Witam, postanowiłam zasięgnąć porad od kobiet w podobnej sytuacji jak i matek z prawdziwego zdarzenia. Jestem 24 latka od półtora roku jestem w związku z 31 letnim partnerem, rozpoczynając związek nie miałam większych obaw wiązek sie z mężczyzna ktory ma obecnie 6,5 letniego synka. W ostatnim miesiącu nasze problemy narosły diametralnie jeśli chodzi o różnice poglądów w wychowywaniu syna partnera. Od kilku tygodni syn partnera zamieszkał z nim, poniewaz ex partnerka wyjechała na koniec polski w poszukiwaniu pracy. Jestem przyzwyczajona do spędzania czasu w trójkę juz prawie od poczatku naszej znajomosci, syn partnera wolał spędzać czasu z nami, poniewaz większa więź ma z ojcem. Na okres, gdy jego syn mieszka z nim postanowiłam wesprzeć go i przeprowadzić sie by ułatwić mu podzielenie pracy z opieka nad nim. Zauwazylam, iż syn partnera ma wiele braków jeśli chodzi o wychowywanie jak i jego brak zainteresowania do czegokolwiek. Przejęłam tak naprawde wszystkie obowiązki jakie powinny przypaść "matce". Bawienie sie z nim, czytanie bajek, uczenie go, opiekowanie sie. Lekko zaniepokoilam sie jego wychowaniem przez partnera poniewaz pozwala mu na wszystko, dziecko samo włącza sobie telewizje czy playstation nie pytając czy moze. Czas oglądania dziennie telewizji przekracza 5 godzin. Gdy nie ogląda bajek bądź nie gra jemu sie nidzi nic go nie interesuje... Ani rysowanie, ani lego, ani inne zabawki. Ma swoj pokoj w ktorym nie spędza nawet 30 min dziennie. Jest to dla mnie uciążliwe bo nawet na 5 min nie odstępuje nas na krok. Było by inaczej, gdyby dziecko nie mówiło co chwila slow typu " dupa, latający ziemniak, jestem stara babcia, ble ble ble" byc moze niektóre dzieci przechodzą taki etap, lecz nigdy z czymś takim sie nigdy nie spotkałam... Od kiedy go poznałam nic sie nie zmienił. Niedługo idzie do szkoły, a jego zachowanie mozna porównać do 4,5 letniego dziecka. Wiem, ze czesto chłopcy dojrzewają trochę pozniej. Największym problemem jest jego zasypianie, budzenie sie w nocy, niechęć do spania samemu... Jest to wina tylko i wyłącznie partnera, gdy nie było mnie z nimi dziecko zasypialo na kanapie, gdy on oglądał telewizje, pozniej spał z nim przenosząc go do sypialni. Przez ostatnie 4 miesiące dziecko spalo razem z nami w łózku. Byc moze bedą osoby ktore sie ze mną nie zgodzą, lecz uważam, ze dziecko powinno w tym wieku spac samo, nawet ze wzgledu na rozwijanie sie, uczenie sie samodzielności. Od około tygodnia dziecko chodzi spac o regularnych porach o 20 jest juz w łózku, przez 30 min czytam mu bajki dopoki nie zaśnie. Poniewaz wcześniej partner pozwalam mu chodzić spac o 21-22 mówiąc, ze np jest sobota. Dwie noce przespał bez szwanku, natomiast przez resztę nocy dziecko budzi sie i wydaje mi sie, ze wymusza na mnie bym położyła je koło siebie. Płacze bez powodu, ma wybuchy agresji. W nocy doprowadzam syna partnera do łóżka czekam, az zasnę, lecz zauwazylam, ze w momencie, gdy sie obudzi odrazu wstaje dochodzi do 10 przebudzen w ciagu jednej nocy... Jestem tym wyczerpana poniewaz partner stwierdził, ze dziecko ma czas na to by nauczył sie spac i postanowił, ze zacznie z nim spac... Uważam, ze dziecko moze miec traumę bo raz było z babcia raz z nami, teraz jest z ojcem i nikt mu tego nie wyjaśnił, dlaczego tak sie dzieje... Sprzeczamy sie z partnerem tylko o jego syna innych kłótni nie mieliśmy od kiedy jestesmy para. Jestem wyczerpana poniewaz chciał miec dziecko a widzę, ze kompletnie go to przerosło. Kiedys specjalnie brał go do nas bym byle sie zezloscila. Gdy ex przyjechała partner chcial spędzać czas tylko ze mną. Teraz nagle mowi, ze nie moze sie przyzwyczaić, ze syn jest cały czas z nami i nie mamy ani chwili dla siebie. Jestem wściekła, poniewaz nigdy nie usłyszałam DZIĘKUJE!!! Czy to jest normalne, ze dziecko w tym wieku nie potrafi wiązać butów? Nie potrafi założyć skarpetek? Bokserki zakłada na odwrót? Nie chce bawić sie samo? Będąc jedynakiem..? Nie chce nauczyć sie alfabetu? W zabawie? Nie lubi gier planszowych? O wszystko sie obraza i płacze? Czasem próbuje uderzyć?
Zastanawiam sie czy to ja popełniam błąd? I za bardzo przejmuje sie tym dzieckiem? Skoro partner nie widzi w nim zadnych wad? Gdy tylko skrytykuje jego syna wpada w złość... Wydaje mi sie ze ma lekka obsesje na punkcie syna ktory wcale nie jest idealny... Planował, ze bedzie mógł nauczyć go gry w piłkę, oglądać mecze itd a tak naprawde syn nie jest tym zainteresowany, ani żadnym innym sportem. Nie winie dziecka, bo to niedojrzali, leniwi rodzice popełnili wiele błędów w wychowywaniu. Jak uświadomić mu, ze byc moze popełnia błędy? A moze po prostu zostawić to w spokoju? I pozwolić mu, aby sam go wychowywał?
Moim zdaniem partner nie moze sie pogodzić, ze dziecko rośnie zatrzymał sie na etapie, gdy syn miał 3-4 lata... Chodz sa sytuacje, gdzie traktuje go jak kumpla, rowniesnika zapominając, ze dziecko ma 6,5 roku.