nie wiem o co mi chodzi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nie wiem o co mi chodzi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1 Ostatnio edytowany przez agilok (2015-03-20 13:31:12)

Temat: nie wiem o co mi chodzi

Proszę powiedzcie o co mi chodzi? Sama siebie nie rozumiem...
ok 5 miesięcy jestem z mężczyzną, starszym ode mnie o ok 10 lat. Ja mam 26 lat.

I z jednej strony jest mi z nim dobrze, a z drugiej nie. Czuje się chwiejna, nie wiedząca czego chce. Czuje, że oszukuje siebie i jego...że nie można tak się "chwiać" ..trzeba być pewnym uczuć...

a ja ciągle myślę co do niego czuje..on jest bardzo dobry dla mnie, wyrozumiały, idzie na kompromis, ale też bardzo delikatny...czasami próbuje mu powiedzieć, że się wacham, wtetdy on jest smutny i mi jest smutno i zaczyna pytać, czy to ma sens itd...i wtedy ja nie chce tego kończyć! Czuje do niego bliskość, ciepło, to że jest i mnie wspiera..On bardzo mnie kocha i mógłby mi to mówić codziennie i oczekuje tego ode mnie, a ja nie umiem mu tego powiedzieć, bo tak do końca tego nie czuje. Ostatnio powiedziałam sobie, że musze to zakończyć, bo on zasługuje na kogoś kto go pokocha i kto da mu to poczucie bezpieczeństwa, że nie odejdzie...Myślałam godzinami, ułozyłam list, ale jak go zobaczyłam, to uśmiechnęłam się, że miło że jest przy mnie i pomyślałam sobie, że przecież jest mi z nim dobrze...Ale jak go nie widzę i jestem w pracy to te myśli wracają grrr to mnie frustruje! Ja wiem, że on jest bardzo lojalny i chce kogoś na stałe, do końca życia razem...I taki dobry, uchyliłby mi gwiazdkę z nieba...Ale on chce każdą chwilę spędzać ze mną..mówi, że tylko ja mu wystarczam, że trzeba wiedzieć czy bardziej liczą się znajomi, czy ta druga osoba...

Wytłumaczcie mi proszę co ze mną jest? czy ta moja chwiejność, oznacza że powinnam to skończyć i dać mu okazję do znalezienia szczęścia, bo ja mu nigdy tego nie zapewnie? Ale dlaczego zareagowałam uśmiechem jak go zobaczyłam? Czy szukam dziury w calym? Czy nie doceniam tego co mam? Proszę powiedzcie mi jak ja mam się otrząsnąć z tego..niech ktoś może uderzy mnie cegłą i zmądrzeje....och

Acha i jeszcze jedno, to mój pierwszy taki dłuższy związek. Zawsze lubiłam być niezależna i lubie czas tylko dla siebie i koleżanek i samotnośc troche też...Wcześniej to ja wszystkich odrzucałam. Ciągle mi coś w kimś nie pasowało. Jakiś rok temu zauroczył mnie zajęty facet...oj wtedy czułam motylko w brzuchu! skakałam z radości na jego widok...Tyle bym mu wtedy dała, a szukanie dla niego prezentu było dla mnie przyjemnością, on mi też wtedy podarował raz prezent i też coś podpasowane mojej osobie. Ja wtedy tak się śmiałam przy nim! Ale byłam tylko tą drugą...

Ale ja chce znowu czuć te motylki i szaleć, skakać i bawić się...
Jestem nieodpowiedzialna? niedojrzała?? ..

Proszę poradźcie coś

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nie wiem o co mi chodzi

Facet moze byc kochany, dobry, czuly itd ale nie miec "tego czegos". Nie chcesz go stracic w sensie fizycznym, boisz sie ze zostaniesz sama a ludzisz sie, ze jednak go kochasz. Daj sobie i jemu czas, porozmawiaj z nim i powiedz mu o swoich przemysleniach. Badz z nim szczera. Probujcie zyc razem, moze ta milosc rozkwitnie, czego zycze. Powodzenia!

3

Odp: nie wiem o co mi chodzi

Tak. Jestes niedojrzala emocjonalnie.

4

Odp: nie wiem o co mi chodzi

tylko, że jak ja mu mówie o swoich wątpliwościach, to on na to: "to sie czuje, musisz wiedzieć czego chcesz, n czym ci bardziej zależy, zależy ci na mnie, wątpliwości każdy czasem ma, ale po takim czasie już wie się" i wtedy jesteśmy na granicy zerwania... Czyli tyle myśle, bo go nie kocham? Gdybym kochała, miałabym pewność...? Prawda jest tez taka, że przez ten czas czlowiek przyzwyczaił się do tej drugiej osoby, ja tak dobrze go znam i on mnie, razem spędzamy czas i weekendy, możemy na siebie liczyć, wiem że on jest odpowiedzialny i rozsądny i mamy czasem takie głupawki..Ale czasami czuje jakbym ja z nim była 10 lat już..chociaż znam go już od dawna, wczesniej jako kolege

5

Odp: nie wiem o co mi chodzi

a skoro jestem niedojrzała emocjonalnie to co w takiej sytuacji zrobić? Trzymać się tego faceta i próbować przestać analizować, czy lepiej zakończyć? Czy mozna przestać tyle myśleć i po prostu zdecydować, że będę z nim, że będę go kochała i mimo jakiś wad i poczucia jakiegoś braku być z nim?

6

Odp: nie wiem o co mi chodzi
agilok napisał/a:

a skoro jestem niedojrzała emocjonalnie to co w takiej sytuacji zrobić? Trzymać się tego faceta i próbować przestać analizować, czy lepiej zakończyć? Czy mozna przestać tyle myśleć i po prostu zdecydować, że będę z nim, że będę go kochała i mimo jakiś wad i poczucia jakiegoś braku być z nim?

dorosnąć......chyba juz czas

7

Odp: nie wiem o co mi chodzi
LUSILJU napisał/a:
agilok napisał/a:

a skoro jestem niedojrzała emocjonalnie to co w takiej sytuacji zrobić? Trzymać się tego faceta i próbować przestać analizować, czy lepiej zakończyć? Czy mozna przestać tyle myśleć i po prostu zdecydować, że będę z nim, że będę go kochała i mimo jakiś wad i poczucia jakiegoś braku być z nim?

dorosnąć......chyba juz czas

Zdecydowanie.

8

Odp: nie wiem o co mi chodzi

Nie rozumiem...
No ale to nie jest tak, że ja się nim bawie...i ogólnie w życiu jestem odpowiedzialna, Nie traktuje ludzi przedmiotowo...

Ja po prostu się wacham...
Nie mieliście nigdy tak w zyciu?

9

Odp: nie wiem o co mi chodzi

Dobrze Baudelaire! Widzę, że masz twardy charakter i sprawy stawiasz albo w kolorze czarnym, albo białym..Ja nigdy taka nie byłam, czasami bywam zbyt empatyczna i delikatna..czasami widzę dwie strony medalu..

Ale i Twoja stanowcza wypowiedź mi się przyda. Powiedz dokładnie, co myślisz o tej sytuacji...chcesz to wyzwij mnie, jak starszy brat...może właśnie tego potrzebuje...

10

Odp: nie wiem o co mi chodzi
agilok napisał/a:

tylko, że jak ja mu mówie o swoich wątpliwościach, to on na to: "to sie czuje, musisz wiedzieć czego chcesz, n czym ci bardziej zależy, zależy ci na mnie, wątpliwości każdy czasem ma, ale po takim czasie już wie się" i wtedy jesteśmy na granicy zerwania... Czyli tyle myśle, bo go nie kocham? Gdybym kochała, miałabym pewność...? Prawda jest tez taka, że przez ten czas czlowiek przyzwyczaił się do tej drugiej osoby, ja tak dobrze go znam i on mnie, razem spędzamy czas i weekendy, możemy na siebie liczyć, wiem że on jest odpowiedzialny i rozsądny i mamy czasem takie głupawki..Ale czasami czuje jakbym ja z nim była 10 lat już..chociaż znam go już od dawna, wczesniej jako kolege

Jeśli owe motylki, których tak pragniesz są dla Ciebie ważniejsze od dojrzałego uczucia (bo sądzę, że  kochasz tego Twojego "bezmotylkowego" partnera, tylko nie uświadamiasz sobie  tego; przynajmniej tak wnioskuję z Twoich wpisów), to powiedz mu o tym wprost, że chcesz poznać kogoś, kto wzbudzi w Tobie emocje, jakich dostarczał Ci tamten zajęty gość.
Tyle, że moim zdaniem, wahasz się, bo doskonale zdajesz sobie sprawę, że albo nie spotkasz już takiego, a jeśli już, nie będzie miał tego, co tak wysoko cenisz w obecnym partnerze.

11

Odp: nie wiem o co mi chodzi
agilok napisał/a:

Dobrze Baudelaire! Widzę, że masz twardy charakter i sprawy stawiasz albo w kolorze czarnym, albo białym..Ja nigdy taka nie byłam, czasami bywam zbyt empatyczna i delikatna..czasami widzę dwie strony medalu..

Ale i Twoja stanowcza wypowiedź mi się przyda. Powiedz dokładnie, co myślisz o tej sytuacji...chcesz to wyzwij mnie, jak starszy brat...może właśnie tego potrzebuje...

Ja Ci nie powiem co masz myslec i co robic, ale chyba jakis pomysl na siebie masz. Gdzie chcesz byc za 10-15 lat i z kim? Co chcesz robic w zyciu?
Motyle w brzuchu jak juz kolega zauwazyl czuje sie na poczatku. Dojrzaly zwiazek to kolejny etap i nie polega on na dyrdymalach rodem z babskich Greyow a na konsekwentnym trwaniu w postanowieniu w ktorym postanawiasz byc i przyjmujesz to za pewnik. Oczywiscie odrzucajac wszelakie patologiczne relacje. Ten kolejny etap dojrzalego zwiazku to bardziej przyjazn, akceptacja siebie i swoich slabosci, tzw lubienie sie wzajemne, szanowanie ale tez zaufanie i szacunek.
Jestes szczesliwa sama ze soba? Bo jesli nie, to trudno Ci bedzie zbudowac szczesliwy zwiazek nie przenoszac tego na Wasz wspolny grunt.

12

Odp: nie wiem o co mi chodzi
agilok napisał/a:

Proszę powiedzcie o co mi chodzi? Sama siebie nie rozumiem...
ok 5 miesięcy jestem z mężczyzną, starszym ode mnie o ok 10 lat. Ja mam 26 lat.

I z jednej strony jest mi z nim dobrze, a z drugiej nie. Czuje się chwiejna, nie wiedząca czego chce. Czuje, że oszukuje siebie i jego...że nie można tak się "chwiać" ..trzeba być pewnym uczuć...

a ja ciągle myślę co do niego czuje..on jest bardzo dobry dla mnie, wyrozumiały, idzie na kompromis, ale też bardzo delikatny...czasami próbuje mu powiedzieć, że się wacham, wtetdy on jest smutny i mi jest smutno i zaczyna pytać, czy to ma sens itd...i wtedy ja nie chce tego kończyć! Czuje do niego bliskość, ciepło, to że jest i mnie wspiera..On bardzo mnie kocha i mógłby mi to mówić codziennie i oczekuje tego ode mnie, a ja nie umiem mu tego powiedzieć, bo tak do końca tego nie czuje. Ostatnio powiedziałam sobie, że musze to zakończyć, bo on zasługuje na kogoś kto go pokocha i kto da mu to poczucie bezpieczeństwa, że nie odejdzie...Myślałam godzinami, ułozyłam list, ale jak go zobaczyłam, to uśmiechnęłam się, że miło że jest przy mnie i pomyślałam sobie, że przecież jest mi z nim dobrze...Ale jak go nie widzę i jestem w pracy to te myśli wracają grrr to mnie frustruje! Ja wiem, że on jest bardzo lojalny i chce kogoś na stałe, do końca życia razem...I taki dobry, uchyliłby mi gwiazdkę z nieba...Ale on chce każdą chwilę spędzać ze mną..mówi, że tylko ja mu wystarczam, że trzeba wiedzieć czy bardziej liczą się znajomi, czy ta druga osoba...

Wytłumaczcie mi proszę co ze mną jest? czy ta moja chwiejność, oznacza że powinnam to skończyć i dać mu okazję do znalezienia szczęścia, bo ja mu nigdy tego nie zapewnie? Ale dlaczego zareagowałam uśmiechem jak go zobaczyłam? Czy szukam dziury w calym? Czy nie doceniam tego co mam? Proszę powiedzcie mi jak ja mam się otrząsnąć z tego..niech ktoś może uderzy mnie cegłą i zmądrzeje....och

Acha i jeszcze jedno, to mój pierwszy taki dłuższy związek. Zawsze lubiłam być niezależna i lubie czas tylko dla siebie i koleżanek i samotnośc troche też...Wcześniej to ja wszystkich odrzucałam. Ciągle mi coś w kimś nie pasowało. Jakiś rok temu zauroczył mnie zajęty facet...oj wtedy czułam motylko w brzuchu! skakałam z radości na jego widok...Tyle bym mu wtedy dała, a szukanie dla niego prezentu było dla mnie przyjemnością, on mi też wtedy podarował raz prezent i też coś podpasowane mojej osobie. Ja wtedy tak się śmiałam przy nim! Ale byłam tylko tą drugą...

Ale ja chce znowu czuć te motylki i szaleć, skakać i bawić się...
Jestem nieodpowiedzialna? niedojrzała?? ..

Proszę poradźcie coś

Problem jest w tym ze nie masz porównania. Ale jak zdradzisz, stracisz to co cenne, przelecisz zycie w kilku bylejakich związkach, wtedy dopiero Ci się oczy otworzą. Kiedys przed taki scenariuszem chronilo przestrzeganie zasad oraz kryteria wyboru osob do związku. Dzis, kiedy zasad nie ma (w praktyce się ich nie przestrzega|) jedni ludzie niszcza innych, i tak to wygląda.

13

Odp: nie wiem o co mi chodzi

Zajęty, niedostępny facet Ci się podobał? Żonaty? Rozwalanie czyjegoś związku / rodziny ci się podobało? A może to, że taki niedostępny? Zakazany owoc.
A jak facet jest dobry, czuły, troskliwy, odpowiedzialny to nudny? Szkoda, że przez takie kobiety jak ty, tacy faceci kończą przekonani, że kobiety to wredoty, które uwielbiają dupków i brutali.

Nie umiesz docenić tego, co masz. Wolisz fantazjować i bujać w obłokach. Dorośnij i to szybko i albo go doceń albo daj mu spokój, ale nie baw się nim. Albo może go z kimś wyswataj, to ci się wtedy bardziej spodoba.

14

Odp: nie wiem o co mi chodzi

Widzę, że wszyscy siedli na dziewczynę...

A ja uważam, że skoro ona ma wątpliwości to one nie wzieły się z nikąd.

Do autorki!
Może to jest tak, że patrząc zdrowo rozsądkowo wiesz, że ten facet jest idelanym kandydatem na stały związek. Jest jak to zauważyłaś czuły, zaangażowany, chce stałego związku, jest odpowiedzialny itp. Co ważne kocha Ciebie. To wszystko powoduje, że chcesz z nim być, bo to wydaje się być logiczne, słuszne, właściwe. Czego tu się czepiać? A jednak coś "nie gra". Może to poprostu nie ten facet? Nie zawsze wystarczy aby facet był dobry, grzeczny, odpowiedzialny aby go kochać. I nie mam tu na myśli szukania motylków w brzuchu. Nie zawsze uczucia idą w parze z rozsądkiem. Aby mówić o miłości trzeba czegoś więcej niż tylko dostrzegać pozytywne strony danej osoby. Oczywiście, że to jest bardzo ważne aby dany partner był normalnym, dobrym, kochającym człowiekiem ale aby już mówić o związku trzeba czegoś więcej. Pewnie wielu z nas zna świetne oosby z charakteru jednak nie oznacza to, że od razu chcą z nimi tworzyć związki.

Sama musisz się zastanowić czego tak naprawdę brakuje Ci w Twoim chłopaku. Może to brak chemii, namiętności...? Może to co Was łaczy to tylko przyjaźń? A może brakuje Ci w nim jakiejś spontaniczności, czujesz się przytłoczona jego przyziemnym podejściem do życia itp. Może problemem jest to, że on każdą chwilę chce spędzać z Tobą w momencie kiedy Ty jesteś introwertykiem, który lubi czasem pobyć sam ze sobą. Lubisz też swoje spotkania z koleżankami, lubisz spędzać czas na jakiś zajęciach gdzie niekoniecznie zawsze musi Ci towarzyszyć Twój facet. Jeśli tak, to jest to OK, nie ma w tym nic złego i ważne aby Twój facet też potrafił to zrozumieć w końcu każdy z Was jest indywidualną jednostką i kazdy  ma prawo do swojej indywidualności, prywatności. Napisałaś, że jesteś niezależna, zawsze taka byłaś. Może przy nim czujesz, że tracisz część siebie bo mimo, że on jest taki kochany to jednak w jakiś sposób może Cię osacza.

Nie wiem jak jest. Ty musisz sama znaleźć odpowiedź na swój dylemat. Musisz zrozumieć siebie, swoje potrzeby i sama sobie odpowiedzieć, które z Twoich potrzeb są zaspokojone, a które nie. Co jesteś wstanie zaakceptować, a co nie itp.
Czego tak naprawdę szukasz i pragniesz w związku z drugą osobą? Jak według Ciebie powinien wyglądać Twój związek abyś czuła się w nim spełniona. Co tak naprawdę jest najważniejsze?

15

Odp: nie wiem o co mi chodzi

Z tym wcześniejszym "zajętym" ja wiem, że źle zrobiłam..i nigdy juz tego nie powtórze....nawet nigdy nie sądziłam, że będę w czymś takim tkwiła..ale udało mi się to skończyć, chociaż naprawdę  było trudno..to ja to zakończyłam. Wiecie, jeśli ktoś sprawia wam tyle radości, świat wtedy jest piękniejszy...Ale teraz wiem, że to było złudne szczęście i nigdy, przenigdy w coś takiego już nie wejde. Dlatego tak mi zależało na tym żeby tym razem mi wyszło, z kimś pod tym względem całkiem inny, bo on jest bardzo lojalny. Ale właśnie z czasem zaczynam się w tym męczyć..a wątpliwości nadal są. Ale ja tak bardzo nie chciałabym go zranić...Wiem jak to boli..i bardzo boje się żeby on się nie załamal. Jest mi z tym bardzo źle,..ale właśnie ja czuję, że to nie "to", co raz bardziej to czuje...Ale jak mu o tym powiedzieć? co zrobić, żeby tak go nie bolało...nie wiem....

16

Odp: nie wiem o co mi chodzi
agilok napisał/a:

Z tym wcześniejszym "zajętym" ja wiem, że źle zrobiłam..i nigdy juz tego nie powtórze....nawet nigdy nie sądziłam, że będę w czymś takim tkwiła..ale udało mi się to skończyć, chociaż naprawdę  było trudno..to ja to zakończyłam. Wiecie, jeśli ktoś sprawia wam tyle radości, świat wtedy jest piękniejszy...Ale teraz wiem, że to było złudne szczęście i nigdy, przenigdy w coś takiego już nie wejde. Dlatego tak mi zależało na tym żeby tym razem mi wyszło, z kimś pod tym względem całkiem inny, bo on jest bardzo lojalny. Ale właśnie z czasem zaczynam się w tym męczyć..a wątpliwości nadal są. Ale ja tak bardzo nie chciałabym go zranić...Wiem jak to boli..i bardzo boje się żeby on się nie załamal. Jest mi z tym bardzo źle,..ale właśnie ja czuję, że to nie "to", co raz bardziej to czuje...Ale jak mu o tym powiedzieć? co zrobić, żeby tak go nie bolało...nie wiem....

Tu nie ma miejsca pracy na półśrodki. Powiedz mu o tym wprost. Tak go najmniej zranisz. Nie daj się namówić na przerwę, ani sama jej nie proponuj. To musi być jasny i nie pozostawiający nawet cienia nadziei przekaz. Bez upokarzających propozycji przyjaźni.
Odejdź od niego,zerwij wszelkie kontakty i już nigdy, ale to nigdy nie zawracaj mu głowy.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nie wiem o co mi chodzi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024