Napisałam tutaj, aby poprosić Was o pomoc. Myślę, że skoro tu jesteście to przeżyłyście lub przezywacie to samo co ja i może łatwiej będzie mi zrozumieć samą siebie i tą sytuację dzięki waszym radom. Opisze Wam tą sytuację. Mam teraz 23 lata mój były chłopak 24 poznaliśmy się 5 lat temu była to moja jak i jego pierwsza wielka miłość. Nie myślałam nigdy, że można tak kochać drugiego człowieka, że można ciągle o nim myśleć cieszyć się, że jest zresztą na pewno do znacie. Należę do osób, które poważnie myślą o życiu i za biegiem czasu zaczeliśmy rozmawiać o małżeństwie o dziecku za kilka lat w sumie to było naszym celem. Może to troche śmieszne porównanie ale kiedy koleżanki chodziły po dyskotekach poznawały nowych chłopaków spotykały się z nimi- ja miałam tego swojego jednego jedynego na całe życie i byłam z tego dumna, a teraz one mają chłopaków a ja nie. Nie zrozumcie mnie źle nie mam o to żalu do nich czy losu, że one mają bo ciesze się, że mają chodzi mi o to, że ja wtedy nie potrzebowałam klubów imprez bez niego bo miałam jego.Jednak jak to bywa w życiu każda sielanka sie kiedys konczy niestety. U nas skonczyła się kiedy on podjał prace jako kierowca i jeździł po europie a ja kiedy po 2 latach starania się dostałam się na wymarzone studią. Często go nie było mijaliśmy się, kłociliśmy o to czsami było to nie do zniesienia. Dawaliśmy sobie z tym rade tłumaczyliśmy, że to dla naszej przyszłości, żeby za kilka lat żyć godnie, żeby nasze dziecko miało ojca przy sobie a nie za granicą wiec wolał teraz jezdzic niz wtedy kiedy byłoby dziecko. Jednak od września 2014 coś pękło totalnie w nim. Dowiedzaił się, że nie powiedziałam mu prawdy ( że jak jego nie było to byłam na urodzinach kolegi, o którego był strasznie zazdrosny). Dla mnie to tylko kolega wiec nie powiedziałąm mu, bo zaraz były by kolejne wyrzuty. Żeby było jasne kolega jest tylko moim kolega nic miedzy nami nie było nie jest i nie będzie ale to nie jest ważne teraz. Po tym zaczął być w stosunku do mnie arogancki, mówił że ma dość kontaktu przez telefon pisania i tego, ze ciągle mnie nie ma w jego życiu. Zaczął byc chamski po jednej z kłotni pojechał do klubu poznał jakaś dziewczyne pisał z nią sam się przyznał i jak to powiedział" nie martw sie ja z nia tylko pisałem ale nie układało nam się to" a ja się zapytałąm samej siebie a co byłoby jakby im się układało? gdzieś by mnie pewnie miał. Po prostu zaczął mnie mieć gdzieś zaczał jeździć do klubów zaczął poznawać inne dziewczyny a ja czułam się jak szmata. Troche ocknął sie kiedy dowiedział się, że jestem w szpitalu. Zaczał przepraszac prosic o kolejną szanse itd. Dałąm mu ją bo go kochałam. Po jednej z kłotni w szpitalu (znowu) napisał mi, że go już nie interesuje. To był dla mnie cios. Zostałam sama z prolemami sama ze wszytskim co nas łączyło a najgorsze sama z myslami. Po 2 msc odezwał się błagał o kolejna sznase powiedział, że mnie kocha, że jestem jedyną. Ciezko mi było zapomniec o tamtej dziewczynie( pisał z nia tylko nie zdradził mnie fizycznie z nia) o tym co powiedział ale dałąm mu szansę. Powiedziałam co mnie boli lecz kiedy zaczełąm miec gorsze dni mówić o tym, że nie mam siły sama walczyc z tymi myślami pokłociliśmy się, bo uwazał że mam go gdzieś skoro nie odpisuje mu i pojechał na dyskoteke bo oczywiście kumple namawiają i napisał mi wiadomośc o tresci " spie**alaj". Pokłocilismy sie o to powiedziałąm, że nigdy bym nie pomyślała, że od kogos kogo kocham usłusze takie rzeczy w czasie kłotni sklał mnie jeszcze bardziej. W ogóle nie poznawałąm tego człowieka to jaki się zrobił jak mnie traktował dlaczego taki nagle był. Nie wytrzymałam tego psychicznie ( chciałam nawet skonczyć ze swoim życiem) zerwałąm z nim kontakt zmieniłam adres numer telefonu zablokowałam konto na fb. Po paru dniach chciałąm się odezwac do niego głupia nadal wierzyłam, że powiedział to w nerwach, że nie mysli tak, że mnie kocha itd. Odblokowałam to konto i zobaczyłam u niego zdj z jakiegos klubu z jakąs dziewczyną wtedy się załamałam totalnie. To było pod koniec lutego teraz juz jest prawie maj przezyłam 2 msc tęsknoty płaczu przez kogoś kto był taki dla mnie tak mnie upokarzał traktował jak szmate. Teraz znowu sie odezwał odnalazł mnie i znowu prosi o wybaczenie. Nie wiem co myslec mówi, że wtedy nie był sobą, że zrozumiał, ze stracił najważniejsza osobę w zyciu, że nigdy nie zrezygnuje ze mnie, nigdy nie podda się bo kiedy zaczał jeździc tirem a mnie juz nie było przy nim zrozumiał, że zawsze bym była przy nim. Teraz mówi o spokoju o wspolnym życiu, mieszkaniu, marzeniach. Nie wiem co myśleć boję sie kolejnych upokorzeń, przekleństw i tego, że zyje w jakiejśc farsie. Kiedy po raz ostatni mnie upokorzył powiedziałam mu, że nigdy juz tego nie zrobi, nigdy już nie dam się zranić. Myslicie, ze naprawde się zmienił, zrozumiał coś?
Powiem Ci tak facet to niezły drań i trzymała bym go na dystans.. daj mu się wykazać niech się stara ale nie tak ze po miesiącu starania rzucisz mu się na szyję tylko tak żeby czuł nie pewność bo jeśli dasz mu odrazu szanse zaś to z maści i tego jestem pewna, a po tych kilku miesiącach zobaczysz czy rzeczywiście mu naprawdę zależy czy po kilku tygodniach starania sobie nie odpuści bo tak może być.. a wtedy to będzie totalnym kretynem.. ja osobiście bym nie dała juz żadnej szansy takiemu facetowi... I przede wszystkim nie ulegaj mu szybko ! Trzymam kciuki i daj znać jak się potoczyło; )
Teraz się stara, wyjechał na 2 tygodnie ale pisze codziennie tylko, że ja nie chce jego pisania pytania się co u mnie itd bo boje się zaufać po raz kolejny i tylko slysze " wiem co zrobiłem jest mi przykro żałuje tego ale nie wracajmy do tego" czyli w moim rozumieniu " tak zrobiłem źle ale najlepiej to zapomnij i udawaj, że jest ok, bo po 2 miesiacach nadal o Tobie pamietam więc powinnaś mi dac szansę". Ja już dużo wycierpiałam w życiu i więcej nie chce.
4 2015-04-30 15:04:19 Ostatnio edytowany przez życiejestkrotkie (2015-04-30 15:06:24)
Wiec może po prostu odpuść sobie go... skoro nie chcesz cierpieć a ten koleś juz kilka razy to zrobił to raczej zrobi to jeszcze raz i kolejny
Waszym zdanie dobrze robie dając mu szanse? Pomożcie prosze
Waszym zdanie dobrze robie dając mu szanse? Pomożcie prosze
Nie robisz dobrze. Jesteś młoda wrażliwa kobieta a on porywczym, chamskim, niedojrzałym facetem. Obwiniał cie ze nie poswiecasz mu uwagi by usprawiedliwić swoje szukanie wrażeń u boku innych kobiet. Kiedy mu się nie udają nowe znajomości wraca jak zbity pies do Ciebie ..na chwile. Chcesz powielać wkolo ten schemat? Piszesz ze wspomina o wspólnym życiu, mieszkaniu itd. Możliwe ze tego chce ...głównie po to by zyskać nad toba całkowitą kontrolę ..kontrolę której teraz nie ma. Bo póki co możesz go w każdej chwili kopnąć w 4 litery i powiedzieć tak jak on napisał kiedys Tobie czyli s.....Kiedy będziecie razem i nie daj boze urodzi się dziecko to będzie juz całkiem bezkarny i przekonany ze może wejść ci na glowe, nie szanować i stosować agresję słowną a kto wie może i fizyczna. Uciekaj od niego póki czas. Jesteś od niego uzależniona emocjonalnie ale ten nałóg cie niszczy ...a żeby zerwać z nalogiem należy odciąć się od źródła nałogu calkowicie. Mysle ze w głębi serca wiesz ze to jest jedyne rozwiązanie.
Będziesz totalna kretynka jeśli dasz mu kolejna szanse !
na moje teksty ktore rzuce sa tak wzniosle bo uzywa czegos by Cie przyciagnac, przeciez musi powiedziec jak bardzo mu zalezy bys dala mu szanse. dla mnie to w ogole bez dyskusji to co robi ten koles, jak ulegniesz pokazesz mu tylko ze Cie ma. koles ktoy po pierwsze w ogole cos takiego robi dla mnie juz jest skreslony, skoro bylabym w niego zaangazowana emocjlonalnie a on by robil tego typu rzecyz to bym nie chciala na niego zycia marnowac. lepiej sie skup czemu pozwalasz na takie traktowanie i czemu stawiasz kolesia wyzej niz to ze chcesz byc traktowana dobrze
W relacji kiedy on chce wrócić obserwuje 3 fazy: 1 to jest bardzo miły mówi, że kocha prosi o szansę normalnie do rany przyłóż o nic się nie czepia np, że nie chce zadzwonić. Wczoraj napisał i zapytał się czy zadzwonie napisałam mu, że wszytsko przemyslałam i nie dam się wiecej zranić niech zapomni o tym i skoro umiał wyzywac mnie przez telefon to niech teraz patrząc mi prosto w oczy powie czy sprawiło mu to przyjemność i teraz nie zminią nic żadne sms żadne rozmowy dopóki nie zobacze, że naprawde się zmienił. W tym własnie momencie chyba nastapił "foch" z jego strony. Nie będę ukrywała ostatnimi czasy kiedy się kłocilismy nie chciałam nawet dzwonić do niego lub w ogóle rozmawiać wec miał wytłumaczenie " bo Ty nie chcesz nawet zadzwonić to jak ja mam być normalny". Wczoraj też nie zadzwoniłam bo po co? Czemu ja mam dzwonic do człowieka, który jeszcze 2 msc temu kazał mi spi*****. Wydaje mi się, że chyba własnie wczoraj nastapiła ta 2 faza kiedy przyznałam się, że to chore wybaczać wszystko człowiekowi dlatego , że sie go kocha. On wie, że nie umiem sobie z tym radzić, wie że wszytko zniose słuchałam juz przeklony widziałam zdj z innymi a wraz mu odpisuje. Tak przyznam się przed Wami kiedy się nie odzywa jest dobrze w miare nie wiem co u niego i jak to mówią czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Jednak kiedy sie odezwie to wszytsko wraca każda mysl z kim się spotykał co robił itd. Teraz boje się 3 fazy czyli powiedzenie "ok to poczekamy do spotkania ciekawe co zrobisz a jak sie nie spotkasz to będzie Twoja wina". Takie zdania też padały z jego ust. Jestem w totalnej rozsypce po raz kolejny. Pomózcie jak możecie.
W relacji kiedy on chce wrócić obserwuje 3 fazy: 1 to jest bardzo miły mówi, że kocha prosi o szansę normalnie do rany przyłóż o nic się nie czepia np, że nie chce zadzwonić. Wczoraj napisał i zapytał się czy zadzwonie napisałam mu, że wszytsko przemyslałam i nie dam się wiecej zranić niech zapomni o tym i skoro umiał wyzywac mnie przez telefon to niech teraz patrząc mi prosto w oczy powie czy sprawiło mu to przyjemność i teraz nie zminią nic żadne sms żadne rozmowy dopóki nie zobacze, że naprawde się zmienił. W tym własnie momencie chyba nastapił "foch" z jego strony. Nie będę ukrywała ostatnimi czasy kiedy się kłocilismy nie chciałam nawet dzwonić do niego lub w ogóle rozmawiać wec miał wytłumaczenie " bo Ty nie chcesz nawet zadzwonić to jak ja mam być normalny". Wczoraj też nie zadzwoniłam bo po co? Czemu ja mam dzwonic do człowieka, który jeszcze 2 msc temu kazał mi spi*****. Wydaje mi się, że chyba własnie wczoraj nastapiła ta 2 faza kiedy przyznałam się, że to chore wybaczać wszystko człowiekowi dlatego , że sie go kocha. On wie, że nie umiem sobie z tym radzić, wie że wszytko zniose słuchałam juz przeklony widziałam zdj z innymi a wraz mu odpisuje. Tak przyznam się przed Wami kiedy się nie odzywa jest dobrze w miare nie wiem co u niego i jak to mówią czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Jednak kiedy sie odezwie to wszytsko wraca każda mysl z kim się spotykał co robił itd. Teraz boje się 3 fazy czyli powiedzenie "ok to poczekamy do spotkania ciekawe co zrobisz a jak sie nie spotkasz to będzie Twoja wina". Takie zdania też padały z jego ust. Jestem w totalnej rozsypce po raz kolejny. Pomózcie jak możecie.
Oj Ola Ola.. tyle się napisałam a Ty swoje ![]()
Ty chyba chcesz cierpieć kobieto.... serio wierzysz że on się zmieni??? Naprawdę?? ja nie znam twojego chłopaka ale z opisu widze juz ze to manipulant pierwszego gatunku. Wyczuł Cię doskonale ze jestes miękka jak galaretka i urobi Cię przedzej czy pozniej jak nie przymilnoscią to agresją i zrzucaniem winy na Ciebie za rozpad waszego pseudozwiazku. A Ty zamiast odciąc się jednym ruchem, jednym smsem "to koniec nie zyczę sobie dłuzej nagabywania mnie i dreczenia wiadomosciami, idz swoją drogą człowieku i bądz szczesliwy ale mnie zostaw w spokoju" to mu odpisujesz non stop że juz nie chcesz cierpiec, ze Cię rani itd jednym słowem miauczysz ze kochasz go wciąąąż tylko on taki niedobry ...ale moze sie zmieni. A juz całkiem rozbroił mnie twoj strach ze jak się nie spotkasz z nim to będzie Twoja wina że wam sie nie udało. Hello!!! To on Cię zostawił to on szukał wrazen z pannami na dyskotekach a Ty sie martwisz ze to Twoja wina
Olka bądz Ty silną mądrą kobietą a nie miekką fają. Ja wiem ze jak się kocha to trudno zapomnieć, serce próbuje tłumaczyc wszystko i usprawiedliwic ale lepiej teraz powyc w poduchę z tęsknoty a z czasem się otrząsnąc niż przepłakać całe zycie przez chłopaka a potem męza gnojka.
Feniks wiem,że masz rację w 100% zresztą bo wszystko co teraz napisałaś jest prawdą. W tej całej sytuacji jest tak, że jak nie mamy ze soba kontaktu jak ostatnio to po jakimś czasie i mi jest łatwiej mniej mysle itd a jak tylko się odezwie to wszystko wraca a ja mu jeszcze o tym mówie, że nie wiem co mam myślec co mam robić itd i on to widzi, ze jestem słaba. Brakuje mi takiej osoby, która w przenosni " złapie mnie za ręke i wyciągnie do końca z tego bagna". Nie bardzo mam z kim o tym porozmawiać dlatego bije się z tymi myslami sama np co teraz robi czy naprawde jest tak jak mówi. Chciałabym miec jakieś wsparcie teraz nawet i od niego skoro mówi, że się zmienił a czuje, że walnał focha bo nie chciałam zadzwonić. Nie opowiadam mu o tym , że mi ciez ko itd żeby zobaczył, że ejstem słaba, że można ze mna robić co zechce tylko żeby pokazał, że jest facetem i mi pomogł w tym a nie powiedział " jak mam Ci pomoć przez telefon"
12 2015-05-02 17:32:15 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-05-02 17:35:02)
Ola ja w jego pomoc nie wierze. Chcesz pomocy to zwróć się do każdego tylko nie jego!!! On to ci może najwyżej wodę z mózgu zrobić i wmówić ze źródłem problemów to jesteś ty i twoje poczynania nie on. Ja Ci wkolo powtarzam ze jesli chcesz spokoju to z nim zerwij kontakt a ty..ze przydalaby Ci się jego pomoc :\ czy ty nie widzisz bezsensu swojego rozumowania?? Sorry za bezpośredniość ale sama sobie zaprzeczasz.. Jak się nie odzywa to Ci lepiej wiec chcesz od niego wsparcia ??? Mam wrażenie ze nic co napisze ja czy ktoś inny nie zmieni Twego pojmowania sprawy bo Ty juz wiesz ze i tak dasz mu szansę .Widocznie jeszcze za mało Cie zranił ....:\
Wszystko się już wyjasniło przynajmniej w mojej głowie. Wczoraj nie wytrzymałam i napisałam do niego gdzie jest czy wszytko ok itd a, że ciągle myslałam o tym co kiedys robił zapytałam czy jeździł na te dyskoteki bo miał mnie w dupie czy żeby zrobić mi na złość. Odpowiedz jego nie była ważna aż tak bardziej zabolało mnie to co poźniej napisał jak mu powiedziałąm, że nie wiem co już mam myslec o nim odp m i" ja już nic nie chce pisać, mówić to i tak nic nie zmini, że jest źle spotkamy się to pogadamy". W sumie może nic w tym przykrego skoro dałam szansę mu i chciałam pogadać prosto w oczy jednak jak później powiedział sam mnie już nie rozumie bo jak on się stara to ja go olewam a jak on sobie odpusci a teraz odpuscił to ja nagle taka zakochana. Rozbroiło mnie to bo to, że miałam dystans i powiedziałam, że nie bedzie dobrze dopóki nie zobacze, że sie stara to ja nie będę taka jaki kiedyś a on, że już go olewam. Wytłumaczyłam mu, że jakbym go olewała to bym jak tylko się odezwał powiedziała to co on mi kiedyś i miała go gdzies a ja durna dałąm mu kolejna szansę zgodziłam się spotkac i dopóki nie powiedziałąm tak to on wielce zakochany zrobi wszystko pisał 4 razy dziennie pytał się co u mnie itd a jak powiedziałam tak to już, że nic sie teraz nie poprawi totalna olewka mnie itd. Nie wiem ale da mnie to już jakas zabawa chyba. Koleś prosi o szansę robi mi nadzieje a jak ja mu daje to on nagle z wielce zakochanego zmienia się w takiego co ma wyje****. Mi juz brak słow i sił ale przynajmniej wiem na czym stoje.
Wszystko się już wyjasniło przynajmniej w mojej głowie. Wczoraj nie wytrzymałam i napisałam do niego gdzie jest czy wszytko ok itd a, że ciągle myslałam o tym co kiedys robił zapytałam czy jeździł na te dyskoteki bo miał mnie w dupie czy żeby zrobić mi na złość. Odpowiedz jego nie była ważna aż tak bardziej zabolało mnie to co poźniej napisał jak mu powiedziałąm, że nie wiem co już mam myslec o nim odp m i" ja już nic nie chce pisać, mówić to i tak nic nie zmini, że jest źle spotkamy się to pogadamy". W sumie może nic w tym przykrego skoro dałam szansę mu i chciałam pogadać prosto w oczy jednak jak później powiedział sam mnie już nie rozumie bo jak on się stara to ja go olewam a jak on sobie odpusci a teraz odpuscił to ja nagle taka zakochana. Rozbroiło mnie to bo to, że miałam dystans i powiedziałam, że nie bedzie dobrze dopóki nie zobacze, że sie stara to ja nie będę taka jaki kiedyś a on, że już go olewam. Wytłumaczyłam mu, że jakbym go olewała to bym jak tylko się odezwał powiedziała to co on mi kiedyś i miała go gdzies a ja durna dałąm mu kolejna szansę zgodziłam się spotkac i dopóki nie powiedziałąm tak to on wielce zakochany zrobi wszystko pisał 4 razy dziennie pytał się co u mnie itd a jak powiedziałam tak to już, że nic sie teraz nie poprawi totalna olewka mnie itd. Nie wiem ale da mnie to już jakas zabawa chyba. Koleś prosi o szansę robi mi nadzieje a jak ja mu daje to on nagle z wielce zakochanego zmienia się w takiego co ma wyje****. Mi juz brak słow i sił ale przynajmniej wiem na czym stoje.
Obys jutro i pojutrze pozostala przy tym stanowisku. Tak naprawde bedzie dla Ciebie lepiej Olu. Szkoda czasu ..twojego czasu na niego.
Nie rozumiem tylko dlaczego on taki jest, dlaczego ciągle taki dla mnie jest.
Nie rozumiem tylko dlaczego on taki jest, dlaczego ciągle taki dla mnie jest.
Bo ma Cie gdzieś i jest egoista.Ty masz skakać wokół niego a jak nie to spadaj. Tyle ze Ty tego nie chcesz przyjąć do wiadomości i juz pewnie kombinujesz jakby tu znowu zagadnac go i pomiauczec ze jest niedobry a ty go kochasz tak wiec szkoda mojego pisania juz...
Feniks nie szkoda bardzo duzo mi pomogłaś uswiadomiłaś, że powinnam to zrobić odciąć się. Dziekuje Ci za to. Nic juz nie kombinuje wczoraj straciłam wszelka nadzieje stało się tak jak zawsze dopóki się nie zgodziłam na spotkanie to on taki zakochany itd a jak się zgodziłam tylko przestałam się starać( bo niby czemu mam mu nadskakiwac po tym co mi zrobił) to i on to olał. Najchetniej bym zmieniła numer odcieła się raz na zawsze od niego tylko jak. Zacznie znowu pisać a już byłam w salonie mojej sieci komórkowej i powiedziano mi, że nie moge zablokowac przez ich sieć jego numeru moge jedynie na swoim telefonie a mój telefon moze tylko zablokowac wiadomości tzn zaznaczyc je jako spam a dzwonić i tak bedzie mogł, numeru nie moge zmienic bo mam jeszcze umowe przez rok a za zerwanie umowy płaci się troche kasy. Nie wiem jak to zrobić, żeby już nie pisał dzwonił itd. Jak mu powiem daj mi spokoj to może da na jakis czas a potem znowu napisze a nie chce juz po raz kolejny zeby moja psychika była rozwalona przez niego.
Feniks nie szkoda bardzo duzo mi pomogłaś uswiadomiłaś, że powinnam to zrobić odciąć się. Dziekuje Ci za to. Nic juz nie kombinuje wczoraj straciłam wszelka nadzieje stało się tak jak zawsze dopóki się nie zgodziłam na spotkanie to on taki zakochany itd a jak się zgodziłam tylko przestałam się starać( bo niby czemu mam mu nadskakiwac po tym co mi zrobił) to i on to olał. Najchetniej bym zmieniła numer odcieła się raz na zawsze od niego tylko jak. Zacznie znowu pisać a już byłam w salonie mojej sieci komórkowej i powiedziano mi, że nie moge zablokowac przez ich sieć jego numeru moge jedynie na swoim telefonie a mój telefon moze tylko zablokowac wiadomości tzn zaznaczyc je jako spam a dzwonić i tak bedzie mogł, numeru nie moge zmienic bo mam jeszcze umowe przez rok a za zerwanie umowy płaci się troche kasy. Nie wiem jak to zrobić, żeby już nie pisał dzwonił itd. Jak mu powiem daj mi spokoj to może da na jakis czas a potem znowu napisze a nie chce juz po raz kolejny zeby moja psychika była rozwalona przez niego.
To zmienił aparat tel..są takie gdzie dodajesz nr do czarnej listy i blokujesz połączenia