Jak u Was wyglada seks po zdradzie? Nie brzydzicie się? Nie porownujecie? Nie wspominacie? Nie zastanawiacie sie, jak bylo zdradzajacej/emu z druga osoba? Pytam z perspektywy obu stron.
Ja się brzydziłam.
3 2015-04-23 23:18:29 Ostatnio edytowany przez robsonn25 (2015-04-23 23:20:47)
Witam. Było ciężko, po pierwsze pragnienie nadal ukochanej osoby, po drugie odraza i myśli czy z nim było jej lepiej, jak to robili, gdzie, złość a w trakcie... myśli zatruwające umysł, bywało że przerywałem wszystko wściekły, jest to ból nie do opisania, przynajmniej w moim przypadku, po tylu latach nadal powraca i wszystko staje przed oczami, nie można o tym zapomnieć choć by się bardzo chciało. I ta powracająca myśl dlaczego mi to zrobiłaś?????
Niestety mam tak samo. Dotarliśmy do takiej ściany, że wygląda to jakbyśmy nie potrafili tego robić....a kiedyś było tak wspaniale..........
Nigdy nie polecam uprawiania seksu po zdradzie! To jest totalnie nie do przejścia i niszczy wszystkie cudowne wspomnienia! To obrzydliwe i nie ma niczego na celu. Jeśli ktoś dopuścił się zdrady, to pozostaje złość, która przerasta nawet tęsknotę, a po wszystkim pozostaje tylko wielki niesmak i chęć cofnięcia czasu...
Taki seks był dla mnie czymś obrzydliwym. Żałowałam, że się na niego zgodziłam. Nie poprawił nic, wzbudził jeszcze większą złość, kompleksy, analizowanie... Może są ludzie, którzy potrafią z tym się uporać... Ja do nich nie należę...
U mnie stało się tak, że sex ze zdradzaczką obecnie dla mnie nie istnieje, a przed zdradą robiliśmy to naprawdę często. Jest fajna i kusząca często mnie próbuje pobudzić ale w ogóle na mnie nie działa normalnie jestem zmrożony. Niestety widzę u siebie, że podniecają mnie inne panie- na razie nie myślę o zdradzie z inną ale... kto wie
Kiedy zostałam zdradzona (i próbowałam to wybaczyć) zaciskałam zęby i udawałam, że jest w porządku, ale w środku czułam obrzydzenie. Dlatego nie trwało to długo i szybko się rozstałam.
U mnie stało się tak, że sex ze zdradzaczką obecnie dla mnie nie istnieje, a przed zdradą robiliśmy to naprawdę często. Jest fajna i kusząca często mnie próbuje pobudzić ale w ogóle na mnie nie działa normalnie jestem zmrożony. Niestety widzę u siebie, że podniecają mnie inne panie- na razie nie myślę o zdradzie z inną ale... kto wie
Zdrada odwetowa sprowadzi Ciebie do poziomu zdradzaczki. Nie będzie niczego, co Was odróżnia, a jednocześnie pamięć jej zdrady nadal będzie silna... Potrzebne to Tobie?
Witam
Zwracam sie z pytaniem do Pan. Czy zdarzalo sie Wam abyscie podczas stosunku mowily partnerowi aby juz "konczyl"
Witam
Zwracam sie z pytaniem do Pan. Czy zdarzalo sie Wam abyscie podczas stosunku mowily partnerowi aby juz "konczyl"
Nie, bo jak z kims uprawiam seks to jestem dla tej osoby czula i mila i wyrozumiala.
Chodzilo mi bardziej o to, jak wyglada seks po zdradzie z perspektywy osoby, ktora zdradzila.
13 2015-04-25 20:00:54 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-04-25 20:02:58)
Witam. Było ciężko, po pierwsze pragnienie nadal ukochanej osoby, po drugie odraza i myśli czy z nim było jej lepiej, jak to robili, gdzie, złość a w trakcie... myśli zatruwające umysł, bywało że przerywałem wszystko wściekły, jest to ból nie do opisania, przynajmniej w moim przypadku, po tylu latach nadal powraca i wszystko staje przed oczami, nie można o tym zapomnieć choć by się bardzo chciało. I ta powracająca myśl dlaczego mi to zrobiłaś?????
Po tylu latach to chyba chodzi o twe ego to już problem psychiczny. W takim razie jesteś toksykiem odejdź od niej dla dobra jej i swojego.
ares2014 zemsta doprowadzi tylko do hipokryzji będziesz zdradzał uważając to za coś normalnego jednak dalej będziesz wypominał jej zdradę.
Chodzilo mi bardziej o to, jak wyglada seks po zdradzie z perspektywy osoby, ktora zdradzila.
Chcesz się przygotować na to, co przed Tobą?
15 2015-04-25 20:39:23 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2015-04-25 20:40:40)
Chodzilo mi bardziej o to, jak wyglada seks po zdradzie z perspektywy osoby, ktora zdradzila.
Jak tam siniec pod okiem ? ![]()
Chlopak "ciepłe kluchy" pewnie przejął sie historią która mu zapodałaś i wychuchał, wygładził Twój siniec pod okiem, ale... teraz porównując seks z macho-kochankiem i "ciepłymi kluchami" zastanawiasz się czy na warto zarobić siniec w zamian za dobry seks...
Może zaprowadzisz "cieple kluchy" na "50 Twarzy Greya" ??
Może takie BDSM będzie namiastkę ale mimo wszystko bezpieczniejsze niż bycie szmatką do wycierania penisa i kukłą do bicia ?
Chodzilo mi bardziej o to, jak wyglada seks po zdradzie z perspektywy osoby, ktora zdradzila.
Kiedyś zdradziłam. Zrobiłam to w chwili słabości, więc nie przyznałam się ówczesnemu partnerowi i chciałam, żeby mimo to było normalnie. Wiem, że postąpiłam tchórzliwie. Byłam z ukochanym mężczyzną, a zdradziłam go i nie przyznałam mu się - nie musicie mi mówić, że to było podłe, bo zdaję sobie z tego sprawę i mam do dziś wyrzuty sumienia (mimo że było to 4 lata temu, a w międzyczasie rozstaliśmy się z innego powodu).
W każdym razie wmawiałam sobie, że skoro do kochanka nic nie czuję i zdrada była jednorazowa, to można przejść nad tym do porządku dziennego. Ale jednak wewnątrz mnie do tkwiło i dręczyło mnie - wiem, że zasłużyłam na to.
17 2015-04-27 16:40:02 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-04-27 16:43:31)
ellaac napisał/a:Chodzilo mi bardziej o to, jak wyglada seks po zdradzie z perspektywy osoby, ktora zdradzila.
Jak tam siniec pod okiem ?
Chlopak "ciepłe kluchy" pewnie przejął sie historią która mu zapodałaś i wychuchał, wygładził Twój siniec pod okiem, ale... teraz porównując seks z macho-kochankiem i "ciepłymi kluchami" zastanawiasz się czy na warto zarobić siniec w zamian za dobry seks...
Może zaprowadzisz "cieple kluchy" na "50 Twarzy Greya" ??
Może takie BDSM będzie namiastkę ale mimo wszystko bezpieczniejsze niż bycie szmatką do wycierania penisa i kukłą do bicia ?
Panie wychodzą z pana kompleksy z przeszłości. Jesteś tu od tak dawna a nic o tobie nikt nie wie, może opisz swoja historię i potraktuj to jako sposób na wyleczenie się z tychże kompleksów. Głowa do góry uda się i pozdrawiam ![]()
ellaac napisał/a:Chodzilo mi bardziej o to, jak wyglada seks po zdradzie z perspektywy osoby, ktora zdradzila.
Jak tam siniec pod okiem ?
Chlopak "ciepłe kluchy" pewnie przejął sie historią która mu zapodałaś i wychuchał, wygładził Twój siniec pod okiem, ale... teraz porównując seks z macho-kochankiem i "ciepłymi kluchami" zastanawiasz się czy na warto zarobić siniec w zamian za dobry seks...
Może zaprowadzisz "cieple kluchy" na "50 Twarzy Greya" ??
Może takie BDSM będzie namiastkę ale mimo wszystko bezpieczniejsze niż bycie szmatką do wycierania penisa i kukłą do bicia ?
Chlopak nic o tym nie wie. Siniec zszedl wtedy przed spotkaniem z chlopakiem. Powiedziala bym nawet, za tamta zdrada dobrze wplynela na nasz zwiazek, bo uswiadomilam sobie, ze mam cudownego chlopaka i lepszego nie znajde. Chlopak nie wie o zdradzie. Nawet gdyby sie dowiedzial, na pewno by mi wybaczyl, ale nie chce go tym obciazac. Boje sie, ze gdyby sie dowiedzial, mimo wybaczenia moglby sie brzydzic. Tym bardziej, ze z kochankiem robilam w lozku rzeczy, ktorych z chlopakiem nie odwazylabym sie robic
wydaje mi się, że właśnie dlatego nie można wybaczać zdrady.
Ja bym powiedziala, ze wlasnie dlatego nie nalezy przyznawac sie zdrady. Dzieki temu, ze chlopak nie wie, nie boli go to.
Ja bym powiedziala, ze wlasnie dlatego nie nalezy przyznawac sie zdrady. Dzieki temu, ze chlopak nie wie, nie boli go to.
A co z seksem? Bo o to zapytałaś, a nie mówisz o nim ani słowa?
Skoro nie odważasz się robić z chłopakiem wygibasów, które z kochankiem były jak najbardziej na miejscu, nie wieje dla Ciebie nudą w Waszym łóżku?
Z seksem jest dobrze. Owszem, z chlopakiem nie na wszystko bym sie zdecydowala (balabym sie, ze przestalby mnie szanowac). Z kochankiem sprobowalam, wystarczy.
Ciekawostka: po ośmiu miesiącach popęd wrócił, a wizualizacjach realizacji wyłącznie mój zdrajca i nasze współżycie. Jak żyć?
Z seksem jest dobrze. Owszem, z chlopakiem nie na wszystko bym sie zdecydowala (balabym sie, ze przestalby mnie szanowac). Z kochankiem sprobowalam, wystarczy.
No, chyba nie wszystko jest tak OK, bo jednak założyłaś ten wątek.
W pierwszym poście zapytałaś o to, czy zdradzający, powracając do partnerów, porównują tę sferę z seksem "na boku".
Chyba nieprzypadkowo?
Poza tym, dziwna ta Twoja schizofrenia moralna.
Nie szanowałaś sama siebie oddając się, tak jak tego chciał pierwszemu lepszemu gnojkowi z ciężką ręką, mając gdzieś jego opinię o sobie.
Dlaczego więc uważasz, że chłopak przestałby Cię szanować, gdybyś pokazała mu, czego się nauczyłaś?
Raczej obawiasz się, że chłopak mógłby nabrać wątpliwości, co do prawdziwości prezentowanej przez Ciebie pozy Penelopy.
Szczerze jestem przerazony takim podejsciem do zycia. Takim podejsciem do relacji miedzy partnerami. "Zle sie dzieje w panstwie Dunskim"
Witaj,seks po zdradzie...Czulam niesmak.Byla to potworna walka o zwiazek.Zatracenie siebie.Zdrada samej siebie.Zabicie w sobie godnosci.Nie bylo oczywiscie tak jak przed zdrada.I z mojego punktu,nigdy by juz tak nie bylo.Wahajacym sie-odradzam.
Tym bardziej, ze z kochankiem robilam w lozku rzeczy, ktorych z chlopakiem nie odwazylabym sie robic
I byc moze to jest kwintesencja. Twojego calego wywodu. Nazwe to brutalnie: kochanka/kochanke w dupe a partnera/partnerke na misjonarza.
Rzygac mi sie chce.
ellaac napisał/a:Tym bardziej, ze z kochankiem robilam w lozku rzeczy, ktorych z chlopakiem nie odwazylabym sie robic
I byc moze to jest kwintesencja. Twojego calego wywodu. Nazwe to brutalnie: kochanka/kochanke w dupe a partnera/partnerke na misjonarza.
Rzygac mi sie chce.
Balam sie, ze chlopak przestalby mnie szanowac, gdyby robila z nim w lozku takie rzeczy i uznalby mnie za dziwke.
ellaac napisał/a:Z seksem jest dobrze. Owszem, z chlopakiem nie na wszystko bym sie zdecydowala (balabym sie, ze przestalby mnie szanowac). Z kochankiem sprobowalam, wystarczy.
No, chyba nie wszystko jest tak OK, bo jednak założyłaś ten wątek.
W pierwszym poście zapytałaś o to, czy zdradzający, powracając do partnerów, porównują tę sferę z seksem "na boku".
Chyba nieprzypadkowo?
Poza tym, dziwna ta Twoja schizofrenia moralna.
Nie szanowałaś sama siebie oddając się, tak jak tego chciał pierwszemu lepszemu gnojkowi z ciężką ręką, mając gdzieś jego opinię o sobie.
Dlaczego więc uważasz, że chłopak przestałby Cię szanować, gdybyś pokazała mu, czego się nauczyłaś?
Raczej obawiasz się, że chłopak mógłby nabrać wątpliwości, co do prawdziwości prezentowanej przez Ciebie pozy Penelopy.
Pytam z ciekawosci, bo zastanawialam sie co by bylo, gdyby chlopak sie dowiedzial. I mysle, ze na pewno by go to zabolalo. Dzieki temu, ze nie wie, nie mamy problemow i tak jest lepiej.
Lancacter napisał/a:ellaac napisał/a:Tym bardziej, ze z kochankiem robilam w lozku rzeczy, ktorych z chlopakiem nie odwazylabym sie robic
I byc moze to jest kwintesencja. Twojego calego wywodu. Nazwe to brutalnie: kochanka/kochanke w dupe a partnera/partnerke na misjonarza.
Rzygac mi sie chce.Balam sie, ze chlopak przestalby mnie szanowac, gdyby robila z nim w lozku takie rzeczy i uznalby mnie za dziwke.
A ty za kogo się uważasz? Zastanawiasz się nad tym, gdy patrzysz codziennie w lustro? Poza tym twierdzisz, że pytasz z ciekawości. Czy to jest jedyna twoja motywacja? Żadnych wyrzutów sumienia?
Jak dla mnie jesteś wybrakowanym "towarem". O takich, jak Ty, mawialiśmy z kumplami, że brzydzilibyśmy się takie coś dotknąć nawet 10 metrowym kijem...
Wyrazy współczucia dla nieświadomego (jeszcze i mam nadzieję, że niedługo) partnera.
Partner na szczescie nie wie i nigdy sie nie dowie.
Zabawne to mogłoby być , gdyby jej partner wyznawał taką samą filozofię.Na boku korzystanie z uciech życia a w domu po misjonarsku.W efekcie swoje potrzeby obydwoje będą realizować poza związkiem , nie wiedząc ,że mogą robić to razem.
Unikając odpowiedzi na pytanie o porównanie seksu z partnerem i kochankiem właściwie na to pytanie odpowiadasz
Nie chodzi tu tylko o seks poza związkiem.Tylko o zwykłą uczciwość.Pozbawiasz partnera możliwości podjęcia świadomej decyzji czy męczyć się z związku z osobą Twojego pokroju czy ułożyć sobie życie z kimś wartościowym.
33 2015-05-10 20:58:37 Ostatnio edytowany przez ellaac (2015-05-10 20:59:37)
Ale by go napewno zabolalo, gdyby sie dowiedzial (choc domyslam sie, ze by wybaczyl). A poniewaz nie wie, nie boli go to.
Poza tym kocham go, a kochanek nic dla mnie nie znaczyl, wiec nie zamierzam z takiego powodu ryzykowac zwiazku (nawet gdyby chlopak nie wybaczyl, co malo prawdopodobne).
Ale by go napewno zabolalo, gdyby sie dowiedzial (choc domyslam sie, ze by wybaczyl). A poniewaz nie wie, nie boli go to.
Poza tym kocham go, a kochanek nic dla mnie nie znaczyl, wiec nie zamierzam z takiego powodu ryzykowac zwiazku (nawet gdyby chlopak nie wybaczyl, co malo prawdopodobne).
Kochasz go? Czy ja dobrze czytam? Jest ci z nim wygodnie egoistko. Powinno sie takie jak ty kastrować.
Można kogoś kochać nieseksualnie jak brata siostrę a kastrować to byś musiał 9 na 10 mężczyzn.
To ciekawe czy ona mówi mu że kocha go jak brata
9 na 10? W jakim swiecie ty zyjesz, to by znaczyło że nie ma ludzi wiernych albo za bardzo idealuzjesz kobiety
Chyba jakis koles cie skrzywdził albo ojciec
37 2015-05-10 22:33:03 Ostatnio edytowany przez ellaac (2015-05-10 22:38:38)
Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.
I nagle po tej zdradzie dostałaś to czego ci brakowało? Swietny sposob na rozwiązywanie problemow. Przyznaj ze chcialas albo odskoczni od rutyny albo juz dawno go nie kochasz, więc zachciało sie harców z innym. I z tym innym nie wyszło, więc pobożnie wróciłaś dając sobie order za poprawe miłości.
To ciekawe czy ona mówi mu że kocha go jak brata
9 na 10? W jakim swiecie ty zyjesz, to by znaczyło że nie ma ludzi wiernych albo za bardzo idealuzjesz kobiety
Chyba jakis koles cie skrzywdził albo ojciec
Prawda jest taka że poprzedni mąż mojej matki był ....
Chciał odbić ją od nowa jak się nie udało to leciały wyzwiska i groźby. Pobiłem go gdy wyłamał drzwi. Od kobiet nigdy nic złego nie doświadczyłem. Moim obecnym pracodawcą jest kobieta i jest wyjątkowo sprawiedliwie w przeciwieństwie do moich poprzednich pracodawców którzy np potrafił;i płacić nowej kadrze więcej niż starej bo chętnych brakowało a potem starzy którzy bali się odejść zmuszeni byli uczyć nowych ludzi którzy od nich więcej dostali. Wiernych ludzi jest mało naprawdę mało. Większośc ludzi których spotykałem męzczyzn czesto nwet nie uważa pójścia do burdelu za zdradę. Nawet konserwatysta publicysta którego maiłem okazję poznać krzysztopa
Ja do nich należę ale powiem iż wolałbym nie wiedzieć jeśli u mojej byłby jednorazowy wybryk, co innego romans. Seks fizyczny traktuję na równi ze zdradą emocjonalną tj flirtami czasem nawet to jest gorsze ponieważ wtedy moim zdaniem łatwiej jest o romans tj silną więź emocjonalną. Poza tym nienawidzę hipokryzji np słów Korwina Mikke zdradzie. Nie można przymknąć oczy np na okaleczanie kobiet w afryce oraz Azji oraz przyzwolenie wręcz na mordowanie dziewczynek w Chinach gdzie dopiero chyba od 3 dni po urodzeniu liczy się datę urodzin.
Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.
Z tego wynika, że jak Twojemu partnerowi zabraknie tego czegoś w Waszym związku i zdradzi, to nic się dla Ciebie nie stanie... Warunek podstawowy - Ty masz o niczym nie wiedzieć?
Znam zdradę z każdej możliwej strony - byłam zdradzana, zdradzano ze mną i zdradzałam - pierwsza sytuacja była straszliwym poniżeniem, druga i trzecia przyprawiły mnie o straszliwe wyrzuty sumienia odczuwane nawet po latach. Jeżeli jeszcze dodamy, że byłam świadkiem zdrady przez wiele lat (mama zdradzała tatę), to rozumiecie, dlaczego mało czym się tak brzydzę, jak zdradą. Postępowaniem autorki również. Ale w jednym się zgadzam z nią: jest możliwe, że kocha zdradzonego przez siebie chłopaka.
Dziewczyno nie uzywaj slowa ktorego nie rozumiesz. Nie mow ze kochasz bo poprostu nie wiesz co to jest kochac. Pewnie do nastepnego razu kolejnego Twojego wybryku bedziesz kochala swojego chlopaka.
Mysle ze nalezy sie mu wyjasnienie otym co mu zrobilas i to z kim to zrobilas. Ponizylas "swojego" mezczyzne na maxa. Nic bardziej podlego od osoby "bliskiej" nie moglo go spotkac.
Mysle ze powinno sie zamknac temat szkoda naszego czasu i Twojego. Nie mozna wkolko walkowac tego samego tematu. Nic nie mozna zmienic mleko sie rozlalo, teraz trzeba za to zaplacic.
43 2015-05-11 10:19:05 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-11 10:21:26)
To ciekawe czy ona mówi mu że kocha go jak brata
9 na 10? W jakim swiecie ty zyjesz, to by znaczyło że nie ma ludzi wiernych albo za bardzo idealuzjesz kobiety
Chyba jakis koles cie skrzywdził albo ojciec
He, he naiwnosci ludzka
W takim, w tym swiecie my zyjemy, i ja i Ty i przedmoca ktorego krytykujesz. 9/10 to wyniki badan statystycznych jednak ze stala zdrada mamy do czynienia jedynie w przypadku 30-40% mezczyzn. Pamietaj ze takie dane to tylko zasugerowanie istnienia zjawiska, nie wyjasnia jego powodow, mechanizmow. Zyczeniowe myslenie i ignorancja nie zmienia faktu, ze takie cos mam miejsce.
Mysle ze zal, bol autorki wynika rowniez z tego ze nie miala ona okazji przepracowac swojej zdrady. Teraz jedynie moze wybaczyc sama sobie. Chocby po to zeby zaczac karmic sie pozytywami a nie negatywami. Ta przeszla zdrada "wygrywa" skoro autorka nadal nia zyje i sie nia "delektuje".
Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.
Ciekawe co by było gdyby to Ciebie chłopak zdradził ? Też byś mówiła że nie ma problemu ? Bo przecież lepiej raz zdradzić niż zniszczyć związek , to przecież zdrada go niszcz
Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.
Dopilnuj tylko zeby sie nie dowiedział. Ale przy okazji, zapytam z ciekawości, napisałaś, że zdradziłaś, bo czegoś Ci brakowało w związku. Czy uważasz mając to już za sobą, czy zyskałaś to czego w związku nie miałaś? A może prawda jest taka, że to nie problem tego, że w związku czegoś Ci brakowało, a wyłącznie Tobie czegoś brakowało - jako jednostce, jako kobiecie. A mieszanie do tego ZWIĄZKU, to zytłumaczenie które daje Ci poczucie że wina leży nie po twojej stronie? Myśle, że po prostu brakowało Ci porządnego rżnięcia - a tylko dla wygody i z powodu swojej hipokrycji, odnosisz to do związku.
Musze Cię zmartwić, teraz jak się dowiedziałaś, że jakiś gośc może Cię wyobracać, tak jak nigdy dotąc nie pozwoliłaś wyobracać się swojemu mężczyźne, bo nie chcesz sie zeszmacić, to niestety będzie Ci tego coraz częściej i bardziej brakowałao i bedziesz widziała coraz większe braki swojego związku ![]()
Najgłupsze jest jednak to, że kobiety nie raz udając cnoty, swojemu facetowi nie dadzą, tak jakby chciały, żeby je brał. Ale wystarczy, że wezmą obcego między nogi, to zachowują się jak ostatnie dziwki, bo są gotowe dawać i brać wszystko. Wynika z tego niestety smutna prawda, której zwykle, te pseudo cnoty nigdy nie załapią, bo sa zbyt głupie, a mianowicie, że gdyby tak właśnie dawały swoim mężczyzną, jak chętnie dają kochankom, to ich faceci nosiliby je na rękach.
46 2015-05-11 15:56:04 Ostatnio edytowany przez ellaac (2015-05-11 15:59:06)
ellaac napisał/a:Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.Ciekawe co by było gdyby to Ciebie chłopak zdradził ? Też byś mówiła że nie ma problemu ? Bo przecież lepiej raz zdradzić niż zniszczyć związek , to przecież zdrada go niszcz
Gdybym nie wiedziala o zdradzie, to pewnie by mi to nie przeszkadzalo. W kazdym badz razie nie chcialabym sie dowiedziec o zdradzie, wolalabym zeby sie nie przyznal
ellaac napisał/a:Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.Dopilnuj tylko zeby sie nie dowiedział. Ale przy okazji, zapytam z ciekawości, napisałaś, że zdradziłaś, bo czegoś Ci brakowało w związku. Czy uważasz mając to już za sobą, czy zyskałaś to czego w związku nie miałaś? A może prawda jest taka, że to nie problem tego, że w związku czegoś Ci brakowało, a wyłącznie Tobie czegoś brakowało - jako jednostce, jako kobiecie. A mieszanie do tego ZWIĄZKU, to zytłumaczenie które daje Ci poczucie że wina leży nie po twojej stronie? Myśle, że po prostu brakowało Ci porządnego rżnięcia - a tylko dla wygody i z powodu swojej hipokrycji, odnosisz to do związku.
Musze Cię zmartwić, teraz jak się dowiedziałaś, że jakiś gośc może Cię wyobracać, tak jak nigdy dotąc nie pozwoliłaś wyobracać się swojemu mężczyźne, bo nie chcesz sie zeszmacić, to niestety będzie Ci tego coraz częściej i bardziej brakowałao i bedziesz widziała coraz większe braki swojego związku
Najgłupsze jest jednak to, że kobiety nie raz udając cnoty, swojemu facetowi nie dadzą, tak jakby chciały, żeby je brał. Ale wystarczy, że wezmą obcego między nogi, to zachowują się jak ostatnie dziwki, bo są gotowe dawać i brać wszystko. Wynika z tego niestety smutna prawda, której zwykle, te pseudo cnoty nigdy nie załapią, bo sa zbyt głupie, a mianowicie, że gdyby tak właśnie dawały swoim mężczyzną, jak chętnie dają kochankom, to ich faceci nosiliby je na rękach.
Bo z kochankiem spotykalam sie dla seksu i odrobiny szalenstwa. Nic dla mnie nie znaczyl. Dlatego pozwolilam sobie na wiecej niz z chlopakiem, z ktorym jestem w stalym zwiazku.
Czarna200 napisał/a:ellaac napisał/a:Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.Ciekawe co by było gdyby to Ciebie chłopak zdradził ? Też byś mówiła że nie ma problemu ? Bo przecież lepiej raz zdradzić niż zniszczyć związek , to przecież zdrada go niszcz
Gdybym nie wiedziala o zdradzie, to pewnie by mi to nie przeszkadzalo. W kazdym badz razie nie chcialabym sie dowiedziec o zdradzie, wolalabym zeby sie nie przyznal
Dunkis napisał/a:ellaac napisał/a:Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.Dopilnuj tylko zeby sie nie dowiedział. Ale przy okazji, zapytam z ciekawości, napisałaś, że zdradziłaś, bo czegoś Ci brakowało w związku. Czy uważasz mając to już za sobą, czy zyskałaś to czego w związku nie miałaś? A może prawda jest taka, że to nie problem tego, że w związku czegoś Ci brakowało, a wyłącznie Tobie czegoś brakowało - jako jednostce, jako kobiecie. A mieszanie do tego ZWIĄZKU, to zytłumaczenie które daje Ci poczucie że wina leży nie po twojej stronie? Myśle, że po prostu brakowało Ci porządnego rżnięcia - a tylko dla wygody i z powodu swojej hipokrycji, odnosisz to do związku.
Musze Cię zmartwić, teraz jak się dowiedziałaś, że jakiś gośc może Cię wyobracać, tak jak nigdy dotąc nie pozwoliłaś wyobracać się swojemu mężczyźne, bo nie chcesz sie zeszmacić, to niestety będzie Ci tego coraz częściej i bardziej brakowałao i bedziesz widziała coraz większe braki swojego związku
Najgłupsze jest jednak to, że kobiety nie raz udając cnoty, swojemu facetowi nie dadzą, tak jakby chciały, żeby je brał. Ale wystarczy, że wezmą obcego między nogi, to zachowują się jak ostatnie dziwki, bo są gotowe dawać i brać wszystko. Wynika z tego niestety smutna prawda, której zwykle, te pseudo cnoty nigdy nie załapią, bo sa zbyt głupie, a mianowicie, że gdyby tak właśnie dawały swoim mężczyzną, jak chętnie dają kochankom, to ich faceci nosiliby je na rękach.Bo z kochankiem spotykalam sie dla seksu i odrobiny szalenstwa. Nic dla mnie nie znaczyl. Dlatego pozwolilam sobie na wiecej niz z chlopakiem, z ktorym jestem w stalym zwiazku.
Wspolczuje Twojemu "stalemu"takiego zwiazku.Bycie zdradzanym to zadne szczescie...
Znam zdradę z każdej możliwej strony - byłam zdradzana, zdradzano ze mną i zdradzałam - pierwsza sytuacja była straszliwym poniżeniem, druga i trzecia przyprawiły mnie o straszliwe wyrzuty sumienia odczuwane nawet po latach. Jeżeli jeszcze dodamy, że byłam świadkiem zdrady przez wiele lat (mama zdradzała tatę), to rozumiecie, dlaczego mało czym się tak brzydzę, jak zdradą. Postępowaniem autorki również. Ale w jednym się zgadzam z nią: jest możliwe, że kocha zdradzonego przez siebie chłopaka.
67Eve chociaż raz znalazłem w twym poście bardzo ważne dla mnie zdanie ... to ostatnie.
Czarna200 napisał/a:ellaac napisał/a:Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.Ciekawe co by było gdyby to Ciebie chłopak zdradził ? Też byś mówiła że nie ma problemu ? Bo przecież lepiej raz zdradzić niż zniszczyć związek , to przecież zdrada go niszcz
Gdybym nie wiedziala o zdradzie, to pewnie by mi to nie przeszkadzalo. W kazdym badz razie nie chcialabym sie dowiedziec o zdradzie, wolalabym zeby sie nie przyznal
Dunkis napisał/a:ellaac napisał/a:Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.Dopilnuj tylko zeby sie nie dowiedział. Ale przy okazji, zapytam z ciekawości, napisałaś, że zdradziłaś, bo czegoś Ci brakowało w związku. Czy uważasz mając to już za sobą, czy zyskałaś to czego w związku nie miałaś? A może prawda jest taka, że to nie problem tego, że w związku czegoś Ci brakowało, a wyłącznie Tobie czegoś brakowało - jako jednostce, jako kobiecie. A mieszanie do tego ZWIĄZKU, to zytłumaczenie które daje Ci poczucie że wina leży nie po twojej stronie? Myśle, że po prostu brakowało Ci porządnego rżnięcia - a tylko dla wygody i z powodu swojej hipokrycji, odnosisz to do związku.
Musze Cię zmartwić, teraz jak się dowiedziałaś, że jakiś gośc może Cię wyobracać, tak jak nigdy dotąc nie pozwoliłaś wyobracać się swojemu mężczyźne, bo nie chcesz sie zeszmacić, to niestety będzie Ci tego coraz częściej i bardziej brakowałao i bedziesz widziała coraz większe braki swojego związku
Najgłupsze jest jednak to, że kobiety nie raz udając cnoty, swojemu facetowi nie dadzą, tak jakby chciały, żeby je brał. Ale wystarczy, że wezmą obcego między nogi, to zachowują się jak ostatnie dziwki, bo są gotowe dawać i brać wszystko. Wynika z tego niestety smutna prawda, której zwykle, te pseudo cnoty nigdy nie załapią, bo sa zbyt głupie, a mianowicie, że gdyby tak właśnie dawały swoim mężczyzną, jak chętnie dają kochankom, to ich faceci nosiliby je na rękach.Bo z kochankiem spotykalam sie dla seksu i odrobiny szalenstwa. Nic dla mnie nie znaczyl. Dlatego pozwolilam sobie na wiecej niz z chlopakiem, z ktorym jestem w stalym zwiazku.
Ellaac, o niczym innym nie pisałem
brakuje Ci dobrego seksu, a skoro tego Ci nie daje partner, to ... w każdym razie wróże Ci że pozostaniesz w stałym związku, ale raczej z kims innym niz jesteś obecnie.
67Eve napisał/a:Znam zdradę z każdej możliwej strony - byłam zdradzana, zdradzano ze mną i zdradzałam - pierwsza sytuacja była straszliwym poniżeniem, druga i trzecia przyprawiły mnie o straszliwe wyrzuty sumienia odczuwane nawet po latach. Jeżeli jeszcze dodamy, że byłam świadkiem zdrady przez wiele lat (mama zdradzała tatę), to rozumiecie, dlaczego mało czym się tak brzydzę, jak zdradą. Postępowaniem autorki również. Ale w jednym się zgadzam z nią: jest możliwe, że kocha zdradzonego przez siebie chłopaka.
67Eve chociaż raz znalazłem w twym poście bardzo ważne dla mnie zdanie ... to ostatnie.
Też na to zdanie zwróciłem uwagę i czytałem je z wypiekami na policzkach, czekając na jakąs wielką puentę i ... rozczarowałem się. 6Eve gardzi zdradą - zdradzano ją, zdradzała, byłą częścią zdrady, świadkiem ... i pisze że sie tym brzydzi. Normalnemu człowiekowi by wystarczyło jedno, ale ona wymieniła aż cztery warianty!!! To tak jakby ktoś przerobił całą kamasutre i na koniec napisał, że brzydzi się seksem. Albo tak jakby dziecko zjadło całego loda a na koniec oblizało się i poweidziało, że mu nie smakował. ooooo szczególnie pewnie wtedy się Eva brzydziła jak sama zdradzała, no wtedy to na maksa była kulminacja obrzydzenia.
... jeszu jaki głodny kawałek, rumpel, nie ma sie co podniecać, ładnie się zaczynało - jak dobra książka, ale zakończenie marne. Dobrze że Eva nie jest facetem, bo tych akurat ocenia się po tym jak kończą.
Ellaac, o niczym innym nie pisałem
brakuje Ci dobrego seksu, a skoro tego Ci nie daje partner, to ... w każdym razie wróże Ci że pozostaniesz w stałym związku, ale raczej z kims innym niz jesteś obecnie.
Chyba że się przełamie i dojdzie do tego że zacznie realizować swe erotyczne fantazje z obecnym partnerem ale to trzeba z partnerem otwarcie porozmawiać a nie szukać wrażeń na boku. Co do wiedzy partnera o zdradzie to postarałbym się o ile to możliwe zataić ten fakt.Szkoda gościa a wyrzuty sumienia niech autorkę ostrzegają przed następną głupotą.
rumpel
Ellaac, o niczym innym nie pisałem
brakuje Ci dobrego seksu, a skoro tego Ci nie daje partner, to ... w każdym razie wróże Ci że pozostaniesz w stałym związku, ale raczej z kims innym niz jesteś obecnie.
Chyba że się przełamie i dojdzie do tego że zacznie realizować swe erotyczne fantazje z obecnym partnerem ale to trzeba z partnerem otwarcie porozmawiać a nie szukać wrażeń na boku. Co do wiedzy partnera o zdradzie to postarałbym się o ile to możliwe zataić ten fakt.Szkoda gościa a wyrzuty sumienia niech autorkę ostrzegają przed następną głupotą.
rumpel
Najpierw musiałaby zmądrzeć i dorosnąć do tego, a na koniec pogodzic się z pewną myślą, ale ... szkoda jej pisać, bo nie dotarła do tego etapu.
Czarna200 napisał/a:ellaac napisał/a:Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.Ciekawe co by było gdyby to Ciebie chłopak zdradził ? Też byś mówiła że nie ma problemu ? Bo przecież lepiej raz zdradzić niż zniszczyć związek , to przecież zdrada go niszcz
Gdybym nie wiedziala o zdradzie, to pewnie by mi to nie przeszkadzalo. W kazdym badz razie nie chcialabym sie dowiedziec o zdradzie, wolalabym zeby sie nie przyznal
Dunkis napisał/a:ellaac napisał/a:Nie kocham go jak brata, tylko jak mezczyzne. Zdradzilam, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku, ale to nie znaczy, ze nie chce z nim byc.
Uwazam, ze lepiej raz zdradzic dzieki czemu dostalam to, czego mi brakowalo, niz rozwalac zwiazek.Dopilnuj tylko zeby sie nie dowiedział. Ale przy okazji, zapytam z ciekawości, napisałaś, że zdradziłaś, bo czegoś Ci brakowało w związku. Czy uważasz mając to już za sobą, czy zyskałaś to czego w związku nie miałaś? A może prawda jest taka, że to nie problem tego, że w związku czegoś Ci brakowało, a wyłącznie Tobie czegoś brakowało - jako jednostce, jako kobiecie. A mieszanie do tego ZWIĄZKU, to zytłumaczenie które daje Ci poczucie że wina leży nie po twojej stronie? Myśle, że po prostu brakowało Ci porządnego rżnięcia - a tylko dla wygody i z powodu swojej hipokrycji, odnosisz to do związku.
Musze Cię zmartwić, teraz jak się dowiedziałaś, że jakiś gośc może Cię wyobracać, tak jak nigdy dotąc nie pozwoliłaś wyobracać się swojemu mężczyźne, bo nie chcesz sie zeszmacić, to niestety będzie Ci tego coraz częściej i bardziej brakowałao i bedziesz widziała coraz większe braki swojego związku
Najgłupsze jest jednak to, że kobiety nie raz udając cnoty, swojemu facetowi nie dadzą, tak jakby chciały, żeby je brał. Ale wystarczy, że wezmą obcego między nogi, to zachowują się jak ostatnie dziwki, bo są gotowe dawać i brać wszystko. Wynika z tego niestety smutna prawda, której zwykle, te pseudo cnoty nigdy nie załapią, bo sa zbyt głupie, a mianowicie, że gdyby tak właśnie dawały swoim mężczyzną, jak chętnie dają kochankom, to ich faceci nosiliby je na rękach.Bo z kochankiem spotykalam sie dla seksu i odrobiny szalenstwa. Nic dla mnie nie znaczyl. Dlatego pozwolilam sobie na wiecej niz z chlopakiem, z ktorym jestem w stalym zwiazku.
ha.ha, kochanek jako wibrator ![]()
rumpel napisał/a:67Eve napisał/a:Znam zdradę z każdej możliwej strony - byłam zdradzana, zdradzano ze mną i zdradzałam - pierwsza sytuacja była straszliwym poniżeniem, druga i trzecia przyprawiły mnie o straszliwe wyrzuty sumienia odczuwane nawet po latach. Jeżeli jeszcze dodamy, że byłam świadkiem zdrady przez wiele lat (mama zdradzała tatę), to rozumiecie, dlaczego mało czym się tak brzydzę, jak zdradą. Postępowaniem autorki również. Ale w jednym się zgadzam z nią: jest możliwe, że kocha zdradzonego przez siebie chłopaka.
67Eve chociaż raz znalazłem w twym poście bardzo ważne dla mnie zdanie ... to ostatnie.
Też na to zdanie zwróciłem uwagę i czytałem je z wypiekami na policzkach, czekając na jakąs wielką puentę i ... rozczarowałem się. 6Eve gardzi zdradą - zdradzano ją, zdradzała, byłą częścią zdrady, świadkiem ... i pisze że sie tym brzydzi. Normalnemu człowiekowi by wystarczyło jedno, ale ona wymieniła aż cztery warianty!!! To tak jakby ktoś przerobił całą kamasutre i na koniec napisał, że brzydzi się seksem. Albo tak jakby dziecko zjadło całego loda a na koniec oblizało się i poweidziało, że mu nie smakował. ooooo szczególnie pewnie wtedy się Eva brzydziła jak sama zdradzała, no wtedy to na maksa była kulminacja obrzydzenia.
... jeszu jaki głodny kawałek, rumpel, nie ma sie co podniecać, ładnie się zaczynało - jak dobra książka, ale zakończenie marne. Dobrze że Eva nie jest facetem, bo tych akurat ocenia się po tym jak kończą.
Nie widzę sprzeczności. To, że byłam świadkiem zdrad w małżeństwie rodziców i to, że mnie zdradzano, to nie moja wina i nie miałam na to wpływu. A to, że zdradziłam i zdradzano ze mną - żałuję, wyrzuty sumienia które mam z tego powodu jeszcze bardziej pogłębiają moją niechęć.
Dunkis napisał/a:rumpel napisał/a:67Eve chociaż raz znalazłem w twym poście bardzo ważne dla mnie zdanie ... to ostatnie.
Też na to zdanie zwróciłem uwagę i czytałem je z wypiekami na policzkach, czekając na jakąs wielką puentę i ... rozczarowałem się. 6Eve gardzi zdradą - zdradzano ją, zdradzała, byłą częścią zdrady, świadkiem ... i pisze że sie tym brzydzi. Normalnemu człowiekowi by wystarczyło jedno, ale ona wymieniła aż cztery warianty!!! To tak jakby ktoś przerobił całą kamasutre i na koniec napisał, że brzydzi się seksem. Albo tak jakby dziecko zjadło całego loda a na koniec oblizało się i poweidziało, że mu nie smakował. ooooo szczególnie pewnie wtedy się Eva brzydziła jak sama zdradzała, no wtedy to na maksa była kulminacja obrzydzenia.
... jeszu jaki głodny kawałek, rumpel, nie ma sie co podniecać, ładnie się zaczynało - jak dobra książka, ale zakończenie marne. Dobrze że Eva nie jest facetem, bo tych akurat ocenia się po tym jak kończą.Nie widzę sprzeczności. To, że byłam świadkiem zdrad w małżeństwie rodziców i to, że mnie zdradzano, to nie moja wina i nie miałam na to wpływu. A to, że zdradziłam i zdradzano ze mną - żałuję, wyrzuty sumienia które mam z tego powodu jeszcze bardziej pogłębiają moją niechęć.
A to ciekawe , bo z tego co piszesz, to jak Ciebie zdradzają to czujesz obrzydzenie, jak sama zdradzasz to - żal i wyrzuty sumienia.
Kłamiesz. Bo gdybyś brzydziła się zdradą sama tego byś nie robiła. Założe się że zdradzając żadnego obrzydzenia nie czułaś. Żal i wyrzuty sumienia, dobre sobie. Tak myśli tylko ten, który szuka usprawiedliwienia.
Obrzydzenie w sumie też.