Opowiem po krótce moje 21 lat życia z osobą która jest uzależniona odemnie,jak ja od alkoholu.
W wieku 19 lat wyjechałam z domu ,gdzie alkohol był "częstym gościem".Znalazłam się w wielkim mieście ,z szansą na nowe życie.Wynajęłam mieszkanie bez prądu i gazu i ogrzewania.Na tyle było mnie stać.Nie radziłam sobie.Poznałam towarzystwo ,z którym spotykaliśmy się w weekend pijąc alkohol.W tym towarzystwie pojawił się mój obecny mąż.Imponował mi bardzo,był zaradny,opiekuńczy.Pracował w hutowni więc pomagał mi jak mógł i tym mnie ujął.bardzo szybko zamieszkalismy razem.Było super,ale z czasem zaczęła mnie męczyć jego podejżliwość i zazrość.Tłumaczyłam sobie-kocha mnie bardzo więc to chyba naturalne.Z czasem było coraz gorzej.Ija też częściej zaczęłam pic.Po kazdej kłótni piłam.Urodziła się córka.wzieliśmy ślub i to był błąd.Mąż często ,niby w żartach mówił ,że zapłacił a mnie więc jestem świadoma nie praw ,a obowiązków wynikających z założenia rodziny...lub ulubionymi tekstami jakimi kierował w moją stronę były:(lojalność wobec nadzorcy,lub ,ze mam na zadługi łańcuch albo rób co chcesz ,ale ma być po mojemu.)Rozliczał mnie ze wszystkiego ..z bilingów bankowych,bilingów telefonicznych,czasu spędzonego poza domem.Było mi źle coraz więcej piłam,aż nie zauważyłam ,że jestem uzależniona.Jedna,druga wszywka 7 lat abstynęcji.Czy ten czas gdy byłam trzeźwa był lepszy ? Dla niego pewie tak ,dla mnie nie.Obiecywał w nagrodę dom,o którym tak marzyłam.Nic się nie działo.Nie dawałam mu powoów do zazdrości,a on nadal mnie szpiegował.sprawdzał telefon,historię przeglądarki.A że wyjechał za granicę do pracy ,to stało się dla niego obsesją(kontrol).Zlecił koledze by mnie szpiegowac czy idę tam gdzie mówiłam.15 telefonów dzienie i kilka w nocy,pod pretekstem ,że chciał mnie usłyszeć.Dzwonił zawsze na stacjonarny by mieć pewność ,że jestem w domu.A gdy wracał chciał wykorzystać każdą minutę by być przy mnie.Nie mogłam normalnie funkcjonowac.Musiałam co jakiś czas podejść przytulic i ucałować.W sferze sexu było zawsze nie tak.Mieliśmy inne temperamenty. Nie miałam takich potrzeb jak on...więc oskarżał mnie ,że mam kogoś,mimo iż byliśmy ze sobą 24h.Ból głowy,,czy kręgosłupa to dla niego były moje wymówki.Naczytał się w mądrych gazetach ,ze kobiety po 30 mają większe potrzeby..po 7 latach zaczęłam znów pić.W końcu po 2latach zdecydowałam się na leczenie.Skonczyłam terapię pełna nadzieji.Po powrocie do domu zaraz poinformowałam męża o dalszym leczeniu,że zdecydowałam się na terapię pogłębioną,o mitingach.Telefony się do mnie urywały..uprzedziłam go ,że to naturalne ,że inni się martwią jak sobie radzę.Będąc jeszcze na terapi przemyślałam sobie to nasze życie i powiedziałam mu zgodne z sumieniem ,że już mam dość i odchodzę od niego,że przez te wszystkie lata odsunęłam go od siebie.Jednak wróciłam po raz 100.wytrzymaliśmy 1.5 dnia.Próbował mnie sprowokować do kłótni,ja nie dałam się sprowokowac.Zarzucił mi ,że dbam tylko o siebie i dla rodziny zostawiłam 30% swojego czasu ,a reszta na leczenie.Pytam..przeciez chciałeś ,żebym się leczyła ,a on odpowiada ,tak ,ale to już paranoja.Gdy powiedziałam mu ,zeby też skorzystał z pomocy terapeuty ,to swoje zachowania podpioł pod współuzależnienie i to moja wina.awantura gotowa.Prosiłam ,żeby to przerwać,bo źle się to skończy.Nie-zablokował mi wyjscie z łazienki i powiedział ,że nie wypuści mnie na terapię.Zabrał mi telefon i powiedział ok idź .Wykorzystałam okazję i poszłam,jednak do domu nie wróciłam .Poszłam do koleżanki ,namierzył mnie i wydzwaniał ,żebym wróciła bo on pije i chce się zapićNo brawo prowokacja idealna dla alkoholika.Wieczorem poszłam na policję .Opowiedziałam co się wydarzyło i poprosiłam by poszli ze mną po moje rzeczy.Niestety nic już w domu nie miałam,wyniósł wszystko,zostałam bez niczego.Bez majtek ,bez pieniędzy ...Dzisiaj jestem u mamy i nie wiem co mam ze sobą zrobić.Jedno jest pewne-nie napiję się i nie wrócę tam.Bardzo ubolewam ,że dzieci zostawiłam,ale nie mam dokąd ich zabrać.On już zdążył je nastawić przeciwko mnie.Kim jestem???
Kim jesteś? Osobą, za którą ciągnie się ciężka przeszłość. Istotą nie potrafiącą oddzielić kiedyś od dzisiaj. Człowiekiem omylnym, który ma prawo popełniać błędy. Kobietą, której po życiowych sztormach, należałoby się dobić do spokojnego portu.
Co teraz zamierzasz? Widzisz chociaż jakąś małą perspektywę na poprawę swojej sytuacji?
a gdzie jest dziecko?
Wroc po dzieci z policja i zabierz je do mamy,(to sa jej wnuki wiec tez je pewnie przygarnie i wam pomoze) potem uczeszczaj dalej na terapie i znajdz prace, mieszkanie by zapewnic dzieciom dom. Jak moglas zostawic dzieci z takim psychopata ? Nigdy w zyciu bym nie zostawila swego syna pod nadzorem takiego typa nawet jesli bylby ojcem.. Idz jeszcze do sadu z wnioskiem o uznanie alimentow.
Dziś nadal jeszcze tkwię w martwym punkcie.Intensywnie szukam pracy.Kontaktuję się z dziećmi.Inaczej rozmawiają gdy nie ma go w pobliżu.Wiem ,ze manipuluje córką...wzbudza w niej poczucie winy,,Rozmawiałam z nią ,że ją zabiorę,powiedziała ,że chce zostać w tym domu ,ale ja mam wrócić.Nie poszła do szkoły w tym tygodniu i on nic z tym nie zrobił.Gdy chcę z nią porozmawiać ,zabiera jej telefon.Przygotuję papiery do sądu o rozwód.