Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń

Historia długa, ale postaram się ją skrócić jedynie do najistotniejszych faktów.

Kilka lat temu wdałam się w głupi romans. Zaszłam w ciążę. On nie chciał dziecka, stan kawalerski i wolność były dla niego ważniejsze. Chciał, żebym usunęłam ciążę. Ja jednak poprosiłam w firmie o przeniesienie do oddziału w innym mieście, urodziłam dziecko i tak sobie żyłam spokojnie 3 lata.

Rok temu na wakacjach nad morzem spotkałam swoją pierwszą wielką miłość jeszcze z czasów licealnych. (Rozstaliśmy się bo studiowaliśmy w innych miastach, po roku życia w rozjazdach wszystko zaczęło umierać, a my jakoś nie podjęliśmy walki o związek.)
Okazało się, że on prawie się nie zmienił, że został na północy kraju, że tam pracuje, wciąż jest kawalerem. Znów wszystko wróciło. Mój syn go zaakceptował, on syna również... sielanka. Urlop się skończył, ale nasz ponowny kontakt nie. Odwiedzaliśmy się, spotykaliśmy, mimo iż dzieliło nas 300 km. Po kolejnych wspólnych wakacjach postanowiliśmy razem zamieszkać, po wielu debatach uznaliśmy, że to ja z synem przeniesiemy się do niego. Zamieszkaliśmy razem, syn poszedł do zerówki, zaczęliśmy nawet coś wspominać o ślubie. Bajka.
W miniony weekend bajka pozostała jedynie wspomnieniem.

W piętak bądź w sobotę mieliśmy podjechać do znajomych im coś podrzucić. Znajomy zadzwonił w piątek przed 20, że dobrze by było gdybyśmy podwieźli to od razu. Pojechaliśmy więc - blisko, 5 min samochodem. Na miejscu oczywiście kawa, ciasto. Znajomy wyciągnął nalewkę własnej roboty (70%) i rozpoczęła się degustacja. Do 21 uwinęli się z pierwszym 0,5 litra. Zwróciłam swojemu partnerowi uwagę, żeby miał świadomość, że powinnam położyć dziecko spać. Powiedział, że jeszcze ok pół godziny i się zbieramy. Jednak im więcej nalewki wypijali tym więcej robiło się tych "pól godzin" w końcu ok 23 wkurzona ubrałam siebie, dziecko i powiedziałam , ze czekam przed domem.. Czekałam ... kolejne 20 min, dzwoniłam dwa razy z prośbą, żeby się pośpieszył, w końcu zadzwoniłam trzeci z informacją, że za 5 min jadę do domu. SAMA. Czekałam, czekałam i pojechałam. Jego po 20 min odwiozła żona kolegi. Zalanego, zataczającego się i bełkoczącego. Od razu na mnie napadł, że nie umiem się bawić. Odpowiedziałam, że nie z założeniem zabawy tam pojechaliśmy poza tym powinien mieć na uwadze, że dziecko już dawno powinno spać. Wtedy zaczęła się jazda, zaczął się wydzierać, żebym nie zasłaniała się dzieckiem, bo nie miałam prawa go zostawiać samego u znajomych, że powinnam na niego czekać bez względu na wszystko..
Odpowiedziałam ponownie, że bez względu na wszystko to dziecko powinno od 3 godzin spać i nie powinno oglądać go w takim stanie.
Wtedy zaczął krzyczeć tu cyt " wypierdalaj, słyszysz, wynocha, ja ci bachora nie zrobiłem więc wypierdalaj do tego co ci go zrobił" Darł się tym samym tekstem z dobre 20 min, jak jakaś skrajna patologia, dziecko oczywiście to słyszało. Po jakimś czasie ubrał się i wyszedł z domu. Ja położyłam syna spać, a rano w sobotę spakowałam się i pojechałam do rodziców. W niedziele zadzwonił do mnie jego brat, pytał co się stało.
On sam zadzwonił wczoraj wieczorem mówiąc, cyt. " znam od Adama Twoją wersję wydarzeń, ale uprzedzam ze nie zamierzam cie za nic przepraszać bo moje zachowanie było następstwem twojego zachowania i tego ze zostawiłaś mnie samego u znajomych. Takich rzeczy się nie robi, nie miałaś prawa się tak zachować, choćby nie wiem co. Nie ufam ci i nie mam w tobie oparcia ani poczucia bezpieczeństwa"

Miało być krótko, wyszło długo, jednak musiałam, chcąc Waszej oceny musiałam napisać wszystko.
No właśnie? Jak to widzicie?
Czy naprawdę zrobiłam coś tak niewybaczalnego?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń

I tak i nie. Z jednej strony miałaś rację, bo dzieci powinny już spać, a już na pewno nie być świadkami alkoholowej libacji. Jeśli miało być to zwykłe spotkanie, to powinnaś jeszcze przed pierwszym "rozlaniem" zwrócić wszystkim uwagę, że tu są dzieci i co najwyżej będziecie degustować, a nie rozpijać się na całego.

Co do Twojego zachowania, to dobrze, że w końcu się postawiłaś, ale zrobiłaś to w zły sposób. Nie dość, że po fakcie ( rozpicia partnera ), to w dodatku narobiłaś jemu wstydu przed znajomymi ( uraziłaś jego ego ). Trzeba było poprosić osoby u których gościłaś, by pomogli Ci zakończyć tą imprezę i możliwie spokojnie doprowadzić swojego partnera do samochodu.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jego zachowanie ( nawet pod wpływem alkoholu ) również jest karygodne. Jego duma nigdy nie powinna być ważniejsza od szacunku do kobiety i dzieci. Zastanów się poważnie nad tym, czy taki partner to właściwy mężczyzna w Twoim życiu. Nie sugeruj się tylko swoim dobrem, ale także dzieci. Pamiętaj, że mężczyzna jest także wzorem dla dziecka i może nabrać złych nawyków...

Odp: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń

Nie dziwię się że wyszłaś i nie rozumiem zarzutów partnera gdyż jedyną osobą która mogła je mieć byłaś Ty. Bo jak piszesz nie jechaliście w celach imprezowych. Jednak z jego zachowania wynika to że chyba jednak nie do końca akceptuje fakt że masz dziecko z kim innym... Mówię o tych przykrych słowach po alkoholu a jak świat długi i szeroki po alkoholu rozwiązuje się nam język i mówimy co nam leży na wątrobie coś do czego na trzeźwo byśmy się nie przyznali z różnych powodów.

4

Odp: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń

Ja to widzę jeszcze inaczej - szczerze to po alkoholu ludzie mówią to co myślą, ale czego nie są wstanie wyjawić na trzeźwo. On nie zaakceptował, nie pogodził się z sytuacją, że masz dziecko. Bo w tym przypadku to nie On był najważniejszy a dziecko.
Jak dla mnie to nie zachowałaś się w sposób niewłaściwy. Zwracałaś mu uwagę - nie pojechaliście na imprezę a oddać rzecz. Byc może jego "ego" zostało w jakiś sposób nadszarpnięte - ale przedstawiona tutaj reakcja, jeszcze przy dziecku jest tragiczna i alkohol niczego tu nie tłumaczy, a juz tłumaczenia na trzeźwo to koń by się uśmiał - a przynajmniej ja się śmieje.

5

Odp: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń

Dziękuję Wam, dla mnie ważne jak to widzą osoby  z zewnątrz. On za wszystko obwinia mnie. Uważa, że ma prawo się napić wódki kiedy tylko chce i że ja ograniczam mu jego wolność, takim zachowaniem. W tej chwili jestem u rodziców. Napisał mi smsa ze zadzwoni wieczorem po moją odpowiedź co dalej i jak to widzę. Wywnioskowałam, też że mam go przeprosić za swoje zachowanie.
We wczorajszej rozmowie powiedział jeszcze, że "możesz wrócic, ale juz cała moja rodzina wie jak sie zachowałas, wiec nie licz na to ze ktos cie teraz zaakceptuje"
Poczułam się nie jak partnerka ale jak jakiś uczeń na godzinie wychowawczej u wkurzonego nauczyciela:/

6

Odp: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń

I odp. juz masz - To koniec. A do tego masz jeszcze Alkohol.

Odp: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń

Wszystko mozna zracjonalizowac jednak fakty sa takie ze zachowanie twego mena bylo chamskie, wulgarne a alkohol jest tutaj okolicznoscia obciazajaca. Wydaje mi sie ze tylko twarda i jednoznaczna postawa wobec takiego zachowania i tego incydentu moze przyniesc jakiekolwiek pozytywne skutki i nie powinno wycofywac sie z obranego zdania. Sytuacja z dzieckiem, odworzenie nie maja tu nic do rzeczy. W tej chwili rozpatrywanie tego nie ma znaczenia, choc moglo byc inaczej gdybyscie oboje byli bardziej sklonni do kompromisu a nie stawiali na swoim. Natomiast zgoda na zachowanie chlopaka oznacza zgode na cale to traktowanie, przyjecie winy na siebie. Chlopak powinien co najmniej!! przeprosic i zmienic swoje zachowanie. Inaczej nie bedzie Cie traktowal z szacunkiem. W tej chwili o to mniej wiecej idzie "walka" u was. Dla Ciebie to walka o szacunek dla siebie. Formalnie nie masz sobie nic do zarzucenia (moglas byc bardziej kompromisowa) i tego sie trzymaj. Natomiast chlopaka czesciowo rozumiem w kwestii alkohol, ew. niedojrzalosc i zderzenie sie z faktem posiadania przez Ciebie dziecka. Ale to nie tlumaczy jego zachowania. Jesli wybaczyc to tylko z koniecznoscia pokajania sie przez Niego, inaczej to nie ma sensu. Wydaje mi sie tez ze jesli to widzialy inne osoby to z czasem, przy Twojej jasnej postawie, wytlumacza mu ze nie ma racji co do swojego zachowania i ze byc moze powinien zastanowic sie czy nie nalezy bardziej kotrolowac ile sie pije.

8

Odp: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń
jakakolwiek napisał/a:

"możesz wrócic, ale juz cała moja rodzina wie jak sie zachowałas, wiec nie licz na to ze ktos cie teraz zaakceptuje"

Ten facet nie ma własnej godności. Nie dość, że zachlał się, obraził bliskich, to jeszcze rodzinie rozpowiada o rzekomej Twojej winie? Żałosne... Myślę, że nie będziesz z nim szczęśliwa... Czas zmądrzeć.

Odp: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń
maniek_z_maniek napisał/a:

Wszystko mozna zracjonalizowac jednak fakty sa takie ze zachowanie twego mena bylo chamskie, wulgarne a alkohol jest tutaj okolicznoscia obciazajaca. Wydaje mi sie ze tylko twarda i jednoznaczna postawa wobec takiego zachowania i tego incydentu moze przyniesc jakiekolwiek pozytywne skutki i nie powinno wycofywac sie z obranego zdania. Sytuacja z dzieckiem, odworzenie nie maja tu nic do rzeczy. W tej chwili rozpatrywanie tego nie ma znaczenia, choc moglo byc inaczej gdybyscie oboje byli bardziej sklonni do kompromisu a nie stawiali na swoim. Natomiast zgoda na zachowanie chlopaka oznacza zgode na cale to traktowanie, przyjecie winy na siebie. Chlopak powinien co najmniej!! przeprosic i zmienic swoje zachowanie. Inaczej nie bedzie Cie traktowal z szacunkiem. W tej chwili o to mniej wiecej idzie "walka" u was. Dla Ciebie to walka o szacunek dla siebie. Formalnie nie masz sobie nic do zarzucenia (moglas byc bardziej kompromisowa) i tego sie trzymaj. Natomiast chlopaka czesciowo rozumiem w kwestii alkohol, ew. niedojrzalosc i zderzenie sie z faktem posiadania przez Ciebie dziecka. Ale to nie tlumaczy jego zachowania. Jesli wybaczyc to tylko z koniecznoscia pokajania sie przez Niego, inaczej to nie ma sensu. Wydaje mi sie tez ze jesli to widzialy inne osoby to z czasem, przy Twojej jasnej postawie, wytlumacza mu ze nie ma racji co do swojego zachowania i ze byc moze powinien zastanowic sie czy nie nalezy bardziej kotrolowac ile sie pije.

jakakolwiek napisał/a:

Dziękuję Wam, dla mnie ważne jak to widzą osoby  z zewnątrz. On za wszystko obwinia mnie. Uważa, że ma prawo się napić wódki kiedy tylko chce i że ja ograniczam mu jego wolność, takim zachowaniem. W tej chwili jestem u rodziców. Napisał mi smsa ze zadzwoni wieczorem po moją odpowiedź co dalej i jak to widzę. Wywnioskowałam, też że mam go przeprosić za swoje zachowanie.
We wczorajszej rozmowie powiedział jeszcze, że "możesz wrócic, ale juz cała moja rodzina wie jak sie zachowałas, wiec nie licz na to ze ktos cie teraz zaakceptuje"
Poczułam się nie jak partnerka ale jak jakiś uczeń na godzinie wychowawczej u wkurzonego nauczyciela:/

Moim zdaniem czas uczyc sie argumentowac. Mozesz mu napisac dosadnie ze zachowal sie wulgarnie i po pijacku np. "kochanie jak wyobrazasz sobie moje przeprosiny skoro wtedy zachowales sie jak pijak, wulgarnie mnie wyzywales i nic tego nie tlumaczy. Powinienes sie zastanowic rowniez nad piciem bo widac bardzo zle to na Ciebie wplywa. Nie masz umiaru w piciu i nie umiesz nad tym panowac. To nie wolnosc lecz poczatki zniewolenia od alkoholu"

10

Odp: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń
BigStar napisał/a:

I odp. juz masz - To koniec. A do tego masz jeszcze Alkohol.

Dokładnie tak, właśnie się dowiedziałaś, że przegrywasz ze znajomymi i z alkoholem. Po ewentualnym ślubie będzie jeszcze gorzej...

11

Odp: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń

Gdybym byl kobieta to za te bluzgi podziekowalbym mu za znajomosc i tyle co moglbym ci doradzic.

12

Odp: Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń

Nie wiąż się z nim, skrzywdzisz siebie i dziecko. Proszę... Za dużo takiej patologii widzę na co dzień w pracy. Szkoda dziecka!

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozpad związku - potrzebuję obiektywnych spojrzeń

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024