Błagam wytłumaczcie o co może chodzić... co mam zrobić...
Poznałam faceta (młodszy ode mnie o 3 lata)... poznaliśmy się na dyskotece... chociaż w sumie nie wiem czy to poznaniem można nazwać... gdzieś tam się kręcił obok mnie... chciał ze mną zatańczyć ale się nie zgodziłam bo nie mam z zwyczaju tańczyć z facetami których nie znam na dyskotece... jakoś na początku nie zwróciłam na niego uwagi... po paru dniach całkiem przypadkowo znalazłam go na facebooku... zaprosiłam do znajomych... napisał do mnie... rozmawialiśmy, następnie umówiliśmy się na przysłowiową kawę...
...szczerze po tym spotkaniu miałam motyle w brzuchu... pomyślałam, kurde coś poczułam... pozytywnego... była chemia... tak mi się wydawało z jego strony też... dał mi nawet buziaka...
Pisaliśmy ze sobą smsy... był flirt itd... mieliśmy się spotkać znowu na normalnym gruncie, ale oboje nie daliśmy rady... umówiliśmy się w tej samej dyskotece... od początku mu mówiłam, ze nie chce się narzucać gdyby coś było nie tak ma mówić...
gdy się spotkaliśmy na dyskotece, przedstawił mnie swoim znajomym, świetnie bawiliśmy się razem.. przytulał, całował, był przy mnie... zachowywał się jak bym była naprawdę dla niego ważna ... - poczułam , że się zakochuje...
przy czym na następny dzień mieliśmy się znowu zobaczyć, nie odezwał się ani słowem... w końcu ja napisałam... napisał niby że zmęczony itd... zrozumiałam... po czym gdy zapytałam czy chce się jeszcze spotkać nie odpisał (fakt, faktem że często moje smsy do niego nie dochodziły - tak tez pomyślałam) jednak napisałam do niego na facebooku czemu tak... żeby wyjaśnił... po czym on odpisał że on nie rozumie o co mi chodzi, na pytanie co u niego odpisał, że do dupy... że jest zajęty teraz pracą odezwie jak skończy... mija drugi dzień - cisza...
Jak mam to rozumieć?... nie chce się narzucać... ale zależy mi na nim... nie wiem, co robić czy się jakoś starać czy go olać... ciężko...
Proszę doradźcie coś
...