Hej, otóż.
Kilka tygodni przespałam się z kolegą na imprezie. Zrobiliśmy to w bardzo dziwnym miejscu, nie było mi komfortowo. Szybko poszłam do domu. I wtedy zaczęły mnie ogarniać wyrzuty sumienia, że za szybk poszłam, że coś. Wcześniej fajnie nam się rozmawiało i przeszliśmy do innych czynów ( że tak powiem).
Tydzień i dwa tyg później spotykaliśmy się ze znajomymi. On mnie ignorował. Nawet pierwszy cześć nie powiedział. Nie oczekiwałam niczego, bo wiedziałam, że przecież związku nie zaczyna się od seksu. Miałam trochę dziwnych myśli, ale za każdym razem mówiłam sobie,że to była zabawa itp. Tak samo radziły koleżanki.
Po 2 tygodniach kiedy na jednej imprezie on mimo miejsca obok mnie i kilku razach namowy kolegów aby usiadł ( nie chciał) , jakby uciekał ode mnie, stwierdziłam, że chyba boi się, że coś bym z nim chciała. Ale też jakoś głupio mi było.
Napisałam do niego. On odpisał długą wiadomość, bardzo wydaje mi się szczerą i normalną. Nie chciał niczego, ja też nie. Napisałam mu to. on też mi to napisał. Widział, że jestem spięta, zdenerwowana itp.No ale nic. Opowiedział mi o życiu itp. Zwykle wiadomości odczytywał po dniu
albo odpisywał po 1.5 dnia
A ja normalnie ( szybciej). Na moją ostatnią nie odpisał zupełnie czytając po 2-3 dniach.
Na początku stwierdziłam, że ok dobrze, że do niego napisałam. BYłam 'miła', musiałam napisać. A teraz im bardziej tym myślę i im częściej spotykam się z naszymi współnymi znajomymi- tym bardziej chciałabym się zapaść pod ziemię. Nie wiem czy inni wiedzą czy nie - co zaszło między nami. Nie chcę wiedzieć. Kiedy idę w tą grupę znajomych czuję się spięta tak jakbym była obserwowana - mimo, że tak nie jest. Strasznie głupio się czuję, że byłam taka 'słaba psychicznie' i napisałam do chłopaka po jednorazowym wyskoku..
Ps nie prosze o ocenę swojej osoby, ale o informację czy naprawdę zbłaźniłam się tą wiadomością? Od miesiąca czy od 1.5 miesiąca niby życję normalnie, ale jakoś tak dziwnie mi w środku ( nie przez seks, a przez tą wiadomość).
Pozdrawiam,