Witam
Kilka miesięcy temu rozstałam się z chłopakiem. Między nami było różnie. Na początku było wszystko w porządku dogadywaliśmy się. Później jednak zaczęły się kłótnie, ja się trochę zmieniłam idąc na studia. Zaczęłam być bardziej otwarta i też chciałam poczuć tego studenckiego życia. Między nami było 7 lat różnicy wieku, już chciał stabilizacji. Czasami wychodziłam na imprezy ze swoimi znajomymi, mojemu chłopakowi to przeszkadzało. Ja nie widziałam w tym nic złego, gdyż idąc tam miałam na celu tylko zabawę ze swoimi znajomymi a nie podrywanie kogoś. Jestem dość wybuchową osobą i nerwową. Obrażałam się często o błahostki, często także krytykowałam. Jeszcze bardziej to wszystko zepsuło zakazy z jego strony i ultimatum. Pod koniec miałam tyle negatywnych emocji w sobie, że nie umiałam spojrzeć na tą sytuacje pozytywnie. On się wtedy starał, ja już nie umiałam go docenić. Obydwoje byliśmy zmęczeni kłótniami między nami. Rozstaliśmy się, na początku ulga, odpoczynek od tego wszystkiego. Ja jednak myślałam, że to tylko przerwa między nami. Jednak gdy po miesiącu się odezwałam, okazało się, że zaczął się spotykać już z inną dziewczyną. Dla niego nasz związek był już przeszłością. On jednak uważał, że to moja wina, że to ja nie chciałam wiązać z nim przyszłości, nie umiałam docenić tego wszytskiego co mi daje. Ja oczywiscie zaczęłąm się bronić, gdyż owszem popełniłam błędy ale na pewno nie leżała wina tylko po mojej stronie. W wiadomości go przeprosiłam, jednak nie przyjął już przeprosin. On już zapomniał poszedł do przodu, wiem że jest szczęśliwy, i tego mu życzyłam. Z jednej stony życzę mu jak najlepiej jednak z 2 cholernie za nim tęsknie. Jednak najgorsze jest to, że nie umiem sobie tego darować, nie umiem wybaczyć sobie tych wszytskich błędów, za to wszystko siebie obwiniam. Najgorsze jest to, że także mamy współnych znajomych. Za jakiś czas będe zaproszona na wesele, gdzie będzie on i jego cała rodzina. Nie wiem co mam zrobić. Załuję strasznie jaka byłam, ciągle się tym wszytskim zadręczam, nie umiem normalnie funkcjonować, chcę się zmienić, ale i tak te osoby będą mnie pamiętać, jaka byłam w przeszłości. Boję się gdziekolwiek wyjść, bo boję się , że go spotkam i nie będę się umiała zachować. Nie wiem co mam zrobić, jak iść do przodu jak wybaczyć sobie błędy, nie żałować że kogoś się w jakiś sposób szkrzywdziło? Nie tylko chodzi o tą sytację, ale także o to jaka byłam , żałuje np że czasami nie umiałam dotrzymać obietnicy. Często zamiast siebie posluchać słuchałąm rad innym.
Bardzo prosze o poradę, z góry dziękuję..
1 2015-04-22 10:50:49 Ostatnio edytowany przez vinnga (2015-04-22 15:40:40)
Jak długo byliście razem i co to znaczy "trochę się zmieniłam idąc na studia i "też chciałam poczuć to studenckie życie"?
Bo chyba w tym chyba tkwi sedno.
Siedem lat różnicy to sporo, ale do czasu studiów wszystko było ponoć w porządku.
Stąd "studenckie życie" zabrzmiało pejoratywnie.
3 2015-04-22 11:10:52 Ostatnio edytowany przez nowasia_28_08 (2015-04-22 15:29:55)
.
4 2015-04-22 12:08:44 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-04-22 12:26:00)
Byliśmy ok 3 lat ze sobą, przed studiami praktycznie nihgdzie nigdzie sama nie wychodziłam, jedynie z 2 koleznkami sie spotkalam i tyle, przeważnie spedzalam czas z jego znajomymi. Na studiach doszli nowi znajomi z jednej strony też chciałąm zeby on złapał z nimi kontakt ale pracował i rzadko mógł. Też często to on chciał czasami zrobić coś po swojemu, bo starszy i że wie lepiej takie miałąm wrażenie, choć nigdy mi tego wprost nie powiedział.
Czasami tak bywa, że pewne rzeczy uważamy za pewnik do czasu, gdy nie znajdzie się dla nich nowy punkt odniesienia.
Nowe życie zafascynowało Cię, on za tym nie nadążył, bo w jego świecie czas takich rzeczy już minął.
Zapewne lekceważyłaś sygnały, że nie odpowiada mu rola Penelopy i może, nawet niezamierzenie, dawałaś mu podstawy do zazdrości i zwątpienia w Waszą przyszłość?
A może on po prostu ograniczał Cię, a studia i związany z nimi styl życia pozwoliły Ci to zrozumieć?
Jesteś bardzo młoda, a przywilejem młodości jest popełnianie błędów.
Tak rodzi się doświadczenie, które w końcu zaowocuje umiejętnością ich unikania lub minimalizowania skutków.
Wiem, że już nie popełnię tych samych błędów, ale jednak żal został, wyrzuty sumienia i to, że z niektórymi osobami urwie mi się kontakt, że już u niego i jego rodziny będę mieć złą opinie. Boli ale musze chyba sobie jakoś poradzić.
Hej, a ja myśle, ze po prostu szkoda Ci związku i zalujesz tego, co było - po zachlysnieciu się życiem studenckim przyszlo opamiętanie - niestety za pozno. tak już bywa w zyciu - doceniamy cos/kogos, kiedy go realnie tracimy.
Mysle tez, ze nie skrzywdzilas jego, bo on jak piszesz, ulozyl sobie zycie z kims innym - skrzywdzilas siebie przede wszystkim.
A ja uważam, że chłopak, który zakazuje dziewczynie wychodzić ze znajomymi sam jest błędem, a zakończenie takiego związku to szansa, nie błąd.
vinnga, ale fakt jest taki, ze to ona teraz żaluje, nie on ![]()
Bo ma jakieś wypaczone spojrzenie na sprawę?
Tak, żał mi tego związku, żałuję że tak się stało. Chciałabym teraz juz nie popełniać tych samych błędów, chciałabym na nowo zacząć żyć jak wcześniej, a nie mogę stoję ciągle w miejscu, nie umiem sobie poradzic z poczuciem winy i tym, że już nie mogę tego naprawić. I w dodatku wspólni znajomi, niedługo wesele na które będę zaproszona a tam jego cała rodzina i on. No cóż za późno się ocknęłąm. Tylko jak teraz się zachować opamiętać, czy zasługuje jeszcze na szczęście?
Tak, żał mi tego związku, żałuję że tak się stało. Chciałabym teraz juz nie popełniać tych samych błędów, chciałabym na nowo zacząć żyć jak wcześniej, a nie mogę stoję ciągle w miejscu, nie umiem sobie poradzic z poczuciem winy i tym, że już nie mogę tego naprawić. I w dodatku wspólni znajomi, niedługo wesele na które będę zaproszona a tam jego cała rodzina i on. No cóż za późno się ocknęłąm. Tylko jak teraz się zachować opamiętać, czy zasługuje jeszcze na szczęście?
Każdy ma prawo oczekiwać, że będzie miał szczęśliwe życie, będąc w Twoim wieku.
Moim zdaniem, powinnaś przeprosić młodych i odmówić przyjęcia zaproszenia na wesele, skoro obawiasz się konfrontacji z byłym i jego rodziną.
Was już nie ma i należy zacząć stosować jedyną skuteczną metodę powrotu do równowagi - całkowite odcięcie się od przeszłości.
Rozpamiętywanie win w sytuacji, gdy on przeszedł już nad tym do porządku dziennego, nie ma sensu.
Gdy to sobie uzmysłowisz, żal pozostanie, ale poczucie winy powinno ustąpić.
Bo myślę, że i jemu, gdy było trzeba, nie wystarczyło dobrej woli i determinacji, by zawalczyć o związek z Tobą.