takie słowa usłyszałam dziś po 1,5 roku małżeństwa,jutro ma się on wyprowadzic, ja dzis wrocilam sama od znajomych z imprezy po słowach z tytułu....... jak przetrwać rozstanie? Jak przetrwać słowa "gdy Ci się oświadczałem to myślałem że z czasem Cię pokocham?" piszę tu bo nie wiem jak mam to znieść ale po prostu sobie nie radzę z ewidentnym rozstaniem po niecałych 2 latach małżeństwa...
Przytulam Cię, Kochana.
Na tak "rozbrajająca szczerość i odpowiedzialność" trudno znaleźć odpowiednie słowa..
Teraz nie jest czas żeby Cię przepytywać i dowiedzieć się czy nie widziałaś wcześniej i co ew. mogłaś zrobić inaczej. Ważne, że koszmar dalszego trwania w iluzji się skończył, a gość - nie w czas, bo nie w czas, ale zdecydował się dłużej Ci czasu nie marnować i Cię nie oszukiwać.
Jak będziesz gotowa zapewne więcej napiszesz.
...Tegan trafiłaś na gnojka który postąpił samowolnie i egoistycznie ....miłość to jest sprawa nie tylko twojego partnera, ani nie tylko twoja, ale sprawa wspólna....
Tegan, współczuję. A długo się znaliście przed ślubem? Nie rozumiem dlaczego on zdecydował się na ślub, skoro Cię wtedy nie kochał. Były jakieś naciski z Twojej strony albo ze strony rodziny? Być może powiedział te słowa w złości i wcale tak nie myślał?
Pamiętam jak wielokrotnie przeglądałam różne wątki na tym forum i Ty zawsze pisałaś jak to się super z narzeczonym / mężem dogadujesz, jak się kochacie, jaki macie super związek a tu coś takiego:O
znalazł sobie kogoś i na siłe szuka usprawiedliwienia
Tegan, czytałam Twoje posty i znam mniej więcej Twoją historię, gdy zobaczyłam ten post to aż mnie coś... Strasznie mi przykro... Czy widziałaś wcześniej jakieś jego zachowania, które mogłyby świadczyć, że coś jest nie tak? Może to było wypowiedziane pod wpływem emocji? Trzymaj się, fajna babka jesteś ![]()
Też mi się wydaje, że ma kogoś i chce spalić za sobą mosty.
A ja może wyjdę na nieczułą, ale napiszę, że dobrze iż tak się stało.
Lepiej teraz niż miałbyś usłyszeć takie słowa za powiedźmy 5,6 lat, z dodatkiem zmarnowałaś mi życie albo najlepsze lata życia.
Jesteś jeszcze młoda i spokojnie ułożysz sobie życie z kimś kto będzie Cię NAPRAWDĘ kochał.
Nie macie dzieci czyli zero długoletnich zobowiązań to działa na korzyść, rozwiedziecie się i nie będziesz musiała gówniarza oglądać. Bo przepraszam bardzo, dorosła dojrzała i odpowiedzialna osoba nie zawrze związku małżeńskiego kiedy nie jest pewna.
Z tego co mi mignęło, dobrze zarabiasz, jesteś samodzielna, więc nie jesteś w żaden sposób od niego zależna i bardzo dobrze.
Życzę Ci dużo sił, bo na pewno będą Ci teraz potrzebne.
Ps. Mam wrażenie, że te słowa padły po wpływem alkoholu. Nie daj sobie zamydlić oczu tym argumentem jak mężuś ewentualnie będzie próbował to odkręcić. Po alkoholu stajemy się odważniejsi i pozwalamy sobie na to, na co po trzeźwemu nie mamy odwagi.
Nie bez powodu powstało powiedzenie "słowa pijanego myśli trzeźwego"
Wlasnie sie wyprowadza.zero skruchy i checi rozmowy.dogadania sie
Mój obecny mąż po wspólnym zamieszkaniu, gdy jeszcze nie byliśmy po ślubie, powiedział
pewnego dnia, że ma dosyć tego i mnie nie kocha.
Ja wysłałam go na terapię, wiedząc że to wszystko wina przeszłości. Było kilka lat spokoju,
w międzyczasie ciąża i trudne poczatki macierzyństwa, wiele chorób po drodze.
Obecnie jesteśmy 11 lat małżeństwem, a mąż miewał kilka razy jazdy, ze odchodzi, nie kocha, nie czuje nic,
ostatnio nie rozmawiamy 3 miesiące!!!
Wróciło i to ze zdwojoną siłą. Mogę podsumować te lata, ze to huśtawka, czekanie, kiedy i gdzie
i z jakiej przyczyny znowu bedzie chciał odejść, nie czuję się bezpieczna i pewna jego uczuć
o ile jakiekolwiek istnieją.
Teraz kazałam mu się wynosić z domu. Pierwszy raz się odważyłam. Ale widzę, ze on nie ma zamiaru.
Wlasnie sie wyprowadza.zero skruchy i checi rozmowy.dogadania sie
Nie masz po kim płakać. Dwulicowość "wychodzi z Niego bokami"
. Więcej będzie z Niego pożytku jak zabierze się. Oby tylko nie wracał jak boomerang. Niestety tak to jest w życiu, że czasami ktoś wartościowy musi trafić na kogoś takiego - chyba tak dla wyrównania równowagi we wszechświecie...
Ciepło pozdrawiam i trzymaj się
.
sias09 Ty również się trzymaj i nie pozwól, aby ktoś niszczył Ci życie i myślał tylko o Sobie. Z takim człowiekiem nie ma przyszłości.
Wlasnie sie wyprowadza.zero skruchy i checi rozmowy.dogadania sie
O to mu chodziło, żeby nie było już o czym rozmawiać, czego ratować, dlatego takie słowa a nie inne. Z tym nie ma dyskusji. Jeśli tak, to niech idzie.
Przytulam Cię, Kochana.
Na tak "rozbrajająca szczerość i odpowiedzialność" trudno znaleźć odpowiednie słowa..Teraz nie jest czas żeby Cię przepytywać i dowiedzieć się czy nie widziałaś wcześniej i co ew. mogłaś zrobić inaczej. Ważne, że koszmar dalszego trwania w iluzji się skończył, a gość - nie w czas, bo nie w czas, ale zdecydował się dłużej Ci czasu nie marnować i Cię nie oszukiwać.
Jak będziesz gotowa zapewne więcej napiszesz.
Widziałam wiele rzeczy które mi się nie podobały ale myślałam sobie że ludzie mają gorsze wady i po moich wcześniejszych związkach to mój mąż jawił mi się jako prawie ideał porównując do poprzednich do tego byłam bardzo samotna i w depresji po chorobie i byłam wręcz wdzięczna że ktoś się mną zainteresował...
Tegan, współczuję. A długo się znaliście przed ślubem? Nie rozumiem dlaczego on zdecydował się na ślub, skoro Cię wtedy nie kochał. Były jakieś naciski z Twojej strony albo ze strony rodziny? Być może powiedział te słowa w złości i wcale tak nie myślał?
Ślub był po prawie 2 latach razem. Ja tez nie rozumiem jego decyzji co do ślubu. Dziś już dla odmiany przy wynoszeniu rzeczy, w czasie naszej ostatniej rozmowy twierdził że mnie kocha ale nie chce mnie męczyć. Podejrzewam że być może będzie chciał wrócić i nie wiem co zrobię wtedy serce mówi jedno a rozum drugie. Nie było z tego co wiem nacisków na ślub, na pewno nie z mojej strony bo ja nie potrzebowałam papierka, on chciał. Twierdził dziś że wszystko mówił w złości ale ja juz nie wiem w co mam wierzyc.
16 2015-05-02 18:28:19 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-02 18:29:32)
do tego byłam bardzo samotna i w depresji po chorobie i byłam wręcz wdzięczna że ktoś się mną zainteresował..
O widzisz, bardzo cenne autospostrzeżenie. ![]()
Jako wyznawczyni Prawa Przyciągania powiem Ci, że zgodnie z zasadą jego działania, jest niemożliwe by nadając samemu na 'falach' o bardzo ciężkiej, spowolnionej i 'niskiej' częstotliwości (niskie wibracje, jak to przy depresji) przyciągnąć osoby i zdarzenia do swojego życia o częstotliwości/wibracji wysokiej (Miłość, radość, wsparcie, etc.)
Tak samo jak osoby, które próbują zacząć z kimś związek, a jeszcze nie wyleczyli się z poprzednika, a raczej - nie potrafią oderwać się myślami od przeszłości, idealizują ja, przez co teraźniejszość jawi im się w ciemnych barwach i projektują to na innych, zabijając tym samym wszelki potencjał tych nowych relacji, sabotując go - mają nadzieję, że jakoś "sama" na nich ta nowa miłość spadnie,a oni w ogóle nie muszą zmieniać swojej postawy.
Prawda jest inna: Podobne przyciąga podobne -choć to podobieństwo polega na synchronicznych wibracjach, a nie na podobieństwie sensu stricto, jak my to rozumiemy zwykle.
wygląda na to, że przyciągnęłaś faceta równie zdołowanego, który sam nie wierzył w Miłość, próbował Cię na siłę i trochę wbrew sobie pokochać. A przyciągnęłaś to, bo sama będąc w depresji nie wierzyłaś, że stać Cie na kogoś kto pokocha, bo nie mogłaś -sama siebie nie kochając.
Tak to działa.
Wlasnie sie wyprowadza.zero skruchy i checi rozmowy.dogadania sie
Jeżeli widzisz jeszcze możliwość porozumienia dla Was to pamiętaj, że to nie Ty powinnaś być tą, która będzie starała się dogadać i to naprawić. On powinien się starać. Jak dla mnie z Twojej strony nie powinno być żadnej próby kontaktu - wiem to nie łatwe, ale możliwe i tylko takie zachowanie gwarantuje Ci szczery powrót wg. mnie. A to, że tak szybko się wyprowadza już od razu zabiera rzeczy, wszystko zamiata świadczy wg. mnie o kimś trzecim.
Moim zdaniem jego zachowanie świadczy o wysokim stopniu niedojrzałości. Po pierwsze, że w ogóle wziął z Tobą ślub. Po drugie temat zaczął na imprezie u znajomych w miejscu totalnie nieodpowiednim!! ( Uważam to nawet za celowe zagranie - wiedział, że przy znajomych awantury, kłótnie nie urządzisz..) Po trzecie nie zadał sobie trudu żeby chociaż z Tobą wcześniej porozmawiać i zasygnalizować problem.
Juz pisal ze siedzi w praku i mysli. Ech. Ciezkie to wszystko ja sie nie zamierzam odzywac, ciekawa jestem czy bedzie jakas chec rozmowy z jego strony czy naprawienia czegokolwiek...
Ale on Ciebie nie kocha -powiedział ci to. CO TY CHCESZ naprawiać? Zamierzasz na to uczucie jakoś zasłużyć? Wyżebrać je? A może liczysz na to, że cegłówka mu spadnie na głowę i po 2 latach "przypomni" sobie, że jednak Cię kocha?
Nie chcesz tego puścić co? Nie przyjmujesz rzeczywistości jaką jest..
W chwili obecnej to patrzena drzwi i chcialabym zeby przez nie wszedl i chcial wszystko naprawic.
21 2015-05-02 23:10:46 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-02 23:11:15)
No rozumiem, tylko naprawiać to można jak coś było (uczucie) i się 'zepsuło', a tutaj nic nie było..
Ale widocznie to jeszcze nie czas konfrontacji z faktami dla Ciebie.
Trzymaj się.
W chwili obecnej to patrzena drzwi i chcialabym zeby przez nie wszedl i chcial wszystko naprawic.
Słuchaj dorosły mężczyzna, który powinien być odpowiedzialny za Swoje czyny i słowa najpierw mówi "nie kocham i tak naprawdę liczyłem na jakiś cud w naszym związku", a teraz próbuje wywrzeć sytuację, abyś przyjęła Go z otwartymi ramionami (przynajmniej bez większych oczekiwań - bo On biedny nie może Ci niczego obiecać, bo nie wie) bez większego nakładu pracy? Po co pisze? Czy Jego sms po "nie kocham" nie powinien przypadkiem brzmieć "przepraszam zastanowiłem się, CHCĘ to wszystko naprawić", a nie opis Jego przemyśleń/problemów z Samym Sobą? Nie widzisz, że On nie radzi Sobie z tą sytuacją i próbuje zwalić problemy (które On Sam MUSI rozwiązać, bo kto ma wiedzieć co dalej) również na Ciebie?
Współczuję bo widać, że bardzo Go kochasz. Jednak czy Jego powrót po takim zachowaniu daje Ci jakieś powody do myślenia "damy radę"?
Wiem i widzę że wygląda to bardzo słabo z jego strony. Nie zamierzam pozwalać mu wrócić, oj nie. Musiałby na prawdę wiarygodnie mnie zapewnić że chce się poprawić i naprawic ten związek, póki tego nie będzie to ja uznaję że nas nie ma. Mogę poczekac chwile ale papiery rozwodowe ktoś w końcu będzie musiał złożyć...Kocham go nadal, pod wieloma wzgledami wiem ze sie dogadywalismy, bylo pieknie tak jak pisalam w roznych watkach, ale wiem ze musze byc twarda i chocbym bardzo chciala aby tu ze mna byl jak wczesniej to niestety jesli on nie chce to ja go nie zmusze. Zmienia teraz co chwila zeznania i nagle juz kocha i mowil to w nerwach. Nie wiem co o tym myslec i w co wierzyc, napisal mi dobranoc i ze dziwnie spi mu sie w domu u rodzicow. No moze i dziwnie ale przeciez sam tego chcial...
Jedna kwestia mnie zastanawia. Tak jak wspomniała Elle88 dużo rzeczy można naprawić, zmienić etc. Moje pytanie brzmi, wierzysz w to, że on Cię kocha? Myślę, że to zasadnicze pytanie.
Wiadomo gdy zostawia nas partner to w początkowej fazie jedynym wyjściem dla nas jest powrót. Chcemy go i nie wyobrażamy sobie żeby mogło być inaczej. Ja też nie raz to przeszłam i doskonale wiem jak to jest. Tylko pytanie czy taki powrót ma w ogóle sens. Potrafiłabyś teraz mu zaufać i wierzyć w to, że Cię kocha i nie rozmyśli się za kilka miesięcy?
"Kojarzę" Ciebie z forum i gdzieś mi mignęło, że sama myślałaś o rozstaniu.
Jeżeli Ciebie nachodziły takie myśli to chyba coś w tym musi być.
Postaraj się o tym pomyśleć tak na spokojnie, bo teraz to szok Cię złapał, facet z godziny na godzinę oświadczył Ci, że Cię nie kocha i się wyprowadził. Człowiek nie myśli wtedy logicznie, zastanów się dlaczego Ty myślałaś o rozstaniu, przemyśl to, bo może faktycznie to dobra decyzja tylko sama z jakiś powodów bałaś się ją podjąć.
dzis siedzial u mnie cały dzien, gadalismy nawet bylismy w kinie i na obiedzie, twierdzi ze chce wrocic ze bedzie ok, pozwolilam ale zamierzam byc ostrozna....
Przykra sprawa.
Mnie zastanawia jedna rzecz - ok chce odejść i chyba dzien nie minął a on chce wrócić.
To po co bylo to wszystko ?
Nie można sie jakoś dogadać - oczywiście jeśli jest uczucie miedzy partnerami.
Nie jestem wyrocznią w sprawie małżeństw, ale gdyby mój mąż powiedział mi coś takiego, to naprawdę głęboko bym się zastanowiła, czy wspólne życie jeszcze ma jakiś sens. Wróci i co dalej? Będziesz czekać, jakim kolejnym tekstem Cię zastrzeli? Czy bardzo zaboli?
Myślę, że on Cię sprawdza, na ile może sobie z Tobą pozwolić. Skoro tak szybko wybaczyłaś mu odejście, to znaczy, że ma Cię w garści. Teraz będzie sobie pozwalał na jeszcze więcej, bo widzi, że jesteś uległa jak piesek, którego biją a cieszy się, bo myśli, że to tylko takie mocniejsze głaskanie.
Boże...
Hmm powiem Ci tak, może dobrze że "tylko" po dwóch latach i nie zmarnowałaś całego życia koło takiego dupka...
Doczytałam że stwierdził że chce wrócić, dziwna sprawa, co będzie jeśli się powtórzy? ![]()
wspolczuje ci, chyba jedyne co moge ci teraz napisac to zebys byla silna
dzis siedzial u mnie cały dzien, gadalismy nawet bylismy w kinie i na obiedzie, twierdzi ze chce wrocic ze bedzie ok, pozwolilam ale zamierzam byc ostrozna....
Niech zgadnę....starzy mu suszarkę zrobili i stąd ta odmiana.
Tegan napisał/a:dzis siedzial u mnie cały dzien, gadalismy nawet bylismy w kinie i na obiedzie, twierdzi ze chce wrocic ze bedzie ok, pozwolilam ale zamierzam byc ostrozna....
Niech zgadnę....starzy mu suszarkę zrobili i stąd ta odmiana.
Hehe, no ja tez tak to widzę.. choć niestety dla autorki to pewnie ostatnia myśl, w którą chciałaby uwierzyć.
w mojej najbliższej rodzinie sytuacja była identyczna niemal, ale mężulo wrócił po tym jak rodzice po jego powrocie stwierdzili, że nie..jednak powtórki ze studenckiego życia swojego dziecka w wieku 40-lat to oni nie chcą. No i co, wrócił skruszony do żony, wciskając jej tego rodzaju głodny kawałek.
Twój wybór, choć będąc w tym stanie emocjonalnym ciężko mówić o tym byś jakichkolwiek wyborów dokonywała, Ty po prostu reagujesz..
A mogłabyś mniej więcej opisać w jakiej sytuacji/okolicznościach padło to znamienne wyznanie?
Boże...
Hmm powiem Ci tak, może dobrze że "tylko" po dwóch latach i nie zmarnowałaś całego życia koło takiego dupka...
Doczytałam że stwierdził że chce wrócić, dziwna sprawa, co będzie jeśli się powtórzy?
lepsze to, niż po ...26 latach usłyszeć, że okradłam mu te 26 lat.... kilka dni temu minęła 39 lat, a więc uslyszalam to 13 lat temu, jesteśmy razem, ale razem nie równa się razem i ja ciągle pamiętam tamte słowa, do dziś bolą....
35 2015-05-03 23:13:19 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-03 23:13:46)
https://www.youtube.com/watch?v=fq02r-M-D8I
Sorki, nie mogłam się powstrzymać ![]()
Wszystko wiem.raz daje szanse innej nie bedzie.nie prawda ze jestem jak zbity piesek.teraz dopiero to ja rozdaje karty
A mogłabyś mniej więcej opisać w jakiej sytuacji/okolicznościach padło to znamienne wyznanie?
Ten znamienny tekst powiedzial po pijaku. Wczesniej mowil ze sie musi zastanowic nad tym zwazkiem.jako powod podawal to ze wlasnie po alkoholu ja sie czesto awanturuje.jestem dda i walcze z tym ale nie zawsze sie udaje.pomimo tego ze moj ojciec pije to ja go szanuje i wydaje mi sie ze ja tez pomimo wszystko na to zasluguje
Tegan, co u Ciebie? Czy chcesz jeszcze rozmawiac? Jak sie czujesz? Przeczytalam dokladnie Twoja historie. Niezaleznie od dalszych losow Twojego malzenstwa, zaczecam Cie do zadbania o swoje zycie psychiczne. A zaczelabym od calkowitego odstawienia alkoholu. Wydaje mi sie, ze w Twoim przypadku jest to niezbedne, zeby zaczac pozbywac sie leku i innych trudnych emocji, ktore przeszkadzaja Ci w utrzymaniu zdrowych relacji.