Jako kobieta, która ma już 40-kę na karku i trochę doświadczeń, powtarzam do znudzenia. Trafiłaś niestety na typ nałogowego zdradzacza. A ten typ tak ma. To jest jego natura. Stała kobieta tzw baza (stąd plany, wyznania miłosne itd) oraz przez całe życie boki (w założeniu do realizowania potrzeb fizjologicznych polegających na silnej potrzebie zaliczania kobiet, wiesz, nowe cycki, nowe tyłki, nowe bodźce). A dlaczego cię oszukiwał? Bo jakby powiedział prawdę nie chciałabyś go! A on tej bazy potrzebuje! On nawet wierzy, że kocha (te inne to tylko rozładowanie popędu, żadne uczucia, no dobra może czasem trafi się fascynacja, ale ty jesteś tą najważniejszą i prawdziwą miłością).
Jak się teraz podnieść? Jest ciężko, ale pomyśl, nie ty pierwsza i nie ostatnia. Tysiące kobiet przezywa ten ból, upokorzenie itp. I wychodzą z tego. Daj sobie czas na przepłakanie, przemiędlenie w myślach, na ryczenie i złość. Ale określ czas np. do 15-go. Od tego dnia zaczynasz wychodzić na prostą. Ucinaj myśli o nim, spotykaj się z ludźmi i rób wszystkie te rzeczy, które doradzane są w takich sytuacjach. Oczywiście nie jest prosto ale dasz radę. Raz będzie gorzej raz lepiej ale w końcu będziesz nie myslec o nim przez 10 min, potem 1 godz, potem dzień. Oby tylko dał ci spokój bo odcięcie całkowite od gada jest najważniejsze.