doskonale płatną pracę, a ja niestety nie mam takich możliwości, szukałem innej pracy i nadal szukam, ale te którą mam ma swoje plusy (jest dość pewna).
Proszę o jakieś rady.